Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ...

24.09.09, 21:09
Nic dodać , nic ująć !!!!
Nie chcę żyć w kraju , gdzie rządzi religia
    • rwakulszowa Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 24.09.09, 21:17
      To jest zbrodnicza sekta, a nie żaden Kościół ! Udowodniliście to
      artykułem o zbrodniach na irlandzkich dzieciach. Wiem że podobne
      zbrodnie mają na sumieniu także polskie zakony. Nikt z członków tej
      sekty nie ma moralnego prawa żeby kogokolwiek potępiać, póki nie wyzna
      swych grzechów przed Bogiem i się za nie ukorzy. Dotyczy to także
      biskupów i papieży.Haniebne szczucie Alicji Tysiąc może otworzy oczy
      kolejnym byłym katolikom, takim jak ja.
      • jazmig Tysiąc nie chroni swojego dziecka 25.09.09, 09:39
        To przecież Tysiąc pod różnymi pretekstami chwali się gdzie może
        nieudaną próbą abortowania swojej córki.

        To nie KK rozpętał aferę z Tysiąc, ale ona sama i GW.

        Dlatego niech Milewicz zwróci Tysiąc uwagę na to, że batoży swoje
        dziecko.
        • codein Re: Tysiąc nie chroni swojego dziecka 25.09.09, 18:57
          Jasne, katolicy nie przyłożyli ręki do tej sprawy. "Gość Niedzielny" to przecież
          świecka gazetka.
          Jeśli dziecko Alicji Tysiąc będzie miało zrujnowaną przyszłość, to nie przez
          swoją matkę, nie przez ludzi z opcji pro-choice, ale przez katolickie gnidy,
          które z lubością będą pokazywać je sobie palcem, obgadywać za plecami, wyzywać
          jego matkę i przypominać, jaka "wyrodna" była. Katolicy mają w sobie niespożyte
          pokłady nienawiści. Jeśli mogą kogoś skopać, nie przegapią szansy, a gdy będzie
          się szukać winnych, wskażą na swoją ofiarę. Jasne.
    • dzi1a dobrze że koscioły i seminaria pustoszeją 24.09.09, 21:35
      "..W elbląskim seminarium studiuje około 50 kleryków. W ubiegłym roku naukę na
      uczelni, przygotowującej młodych ludzi do kapłaństwa, rozpoczęło 11 mężczyzn.
      W tym roku jak na razie tylko jeden wyraził gotowość rozpoczęcia nauki w
      seminarium.."
      • haial Re: dobrze że koscioły i seminaria pustoszeją 24.09.09, 21:45
        Oczywisicie nie wszyscy muszą lubić Kościół i swój punkt widzenia kształtować
        tylko poprzez poranna lekturę Gazety Wybiorczej (najgorszej szmacie takie
        nieszczęścia nie życzę). Ale to co robi GW w przypadku Alicji T. to totalne
        komsomolskie perfidne i świadome odwracanie kota ogonem.

        Przykład: Katolicy uderzając w matkę atakują dziecko.

        Cóż za perfidia, tak się składa, że gdyby nie opór osób o poglądach
        konserwatywnych Alicja T. sama najbardziej zaatakowałby to dziecię zarzynając je
        z premedytacją nożykiem aborcyjnym i usuwając Julkę z organizmu jak śmiecia.
        Julkę trzeba było chronić przed matką żeby ta jej nie zarżnęła gdy dziecko nie
        mogło się bronić.

        Nigdy nie zapomnę prawdziwego filmiku przedstawiającego moment aborcji. Nóż
        idzie w stronę małego dzieciątka czy zarodka jak kto woli. Nóż zaczyna rozrywać
        dzieciątko a to próbuje się bronić tymi małymi łapkami i nóżkami, chce uciekać
        ale Nóż jest bezlitosny - rozpruwa maleństwo po czym zeskrobuje.

        Oto co Alicja T. chciała zrobić małej Julce, jej malutkie życie chciała
        poświęcić dla swojego komfortu życia w dobrym zdrowiu. Jak ona może spojrzeć
        dziewczynce w twarz
        • wujaszek_joe Re: dobrze że koscioły i seminaria pustoszeją 25.09.09, 07:09
          Może poszukaj w źródłach naukowych. "Niemy krzyk" i jemu podobne produkcje to
          katolicka manipulacja.
        • maura4 Re: dobrze że koscioły i seminaria pustoszeją 25.09.09, 09:02
          W dobie dostępu do informacji, jakiej nigdy na świecie nie było
          kształować swój punkt widzenia tylko na podstawie jednej gazety ?.
          Chyba cię pokręciło. Pod zły adres trafiłeś. Czytelnicy GW na pewno
          nie opierają się tylko na gazecie, to czytelnicy innych jedynie
          poprawnych gazet.
    • kabalarz Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 24.09.09, 21:40
      Ma pani rację, tylko cóż z tego, skoro w tym kraju, naszym kraju, tygodnik
      kościelny ustami niejakiego Franciszka Kucharczyka głosi opinię: "Bo zdrowa
      matka nie musi być zdrową kobietą". Tu aż proszą się ostre słowa, protest, ale
      onże Franciszek nie jest sam w swojej nawiedzonej miłości do bliźniego. Tacy
      sami są inni Tomasz Terlikowski, Bronisław Wildstein, Joanna Najfeld. Przeraża
      mnie ta ich miłość do bliźniego i bez mała kretyńskie hasła: "Bo zdrowa matka
      nie musi być zdrową kobietą. Parafrazując to, mógłbym rzucić hasło, że zdrowy
      fanatyk, nie musi być zdrowym człowiekiem" i nie dotyczy to wyłącznie
      fanatyzmu religinego.
    • yzek A gdzie Pani była... 24.09.09, 22:04
      ...kiedy głośna była sprawa młodej Agaty? W jej przypadku Kościół był na
      miejscu, w osobie księdza, a jak się zrobiło głośno: wielu ludzi, oferując
      wsparcie, również finansowe?

      Nie pamiętam gdzie Pani była, ale gotów jestem się założyć, że w szeregu
      gardłujących o "nagonce", "przymuszaniu" i "państwie wyznaniowym".

      Obłuda pod niebo śmierdząca!

      Y.
      • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 08:12
        Nie nie obłuda. Kłamstwo lub brak wiedzy ze twojej strony.

        W wypadku Pani Alicji był zupełnie inny problem niż w przypadku
        Agaty. Zupełnie czym innym jest pogorszenie wzroku i poród dziecka z
        normalnego stosunku przez "zdrową" ginekologicznie kobietę, a co
        innego jest dziecko rodzące po stosunku, który był wynikiem
        przestępstwa.

        Pięniędzmi ofiarze przestępstwa nie zapłacisz za jej cierpienia.
        • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 09:24
          > W wypadku Pani Alicji był zupełnie inny problem niż w przypadku
          > Agaty.

          Był też zupełnie inny, bo przypadkiem Kościół się dowiedział i oferował wszelką
          pomoc. To oferowanie pomocy zostało zakwalifikowane przez światłych
          dziennikarzy, jako "szczucie, zastraszanie, zmuszanie" i co tam jeszcze.

          To nazywam obłudą.

          > Pięniędzmi ofiarze przestępstwa nie zapłacisz za jej cierpienia.

          Hmm... Krew niewinnego niczemu dziecka jest godziwą zapłatą?

          I tak się zastanawiam: w jakim ciemnym lochu jęczy teraz ten rzekomy
          "gwałciciel"? Co się dzieje w śledztwie w jego sprawie, hmm? Wie ktoś, bo ja mam
          podobno słabą pamięć i skłonność do kłamstwa.

          Y.
          • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 10:50
            > Był też zupełnie inny, bo przypadkiem Kościół się dowiedział
            > i oferował wszelką pomoc. To oferowanie pomocy zostało
            > zakwalifikowane przez światłych dziennikarzy, jako "szczucie,

            Fajnie. Tylko w ramach "trwałości rodziny" robił to wbrew woli jej
            rodziców. Ba nawet próbował doprowadzić do odebrania praw
            rodzicielskich rodzicom Agaty za to, że chcieli postępować zgodnie z
            polskim prawem. No cóż nie ma to jak "chrześcijaństwo" niektórych
            księzy. czyli nie bardzo to wyglądąło na pomoc rodzinie
            Agaty, a bardziej na forsowanie na siłę konkretnego rozwiązania,
            nawet wbrew prawu.


            > > Pięniędzmi ofiarze przestępstwa nie zapłacisz za jej cierpienia.
            >
            > Hmm... Krew niewinnego niczemu dziecka jest godziwą zapłatą?
            Po pierwsze nie dziecka tylko płodu. Po drugie to Agata była wtedy
            dzieckiem, a nią się kompletnie nie przejmujesz. Po trzecie
            urodzenie go te cierpienia by potęgowało. Czy by wychowywała czy
            oddała by do adopcji. Aborcja też była dla niej traumą. Jednak to
            nie TY jesteś od tego co ona powinna wybrać. Tylko ona sama i jej
            najbiżsi. Wcale nie jestem przekonany, że aborcja była najlepszym
            rozwiązaniem. Może lepiej by było żeby urodziła i wychowała to
            dziecko o ile ten poród nie byłby ostatnim porodem w jej życiu.
            Jednak bronię prawa jej i jej rodziców do własnego
            wyboru "mniejszego zła".

            > I tak się zastanawiam: w jakim ciemnym lochu jęczy teraz ten
            > rzekomy "gwałciciel"? Co się dzieje w śledztwie w jego sprawie,
            > hmm? Wie ktoś, bo ja mam podobno słabą pamięć i skłonność do
            > kłamstwa.
            Mogę dodać jeszcze coś. Jesteś leniem. Sprawdź sobie sam jak takiś
            ciekawey.
            • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 11:45
              > bardziej na forsowanie na siłę konkretnego rozwiązania,
              > nawet wbrew prawu.

              A oceniaj sobie jak chcesz. Tylko że zawsze wychodzi tak, że jak Kościół się nie
              wtrąca tylko piętnuje z ambony to hipokryzja, bo nie próbuje pomagać. Jak
              próbuje pomagać: ooo, to jeszcze gorzej, bo NIE POWINIEN SIĘ WTRĄCAĆ.

              Czyli jak chce się walnąć psa, to kij się znajdzie.

              > Po pierwsze nie dziecka tylko płodu.

              Zlepka komórek, zygoty, części ciała coś jak obcięty paznokieć. Nie żałuj sobie!

              > Jednak to nie TY jesteś od tego co ona powinna wybrać.

              Ooo, a prawa do namawiania na wybór moim zdaniem lepszy też mi odmawiasz? A ci
              co namawiali do aborcji to NIE WPŁYWALI na wybór, hmm? Może jeszcze się
              doczekamy wyroku sądu za samo namawianie, to by był kolejny przełom w drodzę do
              pełnej wolności nowego człowieka.

              > Mogę dodać jeszcze coś. Jesteś leniem. Sprawdź sobie sam jak takiś
              > ciekawy.

              Znaczy, też nie potrafisz znaleźć. I żaden z dziennikarzy, którzy pisali o
              "gwałcie" też nie uruchomił dziennikarskiego śledztwa.

              Czyli jest tak, że "czynem zabronionym" w tamtym przypadku był sam seks z
              nieletną, a nie gwałt. Chcesz zaprzeczyć?

