Dodaj do ulubionych

EPSY: krajowi czy emigracyjni?

IP: *.netcologne.de 13.08.05, 11:03
Tak z ciekawosci: jakie sa wasze spostrzezenia, czy na etatach EPSO jest duzo
Polakow mieszkajacych za granica czy raczej wiekszosc do "krajowi" Polacy?
Z moich pierwszych obserwacji wynikalo, ze na stanwiskach C w Brukseli
pracowaly z reguly dziewczyny od dawna tam mieszkajace, natomiast stanowiska
kategorii A byly raczej zajmowane przez Polakow z kraju.
Obserwuj wątek
    • Gość: Visitor Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:12
      Bo dziewczynom 'od dawna' TAM mieszkającym nie chciało sie uczyć tylko najpierw
      posmakować dostatniego i wesołego życia. Poza tym, jeżeli ktoś się obraca w
      światku au pair, sprzątaczek kibelków w pubach, hydraulików, builderów, itp. to
      trudno żeby miał wysokie ambicje. - Ten światek ściąga na ziemię z siłą równą
      grawitacji czarnej dziury i nic dziwnego, że polonia, czy to stara, czy nowa,
      marzy o posadzie sekretarki ale za to w Instytucji.
      • Gość: byly_eurokrata Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.netcologne.de 13.08.05, 13:19
        Co mnie kolego nie zrozumiales: z pierwszych urzedniczek kategorii C, jakie ja
        poznalem w Brukseli, PRZEWAZAJACA wiekszosc byle wlasnie miejscowa, bo w Polsce
        jest jak kot naplakal sekretarek, ktora znaja na sensownym poziomie 2 jezyki.
        Te dziewczyny natomiast sila rzeczy znaly francuski, to tego z reguly
        przynajmniej podstawy angielskiego i podstawy niderlandzkiego.
        Poza tym nie kazdy, kto zyje "na emigracji" zmywa kible, co masz obraz swiata
        sprzed 30-30 lat.
          • Gość: byly_eurokrata Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.netcologne.de 13.08.05, 13:47
            Londyn to "insza inszosc". To taki sped lemingow, bez zastanawiania sie nad
            sensem. Sam do dzisiaj tego nie rozumiem.

            ja sam studiowalem "na emigracji". I bylem na stanowisku A, obok mnie byly
            jeszcze 2-3 osoby tez z "emigracji" na takim stanowisku.
            Wielu osobom, ktore sa ustawione zawodowo w swom kraju nie oplaca sie po prostu
            rzucac wszystkiego, zeby za wszelka cene jechac do Brukseli. Bo nawiazujac do
            kobiet, jak ona ma "na zachodzie" meza, ktory ma dobra prace, to im sie nie
            bedzie oplacalo wyjechac do Brukseli, bo beda wtedy musiely zyc w obcym kraju
            za jedna pensje, czyli praktycznie za te same pieniaddze, ktore mieli wczesniej
            z 1,5 czy 2 pensji.
            Wiec moze troche wiecej pokory i realizmu w ocenie tych dziewczyn (czy
            chlopakow, bo to wszystko jedno).
            • Gość: Visitor Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:16
              Je też studiowałem za granicą ale wyjechałem na studia z Polski. Ci, którzy po
              liceum wyjeżdżają za granice po to by zarobić 'na studia' bardzo często
              obniżają swoje loty bo ta droga prowadzi najczęściej na manowce, a pozorne
              bezpieczeństwo materialne uśmierza ból wywołany przez ambicje. Rzeczywistość
              TAM pozwala Ci w miare spokojnie sobie żyć, ale jak tylko zechcesz więcej
              to ... budzisz się. Nie wiesz przypadkiem skad bierze sie pogarda dla EPSOw ze
              strony 'miejscowych' Polaków? Może to zwykła polska zawiść?A skąd ona się
              bierze? - Bo zdecydowana większość z NICH takich możliwości nie ma i to nie
              dlatego, że nie mogą się wykształcić albo wykształcić swoje dzieci tylko
              dlatego, że ONI mają blokadę w mózgu-która mówi im, że zawsze mają być gorsi od
              ich gospodarzy. Ot stary polski kompleks. Ci którzy łąmią tą blokadę są włąśnie
              za to prześladowani bo sieją niepokój wśród tych, którzy sobie spokojnie dotąd
              żyli - menial work, kilkuletni mercedes, dom na raty i wydawałoby się, że
              wszytsko w porządku, a jednak ...
              Ciekaw jestem ile C-EPSOw STAMTĄD ma wyższe wykształcenie, a ile STĄD, i jeżeli
              już mają, to gdzie je zdobyli. Ha?
        • essere1 Drogi Byly_Eurokrato 13.08.05, 13:51
          Gość portalu: byly_eurokrata napisał(a):

          > Co mnie kolego nie zrozumiales

          ... czasami ktos NIE CHCE zrozumiec pytania. Nawet takiego prostego, o ogolne
          wrazenie. Niestety ja nie umiem na nie odpowiedziec, ale sam jestem ciekawy,
          wiec moze po prostu ignorowac rozne obce, nieudomowione trole na goscinnych
          wystepach (nie mylic z naszymi oznakowanymi), a ktos inni cos ciekawego napisze;)
          :-)
            • essere1 Re: Drogi Byly_Eurokrato 13.08.05, 14:35
              Gość portalu: (Tame) Visitor napisał(a):

              > Co za bezwględność! Wystarczy zmienić nicka żeby bezkarnie pozwolić sobie na
              > małą dygresję a tu cię od razu wyrzucają z doborowego towarzystwa!

              Dziekuje za komplement:-)
              Hi, hi, potega nikow nie zna granic forumowych;)
              Streszaczajac sie, to nie lubie uogolnien ala np. "kibelki", bo podobno zadna
              praca nie hanbi.
              Co do reszty, to ciekawie piszesz i swoje widziales;)
              Ale ja jestem tez ciekawy, jak wygladaja proporcie miedzy diaspora, a epsami z
              kraju. Ktos sie orientuje z grubsza?
              ;-)


          • maya18 Re: Drogi Byly_Eurokrato 13.08.05, 15:06
            zgadzam sie z Toba w zupelnosci,ze kwestia zdania egzaminow na kategorie C byla
            bardzo dobra znajomoc jednego jezyka obcego + umiejetnosc logicznego myslenia.
            Mnie przygotowanie do egzaminu zajelo 1 tydzien, i polegalo na przerobieniu
            ksiazeczki z testami dotyczacymi znajomosci zagadnien dotyczacycu EU. (Wynik -
            section 1/merit 1). Musze przyznac, ze na egzamin poszlam wlasiwie z ciekawosci
            i dla towarzystwa (za namowa kolezanki). Moglam zdawac rowniez na kategorie A
            (mialam ju dyplom UJ), ale poniewaz w tym czasie konczylam moje drugie studia
            za granica nie mialam zbyt wiele czasu na przygotowania, zreszta jak juz wyzej
            wspomnialam, praca w urzedach EU nigdy nie byla moim celem, jednak wcale nie
            byloby to dla mnie uwlaczajace, jesli z dwoma uniwersyteckimi dyplomami
            mialabym pracowac jako sekretarka. Zreszta w Polsce wiekszosc asystentek i
            sekretarek w duzych firmach to ludzie po studiach. Wydaje mie sie, ze rowniez
            wiekszosc polskich laureatow konkursu na kategorie C jest po studiach (glownie
            chyba filologie ang., ger., rom.)). Ja wlasnie koncze moje 3 studia
            (podyplomowe) i jesli nie bede miec lepszej alternatywy, to pewnie w przyszlym
            roku pojawie sie w Brukseli, tym bardziej, iz w miare czytania tego forum
            nabieram coraz wiekszej ochoty. A do Vizytora, nie wiem w jakim emigracyjnym
            srodowisku Ty sie obracasz, ja znam tylko studentow lub doktorantow z Polski i
            moge z autopsji stwierdzic, ze praca kelnerki lub au pair, czy nawet
            sprzataczki jest na porzadku dziennym dla wiekszosci studentow, takze dla tych
            z Europy Zachodniej. Wykonywanie pracy fizycznej to typowy kompleks niektorych
            Polakow. Ja zanim dostalam prace tlumacza rowniez "kelnerowalam" rok w
            studenckim klubie i bardzo sobie to doswiadczenie chwale.
            Pozdrowienia dla wszystkich kategorii, a w szczegilnosci dla C
            • essere1 ???)):) 13.08.05, 15:13
              maya18 napisała:

              > Pozdrowienia dla wszystkich kategorii, a w szczegilnosci dla C

              A czemu w szczegolnosci??(:(:(:(: Dlaczego dyskryminujesz biedne epsy z A?(((:(:
              Bo sie obraze i juz nie bedzie zadnej soap, zobaczysz):):)::):)):)::):):):)
                    • essere1 Re: od soap to jest tomi_22, a on jesli sie nie m 14.08.05, 13:17
                      maya18 napisała:

                      > Tez, tez :-).

                      Ok, juz sie nie gniewam:):):):):) Zapomnijmy o tym incydencie:)

                      >A tak a' propos, to gdzie jest tomi, zaczyna tu troche powiewac
                      > nuda bez niego ;o). Nie sadzisz?

                      Sadze, sadze, ale coz zrobic, to nie ma tak dobrze, ze z jednej strony chce sie
                      soap, a z drugiej strony dokucza sie gwiezdzie programu.
                      ;)
                        • essere1 Re: od soap to jest tomi_22, a on jesli sie nie m 14.08.05, 14:40
                          maya18 napisała:

                          > O przepraszam, ale ja mu nigdy nie dokuczalam, raz tylko wypomnialam mu blad
                          > jezykowy w jego poscie(to takie moje male skrzywienie zawodowe;0)).

                          Tak, kazdy tylko prawie nic:-) Ok, moze i sam powininem sie uderzyc w piers, kto
                          wie, ale jeszcze faktycznie przeploszymy co wieksze osowojone indywidua z forum
                          epsum i smutno bedzie, i trzeba bedzie ladnie przepraszac i prosic o powrot:)

                          >Moze
                          > zalozymy watek "Gdzie jest Tomi", ale co na to powiedza inni??? :o)

                          :] MY nie zalozymy, bo jestesMY za przyjazna cohabitation, choc nie bedzieMY
                          protestowac;-););) A inni? Ci grzeczni jak zwykle, by musieli przelknac te
                          zabe:):):):):) A ci mniej by byli zachwyceni)):):):)) Tez jak zwykle.
                          • Gość: nataniel Re: od soap to jest tomi_22, a on jesli sie nie m IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 14.08.05, 16:39
                            Witajcie mlodzi forumowicze. Wpadlem do Was tutaj przypadkowo no i dowiaduje
                            sie o zmaganiach z zyciem w moim dawnym kraju w nowej zupelnie rzeczywistosci.
                            Maya, widze, patrzy trzezwo na zycie i sie zycia nie boi. Jej podejscie do celu
                            jakim jest zycie, zadziwia mnie bo dziewczyna jest praktyczna, bez kompleksow,
                            dlatego tez nie boi sie zadnej pracy, nawet i tej fizycznej, nie rezygnujac z
                            poszukiwania pracy zgodnie z jej wyksztalceniem, czy tez na miare jej
                            wyksztalcenia. Przyjaznie sie z Amerykaninem, ktory jest w trakcie robienia
                            doktoratu na uczelni Loyola, gdzie rowniez i ma jakies tam zajecia ze
                            studentami. Jednak nie jest to pelen etat, wiec facet sie nie peka i bierze
                            kazde prace jakie mu sie nawina. Nie obawia sie sprzatania, pracy w magazynie,
                            towarzyskich rozmow z polskimi dziecmi w domach, ktorym szlifuje angielski. Jak
                            trzeba to nosi nawet i torby z kijami golfowymi. Co go wyroznia to ten ciagly
                            optymizm jak i ciekawosc swiata i dlatego sie z soba razem dobrze czujemy bo
                            sie roznymi zagadnieniami uzupelniamy co sprawia, ze tak jego jak i moje zycie
                            nie jest nudne. Wyobrazam sobie ile mozliwoscie istnieje teraz dla Was, gdy
                            Polska posiada normalny, ludzki ustroj (niekoniecznie normalnych politykow, ale
                            i to sie zmieni jak to mlodsze pokolenie wezmie stery kraju w oswiecone rece) a
                            zwlaszcza, ze staje sie czescia Wielkiej Europy. Z pewnoscia nie wszystko mi
                            sie w Europie podoba, jednak przypuszczam, lepiej dla Was jak sa drzwi na swiat
                            otwarte. Maya, po dwoch fakultetach, ze znajomoscia jezykow - dobrze, ze
                            chociaz Wy spelniacie marzenia, naszego, czesto przegranego pokolenia, ktore
                            tak naprawde do do dzisiaj nie ma pojecia na czym polega koncept prawdziwej
                            Wolnosci. Zycze Wam wszystkim pomyslnosci, uporu jak i przeczytania ciekawych i
                            dosyc filozoficznych dwoch fikcyjnych ksiazek, ktorych idee tak mi sa drogie i
                            ktore prowadzily i prowadza mnie przez zycie. A autorka przypomniala
                            wypowiedziane przez Arystotelesa slowa, ze " fikcja (w literaturze, sztuce)
                            jest wazniejsza niz historia, bo historia pokazuje jaki czlowiek byl, a fikcja
                            pokaze czlowieka jakiego nie bylo, jakiego nie ma a jaki moglby byc i jaki
                            powinien byc". Wiec nadzieja w nowym polsko-europejskim pokoleniu.
                            Autorka Ayn Rand - pierwsza powiesc to "Zrodlo", a druga, bardziej zaawansowana
                            to "Atlas Zbuntowany". Idee zawarte w tych ksiazkach pomoga upewnic sie Wam w
                            wypracowanych przez siebie wartosciach. Jest tam i piekna milosc, wartosc pracy
                            jak i wlasciwe podejscie do tworczej pracy. Sa to powiesci fikcyjne o
                            Pryncypiach zbudowanych na sprawdzonych przeslankach. Zapewne, jest sporo
                            balaganu polityczno-gospodarczego w Europie a zwlaszcza w Polsce. Jednak jak
                            mawiala Ayn Rand "kto walczy o przyszlosc, zyje w niej dzisiaj" Z
                            Pozdrowieniami. Nataniel.
                                  • ifinity Re: Re No i widzisz essere, soap dzis nie bylo, a 15.08.05, 05:31
                                    Czy jak mowicie soap, to macie na mysli Soap Opera, czyli robienie
                                    rzeczywistoscia smiechy z nadrzeczywistosci, czy moze chodzi po prostu o dobry
                                    humor jak i o dobra zabawe, co trzeba ciagle podtrzymywac "Aby Polska w koncu
                                    byla Polska" i oby nie tak jak sasiednia Rosja, ciagle walczaca, ciagle
                                    kabaretowa narzekajaca, ktytykujaca - bo to najlatwiej. Ale ktory z tych
                                    krytykujacych cwaniakow zdolny jest do recept, jak rzadzic panstwem - tchorze
                                    za psi grosz.
                                    • ifinity Re: Re No i widzisz essere, soap dzis nie bylo, a 15.08.05, 05:43
                                      Troche sie opilem, wracajac z przyjecia u przyjaciol w ogrodzie. Wiec wybaczcie
                                      nieokrzesane mysli, ha ha ha...Staram sie jednak byc w myslach powsciagliwy,
                                      chociaz to czesto nie pomaga. I chyba dlatego, ze trudno mi sie samemu
                                      sprzeciwiac naturze czlowieka, z natura myslenia o rzeczach przyjemnych,
                                      doczesnych. I chyba tym wcale nie odkrylem Hameryki, o jezuuu... A wogole to
                                      lubie te sobotnie jak i niedzielne wybryki slowno-emocjonalne. Achhh, jak
                                      chcialoby sie byc teraz w Krakowie.....Te zabytkowe kamienice, stragany,
                                      golebie, kawiarenki, koscioly, ksiegarnie, historia.....Trzymam sie jednak na
                                      bacznosci aby historia, jej mistycyzmami, nie wykoleila mnie z arystotelowskich
                                      torow. Do milego wiec Eserre, Maya. ifinity.
                                    • paw_dady Re: Re No i widzisz essere, soap dzis nie bylo, a 15.08.05, 07:53
                                      ifinity napisał:

                                      > byla Polska" i oby nie tak jak sasiednia Rosja, ciagle walczaca, ciagle
                                      > kabaretowa narzekajaca, ktytykujaca - bo to najlatwiej.

                                      mowisz to o Rosji? czy Polsce?


                                      > Ale ktory z tych krytykujacych cwaniakow zdolny jest do recept, jak rzadzic
                                      panstwem - tchorze za psi grosz.
                                      >

                                      a czy ty krytykujac krytykow jestes lepszy?

                                    • essere1 Do Infinity 15.08.05, 11:29
                                      ifinity napisał:

                                      > Czy jak mowicie soap, to macie na mysli Soap Opera, czyli robienie
                                      > rzeczywistoscia smiechy z nadrzeczywistosci, czy moze chodzi po prostu o dobry
                                      > humor jak i o dobra zabawe, co trzeba ciagle podtrzymywac "Aby Polska w koncu
                                      > byla Polska"

                                      Piszac Soap mamy na mysli np. cos takiego
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=9&w=27280409 (zwroc uwage na glwone
                                      pytanie watku i na odpowiedzi)::):):)):)
                                      To tyczy tylko wewnatrzforumowych realiow;-) My tu mamy zupelnie abstrakcyjna
                                      rzeczywistosc;);;);););))
                                      • Gość: Nataniel WewnatrzRozumne realia, Abstrakcyjna Rzeczywistos IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.08.05, 14:44
                                        Ciekawe to ciekawe doprawdy takie realia jak i Abstrakycjna Rzeczywistosc. Ale
                                        jak stwierdzic czy rozum na manowcach, czy tego czy tez innego swiata sie
                                        trzyma. Czy lepiej w tym swiecie czy w innym. Czy w arystotelowskim czy w
                                        platonskim. To, ze raj na ziemi moze istniec, to nie ulega watpliwosci, ale czy
                                        istnieje napewno w niebie? Wielu sie do Nieba chce wszelakimi srodkami
                                        dostawac, a nawet wysadzajac sie minami w powietrze, bo tam czeka podobno na
                                        takiego jegomoscia iles tam nascie dziewic do bezgranicznego kochania.... Z
                                        pewnoscia nie bede sie wysadzal i zabijal innych ludzi aby dostac sie do Raju,
                                        wiec staram sie jak moge aby sobie zapewnic Raj na ziemi. Pozdr. Nataniel
            • paw_dady pracowita jak pszczolka maja? 15.08.05, 07:50
              tak z ciekawosci? konczysz 3cie studia? a robienie tylu fakultetow ma cel? no
              chyba ze twoim role modelem jest binne maya


              > chyba filologie ang., ger., rom.)). Ja wlasnie koncze moje 3 studia
              > (podyplomowe) i jesli nie bede miec lepszej alternatywy, to pewnie w
              • Gość: Nataniel Re: pracowita jak pszczolka maja? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 15.08.05, 14:23
                Witam Maye, Essere no i nowych gosci. Jezyk Wasz wyjatkowo wyrachowany, chociaz
                zwiezly i oby tylko nie wychodzil poza ramy rzeczywistosci. Bez marzen nie ma
                przyszlosci ale marzenia wcale nie musza byc nadrzeczywistoscia, czyli bujaniem
                w oblokach, czyli oddawanie sie utopiom. Ale co ja wygaduje. Wszystko tutaj jak
                to powiedziala chyba essere "w rozumnej rzeczywistosci". Wiec zycze Wam nie
                tylko jak najwiecej fakultetow, skoro na studiowanie ich ma sie na nie ochote,
                ale takze w koncu i praktykowania zycia, bo ono czesto kloci sie i niechce
                kooperowac z teoriami. Jednak wiedza w oparciu o to Naturalne prawo Przyczyny i
                Skutku z pewnoscia tak motorem postepu jak i zrodlem dobrych dochodow, ktore
                wcale nie musza byc ostatecznym celem, jak tylko srodkiem do celu, ktorym jest
                zycie, jak juz wczesniej chyba nadmienilem. Pozdrawiam Was Wszystkich i udaje
                sie znowu na bieg po zdrowie, zanim nie wskocze na domowa silownie. Nataniel.
                • paw_dady skoro mowa o fakultetach 15.08.05, 16:33
                  Gość portalu: Nataniel napisał(a):

                  > tylko jak najwiecej fakultetow, skoro na studiowanie ich ma sie na nie
                  ochote, ale takze w koncu i praktykowania zycia, bo ono czesto kloci sie i
                  niechce kooperowac z teoriami. Jednak wiedza w oparciu o to Naturalne prawo
                  Przyczyny i
                  >
                  > Skutku z pewnoscia tak motorem postepu jak i zrodlem dobrych dochodow, ktore
                  > wcale nie musza byc ostatecznym celem, jak tylko srodkiem do celu, ktorym
                  jest
                  > zycie, jak juz wczesniej chyba nadmienilem.

                  super ladne slowa nie zawadzajace nikomu, bedziesz dobrym politykiem. a ja
                  wciaz czekam na odpowiedz - jaki jest cel studiowania 3 fakultetow ?
                  • Gość: adm jaki jest cel studiowania 3 fakultetow ? IP: *.cec.eu.int 15.08.05, 17:42
                    nie musiec stawac oko w oko z real mondem ;-)),
                    i ....wszystko co za tym idzie....ale to temat na cala noc gadania ;-))

                    ps. albo wcale nie ma celu i to po prostu pasja .....ale wtedy nie zniza
                    sie ...wlasnego poziomu i nie staje sie do konkursu C......ktory BTW WCALE nie
                    byl latwiejszy niz A;-)))

                    cieplutko dla wszystkich prawdziwych C
                    • paw_dady Re: jaki jest cel studiowania 3 fakultetow ? 15.08.05, 23:18
                      Gość portalu: adm napisał(a):

                      > nie musiec stawac oko w oko z real mondem ;-)),
                      > i ....wszystko co za tym idzie....ale to temat na cala noc gadania ;-))
                      >

                      a wisz baby lubiejom gadac ;P



                      > ps. albo wcale nie ma celu i to po prostu pasja .....ale wtedy nie zniza
                      > sie ...wlasnego poziomu i nie staje sie do konkursu C......ktory BTW WCALE
                      nie
                      > byl latwiejszy niz A;-)))

                      i co mam z toba zrobic? jak rozsadnie odpowiadasz to nie mam do czego sie
                      przypieprzyc? ej nie zabieraj mi zajecia !!! pisz epsio a nie rozsadnie ok?

                      > cieplutko dla wszystkich prawdziwych C

                      ja tez szczegolnie kobiety ;o)
                  • Gość: Nataniel Re: skoro mowa o fakultetach IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 04:26
                    Nie przejmuj sie o cele innych ludzi Paw. Martw sie o swoj wlasny cel. Bo w
                    koncu o to chodzi aby troszczyc sie o siebie samego a nie o innych, skoro inni
                    takiej troski nie potrzebuja. Szkoda na to energii na usilne dociekania do
                    czego komus trzy fakultety. Pewni ludzi znajduja przyjmnosc w studiowaniu i to
                    jest ich byc moze czesciowym celem, czy tez wlasnie w taki sposob ciesza sie
                    zyciem. I dlatego chyba, miedzy innymi, lubie zycie tutaj w USA, bo ludzie nie
                    sa wscibscy i nigdy by sie nie dopytywali o to po co komu czwarty samochod,
                    trzeci fakultet, trzecia zona, trzy fortepiany w domu, albo piecdziesiat sztuk
                    roznych karabinow i pistoletow. Jaki cel, przeciez na niedzwiedzia, czy losia
                    wystarczy jeden, czy dwa wieksze kalibry, na sarny tez jeden lub dwa. Na
                    bazanty ze dwie kniejowki. Mozna sie dopytywac rowniez po co kobietom tyle
                    pachnidel szminek i roznych innych przedmiotow do podkreslania pieknosci.Mozna,
                    mozna...., Ale poco??? Dlatego lubie tutaj mieszkac bo nikt nie dopytuje sie
                    milionera dlaczego jezdzi starym samochodem, czy do kosciola idzie w sportowych
                    Nike. Nie wiem Paw, czy bedzie to wystarczajaca odpowiedzia na Twoje
                    dociekania. Bez wzgledu to Pozdrawiam Ciebie i jak i Was wszystkich tutaj
                    Serdecznie. nataniel
                    • paw_dady Re: skoro mowa o fakultetach 16.08.05, 17:20
                      Gość portalu: Nataniel napisał(a):

                      > Nie przejmuj sie o cele innych ludzi Paw. Martw sie o swoj wlasny cel. Bo w
                      > koncu o to chodzi aby troszczyc sie o siebie samego a nie o innych, skoro
                      inni
                      > takiej troski nie potrzebuja. Szkoda na to energii na usilne dociekania do
                      > czego komus trzy fakultety.

                      nie troszcze sie to twoja insynuacja. ja sie pytam bom ciekaw. to takze twoja
                      opinia ze szkoda sie pytac. wiec prosze nie myl swoich opinii na tematy zycia z
                      moim podejsciem wtedy dyskusja jest zdecywowanie latwiejszaa mniej amerykanska.



                      > Pewni ludzi znajduja przyjmnosc w studiowaniu i to jest ich byc moze
                      czesciowym celem, czy tez wlasnie w taki sposob ciesza sie
                      > zyciem. I dlatego chyba, miedzy innymi, lubie zycie tutaj w USA, bo ludzie
                      nie sa wscibscy i nigdy by sie nie dopytywali o to po co komu czwarty
                      samochod,
                      > trzeci fakultet, trzecia zona, trzy fortepiany w domu, albo piecdziesiat
                      sztuk
                      >

                      a kolejna 'dobrze uzasadniona' wojna czy kolejny swir na dachu,ktory strzela do
                      wszystkiego co sie rusza tez sa wliczone? ale i tak kazdy odpowiada I am fine
                      potem placzac na kozetceu szrinka?

                      BTW ilu amerykanow stac na 5 fortepianow nie 50? 5%? 2%?


                      > Nike. Nie wiem Paw, czy bedzie to wystarczajaca odpowiedzia na Twoje
                      > dociekania. Bez wzgledu to Pozdrawiam Ciebie i jak i Was wszystkich tutaj
                      > Serdecznie. nataniel

                      na mnie wrazenie robi tresc nie forma. a twoj super amerykanska odpowiedz - PC
                      kompatybilna choc pytalem Maye nie ciebie - rozumiem ze to wylacznie wyrzenie
                      twoich opinii i tak to traktuje.
                      • Gość: Nataniel Re: skoro mowa o fakultetach IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 18:24
                        Okrutnie jestes Powaznyyyyy, surowy i bardzo rafinowany intelektualnie w
                        wyrazaniu sie. Zazdroszcze Ci bieglosci w jakosci wypowiedzi Paw i z pewnascia
                        nawet nie zapytam sie o znaczenie Twojego nicku. A jezeli chodzi o dzika
                        strzelanine to nie slyszalem aby przecietny (nie swirus) kolekcjoner broni, czy
                        znaczkow, strzela do tego wszystkiego co sie rusza. Pod tym wzgledem to tutaj
                        panuje dosyc przyzwoicie sformuowana kultura, czy tez etyka zachowan. Na
                        zwierzeta tak jak i w Europie otrzymuje sie odstrzaly i dosyc to wszystko jest
                        dokladnie kontrolowane jak i regulowane. Ja osobiscie jestem milosnikiem
                        drewnianych lukow typu angielskiego (dlugich) jak rowniez tych indianskich jak
                        i oraz zakrzywionych tj. tureckich. Lubie polowanie z takiej tradycyjnej broni
                        cedrowymi strzalami, ktore sam sobie robie. Lubie przede wszystkim romantyzm
                        tego sportu, spotkania, zjazdy na farmach, w lasach, nad rzekami i jeziorami. I
                        zapewne dostane od Ciebie nastepna reprymende za to, ze pisze o rzeczach nie
                        zwiazanych z tematem czy tez Soapem, jak to Wy tutaj nazywacie. A swoja droga
                        to Tomi, o ktorego dziewczyny tak sie tutaj dopytuja, to musi byc ciekawy facet
                        i chyba w wypowiedziach nie tak sztywny jak facet, ktory stara sie polknac kij
                        od szczotki. Pozdrawiam Wszystkich Najserdeczniej i Najweselej, jak tylko moge,
                        bo tak generalnie to wole znacznie spacerowac sobie po tej Slonecznej Stronie
                        Zycia. Hurrrraaaaa. Nataniel.
                        • maya18 Do Essere 1 16.08.05, 19:07
                          Mam wrazenie, ze watek zmierza w kierunku S;-), brakuje mu co prawda pewnej
                          dynamiki, o ktora by sie zatroszczyl TOMMI, ale kryteria abstrakcyjnosci
                          i "absurdalnosci" zostaly juz chyba spelnione. Ja sie w kazdym razie niezle
                          bawie :o)
                          • essere1 Re: Do Maya18 16.08.05, 19:16
                            maya18 napisała:

                            > Mam wrazenie, ze watek zmierza w kierunku S;-), brakuje mu co prawda pewnej
                            > dynamiki, o ktora by sie zatroszczyl TOMMI, ale kryteria abstrakcyjnosci
                            > i "absurdalnosci" zostaly juz chyba spelnione. Ja sie w kazdym razie niezle
                            > bawie :o)

                            ;-) Ja tez prfzednio, choc nie mam na to czasu:(:( Jednak nie zmieniam pogladu,
                            ze Nataniel jest bardzo mile widzianym gosciem na forum. Bym sobie zyczyl takiej
                            serdecznosci i optymizmu:) + bardzo sprawnie rozbraja Pawia, co jest zawsze mile
                            widziane;)
                            • maya18 Re: Do Maya18 16.08.05, 19:25
                              Essere napisal:
                              ;-) Ja tez prfzednio, choc nie mam na to czasu:(:( Jednak nie zmieniam pogladu,
                              > ze Nataniel jest bardzo mile widzianym gosciem na forum. Bym sobie zyczyl
                              takie
                              > j
                              > serdecznosci i optymizmu:) + bardzo sprawnie rozbraja Pawia, co jest zawsze
                              mil
                              > e
                              > widziane;)
                              Calkowicie sie z Toba zgadzam, ale nie rozumiem, czy ktos mial cos przeciwko??
                          • Gość: Nataniel Re: Do Essere 1 IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 19:18
                            Przecie byl kiedys w Polsce, a moze i wciaz jest, Teatr Absurdu, ciekawe co to
                            za kino, a moze zupelnie przyzwoity teatr z innym, bardziej realnym spojrzeniem
                            na zycie, a moze i na caly swiat jak i wszechswiat, bo ja nie moglem zdzierzyc
                            krajowych metafizyk; religijnej jak i marxistowsko-leninowskie, hegeliowskiej,
                            kantowskie, czy jak by je nie zwac mieszcza sie wszystkie pod pojeciami
                            metafizyki, czy tez nadrzeczywistosci platonskiej - ze ten swiat to tylko
                            polprawdziwy a ten prawdziwy gdzies tam w przestworzach lub wybujalej
                            nadswiadomosci. Wiec Essere, ucieklem sobie za ocean, od tego wszystkiego i az
                            boje sie wracac z obawy, ze mnie dopadna gdzies na ulicy jacys Rydzykowscy, czy
                            chlopcy Lepperowcy, albo inni zwolennicy rzadow Zelaznej Reki, czy inni
                            Ludozercy ha ha ha. Zapewne sie myle. Ale takie mam obawy, Droga Essere.
                            Nataniel
                          • essere1 DO Maya18 19.08.05, 18:39
                            maya18 napisała:

                            > Mam wrazenie, ze watek zmierza w kierunku S;-), brakuje mu co prawda pewnej
                            > dynamiki, o ktora by sie zatroszczyl TOMMI, ale kryteria abstrakcyjnosci
                            > i "absurdalnosci" zostaly juz chyba spelnione. Ja sie w kazdym razie niezle
                            > bawie :o)

                            Brak dynamiki? No nie wiem, moze tym razem watek nie ruszyl z kopyta, jak to
                            drzewiej bywalo, ale z dzisiejszego punktu widzenia ( a mam pare dni brakow)
                            chyba nie mozna narzekac na brak S.;) + nowe twarze oraz stara, wyprobowana w
                            bojach forumowych gwardia. I w sumie tym razem epsy prawie jako
                            publika)::):):):):))::)):)::):):))
                            Moze wprowadzic jakis system zakladow, czy co?;)
                        • paw_dady redneck's nirvana czyli mordowanie dla przyjemnosc 17.08.05, 00:13
                          Gość portalu: Nataniel napisał(a):

                          > Okrutnie jestes Powaznyyyyy, surowy i bardzo rafinowany intelektualnie w
                          > wyrazaniu sie.

                          a to mial byc docwipne? musisz poprobowac znow ci nie wyszlo

                          > nawet nie zapytam sie o znaczenie Twojego nicku.
                          i slusznie w USA nikt sie nie pyta, zapomniales?


                          > A jezeli chodzi o dzika
                          > strzelanine to nie slyszalem aby przecietny (nie swirus) kolekcjoner broni,

                          mowilem o ludziach, czyz nie bylo ostanio pare ladnych przypadkow mlodzych
                          swirow na dachu z bronia? o LA i porachunakch mafii nie wspomne bo to nudne


                          > cedrowymi strzalami, ktore sam sobie robie. Lubie przede wszystkim romantyzm
                          > tego sportu, spotkania, zjazdy na farmach, w lasach, nad rzekami i jeziorami.

                          ooo tak romantyzm kiedy ranne zwierze pluje krwia z przestrzelonego pluca, jak
                          wlecze sie ze strachem w oczach kiedy taki tlusty redneck ziejacy tanim
                          obrzydliwym piwskiem sie zbliza. przypominam Indianie polowali zeby miec co
                          jesc - ty masz wiec zabijasz dla przyjemnosci. Oh jakie to romantyczne !


                          > bo tak generalnie to wole znacznie spacerowac sobie po tej Slonecznej Stronie
                          > Zycia. Hurrrraaaaa. Nataniel.

                          jesli taki szczescliwy czego ci brakuje ze tu zagladasz? czegos musi...jakos
                          nit tak fine jak mowisz co niee?
      • Gość: Magda Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.cec.eu.int 25.08.05, 14:18
        Ja jestem C, nie mieszkam w BXL, ale jestem prawie stad i wyobraz sobie nie
        mylam kibli w pubuch ani nie naprawialam kranow zanim zaczelam pracowac w
        INSTYTUCJI. Ale jesli jestes A to ciekawe jakbys sobie radzil(a) gdyby nagle
        wszystkie stanowiska C zniknely???bo C niekoniecznie oznacza sekretarke, to po
        pierwsze, a po drugie, chyba nie zdajesz sobie sprawy jaka prace wykonuja
        sekretarki i ze czasami maja spory udzial w sprawnym funkcjonowaniu dzialu. No
        ale Ty widocznie zyjesz w swoim malym spokojnym swiatku, w ktorym wszystko
        kreci sie wokol Ciebie i nie widzisz TYCH dzieki ktorym to sie kreci...
    • asiunia.lux Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? 15.08.05, 22:18
      Gość portalu: Byly_eurokrata napisał(a):

      > Tak z ciekawosci: jakie sa wasze spostrzezenia, czy na etatach EPSO jest duzo
      > Polakow mieszkajacych za granica czy raczej wiekszosc do "krajowi" Polacy?

      Hmm.... co masz na mysli: "Polacy mieszkajacy za granica"?
      Czy chodzi Ci o Polakow mieszkajacych - od zawsze, czy od jakiego tam czasu -
      w miejscu gdzie teraz pracuja (Brux, Lux...), czy raczej masz na mysli tych,
      ktorzy przyjechali do pracy (jako epsiarze;)) do Brux czy Lux z innych panstw
      niz Polska???
      Z moich obserwacji wynika, iz zdecydowana wiekszosc to "krajowi" Polacy.
      A tak dokaldniej: na jakichs 10 epsow prosto z PL - przypada 1 eps
      (e-pies;)) "miejscowy".
      Ale to tylko moje male spostrzezenie i tylko z Luxa. Moze inni widza to
      inaczej, a jak to wyglada w Brux to juz zupelnie zielonego pojecia nie mam.

      > Z moich pierwszych obserwacji wynikalo, ze na stanwiskach C w Brukseli
      > pracowaly z reguly dziewczyny od dawna tam mieszkajace, natomiast stanowiska
      > kategorii A byly raczej zajmowane przez Polakow z kraju.

      Z "miejscowych" epsow znam TYLKO osoby z kat C, ale to chyba i tak nic nie
      znaczy....czy moze wlasnie to jest istotne w Twojej statystyce??
      Wiesz, po przeczytaniu trzydziestku kilku postow juz sie troche pogubilam i
      moze zupelnie nie na temat pisze.....
      • Gość: Natniel Re: EPSY: krajowi czy emigracyjni? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 04:55
        Czyzby znowu europejskie podzialy klasowe na A B C? Zapewne po powrocie
        zaliczono by mnie do tej najnizszej klasy spolecznej jako, ze nie bywam w
        czolowych EU, teatrach, nie odwiedzam Luwru, nie koniecznie zachwycam sie Van
        Gogiem ( jak i nie zabijalem jego potomkow). Nie bywam nad Sekwana, nie dziele
        kolektywnych, europejskich opinii politycznych, jako oczywistych, bo posiadam
        swoje, moje, te indywidualne. Wiec nie wiem, jak bym sie czul w Zjednoczonej
        Europie. Byc moze bede sie tam czul dobrze, gdy nabiore wody w usta. Ale ile
        mozna z woda w ustach wytrzymac. Eee tam, lepiej pojade sobie do Zakopanego.
        Tam chyba jak za daaaawnych lata, chociaz i Zakopane Zjednoczona Europa musi
        jest.
        • maya18 A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, 16.08.05, 13:18
          a moze ja sie po prostu lubie uczyc ;-)); a tak powaznie, poniewaz rozbraja
          mnie Twojege poczucie humoru opwiem Ci pokrotce historie mojego mlodego zycia,
          to moze zrozumiesz, jaki jest sens studiowania 3 fakultetow.
          W wieku niespelna 22 lat wyjechalam na roczne stypendium za granice, bylo to
          dla mnie bardzo wskazane, poniewaz studiowalam filologie obca. Rok szybko
          minal, stypendium sie skonczylo, a ja z wielu powodow nie chcialam jeszcze
          wracac do Polski. Jedyna legalna mozliwoscia pozastania bylo podjecie studiow.
          Aby sobie ulatwic sprawe, bo wbrew pozorom nie jestem az takim pracusiem,
          wybralam kierunek pokrewny do kierunku, ktory wlasnie konczylam w Polsce. Nie
          wiem czy to moj urok osobisty, czy slawa UJ, ale mila Pani w dziekanacie
          zakwalifikowala mnie na podstawie mojego indeksu na 5 semestr. Mysle, ze
          zrobienie kolejnych 5 semestrow w ciagu 4 lat nie bylo juz wielkim wyczynem.
          Zgodze sie z Toba, iz studia te byly w pewnym sensie sztuka dla sztuki, ale dla
          mnie najwazniejszy byl aktywny kontakt z jezykiem, poza tym studiujac
          rownoczesnie pracowalam, i to w swoim zawodzie, jako tlumacz. Mysle, ze ten
          pobyt dal mi bardzo duzo, nie tylko dyplom i troche doswiadczenia zawodowego,
          ale rowniez mozliwosc doglebnego poznania jezyka i realiow w ktorym sie on
          rowijal, ponadto zycie w wilelokulturowym srodowisku, poznanawanie ludzi z
          prawie wszystkich kontynentow podczas wspolnego mieszkania, nauki, czy imprez -
          to sa niepowtarzalne doswiadczenia, ale mozna je zrobic tylko w pewnym wieku,
          a na wyscig szczurow nigdy nie jest za pozno. W zeszlym roku skonczylam moje
          drugie studia, a poniewaz nie mialam ochoty na walke z urzedami o pozwolenie na
          prace, po prostu podjelam 2-semestralne studia podyplomowe i tez je niedlugo
          skoncze, bo kierunek mnie interesuje i nauka sprawia przyjemnosc. Majac status
          studenta, mam automatycznie pozwolenie na prace, co prawda ograniczone, ale w
          przypadku tlumaczy nie ma to wiekszego znaczenia. Jak widzisz, staram sie robic
          duzo rzeczy, ze tak powiem "przy okazji", bo uwazam, ze w zyciu nalezy wielu
          rzeczy sprobowac, a w mlodym wieku przede wszystkim jest czas na nauke i
          zabawe ;-)). Mysle, ze jezeli w przyszly roku rozpoczne "powazna prace" w
          Brukseli w wieku 28 lat, to nie bedzie to jeszcze zbyt pozno i zdaze zapracowac
          sobie na emeryture;-)), a jesli moja praca okaze sie nudna to do 30 zdaze nawet
          zdac na A ;-)) .Chodziaz nie wiem, czy to nie wszystko jedno, znajomy pracuje w
          Komisji jako tlumacz i jest zalamany monotonia swojej pracy.
          No tak, lepsza kasa. ;-))
          THE END
          • Gość: Nataniel Re: A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 14:07
            Ciekawie spedzasz zycie Maya i nie przepuszczasz w nim zadnej okazji aby go
            polepszac. Z tego co piszesz to domyslam sie, ze wyspecjalizowalas sie w jezyku
            francuskim, ktorego to ja liznalem tylko bedac w liceum. Moje wybory
            spowodowaly iz musialem sie nauczyc angielskiego w college'u a pozniej w
            konwersacjach, ktorym zawsze oddawac sie lubilem. Wiele w angielskim slownictwa
            francuskiego, chociaz odpadly nam te uciazliwe odmiany przez przypadki, na czym
            wcale angielski nie ucierpial. Kazdy mysli, ze jezyk brytyjski jest orginalnym
            i dawnym jezykiem angielskim, i ze to Amerykanie "wykoslawili" z czasem
            wlasciwy angielski. I ja tez tak myslalem, do czasu gdy dosyc znany historyk
            brytyjski, nie wyprowadzil mnie z bledu. Otoz ten starszy profesor, mieszkaniec
            W. Brytanii, powiedzial w wywiadzie, ze Amerykanie mowia orginalnym, dawnym
            angielskim, i ze to Brytyjczycy pozmieniali angielski do obecnego brzmienia.
            Kiedys bylem w "delegacji" w Senegalu. Tam urzedowym jezykiem jest francuski,
            jednak o innym zupelnie od europejskiego, brzmieniu. Sasiednim panstwem na
            polnoc od Dakaru jest malenkie panstwo Gambia, gdzie urzedowym jest angielski.
            Jednak jest to angielski w afrykanskim wydaniu i jak dla mnie to brzmi dosyc
            bulgoczaco. I wyobrazam sobie jakie to nudne byc urzedowym tlumaczem w wielkiej
            instytucji. Nigdy sie tlumaczeniem nie zajmowalem dopoki nie zaczalem sie
            angazowac na jednej ze stron polskich, gdzie sie wdawalam w rozne polityczno-
            gospodarcze gaduly, nie tylko polityczne, ale takze i na tematy moralne,
            etyczne, sztuki itp. Jak mowie moralne to nie mam na mysli prowadzenia sie
            moralnego, bo to uwazam jest kazdego indywidualnego czlowieka osobista sprawa i
            to jest wlasnie moralnym. Krytykowalem w tych rozmowach ta tzw. moralnosc
            kolektywna, grupowa, spoleczna, czy jakkolwiek by ja nie zwal, ktora to
            moralnosc byla w Polsce w instytucjach panstwowych wdrazana i praktykowana,
            czego rezultatem jest nie umiejacy sie znalezc w wolnym swiecie,
            bezradny "cwaniak-grupowiec". Czesto dawajac przyklady to poslugiwalem sie
            cytatami, jak rowniez tak dla draki, czy tez oswiecania ludzi tlumaczylem z
            angielskiego cale artykuly o innym toku mysleniu, czy tez innej koncepcji
            pojecia wolnosci. Robilem to spontanicznie i tlumaczylem to na goraco tak jak
            pisze te slowa do Was teraz. I okazalo sie, ze na te tlumaczenia bylo sporo
            zapotrzebowan, ktore praktyka, pozwalaly mi na szybkie i dosyc dokladne
            przeklady z angielskiego na polski. I nie sprawialo to mi klopotu jako, ze
            pisze szybko i wszystkimi palcami na moim malym lap-topie To tyle moich mysli
            kilka z samego ranka. A teraz oddaje sie domowej silowni. Pozdr. Nataniel
            • Gość: Nataniel Re: A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.08.05, 16:33
              Witam ponownie, zza oceanu. Pogoda przepiekna, powietrze niezwykle, i chyba
              naladowane spora ilosicia tlenu, bo biegajac po ciagle zielonych i kolorowych
              parkach wcale sie nie meczylem. I byc moze, ze to spora dawka dziennych
              mineralow jak i witamin pomaga w utrzymywaniu kondycji, koniecznie ze spora
              iloscia tranu z skandynawskiego z ryb zimnokrwistych, najprawdopodobniej z
              watrobek dorszowych. Brrrr, jak ja nienawidzilem tranu, smaku i zapachuj tego,
              ktorym to mnie matka bezlitosnie w latach szczeniecych faszerowala. Byc moze,
              ze to wlasnie jej zasluga, ze nie zapadam na choroby, a nawet i odporny jestem
              na przeziebienia. Chyba wchodze w starczy juz wiek skoro zaczynam nawijac o
              zdrowiu. Bez wzgledu, to jednak unikanie nadmiernej ilosci weglowodanow,
              wlaczajac w to slodycze, ciasta, biale buleczki, miody, slodkie napoje, czy
              nawet i slodkie soki, uchronia czlowieka od dewastowania organizmu kazdego
              czlowieka, a zwlaszcza tych ludzi, ktorzy urodzili sie z grupa krwi Zero. Grupa
              A posiada wieksza tolerancje na pastwiskowy tryb odzywiania sie. Coraz wiecej
              widze w duzych miastach amerykanskich Europejczykow. Lubie chadzac do dobrych
              hoteli, badz to na kawke, obiad czy tez prelekcje-seminaria, przewaznie z
              dziedziny gieldy towarowej i papierow wartosciowych. I tam wlasnie spotykam
              przedstawicieli firm europejskich, ktorzy uwijaja sie aby ich towar przedstawic
              w jak najepszym swietle na rynku amerykanskich, bo tutaj wlasnie wiedza, ze
              jest duuuuzy szmal. A europejscy, a zwlaszcza niemieccy emeryci to juz inna
              para kaloszy. Ci uwielbiaja rozlegla Hameryke. Ci, kupuja tutaj sobie spore
              samochody kampingowe, czesto duze autobusy, ktore wyposazone sa jak nowoczesne
              domy we wszystko, i w tych domach spedzaja sobie po kilka miesiecy, albo i
              wiecej, przesuwajac sie grupami albo i pojedynczo do innych miejsc. Pelno tych
              emerytow w rejonie Florydy. Lubie z nimi czasami porozmawiac, bo to ludzie z
              doswiadczeniem no i maja porownanie dwoch kontynentow. Majac namacalne
              przyklady, to jednak wiekszosc z nich stwierdza, ze amerykanski system
              polityczno- gospodarczy jest wydawniejszy, w sensie, ze przez mniejsze podatki
              i regulacje pozwala jednostkom na osobiste rozwijanie sie, na inwestowanie a
              przede wszystkim na zbieranie plonow wlasnej pracy i ryzyka dla samego siebie.
              I stwierdzaja rowniez, ze Amerykanie, jakkolwiek ze zdrowo-egoistycznym
              nastawieniem do zycia sa jednoczesnie najbardziej charytatywnym narodem. ZSRR,
              jak i inne komuno-socjalistyczne kraje o profilu kolektywistycznym, jakkolwiek
              glosily i glosza i staraja sie wdrazac moralnosc altruistyczna tj. poswiecania
              sie jednego dla drugiego, albo inaczej moze, pasozytowania jednych na drugich,
              sa narodami najmniej w czynach charytatywnymi. I pewnie dlatego, ze polityka z
              gospodarka altruistyczna rujnuje kraj moralnie, a przeto politycznie a przeto i
              ekonomicznie, wiec nie ma mowy o swiatowej charytatywnosci skoro nie mozna sie
              samemu wyzywic. Z zyczeniami pieknego dnia. Nataniel.
                • Gość: Nataniel Re: A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 17.08.05, 14:50
                  Witam Wszystkich przy pieknym poranku, i tych pozytywnie nastawionych do zycia
                  i tych niepoprawnych Nihilistow, Cynikow i Sceptykow bez celu, bez steru i bez
                  konceptu samonaprawy i bez perspektyw lepszego materialnie jak i mentalnie
                  zycia. Jako, ze uwazam iz najlepszym przykladem Cynika jest Paw_Dady a reszta
                  Cynikow nie siega temu nr.1 Cynikowi nawet do piet, to jednak dluzny mu jestem
                  wyjasnienie pojecia.
                  " Nie ma nic bardzij naiwnego niz Cynicyzm. Cynik wierzy, ze ludzie rodza sie
                  zdeprawowanymi, ze irracjonalnosc i tchorzostwo sa ludzi podstawowymi cechami,
                  i ze obawy, leki sa najwiekszymi ludzkimi bodzcami (incentywami) - i dlatego
                  tez najbardziej praktyczna metoda radzenia sobie z nimi jest liczenie na ich
                  glupote czy odwolywanie sie do ich nieuczciwosci jak tez i trzymanie ich w
                  ciaglym strachu a nawet i terrorze.
                  W prywatnym zyciu, taka wiara tworzy kryminaliste; w polityce tworzy statyste
                  (biurokrate). Jednak w przeciwienstwie do wiary Cynika to jednak nieuczciwosc
                  jak i statyzm w koncowej fazie sa nieoplacalnymi.
                  Cynik moze pasozytowac na ludzkich slabostkach, jednak jest zredukowany do
                  impotenta gdy stanie przed faktem iz ' nie mozna oszukac uczciwego czlowieka'
                  Biurokrata moze dojsc do wladzy poprzez dawanie obietnic, kajanie sie przed
                  poddanymi, rozdawanie nieswojego tym ktorzy na to niezasluguja, jednak bedzie
                  bezradnym w sytuacjach kryzysowych, poniewaz jezyk, metody, ktore Cynik z
                  powodzeniem uzywal posrod pasozytow, nie zdaja egzaminu posrod ludzi
                  rozsadnych."
                  To tyle na powitanie. A teraz oddaje sie jak zawsze rytualowi 6 scio
                  kilometrowego biegowi po zdrowie Mosci Panowie, Po Zdrowie..... A potem na
                  domowa silownie, wszamanko-sniadanko no oddawanie sie interesom, z nadzieja, ze
                  tym intratnym..... Zycie jest jednak piekne, z ktorej strony by na nie nie
                  patrzec - chyba, ze sie jest Niepoprawnym Cynikiem-Nihilista. No ale coz,
                  czlowiek jest kowalem wlasnego losu. Pozdr. Nataniel.
                    • Gość: Nataniel Re: A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 17.08.05, 16:26
                      To prawda Paw, czy Puks, ze lubie siebie jednak nie jakies tam puste, swoje
                      odbicie w wodzie jak ten skazany na to mlodziniec do milosci wlasnej i
                      zamieniony w Narcyza. Lubie siebie, powazam siebie jak i cenie sobie innych
                      ludzi, ktorzy na szacunek i powazanie zaluguja. Czlowiek, ktory jest Cynikiem,
                      wlasnie z powodu braku poszanowania dla samego siebie, nie bedzie szanowal, czy
                      cenil innych ludzi, czego przykladem jest wlasnie naiwny Paw well Puks. A w
                      szerszych wymiarach to narod, ktory nie posiada wlasnych wartosci, nie bedzie
                      szanowal innych narodow, badzie na nie napadal, rabowal jak Hussein, Hitler czy
                      inny Atilla. Ale wszystko zaczyna sie od jednostki, od jej zdrowej lub zgnilej
                      zawartosci. Dziekuje za zyczenia zdrowia, ktore sluzy mi dobrze, ale ktore
                      bezlitosnie trzeba podtrzymywac ruchem, przyzwoitym odzywianiem sie a to
                      psychiczne zdrowie zdrowymi ideami bo psychika dziala jak komputer,ktoremu jak
                      sie zada smieci to i smieci przetworzy na smieci.... Uffff, ale dalem sobie w
                      kosc seriami intensywnych cwiczen, ze az siodme poty mnie oblewaja. Z zyczeniam
                      polubienia samego siebie Paw well Puks (tyko za co?). Pozdr. Nataniel.
                      • Gość: Nataniel Re: A Paw jak zwykle musi szukac dziury w calym, IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 18.08.05, 04:24
                        Witam Forumowiczow, ja powracajacy poznym wieczorem do chaty, zmeczony,
                        wyzyskiwany przez lokalnych kapitalistow, maltretowany i bity przez najgorszy
                        na swiecie system jaki kiedykolwiek istnial tj. drapiezny kapitalizm, ktory to
                        Europa starala sie u siebie wyplenic. Jak wyplenili spora ilosc kapitalizmu to
                        w Europie zaczely sie klopoty z gospodarka, z zatrudnieniem, wiec sie tam w
                        koncu zorientowano, ze nie ma innej i lepszej drogi jak powroty do drapieznego,
                        hamerykanskiego kapitalizmu gdzie czlowiek sam sobie sterem, zeglarzem,
                        okretem. I tak padniety po Kapitalnym pouszukiwaniu zarobku, zaczalem
                        kontynuowanie ksiazki darowanej mi z Polski autora Macieja Rybinskiego "Jestem,
                        wiec pisze", i od razu zmeczenie mi odeszlo, bo facet pelen humoru jak i
                        wspanialy obserwator narodowych nonsensow. Nie pamietam tego dziennikarza z
                        Polski. Byc moze on wyemigrowal za granice wtedy kiedy dla mnie granice byly
                        zamkniete. Bez wzgledu to facet ma dobry i dosadny jezyk i dobrze, ze nie miele
                        nim jak Nataniel.
                        Chcialem Wam polecic jeszcze jedna ciekawa ksiazke Lynne Olson i Stanley Cloud
                        pt. "Sprawa Honoru, Dywizjon 303 Kosciuszkowski" - Zapomniani Bohaterowie II
                        Wojny Swiatowej. Niesamowite i tragiczne spojrzenie na asow lotnictwa polskiego
                        w Anglii, ktorzy pokonali lotnictwo niemieckie co mialo niezwykly wplyw na
                        wyniki II wojny swiatowej. Moze ja jestem juz ten wapniak i nie powinienem
                        polecac czytanie tak odleglej historii. Jednak co dobre to dobre, bez wzgledu
                        na czas i bez wzgledu na historie. Z Pozdrowieniami. Nataniel.
                          • Gość: Nataniel Re: do Nataniela - jak wyglada ubezpieczenie zdro IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 18.08.05, 14:11
                            Witaj Gosiu.
                            Wiekszosc ludzi mieszkajacych w USA, szukajac pracy to zwraca uwage aby w niej
                            byly przyzwoite ubezpieczenia, dla siebie i dla najblizszej rodziny. Gdy sie
                            otwiera wlasny, niewielki business to trzeba sie liczyc z tym, ze sie bedzie
                            placilo ubezpieczenie i w takim przypadku to placi sie miesieczne ubezpieczenie
                            z dosyc wysokimi wplatami poczatkowymi, na pokrycie mniejszych wydatkow w razie
                            korzystania z uslug medycznych. Sa rowniez i ubezpieczenia z malymi wplatami
                            poczatkowymi ale te kosztuja wiecej. Sa rozne formy ubezpieczenia, najtansze sa
                            ubezpieczenia zbiorowe od tych indywidualnych i dlatego staja sie popularne i
                            bardzo reklamowane w srodkach mas. przekazu. Wiele ludzi, ktorych nie stac na
                            ubezpieczenia, a ktorzy nie sa ubezpieczeni w niskoplatnych pracach chyba
                            najlepiej na tym wychodzi bo ich opieka zdrowotna nic nie kosztuje. Ida do
                            powiatowego szpitala i tam musza otrzymac pomoc a szpitale te, stanowe czy
                            powiatowe maja zazwyczaj dosyc dobry tak personel jak i sprzed medyczny, za
                            pieniadze podatnika, ma sie rozumiec. W sasiedniej Kanadzie natomiast, istnieja
                            tzw. ubezpieczenia spoleczne pod nazwa "spolecznej medycyny". Z poczatku
                            wydawalo sie kazdemu, ze bedzie to najlepszym rozwiazaniem gdy uslugi medycznne
                            beda "darmowe" wiec cala prawie Kanada na taki system glosowala. Klopoty
                            zaczely sie pozniej bo tak po prawdzie to nie ma takiego pojecia jak "darmowe",
                            bo przeciez podatnik musi za to jednak placic, tak jak i za szkoly. Tylko, ze
                            wszystko co jest centralnie tj. odgornie kontrolowane, watpliwej jakosci ma
                            wartosc, tak jak to bylo w PRL-u, gdzie szpitale byly darmowe pomimo, ze
                            brakowalo w nich wszystkiego, wlacznie z dobrym odzywianiem a brak higieny
                            powodowal rozne choroby tak jak to jest i teraz w Polsce albo w krajach
                            trzeciego swiata. Nie chce sie zaglebiac w historie kanadyjskiej sluzby zdrowia
                            a ktorej negatywach pisze sama kanadyjska prasa. Aby otrzymac przyzwoite
                            uslugi, to co zamozniejsi Kanadyjczycy albo wykupuja prywatne ubezpieczenia na
                            lepsze uslugi albo korzystaja z lepszych uslug w USA.
                            Powoli, zaczyna sie wdrazac i wciaz dystkutuje sie nad innym konceptem
                            ubezpieczen tutaj w USA po niepowodzeniach ubezpieczen spolecznych
                            tj. "darmowych" w Kanadzie, w Anglii Belgii, czy wogole w Europie. Tendencje
                            ida w kierunku ubezpieczen prywatnych z wysoka wplata poczatkowa a
                            zapoczatkowala ten koncept przed laty organizacja tzw. AFCAM (Amerykanie za
                            Wolnym Wyborem w Uslugach Medycznych - Americans for free choice in medicine).
                            Gdy cos jest za darmo, a w tym przypadku uslugi medyczne, to nagle wiekszosc
                            Kanadyjczykow poczula sie chora i z byle dolegliwosciami udaja sie do lekarzy
                            czekajac w dlugich kolejkach. W czasie kiedy potrzebna jest natychmiastowa
                            pomoc w przypadku chorob czy atakow serca, czesto na taka pomoc w Kanadzie
                            trzeba czekac tygodniami jak nie miesiacami. Tak wiec AFCAM zaproponowalo nowy
                            typ ubezpieczen podobnych jak sie ubezpiecza samochod. W razie wypadku, czy tez
                            stluczki, szkody gdzies do $500 dolarow wlasciciel pokrywa sam, a gdy koszty
                            naprawy samochodu wynisa wiecej rzedu tysiaca czy kilku tysiecy dolarow to
                            wtedy rozniece ta pokrywa ubezpieczenie. Wiec to powoduje, ze ludziska jezdza
                            dosyc ostroznie no bo kto chce placic te $500 dolarow albo nawet i te $300 no
                            i czekac na naprawe co wytraca rytm zycia. W przypadku ubezpieczen na zdrowie,
                            ktore zaproponowalo AFCAM to aby oszczedzic na poczatkowych wydatkach rzedu
                            gdzies okolo tysiaca dolarow to ubezpieczni zaczeli dbac o zdrowie poprzez
                            rzucanie zlych nalogow jak i zwracanie na odpowiednie odzywianie sie,
                            uprawianie sportow itd. Powoduje to, ze Amerykanie, czy tez mieszkancy USA
                            staja sie zdrowszymi a pieniadze poczatkowe, ktore trzeba by bylo wydawac na
                            wizyty lekarskie mozna wplacac na bezpodatkowe konta emerytalne. Jest to
                            dopiero poczatek i najprawdopodobniej Kongres zaaprobuje taka wlasnie,
                            najlepsza moim zdaniem forme ubezpieczen indywidualnych co wplynie rowniez na
                            lepsze wybory prac, jako ze osoba posiadajaca osobiste a nie zakladowe
                            ubezpieczenia, nie bedzie przywiazana do zakladu pracy gdzie jej sie np.praca w
                            takim zakladzie czy tez instytucji nie podoba. Jezeli bedzie to dostepne dla
                            kazdego to wtedy i koszta ubezpieczen w narodowych wymiarach sie pomniejsza no
                            i zmieni sie etyka samozachowan i wiekszej odpowiedzialnosci za osobiste
                            zdrowie. Nie jestem expertem od ubezpieczen, ale ogolnie tak to tutaj wyglada.
                            Osoby kalekie wciaz beda otrzymywaly opieke od panstwa, chociaz i to powinny
                            przejac w swe rece organizacje charytatywne, bo rola rzadu USA w/g
                            konstutucyjnych Pryncypiow nie jest opieka nad obywatelem jak tylko ochrona
                            jego zycia przed najezdzca z zewnatrz jak i kryminalnym elementem z wewnatrz do
                            czego potrzebna jest silna, nowoczesna i ochotnicza armia, aparat policyjny jak
                            i obiektywne sady i nic wiecej. Takie byly orginalne zalozenia USA i do tego
                            powinno sie wracac. Socjalistyczne idee wspolnego dobra jak wiesz sie wcale nie
                            spelnily a najbardziej "sprawiedliwy" system spoleczny ZSRR zbankrutowal
                            zupelnie. To samo czekalo i Chiny, jednak Chiny przeszly na gospodarke
                            wolnorynkowa czyli na gospodarke kapitalistyczna. Z Pozdrowieniami. Nataniel.
                      • puks01 do Nataniela 18.08.05, 09:09
                        Nie jestem Pawiem, choc chetnie czytuje jego posty. Jestem zreszta rodzaju
                        zenskiego. Poza sklonnoscia do generalizowania i wyciagania wnioskow, zanim
                        pomyslisz (typowe dla osobnikow ze slowotokiem) przejawiasz kolego brak logiki.
                        Jak mogles kogos o przydomku Paw posadzic o brak poszanowania dla samego
                        siebie?
                        Jezeli nie piszemy na tym forum o rzeczach tak oczywistych jak odzywianie sie,
                        poranna gimnastyka/jogging/rower/silownia to nie dlatego, ze nie odkrylismy ich
                        dla siebie juz dawno temu i nie wprowadzilismy w zycie. Jak moze zauwazyles,
                        forum to ma okreslony temat, z powodu ktorego na nim sie znalezlismy i o ktorym
                        rozmawiamy. Sugeruje Ci pochylenie sie nad jakims innym watkiem np. na forum
                        tejze Gazety przeznaczonym ogolnie dla Polonii m.in. wlasnie amerykanskiej.
                        Jesli zas ciekawosc zaprowadzila cie w goscinne progi forum, ktore -jak
                        rozumiem- nie dotyczy Cie Natanielu, to powstrzymaj sie prosze w przyszlosci od
                        wycieczek pod naszym adresem - czy to osobistych, czy skierowanych do wiekszej
                        grupy.
                        Milego dnia i owocnej lektury :)
                        • Gość: Nataniel Re: do Nataniela IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 18.08.05, 14:16
                          Przepraszam Puks, za pomylke, za to, ze nie jestes Pawiem, czy (Paw - Lapa).
                          Jednak nikt tutaj nie zmusza nikogo do czytania wpisywanych textow i pod tym
                          wzgledem kazdy ma wolny wybor. Wiec nie badz dyktaterem wlasnych impulsow
                          naurotycznych, chociaz tutaj juz staje sie sarkastycznym a takim z natury nie
                          jestem, chociaz chcialem zachecic Twoj tlusty tylek do jakiegos wysilku
                          fizycznego, co wplynie nie tylko na lepsze twoje zdrowie, urode, jak i na
                          lepsze samopoczucie.. Z Pozdrowieniami. Nataniel.
                          • Gość: Nataniel Re: do Nataniela IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 18.08.05, 19:41
                            A przy okazji Puks, to chcialem nadmienic, ze tlusta dupcia wcale nie musi miec
                            negatywnej konnotacji. Tlusta dupcia jak sie odstawi, jak sie odpowiednio
                            ubierze, wypowie, zachowa, okiem bystym i podkreslonym rzuci sprawnie po
                            kobiecemu, to uwierz Ty mnie, ze wywola burze gwaltownych pozadan. Laska taka
                            to nawet u ksiedza - n na jej atrakcyjny wyglad - potrafi wywolac spataniczna
                            erupcje goracego wulkanu....... I ksiedza wtedy nalezy zrozumiec bo przeciez i
                            nim Natura Rzadzi i nie zawsze sie moze tej Naturze przewielebny oprzec do tego
                            stopnia, ze nawet najgoretsze modlitwy nie pomagaja. A jak sie przewielebny
                            Naturze nie opiera to znaczy, ze przestrzega Natury Prawa, co przewielebnemu
                            moze wyjsc tak na fizyczne a przede wszystkim na psychiczne zdrowko. Ze
                            szczerymi Pozdrowieniami. Nataniel.
                        • Gość: paw_dady nataniel->jagienka->infinity->nataniel->jagienka-> IP: *.23-136-217.adsl.skynet.be 18.08.05, 20:41
                          z ktorymkolwiek z twoich glosow wewnetrznych rozmawiam -
                          a) ucz sie historii - masz braki - to nie Saddam napadal tylo USA bylo i jest
                          agresorem
                          b) czy twoje cialo jest piekne? mozesz w to wierzyc skoro tak ci terpeuta
                          powiedzial lepiej wierz bo kasa inaczej stracona


                          BTW a czy powiedziales juz terpeucie o jagience i infinity? swoich glosach
                          wewnetrznych? Z drugiej strony przynajmniej przy braku realnych znajomosci
                          mozesz rozwijac znajomosci z osobami, ktore cie naprawde podziwiaja !

                          mysl pozytywnie !

                          PS to nieprawda ze kobiety na ciebie leja - one po prostu nie dostrzegaja
                          jeszcze twego wewnetrznego piekna.
                          • Gość: Nataniel Re: nataniel->jagienka->infinity->nat IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 19.08.05, 01:56
                            Drogi Pawiu, homosovieticus o nihilistycznym spojrzeniu na swiat. Az mnie korci
                            aby podac definicje Nihilizmu i co Nihiliszm za soba pociaga. Moze pozniej.
                            Zapewne mamy diametralnie skrajne poglady nie tylko na zycie ale na polityke i
                            z pewnoscia na ekonomie, jak i na moralnosc. Przejmujesz sie biednym Hesseinem,
                            jako niewinna istota, ktora zadnemu czlowiekowi ani panstwu nie zrobila zadnej
                            krzywdy. To twoja niewiedza. Ale wyloze ci moja "kawe na lawe".
                            Fundamentalny swiat arabski wypowiedzial wojne Stanom Zjednoczonym juz w 1979
                            roku, kiedy zatrzynano amerykanskich zakladnikow w Iranie. Od tego czasu
                            nastepowaly ciagle ataki na USA, przez arabskich religijnych po...je..bow. a
                            kulminacja byl atak 11 wrzesnia na wiezowce w N. Jorku i na budynki Pentagonu.
                            Jakakolwiek akcje rzad stanow podejmuje przeciwko sponsorom terroryzmu, to sa
                            to akcje odwetowe. Mozna miec watpliwosci, czy Hussein mial cos wspolnego z al
                            Qaeda, nie ma jednak watpliwosci co do tego, i byl przyjazny terroryzmowi,
                            ktory sprzyjal jego faszystowskiej dyktaturze. A poza tym niezapominaj, ze
                            Saddam Hussein zaatakowal brutalnie i krwawo Kuwejt w 1990 roku. Wiec byla to
                            niezwykle brutalna i niebezpieczna bestia, ktora zagazowala i mordowala tysiace
                            jego wlasnych obywateli i po 9 tym wrzesnia 2001 roku gdzie zginelo przez
                            terroryzm ponad 3000 niewinnych ludzi, bylo zupelnie ustprawiedliwionym aby
                            bandyte takiego wyeleminowac. I masz racje, ze nikt nie ma prawa do inicjowania
                            uzycia sily w stosunku do innych. Jednak jezeli dyktator taki jak Hussein
                            zainicjuje uzycie sily w stosunku do innych to rzad kazdego wolnego kraju ma
                            Moralne Prawo aby taki rezim zaatakowac, jezeli jest to w interesi wolnego
                            kraju. To samo dotyczy Talibanow afganskich, to samo dotyczy innych krajow
                            arabskich sponsorujacych terroryzm na calym swiecie, a zwlaszcza w stosunku do
                            Iranu i tylko czekam na chwile, kiedy Amerykanie zrobia porzadek atakiem z
                            powietrza na urzadzenia iranskie do produkcji broni nuklearnej, co jeszcze
                            bardziej usprawiedliwia obecnosc wojsc w Iraku, ktory graniczy z Iranem. Mozna
                            sie nie zgadzac co do sposobu organizacyjnego prowadzenia wojny w Iraku. Co
                            jest jednak niewatpliwe to, ze USA mialy moralne prawo usuniecia Bandyte.
                            Kryminalisci i rezimy nie maja praw, tak jak nie powinna ich miec ZSRR, KUBA
                            czy tez rezimy arabskie, wlacznie z rezimem PRL-wskim.
                            Ps. A co ciebie tak intensywnie interesuje meskie cialo? Czy to Naturalne od
                            urodzenia? Czy moze nabyta modnym trendem ciekawosc? Hmm....
                            Jest to moja ostatnia do ciebie odpowiedz. Za duzo poswiecam tobie mojego
                            cennego czasu a poswiecac sie nie lubie, w etyke samoposwiecania nie wierze,
                            tak jak nie wierze w etyke poswiecania sie dobra dla zla, czyli poswiecanie sie
                            czlowieka szlachetnego na krzyzu dla moralnie zdeprawowanych.
                                • Gość: Nataniel Re: precz z romantyzmem IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 19.08.05, 14:24
                                  Pozytywista nawet nie zdaje sobie sprawy, ze Pozytywizm wzial sie od
                                  bezmyslnych Romantykow, co to serce przedkladali ponad "szkielko medrca". A
                                  tatusiem tych Romantykow byl Hegel, ktory przetlumaczyl zawila filozofie E.
                                  Kanta na polityczny jezyk panstwa Zamordyzmu. Tak wiec od Od Kanta, poprzez
                                  Hegla, do pozytywizmu J. Stuarta Milla, ktory to byl uwertura do socjalizmu
                                  Marksa i Lenina. Gratuluje Pozytywiscie ciekawego wyboru Nicka jak i tematu do
                                  rozmyslan. Nataniel.
                                • Gość: pozytywista Re: precz z romantyzmem IP: *.cec.eu.int 19.08.05, 16:08
                                  ale dlaczego? wlasnie zabijaniem zwierzat powinni sie trudnic rzeznicy i
                                  lesniczy, a nie nataniele. chore jest czerpanie przyjemnosci z zabijania. to
                                  przeciez oczywiste. a ponizszy wywod jest kompletnie od czapy, dobrze wiadomo o
                                  co chodzi z tym nickiem - pozytywisci w polskiej literaturze krytykowali
                                  romantykow, a wiec po co ten pretensjonalny wywod? pare nazwisk z podrecznika,
                                  pare paradoksalnych uogolnien - niektorzy domorosli intelektualisci staraja sie
                                  w ten sposob popisac i ukryc swoje generalne buractwo. oczywiscie to sa uwagi
                                  natury ogolnej, bo niby po co mialbym kogos obrazac. milego wieczoru, panie z
                                  ameryki.
                                  • tomi_22 do Pozytiwista 19.08.05, 16:13
                                    Niezle powiedziane. Mala uwaga z mojej strony. Kto powiedzial ze ten kolo jest
                                    w USA??? BO co, bo ma IP takie??? EEE... LIPA, jutro moge napisac na tym forum
                                    z Anglii a pojutrze z samej BXL... ale tego nie zrobie, oczywiscie.

                                    O co mi chodzi, watpie zeby ktos kto jest w USA pisal na tym forum, bo i po
                                    co??? No chyba ze tak jak mowisz, jest burak. A przciez moze to byc jakis ktos
                                    co rodzine tam odwiedza, albo jest na jakiejs pracy sezonowo-wakacyjnej.

                                    Ot, taka mala uwaga z mojej strony.
                                  • Gość: Nataniel Re: precz z romantyzmem IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 19.08.05, 20:46
                                    Panie Warczacy Pozytywisto po drugiej stronie oceanu. Technicznie i w malo
                                    waznych szczegolach, faktycznie, romantycy nie zgadzali sie z pozytywistami.
                                    Jednak tak jedni jak i drudzy z tego samego filozoficznego korzenia platonsko-
                                    kantowsko - hegeliowskiej osi. Bez wzgledu jak piekne czesto ich dziela
                                    literackie, jednak zadnych wielkich zmian pozytywnych w narodzie nie
                                    spowodowali. A owszem uczyli nas jak umierac za ojczyzne. Jednak nie umieli
                                    nauczac nas jak dla ojczyzny zyc. Z pewnoscia aby umierac to nie trzeba byc
                                    madrym. A zeby zyc...., to jednak....hmm? Popatrz na siebie, popatrz na innych
                                    rodakow w kraju. I najlepiej ich podsumowal sam Mickiewicz, ze opoje,
                                    wichrzyciele, bezmyslnie wybuchajacy zajadliwym gniewem, co powodowalo rozne
                                    tragedie. I wydawalo sie, ze wystarczy abysmy uzyskali niepodleglosc a wtedy
                                    Polska bedzie rosla w sile. Jednak wcale tak sie nie dzieje, klotnie,
                                    zlodziejstwa i malwersacje na narodowa i lokalna sklale sa kontynuowane. Jedni
                                    za taki stan rzeczy zwalaja wine na Zyda, a jeszcze inni na prl-owska komune -
                                    byleby nie na siebie samych. A prawda jest taka, ze to wlasnie romantycy
                                    nakazywali myslenie sercem a pozytywizm byl z kolei kolektywistyczna (zbiorowa
                                    praca u podstaw) uwertura do panstwa wspolnego dobra i sprawiedliwosci. I
                                    dlatego w tym kolektywistycznym kotle tak wielu Polakow sie dobrze czulo i za
                                    tym zbiorowym kotlem wciaz teskni. A ze, do powrotu do Kotla nie ma juz od kogo
                                    pieniedzy pozyczac a tylko trzeba dlugi splacac albo blagac o darowizne, to
                                    taka sytuacja powoduje jeszcze wieksze skakanie sobie do oczu, jak i
                                    przewalanie jeden drugiego (nastepna pozytywna cecha rodakow). Oczywiscie, ze
                                    jest wielu ambitnych Polakow tak w kraju jak i zagranicami. Jednak Drogi
                                    Pozytywisto, gwarantuje ci, sadzac po twoim plytkim i zawistnym charakterze, ze
                                    cale zycie bedziesz budzil sie z reka w nocniku. A szkoda, bo zycie jest
                                    naprawde piekne i spedzanie go na warczeniu, niepoplaca.
                                    • Gość: tomi do Nataniel IP: *.217.132.216.coditel.net 20.08.05, 01:22
                                      Koles, przestan pierdo...c tylko powiedz cos w koncu z sensem. Pie... i pie...
                                      i kurde nic z tego nie wynika. Masz poroblem jakis??? Jak ktos Cie nie slucha
                                      to znajdz sobie ulegla kobiete, a jak i taka Cie nie chce, kup sobie TV. W USA
                                      masz kupe programow TV - z przewaga kupy.

                                      Daj se siana, naprawde.