Dodaj do ulubionych

jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wyjazd?

03.09.05, 13:05
mam takie pytanie. Mając jaką pensje NETTO w Polsce, u siebie(Krakow,
Wroclaw, Gdansk, Warszawa,..do wyboru) nigdy byście sie nie zdecydowali na
wyjazd i emigracje?
Oczywiscie sami dobrze wiecie, ze mieszkajac w Polsce byscie sie czuli jak u
siebie , a nie jak zarobkowi emigranci, ktorych miejscowi( czyli Anglicy,
Irlandczycy, Niemcy) wrzucaja do jednego worka z min.przybyszami z Gruzji,
Mołdawi, Filipin, Ghany, itp...Patrzą na nich z "góry", bo przecież
faceta/kobiete 20, 30 , 40 letnią , która mówi jak czteroletnie miejscowe
dziecko trudno traktować poważnie...
jaka pensja netto zatrzymałaby was w Polsce?
Obserwuj wątek
    • Gość: norris Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 14:49
      Mnie właśnie zatrzymało 1500 PLN na rekę, bo tyle dostaję obecnie (praca w
      starostwie powiatowym w 12 tys. miasteczku). Też chciałem wyjechać, znam dobrze
      angielski, już miałem za sobą proces rekrutacji, pewną umowę i zarezerwowany
      lot do Londynu. I wiesz co ? Zrezygnowałem, ponieważ jakiś dobry duch mnie w
      końcu oświecił. To, co tam płacą to śmiech! Po opłaceniu kosztów życia zostana
      marne ochłapy, które nijak nie zrekompensują tego dziadostwa w jakie się
      pakujesz. Jak nie jesteś jakims specjalistą, to zostaniesz zerem na poziomie
      emigrantów z Afryki. Wszystko to jest kompletnie nieracjonalne. A na koniec -
      podatki, te krajowe - ile dramatów się szykuje dla tych, co w swej niewiedzy,
      żrą latami na obczyźnie psie konserwy po to, aby dopadł ich w końcu polski
      urząd skarbowy (dopłata z powodu wejścia w II ew. III próg podatkowy). Lepiej
      grać w tą grę w swoim kraju, uwierzcie mi tutaj są większe szanse !!!
        • Gość: norris Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 15:23
          Ja też jestem po politologii (tylko mgr). Mam tą pracę ponieważ własnie znam
          angielski (niemiecki też). Potrzebny był ktoś do projektów aplikujących o
          dofinansowanie z UE. Można powiedzieć, że teraz w tej działce potrzeba ludzi w
          urzędach lokalnych i to właśnie z wiedzą interdyscyplinarną. Ale tak za bardzo
          nie lubię tej roboty (kupa papierów), zawsze chciałem mieć własną firmę (branża
          internetowa). Wydawało mi się, że jak pojadę do UK, to zarobię na rozruch. Po
          analizie doszedłem do wniosku, że zarobię jedynie na naszego fiskusa i dobrego
          lekarza, który wyleczy moje wrzody na żołądku powstałe po emigracyjnym wikcie.
          A w tym czasie dzieci zapomną jak wyglądam. Poszedłem do mojego szefa i
          szczerze z nim pogadałem o moich planach. Efekt jest taki, że od nowego roku
          będę miał nową umowę i prawie 3 tys. na rękę. Po prostu zaproponowałem mu kilka
          dobrych rozwiązań, których wdrożenie przyniesie nowe korzyści. Czasami tak
          jest, że lepiej rozejrzeć się jeszcze raz, zrobić krok do tyłu, żeby znaleźć
          lepsze wyjście na swoim podwórku. Każda emigracja jest nienormalna (chyba że
          jesteś prawdziwym specjalistą) i degraduje nas w oczach innych nacji - nie ma
          co się oszukiwać!
          • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 20:49
            Gość portalu: norris napisał(a):

            > Ja też jestem po politologii (tylko mgr). Mam tą pracę ponieważ własnie znam
            > angielski (niemiecki też). Potrzebny był ktoś do projektów aplikujących o
            > dofinansowanie z UE. Można powiedzieć, że teraz w tej działce potrzeba ludzi
            w
            > urzędach lokalnych i to właśnie z wiedzą interdyscyplinarną. Ale tak za
            bardzo
            > nie lubię tej roboty (kupa papierów), zawsze chciałem mieć własną firmę
            (branża
            >
            > internetowa). Wydawało mi się, że jak pojadę do UK, to zarobię na rozruch. Po
            > analizie doszedłem do wniosku, że zarobię jedynie na naszego fiskusa i
            dobrego
            > lekarza, który wyleczy moje wrzody na żołądku powstałe po emigracyjnym
            wikcie.
            > A w tym czasie dzieci zapomną jak wyglądam. Poszedłem do mojego szefa i
            > szczerze z nim pogadałem o moich planach. Efekt jest taki, że od nowego roku
            > będę miał nową umowę i prawie 3 tys. na rękę. Po prostu zaproponowałem mu
            kilka
            >
            > dobrych rozwiązań, których wdrożenie przyniesie nowe korzyści. Czasami tak
            > jest, że lepiej rozejrzeć się jeszcze raz, zrobić krok do tyłu, żeby znaleźć
            > lepsze wyjście na swoim podwórku. Każda emigracja jest nienormalna (chyba że
            > jesteś prawdziwym specjalistą) i degraduje nas w oczach innych nacji - nie ma
            > co się oszukiwać!

            Gratuluje dobrej pracy i zadowolenia z decyzji pozostania w kraju. Zastanawiam
            sie tylko nad jednym. Dlaczego uwazasz ze kazda emigracja jest nienormalna i
            degraduje nas w oczach innych nacji ? Pracuje od wiwlu lat w jednej firmie,
            poczatkowo w Kanadzie teraz na placowce w Londynie. Zarowno tam w Kanadzie jak
            i tutaj w Londynie w tym samym biurze pracuja ludzie z calego swiata: Niemcy,
            Francuzi, Norwegowie, Rosjanie, Polacy, Grecy, Anglicy (w Toronto),
            Kanadyjczycy (w Londynie),Chinczycy, Hindusi, Nowozelandczycy, Litwini,
            Slowacy, Wegrzy, Amerykanie, Japonczycy, Koreanczycy...czy w zwiazku z Twoja
            teza, ze kazda emigracja jest nienormalna i degraduje dana nacje w oczach
            innych, mam zalozyc, ze Francuzi, Norwegowie, Rosjanie, Polacy, Grecy, Anglicy,
            Kanadyjczycy, Chinczycy, Hinudsi, Nowozelandczycy, Litwini, Slowacy, Wegrzy,
            Amerykanie, Japonczycy, Koreanczycy i inni z ktorymi pracuje, wyemigrowawszy ze
            swoich krajow postapili nienormalnie i tym samym narazili swoje nacje na
            degradacje w oczach innych nacji ? I jesli tak to w oczach jakich nacji ? W
            oczach Francuzow, Norwegow, Rosjan, Polakow, Grekow, Anglikow, Kanadyjczykow,
            chinczykow, Hindusow, Nowozelandczykow, Litwinow, Slowakow, Wegrow, Amerykanow,
            japonczykow czy Koreanczykow ? A moze w oczach Bialorusinow ? A moze tylko w
            oczach zakompleksionych, sfrustrowanych Polakow, ktorzy nie mogac siebie
            zobaczyc inaczej jak tylko zmywajacych gary w pubie w Londynie, musza za
            wszelka cene przekonac sie o tym, ze dobrze zrobili wybierajac prace w polskim
            urzedzie za 1500 zlotych na reke ?
        • everton1 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 15:23
          czytając i rozmawiając z emigrantami można dojśc do jednego wniosku. Dla
          wiekszości z nich emigracja = zesłanie.Pierwsze lata prawie zawsze trudne, bo:
          nowe miejsce, nowi ludzie, tęskonota i praca od rana do wieczora , żeby
          zapomnieć o samotności, wyobcowaniu i żeby szybko wkomponować się w środowisko.
          Po paru latach uświadomienie sobie , że zawsze będzie sie Polakiem z widocznym
          akcetem i do końca już tylko...emigrantem.W pewien sposób lata starcone, jak
          przyjaciel od serca na emigracji, to przeważnie też tylko Polak, brak głębszych
          więzi z miejscowymi i poczucie , że traktują ciebie, tak jak Polacy przybyszy z
          WNP w Polsce. Oczywiscie im człowiek głupszy i mniej wykształcony , tym
          mniejsze poczucie wyobcowania, patrz: mózg ryby , a mózg ssaka.
          • Gość: Ralph Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.server.ntli.net 03.09.05, 20:19
            Absolutnie nikomu nie przeszkadza moja znajomość angielskiego (a raczej
            przeciwnie, wszyscy mnie chwalą), to że jestem emigrantem jest zauważalne, ale z
            tego co widzę nikomu to nie przeszkadza.
            Jakoś dla mnie emigracja wcale nie jest zesłaniem, naprawdę bardzo mi się podoba
            w Anglii, spotykam bardzo sympatycznych ludzi, którzy są dla mnie
            nieprawdopodobnie mili, bardzo mi pomagają w różnych sprawach (aha, tylko taki
            detal że większość tych ludzi to magistrowie lub doktorzy, ludzie na poziomie),
            jak obcy Anglicy dowiadują się że jestem z Polski, to od razu podchodzą z dużą
            sympatią, naprawdę wiele starszych osób ma bardzo miłe wspomnienia dotyczące
            Polaków z okresu II wojny światowej.
            Mam dobrą pracę, jestem programistą, gdyby nie fakt że kupienie własnego
            mieszkania jest dla mnie poza zasięgiem finansowym, to mógłbym powiedzieć że
            naprawdę dobrze mi się tu żyje i żałuję że dopiero niedawno zdecydowałem się na
            wyjazd, powinienem to zrobić 6 lat temu, od razu po skończeniu studiów.
            • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 20:53
              Gość portalu: Ralph napisał(a):

              > Absolutnie nikomu nie przeszkadza moja znajomość angielskiego (a raczej
              > przeciwnie, wszyscy mnie chwalą), to że jestem emigrantem jest zauważalne,
              ale
              > z
              > tego co widzę nikomu to nie przeszkadza.
              > Jakoś dla mnie emigracja wcale nie jest zesłaniem, naprawdę bardzo mi się
              podob
              > a
              > w Anglii, spotykam bardzo sympatycznych ludzi, którzy są dla mnie
              > nieprawdopodobnie mili, bardzo mi pomagają w różnych sprawach (aha, tylko taki
              > detal że większość tych ludzi to magistrowie lub doktorzy, ludzie na
              poziomie),
              > jak obcy Anglicy dowiadują się że jestem z Polski, to od razu podchodzą z dużą
              > sympatią, naprawdę wiele starszych osób ma bardzo miłe wspomnienia dotyczące
              > Polaków z okresu II wojny światowej.
              > Mam dobrą pracę, jestem programistą, gdyby nie fakt że kupienie własnego
              > mieszkania jest dla mnie poza zasięgiem finansowym, to mógłbym powiedzieć że
              > naprawdę dobrze mi się tu żyje i żałuję że dopiero niedawno zdecydowałem się
              na
              > wyjazd, powinienem to zrobić 6 lat temu, od razu po skończeniu studiów.