              Y.
              • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 11:49
                Prezent od kłamcy i lenia:

                "...wczoraj "Dziennik" zacytował Janusza Wójtowicza, rzecznika komendanta
                wojewódzkiego w Lublinie, że i Agata, i chłopak, który z nią współżył, zeznali,
                że odbywali stosunek dobrowolnie. Wójtowicz powiedział nam jednak, że "sprawa
                była prowadzona w kierunku wykorzystania nieletniej, nie pytaliśmy ją o żaden
                gwałt". Tak mówi też Witold Laskowski z zespołu prasowego komendy miejskiej: -
                Policja w Lublinie nie rozpatrywała sprawy gwałtu, ale sygnał od dyrektora
                szkoły, że ciężarna dziewczynka może mieć myśli samobójcze. Ani 14-latka, ani
                jej matka nie były przez nas przesłuchiwane.

                Potwierdza to nadkomisarz Andrzej Porczak, komendant III komisariatu, który
                zajmował się tą sprawą. Matka też mówi: - Córka nie była przesłuchiwana."

                https://wyborcza.pl/1,76842,5304048,Agata_z_matka_chca_aborcji__Szpital_odmawia.html

                Y.
              • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 14:05
                > A oceniaj sobie jak chcesz. Tylko że zawsze wychodzi tak, że jak
                > Kościół się nie wtrąca tylko piętnuje z ambony to hipokryzja, bo
                > nie próbuje pomagać. Jak próbuje pomagać: ooo, to jeszcze gorzej,
                > bo NIE POWINIEN SIĘ WTRĄCAĆ.
                >
                > Czyli jak chce się walnąć psa, to kij się znajdzie.

                Diabeł jak zwykle "tkwi w szczegółach" i własnie o tych szczegółach
                pisałem, na które nie raczyłeś zwrócić uwagi.

                Oczywiście, że Kościół powninien piętnować naganne zachowania jako
                zjawiska. Nie powinien urządzać nagonnki na konkretną Kowalską za to
                że żyje z gachem bez ślubu. Nie widzisz różnicy?

                Oczywiście że Kościół powinien wychodzić z propozycją pomocy, ale
                nie powinien zmuszać przy pomocy róznych prób nacisku do przyjęcia
                tej pomocy. Nie widzisz różnicy?

                > Czyli jak chce się walnąć psa, to kij się znajdzie.
                A widze, widze jak to robisz. Machasz tym kijem aż miło.
                Nie ważne argumenty, ważne by przyłożyć.

                > Zlepka komórek, zygoty, części ciała coś jak obcięty paznokieć.
                > Nie żałuj sobie!
                Tyś to napisał nie ja.

                > > Jednak to nie TY jesteś od tego co ona powinna wybrać.
                >
                > Ooo, a prawa do namawiania na wybór moim zdaniem lepszy też mi
                > odmawiasz?
                O a cos takiego napisałem? O fajnie to tak kłamać? Oczywiście, że
                masz pełne prawo do tego, tylko osoba którą przekonujesz nie może
                sie czuć zaszczuta twoimi staraniami.

                > A ci co namawiali do aborcji to NIE WPŁYWALI na wybór, hmm?
                A byli tacy? Bo mi się raczej wydawało, że protest dotyczył nagonki
                na nią i jej rodzinę, a nie rodzaju wyboru jaki dokonała. Napisałem,
                że nie wolno na nią było wpływać? Chodziło o to JAK się to robi a
                nie CZY się to robi. Znów te drobne "szczegóły" cię gubią.

                > Może jeszcze się doczekamy wyroku sądu za samo namawianie, to by
                > był kolejny przełom w drodzę do pełnej wolności nowego człowieka.
                Ile jeszcze kłamstw wymyślisz by z nimi "walczyć"?

                Fajna metoda. Najpierw się wymyśla jakąś bzdurę by potem się z nią
                stanowczo rozprawić i już można być szczęśliwym, że się coś
                udowodniło. Nie nic nie udowodniłeś.

                Bo nigdy nie było problemu w tym czy Kościół ma prawo wpływać na to
                co się dzieje w Polsce i na mieszkających ludzi. Takie prawo
                zawsze miał, ma i będzie mieć.
                Dokłądnie tak samo jak każda inna
                grupa obywateli czy sam opojedynczy obywatel. Cały problem tkwi w
                tych "szczegółach" - nie CZY ale JAK chce z tego prawa
                koystać.

                > Znaczy, też nie potrafisz znaleźć. I żaden z dziennikarzy, którzy
                > pisali o "gwałcie" też nie uruchomił dziennikarskiego śledztwa.
                O i kolejny raz widzisz coś czego nie napisałem. Nie niepotrafię a
                nie chce mi się. Jedno jest pewne był to efekt czynu zabronionego.

                > Czyli jest tak, że "czynem zabronionym" w tamtym przypadku był sam
                > seks z nieletną, a nie gwałt. Chcesz zaprzeczyć?
                To dopiero zrobiło się jasne po twoim następnym poście... ale to nic
                nie zmienia... no chyba że następnym krokiem dla "prawdziwych
                Katolików" będzie zniesienie karania za seks z nieletnią?
                A tak własciwie, czy wiesz dlaczego takie prawo wprowadzono?
                • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 14:43
                  > To dopiero zrobiło się jasne po twoim następnym poście... ale to nic
                  > nie zmienia...

                  Aha: czyli ja się mylę, przeinaczam, pomijam szczegóły i to sprawia, że w ogóle
                  nie warto czytać co piszę.

                  Ty się mylisz w jakiejś sprawie ale "to nic nie zmienia" i nie doczekam się
                  nawet odwołania epitatu "kłamca"?

                  No to trzeba było tak od razu: jak się ustali od początku czyja racja jest
                  najmojsza, to nie ma potem bicia piany.

                  Przypomnę tylko, że ksiądz namawiał Agatę prywatnie i po cichu; rzekoma
                  "nagonka" zaczęła się od czyjegoś (no właśnie: czyjego?) donosiku do prasy, że
                  jakiś duchowny ma czelność do czegoś namawiać i od czegoś odwodzić.

                  Pewnie znowu się okażę kłamcą i manipulatorem: ale jakoś mnie twoje zdanie mało
                  obchodzi. Jak pokazuje duet Pacewicz i Milewicz: chrześcijanin jasno wyrażający
                  swoje zdanie jest wdzięcznym i dość bezpiecznym celem do gombrowiczowskiego
                  upupiania swoiście rozumianą "miłością bliźniego".

                  Dla mnie wykładem właściwie rozumianej miłości jest i zawsze pozostanie: Ew.
                  Mateusza 18:15-70

                  (15) Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, idź i upomnij go w cztery oczy.
                  Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. (16) Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą
                  jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się
                  cała sprawa. (17) Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet
                  Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!

                  Teraz tłumaczę to na nowomowę:

                  * "idź i upomnij": narzucanie swoich przekonań
                  * "weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch": wywieranie niedozwolonego nacisku
                  * "donieś Kościołowi": organizowanie nagonki
                  * "niech ci będzie jak poganin i celnik": nienawiść, pogarda, mowa nienawiści

                  Podziwiam ludzi Kościoła, którym w takiej atmosferze jeszcze się chce wypełniać
                  te słowa.

                  Y.
                  • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 15:29
                    >> To dopiero zrobiło się jasne po twoim następnym poście... ale to
                    >> nic nie zmienia...
                    >
                    > Aha: czyli ja się mylę, przeinaczam, pomijam szczegóły i to
                    > sprawia, że w ogóle nie warto czytać co piszę.
                    To znowu są twoje słowa, nie moje. Nic takiego nie napisałem.

                    > Ty się mylisz w jakiejś sprawie ale "to nic nie zmienia" i nie
                    > doczekam się nawet odwołania epitatu "kłamca"?
                    W jakiej sprawie się myliłem? Że gwałt? Czy że z przestępstwa? Może
                    raczysz przeczytać co naprawdę pisałem? Nie odwołam słów bo tyczyło
                    one czegoś innego. W dodatku były podane jako alternatywa. Dopiero
                    teraz z czystym sumieniem mogę cię nazwać kłamcą bo upacie próbujesz
                    mi wmówić różne rzeczy, których nigdy NIE twierdziłem.

                    > No to trzeba było tak od razu: jak się ustali od początku czyja
                    > racja jest najmojsza, to nie ma potem bicia piany.
                    Powieś sobie to na ścianie. Może kiedyś zaczniesz się do tego
                    stosować.

                    > Przypomnę tylko, że ksiądz namawiał Agatę prywatnie i po cichu;
                    > rzekoma "nagonka" zaczęła się od czyjegoś (no właśnie: czyjego?)
                    > donosiku do prasy, że jakiś duchowny ma czelność do czegoś
                    > namawiać i od czegoś odwodzić.
                    No własnie. Czyjego. Jakiś wstrętny dziennikarz o tym się dowiedział
                    za pomoca telepatii? Czy jednak było "ciut" inaczej?

                    wyborcza.pl/1,91027,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html

                    No i fajnie. Skąd się o całej sprawie dowiedział ksiądz? Oczywiście
                    miał prawo próbować z nią rozmawiac o ile się na to rodzice
                    zgadzali. Jak widac raczej się NIE zgadzali. Czyli ksiądz udowodnił
                    że ma gdzieś prawo opieki rodziców nad dzieckiem. I co ksiądz podjał
                    próbę, dowiedział się że rodzina sobie nie życzy jego obecności i
                    sobie poszedł? Czy jednak wraz z resztą antyaborcjonistów dalej
                    prowadził naciski na Agatę?

                    No a powiedz jakbyś się TY poczuł skoro do twojego dziecka lezącego
                    w szpitalu, dotarł by Starszy Zboru Świadków Jehowy i zaczał by je
                    przekonywaqc że nie powinno się poddawać operacji chirurgicznej, bo
                    to grzech bo w czasie jej trwania będzie przetaczana krew? Potem
                    razem z resztą zborowników by okupował szpital, robił pod nim
                    manifestacje. Starał by się by odebrano Tobie prawa rodzicielskie bo
                    według niego zgadzając się na tą operację chcesz zrobić twojemu
                    dziecku krzywdę.
                    Ma prawo próbować namawiać Ciebie i za Twoją zgodą Twoje
                    niepełnoletnie dziecko? Oczywiście, że ma - ale czy to były by TYLKO
                    próby przekonania do swoich racji czy jednak coś zupełnie innego?
                    A jakbyś traktował tych co by mówili, że to wyłącznie Twoja i
                    Twojego dziecka decyzja, i skoro ja już podjeliście to szanowny
                    Starszy ma się z swoimi braćmi wynosić? Twierdziłbyś że to są ci
                    co "namawiają do przetaczania krwii"?

                    No tak. Tylko że do czegoś takiego to trzeba mieć wyobraźnie. Trzeba
                    umieć zrozumieć, że kiedyś można znaleźć się na miejscu Agaty i jej
                    rodziców. Większości fundamentalistów jednak tej wyobraźni brakuje.


                    > Pewnie znowu się okażę kłamcą i manipulatorem: ale jakoś mnie
                    > twoje zdanie mało obchodzi. Jak pokazuje duet Pacewicz i Milewicz:
                    > chrześcijanin jasno wyrażający swoje zdanie jest wdzięcznym i dość
                    > bezpiecznym celem do gombrowiczowskiego upupiania swoiście
                    > rozumianą "miłością bliźniego".
                    Chrześcijanin? No wybacz. Problem jest w tym że ja Ciebie ani obydwu
                    księzy (i tego od Agaty, i tego od p. Alicji) za chrześcijan nie
                    mam. IMHO macie z chrześcijaństwem niewiele wspólnego. Bliżej będzie
                    do Chrześcijan duetowi Pacewicz i Milewicz. Za to obraz tych ludzi
                    co chcieli ukamionować nierządnice... o to piękna alegoria na
                    prezentowany przez Ciebie sposób myślenia.

