dlaczego w Europie Zachodniej jezdza po swiecie

IP: *.cec.eu.int 07.09.06, 14:04
A u nas jak kots powie ze jedzie do Nowego Yorku, albo np.do Tajlandii, to
wszyscy robia duze oczy, i nie lubia takiej osoby?
    • Gość: paff do swiata u nas?! IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 07.09.06, 14:13
      chciales powiedziec "u nas w komisji", prawda?
      • byly_eurokrata Re: u nas?! 07.09.06, 14:47
        Nie Paw, u nas w Polsce generalnie.

        Ja bardzo duzo podrozuje, nie mam Volvo, wiec za te kilkadziesiat tysiecy euro
        mozna zrobic wiele egzotycznych podrozy.
        Czesto jezdze do Australii, jak o tym wspominam w Polsce, to od razu wszyscy to
        odbieraja tak, jakbym sie chcial pochwalic. A dla mnie "jak bylem w Australii"
        jest takie same "jak bylem nad morzem".
        • Gość: magellan Re: u nas?! IP: *.cust.tele2.lu 07.09.06, 14:56
          1. Nie kilkadziesiat, a 20 z malym hakiem;
          2. A powiedz mi/nam, do ilu krajow wybierasz sie na PL paszport a do ilu na D?
          Bo to podstawowy problem dla Polakow, gdzie sie nie ruszyc w fajne miejsce,
          wszedzie trzeba wize, a jak nawet ja daja to i tak trzeba za to zaplacic.
          • byly_eurokrata Re: u nas?! 07.09.06, 15:03
            ok, poza polska do zadnego kraju nie wybieram sie na paszport polski.

            Samo kupno samochodu to jedno, a ubezpieczenia i naprawy drugie. Za samo
            ubezpczenie ja moglbym co roku jedzic poza sezonem na floryde na 1 tydzien.
            Zreszta ja i tak jest przekonany, ze tydzien florydy w kwietniu/maju kosztuje
            mniej niz tydzien Miedzyzdrojow w lipcu/sierpniu
            • Gość: magellan Re: u nas?! IP: *.cust.tele2.lu 07.09.06, 15:17
              Hehehe, jak ja lubie te gadki z toba. Za 1200 chcesz sie na Floryde wybrac?
              Troche ci braknie. A naprawy to 250-300 raz do roku. Po 2-3 latach sprzedajesz
              i kupujesz nowke. I tak w kolo... Zreszta mozna kupic inne, tansze auto, ktore
              bedzie rownie dobre.

              Co do paszportu - NO WIDZSZ WIEC SAM...

              Co do cen urlopu. To ze taniej jest zagranica to wiadomo nie od dzis. No moze
              nie super tanio, ale cala infrastruktura i "otoczka" jest i niebo lepsza. Ale w
              Polsce to tez sie zmieni za kilka lat.
              • Gość: s Re: u nas?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 16:57
                Tomi kupiles w koncu to wymarzone volvo?
                • tomi_22 Re: u nas?! 07.09.06, 17:00
                  Gość portalu: s napisał(a):

                  > Tomi kupiles w koncu to wymarzone volvo?

                  Nie, nie stac mnie. Zreszta wole moja Toytoe. Jest niezniszczalne.
                  • Gość: paff do tommiego IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:20
                    tommi teraz jest nowa honda legend !
                    • tomi_22 Re: do tommiego 08.09.06, 11:27
                      Gość portalu: paff napisał(a):

                      > tommi teraz jest nowa honda legend !

                      No tak, ale na to tez trzeba miec kase...
                      • Gość: paff Re: do tommiego IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:36
                        ej no cos ty, kaska to nie wszystko ;)

                        poza tym wozek sexi. Szkoda, ze nie ma kombi wiec go nie wezme ;)
                        • tomi_22 Re: do tommiego 08.09.06, 11:40
                          To za co mam kupic?
                          • Gość: paff Re: do tommiego IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:46
                            no wiesz, filozofia zakladajace, ze pieniadze szczescia nie daja nic nie mowi
                            za co kupowac super bryki. Musze doczytac ;)
          • asiunia.lux Re: u nas?! 07.09.06, 16:07
            Gość portalu: magellan napisał(a):

            jak nawet ja daja to i tak trzeba za to zaplacic.

            A to co za argument??? Jesli stac Cie na wycieczke powiedzmy do tej Australi
            czy na Floryde to chyba taki koszt jak wiza to sie w ogole nie liczy, nie?

            Nie wiem ile kosztuje tydzien na Florydzie, ale za te podane przez Ciebie 1200€
            mozna pojecha na tydzien w wiele fajnych miejsc.

            I nie pyskuj mi tylko bo i tak wiem z kim gadam;))
            • kontraktowiec Re: 07.09.06, 16:13
              Hej "Podorze Zagrani"

              Naiwny czy glupi?

              forsa, kasa i pieniadze

              to sa trzy powody!!!!!!!!!
            • Gość: magellan Re: u nas?! IP: *.cust.tele2.lu 07.09.06, 16:33
              Fajnych, ale nie koniecznie egzotycznych, a o takie sie tu sprawa "rozbija". No
              chyba ze ktos traktuje Afryke PLN jako "egzotyke"...
              • asiunia.lux Re: u nas?! 07.09.06, 16:44
                To jeszcze tylko zdefiniuj jakos co wedlug Ciebie jest egzotyka i dam Ci
                spokoj;)
                • Gość: magellan Re: u nas?! IP: *.cust.tele2.lu 07.09.06, 16:47
                  Ameryka PLD, Daleki Wschod (tam gdzie moje cialo spoczelo), Cala Afryka ponizej
                  Sahary... no i moze Karaiby.
                  • asiunia.lux Re: u nas?! 07.09.06, 17:10
                    No to nasza definicja jest mniej wiecej jednakowa:)
                    Zalezy duzo od tego, w ktore egzotyczne miejsce chce sie jechac, ale nawet za
                    te 1200 mozna cos znalezc. Taka wycieczka staje sie wtedy drogawa - jak sie
                    jedzie z cala rodzina. To juz sa inne koszty, no ale wkoncu po cos sie pracuje,
                    nie? ;)
              • byly_eurokrata Re: u nas?! 07.09.06, 16:47
                1. wizy: przypuszcam, ze badge unijny w konsulacie USA w Brukseli tez ma dosyc
                magiczne dzialanie i ze od reki dostaniesz wize wielokrotna na 10 lat

                2. Zakladm sie, ze za cene wyjazdu dla rodziny do Afryki Pln. znajde ci
                przynajmniej porownywalna oferte wyjadzu na Floryde, bo tam sie placi za pokoj
                a nie za osobe i jak zostajesz 7 dni dostajesz znizke za longstay, jest tam
                wszedzie all you can eat bufetow a niewyszukane zarcie a Hameryce i tak jest
                tanie

                3. Ja poznalem fajnych ludzi w australii, ktorzy maja domek na kredyt,
                Umowilismy sie, ze ja im bede placicl 50 AUSD za TYDZIEN, tyle to by mnie
                kosztowal jeden dzien w hotelu, wiec place tylko dosyc drogi lot, pobyt jest w
                miare tani a zarcie w australii jest rowniez bardzo tanie, na pewno nie
                drozsze niz w sezonie w miedzyzdrojach.

                Wszystko kwestia organizacji, ale ja nigdy nie wyjedzam przez biura podrozy
                tylko wszystko sam organizuje,
                • Gość: magellan Re: u nas?! IP: *.cust.tele2.lu 07.09.06, 16:55
                  Tak, mistrzu, ale bedac w USA warto wynajac samochod i cos zobaczyc, a to juz
                  podnosi poprzeczke...
                  • byly_eurokrata Re: u nas?! 07.09.06, 17:16
                    rent cars na Florydzie naleza do najtanszych w calych stanach, zwykly samochod
                    mozna dostac za 150 USS na TYDZIEN, a z reguly na miejscu nie ma i tak tego
                    najtanszego, wiec dostajesz darmowy upgrade na lepszy
                    • konstancja16 oni-my to nie ZACHOD-PL. 08.09.06, 10:41
                      ale o co w ogole chodzi? bo ten post troche brzmi jakby autor chcial
                      zaanonsowac 'jestem wielkim globtroterem'. w instytucjach sa z reguly ludzie
                      bardziej mobilni, juz sam fakt ze ruszyli pracowac za granice o czyms tam
                      swiadczy. ale cala reszta 'Zachodu' chyba nie odbiega az tak od sredniej
                      polskiej: ci co lubia i chca podrozowac to podrozuja, a nie kazdego ciagnie do
                      egzotyki.

                      jak pierwszy raz uslyszalam od Francuza, ze nigdy nie byl za granica to sie
                      zdziwilam. jak jeden Hiszpan mi powiedzial, ze owszem byl, RAZ W ZYCIU w
                      Paryzu, ale nigdy nie lecial samolotem to tez bylam w szoku. ale powoli sie
                      ucze, ze to co mnie sie wydaje szalenie atrakcyjne nie wszystkich musi
                      rajcowac. wlasnie we wspomnianych dwoch krajach modelowym spedzaniem wakacji
                      przecietnej rodziny jest wyjazd na miesiac nad wlasne morze (cote d'azur albo
                      costa del sol) i nie wszyscy maja ochote na jakas Australie czy inna Floryde.
                      i przeszkoda wcale nie sa pieniadza, ale przede wszystkim mentalnosc (u nas sa
                      gory i morze, to czego wiecej potrzeba) i jezyk (TAM nie mowia po francusku,
                      hiszpansku... polsku).
                      • byly_eurokrata Re: oni-my to nie ZACHOD-PL. 08.09.06, 10:50
                        konstancja, nie o to chodzi, gdzie kto lubi robic urlop, tylko o te
                        wytrzeszczanie gal, jak ktos w Polsce powie, ze wlasnie byl np. w Nowej
                        zelandii.
                        Przeczytaj pierwotny post:
                        "A u nas jak kots powie ze jedzie do Nowego Yorku, albo np.do Tajlandii, to
                        wszyscy robia duze oczy, i NIE LUBIA takiej osoby? "
            • jorn Re: u nas?! 08.09.06, 23:00
              > A to co za argument??? Jesli stac Cie na wycieczke powiedzmy do tej Australi
              > czy na Floryde to chyba taki koszt jak wiza to sie w ogole nie liczy, nie?

              Wiesz, nie chodzi tylko o pieniądze. Jakoś wolę sobie gdzieś po prostu
              pojechać, niż pojechać po uprzednim poproszeniu rządu tego kraju za
              pośrednictwem urzędnika, którego musze przekonać, że na prawo wjazdu zasługuję.
              • asiunia.lux Re: u nas?! 09.09.06, 00:09
                jorn napisał:

                > Wiesz, nie chodzi tylko o pieniądze.

                Oczywiscie, ze nie! Ja sie tylko odnioslam do wypowiedzi magellana:
                "wszedzie trzeba wize, a jak nawet ja daja to i tak trzeba za to zaplacic".

                I co z tego, ze trzeba za to zaplacic? Za wszystko trzeba placic, a takie
                smieszne koszty jak wiza to sie w ogole nie liczy. Chcesz cos, to plac.
                Normalka.



                >Jakoś wolę sobie gdzieś po prostu
                > pojechać, niż pojechać po uprzednim poproszeniu rządu tego kraju za
                > pośrednictwem urzędnika, którego musze przekonać, że na prawo wjazdu
                zasługuję.

                Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Tez tak wole. Chociaz... jesli mi zalezy na
                jakiejs wycieczce do miejsca, gdzie potrzebna jest wiza - to korona mi z glowy
                nie spadnie jesli wypelnie wniosek o pozwolenie na nia.
        • Gość: paff jak to w Polsce Byly?! IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:20
          wiesz panie kolego Polska ma ok 38MLN ludzi. I tak te 38 mln sie obrusza na
          wyjazdy? ehh byly za duzo z epsami przebywasz ;)

          To, ze ktos byl w Aurstralii to co?! jak ktos powie, ze byl w Australii min 3
          miesiace jezdzac po outbacku starym zdezelowanym jeepem z dzara dzara do alis
          springs i wewta albo prowadzil 100 tonowe ciezarowki to bede zadzdroscil.

          BTW mniej Belgow, ktorych znam bylo w Australii niz Polakow wiec jakos nie moge
          sie zgodzic z wypowiedzia przedmowcy.
          • konstancja16 Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 11:33
            no wlasnie wyjatkowo sie zgodze z Paffem. tez odnosze wrazenie ze
            wytrzeszczanie gal nie zalezy od narodowosci. juz predzej od wyksztalcenia,
            miejsca zamieszkania (inaczej Bruksela, Kielce albo Eguisheim), sytuacji
            rodzinnej (single czesciej podrozuja w dziwne miejsca niz rodziny z dziecmi i
            tez rzadziej wytrzeszczaja galy), wieku (moi wujkowie czesciej wytrzeszczaja, a
            nawet spluwaja z obrzydzeniem na takie 'dziwactwa' jak np wyjazd do Wietnamu,
            niz moi rowiesnicy).

            jak porownujesz Pcim Dolny z Bruksela to moze wyjdzie na Twoje. ale porownasz
            Warszawe czy Krakow z belgisjskim Pcimiem to wyjdzie odwrotnie. trzeba
            porownac Krakow i Barcelone albo Wroclaw i cos przystajago do Wroclawia, nie
            Paryz ale i nie bretonska wioske.
            • Gość: pavvvvvvvo do konstncji IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:44
              > no wlasnie wyjatkowo sie zgodze z Paffem
              jak to WYJATKOWO?! ;D
          • byly_eurokrata Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 11:35
            Paw, ja mam bliska rodzine w Polsce a poza tym pracowalem tam do niedawna przez
            kilka lat, wiec nie mowie o reakcjach epsow, tylko tzw. normalnych polakow.

            Oczywiscie ze wyjazd do Australii to nic specjalnego. Dla jednego podroze to
            hobby i na to wydaje pieniadze, dla innego samochody i na to wydaje pieniadze.
            Tylko ze w Polsce jak sie zadluzysz i wydasz wszystko na jakas fure, to takie
            zachowanie znajduje powszechna aprobate, wyjedz na troche drozszy
            i "egzotyczny" urlop, to ci beda zazdroscic.
            O to tu chodzilo, nie mniej i nie wiecej.
            • byly_eurokrata Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 11:36
              doda, ze wytrzeszczanie gal mialo miejsce zarowno w Warszawce jak i w pewnym
              miescie wojewodzkim, w ktorym pracowalem.
              • Gość: Pawel Re: jak to w Polsce Byly?! IP: 212.244.213.* 08.09.06, 12:01
                Wydaje mi się że nie byłeś dawno w Polsce, albo Twoi znajomi mają ze sobą jakiś
                problem. Nie wiem, ale ja nie spotykam się z takimi reakcjami wśród moich
                znajomych.
                Mieszkam i pracuję w Polsce. Jeżdżę na wakacje w egzotyczne miejsca, bo lubię.
                I są to właśnie te kierunki, które sam wymieniłeś jako egzotyczne. Co więcej
                również przeważnie organizuję to tak jak Ty, tzn. kupuję bilety lotnicze i na
                miejscu organizuję sobie pobyt i zwiedzanie na własną rękę.
                W ogóle jakiś dziwny ten wątek. W moim środowisku nikt się nie dziwi dalekim
                wyjazdom na wakacje, ale pewnie jakby tak zejść do odpowiedniej grupy osób to
                ich nawet wyjazd na Mazury będzie dziwił :)
                • byly_eurokrata Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 12:06
                  > Wydaje mi się że nie byłeś dawno w Polsce, albo Twoi znajomi mają ze sobą
                  jakiś problem. Nie wiem, ale ja nie spotykam się z takimi reakcjami wśród
                  moich znajomych.
                  Ja jeszcze 2 lata temu pracowalem w Polsce, wiec to nie tak dawno temu, ostatni
                  raz bylem w Polsce jakies 1,5 miesiaca temu, bo jak pisalem, mam tam bliska
                  rodzine.
                  I z uporem maniaka powtorze:
                  - fakt nieposiadania samochodu przeze mnie wywolywal zawsze kaskade pytan
                  dlaczego nie itd.
                  - jak gdzies przy piwie zdarzylo mi sie wiecej niz raz powiedziec "jak bylem
                  w....", to od razu rzucano niby zartobliwe hasla "tak tak, wiemy, ze stac cie
                  na podroze, nie musisz tego podkreslac"


                  • Gość: Pawel Re: jak to w Polsce Byly?! IP: 212.244.213.* 08.09.06, 12:13
                    byly_eurokrata napisał:

                    > > Wydaje mi się że nie byłeś dawno w Polsce, albo Twoi znajomi mają ze sobą
                    >
                    > jakiś problem. Nie wiem, ale ja nie spotykam się z takimi reakcjami wśród
                    > moich znajomych.
                    > Ja jeszcze 2 lata temu pracowalem w Polsce, wiec to nie tak dawno temu,
                    ostatni
                    >
                    > raz bylem w Polsce jakies 1,5 miesiaca temu, bo jak pisalem, mam tam bliska
                    > rodzine.
                    No to wychodzi że Twoi znajomi mają jakiś problem ze sobą :)
                    Wśród moich znajomych podróżowanie nie budzi jakiegokolwiek zdziwienia albo
                    zazdrości.
                    Jeśli rozmawiamy o naszych wyjazdach to dzielimy się wrażeniami i poradami
                    czego unikać, co zobaczyć, co sobie darować, itp.
            • Gość: paff Re: jak to w Polsce Byly?! IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 11:43


              > Oczywiscie ze wyjazd do Australii to nic specjalnego. Dla jednego podroze to
              > hobby i na to wydaje pieniadze, dla innego samochody i na to wydaje
              pieniadze.
              >

              ok mam w rodzinie jednego rajdowca i dla niego wozek to hobby - dla zwyklego
              czlowieka to srodek transportu ;)


              > Tylko ze w Polsce jak sie zadluzysz i wydasz wszystko na jakas fure, to takie
              > zachowanie znajduje powszechna aprobate, wyjedz na troche drozszy
              > i "egzotyczny" urlop, to ci beda zazdroscic.
              > O to tu chodzilo, nie mniej i nie wiecej.

              Moze i tak, nie wiem, napewno nie w srodowisku, w ktorym sie obracam. Poza tym
              nikt nie kupuje samochodow - auta bierze sie w leasing albo na kredyt - a
              prywatnie najwyzej kompakty lepszych jzu sie nie oplaca ;)




              > Tylko ze w Polsce jak sie zadluzysz i wydasz wszystko na jakas fure, to takie
              > zachowanie znajduje powszechna aprobate, wyjedz na troche drozszy
              > i "egzotyczny" urlop, to ci beda zazdroscic.
              > O to tu chodzilo, nie mniej i nie wiecej

              no to chyba kolega ma obraz porownania pensji z poczta w pcimiu ;) wiesz, ze w
              wawie mieszkanie dochadza do 2k Euro za metr i nadal znikaja? to ci biedacy,
              ktorych na urlop nie stac kupuja? ;D
              • byly_eurokrata Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 11:54
                > no to chyba kolega ma obraz porownania pensji z poczta w pcimiu ;) wiesz, ze w
                >
                > wawie mieszkanie dochadza do 2k Euro za metr i nadal znikaja? to ci biedacy,
                > ktorych na urlop nie stac kupuja? ;D

                Na tym forum ciagle przytacza sie przyklady jakiegos tam promila bardzo
                bogatych osob. Znam tez takich, penthouse w centrum miasta, cala chata przez
                architekta zaporojektowana, WSZYSTKIE meble robione na miare, wszystkie kafelki
                w jakies mozaiki w specjalnie zaprojektowany wzorek, w lazience tylko prawdziwe
                marmury itd. Z nimi to byla inna rozmowa. Znudzeni pytaja sie mnie, gdzie by tu
                na urlop, bo juz sami nie wiedza.
                No to ja Hawaje, bo tam jest naprawde zajebiscie. Oni: "bylismy w zeszlym
                roku".
                Afryka Pld? - Bylismy
                itd.
                Cale szczescie nie byli jeszcze w Australii, wiec udalo mi sie im ta Australie
                wcisnac.
                ale czy to sa "przecietni" Polacy???
                Mowie o ludziach z wyzszym wyksztalceniem na zwyklych stanowiskach a nie na o
                czlonkach rady nadzorczej itp.
                • Gość: paff Re: jak to w Polsce Byly?! IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 12:13
                  > Mowie o ludziach z wyzszym wyksztalceniem na zwyklych stanowiskach a nie na o
                  > czlonkach rady nadzorczej

                  no dobra moze lepiej ustalic o kim mowimy. co to 'zwykly czlowiek z wyzszym
                  wyksztalceniem?

                  absolwent filozofii? w RFN tego go nie stac na nic, np. dobry programista -
                  zarabia w zasadzie tyle co w RFN (mowimy o pracy stalej). Urzednik? jaki?
                  zastepca poczty?

                  • byly_eurokrata Re: jak to w Polsce Byly?! 08.09.06, 12:23
                    paw, ja jestem urzednikiem po wyzszych studiach i z takim sie moge porownac w
                    Polsce.
                    Powiedzmy ze taki zarobi w warszawce jakies 4 tys. zl na czysto (tylko prosze
                    mi teraz nie rzucac przykladami dyrektorow departamentow, szefow jakis agenji
                    itd., mowimy o czlowieku na stanowisku niekierowniczym, np. o jakims senior
                    translatorze w centrali jakiegos banku). I Paw, nie mow, ze jak ktos jest
                    dobry, to nie siedzi na pracy panstwowej, tylko otwiera firme. Mam znajmoych
                    freelancow, zarabiaja w Polsce tyle co ja w Niemczech, ale 2-3krotnym nakladem
                    sily. Wiec nie ma co porownywac gruszek z jablkami.

                    Swiat nie sklada sie tylko z informatykow. Ja mam porownanie, bo u mnie w pracy
                    sa same szaraki po studiach filogogicznych. Jedni jedzza na urlop do nad
                    niemieckie moze, inni na Majorke albo do Francji, ale sa tacy ktorzy jada w
                    egzotyczne okolice. I chodzi o to, ze jak u mnie w pracy przy kawie
                    powiesz "bylem na urlopie w Pernambuco", to to na nikim nie zrobi wrazenia,
                    tylko sie najwyzej zapytaja, jak tam bylo i co tam jest ciekawego do jedzenia.

                    Jakbym powiedzial, ze spedzilem 2 tygodnie w kings suite w tym 6-gwiazdkowym
                    hotelu w Dubaju, to moze bym wzbudzil zainteresowanie.
                    • Gość: paff Re: jak to w Polsce Byly?! IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 12:45
                      Nie znam srodowiska tlumaczy wiec nie bede sie na ten temat wypowiadac. Mi
                      chodzilo jedynie o zdefiniowanie grupy, o ktore mowimy. Bo generalizowanie, ze
                      w Polsce to to czy tamt jakos mnie malo przekonuje.

                      OK wiec mowiemy o urzednikach po studiach a nie wszystkich.



                      > sa same szaraki po studiach filogogicznych. Jedni jedzza na urlop do nad
                      > niemieckie moze, inni na Majorke albo do Francji, ale sa tacy ktorzy jada w
                      > egzotyczne okolice. I chodzi o to, ze jak u mnie w pracy przy kawie
                      > powiesz "bylem na urlopie w Pernambuco", to to na nikim nie zrobi wrazenia,
                      > tylko sie najwyzej zapytaja, jak tam bylo i co tam jest ciekawego do jedzenia

                      No doba nadal jednak nie widze powodu, dlaczego polscy urzednicy tocza piane z
                      ust na dzwiek pernambuco?



                      > Jakbym powiedzial, ze spedzilem 2 tygodnie w kings suite w tym 6-gwiazdkowym
                      > hotelu w Dubaju, to moze bym wzbudzil zainteresowanie.

                      a Dubaj ladne okolica - ale tylk odla singli. Bo zonaci nei zapakuja zakupow ;D
    • kapitan_ameryka co za ludzie 08.09.06, 12:39
      Wczoraj obiecalem, ze po powrocie wracam do "prostowania" ludzi na tym forum.
      No wiec zaczynam.

      W tym watku mamy ciekawe bardzo spostrzezenie. Autor sie dziwi, ze w Polsce
      wyjazd zagranice robi na ludziach wrazenie. Z drugiej strony mamy wpis
      czlowieka, ktory twierdzi ze on tak zawsze podrozuje - rowniez w "te" miejsca -
      super egzeotyczne. Ten czlowiek moze byc wyjatkiem, ale zapewne duzo ludzi
      czyta ten watek. Ja mam wiec takie ogolne pytanie... jak to jest ze ludzie
      pisza ze w PL jest bieda, ze nie ma kasy, ze trzeba spie..c jak sie szybko
      da, ze marza o tym zeby pracowac w instytucji za dobra kase, z jednej strony
      krzycza ze musza czekac 2 miesiace na zwrot kasy za przelot na interwju, a z
      drugiej pisza ze jezdza w egzotyczne kraje, gdzie jak wiadomo, aby wyjechac to
      trzeba miec kaske? Nie jest to pytanie akurat do tego konkretnego czlowieka, bo
      on akurat moze na to i ma, ale do wiekszosci, ktora sie nie udziela, ale
      skadinad wiem, ze reprezetuja taki wlasnie poglad?
      • Gość: paaavo nobo IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 12:46
        lataja brizerami to ich stac ;)
        • kapitan_ameryka Re: nobo 08.09.06, 12:56
          Gość portalu: paaavo napisał(a):

          > lataja brizerami to ich stac ;)

          Gdzie? Do Australii czy w inne tropiki?
          • Gość: PaVue nobo IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 13:17
            sie kolega czepia. Nie rozumiesz, ze to elita finansowa i intelektualna dlatego
            szukaja tanich mieszkan i lataja brizerami. Taki arizona dream ;o)
            • kapitan_ameryka Re: nobo 08.09.06, 13:37
              Ta Arizona to bardzo dobre winko bylo/jest. Mialem okazje sie uraczyc... Nie
              zabijalo ani smakiem ani zapachem. Ba, smiem twierdzic, ze to jeden z
              lepszych "jabcokow" na rynku, bo np taki "Tur" czy "Czar traktorzysty" to
              zabijaly juz sama nazwa...
              • Gość: paavo Re: nobo IP: *.21-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 13:47
                > Ba, smiem twierdzic, ze to jeden z
                > lepszych "jabcokow" na rynku, bo np taki "Tur" czy "Czar traktorzysty" to
                > zabijaly juz sama nazwa...

                no coz te sa dla koneserow klasyki ;)
      • Gość: Pawel Re: co za ludzie IP: 212.244.213.* 08.09.06, 13:28
        Cóż w Polsce mieszkają rózni ludzie. Jedni mogą i chcą jeździć na dalekie
        wakacje, drudzy mogą i niechcą, jeszcze inni nie mogą ale by chcieli i może to
        właśnie ci są trochę zazdrośni. Jest też pewnie i tak, że dla najbiedniejszych
        nawet wyjazd na Mazury to wyczyn. Ja w Polsce nie mogę narzekać na nic. Żyje mi
        się dobrze i mogę wyjeżdżać co jakiś czas na dalsze wyprawy. Podobnie moi
        znajomi. Kiedy porównuję Brukselę z Warszawą to nie bardzo mi się chce
        wyjeżdżać. Jednak startowałem w konkursie EPSO i jestem na liście rezerwowej,
        bo uznałem, podobnie jak były_eurokrata, że fajnie byłoby popracować za granicą
        w spokoju, bez stresu i za porównywalne, a w perspektywie nawet większe
        pieniądze /w odniesieniu do kosztów życia/ co w Polsce, robiąć przy tym coś
        ciekawego. Wiem, że paw jest cięty na taką motywację, ale cóż poradzę... :)
        Jeśli wspominasz, że niektórzy piszą, że w PL jest bieda i trzeba uciekać to
        może i tak uważają. Pytanie co dla nich oznacza bieda. Może właśnie to, że nie
        mogą pojechać do Tajlandii, a chcieliby. Tylko czy to jest rzeczywiście bieda?
        Poza tym przypominam sobie wątki na tym forum w których ludzie zadawali pytania
        w stylu: poradźcie czy wyjeżdżać do Brukseli bo w Polsce pracuję, zarabiam
        nieźle, mam to czy tamto i czy uda mi się nie żyć gorzej niż w Polsce.
Pełna wersja