              Spokojnie, bedzie Cie stac na kupno mieszkania...to tylko kwestia
              czasu...uwierz emigrantowi o duzy doswiadczeniu...
      • Gość: aaa Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.e-wroc.com 04.09.05, 13:16
        Mnie właśnie zatrzymało 1500 PLN na rekę, bo tyle dostaję obecnie (praca w
        > starostwie powiatowym w 12 tys. miasteczku). Też chciałem wyjechać, znam
        dobrze
        >
        > angielski, już miałem za sobą proces rekrutacji, pewną umowę i zarezerwowany
        > lot do Londynu. I wiesz co ? Zrezygnowałem, ponieważ jakiś dobry duch mnie w
        > końcu oświecił. To, co tam płacą to śmiech! Po opłaceniu kosztów życia
        zostana
        > marne ochłapy, które nijak nie zrekompensują tego dziadostwa w jakie się
        > pakujesz. Jak nie jesteś jakims specjalistą, to zostaniesz zerem na poziomie
        > emigrantów z Afryki. Wszystko to jest kompletnie nieracjonalne. A na koniec -
        > podatki, te krajowe - ile dramatów się szykuje dla tych, co w swej niewiedzy,
        > żrą latami na obczyźnie psie konserwy po to, aby dopadł ich w końcu polski
        > urząd skarbowy (dopłata z powodu wejścia w II ew. III próg podatkowy). Lepiej
        > grać w tą grę w swoim kraju, uwierzcie mi tutaj są większe szanse !!!


        te twoje 1500 to niestety ochłap dla mlodego człowieka , ktory musi sie sam
        utrzymac, to za malo na zycie , oczywiscie jesli sie ma mieszkanie lub mamusia
        lub tatus na nowa droge zycia sprezentowali latorolsli mieszkanko to sie da ale
        jakie to zycie. wlasnie
    • kierunek_zachod Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 16:07
      Wiesz, to chyba nie zawsze jest kwestia kasy. Nie wszystko da sie przeliczyc na
      pieniadze. Wyjezdzajac z PL mialam pensje i stanowisko wiecej niz
      ponadprzecietne, z tzw. "perspektywami" na przyszlosc, w stabilnej, powazanej
      firmie. Ale wyjechalam. I nie zaluje.
      Pracuje w swoim zawodzie. Perspektywy sa znacznie ciekawsze. Nie czuje sie
      obywatelem piatej kategorii (polowa zespolu pochodzi z roznych czesci swiata).
      Kwestia jezyka ? A jak sie chcesz go porzadnie nauczyc, jesli nie "u zrodel" ?

      Odpowiadajac na Twoje pytanie : raczej nie ma takiej kasy. Bardziej chodzi o
      mozliwosci rozwoju - a to w PL trudniejsze niz dobre pieniadze ...

      Pozdrawiam
      • everton1 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 16:32
        no tak , ale to że nie czujesz się obywatelem 5 kategorii nie znaczy , że nie
        jesteś tak postrzegana. Ukrainka zbierająca nielegalnie ogórki w Polse za
        400zł /miesiąc, też powiedziała policji , ze była dobrze traktowana. Faktem
        jest , że zostaliście poza burtą. Ale być może jesteście zwyczajnie w świecie
        słabi.W Polsce dobrze wykształceni absolwenci znajdują dobrą prace np. w
        consulitngu i już po 3-4 latach zarabiają po 6-10 000 zł, co chyba jak na ludzi
        około 30-stki nie jest mało.
        • jarko19 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 17:37
          hehe, i znowu sie zaczyna.

          Nie jest prawda, ze Ci co wyjezdzaja sa slabi, niedouczeni i malo inteligentnii
          aby znalesc prace w PL!!!

          Kazdy kto wyjezdza i w UK dostaje jakas tam prace tak samo dostal by ja w
          Polsce, tyle ze za mniejsze pieniadze, w wiekszym stresie, a i wiecej chetnych
          na jedno stanowiskob trzeba by pokonac.
          Przyklady:
          1) sprzataczka UK = sprzataczka PL, roznica tylko w zarobkach i warunkach pracy
          na +UK
          2) kierowca UK = kierowca PL, roznica w zarobkach, nowsze autobusy, itd. na +UK
          3) specjalista IT = specjalista PL, roznica w zarobkach PL 10000zl, UK 40000zl -
          za te sama prace!! na +UK

          Wniosek, Ci co wyjezdzaja w mojej ocenie sa nawet lepsi od zostajacych, ktorych
          nie stac na podjecie ryzyka, na rozwijanie sie, poznawanie innych kultur. Nie
          jest regula ze sie nie odnajdziesz w innym panstwie. A nawet jak sie nie
          odnajdziesz,zawsze mozna wrucic do PL i z nowymi doswiadczeniami, poduczonym
          angielskim latwiej bedzie o prace.
          A w ogole gdzie jest powiedziane ze tylko UK, mozna 5 lata w UK, a potem w 2011
          cala UE stoi otworem i taka osoba-emigrantka z nowymi doswiadczeniami,dobrym
          j.ang. znowu sie przesiedli.

          A ten kogo nie bylo stac na decyzje o wyjezdzie, bo sie bal o to jak inni go
          beda widziec dalej bedzie siedzial za biurkiem w powiecie.

          Jak chcecie sie poddawac stereotypom to prosze bardzo, ale nie lepiej je lamac,
          dawac swiadectwo swoim zyciem tam w UK, ze nie kazdy Polak to zlodziej i
          oszust??

          Dodam, ze sam wlasnie zrezygnowalem z dobrej pracy w PL w duzej firmie, z
          rokujacej na przyszlosc posadzie. Zarabialem 1300 netto + dodatki rozne
          motywacyjne, roczne premie, itp.
          Wyjezdzam w pazdzierniku.

          P.S. Pieniadze to nie wszystko...
          • Gość: Ralph Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.server.ntli.net 03.09.05, 20:27
            Specjalista IT w Polsce 10 000zł? W UK 40 000zł??
            Piszesz chyba o tych z najwyższej półki, bo sam jestem programistą, ale w Polsce
            proponowano mi tak śmieszne pieniądze, że wolałem prowadzić swoją firmę, a w UK
            zarabiam niewiele ponad twoją polską stawkę. Bardzo proszę o nie przesadzanie z
            zarobkami w sektorze IT, bo potem powstają legendy - nikt mi w Polsce nie
            wierzył, że prosto po studiach nie zaproponowano mi pracy za 8000zł, a po kilku
            latach doświadczenia za dużo więcej. Czasy kiedy wystarczyło skończyć
            informatykę żeby być bogatym już dawno minęły, informatyków jest teraz na pęczki.
        • kierunek_zachod Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 18:57
          Widzisz, Everton#1 - na tym polega subtelna roznica.

          To nie sa subiektywne odczucia. Jesli pracujesz w miedzynarodowym zespole, to
          naprawde nikt nie zwraca uwagi na to, skad jestes - pod warunkiem, ze cos
          wartosciowego do tego zespolu wnosisz. W Polsce, niestety, na imigrantow patrzy
          sie jak na ufoludkow, a na emigrantow - jak na zeslancow. Mam nadzieje, ze to
          sie kiedys zmieni, bo przykro by bylo, gdyby PL pozostala takim zasciankiem ...

          PS. Na moim bylym stanowisku w Wawie dalej jest wakat ... pensja "nieco"
          wieksza niz te Twoje 6-10k PLN. Nic wiec nie stoi na przeszkodzie wdrapac sie
          na te tratwe i dryfowac dalej ... kwestia wyboru. Pozdrawiam
        • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 21:02
          everton1 napisał:

          > no tak , ale to że nie czujesz się obywatelem 5 kategorii nie znaczy , że nie
          > jesteś tak postrzegana. Ukrainka zbierająca nielegalnie ogórki w Polse za
          > 400zł /miesiąc, też powiedziała policji , ze była dobrze traktowana. Faktem
          > jest , że zostaliście poza burtą. Ale być może jesteście zwyczajnie w świecie
          > słabi.W Polsce dobrze wykształceni absolwenci znajdują dobrą prace np. w
          > consulitngu i już po 3-4 latach zarabiają po 6-10 000 zł, co chyba jak na
          ludzi
          >
          > około 30-stki nie jest mało.

          6-10000 zlotych ? juz po 3-4 latach ? Moj byly student, z Hong Kongu a wiec
          imigrant w tym kraju (Anglia), po skonczeniu studiow i odbyciu 3 miesiecznej
          praktyki, dostal na dzien dobry 90 000 funtow rocznie i 30% premi...czyli 35
          tysiecy zlotych na reke...miesiecznie...nie chce nawet spekulowac ile bedzie
          zarabiac juz poi 3-4 latach...w wieku 27 lat...
    • edgar2005 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 20:33
      Poza wynagrodzeniem jest jeszcze kwestia gwarancji, że się tę pracę utrzyma. Mi
      oferowano pracę za ok. 12 tys netto, ale nie mam pewności, że za 2 lata nie
      będzie redukcji. Jesli w UK będzie redukcja to pójdę do innej firmy lub na inną
      uczelnię, a w Polsce takich stanowisk jest tylko kilka. Za parę lat już moge
      być za stary żeby powyrywac korzenie. Ponadto w Polsce pracuje sie o 50% więcej
      niż w UK, chodzi mi oczywiście o globalne korporacje, nie o urzedy powiatowe,
      więc trzeba to skorygować. Do tego dochodzi kwestia przyszłości. Nie jestem
      taki pewnien czy tu za 15 lat nie będzie konfliktu zbrojnego z Białorusią, czy
      buntów zmarginalizowanych mas. Powszechna bieda będzie sprzyjać rozbojowi i
      porwaniom dzieci. Nie sądzę żeby było mnie w Polsce stać na mieszkanie w
      strzeżonej enklawie, jaką mogą sobie już dziś zafundowac globalni prezesi i
      inni dygnitarze. Dalej, kwestia emerytury: za 30 lat jakiś Lepper czy inny
      Pinoczet, albo marionetkowy demokratyczny rząd może stwierdzic że sytuacja
      demograficzna uniemożliwia wypłatę "zasiłków emerytalnych". Oczywiście leczenie
      i, co wazniejsze, opieka na osobami starszymi, będą niemal w 100% płatne z
      kieszeni. Świat się polaryzuje i rozwarstwia, różnice między grupami
      społecznymi będa się pogłębiać. TO jest ostatni gwizdek, żeby stąd wiać, bo
      Unia tez nie musi być wieczna i może się zamienić jedynie w strefę wolnego
      handlu, jak NAFTA. Wtedy, podobnie jak Meksykanie, będziemy musieli się
      przedzierać przez zieloną granicę lub też, nawet jeśli podróżować będzie można,
      wszechobecny monitoring tożsamości (biometria) uniemoiżliwi jakąkolwiek prace
      na czarno. Oczywiście, jeśli macie dojście do polityków, fundacji, kościoła czy
      mafii to może i w Polsce jest lepiej niż na Zachodzie. I na koniec, równiez w
      Polsce można sie czuć jak przysłowiowy biały Murzyn, bo często szefowie w
      centralach też nie są Polakami, albo są Polakami ukulturowionymi na Zachodzie,
      którzy pogardzają domorosłym plebsem. Inne drobiazgi: wszędzie pełno
      makaronizmów językowych, reklamy aż kipią od kaleczonej angielszczyzny. Kultura
      jest przeżarta amerykańską komercyjną papką. Jedzenie jest coraz bardziej
      podłe, bo coraz bardziej zchemizowane. Przyroda ginie, po prywatyzacji lasów
      państwowych całe połacie pójda na tarcicę. Brzegi jezior przestają być
      publicznie dostępne, służą uwłaszczonym elitom. Ludzie obudźcie się, to nie
      jest już ten kraj jaki pamiętacie z dzieciństwa. A o polskość można będzie,
      dzięki środkom finansowym, lepiej dbać na Zachodzie. Tutaj może nas nawet nie
      być stać na książki dla dzieci czy wspólny wyjazd w góry. CO więcej,
      przyjeżdżając do Polski na wakacje moglibyśmy wspierać choćby rodzimą
      agroturystykę. Jeśli zostaniemy tu, to będziemy tanią siła roboczą albo
      zasilimy armię bezrobotnych, nawet jeśli dziś nam oferują pracę za 12 tys. na
      rękę.
    • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 03.09.05, 20:57
      everton1 napisał:

      > mam takie pytanie. Mając jaką pensje NETTO w Polsce, u siebie(Krakow,
      > Wroclaw, Gdansk, Warszawa,..do wyboru) nigdy byście sie nie zdecydowali na
      > wyjazd i emigracje?
      > Oczywiscie sami dobrze wiecie, ze mieszkajac w Polsce byscie sie czuli jak u
      > siebie , a nie jak zarobkowi emigranci, ktorych miejscowi( czyli Anglicy,
      > Irlandczycy, Niemcy) wrzucaja do jednego worka z min.przybyszami z Gruzji,
      > Mołdawi, Filipin, Ghany, itp...Patrzą na nich z "góry", bo przecież
      > faceta/kobiete 20, 30 , 40 letnią , która mówi jak czteroletnie miejscowe
      > dziecko trudno traktować poważnie...
      > jaka pensja netto zatrzymałaby was w Polsce?

      Nie ma takiej kasy co by mnie w Polsce zatrzymala...wartosc zycia w kraju
      normalnym, nieskorumpowanym, w ktorym kazdy kto prace chce miec, ja ma, w
      ktorym klamstwo, kumoterstwo, lapowkarstwo, nepotyzm, chamstwo jest praktycznie
      nieistniejace, a kazda inicjatywa w kierunku wlasnego rozwoju jest premiowana i
      w miejscu pracy i w srodowisku w ktorym sie zyje, wartosc takiego zycia nie da
      sie przeliczyc na zlotowki...
          • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 04.09.05, 14:36
            Dobrze, przyjmijmy wiec na moment Twoja teze, ze Ci co mowia ze ich kasa nie
            interesuje to po prostu cieniasy sa. Mam wiec rozumiec ze podlug Ciebie ci co
            kasa sie interesuja i kasa jest motywacja ich dzialania cieniasami nie sa.
            Mam takie pytanie...jakiego rzedu kasa w Polsce kwalifikuje dana osobe do grupy
            niecieniasow, wedlug Twoich kryteriow rzecz jasna. I jakiego rzedu kasa w
            Anglii kwalifikuje dana osobe do grupy niecieniasow. Pytam sie, bo
            stwierdzilem, ze chyba istotnie cieniasem jestem i chce to zmienic.
          • Gość: sens? Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 15:13
            Ręce opadają, jak czytam te głupoty, które wypisują te szczurki uciekające do
            UK. A najbardziej mnie wzrusza, kiedy piszą, że ich kasa nie interesuje tylko
            własny rozwój. Jest tylko jedna prawda w tej sprawie - jesteście cieniasami
            gotowymi zwolnić siebie od myślenia, bo to mają za was zrobić Anglicy

            nie wszyscy sa tacy wybitni jak Ty, sa ludzie ktorzy za normalna prace chca dostac godziwe pieniadze, nie chca (nie potrafia) byc managerami i specjalistami, doprawdy nie wiesz o istnieniu elektrykow, kierowcow, mechanikow itp, to tez sa ludzie i stanowia wiekszosc spoleczenstwa, w Polsce zazwyczaj zarabiaja 700 - 1200zl jak mozna zyc za takie grosze i pozytywnie myslec o przyszlosci. Nie wszyscy moga zalozyc firmy czy skonczyc dobre studia i nauczyc sie dwoch jezykow.
          • Gość: bez sensu Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.05, 15:14
            Żle mnie zrozumiałeś. Ludzie są cieniasami nie z powodu małej kasy (co to
            znaczy mała kasa!?), tylko dlatego, że dla jej zarobienia stają się
            emgigracyjnymi prostytutkami. Olbrzymia masa wyjeżdżających, to drugi sort (nie
            specjaliści), który zalicza noclegi na Victoria Station albo chwyta się
            najgorszych zajęć. I chcecie mi powiedzieć, że to nie ma znaczenia dla
            wizerunku Polski? I dla tego jak was postrzegają miejscowi? Rozejrzyjcie sie
            dookoła, czy Polska jest rzeczywiście taka baznadziejna do życia? Przecież to
            wasz kraj, o którym wcale nie stanowią urzędnicy i politycy, tylko wszyscy
            pozostali normalni ludzie!
            • sajjitarius Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 04.09.05, 15:40
              Gość portalu: bez sensu napisał(a):

              > Żle mnie zrozumiałeś. Ludzie są cieniasami nie z powodu małej kasy (co to
              > znaczy mała kasa!?), tylko dlatego, że dla jej zarobienia stają się
              > emgigracyjnymi prostytutkami. Olbrzymia masa wyjeżdżających, to drugi sort
              (nie
              >
              > specjaliści), który zalicza noclegi na Victoria Station albo chwyta się
              > najgorszych zajęć. I chcecie mi powiedzieć, że to nie ma znaczenia dla
              > wizerunku Polski? I dla tego jak was postrzegają miejscowi? Rozejrzyjcie sie
              > dookoła, czy Polska jest rzeczywiście taka baznadziejna do życia? Przecież to
              > wasz kraj, o którym wcale nie stanowią urzędnicy i politycy, tylko wszyscy
              > pozostali normalni ludzie!

              A Ty chcesz nam powiedziec ze gdyby ten drugi sort emigrantow koczujacych na
              Victoria Station nigdy z Polski nie wyjechal, to obraz Polski na swiecie bylby
              jakis lepszy ? Gdyby oni zalatwiali sie nie na Victoria Station, ale na Dworcu
              Centralnym w Warszawie to ten dworzec w Warszawie by pachnial, a nie
              smierdzial ?
              I na jakiej podstawie twierdzisz ze Anglicy postrzegaja nas Polakow tylko przez
              pryzmat nieszczesnikow ktorzy nie radzac sobie koczuja na Victoria ? Poczytaj
              tutejsza prase w ktorej regularnie ukazuja sie artykuly o imigrantach z Polski,
              wszystkie wielce pozytywne. Jest rzecza budujaca ze Anglicy potrafia wzniesc
              sie ponad stereotypy (ktorymi zyja przykladowo Francuzi i Niemcy) i docenic
              wklad Polakow w rozwoj ekonomiczny tego kraju. W Anglii pracuje w tej chwili
              wielu Polakow, rowniez na stanowiskach, jako programisci, nauczyciele, lekarze,
              kierowcy autobusow, inzynierowie, zarabiajac tyle samo co ich koledzy
              Anglicy...to sa wedlug Ciebie prostytutki ? Okolo 200 tysiecy Polakow
              przyjechalo do Anglii, wiekszosc z nich normalnie pracuje, placi podatki,
              buduje normalne zycie w normalnym kraju. Cieniasy ? Na cos sie zdecyduj, bo
              przeciez Ci co koczuja na Victorii to jest znakomita mniejszosc polskiej
              imigracji do Anglii...znakomita wiekszosc przyjechala by normalnie zyc...a kasa
              jest tylko pochodna w tym wszystkim...przypuszczam ze to jednak jest zbyt
              trudne do pojecia...


            • Gość: Thea do bez sensu Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.arcor-ip.net 04.09.05, 16:07
              Przed wyjazdem (w latach 80) mozna bylo powiedziec mialam trzy auta w tym dwa
              zachodnie, dwa domy, dobrze prosperujacy prywatny interes. Jak widac biedy nie
              mialam, wybralam wolnosc mimo ze start w kraju do ktörego wyjechalam nie byl
              lekki. Musielismy sie przyzwyczaic na poczatku do wielu wyrzeczen. Pözniej los
              nie oszczedzil mi przezyc, przezyc ktöre zmienily calkowici möj dawny tryb
              zycia, nastawienie do niego jak i pokonywania problemöw. Przezylam niesamowita
              walke z przeciwnosciami, podnioslam sie jak Fenix z popiolu uzbrojona w wiecej
              sil i silnej woli do dalszego zycia. Nie moge dzis powiedziec ze zle zrobilam
              wyjezdzajac z kraju na zawsze tak jak gosc portalu "Bez sensu" nazwal emigracje
              "prostytutkami". Nie sugerowalo mnie dawne polskie bogactwo, sugerowala mnie
              wolnosc, prawo do dalszego rozwoju, rozwoju ktörego mi Polska nie mogla w
              tamtych czasach gwarantowac i nie gwarantuje do dzisiaj. Co z tego ze w Polsce w
              obecnym czasie kazdy kto ma chec przejmuje iniciatywe i siega po nauke ale nie
              jest pewny swojej przyszlosci jaka jest dobrze platna praca. To znaczy zetelne
              zaslugi, prawda nie sa i nie byly nigdy w Polsce odpowiednio honorowane tylko
              znajomosci i przkrety. Nie widzialam w latach '70-'80 przyszlosci dla mnie i nie
              widze jej w dzisiejszej Polsce. Na wiec kolego "Bez sensu" jest to "prostytucja"
              (tak jak to nazwales) czy chec do wolnosci i troche prawdy? Dzis zyje mi sie
              bardzo dobrze, nie zylo mi sie tak jak teraz za czasöw mojego bogactwa w Polsce.
              A to co przezylam jest zdobycza dla mnie, zdobycza ktöra zrobila mnie bardzo
              silna i uksztaltowala moje zycie w pozytywnym kierunku. Oto jeden przyklad z
              tych nienawidzianych i niezrozumianych w Polsce emigrantöw.
        • kierunek_zachod Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 04.09.05, 15:28
          Wrw, wlasnie na tym wic polega : mam dziwne wrazenie, ze normalnosc (=czyt.
          praca bez stresu, w normalnych godzinach i w ciekawym, zyczliwym towarzystwie)
          nie jest wartoscia, bo ... jako taka nie jest powszechnie znana. Jak sie czyta
          forum "Praca w Wawie" albo artykuly o Biedronce czy innej firemce
          wykorzystujacej ludzi 20h/7 za 700PLN to nie dziwi mnie, ze ludzie nie
          zastanawiaja sie nad normalnoscia.

          Z mojego podworka : sama przezylam szok, jak zobaczylam, ze o 17h30 (czyli po
          7h pracy) moi koledzy _faktycznie_ wychodza z biura i z usmiechem zapraszaja na
          piwo. Pracujac w Wawie, w tej samej branzy, wychodzilo sie z biura ok. 20h,
          zbyt zmeczonym, zeby myslec o spedzeniu razem czasu wolnego ...
          • Gość: wrw Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 05.09.05, 03:39
            do kierunek_
            Moim zdaniem z "poznawaniem normalnosci" jest w Narodzie z roku na rok lepiej.
            I to cieszy. Ludzie jezdza za granice, pracuja tam, wypoczywaja, znajduja
            znajomych. Zachod, bedacy w naszej dyskusji synonimem tej normalnosci (przy
            wszystkich swoich wadach), przestal byl limitowany tylko dla zasluzonych
            czlonkow PZPR, ktorych co prawda "wadza" puszczala za wrogie granice, ale i
            tak wolala by ogladali burdele Paryza niz wypili wodke z paryskim robotnikiem.
            Bo jeszcze by sie okazalo, ze tej zdeprawowany Francuz ma dom, samochod i nie
            chce robic swiatowej rewolucji. Teraz Polacy moga tam jechac, moga pracowac,
            patrzec, pytac i porownywac. Kiedys zaczna wymagac od swojej wladzy twego
            samego co inne normalne narody: by pracodawca placil za prace, policjant
            przestrzegal prawa, prokurotor oskarzal przestepcow a polityk reprezentowal
            wyborcow. Zaczna tez wymagac wiecej od siebie samych. Gleboko wierze ze tak
            sie i w Polsce stanie. Martwi mnie tylko ze ani ja ani dzieci moje stanu tego
            nie dozyja, dlatego tez pozdrawiam was z USA.
            zycze powodzenia gdziekolwiek probujecie zyc normalnie.
            • kierunek_zachod Do Wrw 05.09.05, 13:45
              Wiesz, co do zasady zgadzam sie, zwlaszcza z tym, ze mamy marne szanse, aby
              efekty tych przemian zobaczyc na wlasne oczy.
              Mnie martwi bardziej co innego - otoz odnosze dziwne wrazenie, ze sporo Polakow
              jakos nie bardzo widzi zwiazku pomiedzy owa normalnoscia a stawianiem wymogow
              wlasnej (demokratycznie wybieranej) wladzy. Wydaje sie, ze po '89 ludzie mieli
              szanse uwierzyc, iz maja na cos wplyw - to kolejna z wielkich szans, ktora
              zostala zaprzepaszczona. Dlatego tylu jakby nie dostrzegalo koleracji miedzy
              wybieranymi politykami a sytuacja w kraju w mysl zasady, ze "przeciez i tak nic
              sie nie zmieni i ze na pewno wszedzie jest tak samo". Za to ci, ktorzy mogliby
              zaoferowac alternatywe wobec wciaz tych samych gadajacych glow pod nowymi
              szyldami, pewnie nie beda sie pchali na afisz - w koncu zycie ma sie jedno i
              czy na pewno chce sie je poswiecic w tej nierownej i malo widowiskowej walce ?

              Pozostaje wiec liczyc, ze ci "niereformowalni", ktorym polska
              definicja "normalnosci" jakos nie wadzi, kiedys w sposob naturalny znikna ze
              sceny ... i ze nastepne pokolenie nie przesiaknie tamta mentalnoscia
        • edgar2005 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 05.09.05, 09:08
          No właśnie. Sam się dziwię po co młodzi ludzie w Polsce opuszczają wsie i małe
          miasteczka i ciągną w Warszawy. Przeciez jak ktoś myśli i chce coś zmienić to i
          w małym miasteczku sobie poradzi. Nie rozumiem też np. Białorusinów, którzy
          szukają szczęścia w Polsce, albo migrantów z Afryki. Przeciez oni myślą i chcą
          coś zmienić, więc mogliby sobie i tam poradzić...
          • Gość: nolek Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 09:44
            No nieee! Porównywanie Polski z Białorusią to już jest chwyt poniżej pasa. Mam
            wrażenie, że nie krzewicie takiej wiedzy o własnym kraju tam, w Londku. Wasz
            problem jest taki, że byliście na tyle nieudolni tutaj, że wyjechaliście do UK.
            Bo tam myślą za was Anglicy. Róbicie czarny PR dla Polski i tym samym
            strzelacie sobie w kolano. I nam tutaj też, ponieważ jak bedę chciał wyjechać
            jako turysta, to Angole będą patrzec na moje dzieci jak na potencjalnego
            pomywacza. A ilu z was zna płynnie angielski? I co cieszycie się, jak was
            postrzegają wtedy jak upośledzone niedouczone dziecko?
            • Gość: BW Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: 80.51.240.* 05.09.05, 11:31
              Edgar . Ja nie mowie ze sam nie wyjade do Anglii pracowac (mozliwe ze juz
              niedlugo zrobie tam 6-miesieczny kontrakt) i nie opluwam tych ktorzy tam
              pojechali. Bardzo dobrze ze cos robicie ze swoim zyciem, ale nie zamierzam
              opluwac naszego kraju bo jak sie przyjrzysz Anglii to tam jest takim sam syf
              jak wszedzie a moze nawet wiekszy niz tutaj! Bzdurne przepisy, wysokie podatki,
              brud itp. Polacy jak to Polacy wszedzie staraja sie ukryc swoja polskosc i
              staraja sie byc bardziej angielscy od samych anglikow. I tak zawsze pozna sie
              was po tych smutnych gebach! Chodzi mi o to ze idealizujecie strasznie ten
              zachod a pieniadze ktore tam zarabiacie przeslaniaja wam oczy. Bo co mam
              powiedziec, kiedy widze po raz 1000 watek 'rzucilam prace, studia i za tydzien
              jade do Anglii, mam 100 funtow w kieszeni - jedzie ktos ze mna bo razem zawsze
              razniej'. TRAGEDIA!!!
            • Gość: fan barcy Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.j.pppool.de 05.09.05, 12:32
              Porownanie Polski z Bialorusia to przesada? Prosze bardzo: PKB per capita
              skorygowane o parytet sily nabywczej pieniadza wyniosl w 2004 roku:
              w UK - 29.600$, w Polsce - 12.000$, na Bialorusi 6.800$. A w Czechach np.
              16.800$. Widzisz gdzie Polsce blizej? Obiektywnie stwierdzajac Polska to biedny
              kraj i Twoje dzieci moga byc potencjalnym pomywaczem juz nawet dla mieszkanca
              Pragi - statystycznie rzecz biorac oczywiscie, nie mow im tego :-).

              Dziwisz sie ze mlodzi ludzie wyjezdzaja? A ja nie, bo do wyobrazni przemawia mi
              fakt, ze Polacy w wieku 18-25 lat stanowia 1/3 (!) populacji mlodych ludzi w tym
              wieku w calej "starej" UE. Jest ich zwyczajnie za duzo. I chocby wszyscy byli
              swietnie wyksztalceni i zaradni to i tak nie stworza sobie miejsc pracy, ani nie
              wchlonie ich rynek.

              Na koniec: Wyjezdzaja rozni - i tacy co nie potrafia zdania po angielsku
              sklecic, i tacy co znaja 2-3 jezyki obce i maja swietne wyksztalcenie. Skad
              wiesz ze tych pierwszych jest przytlaczajaca wiekszosc? Mozesz podac jakies
              statystyki? Tych co spia na wiktorii naturalnie bardziej widac, co nie znaczy ze
              nie ma Polakow wsrod pracownikow bankow np. Wiec nie wrzucaj wszystkich do
              jednego wora, bo masz do tego mniejsze podstawy, niz Anglik do wrzucania Twojej
              ojczyzny do wora z Ukraina i Bialorusia, niestety.

              Pzdr
              • edgar2005 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 05.09.05, 13:11
                Czytajcie uważnie i myślcie analitycznie bo dobrej roboty nie znajdziecie ani w
                PL ani w UK. Nikt tu nie porównywał Polski z Białorusią. Jednak można twierdzić
                że RÓZNICA między Polską a UK jest porównywalna do RÓZNICY między Białorusią i
                Polską, zatem siła motywacyjna dla emigrantów mogłabyby być zbliżona. Zresztą
                różnica między podlaską wsią a waią Białoruską jest zapewne mniejsza niż między
                rzeczona podlaską wsią a miejsowością w Wschodniej Anglii, a na terenach post
                PGR-owskich to może jest i gorzej niż na Białorusi. A chodziło to że myślący i
                chcący coś zmienić mogą poradzić sobie i w Polsce. Oczywiście, poradzą sobie i
                na Białorusi. Nawet w Polsce za okupacji sobie radzili, a niektórzy nawet
                majątków się dorobili, kosztem innych.
                • Gość: fan barcy Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy IP: *.j.pppool.de 05.09.05, 13:53
                  Nie zrozumiales mnie. Oczywiscie ze porownywanie Polski do Bialorusi nie jest
                  istota mojej wypowiedzi (nota bene: najwyrazniej nie potrafisz zinterpretowac
                  danych, twierdzac ze roznica miedzy UK a Polska jest taka jak miedzy Polska a
                  Bialorusia).
                  Wazniejsze jest uswiadomienie sobie, dlaczego tak naprawde ludzie z Polski
                  wyjezdzaja. I jacy ludzie. To nie tylko nieudacznicy, ktorzy beda zmywac gary,
                  ale takze ludzie wyksztalceni, ktorzy beda pracowac w swoim zawodzie i ktorzy
                  wcale Polsce wstydu nie przyniosa, jak to sugerowano wyzej.
                  Te statystyki ktore podalem obalaja teorie, ze "kazdy kto chce sobie poradzi, a
                  kto sobie nie poradzil jest leszczem".
                  W 39 mln. kraju o takim a nie innym potencjale ekonomicznym nie ma po prostu
                  mozliwosci na "upchniecie" na rynku pracy tak gigantycznej armii mlodych ludzi,
                  chocby nie wiem jak byli zaradni i pomyslowi! Obecna emigracja to zjawisko
                  globalne i odnoszenie do tego pojedynczych przypadkow dobrych posad i dobrych
                  pensji jest nieporozumieniem.
                  Dlatego myslacy, analizujacy sytuacje z odpowiednim dystansem i chcacy cos
                  zmienic beda wyjezdzac. A kiedy do tego maja wszystkie atuty w reku (kilka
                  jezykow, wyksztalcenie) i perspektywe o wiele wiekszej szansy na dostatnie
                  zycie, to ich decyzja jest do bolu logiczna. I naprawde nie ma co sie
                  przekomarzac, ze jest na odwrot.

                  Pzdr

                  PS: A gdybysmy na chwile zalozyli, ze faktycznie wyjezdzaja tylko nieudacznicy,
                  lenie i margines spoleczny, to w Polsce powinno byc relatywnie coraz wiecej tych
                  przedsiebiorczych, tych ktorzy sobie swietnie radza itp. Czyli juz niedlugo
                  Polska bedzie potega ekonomiczna. Gratuluje!
                  • edgar2005 Re: jaka pensja w Polsce =życie w Polsce,a nie wy 05.09.05, 20:25
                    Z tym porównaniem PKB to nie musi mieć przełożenia na jakość życia większości.
                    Generalnie im wiecej zniszczenia środowiska, chorób (leki itp), wypadków
                    samochodowych, drobnej przestepczości (ochrona itp.) tym większe PKB, bo tym
                    więcej trzeba wydać na usługi komercyjne, generujące PKB. Podobnie z opieką nad
                    dzieckiem i osobą starszą, obiadami domowymi, rozmową z przyjacielem (zamiast z
                    psychoanalitykiem), miłością małżeńską, a nie płatną itp. PKB to jest bardzo
                    nieprecyzyjny miernik. DLa mnie np. istotnym miernikiem jakości życia jest
                    cisza i czyste powietrze. A przecież im więcej kosiarek, koparek, samochodów
                    czy alarmów samochodowych, tym wieksze PKB. W wielu biednych krajach jest
                    właśnie więcej ciszy i świeżego powietrza. Jednak w Polsce o to coraz trudniej,
                    bo nawet jak osiedlisz się gdzieś pod lasem, to ci zrobią wysypisko śmieci,
                    wybudują lotnisko, zrobią bazę wojskową lub puszczą TIR-y (wszystko PKB :).
                    Trzeba mieć na prawdę dużo kasy zeby sobie cisze i świeże powietrze
                    zagwarantować prywatnie. Za 20 lat będzie to jeszcze trudniejsze, ale pieniądze
                    łatwiej zarobić w UK. Jednak ten aspekt finansowy pozostaje, żeby sobie kiedyś
                    można było kupić święty spokój, choćby i w polskich Bieszczadach :) ale już z
                    brytyjskim obywatelstwem z gwarancją ewakuowania się "kiedy przyjdą podpalić
                    dom".
    • Gość: des punkt widzenia zależy od punktu siedzenia IP: *.kom / *.kom-net.pl 06.09.05, 16:37
      Też kiedys uważałam, że nie należy wyjeżdżać z kraju ojczystego, a jeśli to na
      krótko, ale wtedy miałam dobrą pracę i kupe kasy, teraz gdy od roku usiłuje
      znaleźć pracę ( bo lata juz nie te i zdrowie szwankuje ), patrzę na to zupełnie
      inaczej, cos do garnka trzeba włożyc, a majac dzieci i dom na utrzymaniu, za
      1000 zł sie nie wyzyje. Wiec o kasę chodzi, moze nawet o przezycie chodzi i co
      tu wstydliwego??? Według mnie wiekszość dwudziestolatków wyjeżdża żeby zarobić,
      nauczyc się języka, poznać świat i co najważniejsze uwolnic sie od nadzoru
      rodzicielskiego. Czterdziestokilkulatkowie wyjeżdżają, bo jeśli zostali bez
      pracy to nagle zrozumieli, że maja duzy problem, pracodawcy polscy ich nie
      chcą, bo moga mieć za połowę sumy z tym samym lub lepszym wykształceniem 20 lat
      młodszego pracownika.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka