kasiulek73
02.05.07, 13:17
Czytam ten artykul i nie wierze, ze Wyborcza nie czyta wlasnych artykulow
przed publikacja. Moze by tak sprawdzac te rewelacje??? Jak moze ktos
twierdzic, ze wydaje w Holandii na jedzenie i transport € 1000,00
miesiecznie? To ile on zarabia, bo wlasnie skonsumowal 4/5 swojej pensji. I
co on je? Kawior codziennie?! Mieszkam tu od kilku lat. Transport publiczny
jest jedna wielka porazka, co wie cala Holandia i DLATEGO: kazdy normalny
czlowiek, ktory ma dalej do pracy stara sie o jakikolwiek transport wlasny od
roweru po samochod. Cena mieszkania 70 m.kw. w okolicach Amsterdamu moze
wynosic € 400,00 jezeli bedzie to nedzna okolica z duza iloscia
obcokrajowcow. Do tego dojda tzw. koszty serwisowania budynku, ktore moga
wyniesc do € 200,00 plus rachunki za energie. A zeby otrzymac lokal socjalny
czeka sie kilka lat, albo potrafi udowodnic, ze jest to konieczna pomoc na
cito (trudna syt. zyciowa). Ale jako gastarbeiter nie liczylabym na to.
Byloby tez dobrze, gdyby Gazeta nauczyla sie operowac terminami "brutto"
i "netto". Stawki sie zgadzaja, o ile to brutto. Na reke trudno tyle zarobic.
Sofi numer zwany teraz BSN dostaje sie od reki. Nalezy tylko ustalic dokladny
termin, kiedy mozna stawic sie w urzedzie podatkowym i to jednym z 11 w calej
Holandii, a nie w dowolnym.
Nie wiem, czy warto wyjezdzac na wlasna reke. Zaczelabym od skorzystania z
biur posrednictwa - w Opolu chociazby jest ich mnostwo. Jak sie komus
konkretne miejsce i praca w Holandii spodoba, mozna zaczac myslec o
usamodzielnieniu sie w obcym kraju. Holandia ma ogromne zalety i tak samo
wady. Warto najpierw sie temu przyjrzec, a nie rzucac wszystko i jechac w
ciemno.