Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali...

02.10.09, 20:16
Kościół stawia się ponad prawem, ponad państwem. Człowiek dla niego
jest nikim, statystyczna jednostka. Jeżeli sąd się ugnie to mamy
państwo wyznaniowe już bez żadnej ściemy.
    • andrzej369 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 02.10.09, 21:06
      Wczytalem sie w tresc artykulu i powiem tak, czy mozna nam powolywac
      sie na Jezusa ?

      Przeciez to instytucjonalny kosiol wciaz powoluje sie na Jezusa, jako
      Boga (cos niepojetego).
      Bledem Autora tego artykulu jest jedna podstawowa sprawa - przywolanie
      Jezusa.
      Jezus to wiara i mamy to, co mniemamy, kazdy inaczej.

      A gdzie sumienie czlowieka, czlowieczenstwo i godnosc kazdej istoty
      zyjacej ?

      Nie mieszajmy juz wiecej, bo i tak sporo zostalo namieszane dzieki
      Ewangelii, podobno spisanych dzieki slowu Jezusa.

      Ewangelia - owszem jest wiele madrosci, ale tez wiele sprzecznosci tej
      madrosci.
      Kosciol RK, wciaz uprawia wtlacza nam paradoksy i zyczylbym sobie aby
      przynajmniej nie czynila to GW, wciaz opierajaca sie na moralnosci
      religijnej.

      Moralnosc ma pochodzenie nie religijne, a wyplywa z godnosci czlowieka,
      z jego rozumu z powiazaniem wnetrza czlowieka.

      Nie mieszac !
      • nick3 Tak. GW powinna mówić z własnego poczucia! 02.10.09, 21:32

        Wydaje mi się błędne to nieustanne "zniżanie się" Gazety do
        domniemanych horyzontów moralnych "katolickiego narodu".

        Publicyści GW, jeśli czujecie, że coś jest złe (albo dobre), to
        mówcie to z własnego poczucia, z własnej żywej emocji moralnej. Bo
        to przecież ona dla was jest największym autorytetem!

        Nie udawajcie, że ważniejsze jest, "co by powiedział Jezus".

        Człowiek, który mówi do ludzi w imieniu sumienia, powinien mówić "w
        pierwszej osobie".

        (Jeśli coś w ogóle można powiedzieć o Jezusie, to prawdopodobnie
        właśnie to, że on tak robił.)


        Taka autorytatywność, jeśli szczera, jest paradoksalnie oznaką
        większego szacunku dla odbiorcy, niż mówienie mu "co by powiedział
        Jezus" (zwłaszcza kiedy ów odbiorca podejrzewa, że nie jest to dla
        nas osobiście życiowa busola moralna).

        Więcej poruszymy sumienie katolików, jeśli powiemy im, co by zrobił
        Marks!;-) (o ile wyczują, że ma to dla nas niekłamaną doniosłość)


        • nick3 Sorry. Nie zauważyłem, że autorami są teologowie. 02.10.09, 21:41

          Przepraszam, nie zwróciłem uwagi, że autorami są teologowie (z czego
          jeden katolicki).

          W sumie jestem pełen szacunku dla tego tekstu (czego może po
          porzednim moim poście nie było widać).

          Wzrósł on jeszcze bardziej, kiedy zauważyłem, że moje powyższe
          zastrzeżenia są bezprzedmiotowe.

          A zwłaszcza - że jeden z tych teologów jest katolicki, i to wcale
          nieszczególnie liberalny.

          Taka odważna mniejszościowa opinia moralna, to się nazywa w
          kategoriach religijnych, z tego co pamiętam, "głos proroczy".

          Ten - jest jak najbardziej godny szacunku.
          • jazmig Tekst zaczyna się od kłamstwa 04.10.09, 19:38
            Jaki jest sens czytanie artykułu, który zaczyna się od kłamstwa?

            "Polska przegrała, gdyż - choć teoretycznie gwarantowała Tysiąc
            prawo do aborcji w tym konkretnym przypadku zapisanym w ustawie
            (zagrożenie zdrowia matki) - to dalsze przepisy okazały się tak
            skonstruowane, by korzystanie z nich faktycznie uniemożliwić."

            Jest to kłamstwo, ponieważ corocznie wykonuje sie niejedną aborcję
            ze względu na zagrożenie zdrowia matki. Oznacza to, że przepisy
            umożliwiają aborcję z tej przyczyny.

            Tysiąc dostała pieniądze pod pretekstem, że nie było systemu
            odwołania od decyzji lekarzy. Zachodzi tylko pytanie: kto za lekarzy
            miałby w tym przypadku podejmować decyzję?

            Tysiąc otrzymała skierowanie od internisty, który do tego nie miał
            prawa, ani wiedzy. Potem została zbadana przez doktorów nauk
            medycznych: ginekologa (znany specjalista) i okulistę. Obaj uznali,
            że nie ma zagrożenia dla Tysiąc pod warunkiem, że urodzi przez
            cesarskie cięcie i okazało się, że mieli rację. W jakiś czas po
            porodzie jej wzrok się pogorszył, ale nie miało to związku z ciążą.

            Skoro zatem autorzy na samym początku bezczelnie kłamią, to jaki
            jest sens czytać ich dalsze wywody?

            Skoro redaktor Gościa Niedzielnego porównał sędziów trybunału do ss-
            manów, to jakim cudem powiązuje się te porównania z Tysiąc?

            Ks. Gancarczyk napisał, że Tysiąc dostała nagrodę za to, że bardzo
            chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono, i to
            stwierdzenie ks. Gancarczyka nie podoba się autorom artykułu.

            A niby za co Tysiąc dostała szmal? Gdyby pozwolono jej na aborcję,
            to nie byłoby rozprawy w trybunale!

            Dalsze wywody autorów są równie durnowate jak na początku ich
            artykułu.
        • maaac Re: Tak. GW powinna mówić z własnego poczucia! 03.10.09, 12:48
          > Wydaje mi się błędne to nieustanne "zniżanie się" Gazety do
          > domniemanych horyzontów moralnych "katolickiego narodu".
          >
          > Publicyści GW, jeśli czujecie, że coś jest złe (albo dobre), to
          > mówcie to z własnego poczucia, z własnej żywej emocji moralnej. Bo
          > to przecież ona dla was jest największym autorytetem!
          >
          > Nie udawajcie, że ważniejsze jest, "co by powiedział Jezus".

          Wiem że poniżej odwołałeś to co tu napisałeś. Ale ja nie o tym.
          Możesz mi zdradzić skąd myśl, że dziennikarze GW nie moga być
          chrześcijanami? Że "Jezus powiedział" nie ma dla nich wartości, że
          to ma tylko wartość dla duchownych i teologów?

          Wierzysz w te bajki opowiadane przez takich ***** (brzydkie wyrazy)
          jak np. kolega lan*** o "żydowskiej gazecie dla Polaków"?
      • alakyr Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 02.10.09, 21:33
        Między innymi do takich samych wniosków doszedł pare set lat temu
        Marcin Luter usuwając pośrednika jakim jest kościół hierarchiczny.
        Człowiek żeby wierzyć w Chrystusa nie potrzebuje kościoła.
        • burlasino Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 06.10.09, 00:13
          alakyr napisał:
          > Człowiek żeby wierzyć w Chrystusa nie potrzebuje kościoła.