                    > Dla mnie wykładem właściwie rozumianej miłości jest i zawsze
                    > pozostanie: Ew. Mateusza 18:15-70
                    >
                    > (15) Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, idź i upomnij go
                    > w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. (16)
                    > Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby
                    > na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. (17)
                    > Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet
                    > Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!
                    No szkoda że nie poczytałeś nigdy tego co jest "ciut wyżej i "ciut"
                    niżej. A tu sobie poczytaj jak bardzo Twoja intepretacja się różni
                    od tej co Kościół promuje:
                    Link

                    > Podziwiam ludzi Kościoła, którym w takiej atmosferze jeszcze się
                    > chce wypełniać te słowa.
                    >
                    > Y.
                    A ja podziwiam Twoją zdolność do manipulacji tekstem, czy to Biblii
                    czy to moim. Naprawdę jesteś w tym niezły. Każdą sprawę potrafisz
                    przedstawić zupełnie inaczej niż było naprawdę.

                    • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 16:11
                      > Chrześcijanin? No wybacz. Problem jest w tym że ja Ciebie ani obydwu
                      > księzy (i tego od Agaty, i tego od p. Alicji) za chrześcijan nie
                      > mam. IMHO macie z chrześcijaństwem niewiele wspólnego. Bliżej będzie
                      > do Chrześcijan duetowi Pacewicz i Milewicz. Za to obraz tych ludzi
                      > co chcieli ukamionować nierządnice... o to piękna alegoria na
                      > prezentowany przez Ciebie sposób myślenia.

                      Otóż to. Takie "upupianie", głaskanie, "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni"
                      itp. Tak jest ZAWSZE ilekroć ktoś przyznający się do wiary cokolwiek ostrzej
                      wypowie publicznie.

                      Druga strona rzadko stosuje taką miarę do siebie; nie musi; wystarczy im
                      "wnzieść się ponad", załamać ręce nad ciężarem wyborów przynoszonych przez
                      życie, dodać że "trudno przyznać racje".

                      Mnie MOŻNA nazwać hipokrytą, bo MOŻE kiedyś postawiony przed analogicznym
                      wyborem NIE PODEJMĘ WŁAŚCIWEJ DECYZJI. Ich nawet hipokrytami nazwać nie można,
                      bo z góry zakładają wieloznaczność wyborów, uchylają się przed jasnymi
                      deklaracjami; no trzciny na wietrze.

                      Ja może nie przejdę swojej próby, czym Pan mnie słusznie doświadczy za grzechy
                      pychy. Być może pożyczysz mi tego równie serdecznie, jak ja wcześniej pani
                      Alicji długiego życia, aby móc się długo zastanawiać nad własną postawą? Kto
                      wie, kto wie..

                      Na koniec jeszcze każe się "nadstawiać drugi policzek". Nie potrzeba specjalnie
                      nadstawiać, i bez tego się obrywa ze wszystkich stron.

                      > A ja podziwiam Twoją zdolność do manipulacji tekstem, czy to Biblii
                      > czy to moim. Naprawdę jesteś w tym niezły. Każdą sprawę potrafisz
                      > przedstawić zupełnie inaczej niż było naprawdę.

                      Gdzież mi tam do dziennikarzy GW i sędzi jakjejtam, co wydała wyrok, o który już
                      natrzaskano z parę tysięcy pewnie komentarzy. Mogę się wspiąć na wyżyny erystyki
                      i trollingu, ale nie doskoczę: za cienki Bolek jestem.

                      Y.
                      • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 16:28
                        > Otóż to. Takie "upupianie", głaskanie, "nie sądźcie, a nie
                        > będziecie sądzeni" itp. Tak jest ZAWSZE ilekroć ktoś przyznający
                        > się do wiary cokolwiek ostrzej wypowie publicznie.
                        Co masz pretensję że wytyka się hipokryzję?

                        > Druga strona rzadko stosuje taką miarę do siebie; nie musi;
                        > wystarczy im "wnzieść się ponad", załamać ręce nad ciężarem
                        > wyborów przynoszonych przez życie, dodać że "trudno przyznać
                        > racje".
                        Ot widze, że Ty lubisz tylko "proste rozwiązania". Jaka kolwiek
                        próba pokazania ciut większej złożoności świata to dla ciebie za
                        dużo.

                        > Mnie MOŻNA nazwać hipokrytą, bo MOŻE kiedyś postawiony przed
                        > analogicznym wyborem NIE PODEJMĘ WŁAŚCIWEJ DECYZJI.
                        Nie kochany. Hipokryzja to nie jest podejmowanie "niewłasciwej
                        dycyzji, tylko podejmowanie decyzji sprzecznych z głoszonymi
                        poglądami bo tak jest człowiekowi wygodniej.

                        > Ich nawet hipokrytami nazwać nie można, bo z góry zakładają
                        > wieloznaczność wyborów, uchylają się przed jasnymi deklaracjami;
                        > no trzciny na wietrze.
                        Coś takiego nazywa się mądrością. Im człowiek ma większą wiedzę tym
                        staje się ostrożniejszy w wyrażaniu sądów. Posłuchaj jak wypowiadają
                        się na jakiś temat ze swojej dziedziny profesorowie. Mówią z
                        pewnością w głosie JEDYNIE wtedy gdy mają na temat jakiejś sprawy
                        komplet informacji. Inaczej sa bardzo ostrozni w wypowiadaniu sądów.

                        > Ja może nie przejdę swojej próby, czym Pan mnie słusznie
                        > doświadczy za grzechy pychy. Być może pożyczysz mi tego równie
                        > serdecznie, jak ja wcześniej pani Alicji długiego życia, aby móc
                        > się długo zastanawiać nad własną postawą? Kto wie, kto wie..
                        Nie. Wołałbym by Bóg przestał cię wreszcie karać i oddał Ci rozum.
                        Nie chcę by cię czym innym doświadczał. Chciałbym byś wreszcie
                        nauczył się patrzeć na wszystkie sprawy ciut szerzej. No i kiedyś
                        przeczytał cały Nowy Testament.

                        > Na koniec jeszcze każe się "nadstawiać drugi policzek". Nie
                        > potrzeba specjalnie nadstawiać, i bez tego się obrywa ze
                        > wszystkich stron.
                        Słuchaj albo rybki, albo akwarium. Podoba ci się albo nie, tak Jezus
                        powiedział. Zresztą nie tylko o policzku. Jak ktos będzie chciał
                        twoją szatę też mu musisz oddać. Własciwie to nie musisz, tak samo z
                        tym policzkiem - tyle że wtedy albo się nie nazywaj chrześcijaninem,
                        albo przyjmij z pokorą świadomość swojej grzeszności. Nie może być
                        tak że uwazasz że tak nie musisz robić i dalej jest wszystko fajnie.

                        > Gdzież mi tam do dziennikarzy GW i sędzi jakjejtam, co wydała
                        > wyrok, o który już natrzaskano z parę tysięcy pewnie komentarzy.
                        > Mogę się wspiąć na wyżyny erystyki i trollingu, ale nie doskoczę:
                        > za cienki Bolek jestem.
                        Ble ble ble. Pobleblaj jeszcze, spróbuj pokryć kpiną fakt, że
                        złapałem cię na manipulacjach. Może się poczujesz lepiej.
                        • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 16:55
                          > Co masz pretensję że wytyka się hipokryzję?

                          No i znowu... No ale cóż: na czele Kościoła stoją najwięksi hipokryci na świecie.

                          > Nie kochany. Hipokryzja to nie jest podejmowanie "niewłasciwej
                          > dycyzji, tylko podejmowanie decyzji sprzecznych z głoszonymi
                          > poglądami bo tak jest człowiekowi wygodniej.

                          Jak ktoś ma na wszelki wypadek takie poglądy, że żadna decyzja nie stanie w
                          sprzeczności z nimi, to nie ma nawet szans na zostanie hipokrytą. Tylko jak go
                          nazwać obecnie?

                          > Nie. Wołałbym by Bóg przestał cię wreszcie karać i oddał Ci rozum.

                          Ooo, skąd pewność że kiedykolwiek dał?

                          > Chciałbym byś wreszcie nauczył się patrzeć na wszystkie sprawy ciut szerzej.

                          Ooo, jakże to kusząca perpsektywa: Nigdy więcej się nie musieć tłumaczyć ze
                          swoich poglądów, patrzeć z wyższością na tych wszystkich radykałów... Mogłoby
                          być fajnie.

                          > No i kiedyś przeczytał cały Nowy Testament.

                          A to już za późno.

                          > Podoba ci się albo nie, tak Jezus powiedział.

                          Czy mi się wydaje, czy przed chwilą zbierałem bęcki za pomijanie kontekstu innej
                          Jego wypowiedzi i szerszego komentarza do niej?

                          > albo przyjmij z pokorą świadomość swojej grzeszności.

                          Przyjmuję, od zawsze odkąd pamiętam. I to mnie właśnie wkurza: jak nie jesteś
                          święty, to słowa nie możesz powiedzieć, bo ci wytkną że święty nie jesteś. Jak
                          ktoś przypadkiem święty się zdarzy: też nie może, bo albo a) co on tam wie o
                          życiu b) jakże śmie się odzywać, skoro sam Jezus mówił "nie sądźcie" c) a tak w
                          ogóle to powinien siedzieć cicho i w pokorze nadstawiać oba policzki.

                          > Ble ble ble. Pobleblaj jeszcze, spróbuj pokryć kpiną fakt, że
                          > złapałem cię na manipulacjach. Może się poczujesz lepiej.

                          Zawsze to jakaś satysfakcja zostać pobitym w uczciwej walce: jak już się zaczęło
                          ostro, to się pojaiwły prawdziwe argumenty, ale ani razu ksiądz-pedofil,
                          inkwizycja ani wojny religijne: no po prostu szacun ziom!

                          Y.
                          • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 17:48
                            > No i znowu... No ale cóż: na czele Kościoła stoją najwięksi
                            > hipokryci na świecie.
                            Powiedziełem cos takiego?

                            > Jak ktoś ma na wszelki wypadek takie poglądy, że żadna decyzja nie
                            > stanie w sprzeczności z nimi, to nie ma nawet szans na zostanie
                            > hipokrytą. Tylko jak go nazwać obecnie?
                            Teoretycznie można takie poglądy mieć. Tylko chciałbym w praktyce
                            byś przedstawił na czym takie poglądy polegają. Kto takie poglądy ma
                            i gdzie je głosił. Potrafisz zjechać do poziomu konkretów?

                            > Ooo, skąd pewność że kiedykolwiek dał?
                            Nie pewność, a wiara. :).

                            > Ooo, jakże to kusząca perpsektywa: Nigdy więcej się nie musieć
                            > tłumaczyć ze swoich poglądów, patrzeć z wyższością na tych
                            > wszystkich radykałów... Mogłoby być fajnie.
                            A nie prawda. Każdy musi umieć się wytłumaczyć się ze swoich
                            poglądów. Hmmmmm a co do "radykałów"... a pomyslałeś o radykałach
                            komunistach, radykałach organizacji gejowych czy radykałach z krajów
                            arabskich?

                            > A to już za późno.
                            Wiem, wiem. Chwaliłeś się jakobyś to zrobił. To tym razem zrób to
                            jeszcze raz, ale ze zrozumieniem.

                            > > Podoba ci się albo nie, tak Jezus powiedział.
                            >
                            > Czy mi się wydaje, czy przed chwilą zbierałem bęcki za pomijanie
                            > kontekstu innej Jego wypowiedzi i szerszego komentarza do niej?
                            Sugerujesz, że może być inny odbiór tej prawdy? Możesz mi podać jaki
                            on jest, dlaczego tak sądzisz i na podstawie jakich przesłanek? Może
                            być ciekawie.

                            > Przyjmuję, od zawsze odkąd pamiętam. I to mnie właśnie wkurza: jak
                            > nie jesteś święty, to słowa nie możesz powiedzieć, bo ci wytkną że
                            > święty nie jesteś. Jak ktoś przypadkiem święty się zdarzy: też nie
                            > może, bo albo a) co on tam wie o życiu b) jakże śmie się odzywać,
                            > skoro sam Jezus mówił "nie sądźcie" c) a tak w ogóle to powinien
                            > siedzieć cicho i w pokorze nadstawiać oba policzki.

                            :) Zerwij z chrzescijaństwem, będzie ci się żyło lepiej jak ci to
                            tak uwiera.
                            A co do meritum - no cóż to jest trochę inaczej. Święty nie
                            oznacza "nie znający życia" - tylko starający się przez to zycie iść
                            z wolą Boga. Nie zawsze się udaje, jednak miarą świętości jest
                            stosunek do swoich błędów. Zarówno wiedza o nich jak i próby realne
                            walki z nimi. Jak ktoś się gdzieś zamknie w jakiejś "szklanej wieży"
                            w ten sposób unikając kontaktu z wszelkimi problemami dnia
                            codziennego to go nigdy nie nazwę "świętym". Ot moralista który sam
                            przed życiem tchórzy a próbuje poczać innych.
                            Z tym mówieniem to też tak nie jest. Problem PO CO mówisz. Jaki jest
                            cel tego "sądzenia" jaki "pobudki". Czy chcesz z miłości do swojego
                            brata go napominać, bo się o niego troszczysz, czy chcesz mieć
                            frajdę ze zjechania go zrówno z ziemią za popełnioną bzdurę?
                            Czy Gość Niedzielny chciał swoim artykułem pomóc p. Alicji? Chciał
                            pomóc sądowi? Chciał jakoś pomóc innym kobietom w takim samej
                            sytuacji? PO CO napisali ten artykuł? Co nim chcięli osiągnąć? Co
                            osiagneli? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Oni się zastanawiali?
                            A co do nadstawiania policzków... zawsze wolałem unikać walki. Jakoś
                            mi się to udawało. Hehe potencjalnym napastnikom nigdy nie opłacało
                            się mi wlać - bardziej opłacało się żyć w pokoju. Więc można - tak
                            choć trochę.

                            > Zawsze to jakaś satysfakcja zostać pobitym w uczciwej walce: jak
                            > już się zaczęło ostro, to się pojaiwły prawdziwe argumenty, ale
                            > ani razu ksiądz-pedofil, inkwizycja ani wojny religijne: no po
                            > prostu szacun ziom!
                            Jakbys raczył pisać cały czas na temat i nie wmawiać mi róznych
                            rzeczy było by jeszcze przyjemniej. Bo dyskutowac mogę z róznymi
                            opiniami. Nie znoszę jednak jak ktoś manipuluje moimi wypowiedziami.
                            A co do księzy pedofili - oni nic nie mają do tej sprawy, tak samo
                            inkwizycja czy wojny religijne. To sa normalne aberracje występujące
                            w każdej organizacji w religijnej też. Sprawę bym poruszył dopiero
                            jakbyś próbował mi wmawiać, że w Kościele było, jest i będzie
                            wszystko i zawsze ok.
                            • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 18:38
                              > > No i znowu... No ale cóż: na czele Kościoła stoją najwięksi
                              > > hipokryci na świecie.
                              > Powiedziełem cos takiego?

                              Słuchaj: jak się będziemy sądzić jak nie przymieżając AT vs GN, to będziemy się
                              tak łapać co chwila za słówka.

                              Nie, nie powiedziałeś nic takiego. A czy ja mówię, że coś powiedziałeś? Też nie
                              mówię. Więc to takie tylko głośne myślenie.

                              Może tymczasem póki jeszcze gadamy, pozwól mi na odrobinę luźniejszej
                              wypowiedzi, OK? Jak się spotkamy na dyspucie naukowej lub na sali sądowej, to
                              wtedy sobie popilnujemy, żeby każda wypowiedź ściśle wynikała z poprzednich
                              według reguł logicznego wnioskowania.

                              > Teoretycznie można takie poglądy mieć. Tylko chciałbym w praktyce
                              > byś przedstawił na czym takie poglądy polegają. Kto takie poglądy ma
                              > i gdzie je głosił. Potrafisz zjechać do poziomu konkretów?

                              W czystej "idealnej" postaci pewnie nie znajdziesz takiego. Ale da się to
                              wydestylować. Wzorce typu: "aborcja zdecydowanie nie, ale nie możemy nikogo
                              zmuszać, więc powinna być dozwolona". Wierność małżeńska: owszem, no ale
                              przecież może się trafić ktoś lepszy, a ten obecny zamienić w zołzę lub
                              zakapiora. Albo: zakazać narkotyków, no ale trawkę to od czasu do czasu wypalić
                              by można i niewielką ilość na własne potrzeby... Podatki płacić należy, no ale
                              żeby tak coś na czarno zarobić, to przcież fiskusowi nie trzeba wszystkiego
                              wykazywać, tylko tak aby nie za dużo...

                              Żeby nie było: zwolenników pełnej legalizacji na życzenie, choćby i na dzień
                              przed urodzeniem do takich NIE zaliczam; z wiadomych względów.

                              Czyli: ilekroć jakaś zasada kiedyś się może okazać za ostra, to ją zawczasu
                              stępiamy. Tak na wszelki wypadek, no bo a nuż się przyda?

                              Czy jakichś głosicieli z nazwiska naprawdę muszę wskazywać? Rozejrzyj się
                              dookoła; na pewno znajdziesz takich praktycznych głosicieli i realizatorów kultu
                              świętego spokoju.

                              > A nie prawda. Każdy musi umieć się wytłumaczyć się ze swoich
                              > poglądów.

                              Owszem: ale niektórzy zauważalnie częściej od innych, a niektórzy pomijalnie
                              znikomo.

                              > Wiem, wiem. Chwaliłeś się jakobyś to zrobił. To tym razem zrób to
                              > jeszcze raz, ale ze zrozumieniem.

                              A po czym niby się objawi to zrozumienie? Że jak wrócę, to zamiast gromić będę z
                              cierpliwością, zrozumieniem i delikatnością tłumaczyć i upominał, nawet jak coś
                              lub ktoś mnie wkurza aż się we mnie gotuje? I podworować sobie z kogoś nie będę
                              mógł, nawet jak będzie plótł bzdury? Oj, to coś nie bardzo dajesz przykład :)

                              > Sugerujesz, że może być inny odbiór tej prawdy? Możesz mi podać jaki
                              > on jest, dlaczego tak sądzisz i na podstawie jakich przesłanek? Może
                              > być ciekawie.

                              A dość dobry jesteś w wyszukiwaniu komentarzy do Biblii to znajdziesz stosowny.
                              Mi wystarczy to, że Jezus niesłusznie oskarżany przed sądem jak oberwał po
                              twarzy to nie nadstawiał policzka, tylko jeszcze śmiał odpyskowywać.

                              > Czy Gość Niedzielny chciał swoim artykułem pomóc p. Alicji? Chciał
                              > pomóc sądowi? Chciał jakoś pomóc innym kobietom w takim samej
                              > sytuacji? PO CO napisali ten artykuł? Co nim chcięli osiągnąć? Co
                              > osiagneli? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Oni się zastanawiali?

                              Być może chciał pomóc p. Alicji zrozumieć błąd? Kobietom w podobnej sytuacji
                              mógł przypomnieć, że popełniają starszliwy grzech. Takich oczywistych rzeczy nie
                              muszę Ci chcyba tłumaczyć?

                              A przypisywać wyłącznie złe intencje i tłumaczyć ich posępowanie "nienawiścią i
                              pogardą"... Jeśli to jest efekt większego rozsądku i mądrości, to ja wolę
                              pozostać głupim. Naiwnie wierzę nawet, że AT nie chciałaby zrobić aborcji, gdyby
                              naprawdę zrozumiała co ona oznacza; a jej dalsze działania naiwnie tłumaczę tym,
                              że nadal nie rozumie.

                              To ja poproszę teraz w lewy policzek...

                              Na razie!

                              Y.
                            • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 18:41
                              > To sa normalne aberracje występujące
                              > w każdej organizacji w religijnej też. Sprawę bym poruszył dopiero
                              > jakbyś próbował mi wmawiać, że w Kościele było, jest i będzie
                              > wszystko i zawsze ok.

                              To może jednak uwierzysz, że przypadek Agaty też był taką "aberracją",
                              wierzchołkiem góry lodowej, pod spodem której trwa cicha praca, ratująca życie
                              wiele dzieci?

                              Ja jestem naiwny, to tak właśnie to widzę.

                              Dobranoc!

                              Y.
                • maura4 Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 15:19
                  Wyrok sądu za namawianie ?. To wcale możliwe, jeżeli namawiający
                  nie zna umiaru i wbrew namawianemu, nie chce dać mu spokoju. Wtedy
                  namawianie staje się molestowaniem, a za to sąd może skazać.
                  • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 15:28
                    > Wtedy namawianie staje się molestowaniem, a za to sąd może skazać.

                    A jak namawia z nabitym pistoletem wymierzonym w kogoś, to się staje groźbą karalną. Dobrze wiesz, że nie o takie chodzi.

                    Y.
                    • maaac Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 15:32
                      > A jak namawia z nabitym pistoletem wymierzonym w kogoś, to się
                      > staje groźbą karalną. Dobrze wiesz, że nie o takie chodzi.
                      >
                      > Y.
                      Wręcz przeciwnie on wie, że O TAKIE namawianie chodzi.
                      Cały czas próbuję Ci to do głowy wbić, a Ty najwyraźniej starasz się
                      być na to odporny.
                      • andrzej-bce Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 18:23
                        Ale trafiłeś na wolnomyśliciela aż ci się dziwię że wdałeś się z takim czymś w
                        polemikę
                        • yzek Re: A gdzie Pani była... 25.09.09, 18:43
                          > Ale trafiłeś na wolnomyśliciela aż ci się dziwię że wdałeś się z takim czymś w
                          > polemikę

                          Z takimi jak ja się nie polemizuje, tylko flekuje. Przyzwyczaiłem się. A kolega
                          może z tych znajomych maaac, co to lepiej znają Biblię? Zapisałbym się na
                          korepetycje albo cuś.

                          Y.
    • zonakochajacamezabardzo A czy Pani Alicja kocha swoja corke 24.09.09, 22:12
      Zadaja pytanie, a czy ta pani Alicja kocha te dziecko przez ktore
      traci wzrok? Nie chciala jej urodzic, teraz moze nawet nienawidzi?
      Iluz to kobiet dowiadywalo sie w czasie ciazy ze maja nowotwor i
      mimo tego decydowalo sie urodzic! Wlasnie do takich mam szaconek, a
      ni do tej pani, ktora nienawidzi wlasne dziecko!
      • rwakulszowa Re: A czy Pani Alicja kocha swoja corke 24.09.09, 22:22
        Już niedługo zdelegalizujemy sektę pt KK za wszystkie zbrodnie i
        złodziejstwa Watykanu ! Wyprzecie sie wtedy wszyscy nie tylko tego że
        byliscie katolikami, ale także tego że wierzycie w Boga !
      • maruda.r Re: A czy Pani Alicja kocha swoja corke 24.09.09, 23:45
        zonakochajacamezabardzo napisała:

        > Zadaja pytanie, a czy ta pani Alicja kocha te dziecko przez ktore
        > traci wzrok? Nie chciala jej urodzic, teraz moze nawet nienawidzi?
        > Iluz to kobiet dowiadywalo sie w czasie ciazy ze maja nowotwor i
        > mimo tego decydowalo sie urodzic! Wlasnie do takich mam szaconek, a
        > ni do tej pani, ktora nienawidzi wlasne dziecko!

        ****************************

        Tak durny pogląd mogła przedstawić wyłącznie osoba, która dziecka nie miała i
        mieć nie może - i zasady nie rozumie relacji między dzieckiem, a rodzicem.

        Doradzam w miarę szybką wizytę u psychiatry.

        • maura4 Re: A czy Pani Alicja kocha swoja corke 25.09.09, 09:24
          A mówią , że głupich pytań nie ma. Może i tak, ale ja nie spotkałam
          jeszcze głupca, który zadał mądre pytanie.
    • www.nasznocnik.pl Mnóstwo tu katolików, tylko mało chrześcijan... 24.09.09, 22:20
      .
    • kordonfan Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 24.09.09, 23:10
      Pomimo ogromnej liczby wypowiedzi w mediach, tekstów prasowych,
      wpisów w sieci, nie dostrzegłem aby ktoś zwrócił uwagę na
      zagadnienie o fundamentalnym znaczeniu, to znaczy na przyczynę
      sprawy Alicji Tysiąc. Zaryzykuję teorię, że powodem, z którego w
      ogóle doszło do tej sprawy jest to, że 30-40 lat temu (kiedy Alicja
      Tysiąc przyszła na świat) nie wychodziła jeszcze Gazeta Wyborcza. To
      przez to matka Alicji Tysiąc nie miała możliwości zetknięcia się z
      tą krynicą mądrości, wzorem moralności, i co tu ukrywać z samą
      esencją cnót wszelakich i dobroci najwyższej. A prori można założyć,
      że matka takiej córki jaką jest Alicja Tysiąc na pewno byłaby stałą
      czytelniczką Gazety Wyborczej, bo przecież jej czytelnikiem jest
      każdy rozumny i poczciwy człowiek. Ale że Gazeta wówczas jeszcze nie
      wychodziła, tedy tkwiła biedaczka w mrokach polskiego katolickiego
      ciemnogrodu i zaścianka. To z tej przyczyny ta biedna, zagubiona, bo
      niewyedukowana przez postępową Gazetę Wyborczą, istota nie postąpiła
      tak, jak każda nowoczesna kobieta-europejka i nie usunęła Alicji
      Tysiąc. Przeciwnie musiała urodzić Alicję i co najgorsze, za tę
      straszliwą krzywdę jaką jest urodzenie dziecka nie dostała żadnego
      odszkodowania zasądzonego przez Trybunał w Sztrasburgu ani Sąd
      Okręgowy w Katowicach. Gdyby uczyniła to, co powinna zrobić każda
      postępowa i światła europejka i zabiła, oj co ja wypisuję, kajam się
      i stukrotnie przepraszam, jakie tam znowu zabiła, oczywiście gdyby
      usunęła ciążę, płód, zarodek, zygotę – już sam nie wiem jak to
      nazwać, żeby być dostatecznie postępowy i nowoczesny, więc napiszę:
      gdyby w odpowiednim czasie pozbyła się tego świństwa ze swojego
      brzucha i spuściła do klozetu, nie byłoby dziś sprawy Alicji Tysiąc
      i wywołanego przez nią ujadania zaprzałych kundelków ciemnogrodu.
      Alicja zakończyłaby swoje ziemskie bytowanie w tak piękny, postępowy
      i promowany przez feministki sposób. Nie byłaby narażona na coś
      najgorszego, co może przytrafić się kobiecie, mianowicie na
      makabryczną, koszmarną, przerażającą rzecz jaką jest zajście w
      ciążę, oraz na niewyobrażalne dylematy: czy ponosić ryzyko
      pogorszenia wzroku o kilka dioptrii czy zabić swoje własne dziecko –
      oj znowu napisałem zabić - jeszcze raz przepraszam ale to chyba
      jakieś natręctwo i powinienem się leczyć lub udać się na reedukację
      do jakiejś postępowej, lewicowej organizacji feministycznej. Na
      szczęście dziś żyjemy w zupełnie innych czasach niż biedna matka
      Alicji Tysiąc. Dziś jest Gazeta Wyborcza, z której każdy inteligent
      może się dowiedzieć co ma myśleć. Przede wszystkim mamy wreszcie
      niezawisłe sądy, na które zawsze można liczyć. Sądy, które w
      sprawach o obrazę uczuć religijnych, zakaz nachalnej promocji
      homoseksualizmu, prezentacje typu fallus na krzyżu, zawsze uznają,
      że najważniejsza jest wolność słowa, swoboda wypowiedzi artystycznej
      i nie można pod żadnym pozorem zamykać ludziom ust, ograniczać
      ekspresji twórczej. Ale w sprawach o użycie słowa: pedał, czy
      zwrotu: zabicie dziecka nienarodzonego, to już wolność słowa nie
      jest taka ważna, bo ważniejsze są dobra osobiste osoby dotkniętej
      wypowiedzią. To wszystko dzięki wybitnym sędziom, którzy zawodowe
      szlify zdobywali w czasach ustroju szczęśliwości społecznej, gdyż
      tacy sędziowie orzekają w sądach wyższych instancji (okręgowych,
      apelacyjnych i Najwyższym), a młodzi sędziowie są kształtowani przez
      te doświadczone kadry. Nadmienię że do 1989 r. ponad 90 % sędziów
      było członkami PZPR, a co bardziej wybitne jednostki były
      absolwentami podyplomowych studiów na WUML (Wyższy Uniwersytet
      Marksizmu i Leninizmu). To staranne wykształcenie sędziów pozwala im
      na wysnucie wniosku, że nie ma wolności słowa dla wrogów wolności
      słowa. A to, że postępowe, lewicowe środowiska są gorącymi obrońcami
      wolności słowa, a katolicki ciemnogród nie, wie nie tylko sędzia,
      ale każdy rozumny i przyzwoity człowiek, bo przecież czytał o tym w
      Gazecie Wyborczej. Na szczęście w WUML-u nie uczyli o kimś takim jak
      Francois-Marie Arouet znany jako Voltaire, który mawiał: Za twoje
      poglądy chętnie bym cię zabił, ale oddam życie żebyś mógł je
      swobodnie głosić.
      • maruda.r Re: Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chron 24.09.09, 23:51
        kordonfan napisał:

        Zaryzykuję teorię, że powodem, z którego w
        > ogóle doszło do tej sprawy jest to, że 30-40 lat temu (kiedy Alicja
        > Tysiąc przyszła na świat) nie wychodziła jeszcze Gazeta Wyborcza. To
        > przez to matka Alicji Tysiąc nie miała możliwości zetknięcia się z
        > tą krynicą mądrości, wzorem moralności, i co tu ukrywać z samą
        > esencją cnót wszelakich i dobroci najwyższej.

        ****************************

        W tych czasach, drogie dziecko, bez problemu (i bez Gazety Wyborczej) można było
        pójść do pierwszego lepszego gabinetu ginekologicznego i od ręki przeprowadzić
        zabieg.

        • topolowka Re: Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chron 25.09.09, 09:27
          maruda.r napisał:

          > kordonfan napisał:
          >
          > Zaryzykuję teorię, że powodem, z którego w
          > > ogóle doszło do tej sprawy jest to, że 30-40 lat temu (kiedy
          Alicja
          > > Tysiąc przyszła na świat) nie wychodziła jeszcze Gazeta
          Wyborcza. To
          > > przez to matka Alicji Tysiąc nie miała możliwości zetknięcia się
          z
          > > tą krynicą mądrości, wzorem moralności, i co tu ukrywać z samą
          > > esencją cnót wszelakich i dobroci najwyższej.
          >
          > ****************************
          >
          > W tych czasach, drogie dziecko, bez problemu (i bez Gazety
          >Wyborczej) można było pójść do pierwszego lepszego gabinetu
          >ginekologicznego i od ręki przeprowadzić zabieg.

          Ech, piekne czasy byly. I komu to przeszkadzalo?

          Komuchy mialy swoje za uszami, ale trzeba im oddac, ze w 1956
          uchwalily ustawe zezwalajaca na aborcje. To se ne vrati, bo kosciol
          kat ma obsesje na punkcie kontrolowania zachowan seksualnych swoich
          poddanych. No i niech ma, nie moze byc inaczej, skoro sklada sie z
          mezczyzn, ktorym zabroniono seksu.

          Ale dlaczego seksualne obsesje duchownych maja obchodzic obywateli,
          ktorzy nie chca, zeby im kosciol zagladal w majtki?
    • wikonwi Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 24.09.09, 23:47
      Szanowna pani Ewa Milewicz.
      Od dawna apeluję o cywilne prawo do aborcji ,do in Vitro, do eutanazji, do wszystkiego co nasz KK się wytraca. Z cywilnego prawa mogą korzystać wszyscy, a ci którzy ze względu na swoje wartości i przekonania nie chcą niech nie korzystają.
      Dzieckiem pani Tysiąc zajmie się KK ale tylko dusza która będzie napiętnowana jak jej mama.
    • oghana7 Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 24.09.09, 23:57
      ten kosciol to w naszym kraju twor nielitosciwy zarowno dla kobiet
      jak i dla tych innych niepasujacych do szufladki .jak mozna tak
      tepic bezradna w swej sytuacji kobiete.nie patrzy sie na to,ze
      cierpiec bedzie niedlugo jej corka .ten glupi niedouczony
      gancarczyk ,ktory zastapil madrego ks.tkocza to karykatura kaplana
      bez empatii i wrazliwosci .jego artykul czytano kiedys w kosciele o
      dziurze budzetowej ,wiec wyszlam ,zeby do tego kosciola nie wrocic.
      facet nie ma pojecia o polityce a wypowiada sie o wszystkim . pale
      ten niechrystusowy kosciol razem z gancarczykiem!
    • avin Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 02:23
      "Batożenie Alicji Tysiąc, nazywanie jej morderczynią trudno pożenić z faktem,
      że żyjemy w kraju katolickim....."
      Rznie pani glupa czy tez jest glupem?
      Aborcja wedlug kosciola katolickiego jast rozmyslnum zabojstwem, grzechem
      najciezszym z ciezkich - wolajacym o pomste do Boga!
      Niech sie pani pofatyguje do najblizszej parafii i spyta pierwszego
      napotkanego tam ksiedza to przekona sie pani o tym na wlasne uszy.
      • michalw111 Re: Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chron 25.09.09, 07:10
        A przy okazji, to prosze się zapytać tego księdza, co sądzi o
        wyczynach jego kompanów w Irlandii - o otwartej pedofilii, handlem
        dziećmi odebranymi matkom, obozach pracy pod nazwą sierocińców.
        Irlandia - to jedyny obok Polski kraj w Europie, w którym jie wolno
        przeruywać ciąży. Nie sądzę, by podobieństwo miało się tylko na tym
        kończyć. Kościół Katolicki - to twór przeklęty, to narzędzie
        diabła!!! Zwolennicy KK - opamiętajcie się choćby przed śmiercią,
        byście nie musieli znosić wiecznych mąk!!!
        • maura4 Re: Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chron 25.09.09, 09:33
          Po co głowę księżulowi zawracać, ja ci odpowiem, co oni sądzą.
          Duchowny to taki sam człowiek jak ty i ma prawo błądzić. Nic to , że
          ten sam duchowny przy ołtarzu to wybraniec boży, oswiecony bozymi
          prawdami, który ma nauczać owce moralności i prowadzić do boga. Nie
          oczerniać calego kościoła, bo papiestwo ukrywające pedofilów w
          sutananch czy habitach, oraz innych przestępców jest święte. Nie
          usłyszysz, że to co KK robił z irlandzkimi dziećmi to cywilizacja
          śmierci. To było prowadzenie ich do boga.
    • swinia_spigelmana ta corka zyje nielegalnie ! skonczyc z tym zyciem 25.09.09, 02:27
      skoro aborcja mial sie odbyc coreczka tej pnie zyej nieleglanie. A
      Alicja Tysiac tlumaczy: dziecko chciale cie zabic ale niezstey zli
      ludzi mi nie pozwolili. Obrzydliwi katole.

      No a cikewaw czy nagrode AT sie doczeka podpisu coreczki w sprawie
      eutanazji dla mamusi...
    • hugu Ale raz wreszcie sąd stanął na wysokości zadania! 25.09.09, 04:45
      I to jest prognostyk początku końca watykańskiej hegemonii w
      konstytucyjnie świeckim kraju, jakim jest Polska. Oby poszło jak
      lawina! :) :) :)
    • silesius.monachijski.6 Kosciol to nie opieka spoleczna, 25.09.09, 07:20
      i nie instytucja panstwowa, odpowiedzialna za przydzial pomocy potrzebujacym;
      Kosciol to wspolnota wierzacych, majacych takze okreslone poglady dotyczace
      ochrony zycia. O ile wiem - a pytalem osoby zaangazowane w Kosciele, ktore
      sprawe dobrze znaja, pani Tysiac od samego poczatku pozwolila sie manipulowac
      radykalnym srodowiskom proaborcyjnym (glownie "walczacym feministkom"), ktore
      mialy na celu uzyskanie rozglosu w mediach. Do tego celu pani Tysaic (pytanie:
      skoro taka biedna, to skad wziela pieniadze na oplacanie adwokatow i na koszty
      sadowe w kolejnych procesach?? z nieba jej spadly? Niech Pani, Pani Ewo nie
      traktuje katolikow jak naiwniakow: to od samego poczatku byla walka
      ideologiczna przeciwko Kosciolowi) posluzyla sie swoim dzieckiem (podobnie jak
      wczesniej uczynila to Aneta Krawczyk). Co jest berdziej godne napietnowania?
      To, co napisal naczelny Goscia Niedzielnego" (wszyscy jeszcze potrafiacy
      myslec widza w wyroku skazujacym go na grzywne pogwalcenie prawa do wolnosci
      slowa), czy bezwzgledne wykorzystywanie swojego dziecka przez pania Tysiac dla
      uzyskania konkretnych korzysci (wspierajac przy okazaji wojujace
      antyklerykalki, ktore maja wystarczajaco duzo pieniedzy - i jakos zaden sad im
      tego nie zabrania - zeby atakowac i obrazac Kosciol i duchownych)? A tak na
      marginesie: a gdzie ojciec tego dziecka/dzieci pani Tysiac? Chyba dzieci nie
      urodzily sie dzieki zaplodnieniu in vitro? A jezeli - jak przypuszczam - pani
      Tysiac dosc nonszalancko podchodzi do problemu bardziej lub mniej
      przypadkowych kontaktow seksualnych, to czy efekt takiego postepowania tez
      obciaza Kosciol?
      .
      Wpisuje sie Pani, Pani Ewo w styl polemiki, wybrany wczoraj przz Pacewicza.
      Juz dawno GW nie prowadzila takiej krucjaty antykoscielnej. Zastanawiam sie, o
      co tutaj chodzi?
      • maaac Re: Kosciol to nie opieka spoleczna, 25.09.09, 08:19
        > Wpisuje sie Pani, Pani Ewo w styl polemiki, wybrany wczoraj przz
        > Pacewicza.
        > Juz dawno GW nie prowadzila takiej krucjaty antykoscielnej.
        > Zastanawiam sie, o co tutaj chodzi?

        O co? O Kościół!.

        Do czego to doszło by ktoś twierdził że "Kościół to nie opieka
        społeczna". A czym jest Kosciół? Rozumiem że wszystkie nauki
        Chrystusa o pomocy bliźniemu do kosza? Cała praca z biednymi ludzi
        Koscioła do kosza?

        Wygląda tak jakby Diabeł stwierdził, że najlepszym sposobem
        zniszczenia Kościoła jest dywersja od środka. Jego agenci tacy jak
        landaverde czy silesius WSZYSTKO robią by Kościół jak najdalej
        odszedł od cnót chrześcijańskich.
      • swinia_spigelmana drogi silesiusie biblie znasz? 25.09.09, 18:08
        a to tez " nie rzucaj perel przed " GW lewakow ?
    • wawhuancool Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 07:30
      Widać jak kościół zionie "miłością" do swoich baranów
    • wing2009 Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 07:39
      Słusznie, Pani redaktor. Powinniśmy wszyscy bronić dziecka przed
      jego matką!
    • freeskawiniak Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 08:03
      Alicja Tysiąc postawiła się w roli karty którą chcą wszyscy zagrać od KK do
      polityków ,czego to ja się nie dowiedziałem,poruszono wszystkie tematy,
      wmieszano inkwizycje,Stalina,Wermacht i co komu żywnie się podoba,dostajemy
      małpiego rozumu gdy w tle problemu pojawiają się pieniądze i wtedy się
      zaczyna,jakoś dziwnie zapominamy o tym co dzieje na co dzień,o maltretowanych
      dzieciach,niechcianych,podrzucanych,upośledzonych ,śmiesznych
      zasiłkach,pochopnych wyrokach sądów rodzinnych i jeszcze sporo można
      wymienić,jak bardzo odstajemy od Europy świadczy wyrok Trybunału w
      Strasburgu.Uwielbiamy dąć w trąby tylko to wszystko idzie w powietrze !!!!!!!!
      • maura4 Re: Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chron 25.09.09, 08:48
        No bo walka idzie o ideologię. Rzeczywiste problemy ludzi są
        nieistotne. KK i część polityków walczy o to, aby katolicyzm nie
        stał się sprawą prywatną, a był religią państwową, aby wszyscy
        musieli wyznawać jej zasady. Jak daleko nam do Europy, to widać po
        Polakach, którzy dłuższy czas spędzili na zachodzie. Kiedy już
        przyjadą do kraju na jakiś czas, to nie mogą wytrzymać tego
        jazgotu, "chorują " po wizytach w urzędach itd..
        • stawrogin19 Religia to nie jest prywatna sprawa 25.09.09, 08:58
          Byłem na ogłaszaniu tego wyroku i widziałem zastępy młodych ludzi, nie tylko kleryków, wrzeszczące na całą salę: Hańba, skandal, precz z cenzurą, Christus vincit etc (w "GW" o tym oczywiście nie napiszą). Podbudowało mnie to, sam bym sobie pokrzyczał, ale nie bardzo mi pasowało w miejscu mojej pracy. Tak otwarta, prowadzona przy użyciu aparatu władzy (sądów) walka z Kościołem, może tylko zradykalizować "letnich" katolików, którzy dotychczas się nie wyróżniali swoim zaangażowaniem. Każda akcja powoduje reakcję, o tym prawie fizyki powinna pamiętać także pani Tysiąc, która myślała, że jej skargi przeciwko państwu polskiemu pozostaną bez odpowiedzi, że środowiska katolickie i wszyscy ludzie dobrej woli przejdą nad nimi do porządku dziennego.
          • maura4 Re: Religia to nie jest prywatna sprawa 25.09.09, 09:15
            Religia nie jest prywatną sprawą w państwach islamu. Podoba ci się
            to co się tam dzieje, chciałbyś tak żyć ?. Znam sporo letnich
            katolików i dzialania KK ich akurat nie aktywizują, wprost
            przeciwnie zniechęcają. Ci co byli na sali sądowej to na pewno nie
            letni katolicy, ale nadgorliwcy. Ludzie dobrej woli, którzy
            uważają , że państwo polskie może nie przestrzegać prawa, które samo
            stanowi, że w demokracji można nie dawać szansy obywatelowi czy
            instytucjom prawa do odwołania ?. To raczej ludzie złej woli,
            niezbyt rozgarnieci, niewiele rozumiejący zwolennicy dyktatury .
            • stawrogin19 W państwach islamu nie chciałbym żyć, 25.09.09, 09:32
              gdyż to nie mój krąg kulturowy, ale już na takiej wyznaniowej, obrzydliwie bogatej, pełnej słońca Malcie - z pewnością.

              A ludzie dobrej woli to tacy, który nie rozpatrują prawa w oderwaniu od jego treści, od skutków, które wywołuje. Państwo polskie nie tyle nie musi, ale wręcz nie może przestrzegać prawa czy respektować wyroków sądowych (np. płynących ze Strasburga), które są oczywiście sprzeczne z aksjologią tego państwa, głównie z zasadą godności i prawa do życia każdego człowieka. Że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia, nie jest przedmiotem sporów, jak sugerowała sędzia Solecka, ale oczywistym faktem biologicznym. Przecież gdyby nie było tego życia, to zabieg aborcji byłby bezprzedmiotowy, nie byłoby czego rozrywać i miażdzyć. Ludzie dobrej woli rozumieją, że demokracja nie zawsze pisze dobre prawa, dlatego wartość prawa nie oceniają na podstawie kryteriów formalnych (prawo pisane przez Parlament jest dobre, a przez dyktatora - złe), ale na podstawie jego treści. Jeśli idzie o treść, to inspiracją dla wszystkich prawodawców musi być w pierwszym rzędzie Dekalog jako nieprzemijający kanon moralności i podstawowych zasad współżycia ludzi.
              • nick3 Ale twoja logika jest czysto talibska. 25.09.09, 09:54

                Ja rozumiem, że chcesz ustanowić taliban katolicki a nie
                muzułmański:-)

                Formalnie jednak, przyznasz, jest tu identyczność (mglista
                zasada "cesarzowi co cesarskie", która jakoby ma odróżniać
                chrześcijaństwo od islamu, idzie jakoś w odstawkę, gdy katolicy
                czują przewagę).


                Tacy jak ty (czy talibowie) totalitaryści religijni delektują się
                logiczną spójnością swoich wywodów.

                Bo i są one logicznie spójne.

                Tylko co z tego, skoro przesłanki mają doktrynerskie:


                > Że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia, nie jest
                > przedmiotem sporów


                No cóż, ja te spory widzę w naszym społeczeństwie (choćby na tym
                forum:) Ale rozumiem, że ludzie mają różne oczy.


                Demokracja zapewne nie zawsze pisze dobre prawa. Ale jeśli ktoś
                twierdzi, że ma prawo narzucać prawo zgodne ze swoimi przesłankami
                religijnymi (np. "dekalogiem") to się nazywa teokracja.

                Okazuje się, że owocuje ona dziwnie niesympatycznym typem
                organizacji państwowej.

                Malta, o ile mi wiadomo, należy do Strasznej UE, więc z tym ich
                państwem wyznaniowym coś niezbyt konsekwentnie;-)







              • maura4 Re: W państwach islamu nie chciałbym żyć, 25.09.09, 09:59
                To znaczy co z tym Dekalogiem - batożyć cudzołożników, zakazać
                rozwodów , zmusić wszystkich od oddawania czci temu bogu, który
                zakazuje mieć innych przed sobą ?. Zmuszać wszystkich do niedzielnej
                mszy i świecenia dnia swiętego ?. Chyba tylko to nie jest jeszcze
                prawem świeckim egzekwowane. No jasne, otoczyć sie katolickim murem,
                zerwać kontakty i życ w katolickim piekiełku pełnym korupcji,
                złodziejstwa, chamstwa, braku szacunku do drugiego, innego
                człowieka, ale za to na klęczkach. To byłby raj na ziemi.
                • szabo Jeszcze trzeba zapytac, 25.09.09, 10:33
                  ktory to dekalog ma na mysli? Ten oryginalny, wypisany przez Najwyzszego na
                  kamiennych tablicach, czy ten przyjety przez kosciol katolicki, jako wersje
                  oficjalna, bo nie jest to te same 10 zdan?

                  I jeszcze jedno pytanie, czy kary za zlamanie przykazan dekalogu (np. bedziesz
                  dzien swiety swiecil - w oryginale sobota!) maja tez byc biblijne?
          • nick3 Kto sieje wiatr ten zbiera burzę, bigoci. 25.09.09, 09:15

            Co kościół sieje, to i żąć będzie.

            Wasz "wzrost zaangażowania" "ludzi dobrej woli" (cóż za obłuda, by
            tak to nazywać!) przyniesie i w Polsce marny koniec temu krzyżactwu.
    • maczimo Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 08:10
      Żałosny bełkot.
    • stawrogin19 Któryś za nas cierpiał rany... 25.09.09, 08:38
      Ja już nie mogę, czy w tej Wyborczej piszą sami idioci i półinteligenci? Najpierw Pacewicz, a teraz Milewicz udowadniają, że w przedmiotowej sprawie nie mają żadnej wiedzy. Więc spieszę poinformować, że Alicja Tysiąc nie miała prawa do aborcji, gdyż wszyscy specjaliści, którzy ją badali, a było ich ośmiu, stwierdzili, że nie ma żadnego związku przyczynowego między donoszeniem ciąży a pogorszeniem wzroku. Alicja Tysiąc zachorowała na ciężką chorobę przed zajściem w ciążę, a ponieważ nie można tej choroby powstrzymać, wiadome było, że będzie postępować. Postępować niezależnie od porodu. Alicja Tysiąc obawiała się, że ciąża może przyspieszyć utratę wzroku i na tej podstawie starała się o aborcję, jednak Alicja Tysiąc nie jest lekarzem i nie posiada w tej materii specjalistycznej wiedzy. Aborcji ze względów medycznych dokonywa się na podstawie obiektywnych przesłanek stwierdzonych przez specjalistów, a nie na podstawie subiektywnych obaw powódki, że jej zdrowie jest zagrożone. Obawy te były wprawdzie wsparte wskazaniem lekarza pierwszego kontaktu, że powinna poddać się aborcji, ale do wykonania aborcji potrzebna jest zgoda specjalistów, a nie lekarza rodzinnego, który jest od wszystkiego, czyli de facto do niczego. Alicja Tysiąc dostała w Strasburgu odszkodowanie za to, że polskie prawo nie przewidywało procedury odwoławczej od decyzji odmownej specjalisty. Wskutek tego, Alicja Tysiąc musiała udać się do innego specjalisty. Łącznie odwiedziła ośmiu specjalistów, a ich jednobrzmiące opinie wskazywały, że nie ma podstaw do aborcji ze względów medycznych. Nawet gdyby procedura odwoławcza istniała, aborcji by nie wykonano, ponieważ wszędzie zapadałaby decyzja odmowna z racji braku wspomnianego związku przyczynowego między ciążą a pogorszeniem zdrowia. Zatem Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał Alicji Tysiąc odszkodowanie za to, że Polska nie udostępniła jej wszelkich wymaganych procedur (procedury odwoławczej), a nie za to, że Polska pozbawiła ją prawa do aborcji. Takiego prawa Alicja Tysiąc nie miała, bo jej przypadek się nie kwalifikował do aborcji ze względów medycznych. Bardzo chciała zabić swoje dziecko, jednak prawo do aborcji objęłoby ją wtedy, gdyby w Polsce obowiązywała aborcja na życzenie, a taka jest niezgodna z Konstytucją RP, vide: wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997r.

      I wbijcie to sobie raz do głowy, kłamcy i faryzeusze. Ta sprawa jest powszechnie znana, a Wy ciągle kłamiecie. Podobnie jak kłamaliście w sprawie "zgwałconej 14-latki z Lublina", której kler uniemożliwił aborcję. Jeśli nie wiecie, jak się zachować, to na wszelkie wypadek zachowajcie się przyzwoicie!
      • yzek Re: Któryś za nas cierpiał rany... 25.09.09, 09:29
        Ciekawe też czemu ta nieistniejąca procedura odwoławcza miałaby służyć? Zapewne
        temu, żeby jednak odwieść od zabijania dziecka, bo za stwierdzenie, że miałaby
        służyć umożliwieniu jego zabicia, sąd właśnie zasądził 30 tys;

        Y.
        • stawrogin19 Pisałem o tym wczoraj 25.09.09, 09:42
          Sędzina Solecka zauważyła, że Alicja Tysiąc dostała odszkodowanie za to, że nie mogła skorzystać z procedury odwoławczej od jednomyślnych decyzji lekarzy-specjalistów. Zatem "Gość Niedzielny" skłamał - wywodziła Solecka - twierdząc, że Alicja Tysiąc dostała pieniądze za to, że nie pozwolono jej zabić swojego dziecka.

          Czy naprawdę skłamał? Wiadomo, że skorzystanie z procedury odwoławczej nie było celem samym w sobie, ale miało służyć osiągnięciu innego celu. Tym celem była aborcja, która - jak łaskawie zezwoliła niezawisła Solecka - może być nazywa, ale tylko "abstrakcyjnie" zabójstwem. Alicja Tysiąc chciała skorzystać z odwołania, ale głównym celem, któremu odwołanie miało służyć, miała być właśnie aborcja, czyli "abstrakcyjne" zabicie dziecka. Gdyby w taki sposób opisał to "Gość Niedzielny" sprawy by nie było. To właśnie ten skrót myślowy, że Alicja Tysiąc chciała zabić swoje dziecko, nie poprzedzony uściśleniem, że jej bezpośrednie działania koncentrowały się na próbie uzyskania pozytywnych opinii lekarzy i odwołania się od jednomyślnie negatywnych opinii - stanowił kanwę tego kuriozalnego wyroku.
          • yzek Re: Pisałem o tym wczoraj 25.09.09, 10:21
            > Czy naprawdę skłamał? Wiadomo, że skorzystanie z procedury odwoławczej nie było
            > celem samym w sobie, ale miało służyć osiągnięciu innego celu. Tym celem była
            > aborcja

            A czy tą nieszczęsną procedurę w końcu wdrożono? I jak ona wygląda? Bo może się
            teraz okazać, że wygląda tak: pierwszy lekarz się nie zgadza, następuje
            odwołanie, wypowiada się inny lekarz, też się nie zgadza i KONIEC. I nie będzie
            już stukania do trzeciego i kolejnych aż do skutku. Czyli może się okazać, że
            dzięki niezłomnej postawie Alicji Tysiąc

            Ale nie bój żaby: kolejna A.T. ukarze Polskę za brak odwołania od odwołania i
            tak rekurencyjnie.

            Y.
            • yzek Re: Pisałem o tym wczoraj 25.09.09, 10:53
              yzek napisał:

              > już stukania do trzeciego i kolejnych aż do skutku. Czyli może się okazać, że
              > dzięki niezłomnej postawie Alicji Tysiąc

              Nie dokończyłem zdania:

              ... zostało w polsce zaostrzone prawo aborcyjne?

              Y.
        • maura4 Re: Któryś za nas cierpiał rany... 25.09.09, 10:28
          A czemu słuzą inne procedury odwoławcze ?. Skoro państwo pozbawia
          cię samostanowienia, to jeżeli masz potem z tego powodu problemy,
          mozesz domagać sie odszkodowania. Ot i wszytstko. Kiedy nie masz na
          papierze tego, że państwo uniemożliwiło ci jakieś działanie lub cię
          do czegoś zmusiło, a ty poniosłeś z tego tytułu szkodę, to na jakiej
          podstawie możesz domagać się zadośćuczynienia ?. Np. odmawia się
          kobiecie wykonania aborcji, choć są lekarze , którzy uważają , że
          ciąża zagraża jej życiu. Nie ma od tego odwołania , kobieta umiera.
          Nie ma papierka, że odmówiono, no i co wtedy ma zrobic mąż i
          dzieci ?. Pewnie mogą jakoś domagać się swoich praw, ale wyobrażam
          sobie jaka czeka ich gehenna. No a jak mają na papierze, że
          odmawiają aborcji, bo nie ma zagrożenia dla życia, to sprawa
          wygląda zupełnie inaczej. Kiedy państwo pozbawia człowieka
          decydowania o swoim życiu, to musi ponosić tego konsekwencje. Tak
          jest w całym cywilizowanym, demokratycznym świecie. Tylko reżimy
          robią z człowiekiem co chcą i nie ponoszą odpowiedzialności.
          • stawrogin19 Jeśli byli lekarze-specjaliści, którzy twierdzili, 25.09.09, 10:43
            że ciąża zagraża życiu pani Tysiąc, to mogli wydać swoje opinie. Taka jest różnica między brakiem możliwości odwołania w procedurze sądowej i lekarskiej. Jeśli sąd wyda wyrok, od którego nie można się odwołać, to nie można odwołać się nigdzie. Jeśli nie można odwołać się od odmownej decyzji jednego lekarza, można iść do innego, a w przypadku, gdyby ten drugi wydał pozytywną opinię, aborcja zostałaby wykonana. Pani Tysiąc tak właśnie robiła, ale wszyscy lekarze, których odwiedziła, a było ich ośmiu, mieli takie samo zdanie w jej sprawie. Brak odwołania od decyzji lekarskiej ma skuteczność względną, ponieważ nic nie stoi na przeszkodzie udać się do innego lekarza.
            • maura4 Re: Jeśli byli lekarze-specjaliści, którzy twierd 25.09.09, 11:08
              Ja nie piszę konkretnie o pani Alicji, a generalnie po co potrzebna
              jest instytucja odwoławcza i dlaczego musi być w demokratycznym
              państwie. To jest w interesie obywateli, bo zawsze w sporze z
              państwem są słabsi. Lekarze w wielu przypadkach, nie tylko aborcji
              odmawiają ustnie, bo nie mają obowiązku pisemnej odmowy. W różnych
              sytuacjach ludzie proszą o odmowę na pismie i jej nie dostają.
              • iluminacja256 Re: Jeśli byli lekarze-specjaliści, którzy twierd 25.09.09, 12:39
                Najpierw tzreba by było przeczyscić srodowisko pod tym względem.

                Maura, przecież ty dokonale wiesz, ze mając dopiero co wykrytego
                raka piersi i będąc w 7 tygodniu ciązy - nei dostanę skierowania na
                aborcje u 70%-80% lekarzy , bo pzreciez powinam teraz pzrede
                wszystkim mysleć o urodzeniu, leczyć mogę sie potem, a w zasadzie to
                po co, przeciez zspokojnie mogę umrzeć, ale najpier urodze . To o to
                chodzi! Niechbym spróbowała nie być Agata Mróz!
    • utrata1947 Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 08:51
      Polski Kościół to ciemnota intelektualna i ninawistny w stosunku do kobiet
      które są niezależne w swoich poglądach moralnyych.Wara klechom od kobiet i ich
      postaw moralnych
      • pw.2221 Kościół w Polsce, to gniazdo zboczenców,złodziei.. 25.09.09, 08:59
        którzy z Polski i społeczeństwa uczynił dojną krowe, jak niegdyś ZSRR!
    • kociewiak2 Kościół piętnuje Alicję Tysiąc, ale nie chroni ... 25.09.09, 09:27
      czlowiek jest powolany do gloszenia slowa bozego i tylko on,tak mowi
      Biblia.Kosiciol katolicki czesto zapomina ze to Bog jest sedzia
      ostatecznym,kosciol moze napominac z miloscia do drugiego czlowieka,
      i wybaczac tak jak Jezus wybaczal,pomagac,wspierac modlitwa.
      Biczowanie to zaszlosc,kazdy ma wolna wole a Bog w swej milosci
      bezgranicznej daje nam ludzia zawsze szanse nawrocenia.
    • acc4 Nie tylko nie ujmą się za narodzoną 25.09.09, 09:28
      córką, w przyszłości będą jej rzucać kłodu pod nogi, gdy zechce
      ślubu kościelnego....
      • yzek Re: Nie tylko nie ujmą się za narodzoną 25.09.09, 10:14
        > córką, w przyszłości będą jej rzucać kłodu pod nogi, gdy zechce
        > ślubu kościelnego...

        Bezpodstawne przypuszczenia.

        Za to jak przyjdzie pochować mamę z pełnym ceremoniałem, pewnie GW będzie miała
        kolejną okazję do piętnowania "nienawiści" polskich katolików.

        Ale jak dobrze pójdzie to nie będzie miała okazji. A.T. życzę bardzo długiego
        życia, żeby miała mnóstwo okazji przemyśleć wiele spraw (a sądząc po
        dotychczasowej postawie nawet przysłowiowych stu lat może być za mało).

        Y.
        • iluminacja256 Re: Nie tylko nie ujmą się za narodzoną 25.09.09, 12:45
          >Za to jak przyjdzie pochować mamę z pełnym ceremoniałem, pewnie GW
          będzie miała
          > kolejną okazję do piętnowania "nienawiści" polskich katolików.
          >


          Dziekuje bardzo za przewidywanie, ale polscy katolicy wraz z klerem
          dali juz przepiekny pokaz swojej nienawisci na pogrzebie znanego
          łódzkiego ginekologa, który całe zycie słuzył pacjentkom i pozostaje
          w ciepłym wpomnieniu kobiet, które kiedykolwiek miał z nim kontakt -
          dr Wacława Deca, ktoremu Decyzją łódzkiego abp. Władysława Ziółka
          odmówiono odprawienia mszy i pochówku na cmentarzu katolickim z
          udziałem księdza . Nad trumna przemawiał kapelan wojskowy, który nie
          podlegal Ziólkowi . TEGO SIE NIE ZAPOMINA! Chrzesciajńska miłosc
          blizniego wylazła z Ziólka pełna parą !
          • yzek Re: Nie tylko nie ujmą się za narodzoną 25.09.09, 19:15
            "pozostaje w ciepłym wpomnieniu kobiet, które kiedykolwiek miał z nim kontakt"

            Nie wątpię. Pewnie te, które u niego dokonały aborcji wspominają go najcieplej.

            Ale już niedługo odmowa katolickiego pogrzebu będzie karana jako
            "dyskryminacja". Jeszcze tylko kilka wyroków sądów na różnych szczeblach,
            jeszcze się doczekamy.

            Y.
    • kociewiak2 Re: za szkalowanie Kościoła POwinni wisieć wszysc 25.09.09, 09:31
      swiety sie odezwal ..ha ha a moze i ty jestes z pochodzenia zydem,
      zastanow sie i szukaj,bo zydzi to narod ukochany przez Boga.
    • fleshless Kościół ma to w doopie, Kościół musi 25.09.09, 09:35
      trwać,
      nie może więc pozwolić na to żeby stać się klubem dyskusyjnym, w którym każdy
      może mieć swoje poglądy, bo to zagraża jego tożsamości i prowadzi do
      kwestionowania racji jego bytu.
      To nie jest wina tego czy innego księdza, którzy są uwikłani w tę sytuację,
      ale którzy jej nie spowodowali, to jest immanenta cecha natury tego czym
      Kościół, jako organizacja tworzona przez ludzi, jest... Ludzie Kościoła nie
      mogą uciec od tej przemocy, mogą co najwyżej z Kościoła wyjść, ale w obrębie
      samego Kościoła nie ma pełnej wolności...
    • rychoku Kłamstwa i głupie pytania 25.09.09, 10:15
      Kłamstwem jest stwierdzenie, że Kościół kogoś potępia. Kościół potępia
      zbrodnię, nie zbrodniarza. Wręcz przeciwnie, pragnie nawrócenia i zbawienia
      bliżniego, który popełnił zbrodnię.

      Pytanie zaś o to, dlaczego Kościół nie pomógł konkretnej osobie jest głupie. A
      Pani, Pani Milewicz, dlaczego nie pomogła? A bogata Agora czemu nie pomogła?
      Najpierw dajcie Państwo przykład, a póżniej wzywajcie do naśladownictwa. Tak,
      jak robi to Kościół prowadząc liczne dzieła miłosierdzia, o których kto jak
      kto, ale dziennikarz powinien wiedzieć.
      radix.blog.onet.pl
      • maura4 Re: Kłamstwa i głupie pytania 25.09.09, 10:45
        To żart ?. To gazeta ustawia się w roli wielkiego moralizatora i
        nauczyciela życia opartego na prawdach bożych ?. To gazeta głosi, że
        kocha każdego człowieka, a szczególnie tego biednego, słabego,
        chorego i opowiada jak to działa dla ich dobra ?. To gazeta ma dawać
        przykład kościołowi, nie odwrotnie ?. Nazwanie kobiety morderczynią
        nie jest oczywiście potepieniem człowieka. Potępieniem byłoby gdyby
        zaciagnęli ją na stos , w atmosferze religijnego swięta, z
        religijnymi pieśniami na ustach, jak to drzewiej bywało.
        • mikewodzowski Nie jarzę normalnie :) 25.09.09, 11:09
          Jak można być tak ślepym i nie widzieć co robi kościół.
          To co napisane w Biblii, to czego nauczał Jezus nijak ma się do tego co wyprawia
          instytucja zwana Kościół Katolicki.

          Szanuję tych którzy rzeczywiście żyją w/g zasad głoszonych przez Jezusa. Ale ci
          ludzie w takim razie nie mogą należeć do KRK instytucji bandyckiej i diabelskiej.
          Jeżeli nalezą i jeszcze go popierają to znaczy ze są daleko od Jezusa.

          Kościół Katolicki Jezusa Chrystusa - najlepszy na świecie oksymoron.
          • stf i pewnie byś chciał, 25.09.09, 11:54
            żeby katolik przeczytał biblię? to by się dopiero działo. to jak z
            konfrontacją dowolnej partii u władzy z jest programem. chodzi o to
            by rządzić i być ważnym a nie o jakieś pierdoły zapisane w ewangelii
            czy też programie wyborczym.
            • yzek Re: i pewnie byś chciał, 25.09.09, 12:24
              > żeby katolik przeczytał biblię?

              Przeczytałem swojego czasu, całą. Stary i Nowy Testament, żeby nie było. Któryś
              z wypowiadających się tutaj bardzo krytycznie o Kościele może się tym pochwalić?

              Poza tym każdy praktykujący katolik przynajmniej co tydzień słucha jakiegoś
              fragmentu. Któryś z krytyków zagląda do niej częściej? A może Biblia służy
              wyłącznie do wycierania nią sobie gęby?

              Y.
              • iluminacja256 Re: i pewnie byś chciał, 25.09.09, 12:50
                > Przeczytałem swojego czasu, całą. Stary i Nowy Testament, żeby nie
                było.

                Zaledwie raz i kiedyś? Owszem, ja moge sie pochwalić .


                Poza tym każdy praktykujący katolik przynajmniej co tydzień słucha
                jakiegoś
                > fragmentu. Któryś z krytyków zagląda do niej częściej?

                Tak wystarczy isc na studia filologiczne - pzrez rok bedziesz
                zaglądał praktycznie codziennie.
              • maaac Re: i pewnie byś chciał, 25.09.09, 16:34
                > Przeczytałem swojego czasu, całą. Stary i Nowy Testament, żeby nie
                > było. Któryś z wypowiadających się tutaj bardzo krytycznie o
                > Kościele może się tym pochwalić?
                Taaaaaak? Wiesz "jakoś" tak mało Ci wierzę. Znam osoby które sporo
                Biblię czytają i to się objawia w tym, że znają jej treść. Ty jakoś
                wiedzy biblijnej nie wykazujesz. :P. No chyba że ją czytałes jak
                lektury szkolne. :)
                • yzek Re: i pewnie byś chciał, 25.09.09, 17:14
                  > Taaaaaak? Wiesz "jakoś" tak mało Ci wierzę. Znam osoby które sporo
                  > Biblię czytają i to się objawia w tym, że znają jej treść.

                  A se nie wierz. Ja spotkałem wielu co odwrotnie: Biblię rzadko w ręku mają, za
                  to pseudowiedzy biblijej wykazują że hej. Poznaje się ich np. po ogłaszaniu
                  demaskatorskiego "odkrycia" że np. drugie przykazanie jest inne niż w
                  katechizmie. To taki ich szybolet ;)

                  Y.
                  • maaac Re: i pewnie byś chciał, 25.09.09, 18:03
                    > A se nie wierz. Ja spotkałem wielu co odwrotnie: Biblię rzadko w
                    > ręku mają, za to pseudowiedzy biblijej wykazują że hej. Poznaje
                    > się ich np. po ogłaszaniu demaskatorskiego "odkrycia" że np.
                    > drugie przykazanie jest inne niż w katechizmie. To taki ich
                    > szybolet ;)

                    Mam nadzieje, że nie łączysz stwierdzenia o "pseudowiedzy"
                    z "demaskatorskim" odkryciem na temat drugiego przykazania. No bo
                    jakby tu nie ująć gdzieś z czasem z przykazań oficjalnie uczonych
                    dzieci znikł zakaz tworzenia obrazów lub figur, a następnie
                    oddawania im czci.

                    Mnie osobiście znacznie większą frajdę sprawia szokowanie ludzi
                    Pieśnią nad Pieśniami. Widac że Salomon gejem nie był i na urodzie
                    kobiecej się znał.
Pełna wersja