Gość: papuszka2003
IP: *.fbx.proxad.net
03.01.06, 19:29
Dzis opadlam z sil.Mieszkam w duzym miescie francuskim.Rok temu wprowadzilam
sie do mieszkania ktore wymagalo malego remontu.Kiedy nadeszla pora na prace
lazienkowe,wzielam ksiazke z firmami i zaczelam dzwonic.Po kilku
probach,udalo mi sie umowic na spotkanie z trzema roznymi wykonawcami w
sprawie ustalenia kosztow pracy.Niestety ustalone daty spotkan minely i nikt
sie nie zjawil.Tylko z jednej firmy zadzwonila sekretarka z propozycja
zamiany daty(jak sie pozniej okazalo i tak nikt nie przyszedl).Ponowilam
proby.Umowilam sie z brygada.2 tygodnie czekalam na to zeby przyszli laskawie
na 5 min ustalic wstepny koszt.Obiecali kosztorys wyslac poczta.Po miesiacu
zdenerwowana dzwonie i slysze mily glos sekretarki ze niestety panowie nie
podejma sie pracy bo jest za duzo zlecen.Ponowilam probe.Po nastepnych dwoch
tygodniach przyszedl nastepny hydraulik obiecujac oczywiscie szybko przeslac
kosztorys.DZis po 3 tygodniach dzwonie i co slysze?-Przepraszam ze nie
wyslalem ale sie nie wyrabiam i mam duzo pracy.Opadlam z sil.Gdybym mogla to
sama bym sie podjela wstawienia kabiny prysznicowej ale nie znam sie na
rurach i boje sie ze zaleje mieszkanie.Smieszy mnie tylko fakt,ze mowie sie
we Francji o bezrobociu i strachu przed pracownikami z nowych panstw
Unii.Smiechu warte.Zastanawiam sie nawet nad "sprowadzeniem" fachowca z
Polski...?