Gość: czytelniczka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.09, 11:32 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6758234,Polski_desant_ na_posady_w_Brukseli.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ppx Re: Gazeta Wyborcza dzisiaj o Europracownikach IP: *.cec.eu.int 26.06.09, 11:47 Artykul w calosci polecam ku zastanowieniu pogrubione zdanie Polski desant na posady w Brukseli Jacek Pawlicki 2009-06-26, ostatnia aktualizacja 2009-06-26 11:04:00.0 W cieniu batalii o tekę dla polskiego komisarza w Unii toczy się nie mniej ważna, choć cicha kampania o obsadzenie Polakami eksperckich stanowisk w unijnych instytucjach Z informacji "Gazety" wynika, że kilka tygodni temu z Warszawy poszły do Brukseli listy, w którym UKIE określiła listę priorytetowych stanowisk, na których Polska chciałaby mieć swoich ludzi. Chodzi głównie o ważne z punktu widzenia Polski gospodarcze dyrekcje Komisji - ochronę środowiska, budżet, rolnictwo, ale także dyplomację. Interesują nas też służby prawne Komisji przygotowujące różne ekspertyzy. Tam również jest zbyt mało Polaków. Rząd Donalda Tuska chciałby, aby z Polski pochodziło dwóch rzeczników prasowych w nowej Komisji Europejskiej. Okazją do promowania rodaków będzie też wymiana ważnych gabinetów politycznych komisarzy, która zacznie się jesienią - kiedy w Komisji José Manuela Barrosa pojawią się nowi komisarze. UKIE chciałoby, aby Polacy znaleźli się w gabinetach komisarzy ds. konkurencji, budżetu, rynku wewnętrznego, rozszerzenia itd. W lipcu w Warszawie mają spotkać się na specjalnym seminarium Polacy, którzy zajmują wysokie rangą stanowiska w unijnych instytucjach. Niedawno z polskimi naczelnikami wydziałów w Komisji Europejskiej spotkał się szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. - Do budowania silnej pozycji Polski w instytucjach podchodzimy bardzo poważnie - mówi nam Dowgielewicz. O kampanii w sprawie stanowisk kierowniczych dla Polaków w Brukseli w Polsce wie kilkanaście osób. Sztab mieści się w tzw. "szpiegowcu", czyli szklanym budynku, siedzibie UKIE przy alei Szucha. Do polskiego przedstawicielstwa przy UE w Brukseli została oddelegowana osoba odpowiedzialna za pilotowanie rekrutacji Polaków w unijnych instytucjach. Komisarz jest "twarzą" kraju w Brukseli. Zgodnie z unijnymi traktatami musi być bezstronny i dbać o interesy całej Wspólnoty, a nie swojego kraju. Jednak unijne prawo i inicjatywy Komisji rodzą się na niższym szczeblu - naczelników wydziałów i dyrektorów. Kraj, który chce mieć wpływ na to, w którym kierunku zmierza unijne prawo, właśnie tam powinien mieć tam dużo swoich ludzi. Każdy z nowych krajów członkowskich Unii ma narodową pulę na urzędników do wypełnienia do 2010 r. W tym czasie kandydaci z nowych krajów przynajmniej teoretycznie traktowani są preferencyjnie. Wiele zależy od samych kandydatów, ale naciski rządów i tzw. opinia kolegów z instytucji europejskich liczą się nie mniej niż kwalifikacje i siła przebicia. Polsce niezbyt dobrze szło wypełnianie narodowej puli, lecz od listopada do maja br. nastąpiło przyspieszenie. Powodów do kłopotów było kilka - od krótkiej ławki kadrowej w kraju po dość wysokie wymogi stawiane kandydatom na stanowiska eksperckie (np. 10-15 lat staż pracy w administracji, w tym trzy do pięciu lat na stanowisku kierowniczym). W przypadku Komisji Europejskiej, która zatrudnia najwięcej, bo w sumie 26 tys. osób, narodową pulę wypełniliśmy w 84 proc. W Komisji pracuje dziś 609 Polaków na tzw. stanowiskach eksperckich i 517 na stanowiskach asystenckich (głównie sekretarki). Zdecydowanie najgorzej jest właśnie na najważniejszym szczeblu naczelników wydziałów i dyrektorów. Tam polska pula wypełniona jest odpowiednio w 36 proc. i 56 proc. Z informacji "Gazety" wynika, że sytuacja może się poprawić po ostatnim konkursie. Liczba polskich naczelników zwiększy się z obecnych 32 do 74 i do obsadzenia pozostanie jeszcze tylko 10 takich stanowisk. Gdzie są Polacy - komentarz Po pięciu latach w UE żaden z Polaków nie wspiął się na stanowisko dyrektora generalnego w Komisji Europejskiej - mamy tam tylko dwóch wicedyrektorów generalnych (Jerzy Plewa - rolnictwo i Jan Truszczyński - rozszerzenie). Dla porównania - Hiszpania ma pięciu dyrektorów generalnych i 28 wicedyrektorów, a Holandia - jednego dyrektora generalnego i 12 wicedyrektorów generalnych. Najgorzej jest w dyrekcji odpowiedzialnej za stosunki zewnętrzne. Na stanowisku kierowniczym nie ma żadnego Polka. Żaden z Polaków nie jest szefem przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w krajach trzecich, choć takich unijnych "ambasad" jest 100. W konkursie na ambasadora Komisji w Kijowie startuje Polak. Rząd będzie go promował. Słabo jest w coraz ważniejszej, ale wciąż niedocenianym w Polsce Sekretariacie Generalnym Rady Unii Europejskiej. Choć mamy tam jedynego polskiego dyrektora generalnego (Jarosław Pietras), to 94 zatrudnionych tam Polaków na 3,5 tys. miejsc pracy to zdecydowanie za mało. Jacek Pawlicki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: korektor Re: Gazeta Wyborcza dzisiaj o Europracownikach IP: *.fbx.proxad.net 26.06.09, 14:11 link poprawiony wyborcza.pl/1,75478,6758234,Polski_desant_na_posady_w_Brukseli.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: modraszka Re: Gazeta Wyborcza dzisiaj o Europracownikach IP: *.slubice.vectranet.pl 26.06.09, 16:03 I co ta osoba oddelegowana tam robi? Pomaga zadecydować, który z Polaków się nadaje a który nie? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kulczyk Re: Gazeta Wyborcza dzisiaj o Europracownikach 26.06.09, 16:12 Hehehe ciekawe, czy te 94 uwzględnia nowy narybek, czyli mnie.. W SGC pracuje chyba 8 czy 9 tys. osób. 94 polaków to faktycznie malutko. Podobno 55% to Belgowie. <lol> Odpowiedz Link Zgłoś