martinez12
03.10.09, 21:08
No i tak: mieliście książkę w necie, i nie macie. Za to się
normalnie płaci, żeby na przykład wejść na półkę w Empiku. Wystarczy
popatrzeć chłodno, nie z punktu widzenia "skrzywdzonego autora" - GB
to po prostu jeszcze jedna forma dystrybucji. Uczciwa, mierzalna,
tania, o zasięgu ogólnoświatowym. A piszecie o tym jak o złodziejach
drukarnianych, którzy na Waszym papierze drukują ponad nakład i
puszczają do bukinistów.
A swoją drogą, po co napisaliście tę książkę? Żeby być znani i
przekazać coś czytelnikom? Czy może jednak dla pieniędzy? Książka
została wydana, rozpowszechniona, dostaliście za nią honorarium?
Jaki wysiłek poczyniliście teraz, żeby chcieć kolejne pieniądze?