Gość: Bruksela
IP: 32.106.94.*
21.06.05, 10:29
Lepper kontra tenor Torzewski
Tenor Marek Torzewski
Fot. Dariusz Gorajski / AG
Grzegorz Giedrys, Toruń 21-06-2005, ostatnia aktualizacja 20-06-2005 20:29
- Wypowiedź Leppera o tym, że chciałem i nadal chcę kandydować z listy
Samoobrony, jest bezczelnym kłamstwem - oburza się tenor Marek Torzewski
Andrzej Lepper twierdzi, że w zeszłym roku podpisał z Markiem Torzewskim
umowę o kandydowaniu znanego tenora z listy Samoobrony w wyborach do
parlamentu europejskiego. Śpiewak wystartował jednak z ramienia PO, ale
wybory przegrał.
- Chciał potem do nas wrócić, ale powiedziałem mu: "Bez pana i tak będziemy
mieć to, co mamy mieć. Daliśmy panu szansę i dziś byłby pan posłem
parlamentu" - opowiadał w sobotę Lepper w Toruniu.
Marek Torzewski stanowczo wypiera się jakichkolwiek związków z Samoobroną.
Mówi, że nigdy nie chciał kandydować z listy partii Leppera. Według niego
jedyna rozmowa, jaką podjął z przewodniczącym tego ugrupowania, odbyła się
półtora roku temu i miała wyłącznie kurtuazyjny charakter. - Nigdy nie było,
nie ma i nie będzie żadnej umowy między mną a panem Lepperem - oburza się
mieszkający w Brukseli Torzewski. - Zawsze Lepperowi mówiłem "Nie!", a mimo
to wysyłał do mnie swojego emisariusza - eurodeputowanego Ryszarda
Czarneckiego - aby ciągle nękał mnie propozycjami, telefonami i wizytami.
Szanowny Panie Lepper, daj mi pan wreszcie święty spokój!
Lepper też ma dość Torzewskiego i zaprzecza, jakoby miał wysłać
eurodeputowanego Czarneckiego. - Przecież to byłoby śmieszne. Pana
Torzewskiego cenię za jego talent, ale niech ten pan się już nie miesza do
polityki, a zwłaszcza do Samoobrony. Dajmy sobie już z panem Torzewskim
spokój. On sam przecież przyszedł do mojego biura przed wyborami do
europarlamentu - twierdzi lider Samoobrony.
Z Ryszardem Czarneckim nie udało nam się wczoraj skontaktować.