          Powiem więcej: człowiek, żeby wierzyć w Boga, nie potrzebuje
          Chrystusa.
      • rdabr Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 05:37
        andrzej369 napisał:
        > Wczytalem sie w tresc artykulu i powiem tak, czy mozna nam powolywac
        > sie na Jezusa ?

        Jeśli to pisze chrześcijanin, to niby czemu nie?

        Chrześcijaństwo ma jeden fundament, jedno przykazanie które jest naprawdę ważne - miłość bliźniego. Artykuł jest niejako analizą, w jaki sposób stosować miłość bliźniego w tej konkretnej sytuacji. To przemawia do ludzi którzy w jakiś sposób otarli się o chrześcijaństwo.

        Myślę że miłość bliźniego to jest jakiś konkret, w którym trudno dopatrzeć się sprzeczności. A poza tym nawet osoby niewierzące często stosują go instynktownie. Bo czymże jest moralność jeśli nie zwróceniem uwagi na dobro drugiego człowieka? Problem leży jedynie w tym że KRK rządzą fundamentaliści...
      • kociewiak2 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 19:04
        troche przesady, katolicy to nie wszyscy chrzescijanie,Biblia jest
        Pismem Swietym dla wierzacych i nik nie ma prawa ironizowac sobie z
        Bibli,ma prawo wyboru -wiara lub nie.
        • fedorczyk4 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 19:23
          Mądry tekst, przez mądrych ludzi napisany. Pocieszajace jest to, że
          wśród "katolików" i "chrześcijan" tacy jeszcze ciagle istnieją. Aż
          obawiam się o ich przyszłość w hierarchi glempiego kościela
          polskiego. Reformowanego nie znam bliżej, dzwnie jest w naszym kraju
          dyskretny. Artykuł brzmi, jak dla mnie, spiżową uczciwościa;-)
        • burlasino Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 06.10.09, 00:19
          kociewiak2 napisał:

          > Biblia jest Pismem Swietym dla wierzacych i nik nie ma prawa
          > ironizowac sobie z Bibli,ma prawo wyboru -wiara lub nie.

          Jak słusznie zauważasz "Biblia jest Pismem Świętym dla wierzących",
          ale dla niewierzących tylko zwykłą książką, spisem baśni i legend
          bliskowschodnich. Dlaczego więc człowiek niewierzący nie miałby
          prawa oceniać jej, krytykować, a także ironizować? Chcesz zrobić z
          Polski teokratyczny reżim, jak w Iranie, gdzie skazano (zaocznie) na
          śmierć Salmana Rushdiego za krytykę Koranu?
    • andrzej369 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 02.10.09, 22:54
      Nicku
      Chyba nie przeczytales moj komentarz, a pozniej artykul (nie glupi) ?

      Odnosze wrazenie, ze tak sie stalo.
      Co Ty na to ?
      • nick3 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 02.10.09, 23:11

        tak rzeczywiście było;-) sorry
    • koszerny51 [...] 02.10.09, 23:22
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • michalw111 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 03.10.09, 19:06
        odpie....lcie się katole od Polski. Jak wam ona nie odpowiada, to
        droga do Watykanu jest wolna.
        • koszerny51 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 03.10.09, 22:37
          michalw111 napisał:

          > odpie....lcie się katole od Polski. Jak wam ona nie odpowiada, to
          > droga do Watykanu jest wolna.


          jestes smieszny, to glownie dzieki Kosciolowi Polska zachowala
          ciaglosc, ale co wam moskiewskim pacholkom wiedziec, na ten
          temat.Przy okazji,czy to zydowska opinia?
          • michalw111 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 06.03.10, 05:57
            Naucz się historii, załgany katolu. Dzięki Kościołowi Katolickiemu Polska
            straciła wolność. Członkami Konfederacji Targowickiej byli księża i
            biskupi, z ówczesnym prymasem Michałem Poniatowskim na czele. Na rynku w
            Warszawie powieszono zdrajców targowiczan - biskupów Masalskiego i
            Kossakowskiego. Papież Pius V nazwał Katarzynę II heroiną - bo broniła
            dochodów KK, zagrożonych przez Konstytucję 3 Maja. Tak właśnie
            wyglądało "zachowanie ciągłości przez Polskę dzięki Kościołowi".
            Przydałby się teraz nowy Kościuszko, który powtórzyłby numer z Masalskim
            i Kossakowskim.
    • maruda.r Gość Niedzielny czy Młot na czarownice? 02.10.09, 23:29

      "Czy wojna, na jaką "GN" poszedł z Alicją Tysiąc, przyczyni się zatem do
      ochrony życia?"

      *******************************

      Nie, bo nie o ochronę życia tu chodzi, a o podważanie doktryn. Słusznie
      zwracają uwagę autorzy na siłę słowa. Bo o słowo tu chodzi. Tyle, że
      niekoniecznie o formę i sens wypowiedzi Gancarczyka. Chodzi o podważenie
      doktryny politycznej kościoła poprzez wskazanie jej wypaczenia. Postępowanie
      Alicji Tysiąc to po prostu nowoczesna forma herezji.

      Wycliffe, Hus, Luter sprzeciwili się kościołowi wprost, bo wówczas kościół
      sprawował władzę bezpośrednio. Dziś, kościół jest od państwa formalnie
      oddzielony. Nie mamy jednak złudzeń, że forma ustawy aborcyjnej jest dziełem
      kościoła. Alicja Tysiąc dopuściła się herezji - nieświadomie wskazując, że
      prawo oparte na nauce kościoła jest zdegenerowane.

      I to wytknięcie doprowadziło Gancarczyka i większość środowisk katolickich do
      białej gorączki. Gdyby mogli, to puściliby Tysiąc z dymem na jakimś stosie.

      • maaac Re: Gość Niedzielny czy Młot na czarownice? 03.10.09, 12:58
        Maruda.r masz rację.

        Gdyby zrobiła to po cichu - nikt by o sprawie nawet nie wspomniał. Nie
        istniała by. Ona jednak odważyła się z legalnego prawa skorzystać, a
        potem skorzystać z prawa do udowodnienia że jej prawo zostało złamane
        przez zakłamanie. Dodatkowo jeszcze śmiała wytknąć zakłamanie, które
        pozwala atakować jej czyn, a nie dawac jej drogi alternatywnego
        rozwiązania.

        Więc to nie aborcja jest problemem ale doktryna zezwalająca na
        dulszczyznę, a nie zezwalająca na oficjalne mówienie o istniejących
        problemach. "Problemy nie istnieją" taka jest oficjalna linia Kościoła
        rozumianego jako hierarchia duchownych. Ktokolwiek odważy się
        twierdzić inaczej ten jest warty zniszczenia.
        • maruda.r Re: Gość Niedzielny czy Młot na czarownice? 04.10.09, 20:07
          maaac napisał:

          "Problemy nie istnieją" taka jest oficjalna linia Kościoła
          > rozumianego jako hierarchia duchownych. Ktokolwiek odważy się
          > twierdzić inaczej ten jest warty zniszczenia.

          ****************************

          Tak, to zasada naczelna kościoła w prawie całej jego historii - monopol na
          posiadanie racji. Choć kościół zmieniał dogmaty, wielokrotnie sam sobie
          zaprzeczał, sam święty nie był i na zło zezwalał, to publiczne zwracanie mu na
          to uwagi uchodziło za najcięższe z możliwych przestępstw - herezję.

    • to_ni Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 02.10.09, 23:45
      Uderza mnie, że w wypowiedziach środowisk katolickich "życie poczęte" albo
      zupełnie wyabstrahowuje się z "kontekstu" - jakby ludzkie zarodki, jak
      nasionka unosiły się na wietrze, albo "kontekst" jest symbolicznie
      kamieniowany. Tym "kontekstem" jest, oczywiście, kobieta, jej ciało i
      psychika. Wielkiej wrażliwości dla pozbawionych czucia i świadomości komórek
      zarodkowych towarzyszy zupełny brak troski i empatii dla, bądź co bądź,
      świadomego i czującego człowieka. Jakby symboliczne, publiczne grzebanie przez
      "obrońców życia" w narządach rodnych kobiety znaczyło tyle, co przegląd
      zepsutego inkubatora niebezpiecznego dla "osoby-zarodka".
      Utwierdza mnie to w przekonaniu, że "obrona życia poczętego" jest formą
      perwersyjnej, symbolicznej przemocy skierowanej przeciwko kobietom i ich
      seksualności uruchomianej przez religię. Ukrytym programem chrześcijaństwa (i
      nie tylko) jest dręczenie kobiet i piętnowanie ich seksualności. I temu służy
      ta publiczna "ginekologia" w obronie zarodków - pozwala dać upust
      mizoginicznej agresji bez naruszania celibatu ;) Nie dziwię się, że jej źródło
      bije w Kościele.
      Uprzedmiotowianie i odzieranie z godności kobiety i sztuczne upodmiotowienie
      ludzkiego zarodka, jest faktycznym odczłowieczaniem jej w imię fałszywej
      moralności. Fałszywej, bo będącej tylko przykrywką głębokich negatywnych
      nastawień wobec kobiet i przyzwoleniem na ich realizację bez ponoszenia
      konsekwencji, w glorii obrońców życia (stąd wielkie oburzenie na decyzje sądu).

      Teologowie katoliccy, którzy starają się pokazać katolicyzm z ludzką twarzą,
      zapominają, że "ludzka" w katolicyzmie oznacza "męska". Mogą się więc nie wysilać.

      • inkwizytorstarszy Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 07.10.09, 04:19
        +++>Do "to_ni":Wyrazy uznania za mądrą i logiczną wypowiedź-Pozdrawiam!
        • to_ni Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 09.10.09, 00:34
          Dzięki.
    • hwbaran Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 03.10.09, 08:45
      kara 5 mln $ dla WPROST i wyrok sądu katowickiego może ukrócą smowolę dziennikarzy i urzędowych miłośników bliźniego.
    • mirkamilka Katolicyzm? 03.10.09, 11:18
      Ludzie kochani, przestanie odmieniać "katolicyzm, katolicyzm, katolicyzm"
      przez wszystkie przypadki! Artykuł nie ma wiele wspólnego z katolicyzmem (poza
      niefortunnym przywołaniem papieża na końcu). Artykuł jest po prostu
      chrześcijański. Jeden z autorów jest chrześcijaninem, nie katolikiem. A drugi
      stara się chrześcijaninem być, chociaż jest katolikiem (jest to pewnie bardzo
      trudne, ale należy takie próby popierać).

      To że, ktoś mówi "Jezus" nie znaczy, że jest katolikiem. Raczej wręcz
      przeciwnie. Jezusa czczą chrześcijanie. Katolicy czczą obrazy, figurki,
      relikwie, papieży, świętych, tzw. Matkę Boską i tak dalej. Czyli uprawiają
      zakazane przez Bibilię bałwochwalstwo.

      Chrześcijanie trzymają się Biblii, a katolicy - brewiarza, katechizmów,
      żywotów świętych, encyklik papieży i innych ludzkich wymysłów. I pewnie
      dlatego katolicy są tak wściekle nietolerancyjni. Czują, że ich wiara opiera
      się na pustce i próbują tę pustkę zagłuszyć wrzaskiem. Nie są pewni swojej
      wiary - dlatego każdy zarzut wobec tej wiary traktują jak kopniak w brzuch,
      jak śmiertelną obrazę. Bo czują, że ich wiara nie opiera się na Bogu, więc
      jedno słowo może obalić ją w nicość.

      Chrześcijanie starają się przebaczać, a katolicy - potępiać.

      To są podstawowe różnice.
      • to_ni Re: Katolicyzm? 03.10.09, 12:25
        Całe chrześcijaństwo jest antykobiece, bo opiera się na Biblii. Grzech na rodzaj
        ludzki przyszedł przez Ewę. Maryję, żeby nadawała się na matkę Jezusa,
        odseksualniono. W świetle tej religii kobieta jest istotą nieczystą. Całe
        chrześcijaństwo to męski punkt widzenia człowieka, kobieta nie jest podmiotem,
        ale obiektem męskiej projekcji. Nie ona mówi o sobie, ale mężczyzna mówi o niej
        i za nią.
        Protestantyzm jako bardziej otwarty na nauki społeczne i skłonny do autorefomry,
        nabrał większej samoświadomości i powoli odchodzi od odczłowieczania kobiet i
        obwiniania ich o całe zło tego świata. Katolicyzm (i nie tylko on) nadal odziera
        je z ludzkiej godności i posługuje się nimi w sposób nieprzyzwoity. Oczywiście,
        robiąc to, głosi drugie, np. wzniosłe moralne hasła.
        Pocieszające jest, że współczesne "czarownice" mogą się odwołać w obronie swoich
        ludzkich praw do Trybunału w Strasburgu, że w Europie nie ma już kulturowego,
        obyczajowego przyzwolenia na poniewieranie i niszczenie godności "czarownic".
        Nie jest to jednak zasługa chrześcijaństwa, ale laickiej cywilizacji
        europejskiej, czyli mówiąc po katolicku "cywilizacji śmierci". Tak, to jest to
        powolna śmierć religijnego obrazu kobiety jako istoty gorszej, nieczystej i
        dlatego wymagającej męskiej kontroli duchownych.



        • maaac Re: Katolicyzm? 03.10.09, 12:46
          Sugeruje poczytać Pieśń nad Pieśniami. Wyjątkowow "antykobiece"
          fragmenty Biblii.
          • to_ni Re: Katolicyzm? 03.10.09, 13:32
            Sugeruję chrześcijańskie interpretacje tego tekstu.

            "Pieśń nad pieśniami opisuje metaforycznie idealną miłość Boga do ludzi, co nadaje i uzasadnia jej miejsce w tradycji chrześcijańskiej" (czyli baaardzo kobiecy wątek ;)))

            "Głównym zarzutem kierowanym wobec Pieśni nad pieśniami jest jej silny erotyzm. Święty Hieronim ucząc jak należy zapoznawać młode dziewczęta z treścią Pisma Świętego, dopiero na końcu w swych rozważaniach wymienił Pieśń nad pieśniami, jednocześnie dodając, że "tej w ogóle dziewica mogłaby nie czytać". Odzwierciedla to trudności, na jakie napotykano przy wiązaniu tej księgi z resztą kanonu biblijnego. Jej czytanie bywało ograniczane w kościołach chrześcijańskich." (trudności okazały się jednak do pokonania :)))





            • maaac Re: Katolicyzm? 03.10.09, 13:45
              Hehe. Nie chrześcijańską ale niektórych dewotów. Zresztą w pewnych
              okresach cała Biblia była "niepolecana" dla maluczkich. Jednak te
              teksty istnieją i są fragmentem kultury chrześcijan na równi z
              innymi. Kobiety w Biblii odgrywały różną rolę, opisy są odbiciem
              tamtych czasów ale trudno powiedzieć by Biblia jakoś kobiety
              szczególnie sekowała w porównaniu do ówczesnych zwyczajów. Kazdy
              inny tekst ówczesny jak poczytasz to dostaniesz mniej więcej to samo.
              • to_ni Re: Katolicyzm? 03.10.09, 23:56

                > Hehe. Nie chrześcijańską ale niektórych dewotów.

                Ci dewoci to pewnie czołowi chrześcijańscy bibliści, wyjaśniający, że
                Oblubieniec to Chrystus, a Oblubienica to Kościół i że symbol ten - wzajemnej
                miłości Chrystusa i Kościoła - jest w pełni wyrażony w Nowym Testamencie ;)

                Zresztą w pewnych
                > okresach cała Biblia była "niepolecana" dla maluczkich. Jednak te
                > teksty istnieją i są fragmentem kultury chrześcijan na równi z
                > innymi.

                Na równi? Kultura chrześcijańska, konkretnie katolicka przemówiła niedawno na
                Jasnej Górze ustami prymasa Glempa, który stwierdził, że choć kobieta może
                zostać matką kapłana, to nie może zostać prawdziwym kapłanem. Przy tym zachęcił
                kobiety, by nie rezygnowały z godności bycia matką kapłana. Kolejny dewot ? ;)
                Kościół rzymskokatolickim w stosunku kobiet z dumą kultywuje mizoginiczną
                tradycję ekskluzji. Jan Paweł II określił kobiety jako "równe w specjalny,
                szczególny sposób" ;) W jaki? Nie im o tym decydować.

                Kobiety w Biblii odgrywały różną rolę, opisy są odbiciem
                > tamtych czasów ale trudno powiedzieć by Biblia jakoś kobiety
                > szczególnie sekowała w porównaniu do ówczesnych zwyczajów. Kazdy
                > inny tekst ówczesny jak poczytasz to dostaniesz mniej więcej to samo.

                Tak, tyle, że "każdy inny tekst" może być poddany krytyce, nie pretenduje do
                bycia ponadczasowym, świętym, objawionym Słowem Bożym, w które wszyscy powinni
                wierzyć - bez względu na jego szkodliwość.
                Gdyby świecki porządek społeczny opierał się na podobnych "świętościach" jak
                religijny, to kobieta do dziś mogłaby co najwyżej "nie rezygnować z godności"
                bycia matką lekarza, a w żadnym przypadku prawdziwym lekarzem ;)

                • maaac Re: Katolicyzm? 03.10.09, 23:58
                  Jedna prośba, nie utożsamiaj chrześcijaństwa z katolicyzmem, zwłaszcza w wersji
                  polskiej, który miejscami całkiem pogaństwem trąci.
                  • to_ni Re: Katolicyzm? 04.10.09, 00:28
                    Z pewnością polski katolicyzm ma swoją specyfikę i utożsamianie go z
                    chrześcijaństwem byłoby błędem. Ale dla mnie całe chrześcijaństwo jest mocno
                    podejrzane, mówiąc oględnie - bardziej szkodzi niż pomaga człowiekowi w życiu.
                    Nie bierze zresztą za to odpowiedzialności - jedyne co potrafi, to deprecjonować
                    wartość życia doczesnego i obiecywać pełnię szczęścia w zaświatach.
                    • maaac Re: Katolicyzm? 04.10.09, 11:51
                      OK jeżeli to przedstawiasz jako swoją opinię.
                      • to_ni Re: Katolicyzm? 04.10.09, 15:32
                        Nie tylko moja, ale z pewnością mniejszościowa. Mam nadzieję, że jest zgodna w rzeczywistością ;)
                        W katolickim kraju znacznie więcej jest chętnych do głoszenia prawd objawionych, a nie przedstawiania jakichś tam własnych opinii. Takich prawd (dobrze do tego nadają się cytaty z Biblii lub z innych pism "nieomylnych") należy jedynie wysłuchać i przyjąć. Inaczej można podzielić los pani Tysiąc.
                        Popieram stanowisko autorów tekstu, choć nie zgadzam się z ich oceną chrześcijaństwa. Zresztą na swojej pozycji są zupełnie odosobnieni. Tak KEP, jak pojedynczy duchowni i katolicy świeccy jako posiadacze prawd objawionych poprzez media ochoczo lżą i piętnują Alicję Tysiąc i nieposłuszne Kościołowi sądy. Demokracja - tak, ale katolicka ;)))

                        • burlasino Re: Katolicyzm? 06.10.09, 00:34
                          Dzięki to_ni za wszystkie posty w tym wątku. Choć większość oskarży
                          Cię pewnie o walkę z religią i kościołem, to jednak edukacyjny walor
                          twoich wypowiedzi jest niezaprzeczalny. Jak mówi stare rosyjskie
                          powiedzenie: "wszystkich książek nie przeczytasz, wszystkiej
                          wódki nie wypijesz, wszystkich kobiet nie zdobędziesz, ale starać
                          się trzeba!"
                          :)
                          • to_ni Re: Katolicyzm? 09.10.09, 00:32
                            Miło mi, że tak uważasz. Rzeczywiście, widzę sens w edukacji z zakresu religii, zwłaszcza w krytycznej refleksji nad nią.
                            To prawda, że forumowi katolicy na krytykę religii z reguły reagują agresywnie. Jednak jest to agresja nieuzasadniona i paradoksalna. Bo krytyczne myślenie o rzeczywistości to cenna umiejętność. Chociaż psuje myślenie życzeniowe na gruncie katolickim uchodzące, niestety, za cnotę.
                            • burlasino Re: Katolicyzm? 09.10.09, 14:48
                              Wydaje mi się, że myślenie życzeniowe jest podstawą istnienia niemal
                              wszystkich religii. Obiektywny obraz świata jest tak dramatycznie
                              sprzeczny z "katechizmowym", że trzeba naprawdę bardzo chcieć aby
                              uwierzyć w ten ostatni.
                              Myślę, że wielu katolików zdaje sobie sprawę z tej rażącej
                              sprzeczności obrazów czyli ma tzw. dysonans poznawczy i podświadomie
                              dąży do jego redukcji, a to odbywa się najczęściej poprzez agresję
                              wobec tych, którzy tę sprzeczność eksponują.
                              • benek231 Re: Katolicyzm? 09.10.09, 20:34
                                burlasino napisała:

                                > Myślę, że wielu katolików zdaje sobie sprawę z tej rażącej
                                > sprzeczności obrazów czyli ma tzw. dysonans poznawczy i podświadomie
                                > dąży do jego redukcji, a to odbywa się najczęściej poprzez agresję
                                > wobec tych, którzy tę sprzeczność eksponują.

                                *A gdyby tak Tobie chcieli odebrac ukochane zabawki...(?)
                                • to_ni Re: Katolicyzm? 09.10.09, 23:07
                                  De Mello ujął to podobnie: "pragną, aby zwrócono im dotychczasowe zabawki. Tylko
                                  tego, niczego więcej. Psychologowie twierdzą, że ludzie chorzy w istocie rzeczy
                                  nie chcą naprawdę wyzdrowieć. W chorobie jest im dobrze. Oczekują ulgi, ale nie
                                  powrotu do zdrowia. Leczenie bowiem jest bolesne i wymaga wyrzeczeń.
                                  Przebudzenie, jak wiadomo, nie jest rzeczą najbardziej przyjemną. W łóżku jest
                                  ciepło i wygodnie, budzenie nas irytuje"
                                  Religia stwarza szczególnie dobre warunki do zafałszowań - agresja zwykle
                                  interpretowana jest jako słuszny gniew w obronie Boga i Wartości. W związku z
                                  tym taki "obrońca" nie próbuje zrozumieć prawdziwej przyczyny swojej złości
                                  (np.dysonansu poznawczego), no, i daje sobie przyzwolenie, żeby atakować złych
                                  "bezbożników", bo... odważyli się pomyśleć niezależnie.

          • nick3 "Pieśń nad pieśniami" jest dziełem antybiblijnym! 04.10.09, 21:39

            "Pieśń nad pieśniami" to dzieło kobiety (Żydówki-poganki) głoszące
            chwałę miłości erotycznej przeciwko religii hebrajskiej.


            Według Tory postępowanie bohaterów Pnp kwalifikuje się do
            kamieniowania.

            Pieśń nad pieśniami nie tylko, że je wychwala i ukazuje możliwość
            wspaniałego życia zupełnie obcego wartościom religii Jahwe, to
            jeszcze zawiera mnóstwo fragmentów, które są (lekko tylko zatartymi
            znaczeniowo) kpinami z tej religii.

            Polecam pracę Ricoura i LaCocqa "Myśleć biblijnie" wydaną
            przez "Znak", gdzie w artykule LaCocqa na ten temat można znaleźć
            szczegółowe dowody tego, co piszę.

            W Biblii "Pieśń nad pieśniami" znalazła się przez pomyłkę.

            Najpierw przez wieki nie udało się władzom religijnym wykorzenić jej
            popularności wśród ludu.

            A po stuleciach jej antyboska wymowa została zapomniana.

            Gdy rabini po klęsce Izraela w walce z Rzymem zbierali zachowane
            resztki tradycji żydowskiej, by przekazać je potomności, to, pomimo
            sporu, zdecydowali się (przeważyło zdanie entuzjasty kobiet,
            rabbiego Ben Akiby;-) włączyć Pnp do korpusu ksiąg żydowskich.


            Stamtąd przejęli ją chrześcijanie.
            • maruda.r Re: "Pieśń nad pieśniami" jest dziełem antybiblij 04.10.09, 21:54
              nick3 napisał:

              > A po stuleciach jej antyboska wymowa została zapomniana.

              ****************************

              Nie całkiem - wszak próbowano ją reinterpretować, tudzież ograniczać czytanie w
              takiej formie, jaka jest.



              • nick3 Re: "Pieśń nad pieśniami" jest dziełem antybiblij 04.10.09, 22:06

                Ograniczano - ze względu na jej silny erotyzm (który oczywiście jest
                istotą jej antyjahwistycznego przesłania).

                Ale znaczenie fragmentów będących otwartą kpiną z kultu jedynego
                Boga musiało sie w świadomości żydów zatrzeć, bo inaczej nawet
                największy rabin-wielbiciel kobiet nie mógłby jej włączyć do Biblii.

                Dopiero odczytanie tych fragmentów uwidacznia szokujący charakter
                umieszczenia Pnp w Biblii.

                Księgę tę napisano by walczyć z kultem Jahwe (poniżającym kobiety i
                drastycznie karzącym ich wcześniejszą swobodę m. in. erotyczną)
      • renifer_lopez Katolicyzm 03.10.09, 21:07
        mirkamilka napisała:

        (...) Jeden z autorów jest chrześcijaninem, nie katolikiem. A drugi
        > stara się chrześcijaninem być, chociaż jest katolikiem (jest to
        pewnie bardzo
        > trudne, ale należy takie próby popierać).
        ...
        Według mnie jest to łatwe, nawet bardzo. Każde wyznanie
        chrzescijańskie, łącznie z najbardziej egzotycznym, stoi na
        stanowisku, że to ono posiada prawdę o Objawieniu. Ale to jednak
        katolików jest najwięcej. Chyba jest tak, że wyznanie rzymsko-
        katolickie najlepiej odpowiada naturze ludzkiej. Różnie się tłumaczy
        dlaczego, miedzy innymi tak, że katolicyzm to wyznanie najbardziej
        umiarkowane i najlepiej wyważające miedzy tym co ludzkie
        ("nowoczesne"), a tym co Boskie.
        ...

        > To że, ktoś mówi "Jezus" nie znaczy, że jest katolikiem. Raczej wręcz
        > przeciwnie. Jezusa czczą chrześcijanie. Katolicy czczą obrazy,
        figurki,
        > relikwie, papieży, świętych, tzw. Matkę Boską i tak dalej.
        ...
        To nonsens co piszesz, już w religiach ludów prymitywnych (czyli nie
        znjących pisma) nie oddawano czci świętym drzewom, górom, rzekom, czy
        figurom bóstw, tylko sacrum, które się za tym kryło. Być może człowiek
        pierwotny był religijnie bardziej subtelny niż niejeden współczesny
        internauta.
        ...
        > Chrześcijanie trzymają się Biblii ...
        ...
        Mam wrażenie, że (niektórzy chrzescijanie) trzymaja się Biblii często
        bardziej dosłownie niż rozumnie (gdzie ta wasza biblistyka?). Jak
        wiekowa babcia w wiejskim kosciółku figury św. Franicuszka z Asyżu.
        Babci można wybaczyć ze względu na wiek ...
        • wnec2005 Re: Katolicyzm 04.10.09, 03:18
          Jaki tam katolicyzm? Czy ktos widzial Polaka katolika?
        • mirkamilka Re: Katolicyzm 04.10.09, 09:04
          Katolików jest osiemset milionów. A chrześcijan biblijnych (tzw. protestantów)
          ponad miliard...
          Ale to nie plebiscyt i nie przez liczbę się wygrywa. Piszę Ci to tylko po to,
          abyś poznał/a fakty.
          Pytanie 'gdzie ta wasza biblistyka' też wskazuje, że faktów nie znasz. U nas
          wierni czytają Biblię, a każde kazanie jest wykładem biblistyki, o jakim katolik
          może sobie tylko pomarzyć. Zanim zaczniesz zarzucać, pochodź sobie na
          nabożeństwa (zapraszam do zborów ewangelicko-reformowanych) albo przynajmniej
          poczytaj "Jednotę". Wtedy pogadamy.
        • mirkamilka Re: Katolicyzm 04.10.09, 09:10
          A co do czczenia bałwanów - być może ludzie oddając cześć bałwanom, oddawali
          cześć sacrum stojącemu za bałwanem - ale Biblia wyraźnie zakazuje jakiegokolwiek
          oddawania czci bałwanom... I tym się chrześcijaństwo różni od innych pogańskich
          religii. Poczytaj sobie chociażby co o tym mówi Izajasz.

          W ogóle, przywoływanie przykładów pogańskich na zasadzie: "tak robili poganie,
          więc niech chrześcijanie też tak robią" - jest antychrześcijańskie.

          Ja osobiście myślę, że Bóg ma swoje dobre powody, kiedy zabrania kłaniania się
          bałwanom, nawet kiedy traktujemy te bałwany jak symbol. Nawet jeśli Twoja
          świadomość próbuje koncentrować się na symbolicznym znaczeniu bałwana, Twoja
          podświadomość, Twoje ciało - klękają przed czymś materialnym. I to jest złe dla
          Twojej duszy. Nie tylko Twoje myśli, ale także Twoje gesty wywierają na nią wpływ.

          Naprawdę, nie trzymaj się tak uparcie katolickiego półpogaństwa. Odrzuć to i
          wystaw swoją duszę na czyste Słowo Boże.
          • maruda.r Re: Katolicyzm 04.10.09, 21:46
            mirkamilka napisała:

            > A co do czczenia bałwanów - być może ludzie oddając cześć bałwanom, oddawali
            > cześć sacrum stojącemu za bałwanem - ale Biblia wyraźnie zakazuje jakiegokolwie
            > k
            > oddawania czci bałwanom... I tym się chrześcijaństwo różni od innych pogańskich
            > religii.

            *****************************

            Zatem chrześcijaństwo nie korzysta z Biblii, skoro toleruje czczenie bałwanów?

            Trafiamy znów na hipokryzję kościoła, który oficjalnie nie przyznaje się do
            czczenia bałwanów, ale jednocześnie jest finansowym beneficjentem procederu
            czczenia bałwanów.


        • mirkamilka Re: Katolicyzm 04.10.09, 12:51
          Wiesz, wracam właśnie z nabożeństwa - dzisiaj jest niedziela Wspólnej Wieczerzy
          Pańskiej wszystkich chrześcijan i pastor mówił, żeby akceptować wszystkich
          wyznawców Chrystusa (i w ogóle bliźnich), nawet tych, którzy wydają się nam
          dziwni i trudni do zaakceptowania. Przepraszam Cię więc za ton wyższości w moich
          słowach. Nie wycofuję się z tego, co wierzę, nie akceptuję oczywiście
          bałwochwalstwa i nietolerancji, ale akceptuję Ciebie i proszę Cię o przebaczenie
          i cieszę się, że w swój sposób masz więź z Chrystusem
          • nick3 Pojęcie "bałwochwalstwa" jest aktem nietolerancji. 04.10.09, 21:57

            To "bałwochwalstwo" (czy "pogaństwo") to dla niektórych ludzi jest
            ich religia.

            Tak samo jak dla ciebie "więź z Chrystusem".

            Księga, która naucza swoich wyznawców, że "bałwochwalstwo" to
            jakaś "potworność moralna", naucza nietolerancji.

            I czy to przypadek, że nieprawdopodobnie więcej zła (zwłaszcza jeśli
            idzie o działanie z pobudek religijnych) uczynili w dziejach
            wyznawcy Biblii niż wyznawcy "bałwochwalstwa"?
    • joanka_a Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 03.10.09, 17:54
      Mądry artykuł, trudno się z nim nie zgodzić.
      Odnoszę wrażenie, że w ferworze dyskusji o dziecku Alicji Tysiąc
      wszystkie strony niezbyt mocno przejmują się przedmiotem tej
      dyskusji, czyli wyżej wymienionym dzieckiem. Traktuje się je raczej
      jak okazję do wygrania swoich racji w nieustającym sporze o aborcję.
      A dziecko pani Tysiąc rośnie, wiele już rozumie, umie czytać. Co by
      nie zarzucać jego matce, przyjęła je, wychowuje. Myślę, że wszyscy,
      którym naprawdę leży na sercu jego dobro, powinni zostawić w spokoju
      tę rodzinę, przede wszystkim przestać o niej mówić i pisać w
      mediach.
    • tadek-1 Tych trzech jak Jozef Mengele. 03.10.09, 19:22
      Jeszcze nie jest za pozno. Jeszcze mozna na tych trzech, jak Gontarczyk,
      Terlikowski i taki oszczedny z PiS, ktory potrafi liczyc tylko do 1zloty,
      30groszy.Mozna na nich trzech wyprobowac metody Jozefa Mengele. Na pewno
      zadnego bym nie zalowal.
      • renifer_lopez Jozef Mengele i mydło 03.10.09, 20:23
        > Jeszcze nie jest za pozno. Jeszcze mozna na tych trzech, jak
        Gontarczyk,
        > Terlikowski i taki oszczedny z PiS, ktory potrafi liczyc tylko do
        1zloty,
        > 30groszy.Mozna na nich trzech wyprobowac metody Jozefa Mengele. Na
        pewno
        > zadnego bym nie zalowal.
        .
        A jeszcze można by ich na mydło przerobić, które pani Alicji Tysiąc z
        pewnościa w domu się przyda. Będzie słuszna kara i wielki pozytek.
    • rozwado Gontarz, Gontarzyk, Gancarczyk 03.10.09, 21:55
      Za Gomulki to byl Gontarz. Potem zjawil sie Gontarzyk. Teraz mamy Gancarczyka.
    • pantera01 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 04.10.09, 02:03
      Bezczelnosc wybiorczych prostakow nie ma granic. Usuneli moj post bez
      zaznaczenia nawet ze przekracza granice czegos tam. Wiec trzeba powtorzyc go:
      Dwoch d$pkow sie zebralo i glos zabralo. P. Alicja trzydziesci tysiecy chciala
      wyabortowac swoje dziecko. Dziecko sie o tym dowie predzej czy pozniej i jej
      pieknie podziekuje za matczyna milosc i poswiecenie - oczka wazniejsze od
      zycia wlasnego dziecka. Skoro ciaza taka niebezpieczna byla to trzymac kolana
      razem i wtedy prawdopodobienstwo zajscia w ciaze soada do zera.
      • mada.easy Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 17:02
        Pewnie ci nie staje prymitywny oszołomie, ze takie światłe rady dajesz.
        • pantera01 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 23:57
          Staje.
          • inkwizytorstarszy Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 07.10.09, 04:38
            pantera01 napisał:

            > Staje.

            ???>Ale niepotrzebnie,i tak kobiety nie znajdziesz...
    • opornik4 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 04.10.09, 02:15
      Normalnie.
      Potępiając czyn, którego chciała dokonać, nie przekreśla wcale jej
      człowieczeństwa.
      Czeka cierpliwie, kiedy p.Alicja zrozumie, że jej osoba służy złej sprawie.
      GW i lewactwo, zarzucają Gościowi, że poruszając problem p.Tysiąc naruszył jej
      prywatność.
      A co sami robią?
      Po ostatnim procesie echo już przebrzmiało, a Gazeta ciągle temat jątrzy.
      Srodowisku lewicowemu, wcale nie chodzi o dobro tej kobiety i jej dzieci. Po
      prostu posługując się nią jak taranem, próbują przeforsować swoją chorą
      ideologię. Prawo do zabijania nienarodzonych dzieci, bez ograniczeń.
      TVP Info (czwartek), program - Minęła dwudziesta.
      ----------------------------------------------
      Monika Karbowska "Racja polskiej lewicy" powiedziała m,in, - " wszystko
      wypływa z niedoskonałości ustawy, dlatego tą ustawę trzeba zmienić i trzeba po
      prostu aborcję zalegalizować, wtedy Alicja Tysiąc by sobie po prostu poszła,
      wzięła pigułkę i by było po sprawie. A później zdecydowała by się na kolejne
      dziecko, w momencie gdy była by na to gotowa, a nie przypadkowo po prostu i tyle "
      Pani feministka "bardzo się cieszy z tego wyroku (ws.Alicji Tysiąc - dop.mój)
      ... uważa, że ten wyrok poszerza wolność słowa: kobiet, feministek, lewicy ...
      • rdabr Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 05:05
        opornik4 napisała:
        > Czeka cierpliwie, kiedy p.Alicja zrozumie, że jej osoba służy złej sprawie.

        No właśnie - "czeka". Czyli nic nie robi, poza taplaniem się we własnym błotku, mniemaniu o własnej wyjątkowości, nieskazitelności. To do niczego nie prowadzi. Kościół może sobie tak czekać aż do śmierci p. Aliny.
    • wojo.b Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 08:48
      "Po pierwsze, nikt chyba nie ma wątpliwości, że choćby próba przeprowadzenia
      analogii, iż drugi człowiek może zachowywać się jak zbrodniarze III Rzeszy
      (Rudolf Höss czy Josef Mengele, wymieniani przez ks. Gancarczyka) i nie siedzi
      za to za kratkami, jest czymś strasznym."

      Haha, kto udostępnia łamy takim pismakom? :-) Oczywiście wielu ludzi przed
      Hössem czy Mengele zachowywało się podobnie lub gorzej od nich i wielu Ziemia
      jeszcze będzie nosiła podobnych lub gorszych.
      Za takie porównanie trafić za kraty? Ja pitolę, ale jazz... Weźta się puknijta w
      te puste łby, zanim w polemicznym zapale znów walniecie podobnego bzdeta :-/
    • kociewiak2 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 04.10.09, 18:58
      jezeli ks.Gancarczyk jest osoba publiczna to smialo moge napisac ze;
      jest bardzo zlym nauczycielem slowa bozego,caly kosciol katolicki
      popierajac slowa nienawisci-zgrzeszyl.Zlo pobudza do zla i wlasnie w
      naszym kraju przechodzi fala Zla ,ktora inspiruje kosciol katolicki.
    • benek231 Juz JP2 upowaznil nienawistnikow do brutalizowania 04.10.09, 20:08
      ideologicznych przeciwnikow.

      Haslem do ataku stala sie slynna "cywilizacja smierci", ktora co i rusz recytuja
      teraz biskupi. Gancarczyk slusznie czul sie zwolniony z obowiazku myslenia,
      skoro cieszyl sie poparciem, jak by nie bylo, najsilniejszej grupy w panstwie.
      "Cywilizacja smierci" nie jest po prostu jeszcze jedna figura retoryczna. To
      jest wskazanie palcem na "nich", czyli tych co "cywilizacji smieci" przynaleza -
      na mordercow, lotrow, i oprawcow ociekajacych krwia niewiniatek. Czy prosty
      ksiadz Gancarczk potrzebuje zastanawiac sie nad tym czy ma atakowac oczywiste zlo?

      Nie mial zatem najmniejszych problemow by namalowc przed czytelnikiem obrazek na
      ktorym obok siebie znalezli sie oswiecimscy oprawcy, sedziowie Trybunalu,
      oraz...Alicja Tysiac. Tak, tak, ona byla na tym samym obrazku - w charakterze
      odbiorcy przyslugi od sedziow nie rozniacych sie od Mengele i Hoessa. Tysiac
      wylacznie z nimi pozostawala w zwiazku - z "cywilizacja smierci", z tymi ktorzy
      popieraja prawo kobiety do aborcji. Wielka szkoda, ze Sad katowicki nie doszukal
      sie i tego spotwarzenia Alicji Tysiac.

      Po atakach z ambon i katolickiej prasy dziela ewangelizacji podejmuja zwykli
      parafianie, ktorzy nie maja najmniejszych problemow z odzieraniem takich Tysiac
      z resztek godnosci pozostawionej im na zer przez swych duchowych przywodcow. W
      mediach typu internet i na ulicy okreslanie ich terminami szmata, ku..., dziwka,
      zabojczyni, puszczalska, morderczyni... jest wiec na porzadku dziennym. Zwykli
      parafianie takze pragna miec udzial w walce ze zlem. Tego tez oczekuja ich
      moralne autorytety wszelkich szczebli: ze starannie wdepcza w brud tej ziemi
      kazda mozliwa Alicje Tysiac. Ku przestrodze wszelkich potencjalnych.

      "Religijna misja" kk, o ktorej tyle sie mowi, polega w duzej mierze na
      wymuszaniu konkretnych postaw, z uzyciem spolecznej presji. Ktora od wielu
      wiekow organizuje sie w podobny sposob: jak to opisalem powyzej.

    • sekwoja16 Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje Ali... 04.10.09, 20:49
      Już byli tacy co w obronie życia poczętego wywozili niepokorne kobiety i lekarzy do obozów zagłady, a później bez żadnych oporów rozwalali główki dzieci o ściany z bogiem na ustach. W Jedwabnem i nie tylko unicestwiono sąsiadów , bo ksiądz z ambony długie lata wciskał w parafialne umysły, że Jezusa zabili nam Żydzi. Teraz kobiety wybierające swoje zdrowie , czy życie kosztem embrionów nazywają morderczyniami. Tylko patrzeć jak przy następnej zawierusze „ morderczynie” i innych wstawiających się za nimi „ ludobójców" zaczną wieszać, bo cóż znaczy życie człowieka wobec świętych embrionów. Kobiety będą się bały w takim kraju zachodzić w ciążę, bo w razie komplikacji może stracić zdrowie , życie i nikt nie będzie się pytał o jej zdanie. Z ludzkości chcą uczynić jakiś potworny embrionalny kanibalizm.
      Absurd wierzyć w to , że embrion to wyższa ,ważniejsza forma życia od człowieka , kobiety. Już Wolter stulecia temu napisał: „ Ci co zmuszają cię do uwierzenia w absurdy, mogą też zmusić cię do popełnienia nikczemności”. w Ameryce bomby pod klinikami , czy zamachy na lekarzy nie są rzadkością. To jest efekt makabrycznych nauk KK.
      • pantera01 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 04.10.09, 23:19
        Nikt by nie przypuszczal ze obrzezanie tak rzuca sie na glowe.
        • mim05 Obrzezana pantera? 05.10.09, 00:44
          Gontarczyk przyrównał sędziów do dr Mengele. Czy to ma negatywny
          wydźwięk? Przecież to dzięki Watykanowi Mengele - jak wielu innych
          zbrodniarzy hitlerowskich - uniknął kary uciekając do Południowej
          Ameryki.
          • pantera01 Re: Obrzezana pantera? 05.10.09, 05:32
            Zacznij czytac cos zdrowego bo te niezdrowe lekturki rzucaja ci sie na glowe.
            Czyzbys tez wierzyl w krasnale?
            • mim05 Re: Obrzezana pantera? 05.10.09, 13:06
              A co to są "zdrowe lekturki"? Mające Imprimatur? To już niemodne.
              Dla Twojej wiadomości: Czytać uczyłem się z wydawnictw o.Kolbe
              i "Tygodnika Katolickiego" (tylko takie "słowo drukowane" było
              wówczas dla mnie dostępne). Tam dowiedziałem się np. że Żydzi do
              macy potrzebują krwi dzieci chrześcijańskich, a Hitler to porządny
              człowiek, szczególnie, jeżeli chodzi o wychowywanie młodzieży. W tym
              drugim przypadku otaczająca rzeczywistość zasiewała we mnie
              zwątpienie w prawdę słowa drukowanego. Bowiem wokół pełno było
              młodzieńców z klamrami "Gott mit uns" siejącymi terror w stosunku do
              moich rodaków.
              Stąd nie wierzę ślepo w to, co przeczytam. Ale gdy przeczytam to w
              wielu miejscach, a podmiot nie protestuje, lub protestuje w
              stylu: "a u was murzynów biją", to...
              W krasnoludki nie wierzyłem nigdy. A stosunkowo niedawno przestałem
              wierzyć także w niektóre "prawdy objawione". Pomógł mi w tym pewien
              ksiądz (coś jak książe Bogusław Kmicicowi).
              • pantera01 Re: Obrzezana pantera? 05.10.09, 17:02
                Jest mi to obojetne z czego uczyles sie czytac, wazne jaki jest wynik tego.
                Niestety bardzo oplakany. Jak zwykle, o prawdzie przekonamy sie po drugiej
                stronie, czyz nie tak?
        • inkwizytorstarszy Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 07.10.09, 04:44
          pantera01 napisał:

          > Nikt by nie przypuszczal ze obrzezanie tak rzuca sie na glowe.

          Pewnie nie wiesz,ale Jezus też był żydem,więc Go obrażasz...
          • pantera01 Re: Słowa nie są niewinne. Jak kościół traktuje A 07.10.09, 08:09
            Nie obrazam,Jemu nie rzucalo sie na glowe.
    • indris Popieram opinię autorów... 05.10.09, 13:31
      "Jeśli wolność słowa ma być na tyle szeroka, że pozwala na ciężką obrazę, to musi ona działać w dwie strony. Estetyka i wrażliwość duchownych jednego wyznania nie może być wiążącą wykładnią prawną w państwie, które jest neutralne wyznaniowo."

      Dodałbym tylko, że wolność słowa powinna działać we wszystkie strony, a nie tylko w dwie. Prawo w ogóle nie powinno się zajmować obrazami. Ścigane powinny być tylko kłamstwa. Podpisuję się obiema rękami pod aforyzmem Woltera.
      • benek231 Re: Popieram opinię autorów... 05.10.09, 16:22
        indris napisał:

        > "Jeśli wolność słowa ma być na tyle szeroka, że pozwala na ciężką obrazę, to
        musi ona działać w dwie strony. Estetyka i wrażliwość duchownych jednego
        wyznania nie może być wiążącą wykładnią prawną w państwie, które jest neutralne
        wyznaniowo."
        >
        > Dodałbym tylko, że wolność słowa powinna działać we wszystkie strony, a
        nie tylko w dwie. Prawo w ogóle nie powinno się zajmować obrazami. Ścigane
        powinny być tylko kłamstwa. Podpisuję się obiema rękami pod aforyzmem Woltera.


        *Ciesze sie, ze i Ty do tego doszedles, Indrisie. Kilka lat Ci to zajelo, ale
        doszedles. :O))
        • piotr7777 Re: pozwolę sobie wskrzesić temat 19.01.10, 13:45
          ..,bo jesienią napisałem na ten temat stosunkowo mało.
          Uważam mianowicie, że wyrok jest pod wieloma względami nie do
          przyjęcia.
          Toczy się spór na temat dopuszczalnoości aborcji. Spór, w którym
          istnieje silna polaryzacja, w którym obie strony wypowiadają wiele
          radykalnych sądów.
          Pytanie czy można tę debatę ograniczać sądownie? A zwłaszcza czy
          może to być ograniczenie w jedną stronę.
          Zauważmy - zwolennicy dopuszczalności aborcji wysunęli historię
          Alicji Tysiąc na poparcie swojej tezy. Nie ma przy tym znaczenia, że
          wyrok ETS stwierdzał jedynie tyle, że jeśli państwo przyznaje
          kobiecie prawo do dokonania w pewnych sytuacjach aborcji to powinno
          zagwarantować jej to prawo w prayktyce. Czyli A.T. dostała
          odszkodowanie za to tylko, że nie mogła się odwołać od orzeczenia
          lekarza, że ciąża nie zagraża jej wzrokowi. Samego orzeczenia
          lekarza ETS nie badał.
          A skoro tak powtarzanie, że A.T. miała prawo do aborcji ze względu
          na stan zdrowia jest taką samą nieprawdą jak pisanie, że dostała
          odszkodowanie dlatego że nie dokonała aborcji.
          Skoro obie strony sporu przyjmują uproszczoną interpretację wyroku z
          2007 roku to dlaczego tylko jedna ma z tego tytułu ponosić
          konsekwencje? Czy jest w porządku, że gdy sojusznikom A.T to pasuje
          mówią o tym, że wyrok ETS był odszkodowaniem za bezprawną odmowę
          aborcji ale oponentom zabraniają krytykować ten wyrok z tego samego
          powodu?
          Można jednak uznać, że ta, jakkolwiek uproszczona, interpretacja
          jest dopuszczalna. Ale powinna być dopuszczalna dla obu stron.
          Inaczej jest to niedopuszczalne w demokratycznym systemi
          ograniczanie publicznej dyskusji.
          Sąd postapił zarazem niekonsekwentnie - z jednej strony uznał, że
          wyrok ETS należy interpretować ściśle, z drugiej do samego tekstu
          red. Garncarczyka przyjął interpretację szeroką. Z całą pewnością
          nie porównał on A. Tysiąc do nazistów, jeśli już to stwierdził, że
          system, w którym niedokonanie aborcji jest szkodą dla kobiety
          jest "tak samo straszny" jak niazistowski. Samo jednak porównanie
          odnosiło się do sędziów, którzy wydali wyrok. W ramach wolności
          opini można uznać ten wyrok za równy praktykom nazistowskim,
          natomiast jest faktem, że A.T. jest beneficjentką tego wyroku. Zatem
          GN powinien przeprosić nie za "Bezprawne porównanie A.T. do
          zbrodniarzy nazistowskich", którego nie było a raczej za
          umeiszczenie jej nazwiska w kontekście tekstu o obozach zagłady, ale
          i co do tego można mieć watpliwości.
          Pogląd, że można uważać aborcję za zabójstwo ale nie można uważać
          osób które jej dokonały za zabójców jest również wątpliwy. Jeśli
          uznaje się zdanie "aborcja nie rózni się niczym od zabójstwa
          człowieka" za dopuszczalne w publicznym dyskursie a zdanie "Alicja
          Tysiąc chciała dokonać aborcji" za oczywiście prawdziwe to naturalną
          konsekwencją jest stwierdzenie, że Alicja Tysiąc to niedoszła
          zabójczyni. Tym bardziej, że - jak wykazałem powyżej - to zwolennicy
          dopuszczalności aborcji sprowadzili tę dyskusję z poziomu
          generalnego na poziom szczegółowy wyciągając przypadek A. Tysiąc, za
          jej zgodą zresztą. Druga strona powinna mieć prawo odnieść się do
          tego argumentu. Inaczej mamy nierówność stron - my możemy podawać
          przykłady na poparcie naszego poglądu, ale wy musicie poprzestać na
          ogólnikach.
          Dlatego uważam, że nie ma znacznia, czy zgadzasz się z linią GN w
          sprawie aborcji czy nie. Każdy kto opowiada się za wolnością słowa
          powinien bronić prawa najbardziej odległych oponentów do głoszenia
          swych oczywiście bzdurnych tez. Każdy natomiast, kto zachwyca się
          wyrokiem i uważa, że "wolność słowa ma swoje granice" (w domyśle
          granice dla innych, nie naszyczh) jest w istocie zamordystą.
          Ty tyle - pozdrawiam i liczę na odzew.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja