niewysoka
13.10.09, 09:20
Problemem Kościoła nie jest kapłaństwo kobiet, tylko kapłaństwo w ogóle. Każdy
ochrzczony jest uczestnikiem kapłaństwa Chrystusowego, a ustanowienie odrębnej
kasty nie ma w chrześcijaństwie teologicznego uzasadnienia. Ale jest
rozwiązaniem niesłychanie skutecznym jeśli chodzi o zapewnienie Kościołowi
instytucjonalnego trwania, a także jeśli chodzi o władzę i wpływy. Dlatego
żaden Sobór - złożony wszakże z wyświęconych mężczyzn - nie strzeli sobie w
stopę i nie odważy się podjąć decyzji o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa, a
tym bardziej - o rezygnacji z niego. Istotnie, to by go rozsadziło i nikt nie
wie, co by po nim zostało. (Na pewno nie instytucja, która przez
dziesięciolecia bezkarnie wykorzystuje najsłabszych i najbardziej bezbronnych,
jak Kościół w Irlandii, Kanadzie i wielu innych miejscach, o których jeszcze
usłyszymy.) A jeśli by się odważył - to uzyskamy wszyscy najlepszy dowód na
asystencję Ducha Świętego w Kościele - którym jest przecież każde spotkanie
dwóch lub trzech w Imię Chrystusa. I to sprawia, że mimo dwóch tysięcy lat
nader niepięknej historii przetykanej przepięknymi biografiami, możemy - wbrew
wszystkiemu - mieć nadzieję...
Pozdrawiam
Anna Pawlikowska