pierwszy dzien pracy - dobrze sprawdzcie

06.04.06, 13:18
Oto moje pierwsze dziwne doswiadczenie:
w styczniu ADMIN potwierdzil w mailu moj personnel number oraz podal date,
kiedy mam sie stawic do pracy - 3.05. Pare dni temu moja HoU napisala do
mnie, ze sie bardzo cieszy, ze przyjezdzam i takie tam bla bla.
I niespodzianka, ze jak wszystko zalatwie w ADMINie 2.05., to potem zebym
wpadla juz do niej, do biura.

Poprosilam wiec moja HoU, zeby sprawdzila, kiedy tak na prawde mam zaczac
prace i oczywiscie sama tez napisalam do administracji.
Wczoraj dostalam kolejnego maila - droga pani... please report on 2nd May.

Nie to, ze sie czepiam, ale gdyby moja HoU nie napisala do mnie, to chyba by
to slabo wyszlo, ze zaczynam prace dzien pozniej...
Juz nie mowiac o tym, ze nikt mi nawet sorry nie napisal.

Tak, tak, wiem co napisza "starzy wyzeracze", ze jestesmy malym trybikiem i
mojej nieobecnosci nikt by nie zauwazyl... Nikt w wielkim swiecie pewnie nie,
ale u mnie w biurze tak.

Dlatego tez moze warto odnotowac ta wpadke ADMINa uczulajac wszystkich na ew
sprawdzenie, czy TEN dzien jest TYM dniem;-)
    • kapitan_ameryka Re: pierwszy dzien pracy - dobrze sprawdzcie 06.04.06, 14:11
      Jak bys sie stawila 3.05 to tez by sie nic nie stalo.
      • agata.w.wawa Re: pierwszy dzien pracy - dobrze sprawdzcie 06.04.06, 15:37
        pewnie ze nie, przeciez w koncu nie jestem chinska matka boska. chodzi mi
        raczej o jakies zasady, np tzw. przyzwoitosci.
        • naughtyangel Re: pierwszy dzien pracy - dobrze sprawdzcie 06.04.06, 16:37
          Zasady przyzwoitosci... ?

          Kiedys slyszalam o panu, ktorego wyslali na emeryture ale na tydzien przed jego
          odejsciem z pracy okazalo sie, ze sie pomylili i ten pan ma jeszcze do
          odpracowania ... 2 tygodnie (tak jakby nie mogli mu tych 2 tygodni darowac)
          Z nowszych historii slyszalam o kolezance, ktora wezwali do pracy w parlamencie
          w dniu, w ktorym rozpoczynala sie sesja w Strasburgu i tak sie skladalo, ze
          caly jej junit wybyl do Strasburga. Kolezanka po zalatwieniu wszystkich
          formalnosci skierowano do biura w jej wydziale, gdzie oczywiscie nie bylo
          nikogo, wszystko pozamykane na glucho. Zdesprerowana wrocila na montoyer, a tam
          pani z adminu poradzila jej zeby sie niczym nie przejmowala i najlepiej poszla
          mieszkanie zalatwiac. I tak oto rozpoczal sie jej pierwszy tydzien pracy...
          Wiec Agato z W-wy przygotuj sie ;))
Pełna wersja