Gość: Do mczapl
IP: *.172-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be
12.03.08, 13:11
Wielkie europrzekręty
Dominika Pszczółkowska, Bruksela
2008-03-12, ostatnia aktualizacja 2008-03-12 08:17
Eurodeputowani niewłaściwie wydają lub wręcz kradną znaczną część ze 140 mln
euro rocznie, jakie dostają na utrzymanie asystentów - wykryli audytorzy
Parlamentu Europejskiego
Zobacz powiekszenie
Parlament Europejski
* Maciej Giertych znów szokuje eurodeputowanych (16-02-07, 00:00)
* Wszechpolacy działają za eurodotacje (20-09-05, 00:00)
* Parlament Europejski: Innych kontroluje, sobie folguje (14-04-05, 00:00)
Oto kilka przykładów. Poseł X wypłacił całą miesięczną kwotę dostępną na
utrzymanie asystentów (15,5 tys. euro) firmie zajmującej się handlem drewnem,
poseł Y - firmie zajmującej się opieką nad dziećmi. Firma zatrudniona przez
posła Z nie wykazała żadnej aktywności, a firma posła Q prawdopodobnie w ogóle
nie istnieje - nie ma jej w żadnym rejestrze, a numer telefonu jest fałszywy.
Powyższe przykłady pochodzą z raportu, który audytorzy sporządzili na
podstawie tylko 4 proc. losowo wybranych wypłat z października 2004 r.
Podejrzewają, że nadużyć jest o wiele więcej. Większość z 785 europosłów
zatrudnia po kilku asystentów w Brukseli i Strasburgu oraz w rodzinnym kraju.
Choć raport gotowy jest od stycznia, mało kto go widział, bo szefowie
Parlamentu utajnili go. Został przedstawiony tylko posłom z komisji kontroli
budżetowej PE, którym nie wolno było ujawnić jego treści.
Niektórzy eurodeputowani oburzeni, że Parlament, którzy mieni się strażnikiem
przejrzystości, sam ukrywa swoje grzechy, zaczęli jednak zdradzać szczegóły.
Wreszcie pięciostronicowe streszczenie 92-stronicowego dokumentu opublikował w
internecie holenderski europoseł Paul van Buitenen. Właśnie z tego
streszczenia pochodzą powyższe przykłady.
- Nie chodzi o piętnowanie poszczególnych osób. Raport nie zawiera bowiem
żadnych nazwisk - mówi van Buitenen. Ujawnił go, bo jak twierdzi - w
Parlamencie od dawna obowiązują nieprzejrzyste zasady zatrudniania asystentów.
Każdy poseł może na nich wydać 15,5 tys. euro miesięcznie. Może zatrudnić ich
bezpośrednio lub zawrzeć kontrakt z firmą, która będzie świadczyć usługi
asystenckie. Szczególnie ta ostatnia możliwość sprzyja nadużyciom.
- Możliwość zatrudnienia asystenta tylko w jeden sposób zlikwidowałaby
problemy. Ale propozycje ku temu zmierzające od dawna są w Parlamencie
torpedowane. Nie mogłem pozwolić, aby sprawa znów skończyła się na mglistych
obietnicach - podkreśla van Buitenen.
Sposobów "wyciągania" pieniędzy z kasy PE jest więcej. Czasem całe 15,5 tys.
euro trafia do jednej osoby. "Często nie ma żadnej proporcjonalności między
wykonywaną pracą a wynagrodzeniem otrzymywanym przez asystenta" - napisano w
streszczeniu. Sugeruje to, że asystent zwraca posłowi część pieniędzy do kieszeni.
Badany okres przypadał tuż po wyborach parlamentarnych. Audytorzy sprawdzali
więc także odprawy dla asystentów, których europosłowie nie zostali ponownie
wybrani. Niektórzy brali odprawy, mimo że pracowali już dla innego posła.
Jeden asystent przez trzy miesiące otrzymywał płace i odprawy aż od 12 byłych
i obecnych posłów. W dwóch przypadkach posłowie przyznali swym byłym
asystentom na wypowiedzeniu sute podwyżki.
Kopii raportu zażądał OLAF, czyli unijna instytucja zajmująca się walką z
oszustwami finansowymi. Dopiero jeśli uda się jej zebrać dowody, że konkretny
poseł złamał prawo, będzie mogła skierować sprawę do prokuratury.
Aby zwiększyć przejrzystość finansową Parlamentu, po następnych wyborach w
czerwcu 2009 r. wprowadzany ma być system równych płac dla wszystkich. Teraz
eurodeputowani z każdego kraju zarabiają tyle, co ich koledzy w parlamencie
narodowym.
Wczoraj prezydium PE zdecydowało też, że do wyborów w 2009 r. powinien powstać
jednolity system płacenia asystentom. O propozycje, jak ma wyglądać, poprosi
Komisję Europejską.
Źródło: Gazeta Wyborcza