Dodaj do ulubionych

zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i meza

IP: *.pr.radom.net 04.06.07, 21:54
jak w temacie.
nie wnikajac w szczegoly naszego wspolnego zycia, czy dobrze zrobila? co
zyskala co staracila (ogolnie)??
Obserwuj wątek
      • byly_eurokrata Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 05.06.07, 07:16
        moze ja dziwak jestem, ale jak mozna stawiac kariere zawodowa ponad zycie
        osobiste?

        To nie prowokacja, ja bym naprawde chcial sie od kogos KONKRETNIE dowiedziec,
        co to jest "kariera" (stanowisko na wizytowce pokazywanej innym na zasadzie: ja
        zostalam starsza biurwa w ciagu 12 miesiecy, a ty po 15 miesiacach nadal jestes
        jeszcze mlodsza biurwa?) i co KONKRETNIE sprawia danej osobie az tak ogromna
        satysfkacje w pracy zawodowej, ze jest gotowy poswiecic dla tego wszystko inne?
        • kiniox Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 05.06.07, 08:37
          Drogi były, co za dziwne postrzeganie świata w kategoriach czarny-biały.
          Poświęcić wszystko inne? "Kariera"? Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika,
          że najczęściej nikt niczego dla nikogo nie poświęca. Obie strony mają jakiś cel
          i w tym celu zawierają jakiś układ. Zwykle decyzje zapadają wspólnie z miliona
          różnych powodów, tylko że jednej stronie czasem coś się odwidzi, a czasem też
          odwidzi się obu stronom. Czasem na początku wydawało się, że nie będzie
          problemu, a potem problem jednak jest. Nikt podejmując decyzję o przyjeździe
          nie myśli - "ok, to teraz poświęcam rodzinę dla kariery". Zwykle oboje myślą,
          że to na jakiś czas. Że to jakaś szansa dla nich. Na co? Różnie. Czasem to
          ciekawość, czesem potrzeba lub chęć większych pieniędzy, czasem szansa na
          rozwój zawodowy, czasem widoki na zdobycie doświadczenia, a czasem to wszystko
          po kolei (do wiadomości pawia i spółki - mówię ogólnie o wyjeździe do pracy za
          granicę, a nie o wyjeździe na etat w EPSO). Dopiero z czasem okazuje się, że
          jest trudniej, niż się oczekiwało i zaczyna się myśleć o "poświęceniu".
          Szczerze mówiąc uważam, że najbardziej nie w porządku jest nie ta strona, która
          wyjechała, ale ta, która po czasie wymięka. A już zwłaszcza taka, która już
          teraz wie, że będzie źle, chociaż nie dała jeszcze ani sobie ani innym szansy.
          Przy okazji nikogo jakoś nie dziwi, kiedy do pracy wyjeżdża mąż, a żona musi
          wszystko rzucić, żeby za nim jechać lub też musi pozostać w domu i grzecznie
          czekać. A prawda jest taka, że w związku powinno się wybierać wariant optymalny
          dla tego związku, co czasem oznacza, że to mąż się dostosowuje nieco bardziej.
          Może mam tutaj samych fajnych znajomych, ale widzę, że w co najmniej 80%
          przypadków ludzie nie mieli większych problemów, żeby się dogadać w tej
          kwestii, co nie znaczy, że przyszło im to z pieśnią na ustach. Pozdrawiam.
    • konstancja16 Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 05.06.07, 10:23
      podstawowa sprawa to to, ze na odleglosc niczego sie nie zalatwi, nie naprawi,
      nie ustali. zwiazek na odleglosc jest do bani. jesli jest mocny, z jasna
      perspektywa, ze rozlaka czasowa i konkrentny plan na przyszlosc to da sie
      przezyc. ale z tego co piszesz to juz w momencie podjecia decyzji o rozlace
      (czasowej w zalozeniu) nie bylo za rozowo.

      jesli wierzysz mocno, ze jest jeszcze co ratowac to przyjezdzaj. zainwestuj
      pol roku czy rok swojej meskiej dumy i daj sobie i jej szanse. moze stracisz
      te pol roku, ale jesli jest szansa to nie ma sie co poddawac. przynajmniej
      potem bedziesz wiedzial NA PEWNO. przede wszystkim rozmawiajcie duzo, jak
      oboje widzicie przyszlosc i gdzie. czy nadal jestescie dla siebie najwazniejsi
      na swiecie. czy to ze (prawdopodobnie) bedziesz przez jakis czas mezem
      niepracujacym bardziej stresuje Ciebie czy ja?

      rozwalilam jeden zwiazek przy pomocy nadmiernego skupiania sie na pracy,
      forsowania mojego 'ja' i niedostatecznego myslenia 'my'. nie zaluje, to po
      prostu nie bylo 'to', a ja nauczylam sie wiele. o sobie, o innych, o
      uczuciach. teraz, w nowym zwiazku, jeszcze czasem mi odbija, ale w gruncie
      rzeczy mysle bardziej 'my' i mam nadzieje, ze przy podejmowaniu decyzji o
      kolejnej zmianie oboje bedziemy szukac optymalnego rozwiazania dla 'nas' a nie
      forsowac swoje: 'ja tam nie pojade', 'ja tam nie bede miec pracy' itede.

      trzymaj sie.
      • Gość: obserwatorka Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me IP: *.cec.eu.int 05.06.07, 10:51
        A ja to bym miala kilka pytan na temat tej kariery zony bo tak naprawde to
        wcale sie facetowi nie dziwie ze ma problem z tym wyjazdem.

        Do czego zmierzam.
        Jak zona jest AD to rzeczywiscie mozemy mowic o perspektywie jakiejs tam
        kariery mniejszej czy wiekszej i finansowo jest na tyle komfort ze z jednej
        pensji mozna dobrze zyc np przez pierwszy rok jak sie maz wdraza w tutejsze
        realia.

        Ale jesli np chodzi o zone ktora jedzie na AST not to ja pojecie "kariera" to
        bym troche debatowala. A standard zycia tez w takim ukladzie nie bedzie zaden
        high life.

    • Gość: mn Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me IP: *.pr.radom.net 05.06.07, 12:35
      problem z moja praca jest drugorzedny, bo korona z glowy mi nie spadnie jak z
      mojego obecnego stanowiska i z dotychczasowym doswiadczeniem bede przez pewien
      czas np. kelnerem w bxli robilem to jako student wiec ambicje mam glaboko w
      kieszeni (nie tak jak kiedys) teraz przedewszytkim mysle o wspolnym szczesliwym
      zyciu. jesli ilosc czasu, uwagi, itd. bedzie taki sam albo jeszcze mniejszy niz
      w PL to ja nie chce meczyc siebie ani zony wspolnym uwiazywaniem sie. moja
      propozycja jest taka: albo wszytko albo nic zadnych polsrodkow. narazie czekam
      na odp. 2 zainteresowanej strony.
          • do.ki zapytaj bylego 05.06.07, 13:03
            to ci powie, ze mechanizmy wladzy w Europie polegaja na zawieraniu kompromisow.

            > nie ma kompromisu za wszelak cene, musisz byc gotowy odejsc od stolu jesl iwarunk
            > ci nie odpowidaja albo przegrales jeszcze przed gra.

            Tu nie ma problemu z odejsciem od stolu, bo warunki sa nie do przyjecia. O ile
            rozumiem, zadna ze stron nie ma z tym problemu. Tu jest propagandowa nagonka i
            zrzucanie winy na druga strone. Moim zdaniem nieslusznie. I z tym dyskutuje.
            • Gość: paw pani z klasa IP: *.1-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 05.06.07, 13:16
              owszem ale kompromis jest wtedy ok jak nikt nie traci. To co psize byly to
              narzucanie Polsce polityki sprzecznej z jej interesami.


              > Tu nie ma problemu z odejsciem od stolu, bo warunki sa nie do przyjecia. O ile
              > rozumiem, zadna ze stron nie ma z tym problemu. Tu jest propagandowa nagonka i
              > zrzucanie winy na druga strone. Moim zdaniem nieslusznie. I z tym dyskutuje.

              jesli strony sa tak daleko od siebie to kompromis nei wydaje sie mozliwy.
              Zrzucanie winy to nie wkestia negocjacji tylko klasy nie kasy.

              Serdecznosci
              PD
        • Gość: mn Re: to jest propozycja do odrzucenia IP: *.pr.radom.net 05.06.07, 13:08
          oczywiscie masz racje w tym temacie zero kompromisu z mojej strony. w calej
          reszcie dotyczacej innych aspektow zycia m.in. decyzji o przeprowadzce
          grzecznie ustapilem zgadzajac sie na pomysly zony. mam 1 warunek i z niego nie
          zrezygnuje zreszta dla dobrej kochajacej zony nie powinien/ nie moze byc on
          jakimkolwiek problemem. czytajac niektore posty odnosze wrazenie, ze mam jakies
          nierealne oczekiwania jako maz w stosunku do zony.
      • Gość: nie rozumiem Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me IP: *.access.telenet.be 07.06.07, 14:15
        Ale o jakiej karierze jest mowa? Twoja zona (chyba, że to Hubner :)) jest jedna
        z tysiecy urzedniczek-administratorek, albo asystentek i zadnej kariery
        wielkiej tu nie zrobi. To po prostu praca urzednika, mniej lub bardziej
        ciekawa, dobrze platna (albo bardzo dobrze, nawet na warunki belgijskie),
        dajaca stabilnosc finansowa i zawodowa. I tyle.
        Moj maz (wtedy jeszcze narzeczony) tez nie chcial przyjechac, ja tez bardzo
        chcialam szybko wracac, ale przyjechal i sie nam spodobalo zycie tutaj razem,
        chociaz tesknimy za Polską bardzo. Ale ciagle o tym rozmawialismy, potrzeba
        bylo czasu, cierpliwosci, zaufania. Przyjechal zreszta dopiero po slubie, po
        poltora roku zwiazku na odleglosc i nie bylo zadnego problemu, ze JA robie
        kariere i nie poswiecam mu czasu. Zawsze jestem z nim myslami, a gdy wracam z
        pracy takze we wlasnej osobie. On na razie nie pracuje. Jestesmy bardzo
        szczesliwi. Czego i wam zycze. Nie rezygnujcie z siebie.
    • Gość: pro-anty Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me IP: *.cec.eu.int 05.06.07, 14:40
      Wiesz, tu kazdy ma rozne zdanie zaleznie od SWOICH doswiadczen.
      Ja bym Ci sugerowal:
      1. Jesli Twoja zona jest A*5 w gore, nie bedziesz mial problemow z pieniedzmi,
      jesli AST to bedzie ubogo z rodzina (mieszkanie od 800 w gore, kursy jezykowe
      okolo 500 na miesiac, przedzkole 400, etc...)
      2. Nie pal mostu w Polsce jesli masz watpliwosci - tu juz troche mezow wymieka,
      rozwody sie szykuja..
      3. Jesli masz ochote na eksperyment, to jedz, jesli nie, to nie. Masz takie
      samo prawo powiedziec nie, jak ona tak
      4. Tu jest trudno z praca poza pewnymi zawodami, ale trzeba znac anglieski,
      flamandzki i francuski... angielski to za malo
      5. Unia to marketing - zarobki sa ok, ale zadna ameryka (zwlaszcza AST) w skali
      oczekiwanych inwestycji

      itd...
    • jakubsky Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 05.06.07, 16:11
      zrobila co zrobila

      takich drugich polowek euroktratek jest tu sporo
      wiesz co prawda ZUS nie leci, na kupce z napisem emerytura nie przybywa, a lata
      leca, ale warto zainwestowac - tak mi sie przynajmniej wydaje - jesli znasz
      jeszcze do tego jakies lokalne narzecze - francuskie albo flamandzkie, arabskie
      albo polskie, szok kulturowy nie powinien byc za wielki, choc i tak bedzie

      zawsze mozesz sie skrzyknac z ekipa na piwo, karty, wodeczke czy inne rozrwywki

      nie mnie rozsadzac co zyskala - a co stracila
      • byly_eurokrata Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 06.06.07, 06:38
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > zyskala:
        > satysfakcje, zadowolenie, szanse na osiagniecie czegos i rozwoj.

        ja jestem zwolennikiem konkretow. Co w kontekscie tej konkretnej pracy w PE
        oznacza
        - satysfkacja i zadowolenie - jaka jest tu wartosc dodana konkretnie w
        porownaniu z byla praca
        - co to jest to "cos" w sformulowaniu "szanse na osiagniecie czegos"
        - co oznacza ten mityczny "rozwoj" w kontekscie pracy biurowej?
          • kabja Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 06.06.07, 10:04
            Po przeczytaniu wszystkich dotyczczasowych postów odnoszę wrażenie,że problem
            wcale nie polega na tym,że Twoja Żona jest w Bru, a Ty w Polsce. Wydaje mi
            się,że problem z Waszym małżeństwem pojawił się już w Polsce,skoro nie
            potrafiliście dogadać się w podstawowych sprawach takich, jak zrównoważenie
            czasu poświęcanego na pracę i czasu potrzebnego na budowanie wzajemnych relacji
            małżeńskich. Czasem tak jest,że praca zajmuje zbyt dużo czasu,albo wymaga
            wyjazdu za granicę. Przyjazd tutaj, dla nas też nie był prostą sprawą,ale ja
            zostawiłam swoje polskie sprawy, przyjaciół, rodzinę etc. po to,zby byc z
            Mężem, który zdecydował się na "karierę urzędniczą". Z obecnej prespektywy
            widzę,że to była jedyna słuszna decyzja. Jeśli chodzi o karierę Twojej Żony, to
            być może przyjechała tutaj też po to,aby zastanowić się nad Wasym małżeństwem,
            może chciała sprawdzić,jak zachowasz się wtakiej sytuacji?
            Nie chcę się wymądrzać,ale jako żona z 10-letnim stażem radzę Ci- pakuj
            walizkę, kupuj wino i kwiaty i przyjedź,chociaż po to,aby pogadać i wyjaśnić
            sprawę do końca!
            W Brukseli nie jest tak źle!
            Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki!
      • sil.bi Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 06.06.07, 20:14
        Mn,a mnie się wydae,że problemem jest już sam fakt,że piszesz o tym tu,na forum
        i pytasz o radę tlum obcych ludzi. Wybacz brutalność,ale gdyby Wasz związek
        jeszcze przed 'karierą' malżonki byl na mocnych fundamentach,to czy nie
        powinniście przeprowadzić tzw. poważnej rozmowy (albo i kilku) o plusach i
        minusach jej decyzji? Czy nie powinniście podjąć jej wspólnie? Gdzie kompromis,
        gdzie wzajemne wsparcie? Uwierz mi,że można i kilka lat wytrzymać osobno
        zaciskając zęby, ale ze świadomością, że do czegoś wspólnie dążycie,że za jakiś
        czas będzie lepiej i przede wszystkim: że pedzej czy później będziecie znów
        razem.
        • Gość: matt Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me IP: *.14-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 07.06.07, 11:27
          A tak na marginesie, bez zlosliwosci: czemu polskie damskie "polowki" latwiej
          znajduja prace w tzw instytucjach niz meskie? Wydaje sie ze tego problemu nie
          maja stare kraje, przynajmniej w takim stopniu. Moze w gre wchodzi
          wyksztalcenie panow, w Polsce tradycyjnie bardziej techniczno-inzynierskie? ee,
          to moze kiedys ale nie w 2007 roku! Moze lepsza znajomosc jezykow wsrod pan???

          A moze jednak po prostu fakt ze (na nizszych grade'ach) latwiej znalezc prace
          sekretarkom-kobietom?
          • epska_zenobia Re: zona wybrala kariere w PE powiecajac dom i me 07.06.07, 13:53
            a wolisz miec sekretarke mowiaca tubalnym glosem, ledwo stojaca na szpilkach i
            wbijajaca sie w jakas mini, pacajaca sie jakims fluidem czy innym mazislem przed
            rozmowa kwalifikacyjna, tylko po to, aby jakis blizej nieokreslony standart
            damskiego dresscode'u samczych AD-EU urzednikow zostal zachowany?
            czy wolisz miec jednak kobiete za sekretarke?

            nie umniejszam tu wagi i wyksztalcenia naszych AD pan, ale jest nie jako
            naturalne, ze kobieta spelnia funkcje sekretarskie - i dopiero rewolucja
            sojoligczna ostatnich dziesiecioleci zmienila ten standart na zachodzie.
            Polska goni te standardy bardzo szybko, ale wciaz, z meskiego punktu widzenia,
            lepiej wziasc kobiete sekretarke niz mezczyzne - bo ten, jeszcze przypuszczam
            dlugo bedzie przypisany do dunkcji kierowniczych

            wiem, ze kontrowersyjne
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka