Afganistan. Trzeba krwi

    • ewa1-23 Afganistan. Trzeba krwi 22.09.09, 20:14
      Niech poproszą kacapów - swoich nowych przyjaciół!
    • zawsze.aliks Afganistan. Trzeba krwi 22.09.09, 23:19
      Afganistan nigdy nie został zdobyty, podbity ani poddany
      rzeczywistej kontroli z zewnątrz. A próbowało wielu.
      • j-50 Re: Nic nie wiesz 23.09.09, 02:28
        Tereny Afganu były zdobywane wielokrotnie w historii. Największe
        piętno na Afganie wywarła religia islamska zewnętrznych najeźdźców.
        Angole dość skutecznie administrowali Afganem, przynajmniej
        politycznie (a to jest najważniejsze). Potem jednak ustąpili, bo i
        angolia zaczęła się rozpadać kryzysowo. Krótki okres własnej
        państwowości Afgan przeżył ciągłymi wojnami domowymi. Ustępujący
        Angole doprowadzili do oderwania terenów pasztuńskich, przekazanych
        Pakistanowi. To zaś stało się potem końcem Afganu. Główną rolę
        odegrał w tym Pakistan, jako państwo islamskie. Można zatem
        powiedzieć, że Pakistan zniewolił Afgan. Szkoda, że Angole nie
        utworzyli odrębnego państwa pasztuńskiego. Wtedy Pakistan uwikłałby
        się w długotrwałą wojnę, jak Turcja z Kurdami.
    • j-50 Napoleon rzekł 23.09.09, 01:53
      Do prowadzenia wojny potrzebne są 3 rzeczy: 1) pieniądze, 2)
      pieniądze, 3) pieniądze.
      Po kryziu nikt tych pieniędzy nie ma. Przynajmniej w nadmiarze.
      Logika zatem nakazuje zrewidować plany wojenne.
      Co zaś do planów wojennych zapytać należy: jakie były te plany w
      momencie rozpoczęcia wojny? Wojna wynika z przyczyn politycznych.
      Stawia polityczne cele, których osiągnięcie oznacza jej wygranie.
      Czasami zatem można przegrywać bitwy, ale osiągając cele polityczne -
      wygrać wojnę. Czy zatem postawiono prawidłowe cele polityczne tej
      wojny? Tylko lepiej przy tym nie szprachać, że celem politycznym tej
      wojny była walka z terroryzmem, o prawa człowieka i podobne
      dyrdymały. Sama bowiem wojna jest terrorem oraz wyklucza prawa
      człowieka. Czym zatem jest terror wojenny oraz zawieszenie praw
      człowieka w Afganie uzasadniony? Nie widzę klarownych uzasadnień.
      Wydaje się zatem, że istnieje jakiś głębszy polityczny powód wojny w
      Afganie, o którym nas się nie informuje. Nie można za taki powód
      uznać atak na WTC - bowiem nie odpowiadał za to Afgan.
      Oczywiście powody wojen bywają różniste. W tym przypadku powodem
      (zupełnie błahym) mogła być chęć okazania swemu narodowi "męstwa i
      władzy" prezia Busha po ataku na WTC. Byłby to powód iście
      dreptaczy, w konwencji wierszy o kneziu Dreptaku pana Waligórskiego.
      Jeśli odrzucić jako przyczynę wojny atak na WTC, to nie można się
      dopatrzeć literalnie żadnych zobowiązań alianckich wobec USA. Wojna
      ta staje się wtedy prywatną wojną USA. Lepiej zaś powiedzieć:
      awanturą. Oczywiście z powodów zupełnie politycznych nastąpiło
      jednak wsparcie USA przez aliantów natowskich. Nikt bowiem nie życzy
      sobie kryzysu w obronnych powiązaniach natowskich. Polska jest
      właśnie w takiej sytuacji. Ona wynika z konieczności honorowania
      wszelkich, nawet najgłupszych powodów wojny prowadzonej przez USA -
      aby tylko nie doprowadzić do rezygnacji USA w NATO. Sama bowiem
      Europa (głównie UE) nie jest w stanie stworzyć samodzielnie paktu
      obronnego bez udziału USA. Alternatywą byłby wyłącznie podobny pakt
      państw europejskich z przewodnictwem w nim Rosji. A tego chyba nikt
      sobie nie życzy, poza Rosją samą.
      W konkluzji można powiedzieć, że istniejąca sytuacja może
      doprowadzić do krytycznego kryzysu w NATO z powodu braku
      uzasadnienia wojny w Afganie. Liczy na to przede wszystkim Rosja,
      która skutkiem takiego kryzysu mogłaby przejąć rolę suwerena w
      militarnych powiązaniach obronnych najpierw na terenie europejskim,
      a następnie światowym. Putin właśnie na to liczy i wyczekuje na taki
      kryzys. Gdyby coś takiego wystąpiło (rozpad NATO), to Polacy, inne
      narody Europy Środkowej, Wschodniej i części Azji powrócą do ruskiej
      niewoli. W takim przypadku będzie to niewola do końca świata plus
      jeden dzień.
      • sam16 Re: Napoleon rzekł 23.09.09, 07:47

        Przed 89 r wydawalo sie ze komuna bedzie do konca siata.
        Pewnie podobnie bylo z imperium rzymskim i innymi potegami ktore po pewnym
        czasie same doprowadzaja sie do upadku.
        Na takiej drodzie jest tez USA.
      • euro-pa o wojna mafijnego kapitaklizmu z własnymi 23.09.09, 08:50
        spolecznestwami
      • turtlezzz Re: Napoleon rzekł 23.09.09, 12:33
        Armia rosyjska jest wg standardów europejskich tak przestarzała, że nie mogłoby być mowy o jej (Rosji) przewodnictwie w sojuszu. Zresztą państwa europejskie bez trudu odparłyby każdy militarny atak. Może nie tak szybko jak USA, ale jednak.

        Dla mnie powód wojny jest jasny: Bush chciał niewielkim kosztem obalić talibów i w ten sposób odpowiedzieć na 11 września. Ameryka najwyraźniej potrzebowała (mam na myśli społeczeństwo i siły zbrojne) tej wojny. I rzeczywiście małym kosztem talibów obalili. W tym momencie trzeba było zainstalować nową władzę i wycofać się, grożąc, że w razie jej obalenia wróci się tu i raz jeszcze zainstaluje swoich sojuszników w Kabulu. A potem raz jeszcze. Zamiast wydawać miliardy, można zagrozić trwałą gotowością do interwencji.

        Tymczasem Zachód wpakował się w to po uszy i teraz najważniejszy jest dlań prestiż. Rządy głowią się jak tej wojny nie przegrać, by nie ponieść politycznej odpowiedzialności w swoich krajach, i by prestiż Zachodu nie upadł tak, jak upadł prestiż ZSRR po jego awanturze w Afganistanie (pamiętamy, zaraz później blok wschodni się rozpadł).
        • yatyter Re: Napoleon rzekł 23.09.09, 18:24
          turtlezzz napisał:

          > Armia rosyjska jest wg standardów europejskich tak przestarzała, że nie mogłoby
          > być mowy o jej (Rosji) przewodnictwie w sojuszu. Zresztą państwa europejskie b
          > ez trudu odparłyby każdy militarny atak. Może nie tak szybko jak USA, ale jedna
          > k.

          Nie trzeba byc ekspretem wojskowym zeby wiedziec ze towje twierdzenie jest
          absolutnie falszywe.
          Wbrew pozorom armia rosyjska jest najpotezniejsza na swiecie i chocieaz troche
          przestarzala ale za to dysponujaca milionami potecjalnych zolnierzy.
          Armia rosyjska to jedyny straszak na amerykanska hegemonie w swiecie.
          Dopoki nie zamieszkalem w Ameryce wydawalo mi sie ze USA kocha Polske a
          nienwidzi Rosji.
          Prawda jest taka ze USA lekcewazy Polske a boi sie Rosji i liczy sie z Rosja jak
          z nikim innym.
          Armia rosyjska poza wszystkimi innym slabosciami jest w posiadaniu broni
          jadrowej a o tym nie mozna zapomniec.
          • turtlezzz Re: Napoleon rzekł 24.09.09, 23:24
            Eskperci rosyjscy niedawno przyznali, że ta potężna armia nie byłaby zdolna podbić Polski czy Turcji (dysponujących podobnymi do siebie siłami, z wyraźnym jednak wskazaniem na Turcję).

            Eksperci amerykańscy kilka lat temu ujawnili, że w wojnie atomowej z Rosją USA praktycznie nie poniosłoby strat. Rosyjskie dowództwo było zgorszone... ujawnieniem tego faktu.

            Potężna armia rosyjska w Gruzji musiała liczyć się z tym, że co trzecia jej bomba nie wybuchała. A łączność była na takim poziomie, że oddział spadochroniarzy idący na Tbilisi został powstrzymany przez... faceta goniącego ich Łazikiem.

            Oczywiście, USA boi się Rosji. Każdy musi się kogoś bać, a Rosja wciąż - z uwagi na swój potencjał nuklearny - jest w posiadaniu drugiej najbardziej niszczącej siły świata. To jednak jest inna bajka, nie ma przełożenia na stan sił konwencjonalnych, które nie mogą równać się z europejskimi. I to nie dziwne, skoro PKB Rosji jest mniejsze od PKB Francji. A miliony żołnierzy ? Sam Trójkąt Weimarski ma więcej ludności niż Rosja.

            • yatyter Re: Napoleon rzekł 25.09.09, 02:54
              Porownywanie zaplecza technicznego armii jak widac na przykladzie Afganistanu
              nie ma nic do rzeczy.
              Zjednoczone sily NATO nie sa w stanie poradzic sobie z niewielka iloscia slabo
              uzbrojonych partyzantow.
              W Iraku Amerykanie z pomoca innych krajow nie sa w stanie zwyciezyc mimo ze nie
              zyje juz Husain i tylko jacys lokalni watazkowie prowadza wojne przeciwko
              njpotezniejszej i najlepiej wyszkolonej armii.
              Tak wiec dochodzimy do wniosku ze technika wojskowa na nic sie zdaje.

              Wojna niczego nie rozwiazuje i nie mozna za pomoca karabinow zmienic mentalnosci
              ludzkiej ani wprowadzic demokracji.
              Ameryka jak doswiadczylismy w ostatnich dniach Polske ignoruje.
              Gdyby Rosja rzeczywiscie napadla na Polske Amerykanie nie kiwna palcem.Moze
              wydaliby ostre oswiadczenie potepiajace agresje ale do wojny nie przystapia a
              jesli nawet by przystapili to jej nie wygraja tak jak nie moga wygrac w Iraku i
              Afganistanie.
              Nasze bezpieczenstwo zalezy od dobrych stosunkow z Rosja i innym sasiadami oraz
              scisla integracja gospodarcza bo wtedy powstaja wspolne interesy ktore wojna
              moze unicestwic ze szkoda dla wszystkich.
              Jestesmy w stosunku do Rosji malym i slabym gospodarczo krajem.
              Nie jestesmy w stanie stawic jej czola w otwartej wojnie i ani Polsce ani Rosji
              ani zadnemu innemu panstwu wojna sie nie oplaca.
              Zamiast sie zbroic i staszyc sie na wzajem powinnismy wszelkimi dostepnymi
              silami budowac dobrosasiedzkie stosunki,rozwijac handel,wymiane kulturalna itd.
              To jest jedyne rozwiazanie -rozsadne i logiczne.
              Sprowadzanie do Polski kilku czy kilkunastu rakiet amerykanskich jest smieszne i
              moze tylko popsuc i tak napiete stosunki.
    • kylax W Afganie nie da sie wygrac humanitarnie. 23.09.09, 21:47
      Jedynie totalna rzez moglaby przyniesc rezultaty. Ale nie o to tam chodzi.

      Afgan to krew, smierc i ciagla walka o zycie.
      • yatyter Re: W Afganie nie da sie wygrac humanitarnie. 23.09.09, 22:05
        kylax napisał:

        > Jedynie totalna rzez moglaby przyniesc rezultaty. Ale nie o to tam chodzi.
        >
        > Afgan to krew, smierc i ciagla walka o zycie.
        Taka totalno wojne stosowali Amerykanie w Vietnamie i wiemy czym sie ona skonczyla.
        Afganistan jest najwiekszym producentem opium a najwiekszym rynkiem zbytu jest
        Ameryka.
        Jest niewyobrazlnym swinstwem mordowac chlopow afganskich ktorych jedynym
        srodkiem utrzymania jest produkcja maku na ktora dostaja pieniadze od tych
        ktorzy nimi handluja.
        Jesli wojsko amerykanskie zniszczy plony za ktore chlop wzial juz zaliczke to
        automatyczne popada w wieksze zadluzenie i jesli sie nie wywiaze tez moze
        stracic zycie z rak handlarzy.
        Niektorzy na tym forum tych ludzi znajdujacych sie miedzy mlotem a kowadlem
        nazywa lachmaniarzmi ktorych nalezy wybic jak pluskwy.

        Polska powinna sie natychmniast wycowfac z tej brudnej wojny.
        Tam gina najbiedniejsi z biednych ludzi na swiecie nie majacy nic oprocz kilku
        zagonow makowych i smierc czychajaca na nich ze szystkich stron.
        Albo ze strony okupantow albo ze od mafii hadlujacej opium.
        >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja