rudy102_t_34_85
10.09.09, 16:03
Przede wszystkim powinno unikać się stawiania znaku równości
pomiędzy TCHÓRZOSTWEM a ZAŁAMANIEM PSYCHICZNYM u walczącego
żołnierza.Tchórz to wyrachowany oportunista natomiast załamanie
psychiczne może przyjść nagle i trafić nawet na kogoś
pozornie "twardego".Kiedy taki człowiek przychodzi potem do siebie
może dalej dobrze i skutecznie walczyć.Można o tym poczytać w
głośnej książce J.Jonesa "Cienka,czerwona linia".Moment w którym coś
takiego następuje jest trudny do przewidzenia (ludzka psychika to
rzecz cholernie skomplikowana) dlatego u wojskowych pełniących
odpowiedzialne funkcje tak ważna jest stabilność emocjonalna badana
indywidualnie dla każdego.Mjr.Sucharski otrzymał stanowisko dowódcy
Westerplatte jako synekurę w dowód wcześniejszych zasług: wiedziano
zapewne o jego poważnych problemach zdrowotnych ale oczekiwano od
niego tylko sprawnego administrowania a nie bohaterstwa w ogniu
walki-nikt nie przypuszczał jaką rolę będzie musiała odegrać
składnica tranzytowa na początku nowej wojny światowej.W mojej
ocenie Sucharski nie był tchórzem natomiast psychicznie się
załamał,nie wytrzymał stresu.Krytycznym momentem dla dalszego
rozwoju wydarzeń musiała być scysja z kpt.Dąbrowskim w sprawie
kapitulacjii.Gdyby Sucharski twardo żądał wykonania rozkazu pod
grożbą sądu wojskowego ( warunek 24 godzinnej obrony został
wypełniony,pomoc nie nadeszła) ten drugi musiałby sie podporządkować
lub ogłosić otwarty bunt co byłoby złamaniem prawa wojennego.Jednak
dowódca "rozsypał się" psychicznie i dostał ataku padaczki-w tej
sytuacjii jego ubezwłasnowolnienie i przejęcie placówki przez
Dąbrowskiego było uzasadnione i legalne.Tak więc Dąbrowski nie
był "buntownikiem" tak jak Sucharski nie był "tchórzem"...Osoby nie
mające pojęcia o tym czym jest wojna i na jaką próbę wystawia ludzi
nie powinny wygłaszać płytkich,krzywdzących ocen.
Natomiast dwie rzeczy są faktami:
-Kpt.Dąbrowski był przez lata zapomnianym,niedocenionym bohaterem
skazanym na życie w niedostatku znoszącym z godnością życie w
cieniu.Trzeba to teraz naprawić,odkłamać napsać historię obrony
Westerplatte od nowa.To nasz obowiązek jako Polaków.
-Całkowitą klęskę poniosła poniosła PRL-owska
polityka "programowania" młodzieży szkolnej na bezkrytyczny odbiór
jedynej słusznej wersjii historii ( apele,pogadanki,programy
TV,sztuczny,nadęty patos ).
Dzisiaj pokolenie które ziewało z nudów podczas galowych występów w
świetlicy z pasją odkrywa na nowo historię drugiej wojny i zawzięcie
o niej dyskutuje.I to jest wspaniałe!