Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle

IP: *.chello.pl 12.11.07, 10:02
Prosze o tlumaczenie
Fonctionnaire européen à Bruxelles, côtoyant pas mal de polonais,
j'ai envie de vous laisser mes impressions de mon premier voyage
individuel en Pologne.
Je ne veux en aucun cas choquer qui que ce soit mais cela représente
exactement mes mésaventures.

La semaine dernière, j'ai décidé de partir une dizaine de jours en
Pologne. J'ai commencé par Gdansk, là où est née la démocratie grâce
au Président Lech Walesa - pour continuer vers Lodz et arriver à
Varsovie.

Tout d'abord, la plupart des polonais sont des fous du volant. Ils
se prennent pour Kubyca ou quoi ? Heureusement, je suis encore en
vie.
Mais quel danger sur les routes !!

Votre pays est très beau. La nourriture n'est pas très variée.

Les commentaires de vos déboires à Bruxelles concernant la saleté et
autres, je pourrais en faire de même avec vote pays.
L'eau, les brosses, le savon, cela existe pourtant ici ! Quelle
saleté à l'entrée de certains immeubles. Les crachats sur les
trottoirs, le manque de respect pour tout ce qui est public...

Les notes dans les restaurants, parlons-en. Tous des tricheurs,
jamais reçu ce que j'ai demandé.

Par exemple, au restaurant "Da Vinci" à Gdynia, j'ai trouvé des
poils dans ma pizza, au restaurant "Przystan" à Sopot, j'ai reçu de
la sole limande et non de la sole - entrée j'ai reçu du sushi au
lieu du crabe.
Au restaurant "Zlota ryba", j'ai reçu du saumon et des légumes
encore congelés.....

Pourquoi en Pologne, les gens fument-ils encore dans les endroits
publics ?
Pourquoi en Pologne, les chauffeurs de taxis et les serveurs vous
disent qu'ils n'ont pas de monnaie à vous rendre ?

Bref, je continue mon voyage en espérant que je rencontrerai un peu
plus d'honnêteté.

Courage au travail....
    • Gość: Kazik Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle IP: *.Red-83-57-126.dynamicIP.rima-tde.net 12.11.07, 10:40
      ogolnie ten Pan wybral sie do Polski, zapewne po raz pierwszy
      wyjezdzajac poza kraje 'starej Europy', aby potwierdzic swoje
      podejrzenia ze Polska jeszcze w Europie nie jest. i udowodnic, ze
      ta czesc Europy przynalezy do trzeciego swiata. jest ogromnie
      zdziwiony ze jest brudno, szaro, kierowcy sa troche nieostrozni, a
      taksowkarze nie maja reszty. a mialo byc czysciutko i milutko jak w
      wiosce szwajcarskiej.

      niewatpliwie ma racje, a jest tak podjarany swoimi odkryciami jakby
      nigdy nie byl w okolice gare du midi ani na zasmieconej hiszpanskiej
      plazy. no jest lekki syf, ale co on z choinki sie urwal?
      spodziewal sie samych ukwieconych trawnikow i zlotych talerzy?
      niektorzy ludzie to nie powinni podrozowac, a jesli juz to tylko
      pakiet ClubMed.

      :-))
    • Gość: paw ha ha Belg za kolkiem IP: *.87-201-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 12.11.07, 10:41
      Tout d'abord, la plupart des polonais sont des fous du volant. Ils
      se prennent pour Kubyca ou quoi ? Heureusement, je suis encore en
      vie. Mais quel danger sur les routes !!


      to kolezka Belg nigdy po Belgii nie jezdzil - tu ilosc kretynstwa
      oraz zagrozna na ulicahc jest 100% wieksz niz w PL. kto jek nie
      debil jezdiz na halogenach po oswietlonych autostradach ale we mgle
      jak twardziel nie uzywa swiatel w ogole? a ktoz z lewego pase 3
      pasmowy sskreca na prawo no kto? buhaha o jedzie "pasem dla
      niezdecydowanych" nie wspomne ;)

      Serdecznosci
      PD

      PS co do malej ilosci autostrad fakt np. Bruksela protestuje
      przeciwko obwodnicy Rospudy to co sie dziwic ;)
      • marekggg Re: ha ha Belg za kolkiem 12.11.07, 13:55
        mysle ze jak zobaczyl jak sie wyprzedza na trzeciego to chyba
        zwatpil.
    • kabja Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle 12.11.07, 11:39
      najbarzdiej rozbawiło mnie pytanie,dlaczego ludzie palą w miejscach
      publicznych :-)))))
      • Gość: anbxl Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle IP: *.access.telenet.be 12.11.07, 19:14
        Facet,moim zdaniem PRZESADZA i WYOLBRZYMIA bo Belgia nie jest taka
        perfect....A on widzi wszystko w czarnych kolorach....W piatek takie
        sama opinie slyszalam od Wlocha,ktory naprawial moje pc...Bedac w
        Gansku stracil BMW
        Co do obserwacji mojego meza tez od zawsze twierdzi,ze w polskich
        resto i taxi oszukuja obcych
        • byly_eurokrata Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle 12.11.07, 19:24
          w polskich restauracjach oszukuje sie wszystkich, a przede wszystkim
          obcokrajowcow, jak ktos nie wierzy, niech po prostu pojdzie do
          dowolnego lokalu w Polsce i rozmawia przez caly czas w obcym jezyku.
          Podczas mojego kontraktu w Polsce poznalem pare osob pracujacych w
          gastronomii i oni mi nawet wyjasniali, jak sie oszukuje, szczegolnie
          na rachunkach (ale rowniez na jakosci jedzenia, gdzie nawet w
          dobrych restauracjach kucharz kupuje najtansze mieso z netto a
          sprzedaje jako filet od rzeznika). Oni maja nawet okreslenie na te
          lewe rachunki---> "pisanki".
          Jak chcecie wprowadzic w poploch kelnera w polskiej restuaracji, to
          gadajcie caly czas po angielsku, powiedzcie ze chcecie placic i w
          ostatniej chwili dodajcie po polsku "poprosze o fakture VAT", . Do
          tej faktury jakos nie mozna wpisac fikcyjnych cen (nie pamietam juz
          dokladnie dlaczego, chociaz mi to tlumaczyli) i bedziecie czekac z
          reguly minimum 15 minut a na zapleczu bedzie cale spotaknie na
          szczycie, jak teraz wystawic fakture na zawyzony rachunek.
          To jest fakt, nie ma sie wiec co oburzac.

          No i w jednym gosciu-Belg ma 110% racji: kompletnie zenujace
          tlumaczenia jadlospisow, nic dziwnego, ze goscie sa rozczarowani, bo
          jak on pisze zawsze dostaja cos innego niz jest napisane w karcie
          tlumaczonej przez pana Mietka, to na kaloryferach robil za granica.
          • Gość: kaja Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle IP: *.cec.eu.int 13.11.07, 11:09
            byly, nie tylko w polskich knajpach nabija się obcokrajowców. Sama
            byłam naciągana w ten sposób u naszych sąsiadów Czechów: wybraliśmy
            się na rodzinna wycieczkę i w knajpie, wiadomo, mówiliśmy po polsku,
            kiedy poprosiliśmy o rachunek wydał nam się trochę za duży. No i
            kelner ma pecha bo mój ojciec mówi po czesku i czesku go zrugał z
            góry na dół i na odwrót... Po 2 minutkach kelner przyniósł właściwy
            rachunek :-D
            • wielki_mogul Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle 13.11.07, 11:38
              polak, czech - dwa bratanki?
              • marekggg Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle 13.11.07, 11:44
                to raczej z wegrami, czy nie? problem rzeczywiscie w tym ze czesto
                probuje sie zagranicznego klienta naciagnac. zjawisko to niestety
                wystepuje czesciej na wschodzie europy niz na zachodzie.
                natomiast - jak zaobserwowal moj byly szef (wloch) - oszukuje sie
                wszedzie, natomiast sposoby na wschodzie sa po prostu az zenujace.
                • wielki_mogul Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle 13.11.07, 12:24
                  a i owszem, z wegrami. dlatego wlasnie byly znaki zapytania. chcialem po prostu
                  poddac mysl braterstwa czesko-polskiego pod rozwage szanownego forum.
          • Gość: Polonia Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle IP: *.cec.eu.int 13.11.07, 13:22
            Chyba zgodze sie z bylym.

            Mieszkalam w Warszawie 7 miesiecy na przelomie 2003/2004 i z racji
            tego ze nie mialam samochodu to kilka/kilkanascie razy w tygodniu
            bralam taksowke przewaznie na te same trasy. 5 an 10 razy bylam
            oszukiwana. Albo 5 an 10 razy bylam nie oszukiwana:))

            Najlepszy numer to bylo z panem ktory mnie wzial z okolic lasu
            Kabackiego na starowke. Przed wejsciem do taksowki pytam sie go czy
            rzeczywiscie mnie wezmie za 2.30 (dokladnie nie pamietam) za km co
            ma napisane na reklamie na samochodzie?

            On odpowiada ze oczywiscie.

            Dojezdzamy i gosc mi wyspiewuje jaks cene 100% wieksza. Na co ja
            wzburzona. A on ze za 2.30 to bierze ale w inne dni a dzis jest
            niedziela i noc wiec ja powinnam wiedziec ze taryfa jest inna:))))

            Po zapytaniu go czy nie uwaza ze mam prawo czuc sie oszukana gosc
            odpowiedzial ze kazdy musia jakos zarobic:))

            A podam inna historie z Anglii. Ide na piesza wedrowke gdzies tam w
            Anglii na zadupiu. Cala sprawa zaplanowana ale po przejsciu 20km
            musze wrocic 10 km do miejsca gdzie mam hotel. Sprawdzilam autobusy
            i wiem ze o 17 bedzie ostatni autobus ktory mnie tam zabierze.
            Autobus owszem przyjechal ale z niewiadomego powodu nie zatrzymuje
            sie na przystanku i jestem zostawiona. Ide do najblizszego pubu i
            dzwonie po taksowke. Ta przyjezdza za 10 minut i jedziemy. Opowiadam
            taksowkarzowi jak to mnie firma autobusowa zalatwila. Dojezdzamy na
            miejsce na liczniku wychodzi jakies 12.50 funtow. Taksowkarz mowi mi
            ze 10 wystarczy i ze przykro mu ze takie mam niemile dowiadczenie w
            jego kraju.
            • Gość: Warszawianka Re: Belg na urlopie w Polsce - co ja mysle IP: 217.17.40.* 13.11.07, 15:07
              a ja sie nie zgodze z bylym i z Polonia. Moze kilka/kilkanascie lat
              temu tak bylo, ale akurat w PL a zwlaszcza w Wawie nie mialam takich
              problemow - chodze do restauracji dosc czesto w towarzystwie
              obcokrajowcow i bardzo rzadko mowimy po polsku. Nigdy nie mielismy
              problemow z rachunkiem, przyznam iz czasem ze znajomymi nie-
              Polakami, ale mowiacymi swietnie po polsku, porozumiewamy sie w
              restauracji w obcych jezykach i wtedy obsluga jest zdecydowanie
              lepsza.
              Mieszkalam pare lat za granica, i jak przyjezdzali do mnie w
              odwiedziny znajomi z PL i szlismy razem do restauracji to w 9
              przypadkach na 10 rachunek byl zawyzony (pamietam np 2 kawalki
              bagietki za 20e dla jednej osoby i tlumaczenie kelnera ze przy stole
              siedzialo 10 osob a cena za pieczywo jest 2 euro! ;-)

              Z taksowkami tez mam dosc odwrotne wrazenia - w PL problemow raczej
              nie mialam (w przypadku korporacji), pamietam nawet ze ze 2 lata
              temu zlapalam taxi gdzies na peryferiach miasta i pieniedzy mialam
              tylko na tyle zeby dojechac do najblizszego przystanku autobusu
              nocnego - taksowkarz zawiozl mnie pod sam dom, bo stwierdzil ze
              mialby wyrzuty sumienia gdyby zostawil kobiete w srodku nocy na
              przystanku gdzies na ciemnej ulicy (rachunek byl ok 60 zl, a ja
              mialam tylko 10zl).

              Za to za granica z taksowkami mialam czeste problemy ale glownie w
              przypadku taksowkek z lotniska. Jak jechalam na lotnisko i
              rozmawialam z taksowkarzem w lokalnym jezyku to rachunek byl np 8e,
              powrot z lotniska w towarzystwie obcokrajowcow (ta sama trasa, pora,
              raz nawet ta sama taksowka) rachunek byl np 25 euro i pan mi
              tlumaczyl ze to stala stawka ustalona przez miasto (co nie bylo
              zgodne z prawda).

              Wrocilam do PL po ponad 4 latach nieobecnosci i ku mojemu
              zdziwieniu, turystow-obcokrajowcow w Warszawie jest bardzo duzo i to
              wcale nie mlodych Angoli ale Hiszpanow, Wlochow, Francuzow w srednim
              wieku lub wrecz emerytow - nawet teraz pomimo koszmarnej pogody, nie
              ma dnia zebym w autobusie jadacym Nowym Swiatem nie slyszala obcego
              jezyka. I co moze dla niektorych bedzie dziwne - z komentarzy ktore
              slysze, wiekszosci sie podoba.
Pełna wersja