leniuchy

IP: 87.65.135.* 25.04.06, 18:03
Wszedlem na to forum z ciekawosci i zaniemowilem wprost..jesli jestescie
urzednikami KE, to skad macie tyle czasu zeby sobie w kolko mailowac (a pare
nickow pojawia sie na okraglo)..sa zatem dwie mozliwosci:

1. jestescie pseudoEPSO
2. jestescie EPSOleniuchami
    • jakubsky Re: leniuchy 25.04.06, 18:13
      synu, ja EPSem nie jestem, wiec sie odczep
    • Gość: eps Re: leniuchy IP: *.cec.eu.int 25.04.06, 18:15
      a ja jestem epsem i jeszcze posiedze w pracy do jakiejs 21, jak od paru
      tygodni, bo mamy "nie wolno mi powiedziec co". Wiec odczep rowniez z mojej
      strony madralo.
      • epska_zenobia Re: leniuchy 25.04.06, 18:18
        moj junit tesz sie obija;)
        • Gość: mirysia Re: leniuchy IP: *.cec.eu.int 25.04.06, 18:21
          Taaa, ciekawe w jakim Ty "junicie" pracujesz...;-)?
          • epska_zenobia Re: leniuchy 25.04.06, 18:23
            a co cie to tak interesuje kolezanko, ksionszke piszesz???

            PS dowiesz sie niedlug z bloga, teraz taka zaganiana jestem...
            • Gość: mirysia Re: leniuchy IP: *.cec.eu.int 25.04.06, 18:28
              a tak sie zaciekawilam, gdzie kolezanka pracuje. Nie ma co sie stroszyc:)
              Z bloga? Poczytam z przyjemnoscia;-)
              Czyzby outsider dostal tiku nerwowego i nie jest w stanie odpisac?
              hi hi hi
              • drugapolowaeurokratki Re: leniuchy 25.04.06, 18:42
                W sumie dziwicie sie?
                Ludzie tak reaguja jak przeczytaja co jakis czas
                teksty w stylu:
                "Nudze sie w pracy, co robic?"
    • Gość: byly_eurokrata Fakty i mity IP: *.netcologne.de 25.04.06, 20:02
      Outsider, ty tak etosem pracy nie czaruj, bo Polska ma nadal wydajnosc pracy
      siegajaca co najwyzej polowy wydajnosci tradycyjnego kraju kapitalistycznego.
      Ale zeby nie nie bylo ze najezdzam tylko na Polske, oto moje doswiadczenia z
      mojego bogatego zycia urzedniczego:

      1) niemiecka sluzba publiczna: dzien zaczyna sie od czlapania z czajnikiem po
      wode do kuchni. Po drodze spotyka sie osobnikow z tym samym przyrzadem. Wszyscy
      zatrzymuja sie w korytarzu na small talku i narzekaja bolesciwym glosem, jakis
      stress dzisiaj w pracy, ze kiedys tak nie bylo, ze srubie przykrecjaja, ze nie
      wiadomo jak sie wyrobic, itd. po odpowiedniej pogawedce wszyscy udaja sie do
      swoich biur, gdzie - jako zdyscyplnowani niemcy nie czatuja na sluzbowym
      komputerze, bo sie boja , co wcale nie oznacza, ze pracuja. Pija pierwsza kawe
      i ze zniecheceniem przygladaja sie papierom do roboty. Ok. 10.00 dzwoni telefon
      od kogs z sasiedniego biura, ktora znow bolesciwym glosem, mowi ze ma dzis cos
      slabe krazenie (nieznane w Polsce schorzenie o nazwie "mein Kreislauf spinnt
      heute") i ze musi sie koniecznie wybrac na kawe. No coz, kolegi w potrzebie nie
      zostawia sie pastwe losu, wiec grupka najglizszych kolegow wybiera sie kantyny,
      gdzie wszyscy znow stwierdzaja, ze straszny dzis stress, w zasadzie nawet na te
      kawe nie mozna sobie pozwolic, itd. itp.
      2) organizacje miedzynarodowe z siedziba w polsce: polscy pracownicy w drugim
      dniu pracy pytaja sie dyskretnie "czy ze sluzbowego mozna dzwonic na komory i
      czy sprawdzaja do kogo sie dzwoni". Po odczekaniu okresu probnego spedzaja 1/3
      dnia pracy na rozmowach telefonicznych ze wszystkimi mozliwymi znajomyi i
      krewnymi, dodatkowo kopiuja podreczniki uniwersytecjie na sluzbowym ksero dla
      kuzynki sasiadki oraz pod koniec tygodnia wysylaja sobie sprosne emaile z
      zyczeniami szampanskiego weekendu
      3) instytucje unijne: przez pierwsze miesiace czlowiek jest zbyt zajety
      omawianiem szczegolow dotyczacych przywilei pracownikow unijnych, wymienianiem
      gdzie co mozna kupic najlepiej bez VATu, chodzeniem na 15 bezsensownych kursow,
      rozgryzaniu wewnatrzunitowych konszachtow personalnych, by zajmowas sie jakas
      tam za przeproszeniem praca. Wiec chyba normalne, ze w wolnej chwili pisze sie
      tego czy innego posta na forum. Bo przeciez wszystkie epsiaki to jedna rodzina

      I to by bylo na tyle....
      • Gość: A. Re: Fakty i mity IP: *.Red-83-34-235.dynamicIP.rima-tde.net 26.04.06, 22:01
        Byly ujales to swietnie, u mnie w urzedzie (unijnym) piersze miesiace byly
        zdecydowanie wersja 3) ale po pol roku pracy kazdy przejmuje jakze poprawny
        model 1) czyli niemieckiej sluzby publicznej. Po pracy w miedzynarodowej
        korporacji w PL i 12h czasie dosc efektywnej pracy dla mnie to byl wielki stres
        przestawic sie na system urzedniczy i na 3 kawy dziennie i spotkania po pare
        godzin do niczego nie prowadzace. W biurze w ktorym pracuje moznaby zwolnic
        spokojnie polowe niewiele robiacych urzednikow statutowych (czesc moich
        wspolpracownikow teoretycznie siedzacych pare metrow ode mnie widuje tylko w
        kantynie lub na kawie) a reszcie kazac rzetelnie pracowac przez gora 6 godzin
        dziennie a i tak robiliby 2 razy wiecej niz teraz. Nie wiem jak innych ale mnie
        ten system pracy na poczatku meczyl, przyzwyczajona jestem do wydajnej i
        szybkiej pracy (zrobic co ma sie zrobic i isc do domu) ale tu sie tak nie da bo
        jak robisz za duzo to dostaniesz i robote tych co nic nie robia (w koncu ktos
        ta prace musi wykonac). No i czesc pracownikow zna zdecydowanie lepiej Staff
        Regulation niz swoja dzialke zawodowa... ale tak najwyrazniej wyglada
        biurokracja wszedzie ;-))
Pełna wersja