Dodaj do ulubionych

auto - kupic nowe tu a zarejestrowac tam

IP: 136.173.162.* 24.09.08, 15:28
1. jak wyglada placenie VAT/akcyzy i nie wiem czego jeszcze, jesli
kupi sie nowe auto w BE a zarejestruje w PL? Ile sie placi, czy duzo
papierkow jest potrzebnych (jakich) i ile trzeba wziac urlopu, zeby
to zalatwic?

2. Czy sprawa sie komplikuje, jesli do powyzszego doda sie jeszcze
przeniesienie wlasnosci (darowizna) przed rejestracja w PL?

A zeby to nie brzmialo zbyt teoretycznie to napisze wprost. Czy ma
sens kupno nowego auta na siebie w BE i rejestracja go w PL na
rodzicow - kupujac w BE nowe jest duzo tansze niz w PL a
rejesetrujac je w PL oplaty fiskalne sa mniejsze niz w BE...
Obserwuj wątek
    • polished Re: auto - kupic nowe tu a zarejestrowac tam 24.09.08, 16:43
      moze sie myle, ale nie widze takiej mozliwosci, nasz urzad skarbowy moze tego
      nie przepuscic a "brukselskie" zwolnienie w Polsce nie obowiazuje moim zdaniem w
      PL. Przy rejestracji wymagane jest, cytuje:

      * dokument potwierdzający zapłatę akcyzy dla sam.osobowego lub w przypadku
      zakupu pojazdu w Polsce od podmiotu prowadzącego działalność w zakresie obrotu
      pojazdami - wyszczególniona na fakturze zakupu pojazdu kwota podatku akcyzowego,
      * zaświadczenie z Urzędu Skarbowego potwierdzające uiszczenie podatku od
      towarów i usług lub brak takiego obowiązku ( druk VAT 25 ) albo w przypadku
      zakupu pojazdu w Polsce od podatnika podatku od towarów i usług prowadzącego
      działalność w zakresie obrotu pojazdami - wyszczególniona na fakturze zakupu
      pojazdu kwota podatku VAT,
    • pan.boczek Re: auto - kupic nowe tu a zarejestrowac tam 04.10.08, 08:30
      Tito, planuje zrobic dokladnie to samo co Ty. kupic auto dla rodzicow tutaj.
      skorzystac ze znizki, ale zaplacic VAT. masz racje, ze ceny tutaj sa nizsze niz
      w PL, a wyposazenie lepsze.
      planowalem zrobic tak: kupic auto, zarejestrowac na siebie, pojechac nim do PL i
      sprzedac rodzicom. oni robia przeglad techniczny, placa akcyze (np. 3,1% za auto
      z silnikiem do 2 litrow) i rejestruja pojazd. potem zglaszam, ze sprzedalem
      auto, odzyskuje kase za ubezpieczenie. i sprawa zalatwiona.
    • Gość: Ja Re: auto - kupic nowe tu a zarejestrowac tam IP: *.203-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.10.08, 21:47
      Drogi Tito. z wyrazami szacuku do kogos, kto nie jest zupelnie
      anonimowa osba na tym forum, jak tez wsrod polskiej
      spolecznosci 'unijnej', rowniez biorac pod uwage Twoj epizod w cv
      pt. 'fundacja helsinska' itp, tym niemniej wyrazam sprzeciw
      przeciwko powielaniu wszelkch praktyk sprzecznych z prawem UE (dura
      lex sed lex, czy tez inaczej 'glupie prawo, ale prawo'). Uwazam, ze
      jako swego rodzaju autorytet, nie powinienes insynuowac, poprzez
      wieloznacznosc Twego posta, mozliwosci robienia przekretow w stylu
      wzietym z epoki Gierka, kiedy to nikt nie wielbil panujacej nam
      tkanki administracyjnej ...wstydzilbys sie...
      • Gość: Tito wracam do mojego watku IP: *.access.telenet.be 09.10.08, 00:18
        Dziekuje za milo-niemilego posta. Zrobilo sie personalnie, wiec musze tak to pociagnac.

        a. jestem jaki jestem i wole jak sie na mnie patrzy w calosci - od stop do glow a nie tylko na wycinki typu gdzie pracowalem albo jaka mozliwosc rozwzalem na forum - skladam sie i z tego pierwszego, i drugiego, i trzeciego, i czwartego...

        b. znam rozne lacinskie sentencje, ale na przyklad z ta sie nie zgadzam - Salus rei publicae suprema lex esto. Rozwazana kombinacja laczyla w sobie 2 elementy - obejscie prawa (a nie jego zlamanie) i probe znalezienia najcwanszego rozwiazania ekonomicznego. Nie jestem pewien czy to tak bardzo cwane rozwiazanie, dlatego pytalem.

        c. czy mialbym dylemat etyczny - mialbym. czy pomimo dylematu etycznego podjalbym sie takiej akcji - nie wiem, bo czyniki biurokratyczne raczej mnie od niej odciagaja.

        d. a co do praworzadnosci i moralnosci krysztalowej. kto z was placi ubezpieczenie i podatki sprzataczkom i innym polskim uslugodawcom w BXL? kto jadac do USA kupi sobie cos elektonicznego i wracajac zaplaci w UE clo? kto jadac do chin na delegacje sluzbowa kupi sobie jakas ekstra wypasiona podrobke? czy obywatelska postawa pro-fiskalna to cos co mieliscie od urodzenia czy dopiero od nominacji na F?

        e. czy belgjskie przepisy meldunkowo-podatkowe to prawo UE? czy prawem UE jest ograniczenie predkosci do 130 na autostradzie BE ktorgo wszyscy przestrzegamy?

        f. co do Gierka, to chyba pomylka - najwieksze cwaniactwo bylo w latach 80tych, czyli wtedy gdy dorastalem. czy moje dziecinstwo wywarlo wplyw na mnie? wywarlo. uwazam, ze kazde doswiadczenia nalezy wykorzystywac - rowniez PRLowska przeszlosc moze byc wzbogacajaca, jesli odpowiednio uzyta - i nie koniecznie chodzi tylko o cwaniactwo o ktorym dyskutujemy.

        g. moze bym sie i wstydzil. na razie sie nie wstydze tylko sie troszeczke irytuje dwulicowoscia, ale to chyba bez sensu, bo czy to cos nowego?

        W kazdym badz razie mam nadzieje ze kazdy bedzie mial taki pojazd, o jakim marzy i ze sluzby podatkowe przybiora postac szpakowatego, lekko usmiechnietego dzentelmena o cieplych oczach, ktory sprawiedliwie zaplacona danine wyda na zmniejszenie CO2 a nie na zarowki na autostradzie.

        > Drogi Tito. z wyrazami szacuku do kogos, kto nie jest zupelnie
        > anonimowa osba na tym forum, jak tez wsrod polskiej
        > spolecznosci 'unijnej', rowniez biorac pod uwage Twoj epizod w cv
        > pt. 'fundacja helsinska' itp, tym niemniej wyrazam sprzeciw
        > przeciwko powielaniu wszelkch praktyk sprzecznych z prawem UE (dura
        > lex sed lex, czy tez inaczej 'glupie prawo, ale prawo'). Uwazam, ze
        > jako swego rodzaju autorytet, nie powinienes insynuowac, poprzez
        > wieloznacznosc Twego posta, mozliwosci robienia przekretow w stylu
        > wzietym z epoki Gierka, kiedy to nikt nie wielbil panujacej nam
        > tkanki administracyjnej ...wstydzilbys sie...
        • Gość: duralex Re: wracam do mojego watku IP: *.cec.eu.int 09.10.08, 08:35
          Gość portalu: Tito napisał(a):
          > b. znam rozne lacinskie sentencje, ale na przyklad z ta sie nie
          zgadzam - Salus
          > rei publicae suprema lex esto. Rozwazana kombinacja laczyla w
          sobie 2 elementy
          > - obejscie prawa (a nie jego zlamanie)

          Abstrahujac od calej reszty, prawo jest w tym zakresie jednoznaczne:
          rezydent panstwa A moze jezdzic na tablicach panstwa B maksymalnie 6
          miesiecy, potem musi przerejstrowac samochod na tablice panstwa
          pobytu.
          Stale jezdzenie w Belgii na tablicach polskich nie jest wiec
          obejsciem prawa, tylko jego lamaniem, i moze zreszta pociagnac za
          soba nieprzyjemnie skutki ubezpieczeniowe w razie wypadku, gdy
          ubezpieczenie blizej sie przyjzy wszystkim okolicznosciom
          • Gość: gosc Re: wracam do mojego watku IP: *.19-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 09.10.08, 09:20
            jakos nie widze w brukseli samochodow Anglikow przerejestrowanych na
            n-ry belgijskie - a prawo jest prawem.
            poza tym wystarczy, ze raz w m-cu wyjade z belgii np do Holandii na
            1 dzien i juz skonczyl sie 6-miesieczny okres i zaczyna sie nowy 6-
            miesieczny zgodny z przepisami
            co do ubezpieczalni w razie wypadku to zalezne jest od wyboru
            ubezpieczyciela - np. Link4 wyraznie pyta sie o okres uzytkowania
            auta poza granicami kraju wiecej jak 30dni
            • Gość: duralex Re: wracam do mojego watku IP: *.cec.eu.int 09.10.08, 09:29
              okres 6-miesieczny to nie taki okres jak przy wizie, gdzie sie
              wyjezdza na 1 dzien, tylko miejsce faktycznego pobytu (nie mylic z
              miejscem zameldowania).

              Te przepisy sa wszedzie takie same, w calej Unii, w jednym kraju
              moze patrza sie na to bardziej liberalnie niz w innym, ale zasada
              jako taka jest, wlasnie po to, by unikac turystyki podatkowej (w
              szerokim znaczeniu tego slowa).

              Co do ubezpieczen: one wcale nie musza sie niczego pytac, po na
              pewno juz w ktoryms z pierwszych paragrafow maja zedefiniowane
              pojecie osoby kwalifikijacej sie do zawarcia ubezpieczenia w danym
              kraju i tam z reguly jest zawsze definicja rezydenta danego kraju a
              nie kraju obcego
          • Gość: Tito Re: wracam do mojego watku IP: 136.173.162.* 09.10.08, 10:01
            > Abstrahujac od calej reszty, prawo jest w tym zakresie
            jednoznaczne:
            > rezydent panstwa A moze jezdzic na tablicach panstwa B maksymalnie
            6
            > miesiecy, potem musi przerejstrowac samochod na tablice panstwa
            > pobytu.

            Zgoda co do powyzszego.
            Obejscie prawa w wariancie ktory przedstawilem polega na tym, ze
            rezydent panstwa A uzycza pojazd z tablicami A rezydentowi panstwa
            B. To jest identyczna sytuacja jak wewnatrz kraju; corka wyjezdza z
            Tarnowa na studia, bierze od taty auto i nim jezdzi po Krakowie
            gdzie mieszka ponad 6 miesiecy. Przypominam, ze wewnatrz PL tez jest
            obowiazek przerejestrowania pojazdu po zmianie zamieszkania. Roznica
            jest taka, ze nie wywoluje to roznic fiskalnych, ale "ciezar" prawny
            jest identyczny. Inna jest oczywiscie kara (zaplacic podatek wstecz).
        • Gość: gość Re: wracam do mojego watku IP: 91.177.141.* 09.10.08, 09:36
          You're missing the point tito.

          Nie ma chyba osoby któraby kiedyś jakiegoś prawa nie złamała, zawsze w każdej
          sytuacji zachowywała się porządnie i kryształowo.

          Chodzi o to żeby starać się chociaż zachowywać przyzwoicie.

          Istotne jest to w jakim miejscu świadomie definiujesz granicę tej przyzwoitości.
          I w tym konkretnym przypadku uważam, że tę granicę przkroczyłeś. Za Gierka i w
          latach 80-tych ludzie kombinowali bo zwykle musieli, dla niektórych był to
          jedyny sposób żeby jakoś dociągnąć do pierwszego. W tym kontekście twoje
          zachowanie - dobrze uposażonego urzędnika europejskiego - to cwaniactwo z
          wyboru. I to w kiepskim stylu. I co gorsza zdajesz chyba sobie z tego sprawę.

          Btw, przeszłość może być wzbogacająca jeśli umie się patrzeć na nią krytycznie i
          wyciągać wnioski na przyszłość. Nimniej podpieranie się nią w sposób bezmyślny
          raczej skutkuje zubożeniem niż wzbogaceniem.
            • Gość: gość Re: wracam do mojego watku IP: 91.177.141.* 09.10.08, 11:11
              > Zgoda co do powyzszego. Mam takie same wyrzuty sumienia nie placac
              > ubezpieczenia sprztaczce. Szczerze wierze, ze jestes bardzej
              > przyzwoity/a ode mnie i nie zatrudniasz nikogo na czarno.

              O ile mnie pamięć nie myli nie zakładałem wątku pt. "Jak zatrudnić sprzątaczkę
              na czarno, nie płacić podatków i nie dać się złapać"

              Powiedzmy, że w swojej nieprzyzwoitości nie jestem na tyle nieprzyzwoity żeby
              aktywnie szukać sposobów na popełnianie kolejnych nieprzyzwoitośći i obwieszczać
              to wszem i wobec. Jakoś by mi było głupio.

              I znowu luźna uwaga - wrzucanie do jednego worka ludzi pracujących na czarno
              (czasem praca poza systemem niekoniecznie wynika tylko i wyłącznie z chęci
              uniknięcia płacenia podatków, pogadaj może ze swoją sprzątaczka to cię
              uświadomi) z cwaniactwem które tu zaprezentowałeś, jest delikatnie mówiąc
              nadużyciem.

              • Gość: gosc Re: wracam do mojego watku IP: *.19-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 09.10.08, 11:30
                do tej pory mialem wrazenie, ze tego typu kwestie uznawane byly za
                przedsiebiorczosc polaka a tu wychodzi, ze o cwaniactwo
                Tito mial dylemat, ktorym sie podzielil a za chwile wyjdzie, ze jest
                skonczonym chamem, bez skrupulow, wyrzutow sumienia.
                opamietania!!!
                Tito, kupuj auto, podaruj Rodzicom, zrob umowe uzyczenia i korzystaj
                z niego do woli a i tak przynajmniej 2x w roku bedziesz jezdzil do
                Polski, wiec auto bedzie w ciaglym ruchu
                kazdy z nas ma meldunekw Polsce wiec dla celow ubezpieczenia nie ma
                kwestii - przy sprawach ubezpieczeniowych nikt nie pyta gdzie ja
                pracuje.
                odnosze wrazenie, ze wiekszosc uczestnikow tego watku to moralni
                etycy, zyjacy zgodnie z dekalogiem, dostosuwujacy sie do wszelakich
                norm, obowiazkow, praw jak przystalo na porzadnego obywatelakraju, w
                ktorym akurat przebywa.
                • Gość: duralex Re: wracam do mojego watku IP: *.cec.eu.int 09.10.08, 11:41
                  > Tito, kupuj auto, podaruj Rodzicom, zrob umowe uzyczenia i
                  korzystaj
                  > z niego do woli a i tak przynajmniej 2x w roku bedziesz jezdzil do
                  > Polski, wiec auto bedzie w ciaglym ruchu
                  - w obrocie miedzynarodowym nie ma instytucji "uzyczenia" , bo
                  rezydentom panstwa A generalnie w ogole nie wolno jezdzic
                  samochodami na tablicach panstwa B - fakt ze w praktyce przymyka sie
                  czesto na to oczy (ale to kwestia woli, znam przypadku, ze syn za
                  granica trafil na komisariat policji, bo jezdzil samochodem ojca z
                  Polski i zadne uzyczenie nie pomoglo, samochod zostal zabezpieczony,
                  ojciej zaplacil grzywne i musial jechac kilkaset km, zeby go
                  odebrac), nic tu nie zmienia

                  > kazdy z nas ma meldunekw Polsce wiec dla celow ubezpieczenia nie
                  ma
                  > kwestii - przy sprawach ubezpieczeniowych nikt nie pyta gdzie ja
                  > pracuje.
                  - nie kazdy ma meldunek w Polsce, wiele osob nie ma, zreszta, jak
                  pisalem, meldunek a "miejsce faktycznego stalego pobytu" to dwie
                  rozne rzeczy, ktore nie maja ze soba nic wspolnego

                  Przy zwyklej stlumczce ubezpieczenie sie nie bedzie czepialo, ale
                  jak zrobisz karambol przez nieuwage i przypadkiem wywroci sie np.
                  cysterna z ropa, co wcale nie jest takie wydumane, to masz jak w
                  banku, ze ubzepieczenie wyciagnie wszystkie przepisy napisane malym
                  druczkiem, jakie znajdzie, zeby sie wykrecic od placenia.

                  Czy warto ryzykowac dla w sumie smiesznych kwot? Niech czytelnik w
                  duszy sobie dopowie, to nie ma nic wspolnego z krysztalowa
                  moralnoscia itd.
                  • Gość: gosc Re: wracam do mojego watku IP: *.19-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 09.10.08, 11:53
                    probowales zarejestrowac w belgii auto zakupione w Polsce?
                    takie auto kupione w salonie np.Peugot? z moich znajomych nikomu sie
                    nie udalo tego zrobic - zawsze jakis papierek byl niezgodny z ich
                    przepisami, dochodzilo do sytuacji, ze papie z centrali danej firmy
                    samochodowej zaswiadczajacy o legalnosci kupna auta nie byl
                    honorowany.
                    ta droga przez meke namawia do omijania tej procedury
                  • Gość: duralex Re: wracam do mojego watku IP: *.cec.eu.int 09.10.08, 11:56
                    "Zasada ograniczonego zaufania: ubezpieczenia a la carte:
                    Nie wystarczy wykupić polisę ubezpieczeniową – warto ją ponadto,
                    albo i przede wszystkim, dokładnie przeczytać. Firmy
                    ubezpieczeniowe – bądźmy tym razem bardziej adwokatem diabła –
                    szukają wszelkich możliwych pretekstów, by wysokich odszkodowań po
                    prostu nie zapłacić. Wiemy to, niestety, z doświadczenia współpracy
                    większości naszych urzędów konsularnych. Z ubezpieczycielem należy
                    zatem nie tylko zupełnie otwarcie rozmawiać, ale też dopasowywać
                    usługę, którą pragniemy zakupić, do naszych potrzeb."
                    Zrodlo: MSZ
                  • Gość: tito Re: wracam do mojego watku IP: 136.173.162.* 09.10.08, 12:24
                    > - w obrocie miedzynarodowym nie ma instytucji "uzyczenia" , bo
                    > rezydentom panstwa A generalnie w ogole nie wolno jezdzic
                    > samochodami na tablicach panstwa B - fakt ze w praktyce przymyka
                    sie
                    > czesto na to oczy (ale to kwestia woli, znam przypadku, ze syn za
                    > granica trafil na komisariat policji, bo jezdzil samochodem ojca z
                    > Polski i zadne uzyczenie nie pomoglo, samochod zostal
                    zabezpieczony,
                    > ojciej zaplacil grzywne i musial jechac kilkaset km, zeby go
                    > odebrac), nic tu nie zmienia

                    Jesli jest tak jak piszesz (nie wiem tego) to pytanie ktorym
                    zaczalem ten watek nie ma sensu.

                    > Czy warto ryzykowac dla w sumie smiesznych kwot? Niech czytelnik w
                    > duszy sobie dopowie, to nie ma nic wspolnego z krysztalowa
                    > moralnoscia itd.

                    Ja mam swoja odpowiedz. A przy okazji uwazam, ze "etyczna" czesc
                    dyskusji warta byla czasu poswieconego na klikanie tutaj.
                • Gość: gość Re: wracam do mojego watku IP: 91.177.141.* 09.10.08, 12:28
                  > do tej pory mialem wrazenie, ze tego typu kwestie uznawane byly za
                  > przedsiebiorczosc polaka a tu wychodzi, ze o cwaniactwo

                  Bo to jest cwaniactwo, należy nazywać rzeczy po imieniu!

                  > Tito mial dylemat, ktorym sie podzielil a za chwile wyjdzie,
                  > ze jest skonczonym chamem, bez skrupulow, wyrzutow sumienia.

                  Tego akurat nikt nie pisał, więc może nie dopowiadaj sobie, ok?

                  > kazdy z nas ma meldunek w Polsce

                  Nie każdy.

                  > odnosze wrazenie, ze wiekszosc uczestnikow tego watku to moralni
                  > etycy, zyjacy zgodnie z dekalogiem, dostosuwujacy sie do wszelakich
                  > norm, obowiazkow, praw jak przystalo na porzadnego obywatelakraju,
                  > w ktorym akurat przebywa.

                  Złe odnosisz wrażenie. Nie piszę o dekalogu i normach wszelakich tylko o bardzo
                  konkretnym przypadku który mi się nie podoba. Poza tym przeprowadzając się chyba
                  nie musisz koniecznie przenosić ze sobą wszystkich wzorców zachowań które
                  obserwowałeś w Polsce, prawda?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka