Dodaj do ulubionych

legalizacja aktu urodzenia

08.09.06, 12:37
do potrzeb belgijskich.
Czy ktos moze sie orientuje gdzie sie to potwierdza,
i czy od 1 maja 2004 cos sie moze uproscilo w tej sprawie.

I jeszcze jedno: a co z dyplomem uzyskanym w Polsce, jak sie zalatwia ta cala
procedure.

Bede naprawde wdzieczna za pomoc

pzdr
Obserwuj wątek
      • byly_eurokrata Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 12:46
        w Polsce mozna dac sobie wystawic miedzynarodowy akt urodzenia w trzech
        jezykach w mysl jakies tam konwencji miedzynarodowej, pisalem juz raz o tym,
        nie pamietam teraz jaka to konwencja, ale taki akt urodzenia kosztuje 20 zl i
        nie powinno byc z nim klopoty, 20 zl to mniej niz koszt urzedowego tlumaczenia
        • do.ki Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 13:05
          byly_eurokrata napisał:

          > w Polsce mozna dac sobie wystawic miedzynarodowy akt urodzenia

          Probowalem w odwrotnym kierunku- na podstawie miedzynarodowego aktu urodzenia
          wydanego w Belgii uzyskac polski akt urodzenia dla dziecka. Nie udalo sie. Nie
          wiedzieli co to za papier i trzeba bylo tlumaczyc. jedyna pociecha, ze latwiej w
          Polsce znalezc tlumacza z angielskiego niz z niderlandzkiego.

          Kapitanie, akt urodzenia moze nie jest nielegalny, ale do 1 maja 2004 (a moze i
          pozniej- i tego dotyczy pytanie onlyani) aby przedstawic taki dokument wladzom
          belgijskim potrzebne bylo nie tylko tlumaczenie przez przysieglego, ale tez
          "legalisation et apostille", ktore uzyskiwalo sie w drodze zmudnej wedrowki po
          Warszawie i Brukseli.
          • byly_eurokrata Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 13:09
            > Probowalem w odwrotnym kierunku- na podstawie miedzynarodowego aktu urodzenia
            > wydanego w Belgii uzyskac polski akt urodzenia dla dziecka. Nie udalo sie. Nie
            > wiedzieli co to za papier i trzeba bylo tlumaczyc.

            doki, wskazowka na przyszlosc od starego biurokraty:

            drukujesz sobie z internetu obwieszczenie w polskim dzienniku ustaw o
            ratyfikacji przedmiotowej konwencji przez RP, pokazujesz papier pani Zosi i
            mowisz jej, ze sie dziwisz, jak to moze byc, ze polski urzednik nie zna
            polskiego prawa, jak pani zosia sie upiera, zamiast do tlumacza, idziesz do
            kierownika i otwarcie mowisz, ze zrobisz zadyme

            W USC mojego ostatniego miejsca zamieszkania w Polsce nie bylo zadnego klopotu:
            powiedzialem tylko ze chce miedzynarodowy wyciag z aktu urodzenia, musialem
            wypelnic tylko wniosek i pani od reki mi wystawila
            • do.ki Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 15:53
              byly_eurokrata napisał:

              > doki, wskazowka na przyszlosc od starego biurokraty:
              >
              > drukujesz sobie z internetu obwieszczenie w polskim dzienniku ustaw o
              > ratyfikacji przedmiotowej konwencji przez RP, pokazujesz papier pani Zosi i
              > mowisz jej, ze sie dziwisz, jak to moze byc, ze polski urzednik nie zna
              > polskiego prawa, jak pani zosia sie upiera, zamiast do tlumacza, idziesz do
              > kierownika i otwarcie mowisz, ze zrobisz zadyme
              >
              > W USC mojego ostatniego miejsca zamieszkania w Polsce nie bylo zadnego klopotu:
              >
              > powiedzialem tylko ze chce miedzynarodowy wyciag z aktu urodzenia, musialem
              > wypelnic tylko wniosek i pani od reki mi wystawila

              Byly, nie gniewaj sie, ale moim zdaniem Twoja rada jest do de. Chyba za dlugo
              juz siedzisz w Niemczech, gdzie widocznie urzednicy znaja prawo i je stosuja.
              Tak w Belgii, jak i w Polsce urzednicy zalatwiajacy petentow w okienku to osoby
              o UJEMNYM IQ, podetkniecie pani Zosi pod nos ksera stosownych przepisow odnosi
              skutek odwrotny. Ona WIE LEPIEJ, bo przeciez ROBI TO JUZ OD LAT I BYLO DOBRZE,
              wiec ty jej nie bedziesz mowil. Co z tego, ze dotad nie zetknela sie z podobnym
              przypadkiem?

              Po drugie, konwencje sobie, a zycie sobie. Konwencje z duzym opoznieniem sa
              przekladane na prawo krajowe, a nawet po tym przelozeniu wyglada to zupelnie
              inaczej niz duch konwencji.

              Tak bylo ze mna: po urodzeniu drugiego dziecka, probowalem zalatwic sprawe tak,
              jak przy pierwszym, tylko prosciej. Pobralem wiec w belgijskim USC
              miedzynarodowy akt urodzenia i w USC wlasciwym dla mojego zameldowania w Polsce
              (Elblag) usilowalem dokonac wpisu do ksiegi urodzen. Wyposazylem sie wczesniej w
              podanie z powolaniem sie na stosowne przepisy, te same, ktore byly podstawa do
              wydania przez Kierownika innego USC w Polsce decyzji o wpisaniu do ksiegi
              urodzen mojego pierwszego dziecka.

              No i zaraz na poczatku okazalo sie, ze miedzynarodowy akt urodzenia nie jest
              Urzedowi znany. Prosze przyjsc z innym. Poza tym, nie dostarczylem aktu
              malzenstwa. Ciekawe po co? Oboje malzonkowie byli obecni, wylegitymowali sie
              dowodami osobistymi i zgodnie oswiadczyli, ze sa rodzicami dziecka. Nic to.
              Dostarczylismy akt malzenstwa i wtedy okazalo sie, ze akt urodzenia jest
              niezgodny z aktem malzenstwa, gdyz na akcie malzenstwa nazwisko panienskie matki
              jest napisane przez n z kreseczka, a na akcie urodzenia brakuje kreseczki w
              znaku diakrytycznym. Trzeba bylo napisac podanie do Kierownika USC, zeby w
              drodze wyjatku uznal to za oczywisty blad pisarski i uznal zgodnosc obu
              dokumentow. Nastepnie potrzebne bylo jeszcze tlumaczenie przysiegle dokumentu,
              ktorego wedlug Ciebie i konwencji tlumaczyc nie trzeba. A jeszcze na koncu, mimo
              ze na odpisie aktu malzenstwa byla wyrazna pieczec "po sprawdzeniu danych oddac"
              zatrzymali sobie odpis "bo my mamy takie zasady". I co im zrobisz? Pojdziesz do
              kierownika czy do wojewody?

              Bierz pod uwage, ze to wszystko dzieje sie podczas kilkudniowej wizyty w Polsce,
              ktorej nie chcesz marnowac ponad konieczna miare na uzeranie sie z biurwami.
              Nie, byly, rozwiazanie jest inne: przyjezdzasz do kraju, idziesz do notariusza i
              wystawiasz jakiejs dobrej duszy (ja- mamie) pelnomocnictwo do zastapienia cie we
              wszystkich czynnosciach prawnych zwiazanych itd. Bo to trwalo w sumie ponad
              miesiac...
              • sofi75 ??? 08.09.06, 16:36
                >> Tak bylo ze mna: po urodzeniu drugiego dziecka, probowalem zalatwic sprawe
                tak

                Naprawde urodziles drugie dziecko???

                No i wypraszam sobie biurwe Zosie :)
              • byly_eurokrata Biurokracja polska 08.09.06, 17:21
                doki, ja to wszystko rozumiem, ale na biurwy jest tylko jedna metoda, grozba
                snakcji. Ja wiem, ze jak czlowiek jest kilka dni w Polsce pod presją czasu, to
                w końcu godzi się na wszystko. Ale trzeba było zapisać sobie demonstracyjnie
                nazwisko pani, powiedzieć głośno, że owszem, przetłumaczysz akt urodzenia,
                chociaż nie trzeba, ale że potem napiszesz skargę do MSWiA/rzecznika praw
                obywatelskich i jak przyznają ci rację, zwrócisz się pisemnie do prezydenta
                miasta o zwrot kosztów za tłumaczenie.
                Tobie nic by to już nie pomogło, ale pani Zosia z pania kierowniczką w wolnej
                chwili zadzwoniłby napewno np. do Urzędu Wojedódzkiego i może następnego
                klienta potraktowałyby już innaczej.
                Ja przypuszczałem podobny cyrk z wyrabianiem dowodu osobistego bez zameldowania
                w Polsce. Zadzwoniłem więc z góry do MSWiA, zapisałem sobie nazwę departamentu,
                datę, godzinę i nazwisko osoby, z którą rozmawiałem oraz jej nr telefonu.
                Pani Zosia oczywiscie próbowała mi najpierw wcisnąć, że nie można bez
                zameldowania. Ja na to, że mnie nie interesuje co ona uważa prywatnie, ale że
                rozmawiałem z tym i z tym z departamentu x w MSWiA i że tam mi wyraźnie
                powiedziano, że jak będą kłopoty, to mam do nich zadzwonić i konkrektnie
                wskazać kto je robi i w jakim urzedzie. Pani Zosia jakoś wymiękła, poszła po
                kierowniczkę, ta zadzwoniła do urządu wojewódzkiego i jej potwierdzili że można
                i potem obie były dla mnie słodziutkie jak nie wiem.
                • do.ki Re: Biurokracja polska 08.09.06, 18:01
                  Podobna metode zaleca moj ksiegowy w kontaktach telefonicznych z biurwami: na
                  koniec rozmowy prosi o nazwisko i numer faxu. Nastepnie sporzadza zapis/notatke
                  z rozmowy i przesyla ja faxem z prosba o "autoryzacje"- jesli biurwa ma jakies
                  uwagi, to prosi o oddzwonienie i sprostowanie. jesli nie, to jego wersja bedzie
                  uwazana za wierna dokumentacje rozmowy.

                  Ja to moze i bym tak zrobil, ale bylem obecny tolko do tego miejsca, gdzie
                  zazadala aktu malzenstwa. Poniewaz musielismy ten dokument sciagac z innego
                  konca Polski, przy reszcie byl juz obecny tylko pelnomocnik, duzo mniej
                  klotliwy, a papiery wymienialismy listownie.
            • do.ki znajomosc przepisow 08.09.06, 16:21
              > mowisz jej, ze sie dziwisz, jak to moze byc, ze polski urzednik nie zna
              > polskiego prawa

              Opowiem Ci jeszcze jedna historyjke, ktora nas spotkala podczas tej samej
              podrozy do Polski. Przed wyjazdem wyrobilem dziecku w gminie "kinderpas"-
              dokument tozsamosci dla dziecka, na podstawie ktorego moze podrozowac w
              granicach Wspolnoty. To jest bialy kartonik, wielkosci mniej wiecej paszportu,
              tez zlozony jak ksiazeczka, ze zdjeciem i danymi dziecka. Wymagany np jak
              jedziesz do Hiszpanii. W swojej naiwnosci myslalem, ze skoro Polska jest
              czlonkiem Wspolnoty... mylilem sie. Polska pani pogranicznik (Kolbaskowo)
              odmowila mi wjazdu, z powodu braku waznego dokumentu. Na nic bylo tlumaczenie,
              ze jak najbardziej. "To to tylko do strefy Schengen". Nieprawda, argumentowalem,
              do strefy Schengen jest taki- i pokazalem mniejszy kartonik, bez zdjecia, za to
              na tasiemce, zeby go przymocowac do dziecka. "Prosze pana, czy sugeruje pan, ze
              my tu nie znamy przepisow?" zapytala groznie pani pogranicznik. Jestes mniej
              bojowy, gdys 900 km od domu, jest trzecia w nocy, masz na pokladzie dzieci i
              dzieja sie ewidentne jaja. Nie, mowie, niczego nie sugeruje, no moze poza tym,
              ze nie jestescie na biezaco... "To moze pojdziemy do dowodcy zmiany?" Zakladam-
              mowie jej- ze dowodca zmiany udziela wam wszystkich informacji potrzebnych do
              pracy, a wiec ze wie tyle samo co pani. I wtedy odwolal mnie na bok niemiecki
              pogranicznik. "Sluchaj, ja nie wiem o co im chodzi. Mysmy cie puscili, bo ten
              dokument, ktory pokazales, jest jak najbardziej wazny. Znamy go. Jesli chcesz,
              wystawimy Twojemu dziecku na poczekaniu niemiecki paszport tymczasowy." No czy
              to nie sa jaja????

              W koncu po dluzszej klotni puscili mnie, ale z powrotem do domu ustawilem
              fotelik malucha po prawej stronie i zastawilem bagazami tak, zeby wygladalo, ze
              tam nikogo nie ma i po prostu wywiozlem dziecko bez odprawiania na granicy.
              Teraz jezdzimy z belgijskimi paszportami, bo w znajomosc prawa u polskich
              urzednikow to ja juz nie wierze.
              • kapitan_ameryka do.ki 08.09.06, 16:27
                Z calym szacunkiem do ciebie i twojej rodziny itp...

                Masz chlopie odwage... tak bez bicia dales sie naturalizowac... na Belga!

                Powiedz mi, czujesz sie teraz lepszy?
                  • kapitan_ameryka Re: do.ki 08.09.06, 18:27
                    do.ki napisał:

                    > > Powiedz mi, czujesz sie teraz lepszy?
                    >
                    > Nie rozumiem pytania. Lepszy od czego/kogo?

                    Jak to nie rozumiesz... OD POLAKA. Czujesz sie lepszy? To juz wstyd miec
                    polskie obywatelstwo? Karta pobytu czy pozwolenie na prace juz nie wystarczy do
                    pelni szczescia?

                    Ps
                    Nie traktuj tego jako nagonke na siebie, ale mam wiekszy szacunek dla patriotow.
                    • do.ki Re: do.ki 08.09.06, 18:53
                      Nie traktuje tego jak nagonke na moja osobe, ale tak jak rzadko uchylam sie od
                      dyskusji, teraz to zrobie. Wiesz dlaczego? Bo w Twoich slowach:

                      "Masz chlopie odwage... tak bez bicia dales sie naturalizowac... na Belga!"

                      wyczuwam poczucie wyzszosci Polaka (Ciebie) wobec Belgow czy Belga.

                      Masz wiekszy szacunek dla patriotow- OK. Nie bardzo widze jaki by to mialo miec
                      zwiazek ze mna. Sugerujesz, ze zdradzilem Ojczyzne? To tym bardziej nie mamy o
                      czym gadac.

                      > Jak to nie rozumiesz... OD POLAKA. Czujesz sie lepszy?

                      Byloby to dziwne zwazywszy, ze przeciez jestem Polakiem, prawda?

                      > To juz wstyd miec polskie obywatelstwo?

                      Nie. Ja sie polskiego obywatelstwa nie wstydze.

                      > Karta pobytu czy pozwolenie na prace juz nie wystarczy do
                      > pelni szczescia?

                      Nie wystarczy. Mozesz wierzyc lub nie, ale nadal sa w Belgii takie funkcje,
                      ktore sa zastrzezone tylko dla Belgow. Po drugie: moze i TERAZ TOBIE
                      wystarczyloby pozwolenie na prace, ja jednak, jak sie zdaje, jestem w Belgii
                      dluzej od Ciebie, i to znacznie dluzej. Kiedys tak gladko nie bylo.
                      PO ostatnie, ale tego to juz w ogole nie zrozumiesz: tak, ja wybralem sobie
                      Belgie na moje miejsce pod sloncem, ze wszystkimi wynikajacymi z tego prawami,
                      ale i obowiazkami.

                      skonczylem
                      • kapitan_ameryka Re: do.ki 08.09.06, 18:58
                        Pogadal bym na ten temat, ale cie chlopie darze sympatia (nie myslic z
                        uczuciem ;-) ) i dam ci spokoj. Ogolnie to moim zdaniem nie zrobiles dobrze.
                        Znam realia i wiem o czym mowie.

                        Koniec tematu wiec.
              • Gość: anbxl Re: znajomosc przepisow IP: *.66-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 18:41
                do.ki oj robaczku miales pecha,albo tak podejrzanie wygladasz.............Ja
                kiedys na ten bialy kartonik wjezdzalam nawet przed 1/05/2004-troche bylo
                problemow...ale i tak bylo na moim....A po 1/05/2004 juz wielokrotnie moja
                junior jezdzila z tym dowodem osobistym-jakby nie bylo to oficjalny dowod
                osobisty dziecka-raz tylko jakis gapa cos spytal sie to odeslalam go do jego
                kolesia-Niemca i juz nie powiedzial ani slowa.A moze w tym Szczecinie wszyscy
                tacy nie douczeni?????Oj trzeba jezdzic przez Kostrzyn :-))))
          • kapitan_ameryka do do.ki 08.09.06, 13:41
            Wyjasnij mi prosze... wg ciebie dokumenty wystawione z data przed 1.05.2004 nie
            sa honorowane w UE?

            Rany boskie, jakim cudem uznaja moje prawo jazdy... dyplom ze szkoly... ze nie
            wspomne o dowodzie osobistym

            :)))
              • byly_eurokrata Re: do kapitana 08.09.06, 15:27
                Slowo "legalizacja dokumentow" jest jak najbardziej sensowne, jesli ty go nie
                znasz, to o niczym nie swiadczy.
                Przykladowo ze strony konsulatu RP w NYC:
                "Z dniem 14 sierpnia 2005 roku Rzeczpospolita Polska przystąpiła do
                miedzynarodowej konwencji (sporządzonej w Hadze 5 października 1961 roku),
                znoszącej obowiązek legalizacji dokumentów urzędowych przez przedstawicieli
                dyplomatycznych i urzędników konsularnych. Stronami tej konwencji jest obecnie
                86 państw, w tym prawie wszystkie państwa Unii Europejskiej oraz, m. in. Stany
                Zjednoczone, Rosja i Izrael.
                Poczynając zatem od 14 sierpnia polskie urzędy konsularne, w tym Konsulat
                Generalny RP w Nowym Jorku, nie będą przyjmować do legalizacji:

                - dokumentów sądowych (np. akty rozwodowe, adopcyjne, wyroki sądowe)
                - dokumentów administracyjnych (np. Akty urodzenia, akty małżeństwa)
                - dokumentów poświadczonych notarialnie
                - urzędowych zaświadczeń numieszczanych na dokumentach prywatnych. "

                Nie wiem, jaki byl stan prawny przed przystapieniem RP do Unii, ale jesli
                legalizacja byla teoretycznie wymagana, to drogi kapitanie fakt, ze jakis
                urzednik belgijski przymknal oko i uznal ci bez legalizacji, wcale nie oznacza,
                ze inny urzednik belgijski tez tak robil. W Niemczech bylo podobnie. W urzedzie
                miasta w X przyjmowano polskie metryki urodzenia nawet bez tlumaczenia, bo
                znali wzor. A urzedzie miasta Y przyjmowali tylko z tlumaczeniem przysieglym
                przez niemieckiego tlumacza przysieglego.
                Jeszcze gorzej bylo w niektorych miastach z prawem jazdy, gdzie wymagano
                dodatkowego potwierdzenia autentycznosic z danego wydzialu komunikacji w Polsce
                plus wlasnie legalizacji konsulatu.

                Wiec nie wymadrzaj sie, jak nie znasz zlozonosci materii ;-)
            • do.ki Re: do do.ki 08.09.06, 15:42
              > Rany boskie, jakim cudem uznaja moje prawo jazdy... dyplom ze szkoly... ze nie
              > wspomne o dowodzie osobistym

              Juz wrocilem.

              Po pierwsze, primo, mowa byla o akcie urodzenia. Legalizacja I APOSTILLE na
              akcie urodzenia byly wymagane przez wladze belgijskie przy pewnych procedurach.
              W moim przypadku przy procedurze naturalizacji. Byc moze jest tez tak samo przy
              procedurze uzyskania prawa stalego pobytu w drodze np regularyzacji czy
              wzenienia sie, nie wiem. Moja hipoteza byla taka, ze po Anschlussie Polski do
              Wspolnoty te procedury mogly ulec uproszczeniu. Jak wynika z ponizszych postow,
              tak nie jest.

              Teraz jasniej?
          • jakubsky Re: legalizacja aktu urodzenia 10.09.06, 13:15
            "legalisation et apostille" - masz na mysli biegnie
            - tlumacz ( w moim przypadku jak sie kopalem z koniem, to kosztowalo mnie to za 30 eurotalentow za swiadectwo slubu)
            - konsul - aby potwierdzic ze tlumacz to tlumacz
            - jakies ministerstwo, aby potwierdzic, ze konsul Kowqalki to naprawde konsul Kowalski, choc oni nie biora odpowiedzialnosci, co potwierdzal konsul Kowalski, ot taki dupochron

            pozdrawiam
    • hpetka Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 13:27
      Jezeli mieszkasz w Brukseli/ Belgii proponuje zwrocic sie z tymi pytaniami, do
      ktoregos z polskich tlumaczy przysieglych, ktorzy tutaj rowniez zajmuja sie
      sprawami administracyjnymi i bardzo dobrze orientuja sie w takich przepisach. A
      jak nie to napewno znaja kogos kto wie. Np. Pani Adamczyk, also firma
      Fiduciaire M.A.M, albo pan Robert Polak. Wszystkie dane kontaktowe i innych
      znajdziesz w oglszeniach w NOVUM (www.novumpolonia.net)
      • Gość: Mi Re: legalizacja aktu urodzenia IP: *.223-136-217.adsl-static.isp.belgacom.be 08.09.06, 13:48
        Jesli chodzi o legalizacje aktu urodzenia to jeszcze w zeszlym roku robilo sie
        to poprzez tlumaczenie przysiegle i pieczatke w Konsluacie. Niestety RP chyba w
        sierpniu zeszlego roku przystapila do konwencji o apostille i teraz trezeba
        jezdzic po apostille do MSZ do Warszawy (kazdy apostille 60zl i na oryginal i
        na tlumaczenie), tak wiec najlatwiej popros kogos w Polsce, zeby wyciagnal Ci
        miedyznarodowy akt urodzenia (trzeba zaznaczyc, ze ma tez byc po fra - bo
        kombinacje jezykowe sa rozne) i taki akt urodzenia musze Ci tutaj wszedzie
        uznac bez zadnych dodatkowych pieczatek i tlumaczen.

        Co do dyplomu, musisz udac sie do kompetentnych wladz (osobne dla jez fra, flam
        i niem). Zerknij sobie tutaj:
        www.belgium.be/eportal/application?languageParameter=fr&pageid=contentPage&docId=7645
        • Gość: anbxl Re: na temat-dyplomy IP: *.66-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.09.06, 18:58
          Na poczatku lat 90 to byly cyrki z polskimi,a nawet fr dyplomami szkol wyzszych-
          z doswiadczenia czekalo sie latami i kazda instancja (fr,vl wydawala inne
          ekwiwalenty)Od tego czasu szczegolnie po 1/05/04 to zmienilo sie,ale dalej inne
          procedury ma Communaute Fr i inne Vlaamse Gemeenschaap-oczywiscie to paranoja
          bo oba ekwiwalenty maja taka sama wartosc,bo jeden kraj,ale tak niestety tu
          jest.Inna roznica u Frankofonow mozesz bardzooooooo dlugo czekac,troche mniej i
          duzo taniej-oficjalnie gratisu Flamandow.U VL rzadzi od lat niejaka Van Elst-
          nie przepracowuje sie,ale ..........moze dla Polakow,albo schit Polaka sa
          specjalne wzgledy.Tak choc to moja instytucja klienci tlumacza Roberta Polaka
          maja pierwszenstwo bo owa pani go uwielbia.................Nie znam R P ale
          wszystkim go polecam bo ma super fory we VG i z doswiadczen ludzi ktorzy
          korzystali z jego uslug podobno jest super rzetelny i konkretny.A wiec jak
          chcesz miec szybko ekwiwalent to zglos sie do tlumacza R Polaka,komisja
          ekwiwalencji zbiera sie 2 razy w miesiacu.A i jeszcze jedna rada-najlepiej
          telefonicznie albo osobiscie (dla publicznosci sa otwarci 2 razy rano w
          tygodniu od pazdziernika do czerwca,trzeba umowic sie)dowiedz sie czy w twojej
          dziedzinie (jezeli chodzi o studia wyzsze)wogole warto wszystko tlumaczyc-czy
          nie ma tzw klauzuli.Jezeli bedziesz potrzebowala wiecej info,masz pytania to
          pisz na prywa
    • onlyania Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 19:10
      wersja z konsulatu w Brukseli:
      urzad stanu cywilnego - wybrac akt
      nastepnie ministerstwo spraw zagranicznych po apostille za 60
      i to wszystko, zalegalizowany.
      Ponoc.
      ale zapewne dla pewnosci bedzie trzeba odwiedzic ambasade Belgii.

      i dopiero pozniej tlumaczyc chyba.


        • do.ki Re: legalizacja aktu urodzenia 08.09.06, 20:17
          byly_eurokrata napisał:

          > skoro juz chcesz legalizowac, to po co tlumaczyc, jesli wezmiesz miedzynarodowy
          > akt urodzenia, ktory jest w kilku jezykach????

          Bo widzisz, byly, czasem to konieczne. Nie ma znaczenia dla niektorych
          administracji fakt, ze on taki miedzynarodowy jest.

          www.dekamer.be/kvvcr/showpage.cfm?section=%7Cnat&language=nl&story=nat.xml&rightmenu=right

          1° Akte van geboorte van de aanvrager (zie ook hierna onder 5 : Formaliteiten
          waaraan de bewijsstukken moeten voldoen : legalisatie, apostille, vertaling).
          • do.ki autopoprawka 08.09.06, 20:21
            Nizej jest napisane, ze wielojezyczne wyciagi wydane w Polsce sa zwolnione z
            legalizacji. Nie doczytalem. Wczesniej tego nie bylo.

            Ale za to z obowiazku dolaczania "apostille" sa zwolnione tylko jednojezyczne
            wyciagi- rozumiesz cos z tego? Czyli jak by sie nie krecic, z kazdej strony dupa.
          • onlyania Re: legalizacja aktu urodzenia 09.09.06, 11:12
            ja sie tak dziwie,
            bo kilka dni temu jak chcialam zlozyc wniosek o nowy dowod osobisty, w gminie w
            ktorej jestem zameldowana od zawsze, tez prosili o akt urodzenia z gminy w
            ktorej sie urodzilam, bo gmina w ktorej jestem od zawsze zameldowana nie
            posiadala odzialu polozniczego, wiec sie urodzilam w szpitalu w gminie obok.
            Wiec wniosek, bylo sie rodzic w szopce na sianku przy chalupie, na terenie
            wlasciwej gminy :))
            Choc wlasciwie to ja mialam dosc duzo szczescia, bo moja siostre z braku miejsc
            w szpitalu spod wawy wywiezli gdzies pod Bialystok :))
          • byly_eurokrata Re: legalizacja aktu urodzenia 09.09.06, 11:12
            kurna, to po ja Ci pisze, ze 2 miesiace temu sam dostalem taki wielojezyczny
            dokument?? Ja tez sie urodzilem w Polsce Ludowej.
            Masz tu czarno na bialym, bo zaczynasz jak pani Zosia z polskiego USC ;-).

            Przeczytaj szczegolnie art. 8
            "Są one uznawane bez legalizacji lub równoważnej formalności na terytorium
            każdego z Państw, związanych niniejszą konwencją"

            KONWENCJA NR 16


            sporządzona w Wiedniu dnia 8 września 1976 r.


            dotycząca wydawania wielojęzycznych odpisów skróconych aktów stanu cywilnego,


            (Dz. U. z dnia 26 lipca 2004 r.)



            W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej


            PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ


            podaje do powszechnej wiadomości:


            W dniu 8 września 1976 r. w Wiedniu została sporządzona Konwencja nr 16
            dotycząca wydawania wielojęzycznych odpisów skróconych aktów stanu cywilnego, w
            następującym brzmieniu:
            www.abc.com.pl/serwis/du/2004/1735.htm
    • byly_eurokrata Szczegoly chyba tu 09.09.06, 11:54
      mam to tylko po niemiecku, ale to tez przeciez jezyk urzedowy w Belgii....

      Rundschreiben des Ministers der Justiz vom 17. Februar 1993 über die
      Legalisation im Ausland ausgestellter Personenstandsurkunden (Belgisches
      Staatsblatt vom 27. März 1993)

      Okólnik (omzendbrief) ministra sprawiedliwości z dnia 17 lutego 1993 w sprawie
      legalizacji aktów stanu cywilnego wystawionych za granicę (belgijski dziennik
      urzędowy / Le Moniteur belge/BELGISCH STAATSBLAD z 27 marca 1993 r.).
      Na pewno od tego czasu sie cos zmienilo, wiec jest pewnie nowy okolnik, ale jak
      sie bedzie mialo nazwe po francusku albo niderlandzku, to sie znajdzie.

      Wystarczy poszukac pod
      Overeenkomst betreffende de afgifte van meertalige uittreksels uit akten van de
      burgerlijke stand, gesloten te Wenen op 8 september 1976
      i
      de
      omzendbrief van de Minister van Justitie van 17 februari 1993 betreffende de
      legalisatie van buitenlandse akten van de burgerlijke stand (Belgisch
      Staatsblad, 27 maart 1993)
      • onlyania Re: Szczegoly chyba tu 09.09.06, 12:05
        dobra,
        serdzeczne dzieki za wszystkie wskazowki :)))
        na razie do poniedzialku daje sobie spokoj, bo w przeciwnym razie trafie
        jeszcze na oddzial do doktora Pietersa w Kortenberg lub w podobnym milym
        zakladzie..:)))
        • Gość: Iza Dyplom IP: *.access.telenet.be 09.09.06, 13:57
          Jesli chodzi o dyplom to muszisz sie zdecydowac czy zyczysz sobie by go uznala
          Wspolnota Flamandzka czy tez Walonia. We Flandrii jedzie sie z mnostwem
          papierow do Ministerstwa i czeka czasem ponad rok na uznanie dyplomu. Nie ma
          gwarancji, ze Ci dylom uznaja. Trzeba tam regularnie wydzwaniac, ponaglac i sie
          upewniac, ze nie zgubili dossier (moje zginelo im 3 razy). Ale da sie to zrobic!
          • anbxl Re: Dyplom do Izy 09.09.06, 14:03
            Iza w Walonii jest jeszcze gorzej i do tego placi sie,a oficjalnie we VL jest
            gratis.A jezeli chcesz szybko zalatwic sprawe to wystarczy skorzystac z uslug
            tlumacza Roberta Polaka-nie znam go osobiscie,ale wiem i widzialam osobiscie,ze
            ma super oko u szefowej z VG zajmujacej sie ekwiwalencja
            • byly_eurokrata Re: Dyplom 10.09.06, 14:01
              miedzy Polska a niektorymi krajami sa umowy o ekwiwalencji (np.
              Äquivalenzabkommen im Hochschulbereich miedzy RP i Niemcami), musisz poszukac,
              czy cos takiego jest z Belgia.
            • onlyania Re: Dyplom 10.09.06, 16:53
              moze i po..y kraj,
              nie wiem tylko czy w Polsce lepiej.
              Akurat bylam w poniedzialek w Polsce, i tak sobie posluchalam wiadomosci:
              co drugi mlody czlowiek (przedzial 18-24 lata) planuje wyjazd z Polski...
              co piaty dorosly planuje wyjazd z Polski....

              A juz najciekawsze bylo, jak przy wyjezdzie z wawy, na poznan, z powrotem do
              Belgii, tuz za fortem wola, byl taki duzy bilboard, biale tlo, i czarny napis:
              CO CIE JESZCZE TRZYMA W TYM KRAJU?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka