Doswiadczenie zawodowe na B

16.09.05, 11:47
Sluchajcie,
Czy sadzice ze jest jakas szansa aby studia wliczaly sie do doswiadczenia
zawodowego w konkursie na B? Niby w Official Journal nic na ten temat nie
pisza ale wiem ze kiedys tak robili.........

L.
    • Gość: Cynk Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.stat.gov.pl 16.09.05, 11:51
      O ile wiem ani studia ani praca w czasie studiów nie jest zaliczana
    • Gość: byly_eurokrata Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.netcologne.de 16.09.05, 11:52
      Chyba takich szans niestety nie ma. Kolezanka sie starala, ale jej powiedzieli,
      ze doswiadczenie zawodowe to praca zarobkowa w wymiarze 8 godzin dziennie a nie
      jakies zlecenia od czasu do czasu, cwierc etatu obok studiow itp.
      I musze powiedziec, ze chyba maja racje, ze do tego tak restrykcyjnie
      podchodza, bo innaczej kazdy by zaczal kombinowac
      • tomi_22 Re: Doswiadczenie zawodowe na B 16.09.05, 11:55
        A co powiesz na prace ponad 8 godzin dziennie na zlecenie w narmalnej firmie za
        normalna kase? Tez sie nie liczy? Gdyby tak bylo, to by nikogo nie
        zatrudniali ;P
        • Gość: Emma Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 11:59
          EPSO jest troche oderwane od rzeczywistosci.
          Ja studiowalam dziennie i mialam prace na caly etat. To jest calkiem mozliwe.
          Jakbym startowala na B i doswiadczenie bylby problem to poprostu bym podala
          szkole srednia i prace.
          • tomi_22 Re: Doswiadczenie zawodowe na B 16.09.05, 12:02
            Dokladnie tak mozesz zrobic - bo to opcja jest. Druga opcja to podanie studiow
            oraz pracy. Jak nie wierza to moga zadzwonic i sie dowiedziec czy mowisz
            prawde. Na szczescie im sie nie chce i przyjmuja "na slowo". A i klamac nie ma
            co, bo i po co?
        • Gość: byly_eurokrata Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.netcologne.de 16.09.05, 12:23
          Sorry Tommy wyrazilem sie nieco nieprecyzyjnie: praca o wymiarze PRZYNAJMNIEj 8
          godz. dziennie.
          Z ta praca obok studiow to taka obusieczna bron: jak ktos twierdzi, ze juz na 1
          roku studiu pracowal na full na takim samym stanowisku jak po studiow, to
          w "drugiom kroku myslowym" mozna wysnuc twierdzenie, ze po co te studia, jak
          ktos bez to samo potrafi. W ten sposob mozliwy bylby "downgrade" polowy
          stanowisk z A na C.
          • tomi_22 Re: Doswiadczenie zawodowe na B 16.09.05, 12:25
            Zalezy wiec jak to przedstawisz ;P
            • Gość: byly_eurokrata Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.netcologne.de 16.09.05, 12:34
              Znowu zbocze z watku, ale takie pytanie, ktore mnie od dawna nurtuje. Ja
              studiowalem w 2. polowie lat 80-tych. Wtedy w Polsce byla tylko garstka
              prawdziwych uniwersytetow (UJ, UW, UAM, Uniwersytet Wroclawski, Gdanski,
              Torunski i KUL). Ludzie, ktorzy studiowali 2 kierunki rownoczesnie uchodzili za
              gigantow i mozna ich bylo policzyc na palcach. Kto studiowal na czyms, czego
              nazwa zaczynala sie od "Wyzsza Szkola", w ogole sie nie liczyl (z kilkoma
              wyjatkami uczelni warszawskich moze), nie mowiac o ludziach studiujacych
              zaocznie czy wieczorowo.
              Teraz w Polsce kazdy ma przynajmniej po 2-3 fakultety. Oprocz tego przez cale
              studia na full pracowal. Albo my bylismy wtedy zupelnymi cieniasami albo wy
              jestescie teraz jakie superinteligentne pokolenie albo - czego sie niestety
              obawiam - dyplomy uniwersyteckie sie troche zdewaluowaly.
              • tomi_22 Re: Doswiadczenie zawodowe na B 16.09.05, 12:36
                Jedno i druge po trochu.

                Prawda taka. W Waw jak nie pracujesz podczas studiow, to masz male szanse, ale
                sa wyjatki.
              • Gość: Sofi Albo IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 13:05
                w polowie lat 80. nie bylo jeszcze powszechnie znane zjawisko wyscigu szczurow
                i ludziom raczej nie zalezalo na "maniu" drugiego fakultetu.

                Z tego co ja pamietam, roczniki konczace SGH na poczatku lat 90. byly
                rozchwytywane jak cieple byleczki i dzieciaki prosto po studiach zalapywaly sie
                na stanowiska typu CFO tylko i wylacznie z tej przyczyny ze znaly angielski.
                Wsrod naszych rodzicow odsetek wychowanych w PRL i jednoczesnie znajacych jakis
                jezyk obcy (nie mowie juz o znajacych zasady ekonomii rynkowej) przyznaj, ze
                jest dosyc niski.
                • Gość: byly_eurokrata Re: Albo IP: *.netcologne.de 16.09.05, 13:23
                  To nie bylo tak, ze nie zalezalo na drugim fakultecie. Ale poniewaz zajecia na
                  uniwersytecie wygladaly jak zajecia w szkole: nawet na niektorych wykladach
                  sprawdzali obcenosc, bylo praktycznie fizyczna niemozliwoscia, zeby chodzic
                  rownolegle na 2 kierunki.
                  Co do sytuacji na rynku pracy nie mam pojecia, wyjechalem jeszcze przed
                  okraglym stolem za granice, bo mialem dosc uczenia sie ekonomii politycznej
                  socjalizmu na kierunku studiow, ktory nie mial nic wpsolnego z ekonomia.
                  • Gość: Sofi No to musze przyznac IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 13:26
                    ze chyba z checia sie dowiem (jesli oczywiscie zechcesz sie tymi informacjami
                    podzielic), na ktorej ekonomii studiowales (UW ?) bo cos czuje ze sie posrednio
                    znamy.
                  • Gość: byly_eurokrata Re: Albo IP: *.netcologne.de 16.09.05, 13:30
                    Ja nie studiowalem ekonomii, tylko filologie, dlatego mnie ta ekonomia
                    polityczna tzw. socjalizmu do szalu doprowadzala.
                    A poza tym nie studiowalem w Warszawce, sorry, ale nigdy nie trawilem i nadal
                    nie trawie tego miasta.
                    • tomi_22 Re: Albo 16.09.05, 13:32
                      Gość portalu: byly_eurokrata napisał(a):

                      > > A poza tym nie studiowalem w Warszawce, sorry, ale nigdy nie trawilem i
                      nadal
                      > nie trawie tego miasta.

                      Wiesniak ;P tralalala... ;P
                      • Gość: byly_eurokrata Re: Warszawka IP: *.netcologne.de 16.09.05, 13:36
                        Na szczescie na moim kierunku studiow liczyl sie wtedy tylko Uniwersytet
                        Wroclawski, potem dlugo nic, potem UAM, potem UJ i DOPIERO potem Wolomin,
                        Pruszkow itd. znane pod pojeciem zbiorczym "Warszawka" ;-))
                        • tomi_22 Re: Warszawka 16.09.05, 13:38
                          Uuu, wroclawski - SZACUNECZEK, tylko dla mi znanych powodow ;P (nie studiowalem
                          tam)
                          • Gość: Sofi Nie tylko tobie :) IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 14:58
                        • Gość: Pracus do bylego IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 14:42
                          Byly to ja Ci dam scenariusz z moich studiow.

                          Po szkole sredniej mialam dwa jezyki obce na dosc wysokim poziomie potwierdzone
                          certyfikatami z zagranicy. To zdaje sie jest mozliwe. Rok przestoju w studiach
                          i praca w szkole.

                          Po tym roku 5 lat Lingwistyki stosowanej a w tym samym czasie praca w prywatnej
                          szkole wyzszej na pelnym etacie.

                          Do tego jeszcze dawanie na pol etatu lekcji prywatnych.

                          Wiec pewnie powiesz ze cienki bolek ze mnie.
                          • Gość: byly_eurokrata Re: pracusia IP: *.netcologne.de 16.09.05, 15:59
                            Nie powiem, ze jestes cienki bolek, ale moge tylko powtorzyc, ze ja mialem na
                            uczelni przynajmniej 6 godzin zajec dziennie i z tego na wiekszosci zajec
                            sprawdzano obecnosc, jak cie nie blyo 3 razy, nie dostawales zaliczenia.
                            Poniewaz zajecia nie byly en bloc, tylko z przerwamy za moich czasow
                            przynajmniej byloby fizyczny niezmozliwoscia pracowac na caly etat (= 8 godz.
                            dziennie) i do tego studiowac.
                            • Gość: Pracus do bylego IP: *.cec.eu.int 16.09.05, 16:04
                              A ja mialem tez obowiazkowe i co z tego?
                              Jak masz progresywnego profesora to nawet wtedy sie dawalo przekonac.
                              Studia skonczylem z srednia miedzy 4.6 a 5.00.
                              Wiesz ja bylem dobry w tym i profesorowie nie robili mi problemu jesli nie bylo
                              mnie.
                              • Gość: byly_eurokrata Re: do bylego IP: *.netcologne.de 16.09.05, 16:19
                                Zgadzam sie, ze z PROFESOREM to nawet za moich zamierzchlych czasow sie mozna
                                bylo dogadac, ale nie z jakims swiezo upieczonym doktorkiem albo co gorsza
                                jeszcze-magistrem. Oni sprawdzali obecnosc jak w szkole podstawowej.
                                Ja tez mialem wysoka srednia, nalezalem do najlepszych studentow na roku itd.,
                                ale zupelnie sobie nie wyobrazam, zebym mogl czasowo wyciagnac w tamtych
                                czasach wiecej niz cwierc etatu.
                                Ale teraz sytuacja na uczelniach jest prawdopodobnie inna: wiecej zajec w
                                systemie punktowym, do wyboru, itd.
                                U nas bylo tak: przychodziles w pazdziernika pod dziekanat, a tam dla kazdego
                                roku wisial odgornie ustalony "plan lekcji", jak miales pecha, to wlasnie z
                                okienkami. Jak w takiej sytuacji chcesz pracowac 8 godz. dziennie OBOK studiow?
                            • Gość: anb Re: pracusia IP: 149.156.14.* 16.09.05, 16:06
                              Zgadzam się - wszystko zależy od studiów, a zwłaszcza filologie na
                              uniwersytetach mogą szczelnie wypełnić dzień, moja koleżanka na filolog.
                              węgierskiej, miała w najlepszych czasach 40 godzin tyg. + okienka i sprawdzaną
                              obecność na wykładach!!! Ja z kolei studiując socjologię (też dziennie) mogłam
                              spokojnie biegać do pracy, a że system u nas punktowy był i tylko 8 kursów
                              obowiązkowych w ciągu calych studiów to wybierałam zajęcia w porach
                              dogodnych/albo biję się w pierś opuszczałam zajęcia...
    • Gość: Mi Re: Doswiadczenie zawodowe na B IP: *.214.62.83.coditel.net 16.09.05, 16:29
      Luxsik, mam ten sam problem i tez mnie drazni, ze majac magistra i ledwo 2 lata
      doswadczenia nici ze zdanego egzaminu, trzeba bylo moze isc do roczenj lub
      dwuletniej szkoly policealnej (dyplom wystarczjacy na B wg. Applicant Guide na
      EPSO) i potem od razu do pracy zdobywac doswiadczenie zawodowe! Grrrr....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja