Dodaj do ulubionych

Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje

IP: *.piotrkow.shadows.pl / 80.51.230.* 04.05.05, 17:05
Szanowny Panie Ministrze,
Piszę do Pana w kwestii opdatkowania pracy wykonywanej za granicą. Uważam, że
jest to praktyka niesprawiedliwa i powinna być zaniechana. Polskie prawo z
uczciwie i ciężo pracujących ludzi robi przestępców.A tak nie powinno być i
temu z całą mocą się sprzeciwiam.

Po pierwszym maja do pracy w Wielkiej Brytanii wyjechało kilkadziesiąt
tysięcy Polaków. Dlaczego tak dużo? Bo w Polsce nie mieli pracy, nie mogli
utrzymać rodzin, nakarmić swoich dzieci , posłać ich do szkół.Tak, nazwijmy
rzecz po imieniu- to po prostu bieda i brak jakichkolwiek perspektyw stał za
taką decyzją.
W Wielkiej Brytanii znaleźli pracę - chcą żyć, pracować, płacić podatki,
chodzić do lekarza, itd. Ale nie, tego wszystkiego im się odmawia i to w
majestacie prawa, prawa , które działa przeciwko swoim obywatelom!Nawet nie
ma Pan pojącia jak czasem gorzko smakuje ten obcoojczyźniany chleb, jak
wielka jest tęsknota za krajem, w jakich Ci ludzie warunkach żyją! A i tak
koszty utrzymania w Wielkiej Brytanii są ogromne lecz zarobione przez nas
pieniądze w kraju wydają się być prawdziwymi fortunami. I od tych
rzekomych "fortun" państwo polskie, które nam nic nie dało, od którego nie
pobieramy zasiłków dla bezrobotnych , bo znaleźliśmy pracę dwa tysiące
kilometrów od domu, to państwo chce od nas lwią część zarobków! Dlaczego to
prawo robi z tysięcy polskich murarzy, tynkarzy, glazurników, kierowców ,
pielęgniarek, lekarzy przestępców?

Ci ludzie decydując się na wyjazd wykazali się odwagą i determinacją. Nie
chcą zasiłków dla bezrobotnych. Chcą pracować legalnie , płacić podatki tam
gdzie pracują , pomagać swoim rodzinom. Prawdopodobnie bardzo wielu z nich ,
po kilku latach chciałoby wrócić do kraju i założyć własn firmę. Tylko pytam
sią z czego? Z tych groszy, które zostaną po tym jak polski fiskus zabierze
nam lwią część ciężko zarobionych pieniędzy? Czy po powrocie do kraju
natychmiast znajdziemy się w aresztach ( bo przecież grozi nam do 3 lat
więzienia), a odsetki naliczone w fiskusie będą spłacać jeszcze nasze wnuki?
Czy będziemy się tłumaczyć przed urzędnikami fiskusa, że byliśmy w Anglii
cały rok , a do DOMU przyjechaliśmy tylko na Boże Narodzenie ?

Apeluję do Pana rozsądku i uczciwości. Proszę znaleźć pozytywne rozwiązanie
dla tej sytucaji- według mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby natychmiastowe
podpisanie takiej umowy z Wielką Brytanią jak ta , która obowiązuje między
Polską a Republiką Irlandii. Pańska negatywna decyzja zadecyduje o być lub
niebyć kiludziesięciu tysięcy Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii i ich
rodzinach, tu w Polsce. Proszę nie dopuścić do tego aby z tysięcy Polaków
uczciwie pracujących w Anglii robiono przestępców i żeby nie musieli
tłumaczyć się przed urzędnikiem dlaczego wrócili do DOMU na Boże Narodzenie.

Janina Kowalska
Obserwuj wątek
      • luter1 Precz z łapami 21.06.05, 00:39
        Precz Baroni eSeLDowscy od mych zarobionych ciężko funtów szterlingów...
        daleko od twych tłustych łap zarobionych
        Precz Oligarcho
        Precz BAronie
        Przecz Pośle
        Precz Ośle
        Precz Matole bo ja cie Pier**le !!!!!!!!!
    • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l1.c1.dsl.pol.co.uk 04.05.05, 19:05
      bzdury na resorach,
      skoro wystarczy deklaracja placenia podatku ("Wystarczy złożyć roczną deklarację
      podatkową w brytyjskim urzędzie skarbowym") to polski urzad skarbowy moze sie
      wypchac, bo brytyjskiego US nie interesuje, czy mamy zamiar sie na stale
      przeprowadzic (chocby ze wzgledu, ze nie ma obowiazku meldunkowego, a gros
      ludzi, i Anglikow i imigrantow mieszka w wynajmowanych mieszkaniach). Polski US
      ma to przyjac do wiadomosci, a nie straszyc podatnikow - nie jego sprawa
      sprawdzac, czy płatnik podatku sprzedał mieszkanie.
      Jedyny problem powstaje w przypadku osób na tzw 'saksach' w rozumieniu krotkich
      prac dorywczych (wakacje, okres przedswiateczny itp) - takie osoby maja
      obowiazek rozliczac sie z podatku w PL
      Autorka artykulu w gazecie Metro lepiej by sie zajela szydełkowaniem - pisanie
      jej jakos nie za bardzo wychodzi
    • Gość: Pole in London Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.range81-155.btcentralplus.com 04.05.05, 22:05
      Tylko polska skarbowka mogla narobic takiego zamieszania... Ludzie nie dajcie
      sie zwariowac. jak placicie podatek w Anglii to nie ma potrzeby placenia w
      Polsce. AGREEMENTS ON AVOIDING DOUBLE TAXATION - czyli traktat u Uniknieciu
      Podwojnego Opodatkowania obowiazuje miedzy Polska a Anglia od 2000r. Mozecie
      byc zameldowani w Polsce i miec 10 nieruchomosci - to nie jest zadna podstawa
      dla US do naliczenia wam podatku dochodowego od dochodu w Polsce ktorego
      przeciez nie macie bo pracujecie i macie dochod w Anglii i tam placicie
      podatki. Zameldowanie tez nie ma nic do tego. (Wyjatek: saksy)
      • Gość: e.m Skoro przeczytałeś umowę ze zrozumieniem IP: *.chello.pl 05.05.05, 12:45
        to powinieneś wiedzieć, że jest ona niekorzystna dla polskiego podatnika i
        nakłada na niego obowiązek rozliczenia się również w polskim US. Inny charakter
        ma na przykład umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polska a Irlandią.
        Ten temat był wielokrotnie poruszany na tym forum, dziwne że "Wyborcza" pisze o
        tym dopiero teraz. Nie dało się PRZED 1 maja 2004 roku?

        Mam nadzieję, że dzięki tej sprawie niektórzy ludzie zrozumieją, że ucieczka z
        kraju nie rozwiązuje wszystkich polskich problemów. Dodatkowo może przestaną
        wywyższać się ponad tych, którzy tu zostali i postanowili ten kraj powoli naprawiać.
        • Gość: jagoda Re: Skoro przeczytałeś umowę ze zrozumieniem IP: 212.38.190.* 05.05.05, 19:49
          to ucieczka... moze i tak tylko tak z mojego punktu widzenia to troche nie tak
          dzieje sie w Polsce. Jestem Polka ale mieszkam w anglii. Przed wyjazdem bylam
          nauczycielka matematyki. Cos slabo placa za ksztolcenie nowego (lepszego?)
          pokolenia. Za pensje miesieczna nie potrafilabym wynajac mieszkania i zaczac
          samodzielnego zycia. Takie realia!!!! Niestety. Jakos wam sie nie udaje
          zmieniac tego kraju. US dopomina sie o te pieniadze bo ktos zweszyl niezla
          schede dla siebie i tyle. Jezeli place tu podatek i mam obywatelstwo angielskie
          co Polskiemu US do moich dochodow! Teraz sie o to martwi duzy procent ludzi w
          Polsce nie ma dochodow i moze to jest punkt zaczepienia przeciez musza sciagac
          podatek z czegos:) Polskim problemem jest stary ustruj i politycy ktorzy
          zamiast zajmowac sie sprawami panstwa kombinuja jak i ile dla siebie
          zagarnac!!! I to jest problem Polski.
          A TY masz jak widze jakies kompleksy z powodu tego ze nie wyjechales(as) :) Coz
          zycie. Nie wywyzszam sie z powodu tego ze tu jestem o wiele bardziej wolalabym
          zyc blizej swojej rodziny niz widywac sie z nia raz na trzy miesiace!
          Pozdrawiam i mam nadzieje ze jakos pokonasz swoj kompleks nizszosci
          • Gość: e.m Re: Skoro przeczytałeś umowę ze zrozumieniem IP: *.chello.pl 05.05.05, 21:16
            Gość portalu: jagoda napisała:
            > US dopomina sie o te pieniadze bo ktos zweszyl niezla
            > schede dla siebie i tyle.

            Wspominana umowa obowiązuje już niemal 30 lat! Wyjeżdżający do legalnej pracy
            powinni się z nią zapoznać. Za beztroskę trzeba płacić i tyle. Postawienie
            sprawy w taki sposób jak zrobiła to "coztapolską" jest nieuczciwe wobec tych,
            którzy ten podatek płacili do tej pory jak należy. Autorkę apelu do ministra
            finansów uświadamiam, że Polacy pracowali legalnie zagranicą na długo przed
            wejściem do Unii.

            > Polskim problemem jest stary ustruj i politycy ktorzy
            > zamiast zajmowac sie sprawami panstwa kombinuja jak i ile dla siebie
            > zagarnac!!! I to jest problem Polski.

            Ktoś przecież tych polityków wybrał, czyż nie? Zrobili to tacy nieuświadomieni i
            nieczytający umów jasiowie i zosie w typie "coztąpolską". Problemem Polski jest
            wyborczy motłoch, po którym cwaniaki w rodzaju Belki mogą jeździć jak po łysej
            kobyle. Głosząc na przykład, że w Polsce płaci się bardzo niskie podatki i
            dlatego można zamrozić na kilka lat progi podatkowe.

            > A TY masz jak widze jakies kompleksy z powodu tego ze nie wyjechales :)

            Rzeczywiście że nie wyjechałem na stałe z Polski. Cieszy mnie to, bo to piękny
            kraj, ma bardzo duży potencjał rozwoju i miło jest obserwować jak szybko się
            zmienia.
            Co prawda charakter mojej pracy wymaga bardzo częstych, długich i czasem
            trudnych wyjazdów zagranicznych, ale chciałbym podkreślić, że moją obecną posadę
            znalazłem w kraju. Prosiłbym niespełnioną nauczycielkę matematyki (odwołam te
            słowa jeśli w Anglii pracujesz w zawodzie) by nie leczyła moich kompleksów
            niższości - brakuje ku temu podstaw.

            > Nie wywyzszam sie z powodu tego ze tu jestem o wiele bardziej wolalabym
            > zyc blizej swojej rodziny niz widywac sie z nia raz na trzy miesiace!

            Zatem nie powinny Cię dotknąć słowa skierowane do kogo innego. Na tym forum roi
            się od świeżych emigrantów głoszących tezy o frajerach pracujących za 8 stów,
            wykupywaniu nas wszystkich po powrocie oraz o brudnym polskim grajdole. Może
            czegoś się nauczą, gdy zostaną choćby raz skarceni po kieszeniach. Trochę pokory
            i zwykłej życzliwości wobec innych, szczególnie rodaków, nikomu nie zaszkodzi.
            • Gość: pavvel Re: Skoro przeczytałeś umowę ze zrozumieniem IP: *.dsl.pipex.com 09.05.05, 20:06
              Niedouczony intelektualisto, pominąłęs diety, odliczenia, które sprawiały, że życie w tym "wesołym" grajdole na wyspach było troszkę bardziej opłacalne. Pierwsze Twoje argumenty potrafią przemówić do rozumu i uświadomić jaka ta matematyczka musi być idiotką i kiepską nauczycielką że gdziekolwiek wyjeżdżała. Mam dla ciebie "dobrą radę" pożyj trochę czasu w beczce, w samych łachmanach z 2 zł przy sobie i za rok wydaj tę "dwójkę" na internet aby napisać o swoim życiu.
              • Gość: e.m Przeczytałeś ze zrozumieniem? IP: *.chello.pl 10.05.05, 13:55
                Nie wiedziałem, że istnieją "nieudouczeni intelektualiści". Pewnie dlatego, że
                jestem zwykłym inżynierem. Kompletnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi, ona ma
                jakieś drugie dno? Trzeba czytać między wierszami?

                W swoim poście opisałem stan prawny, a nie że mi się on podoba. Pisałem także o
                mediach, które nie ostrzegały planujących wyjazd zagranicę o tej bombie. W wielu
                przypadkach wystarczyłoby opóźnić wyjazd o kilka miesięcy do zamknięcia roku
                podatkowego. Odpowiedź na zarzuty o rzekomych kompleksach również uważam za
                stosowną.

                Znam o wiele trudniejsze sytuacje życiowe niż bieda i niesprawiedliwość władzy.
                Mimo to, nie radzę nikomu by się o tym przekonał osobiście i spisywał swe
                przemyślenia.
            • Gość: Dyzio Re: Skoro przeczytałeś umowę ze zrozumieniem IP: *.range217-42.btcentralplus.com 24.07.05, 15:29
              Do e.m. ...widzę, że komuna ma się dobrze. Zyczę sukcesow w przekształcaniu
              obecnego ZSRE* w Panstwo Komunizmu. To, rozumiem, ktoś z rodzinki jest "przy
              władzy" w obecnym PL-u i załatwił cieplutką posadkę
              wyjazdową.Szczęściarz...hoho... i puczać zaczyna. Coż, człowiek mądry tworzy,
              głupi poucza...tak to działa.

              * Związek Socjalistycznych Republik Europejskich
    • Gość: Paweł Stankiewicz Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 05.05.05, 12:27
      Gość portalu: coztąpolską napisał(a):
      > Po pierwszym maja do pracy w Wielkiej Brytanii wyjechało kilkadziesiąt
      > tysięcy Polaków. Dlaczego tak dużo? Bo w Polsce nie mieli pracy, nie mogli
      > utrzymać rodzin, nakarmić swoich dzieci , posłać ich do szkół.
      Między innymi na to idą podatki. Nie widzę powodu, żeby oświatę dzieciom
      rodziców będących na saksach fundowali ci, co zostali. Jednakże pobieranie
      polskiego podatku od brytyjskiego dochodu z brytyjskimi kosztami życia to jest
      idiotyzm, a wydaje mi się, że i nierówność wobec prawa niezgodna z konstytucją.

      > I od tych
      > rzekomych "fortun" państwo polskie, które nam nic nie dało,
      Nawet do polskiej szkoły nie chodziłaś?
      • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l1.c1.dsl.pol.co.uk 05.05.05, 14:44
        chłopie, weż aspiryne na kompleksy

        mowa tutaj o osobach, które trwale przebywają za granicą w celach zarobkowych,
        nie o tych, którzy przyjeżdżają na dwa miesiące

        tak czy inaczej artykuł to absolutna ściema, a już ten załączony list woła o
        pomstę do nieba. Ta baba z Metra niech sie zajmie poradami kulinarnymi

        podatki z przychodów osiągniętych W POLSCE (a więc na przykład za wynajem
        mieszkania, za pracę przed wyjazdem) liczone są według polskiej skali, ale próg
        podatkowy według łącznych dochodów
        co to w praktyce oznacza
        jeśli zarobiłeś (kwoty absolutnie przykładowe):
        500 złotych w Polsce za wynajem mieszkania albo jako pracownik firmy Bolek and
        Błażej
        oraz 3000 funtów w Wielkiej Brytanii jako starszy magazynier
        to płacisz podatki
        angielski podatek od 3000 funtów (w zasadzie jest to kwota zwolniona, o ile sie
        nie mylę)
        i polski podatek od 500 złotych, ale w wysokości 40% czy ile tam wyjdzie z
        deklaracji rocznej przy przychodach rzędu 18500 PLN (3000 funtow x 6PLN + 500 PLN)
        zatem pani od dramatycznych listów jeśli:
        nie zarabiała nic w Polsce (pewnie nie, bo przed Anglią była w USA)
        lub nie rozlicza się wspólnie z mężem w Polsce (też pewnie nie, bo słaby to
        chłop korespondencyjny)
        NIE MA NIC WSPOLNEGO Z POLSKIM PRAWEM PODATKOWYM

        w najgorszym przypadku Twoje dochody OSIAGNIETE W POLSCE policzone są według
        wyższej stawki podatkowej (czyli w tym wypadku zamiast zapłacic 20% podatku od
        500 zł - czyli 100 PLN, zapłacisz 40% od 500 PLN czyli 200 złotych), natomiast
        Twoja pensja angielska jest dla fiskusa niemalze bez znaczenia

        wszystko po to, aby Stankiewicz Paweł mógł swoje dzieci uczyć na koszt osób,
        które decydując sie na wiele wyrzeczeń, wyjeżdżając za granicę polskie podatki
        płacą w wyższej wysokości niż osoby zarabiające tyle samo w Polsce.

        na szczęście w polskich szkołach już nie uczą zawiści i kompleksów
        • Gość: Piotr Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.cable.ubr02.king.blueyonder.co.uk 05.05.05, 16:00
          Panie Patbrat,

          Pisze pan glupoty. Z UK jest inna umowa o unikaniu podwojnego opodatkowania. Ta
          o ktorej pan pisze istnieje np. z Irlandia. Jesli chodzi o UK to dochody z UK
          (co ciekawe nie mozna sobie np. odliczyc skladek na ubezpieczenie spoleczne a
          koszty wg. polskiej ustawy) opodatkowuje sie wg. polskiej skali podatkowej a
          nastepnie od wyliczonego podatku odlicza sie zaplacony w Anglii (zazwyczja nie
          wszystko, sa szczegolowe przepisy odnosnie proporcji). Roznice sie doplaca do
          US. Wynika z tego, iz w Polsce nalezy doplacic kupe kasy nawet jesli sie nie
          przepracowalo dnia w Polsce, jezli US uzna ze centrum interesow zyciowych
          pozostaje w Polsce. Radze poczytac ustawe o PDOF, umowe o unikaniu podwojnego
          opodatkowania a i forum moze byc pomocne. Pisze z autopsji, wlasnie kilka
          tygodni temu wyslalem do US deklaracje po konsultacji z doradca podatkowym.

          Pozdrawiam
          • Gość: Kris Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.range81-151.btcentralplus.com 05.05.05, 17:04
            Dobra ludzie to o co tu w koncu chodzi??!! Siedze w Angli i zap....am jak
            osiol 12h za najnizsza,oky. Place tax tu i inne bzdury. Zamierzam tu zostac ze
            trzy lata. Nie mam dzieci (w polskiej szkole) ani mieszkania czyli kasy z
            wynajmu budy!! Zarabiam tu i moge sie w koncu rozwinac,bo w Polsce zapomij o
            tym!!. Zaznaczam, ze nie przerobilem umow miedzy UK i RP i innych tym
            podobnych. Wiec Czy bede muszial placic HARACZ jak wroce za te X-lat do
            Polski??
            • Gość: Bronek Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.actix.com 05.05.05, 17:28
              Nie mam pojęcie czy "zamierzam tu zostać ze trzy lata" oznacza dla US to samo
              co "przeniesienie interesów życiowych". Obawiam się że może tak nie być.
              Bezpieczniej jest po prostu zostać na stałe. I wtedy możesz sobie spokojnie
              odwiedzić Polskę, wejść do najbliższego urzędu US i (uprzejmie) pokazać
              urzędnikom figę. Łatwo kupić w Londynie takie (i inne) orientalne owoce ;)
            • Gość: Piotr Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.cable.ubr02.king.blueyonder.co.uk 05.05.05, 17:32
              Witam
              Jesli zamierzasz zostac w UK na kilka lat, to sugeruje w Polsce jak najszybciej
              zlozyc NIP 3 z podaniem nowego miejsca zamieszkania w UK zeby wiedzieli ze
              wyemigrowales(sklada sie go do US wlasciwego dla obcokrajowcow, jest chyba po
              jednym w wojewodztwie). W przyszlym roku (poniewaz twoim miejscem zamieszkania
              jest UK i oficjalnie nie zamierzasz wracac do Polski - za trzy lata moze Ci sie
              przeciez odmienic) nie skladasz PITa w Polsce albo skladasz deklarujac zerowy
              dochod poniewaz nie jestes rezydentem w Polsce. I tu sie zacznie - albo US to
              przelknie albo nie. Jesli nie to bedziesz sie tlumaczyc - dlatego osobiscie
              uwazam ze lepiej zlozyc PIT z dochodem zerowym i miec to z glowy. W roku w
              ktorym wrocisz niestety bedziesz chyba musial sie opodatkowac w Polsce, wiec
              radze wracac na poczatku roku, kiedy poprzedni masz juz za soba i opodatkowales
              sie w UK. Problem polega na tym ze US ma chyba 5 lat na kontrole wiec moga sie
              pozniej tez czepiac ze niby wyjechales na stale ale wrociles - ale tu liczy sie
              zmaiar a nie stan faktyczny wiec zawsze jest pole do manewru. Radze tez zbierac
              wszelka korespondencje podatkowa w UK (np listy z nadaniem kodu podatkowego,
              kopie deklaracji itp) bo moga sie one okazac korzystne w (pukac w niemalowane)
              walce z US.

              Pozdrawiam

          • Gość: Bronek Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.actix.com 05.05.05, 17:32
            Przed wyjazdem skonsultowałem się z doradcą podatkowym i potwierdzam - wygląda
            to tak jak napisał Piotr. Tylko że ja nie wysyłam deklaracji do polskiego US,
            bo podjąłem decyzję przeniesieniu się do UK na stałe. Nie chcę płacić prawie
            100% większego podatku (tj. taki jak oni w Anglii a potem drugie tyle polskiemu
            US) niż moi koledzy z pracy i chcę być uczciwym Polakiem. W tym przypadku
            uczciwy Polak to taki, który albo płaci 2x wyższe podatki, albo żegna się z
            krajem. Przykro mi, ale patriotyzm ma swoje granice.
          • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l5.c3.dsl.pol.co.uk 06.05.05, 14:19
            Panie Piotrze,
            zachęcam do zmiany doradcy

            "O ograniczonym i nieograniczonym obowiązku podatkowym stanowią art. 3 i 4
            ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j.
            Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.). W obowiązującym do końca ub.r.
            stanie prawnym nieograniczony obowiązek podatkowy polegał na tym, że
            opodatkowaniu podlegała całość dochodów podatnika bez względu na to, gdzie
            położone są źródła przychodów, z których te dochody są osiągane. Obowiązek ten
            odnosił się do osób mających miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej
            Polskiej oraz osób, których czasowy pobyt w Polsce w danym roku podatkowym trwa
            łącznie dłużej niż 183 dni. Owym obowiązkiem objęte były zarówno dochody z
            krajowych źródeł przychodów, jak i źródeł znajdujących się za granicą (zasada
            rezydencji).
            Z kolei ograniczony obowiązek podatkowy polegał na tym, że osoba fizyczna – nie
            mająca na terytorium Polski miejsca zamieszkania lub której pobyt czasowy w
            Polsce nie trwał w roku podatkowym dłużej niż 183 dni (SIC!!! - patbrat) lub gdy
            osoba przybyła na pobyt czasowy w celu podjęcia zatrudnienia w zagranicznych
            przedsiębiorstwach drobnej wytwórczości, w spółkach utworzonych z udziałem
            podmiotów zagranicznych oraz oddziałach i przedstawicielstwach przedsiębiorstw i
            banków zagranicznych – płaciła podatek jedynie od dochodów uzyskanych ze źródeł
            przychodów położonych na terytorium Polski (zasada źródła). "
            zródło: www.infor.pl/serwis.html?serwis=01&P180=I02.2003.007.000000600&krok=A

            w przypadku zrozpaczonej kobiety piszącej ten łamiące serce list ma ona
            OGRANICZONY obowiązek podatkowy, w którym obowiązuje zasada źródła (ponieważ z
            listu nie wynika, że przebywała w Polsce dłużej niz równe pół roku)

            ps. sformułowanie "ubiegły rok" w artykule to 2004 - rok, o którym tutaj debatujemy
            • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l5.c3.dsl.pol.co.uk 06.05.05, 14:30
              dodam jeszcze, ze miejsce zamieszkania wyznacza sie zgodnie z kodeksem cywilnym,
              a to źródło w paragrafie 25 jasno określa, że jest to miejscowość, a nie
              konkretny adres, co za tym idzie nie ma absolutnie żadnego znaczenia kwestia
              zameldowania, bo nie chodzi tu o konkretny lokal
              "Zarówno na gruncie komentowanej ustawy, jak i w Ordynacji podatkowej, miejsce
              zamieszkania osoby fizycznej nie ma swojej legalnej definicji. Wobec braku
              takiej definicji celowe będzie sięgnięcie do uregulowań art. 25–28 kodeksu
              cywilnego. Zgodnie z art. 25 k.c. miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest
              miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu. Jak wynika z
              brzmienia tego przepisu, miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest określona
              miejscowość, a nie konkretny lokal mieszkalny. W zakres więc miejsca
              zamieszkania w tym znaczeniu nie wchodzi jej adres (zob. wyrok SN z 26 listopada
              1998 r., I CKU 95/8, Prokuratura i Prawo z 1999 r. nr 4, poz. 29)"
              to samo zrodlo
              no i rzeczony art. 25 KC
              "Art. 25. Miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba
              ta przebywa z zamiarem stałego pobytu."

            • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l5.c3.dsl.pol.co.uk 06.05.05, 14:55
              "Nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych z dnia 27 lipca 2002
              r. (Dz.U. nr 141, poz. 1182) wprowadza od 1 stycznia 2003 r. istotne zmiany w
              omawianym zakresie. Zgodnie ze zmienionym brzmieniem art. 3 ust. 1 ustawy
              nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów bez względu
              na miejsce położenia źródeł przychodów podlegają osoby fizyczne mające miejsce
              zamieszkania na terytorium Polski. Zatem w świetle tego przepisu o rodzaju
              obowiązku podatkowego (nieograniczonym obowiązku podatkowym) decyduje wyłącznie
              miejsce zamieszkania podatnika."

              na podstawie dostepnych przepisow (na temat "miejsce zamieszkania") okreslamy
              zatem typ obowiazku i jesli jest on ograniczony ROZLICZAMY SIĘ WG ZASADY ŻRÓDŁA!

              zapis o pół roku wyleciał przed rozpoczęciem tamtego roku podatkowego, zostaje
              jedynie miejsce zamieszkania definiowane w kodeksie cywilnym (bo nie ma zapisu w
              przepisach podatkowych co oznacza miejsce zamieszkania)
            • Gość: Piotr Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: 164.143.244.* 06.05.05, 17:31
              Witam

              W pelni sie zgadzam z wypowiedziami dotyczacymi miejsca zamieszkania i
              interpretacji wg. kodeksu cywilnego.

              Problem polega jedynie na tym ze skoro w roku 2004 nie obowiazywala zasada 183
              dni (obowiazaywala zdaje sie do konca 2002 - tak wynika z artykulu a na pewno
              nie obowiazywala juz w 2004) wyraznie sie skomplikowala kwestia okreslenia kto
              ma ograniczony lub nieograniczony obowiazek podatkowy - kiedys bylo to
              okreslone czarno na bialym.

              Pozostaje kwestia miejsca zamieszkania. O ile latwo jest okreslic gdzie sie
              przebywa, o tyle kwestia zamiaru stalego pobytu jest dosyc drazliwa w przypadku
              sporu z US. I tu pojawia sie kwestia przeniesienia centrum zyciowego i sporu z
              US kiedy tak naprawde juz nie jestesmy w Polsce rezydentami podatkowymi wg US.
              Mozliwa jest sytuacja podwojnej rezydencji podatkowej - UK uznaje nas za
              rezydenta bo przeciez tami mieszkamy i pracujemy (i placimy podatki) a polski
              US uwaza nas rowniez za rezydenta podatkowego w Polsce uwazajac ze nie
              przenieslismy do UK centrum zyciowego. Wtedy musimy sie rozliczac w Polsce.
              Wydaje sie to nielogiczne skoro tak naprawde sie mieszka i pracuje tylko w
              jednym kraju, ale taka jest rzeczywistosc. W ostatecznosci gdy test odnosnie
              miejsca zamieszkania czy tez przeniesienia centrum zyciowego nie przynosi
              jednoznacznego rozstrzygniecia, US moze sie kierowac obywatelstwem.

              Szczerze mowiac wyjechalem w drugiej polowie roku wiec i tak sie rozliczalem z
              US w Polsce za rok 2004. Nie mysle jednak pracowac w Polsce w roku 2005, wiec
              powoli sie szykuje do podejscia do rozliczenia za rok 2005 - to znaczy braku
              tego rozliczenia w Polsce. Mam nadzieje ze uda mi sie przejsc bezbolesnie a US
              nie przyzna sie do mnie. Coz, niektorzy mowia ze nadzieja matka glupich :-)

              Pozdrawiam
              • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l2.c4.dsl.pol.co.uk 09.05.05, 11:24
                witam
                oczywiscie nie jest to nigdy jednoznaczne z polskim US; dla wiekszosci
                zainteresowanych bedzie to w najblizszym roku problem teoretyczny - panstwo
                polskie ewidentnie nie jest zainteresowane naszym wkladem w spoleczenstwo
                obywatelskie; cóż, bedziemy spotykac sie tylko przy okazji wyborow

                US niestety ma w zarękawku tuzin roznych dodatkowych przepisów (nie rozliczałem
                w ubiegłym roku polskich przychodów, bo przybyłem przed majem)
                na przyklad:
                - do walnięcia z mańki - jeżeli się zmienia własciwość US w trakcie roku
                podatkowego to liczy się ten pierwszy:)
                - do kopnięcia w kostkę - żródło rozważan na temat centrum interesów itp
                czyli: 1. W rozumieniu niniejszej Umowy określenie "osoba mająca miejsce
                zamieszkania lub siedzibę w Umawiającym się Państwie" oznacza - z uwzględnieniem
                postanowień ustępów 2 i 3 niniejszego artykułu - każdą osobę, która według prawa
                tego Państwa podlega tam obowiązkowi podatkowemu, z uwagi na jej miejsce
                zamieszkania, jej miejsce pobytu, siedzibę zarządu albo inne podobne znamiona;
                określenie to nie obejmuje osoby fizycznej, która podlega opodatkowaniu w tym
                Umawiającym się Państwie tylko dlatego, że osiąga ona dochód ze źródeł w nim
                położonych. Określenia "osoba mająca miejsce zamieszkania lub siedzibę w Polsce"
                oraz "osoba mająca miejsce zamieszkania lub siedzibę w Zjednoczonym Królestwie"
                będą rozumiane w sposób analogiczny.

                2. Jeżeli stosownie do postanowień ustępu 1 osoba fizyczna ma miejsce
                zamieszkania w obu Umawiających się Państwach, wówczas stosuje się następujące
                zasady:

                a) osobę uważa się za mającą miejsce zamieszkania w tym Umawiającym się
                Państwie, w którym ma ona stałe miejsce zamieszkania. Jeżeli ma ona stałe
                miejsce zamieszkania w obu Umawiających się Państwach, wówczas uważa się ją za
                mającą miejsce zamieszkania w tym Umawiającym się Państwie, z którym ma
                ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze (ośrodek interesów życiowych),

                b) jeżeli nie można ustalić, w którym Umawiającym się Państwie osoba ma
                ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze, albo jeżeli nie posiada ona
                stałego miejsca zamieszkania w żadnym z Umawiających się Państw, wówczas uważa
                się ją za mającą miejsce zamieszkania w tym Umawiającym się Państwie, w którym
                zwykle przebywa,

                c) jeżeli przebywa ona zazwyczaj w obydwu Umawiających się Państwach lub
                nie przebywa zazwyczaj w żadnym z nich, wówczas będzie ona uważana za mającą
                miejsce zamieszkania w tym Umawiającym się Państwie, którego jest obywatelem, (...)

                co juz jest piramidalnym idiotyzmem, bo kodeks cywilny jasno stanowi, że
                istnieje tylko jedno miejsce zamieszkania, więc zbyteczne jest w ordynacji
                podatkowej rozważanie co zrobić jak ktoś ma dwa miejsca zamieszkania.
                pojecie 'stałego' miejsca zamieszkania jest arcymistrzowskie, ale
                majstersztykiem jest pojęcie dwóch stałych miejsc zamieszkania, bo skoro miejsce
                zamieszkania to miejscowość, gdzie osoba przebywa z zamiarem stałego pobytu to
                bez zaświadczenia o schizofrenii osoba nie moze miec dwóch miejsc zamieszkania
                za jasną cholerę

                dzieki Bogu, ze nie mieszkam już w kraju, w którym przepisy tworzy sie tylko po
                to, aby urzedas miał wszechwładzę
        • Gość: PS Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.05.05, 09:42
          Gość portalu: patbrat napisał(a):

          > chłopie, weż aspiryne na kompleksy
          Na kompleksy czego? Wiedziałem, że aspiryna ma szerokie działanie, ale nie
          wiedziałem, że aż tak. Piszesz może na podstawie własnych doświadczeń?

          > mowa tutaj o osobach, które trwale przebywają za granicą w celach zarobkowych,
          > nie o tych, którzy przyjeżdżają na dwa miesiące
          Nie. W artykule jest napisane o osobach wyjeżdżających na różny
          okres.,,coztąpolską", na którego list odpisałem, nie sprecyzowało o jakich
          napisało. Poprzednio napisałem,,Jednakże pobieranie polskiego podatku od
          brytyjskiego dochodu z brytyjskimi kosztami życia to jest idiotyzm," i teraz
          dopisze, że bez względu na długość przebywania za granicą i nawet jeśli dochody
          zagranicą wpływają tylko na wysokość progu podatkowego od polskich dochodów.
          Poza tym pojęcie trwałego przebywania za granicą, jest na tyle nieprecyzyjne, że
          US może próbować interpretować je rozszerzająco, a to jest instytucja, która
          potrafi szybciej zniszczyć (np.ITI), niż wycofać się z błędnej decyzji.

          > tak czy inaczej artykuł to absolutna ściema,
          Absolutna bzdura.

          > a już ten załączony list woła o pomstę do nieba.
          O pomstę do nieba wołają przepisy, które sprowokowały ten artykuł i list.

          > wszystko po to, aby Stankiewicz Paweł mógł swoje dzieci uczyć
          Nie mam, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

          > na koszt osób,
          > które decydując sie na wiele wyrzeczeń, wyjeżdżając za granicę polskie podatki
          > płacą w wyższej wysokości niż osoby zarabiające tyle samo w Polsce.
          I dlatego napisałem,,Jednakże pobieranie polskiego podatku od brytyjskiego
          dochodu z brytyjskimi kosztami życia to jest idiotyzm,"? Co więcej, sam wybieram
          się na wyspy. Może wyda Ci się to dziwne, ale potrafię patrzeć dalej niż czubek
          własnego nosa i uważam, że trochę mniejszym idiotyzmem jest pomysł, żeby
          pieniądze, które idą z zagranicy na np. utrzymanie rodziny w Polsce były w ogóle
          nieopodatkowane (bezpośrednio).

          > na szczęście w polskich szkołach już nie uczą zawiści i kompleksów
          Chyba oceniasz mnie według siebie.
        • Gość: kasia Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.petrus.pl 05.05.05, 20:07
          jakie złodzieje?chyba nie wiesz co piszesz i mówisz?jeżeli brak pracy
          jakiejkolwiek w kraju i z tego tylko powodu emigracja za chleb
          2000tys.kilometrów tak cie bulwersuje to sory kolego,ale albo zżera cie
          zazdrość że ktoś sobie poradził na przeżycie własne i swojej rodziny albo coś
          nie tak z twoją głową.Innego wyjścia nie ma na twoje bulwersacje.Ty myślisz że
          ci co wyjechali za chlebem tak daleko od rodziny to są tam na wczasach i
          jeszcze im za to płacą?pracuję po 12,16 godz.i to tak ciężko że widocznie nie
          masz zielonego pojęcia i ty uważasz ich za złodziei i że powinni się z Polski
          wymeldować?zastanów się!!!czy to znaczy że według ciebie za tą b.ciężką pracę
          powini oprócz rozliczeń w Anglii winni są jeszcze coś US w Polsce?pytam za co?z
          jakiej niby racji?nasz US skarbowy to dopiero złodzieje!!!!!
    • Gość: Driver Przykro mi, ale patriotyzm ma swoje granice IP: *.server.ntli.net 05.05.05, 20:29
      Posłużyłem się cytatem jednego z przedmówców, gdyż doskonale oddaje moje
      nastawienie do płacenia dwukrotnie podatku, szczególnie w kraju, który nic mi
      nie zaoferował a teraz wyciąga ręce po moje pieniadze.
      W artykule podjęta jest próba wyjaśnienia w jaki sposób można się starać o
      niepłacenie podwójnie podatku. Cytuję "Przed wyjazdem warto jednak zglosic sie
      do swojego urzedu skarbowego i powiadomic o planowanej zmianie rezydencji. Zeby
      polski fiskus sie do nas nie PRZYCZEPIŁ, powinnismy zebrac jak najwieksza
      liczbe dowodów potwierdzajacych zmiane miejsca zamieszkania. Moga nimi byc np.
      umowa o prace z zagranicznym pracodawca, dowód zakupu domu za granica.
      Przydatne moga byc równiez tzw. certyfikaty rezydencji ..."
      Pytam się zatem: jak to "przyczepił" i jakim prawem ? Widzę, że dalej panuje
      wszewładza US. Urzędnik jest dla mnie, nie ja dla niego, to pierwsza zasada,
      którą bardzo łatwo sobie przyswoić po zaledwie kilkumiesięcznym pobycie za
      granicą i tego będę się trzymał. Nie mam zamiaru oddawać pół pensja z moich
      poeniędzy krajowi, który oferuje korupcję, wysokie podatki i pogardę dal
      szarego obywatela. Pracuję w UK kilka miesięcy na pełnym kontrakcie, pracodawca
      traktuje mnie z szacunkiem, przestrzega reulaminu pracy, w urzędach wszyscy są
      przyjaźnie nastawieni. Wiem na co idą moje podatki i z czystym sumieniem mogę
      je płacić. Natomiast za polskie dziadowstwo nie dam ani grosza. Ludzie, nie
      dajcie się zwariować. Prędzej czy później RP padnie z takim nastawieniem ludzi
      władzy i rzeszy urzędników darmozjadów.
      Czego Państwu i sobie życzę.
      husky35@o2.pl
      • Gość: jazzuk Re: Przykro mi, ale patriotyzm ma swoje granice IP: *.server.ntli.net 05.05.05, 21:12
        Na temat sciagania tych podatkow w Polsce juz tyle bylo powiedziane, ze juz
        zgupilalem. Kazdy mowi cos innego. Ja mam dom w Polsce (nie sprzedalem go przed
        wyjazdem bo US sciagnalby odemnie kase za podatek od spadku-dom dostalem od
        rodzicow)i nie zamierzam wracac do Polski. Jestes ciekaw jak mnie potraktuje US
        jezeli kiedys mi sie odwidzi i wroce do pi........j Polski. Podatku nie
        zamierzam placic.Zlodzieje.
      • Gość: niunia A JAK JEST Z SAKSAMI?? IP: *.pcz.pl 23.05.05, 19:47
        Witam.
        Mam pytanie.
        Chce jechac z chlopakiem do Anglii na wakacje do legalnej pracy!! Czyli bede
        tam placic podatek, ale z tego co piszecie w PL tez bede musiala cos zaplacic??
        Ale po co?? Poza tym jak dojda do tego ze cos zarobilam skoro bede wynajmowac
        mieszkanie??
        Pomozcie
        Z gory dzieki:)
        • Gość: Northern I Re: A JAK JEST Z SAKSAMI?? IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.05.05, 10:11
          Twój post jest przykładem myślenia zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku. Tak
          podchodzi do sprawy więcej niż 90% ludzi, którzy tu pracują. Zatajenie dochodu
          w tym przypadku to tylko kwestia świadomości, że się nie postępuje zgodnie z
          prawem. Na dzień dzisiejszy nikt nie jest w stanie Cię sprawdzić.
          Jest jakaś dziwna logika w obowiązującym prawie. Skoro nie da się sprawdzić
          wszystkich, to tych którzy wykażą swoje zarobki należy oskubać do końca.
          Śmiem twierdzić, że stan obecny premiuje brak szacunku dla prawa, a do tego
          zysk finansowy dla Państwa jest niewielki. Myślę, że gdyby każdy miał do
          zapłacenia jakąś niewielką kwotę, to wolałby ją zapłacić i spać spokojnie.
          Jeżeli jednak ma oddać lwią część swoich ciężko zarobionych pieniędzy, a w
          niektórych przypadkach wychodzi, że wszystko, to trudno się dziwić, że ludzie
          nie chcą płacić.
          No i druga kwestia, to premiowanie emigracji na stałe. Najłatwiej, znaleźć tu
          pracę specjalistom z dobrą znajomością języka. I wcale nie wyjeżdżają ci co nie
          mogą znaleźć pracy w Polsce. Wyjeżdżają ci, którzy są w stanie sobie poradzić.
          Znam wielu, którzy już ściągnęli tu rodziny i wielu takich co o tym myślą. A
          dla tych, którzy wyjechali z myślą o tym, żeby się podciągnąć zawodowo,
          poprawić język i przy okazji trochę odłożyć jest to jest argument, żeby nie
          wracać.
          Trudno ściągnie się ludzi ze wschodu. Czy tak ma być?

          Przepraszam, troszkę się się zagalopowałem. Nie jest to może całkiem odpowiedź
          na twoje pytania. Odpowiedź na nie jest prosta: to chyba tylko kwestia Twojego
          wyboru.
    • deadeasy progi podatkowe 07.05.05, 09:19
      zaraz zaraz...

      Jak to jest z tymi progami podatkowymi... czy one sie odnosza do placy
      rocznej? Jesli naliczanie taxu jest podobne jak w UK to o co sie ludzie
      martwia? Placi sie dany procent jesli "teoretyczni naliczony" dochod roczny
      wpada w dany prog podatkowy. Na przyklad, w jeden miesiac zarobilismy tyle, ze
      gdybysmy dostawali taka place przez rok to nam w UK mozemy "wpasc" w 40%. I
      rzeczywiscie, Inland Revenue rypie wysoki podatek. Jesli jednak w nastepnym
      miesiacu placa bedzie cieniutka to i podatek tez sie odpowiednie zmniejszy. I
      tak, przez caly rok podatek jest naliczany "na biezaco". W UK mozna bez
      podatku zarobic cos ponad £4700 rocznie. Teoretycznie ktos moze miec taka
      pierwsz pensje miesieczna (czyli wyczerpie swoj limit) - urzad skarbowy
      nalicza "teoretyczny" podatek bo zaklada, ze tyle bedzie dana osoba zarabiac
      przez reszte roku. Jeli ta osoba nie zarobi ani pensa przez reszte roku, caly
      podatek jaki zaplacila jest mu/jej zwracany.

      Jesli w PL podatek sie placi od dochodow rocznych to fakt, ze ktos w jednym
      miesiacu zarobil 5tys nie powinien robic zadnej roznicy bo przeciez przez
      reszte roku zarabia 600zl albo nic. Najgorzej beda mieli ci co pracuja caly
      rok. Wtedy moga im ukrasc (bo inaczej tego nazwac nie mozna) ciezko zarobione
      pieniadze bo calkowity dochod roczny zeczywiscie bedzie duzy.

      Tak ja to rozumiem, ale w sumie "poczynania" Polskiego US byly dla mnie zawsze
      czarna magia.
      • Gość: tw Podatek w UK IP: *.range81-156.btcentralplus.com 08.05.05, 23:44
        Nie znam prawa podatkowego w Polsce, ale moge powiedziec co nieco o zasadach
        Income Tax w UK.
        Jesli sie przebywa w UK w danym roku podatkowym powyzej 183 dni to podpada sie
        pod kategorie Resident. Wtedy obowiazuje placenie podatku w UK zarowno od
        dochodu w UK jak i tego z innych krajow (czyli np z pracy albo wynajmu
        mieszkania komus innemu w innym kraju) ale z pewnymi wyjatkami o czym dalej.
        Oprocz kategorii Resident jest kwestia czy jest sie Ordinarily Resident tzn rok
        po roku ma sie zyciowe interesy i dochod w UK. Oprocz tego jest kwestia
        Domicile.
        Brytyjczyk ktory pojedzie na rok do Australii nie bedzie w danym roku Resident
        w UK ale jest wciaz w UK Domiciled i Ordinarily Resident. Jesli sie
        przeprowadzi na dluzej przestaje byc Ordinarily Resident, ale wciaz jest
        Domiciled dopoki nie uzgodni ze nie nalezy go za takiego traktowac.
        Ja przyjechalem do UK w 1990 i w tymze roku bylem Resident, ale po kilku latach
        wykazalem, ze dopiero 2 lata pozniej postanowilem zostac na dlugo i od tego
        moementu powinienem byc traktowany jako Ordinarily Resident.
        Zgodzilem sie na zmiane Domicile dopiero gdy dostalem Indefinite Leave to Stay
        po 8 latach, gdyz juz trudno bylo dalej tak utrzymac majac dom w UK a nic w
        Polsce.
        Gdy nie mialem Domicile w UK nie musialem placic od dochodow z innych krajow
        pod warunkiem, ze te dochody nie byly do UK sprowadzone.
        Dla przykladu: pracowalem przez kilka miesiecy w Skandynawii i tam zaplacilem
        25% podatku. Oczywiscie musialem zadeklarowac ten zarobek w UK, ale poniewaz
        nie przywiozlem go ze soba, wiec jako non-Domiciled nie musialem doplacic w UK
        do 40%.
        Umowy o podwojnym opodatkowaniu istnieja miedzy wiekszoscia cywilizowanych
        panstw i maja raczej ten sam sens. Rozlicza sie w kraju gdzie sie jest
        rezydentem, wrzuca dochod laczny i wylicza podatek wg regul tego kraju (z tym,
        ze jesli w innym kraju zaplacilo sie po wyzszej stawce to nie ma zwrotu roznicy
        w kraju rezydencji).
    • Gość: Piotr Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.server.ntli.net 07.05.05, 20:31
      Panie Ministrze, jestem tu ponad rok i zostane tu bardzo dlugo. Prosze przyjac
      do wiadomosci, ze nie zaplace podwojnego podatku, gdyz cala te sprawe uwazam po
      prostu skandal. Prosze byc swiadomym, ze swiadomie WEJDE W KONFLIKT Z POLSKIM
      PRAWEM, ALE PODATKU NIE ZAPLACE. Jesli moje slowa sa dla Pana przejawem
      przerostu mojej pewnosci siebie czy wrecz arogancji, to znaczy, ze wierzy Pan w
      moja naiwnosc lub niezdolnosc do logicznego rozumowania. Pragne przekonac Pana,
      ze ustawe o mozliwosci nalozenia na mnie podwojnego podatku, zgodnie ze swoim
      sumieniem, uznaje juz nie tyle za bubel legislacyjny, co po prostu JAWNA KRADZIEZ.
    • ex-rak Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje 07.05.05, 20:58
      Nie bardzo rozumien w czym problem. Brytyjski Inland Revenue stosuje te same
      zasady dla swoich obywateli. Gdy brytyjczyk wyjedzie pracowac za granice
      czasowo to placi podatek w UK. Gdy wyjedzie na ''stale'' to placi caly podatek
      w panstwie zamieszkania. To tak ogolnie bez wchodzenia w szczegoly. I
      deklarujac swoj zamiar pozostania - nie pozostania, sami decydujemy gdzie go
      placic.

      Gdy przyjedzamy do UK czasowo, aby dorobic, to powinnismy placic od naszego
      dochodu wyrownanie podatku w Polsce.

      Duzo tu psioczenia na urzedy skarbowe, ale jak czyste sumienia maja w tej
      sprawie sami obywatele?
      • Gość: josefman nie trzeba zawsze placic! IP: *.in-addr.btopenworld.com 07.05.05, 23:58
        najwazniejsze jest ustalenie miejsca zamieszkania podatnika. Dla
        zainteresowanych odsyłam do umowy polsko-brytyjskiej z lat 70. niestety w
        polskiej wersji nie znalazłem natomiast jest w wersji angielskiej. doplata w
        polsce podatku wedlug umowy jest wtedy i tylko wtedy gdy masz miejsce
        zamieszkania w polsce! natomiast jesli masz miejsce zamieszkania w obydwu
        krajach sa wyszczegolnione kryteria jak ustalic gdzie dana osoba ma miejsce
        zamieszkania. po pierwsze - liczy sie stale miejsce zamieszkania (permanent
        home available to you), po drugie - jesli masz w obydwu krajach to trzeba
        ustalic centrum interesów zyciowych danej osoby(centre of vital interests), po
        trzecie - jesli nie mozna ustalic gdzie dana osoba ma miejsce zamieszkania to
        miejsce zamieszkania jest tam gdzie dana osoba zwykle przebywa (habitual
        abode), po czwarte - jesli osoba przebywa zazwyczaj w 2 panstwach to miejsce
        zamieszkania jest tam gdzie dana osoba jest obywatelem.
        W moim przypadku mam "permanent home" w UK i w polsce(jestem tylko zameldowany
        u rodzicow), nie mam mieszkania na wlasnosc w polsce, nie mam samochodu, nie
        mam zony, nie mam dzieci w polsce, po prostu nie mam nic. tak wiec ustalenie
        mojego centrum zyciowego chyba jest proste. tym bardziej ze w przeciagu
        ostatnich 12 miesiecy bylem w polsce tylko raz i to na 2 tygodnie.
        Wedlug prawa brytyjskiego "permanent home available to you" oznacza jakikolwiek
        rodzaj zakwaterowania na terenie UK, moze to byc wlasny dom, wynajety,
        mieszkanie u znajomego, u szefa itp. wazne jest by bylo to w papierach
        brytyjskich pod jakim adresem moga ciebie znalezc.
        Tak wiec jesli dana osoba ma "permanent home available to him" w obydwu
        krajach, i nie posiada w polsce nic, nie ma zony czy meza to urzad w polsce
        moze sie pocalowac.
        Natomiast jesli dana osoba ma "permanent home available to him" w obydwu
        krajach i ma w polsce "cos" czyli np. rodzine trzeba ustalic centrum interesow
        zyciowych bo urzednicy roznie moga interpretowac. no ale z zona nie koniecznie
        mozesz zyc razem! trzeba cos pokombinowac. ITD ITP.
        Tlumeczenie urzednikow w polsce w urzedzie skarbowym ze jesli osoba ma miejsce
        zamieszkania w polsce i w UK musi placic jakiekolwiek podatki wg umowy jest
        BLEDNE! Poiedzialem takiej ostatnio ze WEDLUG UMOWY MIEDZYNARODOWEJ moje
        miejsce zamieszkania jest w UK mimo to ze jestem zameldowany u rodzicow i nie
        mam zamiaru zaplacic jakichkolwiek podatkow w polsce. A ona zebym nie byl taki
        madry. oni sami nie wiedza co jest w tej umowie!
        No ale istnieja jeszcze sady, mam nadzieje ze nie bede musial z nich korzystac,
        chociaz wiem zebym i tak wygral. szkoda czasu i nerwow.

        tak wiec nie bojta sie!
        pozdrawiam.
        josef
    • Gość: zniechęcony Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 13:05
      jakby nikt z was nie wiedział w jakim państwie żyjemy przecież to normalne że
      nasze władze zdzierają z nas jak najwięcej mogą i mało wazne jest czy robią to
      legalnie czy nie. Mało było przypadków jak złodzieje z polskiego US zrujnowali
      uczciwych przedsiębiorców, a odszkodowań wypłacać im się nie spieszy i brak
      odpowiedzialnych za stan rzeczy...mógłby ktoś zrobićporządek z tym pazernym
      gadem jakim jest aparat administarcyjny
    • Gość: Zaniepokojona matk Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.com / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 08:11
      Wzburzyły mnie ostatnio wiadomości w „Polityce” i GW Europraca o obciążaniu
      przez polski fiskus, Polaków pracujących za granicą, obowiązkiem rozliczania
      się w Polsce, z zastosowaniem progów podatkowych obowiązujących w kraju.
      Bezsens tego sposobu ukazuje list pani Aleksandry Markiewicz. Zastosowanie
      polskich progów podatkowych, bez uwzględnienia kosztów utrzymania na Wyspach
      Brytyjskich, jest nadużyciem i bzdurą. A już całkiem nie mogę zrozumieć,
      dlaczego łamie się zasadę równości obywateli wobec prawa, zawierając
      drastycznie różniące się treścią umowy z państwami, w których Polacy pracują.
      Polak zatrudniony na Cyprze, w Irlandii, w Niemczech, w Belgii - płaci podatek
      w kraju zatrudnienia i polski fiskus daje mu spokój. Natomiast, jeżeli pracuje
      w USA, Wielkiej Brytanii, Holandii czy Szwecji ma rozliczać się w Polsce.
      Często zarabia tam tyle, że angielski socjal dopłaci mu do czynszu
      mieszkaniowego, ale w kraju zostanie potraktowany jako krezus, który będzie
      płacił podatek 40%.
      Moi dwaj synowie wyjechali do Anglii, jeden tuż po zrobieniu magisterium w 2002
      roku, drugi po absolutorium w 2004. Nie są tam samotni, mieszkają w wynajętym
      domku, w otoczeniu kolegów ze studiów. Pieniędzy nie wydają na wódę jak
      niektórzy rodacy, dokształcają się (szkoły językowe – obecnie często dla
      członków unii bezpłatne, kursy, itp). Zwiedzają, dzięki tanim liniom lotniczym
      czy promocjom, Europę.
      Myślałam, że popracują tam kilka lat, czegoś się nauczą, zdobędą lepszą pracę,
      trochę oszczędzą i wrócą do Polski. Ale w tej sytuacji, ich praca stanie się
      nieopłacalna, a jeżeli nie rozliczą się z polskim fiskusem, mogą trafić na trzy
      lata do więzienia. Pozostaje więc inne wyjście – zmiana rezydencji podatkowej i
      pozostanie na stałe za granicą. Nie mają w Polsce własnego mieszkania, żony
      (dziewczyny są z nimi, mieli pobrać się po powrocie), w Polsce nie mieli pracy.
      Wielka Brytania chętnie przyjmuje inteligentnych, polskich magistrów na
      stanowiska kelnerów, recepcjonistów, budowlańców – chętniej niż Pakistańczyków
      czy Hindusów. Czy naprawdę o to chodzi polskiemu rządowi i sejmowi? Może
      zamiast myśleć już o wyborach, ten sejm zmieni te idiotyczne
      przepisy?
    • Gość: Marcin Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.ipt.aol.com 10.05.05, 20:54
      Witam

      Przeczytalem wszystkie panstwa opisy nawet niektore badzo interesujace.Tylko ze
      wkurza mnie to troszke ze kazdy wie najlepiej jak to jest z tym podatkiem.Kazdy
      poprawia druga osobe.Moje pytanie jest takie: Moze jest taka osoba, ktora
      rozliczala sie juz z pracy w anglii i wie jak jest najlepiej.Jesli tak to
      chcialbym zeby ta osoba sie wypowiedziala.I moze wie co tez trzeba zrobic w
      razie czego aby nie placic podatek rowniez w Polsce.Dziekuje bardzo.Czekam na
      odpowiedz.
      • Gość: Northern I Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.05.05, 12:05
        Ja się rozliczyłem za 2004r. W UK przepracowałem ostatnie parę miesięcy roku.
        Mojego PIT'a 36 wypełniało biuro rachunkowe po konsultacji z radcą prawnym.
        Dochody z UK trzeba po przeliczeniu na złotówki (wg kursu średniego NBP lub
        banku, w którym masz konto) dodać do tego co się zarobiło w Polsce. Można sobie
        odliczyć 30 diet i rozliczyć się z żoną. Od podatku, który wyliczamy wg
        polskiej skali należy odjąć podatek zapłacony w UK. Teraz już myślę o
        rozliczeniu za 2005r, który cały przepracuję w UK. Problem polega na tym, że w
        według kryteriów US mam "miejsce zamieszkania" w Polsce t.j. moja żona z
        dziećmi mieszka w polsce, mam dom i samochód. Zgodnie z ustawą o podatku
        dochodowym muszę płacić podatek nawet jeżeli cały mój dochód pochodzi z pracy
        zagranicą. Cały ten zgiełk wynika z kilku spraw:
        1) Umowy pomiędzy UK i RP ( a raczej PRL) o unikaniu podwójnego opodatkowania,
        która narzuca metodę zaliczania z progresją - bardzo niekorzystną dla
        podatników, bo od zarobionych zagranicą pieniędzy płacimy podatek w Polsce.
        Umowy z wieloma innymi krajami np. z Irlandią są dużo korzystniejsze. Tu
        pomogłaby zmiana umowy z 1978r. Na tym zyskaliby wszyscy pracujący w UK.
        2) Miejsce zamieszkania w Polsce określa się na podstawie kodeksu cywilnego wg
        różnych dyskusyjnych kryteriów, co powoduje, że decyzję czy mamy płacić podatki
        w Polsce tak naprawdę podejmuje urzędnik. Kryterium 183 dni byłoby bardziej
        zrozumiałe i klarowne. Zyskaliby ci którzy przyjeżdżają na dłużej.
        3) Nie uwzględnia się wysokich kosztów uzyskania przychodu w UK tj. można sobie
        odliczyć tylko 30 diet (właściwie dlaczego 30?, składek NI i właściwie niczego.
        4) Na domiar wszystkiego US w Polsce nie informuje ludzi jak się sprawy mają.
        Sam pytałem przed wyjazdem i powiedziano mi, że nic nie będę musiał płacić.

        Po przebrnięciu przez te wszystkie ustawy i przetłumaczeniu tego co zawierają
        na język zrozumiały dla wszystkich można to wyrazić następująco:
        - Płać albo sp******aj,
        - Urząd nie jest dla Ciebie tylko Ty dla niego,
        - Interes społeczny oznacza zabrać Ci jak najwięcej.
        • jo23 Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje 11.05.05, 13:42
          Gość portalu: patbrat napisał(a):

          > bez żadnej wątpliwości, aby nie płacić podatku w Polsce wystarczy w Polsce nic
          > nie zarabiać
          > w wiekszości przypadków jest to problem ubiegłego roku, gdy forumowicze
          zaczęli
          > pracę w UK od maja, co spowodowało, ze w ciagu jednego roku zarabiali i w PL
          i
          > w UK

          Gratuluje dobrego samopozucia. Radzę nie rozpowszechniać takich NIEPRAWDZIWYCH
          informacji na forium, bo można kogoś wprowadzić w błąd, i to bardzo kosztowny.
          • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.lns4-c7.dsl.pol.co.uk 12.05.05, 11:05
            jo, northern - ok, uproscilem mowiac, ze wystarczy nie zarabiac
            wystarczy nie zarabiac w rozumieniu nie mieszkać w Polsce - wykluczmy osoby
            zajmujace sie praca transgraniczna albo zbierajace szparagi w Niemczech, bo te
            istotnie moga mieszkac w Polsce, a przy tym w niej nie zarabiac

            artykul 27 ust. 9a , ktory cytujesz dotyczy osób posiadających NIEOGRANICZONY
            OBOWIAZEK PODATKOWY
            Jako mieszkaniec Wielkiej Brytanii mam w Polsce OGRANICZONY OBOWIAZEK PODATKOWY,
            a to oznacza, że:
            art. 3
            2a. Osoby fizyczne, jeżeli nie mają na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
            miejsca zamieszkania, podlegają obowiązkowi podatkowemu tylko od dochodów z
            pracy wykonywanej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie stosunku
            służbowego lub stosunku pracy, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia,
            oraz od innych dochodów osiąganych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
            (ograniczony obowiązek podatkowy).

            Moje miejsce zamieszkania zgodnie z literą prawa (wedle kodeksu cywilnego oraz
            umowy o unikaniu podwojnego opodatkowania) to Wielka Brytania, a nie Polska i
            jeżeli w tamtym roku mogly byc dla mojego US jakies watpliwosci, to w tym takich
            juz nie ma. Tutaj mieszkam, tu (w chwili płacenia podatków) zamierzam mieszkać
            stale i tu zgodnie z ustawą mam 'home permanently available'

            nadgorliwosc w podatkach jest gorsza od faszyzmu, a płacąc nadmiarowo
            sankcjonujecie złodziejstwo
              • Gość: Northern I Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.05.05, 14:36
                W tym problem, że moja żona i dzieci są w Polsce, mam tam dom, samochód i do
                tego zawieszoną działalność gospodarczą. US uzna zatem, że tam jest
                moje "centrum interesów życiowych" pomimo, że mieszkam przez cały rok w UK.
                Jedyny sposób to sprzedać wszystko, zabrać rodzinę i wyemigrować na stałe. I to
                mnie boli, bo nie chcę wyjeżdżać na stałe. A taką myśl powoli zaczynam brać pod
                uwagę. Większość Polaków, którzy tu pracują poprostu nie deklaruje dochodu i
                tyle. I co z nimi zrobi US? Jak ich może sprawdzić? Będą dzwonić po różnych
                krajach i pytać czy Kowalski tu czasem nie pracował? Kowalski może powiedzieć,
                że pracował na czarno i zadeklarować dochód jaki mu się spodoba. Ludzie czują
                się nabici w butelkę i kombinują. A dużą grupę stanowią ludzie, których zawsze
                rozliczał zakład pracy i myślą, że jak tu rozliczy ich firma, to już wszystko
                załatwione. I śpią spokojnie. Ja nie chcę unikać płacenia podatków, ale chcę
                być uczciwie traktowany. Przecież pieniądze tych tysięcy ludzi, którzy wrócą i
                tak w większości trafiają do Polski i część trafi do fiskusa w postaci VAT.
                Fiskus traktuje ludzi pracujących tutaj jak dojne krowy, tylko zarzyna je na
                mięso.
                • Gość: czubek Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: 217.8.12.* 12.05.05, 15:40
                  Co racja to racja.

                  Rzeczywiscie, zarobione pieniadze i tak "wyladuja" w kraju i zasili Polska
                  gospodarke.

                  Poza tym wiekszosc ludzi, ktora decyduje sie na wyjazd to nie sa Ci co maja
                  piec samochodow, dom z basenem i letni domek na Mazurach. To Ci co chca sie
                  szkolic w Polsce i musza za to bulic pieniadze, to Ci co chca wlozyc depozyt na
                  wlasne M; to przecietny zjadacz chleba, ktory chcialby polepszyc Swoje zycie.

                  Pieniadze zarobione za granica wydadza w Polsce, przeciez nikt nimi nie bedzie
                  wypychal materacy.
                  ;)
                • Gość: jakrob Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.jpk.pl / *.rotmanka.jpk.pl 12.05.05, 19:00
                  No właśnie, gdzie w przypadku takich jak Northern jest centrum interesów
                  życiowych? Nie dorabiają sobie przecież do polskiej pensji, nie jest to ich
                  praca sezonowa, ale stała praca od której zależy ich i ich rodzin życie. Czy to
                  centrum jest tam, gdzie żyje rodzina, czy tam, gdzie żyje i zarabia podatnik?
                  Podatnik, mówiąc brutalnie, bez rodziny przeżyje - bez pracy raczej nie. Tak
                  więc jego życie zależy od pracy, nie od rodziny! I to jest jednoznaczne.
                  Natomiast uzależnianie centrum od miejsca zamieszkania rodziny jest
                  nielogiczne, ponieważ istnieje możliwość wielu niejednoznacznych sytuacji. Co w
                  przypadku, gdy podatnik jest z żoną w nieusankcjonowanej separacji, ale ze
                  względu na dzieci, koszty czy brak takiej potrzeby nie sankcjonuje tego
                  prawnie? Zostawił rodzinie dom, łoży na ich utrzymanie. Gdzie jest jego
                  centrum? Jak fiskus to sprawdzi? Kryterium dla urzędnika będzie świstek? Więc
                  małżonkowie w normalnej, kochającej się rodzinie składają wniosek o rozwód,
                  podając powód taki, że mąż przebywa permanentnie za granicą, a żona i dzieci
                  chcą mieć go w domu a emigrować nie chcą - a mąż mówi, że wrócić nie może, bo
                  nie ma pracy w kraju i nie może tu rodziny utrzymać. I prosi o zasądzenie jak
                  najwyższych alimentów (żeby polski fiskus nie czepiał się "byłej" żony, skąd ma
                  na życie). Generalnie - jest to pole do kombinacji i naigrywania się z prawa.
                  Znowu. I po co? Inna sprawa - kawaler i żonaty, taka sama praca, pensja itd.
                  Żonaty ma rodzinę w kraju - czy w związku z tym żonaty ma płacić dodatkowy
                  podatek w kraju, bo tam mieszka jego żona i dzieci? Czy to nie jest
                  dyskryminacja ze względu na stan cywilny? W jakich wogóle przepisach jest mowa
                  o tym nieszczęsnym centrum? Jaka jest jego definicja? Bo ani ustawa pdof ani
                  kodeks cywilny nie mówią o tym nic. Ani słowa ni8e ma tam o zależności podatków
                  od miejsca zamieszkania rodziny.
                • Gość: patbrat Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.l1.c2.dsl.pol.co.uk 13.05.05, 15:20
                  rozumiem Cie Northern, mam wprawdzie w kraju wylacznie samochod;) i chyba nie
                  zamierzam juz tam wracać (choc tu jest znacznie trudniej w wielu wymiarach)

                  nie naklaniam nikogo do oszukiwania na podatkach, tylko na korzystaniu z
                  legalnych wykladni prawa - temat nieco zawirowal, ale przypomne, ze jego
                  poczatkiem (od ktorego ma tytul) jest artykul, gdzie osoba bez zobowiazan w
                  Polsce, mieszkajaca od 8 lat na emigracji straszona jest sankcjami prawa podatkowego
                  w tym konkretnym przypadku jest to absurd i nieznajomosc prawa przez
                  dziennikarza(?) czy tez przedstawiciela US(?)

                  mamy zle doswiadczenia z US, ale swoje trzeba egzekwowac - rownież to, ze umowa
                  o podwojnym opodatkowaniu jest rownowazna w obu jezykach, a angielskie nie
                  zawiera kretynskiego centrum interesow zyciowych. zawiera sformulowanie miejsce
                  zamieszkania jako domostwo stale dostepne dla podatnika (wiec od biedy nawet
                  pokoj w hotelu). w angielskiej umowie nie trzeba sie rozwodzic z zona, ani
                  sprzedawac domu. nie jest sztuka zaplacic wiecej niz niezbedne - zaplacic tylko
                  tyle, ile wynika z ustawy jest cnota

                  jesli ktos nie ma doradcy podatkowego wynagradzanego procentem od odzyskanego
                  podatku, niech sie nie dziwi, ze doradca jest asekuracyjny i zgodnie z prawem
                  wybierze wersje drozsza acz niekontrowersyjna.

                  tak czy inaczej za dwa, trzy lata chylkiem sie wycofaja z tej interpretacji (tak
                  jak z tych 183 dni) i poleci za to pomocnik stroza, bo jakiemus kuzynowi
                  prezydenta Leppera ktos wymierzy domiar za eurosy uciulane pod Hanowerem

                  i jeszcze tylko:
                  "Rok 2006. Dziennikarz zadaje pytanie Prezydentowi Lepperowi:
                  - Proszę powiedzieć naszym telewidzom, czy nie sądzi pan, że nasilająca się
                  ostatnimi czasy "ucieczka mózgów" z Polski na zachód Europy osłabia
                  intelektualny potencjał lokalnego rynku pracy?
                  - Yyyy....Co?...."

    • Gość: Bylekto Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 10:06
      No niestety nikt nie chce płacić podatków, za granicą jest ciężko okey. Ale
      przecież jakie tam zarobki a tu bieda i bezrobocie. W końcu to państwo WAM
      załatwiło możliwość legalnej pracy za granicą. Wiem jak do tej pory było ciężko
      o taką pracę, a poza tym tylko na czarno. Więc jeżeli chcesz na "BIAŁO" to płać
      i się ciesz , bo tak dobrze zarabiasz, a tu w Polsce to samo robiąc masz 4 razy
      albo 5 mniej
      • Gość: Northern I Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.05.05, 10:54
        Chyba nie zrozumiałeś(aś), tu nie codzi o to, że ktoś się chce wymigać. Tu
        dyskutują uczciwi ludzie którzy chcą być w porządku wobec swojego kraju.
        Pozostali olewają polskie podatki i tyle. Chodzi po prostu o równe traktowanie
        i jasne, przejrzyste kryteria. Polski fiskus traktuje mnie jakbym mieszkał w
        Polsce, dojeżdżał najwyżej 20 km do pracy, a to co jest na moim pasku dochodem
        brutto dostawałbym do ręki, funty na złotówki przeliczam po kursie średnim, a
        nie wg tego co dostanę w kantorze. Możnaby jeszcze długo wyliczać. Na dotatek
        nie wolno mi odliczyć składek na ubezpieczenia społeczne do czego ma prawo
        każdy kto pracuje w Polsce. W moim przypadku wyższe zarobki nie były jedynym
        powodem wyjazdu. Podnoszę tutaj swoje kwalifikacje i uczę się języka, więc może
        jakoś przełknę te podatki tak jak spadający kurs funta. Po odliczeniu wszyskich
        kosztów nie wychodzi mi wcale dużo więcej niż zarabiałem w Polsce. Do tego
        dochodzi koszt rozłąki z rodziną, który nie da się wycenić i tylko ktoś, kto tu
        pobędzie dłużej może coś o tym powiedzieć. Dużo gorzej wygląda sytuacja ludzi,
        którzy zarabiają wg stawek minimalnych, jak się policzy to nie wiadomo z czego
        mają te podatki zapłacić. Wystarczy poczytać powyżej. Czy można mówić o
        niewdzięczności ludzi wobec własnego kraju, skoro przepisy zachęcają do wyjazdu
        na stałe?
          • Gość: Northern I Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.05.05, 11:20
            Wiem ile zarabiałem w Polsce i ile zarabiam tutaj. Fiskus chce mi zabrać więcej
            niż moja żona zarobi w Polsce. Czy w tej sytuacji nie zastanawiał(a) byś się
            czy nie zabrać rodziny na stałe ze sobą i płacić podatki tylko w UK? Nie
            musiałbym utrzymywać dwóch domów, no i bylibyśmy razem. Tylko w takim przypadku
            wszystkie pieniądze wydawałbym tutaj, a polski fiskus nie zabaczyłby ani
            pieniędzy z mojego podatku dochodowego, ani VAT. Czy pazerność popłaca?
            • Gość: JUŻNIEPOLAK Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 13.05.05, 14:01
              KKKKKKKKKKKUUUUUUUUUUUUUUUUUUU..AAAAAAAAAAAAAAA

              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              CO ZA POPAPRANY,ZASRANY,POJE..Y KRAJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              NIENAWIDZE TEGO KRAJU , NIE CHCE BYĆ POLAKIEM, WOLE BYĆ
              BEZPAŃSTWOWCEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              NIECH TU RUSCY ZRZUCĄ SWOJE WSZYSTKIE BOMBY ATOMOWE , ROSJANIE PROSZĘ ZRÓBCIE
              PORZĄDEK BO DURNI POLACY NIE POTRAFIĄ SAMI SIĘ RZĄDZIĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: jakrob Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.jpk.pl / *.rotmanka.jpk.pl 14.05.05, 10:09
                Cóż, państwo załatwiło nam jedynie to, że nie możemy pracować w kraju, bo tej
                pracy tu nie ma. Podjęliśmy ryzyko, wzięliśmy sprawy we własne ręce i
                pojechaliśmy za chlebem. Ja zdecydowanie wolałbym codziennie przychodzić do
                domu, widzieć się z rodziną, odwiedzać w weekendy polskich przyjaciół, no, po
                prostu, żyć i pracować w mojej Ojczyźnie. Państwo ma z tego, jak na razie,
                jedynie korzyści - mniej bezrobotnych, którym trzeba wypłacać zasiłki i
                ubezpieczać, dopływ dewiz z których i bez dodatkowego opodatkowania skubie
                część w postaci podatków pośrednich (gdy ktoś utrzymuje rodzinę w kraju),
                zwiększony dzięki temu popyt, który jest warunkiem rozwoju. My, wydając dewizy
                w kraju, tworzymy w zasadzie eksport, tyle, że eksport "firmowy" jest zwolniony
                z podatku VAT, a my ten podatek w cenie towaru płacimy. Pracując na zachodzie
                również się czegoś uczymy, co może się przydać kiedyś krajowi, gdy (mam
                nadzieję) w końcu i tu będziemy mieli warunki do normalnej pracy dla naszych
                rodzin i kraju. Pewnie jeszcze można by wiele korzyści wyliczać. Dlaczego mamy
                być za to karani?
          • Gość: ania Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.05.05, 22:47
            ale gadasz bzdury widac nigdy nie byles za granica. jak mozesz przeliczac
            zagraniczne place na zlotowki?? to dobre jak ktos szparagi zrywa i spi w kacie
            a potem wszystko przywozi do domu. w Anglii tam gdzie mieszkam (niewielkie
            miasto na poludnie od Londynu) male dwupokojowe mieszkanie kosztuje z
            wszystkimi oplatami ponad 3500 zl miesiecznie (600 funtow). I to jest tanio!!!
            Zarabiam okolo 1000 funtow na reke i birac pod uwage ceny powiedzialabym ze
            jest to jak 2000 zlotych miesiecznie w Polsce w miescie wojewodzkim.
            wlasnie przyjechałam do Polski i smiac mi sie chce jak slysze co ludzie za
            bajki sobie opowiadaja o Anglii, jak to w rok ktos sobie postawil dom itp.
            jesli ktos chce zyc na przyzwoitym poziomie to kosztuje.
            • Gość: Bylekto Re: Tak naprawdę oni wam załatwili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 08:27
              Co wy możecie wiedzieć o pracy , byłem tam 10 razy w różnych krajach, ciężko
              harowałem, coś się dorobiłem. Pracowałem też w Polsce i tak samo tu i tam
              płaciłem podatki, ale z tamtąd stać mnie było na markowe ciuchy dla dzieci,
              wycieczki i samochód, PŁACIŁEM i NIE BECZĘ. Bo wiem, że ludzie tu płacą
              nieproporcjonalnie do swoich dochodów. Wiem, że za dużo płacimy. Ale po prostu
              mało czytasz i nie rozumiesz. Chodzi o to, że wkurzają mnie ci, którzy znacznie
              więcej zarabiają i nie chcą płacić. Podatki to przecież nie tylko politycy i
              ich ochrona, to szkoły, służba zdrowia i opieka społeczna... myślę , że
              skończyłaś choć podstawówkę to chyba wiesz. PS. Nie obrażaj czyjejś matki
    • Gość: Rafiks_UK Re: Polski fiskus sięga po brytyjskie pensje IP: *.lns2-c8.dsl.pol.co.uk 15.05.05, 21:54
      Ludzie,

      Do wszyskich zainteresowanych sprawa podatkow w pracy w WB,USA itp., moze
      zrobimy jakas wspolna akcje e-mailowa i powysylamy kilka listow to naszych
      poslow (tych liczacych sie). Adresy mailowe sejmowe sa znane
      imie.nazwisko@sejm.pl. Moze da im to troche do myslenia ze sa ludzie uczciwi,
      ktorzy chca byc traktowani uczciwie w tym kraju. Moze ktos zacznie myslec o
      tysiacach Polakow pracujacych za granicami ze trzeba ich traktowac powaznie bo
      sa to tez potencjali wyborcy. Wiem ze nie musi to przyniesc oczekiwanych
      rezultatow, ale jesli bedziemy pisali tylko na forum i sie przekrzykiwali czy
      sie rozliczac czy ukrywac to nic sie nie zmieni.
      Co o tym myslicie.

      Pozdrawiam,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka