Kościół słucha kobiet? Tak, w konfesjonale

17.10.09, 15:12
Powtarzam swój komentarz sprzed paru dni, do innego artykułu w tym cyklu. W
tym tekście odnajduję podobne stanowisko w tym, co mówi Elisabeth Schüssler
Fiorenza. Problemem Kościoła nie jest kapłaństwo kobiet, tylko kapłaństwo w
ogóle. Każdy ochrzczony jest uczestnikiem kapłaństwa Chrystusowego, a
ustanowienie odrębnej kasty nie ma w chrześcijaństwie teologicznego
uzasadnienia. Ale jest rozwiązaniem niesłychanie skutecznym jeśli chodzi o
zapewnienie Kościołowi instytucjonalnego trwania, a także jeśli chodzi o
władzę i wpływy. Dlatego żaden Sobór - złożony wszakże z wyświęconych mężczyzn
- nie strzeli sobie w stopę i nie odważy się podjąć decyzji o dopuszczeniu
kobiet do kapłaństwa, a tym bardziej - o rezygnacji z niego. Istotnie, to by
go rozsadziło i nikt nie wie, co by po nim zostało. (Na pewno nie instytucja,
która przez dziesięciolecia bezkarnie wykorzystuje najsłabszych i najbardziej
bezbronnych, jak Kościół w Irlandii, Kanadzie i wielu innych miejscach, o
których jeszcze usłyszymy.) A jeśli by się odważył - to uzyskamy wszyscy
najlepszy dowód na asystencję Ducha Świętego w Kościele - którym jest przecież
każde spotkanie dwóch lub trzech w Imię Chrystusa. I to sprawia, że mimo dwóch
tysięcy lat nader niepięknej historii przetykanej przepięknymi biografiami,
możemy - wbrew wszystkiemu - mieć nadzieję...
Pozdrawiam
Anna Pawlikowska
    • uniwersalistointernacjonalista Wszechmonoteizm i rola kobiety w jego działalności 17.10.09, 18:37
      Zdajmy sobie sprawę, że nie tylko kościół rzymskokatolicki, nie
      tylko chrześcijaństwo, ale w ogóle monoteizm, ma problemy. Zacząć
      należy od stworzenia Wszechmonoteizmu i ujednolicenia doktryny
      religijnej wszystkich składowych Wszechmonoteizmu (islamu,
      chrześcijaństwa, sikhizmu, judaizmu, bahaizmu i niektórych wyznań
      buddyjskich), tak, aby wszystkie one głosiły materializację Boga na
      Ziemi pod postacią mężczyzny o imieniu Jezus, aby głosiły śmierć i
      zmartwychwstanie Boga podczas pobytu na Ziemi, aby doktryna
      Wszechmonoteizmu była w pełni zgodna z Prawami Człowieka
      (Wszechmonoteizm musi głosić zakaz zabijania ludzi oprócz obrony
      koniecznej - zakaz aborcji bez względu na okoliczności, zakaz
      antykoncepcji chemicznej i hormonalnej (ale prezerwatywy powinny być
      dopuszczone), zakaz eutanazji, kary śmierci, wojen i zabijania ludzi
      za ojczyznę, potępienie wojska i podziału na wiele państw
      (Wszechmonoteizm powinien namawiać do stworzenia jednego państwa)) i
      z Prawem Bożym (powinien głosić potępienie stosunków
      homoseksualnych, ale jednocześnie szacunek dla osób chorych na
      homoseksualizm, namawiać je do leczenia lub powstrzymania się od
      kontaktów homoseksualnych, głosić WIECZNOŚĆ miłości i małżeństwa, a
      nie jedynie ich doczesną trwałość (to oznacza nakaz naprawdę
      pożądnego i przemyślanego wyboru partnera życiowego oraz zakaz
      współżycia przed ślubem) oraz głosić istnienie bijekcji między
      zbiorem kobiet i mężczyzn, która przyporządkowuje na wieczność
      kobietę i mężczyznę do siebie, powinien również głosić, że
      reinkarnacja nie ma miejsca w Rzeczywistości Bożej). Przed
      rozpoczęciem procesu tworzenia Wszechmonoteizmu należy zwołać sobór
      wszystkich wysoko postawionych duchownych oraz wszystkich aktywnych
      społecznie i znanych kobiet i przedyskutować sprawę kapłaństwa
      kobiet, ufając w natchnienie Boże. Kobiety powinny móc być
      kapłanami, gdyż kobiety i mężczyźni mają równy dostęp do natchnienia
      Bożego (Ducha Świętego), a niemożność zostania kapłanką
      monoteistyczną utrudnia niezwykle kobietom uprawianie teologii i
      branie udziału w procesach odkrywczych i legislacyjnych w ramach
      teologii i kodyfikacji Prawa Bożego. Nadto kapłanki i kapłanów nie
      powinien obowiązywać celibat, chyba ewentualnie zakonnice i
      zakonników. Wszechmonoteizmem powinna zarządzać rada złożona z
      papieża, patriarchów, arcybiskupów, kalifa/kalifów (tak, muzułmanie
      powinni w końcu obrać sobie kalifa, bo religia bez hierarchii
      kuleje), guru sikhów, lamów i rabinów. Dostęp do tych dostojeństw
      powinien być równy dla kobiet i mężczyzn. Należy ponadto uznać Nowy
      Testament za świętą księgę najwyższego rzędu, a Koran, Stary
      Testament, Sri Guru Granth Sahib i prawowierne (nie przekazujące
      szkodliwych treści o reinkarnacji) teksty buddyjskie za równorzędne
      względem siebie i podrzędne względem Nowego Testamentu.
      • nick3 kwintesencja patriarchalizmu;-) 17.10.09, 21:12

        Ale to już było:)

        W sumie chrześcijaństwo jest właśnie takim "wszechmonoteizmem"
        zrobionym na bazie judaizmu z religii obecnych w imperium rzymskim.

        Można się zasadnie zastanawiać, czy aby monoteizm nie jest de
        facto
        innym słowem na totalitaryzm.

        A twoja prokrustową koncepcję uregulowania miłości (która musi
        być "wieczna") praktykujemy już od dłuższego czasu w naszej świętej
        wierze.

        Nic nowego.

        Ty po prostu proponujesz wszytskim religiom, by przeszły na
        chrześcijaństwo:)

        • uniwersalistointernacjonalista Wszechmonoteizm nie jest totalitaryzmem 17.10.09, 21:22
          Trudno uznać chrześcijaństwo za zrobione z politeizmów z Imperium
          Rzymskiego, to, że daty niektórych świąt pokrywają się z datami
          świąt politeistycznych nie oznacza, że te święta są
          niemonoteistyczne, daty nie odgrywają tu żadnej roli. Jeśli chodzi o
          przypisywanie totalitaryzmu monoteizmowi, taką cechę można przypisać
          jedynie jakiemuś państwu, nie organizacji religijnej, do której
          każdy należy dobrowolnie i dobrowolnie przyjmuje lub stara się
          uzgodnić z Prawem Bożym jej zasady (a przynajmniej tak zawsze
          powinno być, że jest zachowana dobrowolność). Obecnie kościół
          rzymskokatolicki i inne wyznania składowe monoteizmu (niestety na
          razie nie Wszechmonoteizmu) nie głoszą prawdy o wieczności miłości,
          umożliwiając powtórne małżeństwo po śmierci współmałżonka.
          • nick3 Re: Wszechmonoteizm jest totalitaryzmem 17.10.09, 21:52
            Jeśli chodzi o
            > przypisywanie totalitaryzmu monoteizmowi, taką cechę można
            przypisać
            > jedynie jakiemuś państwu, nie organizacji religijnej


            Nie można mówić o totalitarnej sekcie?


            > do której
            > każdy należy dobrowolnie i dobrowolnie przyjmuje


            baju baju!

            Kiedy wszyscy wychowywani w danej religii żyją w otoczeniu ludzi
            przekonanych, że odejście od niej kwalifikuje cię
            jako "nieprzyjaciela Boga" (a tak jest we wszystkich religiach,
            które uważaja się za Jedyne Prawdziwe Objawienie) to jest to
            ładna "dobrowolność"!

            Na dodatek, kiedy takich wszechmonoteistów jest w społeczeństwie
            dużo i wierzą w to wszystko serio, to pozostającym na
            zewnątrz "dzieciom diabła" jest wcale nielekko układać sobie z nimi
            życie społeczne.

            Miłość, drogi uniwersalistoimperialisto, jest prawdziwa taka, jaka
            jest. Raz uszczęśliwiająca, raz wyboista. Raz monogamiczna, raz
            zgoła nie.

            Czy jest wieczna?

            Jeśli tak, to w każdym razie jest taką w zupełnie inny sposób, niż
            chciałbyś to nakazać swoim "Prawem Bożym".

            Nic, co można człowiekowi nakazać i wymusić groźbą winy, nie jest
            miłością.

            • uniwersalistointernacjonalista Też coś: "dzieci diabła"! 17.10.09, 22:51
              Ten, kto nazywa ateistów "dziećmi diabła" nie jest prawdziwym
              monoteistą, tylko frajerem, powinieneś o tym wiedzieć, drogi ateisto
              (?). Własność posiadania wielu wiernych nie jest niczym złym.
              Prawdziwy monoteista nie denerwowałby się, że ateizm ma wielu
              wiernych, dlatego tylko, że jest takim trzęsidupą, że nie jest w
              stanie z dumą prezentować swoich poglądów, jeno dlatego, że miałby
              wiele roboty - mówienia o Bogu ateistom (bez żadnej nachalności lub
              chamstwa czy przymusu). Dlatego ateiście, który nie wstydzi się
              samego siebie, szanuje siebie i żyje w pokoju z innymi, łatwo jest,
              i sprawia mu to przyjemność, afiszować się ze swoimi poglądami -
              jest mu ŁATWO układać sobie życie z monoteistami. I chwała mu za to.
              Miłość poligamiczna zaś powoduje szereg problemów emocjonalnych
              wśród ludzi, którzy jej nie uprawiają (tymczasem miłość monogamiczna
              takich problemów nie powoduje wśród poligamistów), co świadczy o
              tym, że miłość monogamiczna jest szlachetna i pełna wrażliwości,
              zgodna z Prawem Bożym. Wymaga ona wyłączności osoby i łączy dwoje
              ludzi tak nierozerwalnie, że mogliby się kochać nawet nie mogąc
              uprawiać seksu i nigdy by się nie opuścili. Realizuje ona wzajemną
              przynależność konkretnej kobiety i konkretnego mężczyzny. Tworzy
              ciepłą, rodzinną atmosferę. Miłość poligamiczna zaś generuje długi
              alimenciarzy i zostawia urazy psychiczne w umysłach opuszczonych
              przez jednego rodzica dzieci. Trudno również, by miłość była wieczna
              w INNY sposób, niż przez określenie Prawa Bożego i odwołanie do
              wieczności. W przyrodzie nie istnieje wieczność. Sektą zaś nazywa
              się wspólnoty, które rozwalają rodzinę, niszczą zdrowie fizyczne i
              psychiczne z ZAŁOŻENIA DOKTRYNALNEGO, a nie z NIEUDOLNOŚCI LUB
              GŁUPOTY CZY ZŁEJ WOLI DUCHOWNYCH. Dlatego Dostojny Panie nie możesz
              nazwać na przykład współczesnego islamu, na razie niepodobnego do
              islamu istniejącego w wieczności, sektą, pomimo tego, że wielu
              głupich świata jest muzułmanami i torturuje kobiety. Wymusić groźbą
              winy zaś nikt ci nic nie może, sam jedynie, wiedząc, że coś jest
              złe, możesz sobie (i słusznie uczynisz) coś groźbą winy wymusić. Jak
              widzisz, badziewność społeczeństwa świadczy o tym, że zbyt mało
              ludzi może taką samodyscypliną się pochwalić.
      • ewelina_1 Re: Wszechmonoteizm i rola kobiety w jego działal 17.10.09, 23:45
        musi głosić zakaz zabijania ludzi oprócz obrony
        > koniecznej - zakaz aborcji bez względu na okoliczności,
        tu jest sprzeczność, bo ciąża czasem może stanowić zagrożenie dla
        życia kobiety, a odmowa aborcji=odmowa obrony koniecznej.
        • uniwersalistointernacjonalista Obrona konieczna 18.10.09, 00:00
          Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność jedynie za czynność niebędącą
          czynnością życia lub odruchem fizjologicznym lub czynnością
          nieświadomą. Nie można stosować obrony koniecznej przeciw
          człowiekowi, jeśli czynność zagrażająca czyjemuś życiu lub zdrowiu
          jest jedną z tychże czynności wolnych od odpowiedzialności. Małe
          dziecko nie ponosi odpowiedzialności za to, że czynnością własnego
          życia zagraża życiu matki w czasie ciąży, nie można zastosować
          obrony koniecznej przeciw takiemu dziecku.
          • nick3 Patriarchat jest cholernie logiczny:) 18.10.09, 00:14

            Patriarchat jest cholernie logiczny. A w ustach swoich
            idealistycznych przedstawicieli brzmi bardzo zacnie (Koran: "Nie ma
            przymusu w religii")

            Tylko dziwnym trafem generuje w dużej ilości tych "frajerów" (jak
            ich nazwałeś), którzy przez stulecia zmieniają życie w piekło.

            Politeizmy ich nie generują.


            Jest tak dlatego, że doktrynerski idealizm nie rozumie życia (które
            jednakowoż jest bogatsze niż jego świetlane zasady były skłonne
            przypuszczać) i dlatego taki idealizm staje się Prokrustem dla życia.

            A już wsparty autorytetem "Praw Bożych" staje się dla niego
            Inkwizytorem.

            I to dlatego, a nie przez przypadek, rodzi rzesze fanatyków
            karzących życie za to, że nie jest ono takie, jak oni sobie
            wymarzyli (jak im "nakazał ich Bóg").

            • uniwersalistointernacjonalista Patriarchat jest cholernie nielogiczny 18.10.09, 00:37
              I słusznie Pan prawisz, to patriarchat również generuje takich
              frajerów, jeno nie jest on logiczny (tylko dobro jest logiczne, a
              patriarchat jest zły), a ma niewiele wspólnego z Koranem w
              Wieczności, a z doczesnym co najwyżej głupie fragmenty (nieraz
              wyjmowane z kontekstu), które powinny być interpretowane jako
              naleciałość kulturowa. Politeizmy rzeczywiście nie generują
              frajerów, jednak znajdziesz frajerów wśród pseudopoliteistów,
              przykład: zbrodniarze, którzy zabijali chrześcijan w Bengalu (albo w
              Orijacji, nie pamiętam). Takich samych cieci znajdziesz wśród
              pseudomonoteistów, przykład: kolonialiści. W obu przypadkach
              odpowiedzialności nie ponoszą religie, tylko głupi ludzie. O
              odpowiedzialności religii można mówić w przypadku sekt. I w
              społeczeństwach politeistycznych i monoteistycznych i ateistycznych
              było tak samo wielu cieci, którzy robili złe rzeczy: poniżali
              kobiety, narkotyzowali się tytoniem lub gorszymi rzeczami, zabijali
              ludzi itd. Co do bogactwa życia, nie życzę nikomu, aby mu
              UROZMAICANO życie łamaniem Praw Człowieka i Prawa Bożego, naprawdę,
              nie musimy uciekać się do takiego badziewia, żeby było ciekawie,
              wystarczy, że będziemy przestrzegać tego, co powiedział nam Bóg, a
              minimum dla politeistów i ateistów: wystarczy, że będą przestrzegać
              Praw Człowieka, i będzie git.
          • ewelina_1 Re: Obrona konieczna 18.10.09, 00:24
            uniwersalistointernacjonalista to co napisałeś to jeden wielki
            bełkot. Jesteś więc za mordowaniem kobiet tylko dlatego, że wbrew
            własnej woli urodziły się z macicą.
            Dlatego ja jestem za tym, by medycyna wreszcie zajęła się tym, by w
            konkretnych sytuacjach można było zabierać zarodki z ciała kobiety i
            przenosić je do ciała samców-filozofów, by ci mądrale sami na
            własnym ciele dali wreszcie "świadectwo prawdy" zamiast pustego
            kłapania dziobem. Wierz mi, że jak twoje życie będzie zagrożone, to
            też walnę ci taką gadkę o "obronie koniecznej".
            • uniwersalistointernacjonalista Obrona konieczna 18.10.09, 00:53
              Nikt nigdy nie kazał żadnej kobiecie (oprócz przypadków gwałtu)
              współżyć z kimkolwiek, tak samo, jak i żadnemu mężczyźnie (oprócz
              przypadków gwałtu). Jeśli ktoś uprawia seks, wie, że to
              odpowiedzialność i może zastosować prezerwatywę (mężczyzna) lub
              kazać to uczynić (kobieta). Dlatego kościół rzymskokatolicki stoi w
              niezgodzie z Prawem Bożym, zabraniając stosowania prezerwatyw. Nikt
              więc (oprócz przypadków gwałtu) nikomu nie każe seksować się bez
              zabezpieczenia. Wydaje się więc, że (oprócz przypadków gwałtu) nikt
              nie śmie zcedować odpowiedzialności za poczęcie dziecka na to
              właśnie dziecko, jeno sam powinien uderzyć się w piersi i
              powiedzieć: uprawiałem seks, wiedziałem, że może powstać nowy
              człowiek. Dlatego łamaniem Praw człowieka jest grożenie śmiercią
              takiemu dziecku lub zabijanie go. Ono samo się na świat nie
              sprowadzało, bezczelny dorosły człowieku! Miałoby świat w dupie,
              gdyby nie twoje bezmyślne ruchy frykcyjne. Przypadki zaś takie, żeby
              był gwałt i jednocześnie ciąża z gwałtu zagrażała życiu matki są
              rzadkie, rzadsze niż wszystkie przypadki gwałtu. I nie upoważniają
              do morderstwa, gdyż każde dziecko, które się urodziło z takiej
              ciąży, dałoby w pysk komuś, kto podważa jego prawo do życia, tak
              samo, jak ja dałbym w pysk każdemu, kto dzieli ludzi na gorszych i
              lepszych ze względu na sposób poczęcia i zamierza eliminować
              gorszych ze społeczeństwa, jak Ku-Klux Klan Negroidów.
              • ewelina_1 Re: Obrona konieczna 18.10.09, 02:09
                uniwersalistointernacjonalista napisał:

                > Nikt nigdy nie kazał żadnej kobiecie (oprócz przypadków gwałtu
                > współżyć z kimkolwiek
                ale przecież wcześniej pisałeś zakaz aborcji bez żadnych wyjątków, a
                to oznacza, że bardzo trudne i bolesne konsekwencje gwałtu (bo
                pomijając już samo okrucieństwo gwałtu, fizjologia ciąży, porodu i
                połogu do lekkich nie należy) ponosi wyłącznie ofiara. Więc wygląda
                na to, że jest dwukrotnie krzywdzona - raz przez degenerata, drugi
                raz przez wyimaginowane prawo. Ta kobieta też się nie prosiła ani na
                ten świat, ani o macicę, ani o gwałt ani o dziecko. Dlaczego więc
                chcesz człowieka przerobić na żywy inkubator łamiąc przy tym jej
                Prawa Człowieka?

                Wydaje się więc, że (oprócz przypadków gwałtu) nikt
                > nie śmie zcedować odpowiedzialności za poczęcie dziecka na to
                > właśnie dziecko, jeno sam powinien uderzyć się w piersi i
                > powiedzieć: uprawiałem seks, wiedziałem, że może powstać nowy
                > człowiek.
                Dobrze na początku napisałeś "wydaje się", bo mylisz się. Kobieta
                jak najbardziej jako jedyna na tym świecie ma prawo do decydowania
                czy chce aby urodziło się dziecko czy też nie. Tylko ona ponosi na
                swoim ciele konsekwencje ciąży więc tylko ona ma prawo do takiej
                decyzji. Jakakolwiek próba ingerowania innych osób to uzurpacja i
                odbieranie kobiecie Praw Człowieka.
                Poza tym nie ma 100% zabezpieczenia. A przypomnę tylko gdybyś chciał
                pisac o szklance wody zamiast, że mało który samiec akceptuje próbę
                odmowy seksu. Przykładowo w krajach islamskich pozwala się na
                głodzenie żon, że juz nie wspomnę że niedawno kilku polityków
                złożyło skargi na swoje żony za straty psychiczne i moralne, bo ich
                żony w ramach jakiegoś protestu nie zgadzały się na seks.
                W Polsce też możesz otrzymać rozwód, jeśli kobieta z obawy przed
                niechcianą ciążą będzie proponowała szklankę wody zamiast. Przypomnę
                tez, że jeszcze wielu wierzy w "obowiązek małżeński".
                Więc pisanie tu bzdur o uderzaniu się w piersi i że "nikt nigdy nie
                kazał", jest obłudne i sk...skie.
                Ponadto przypomnę, że pisałam o zagrożeniu życia kobiety. Bo nawet
                jeśli kobieta decyduje się świadomie na dziecko, to jednak nie ma
                gwarancji, że ciąża nie będzie jej zagrażać. I w takiej sytuacji
                odmawianie jej prawa do życia nie dość że jest sprzeczne z Prawami
                Człowieka, to jeszcze dowodzi, że ważniejsza od człowieka jest
                ideologia.
                Gdybys jednak chciał napisać, że kobieta mogła w ogóle nie decydować
                się na dziecko, chcę zauważyć, że to oznacza, że ludzkość wyginie,
                bo mądre i przewidujące kobiety będą w ogóle unikały zajścia w ciążę.

                Dlatego łamaniem Praw człowieka jest grożenie śmiercią
                > takiemu dziecku lub zabijanie go. Ono samo się na świat nie
                > sprowadzało, bezczelny dorosły człowieku!
                Bezczelny ignorancie. Jak to jest że Prawa Człowieka dajesz
                zarodkowi, ale odmawiasz ich dorosłej kobiecie. Jest konflikt
                interesów pomiędzy kobietą a zarodkiem, dlaczego więc bezczelnie
                jako obcy, wchodzisz buciorami do cudzego życia i ustalasz, że życie
                dorosłej kobiety jest mniej ważne. Przypomnę, że w takiej sytuacji
                śmierć kobiety=smierć zarodka/płodu. Czyli ochrona życia
                po ...trupach. Może przetestujesz własne abstrakcyjne filozofie na
                własnym tyłku?


                I nie upoważniają
                > do morderstwa, gdyż każde dziecko, które się urodziło z takiej
                > ciąży, dałoby w pysk komuś, kto podważa jego prawo do życia, tak
                > samo, jak ja dałbym w pysk każdemu, kto dzieli ludzi na gorszych i
                > lepszych ze względu na sposób poczęcia i zamierza eliminować
                > gorszych ze społeczeństwa, jak Ku-Klux Klan Negroidów.
                tu już pojechałeś za daleko. Współczuję twojej matce, że się tyle
                namęczyła, żeby wydać na świat takiego chama. Nie jesteś wart jej
                cierpień.
                Ja też bym dała w pysk każdemu sk...lowi, który nie mając macicy
                uzurpuje sobie prawo do bredzenia o morderstwie. Nie sztuką jest
                mieć "mądre poglądy" gdy wie się, że życie nigdy nie zweryfikuje
                własnych poglądów.
                Ponieważ właśnie ustaliłeś, że życie kobiety jest gorsze niż życie
                zarodka, więc zgodnie z tym co pisałeś powinieneś walnąć samego
                siebie w pysk. Ciało kobiety nie jest twoją własnością i nie masz
                żadnej nad nią władzy.
                • uniwersalistointernacjonalista Obrona konieczna 18.10.09, 15:55
                  Dziecko też się nie prosiło o gwałt swojej matki. Cierpienie matki
                  nie upoważnia do morderstwa dziecka, za to do dożywocia gwałciciela.
                  Dziecko nie zgwałciło swojej matki i nie wolno stosować kary śmierci
                  nawet, gdyby to zrobiło. Widzę Dostojna Pani, że łamiesz Prawa
                  Człowieka w jednej z najważniejszych kwestii: nie uznajesz zakazu
                  zabijania ludzi poza obroną konieczną (już podawałem definicję tej
                  obrony związaną z pojęciem odpowiedzialności) i nie uznajesz, że
                  każdy organizm żywy, który należy do jakiegokolwiek taksonu istot
                  ludzkich, jest człowiekiem bez przerwy od swojego poczęcia do
                  śmierci i przez całą sumę okresów swego życia. Oznacza to, że jeśli
                  uważasz zarodek za podrzędny względem dorosłej kobiety, stosujesz
                  segregację ze względu na wiek, rozmiar i stopień rozwoju osobniczego
                  ludzi. A gdybyś się odwoływała do zakazu naruszania nietykalności
                  osobistej, to pamiętaj, że w aksjomatyce Praw Człowieka występuje
                  hierarchia aksjomatów, np. aksjomat o prawie do nietykalności
                  osobistej jest podrzędny względem aksjomatu o zakazie zabijania
                  ludzi (a np. aksjomat o prawie do własności jest w ogóle podrzędny
                  względem obu). Oznacza to np., że jeśli jakiś człowiek przykleiłby
                  się do mnie jakimś supermocnym klejem, utrudniając mi wykonywanie
                  ruchów i jeszcze zagrażając mi odleżynami po stronie klejenia, to
                  nie mogę go z tego powodu zabić, bo nie wolno zabijać ludzi (chyba,
                  że to, że się do mnie przykleił, zagraża mojemu życiu - ale on
                  ponosi odpowiedzialność za naruszenie mojej nietykalności osobistej,
                  zaś mały, głupi CZŁOWIEK w prenatalnym okresie swojego życia takiej
                  odpowiedzialności nie ponosi). To samo tyczy się kobiet w ciąży i
                  kochanych przez nie (w większości przypadków - może ty jesteś
                  wyjątkiem) dzieci, które NATURALNIE korzystają z ich ciała.
                  Nikt zaś nie ma prawa do decydowania o narodzinach dziecka - nawet
                  samo zainteresowane dziecko. A konsekwencje ciąży ponosi nie tylko
                  kobieta, ale również dziecko, które nieraz musi wytrzymywać
                  konflikty serologiczne, niewłaściwe ułożenie samego siebie w macicy,
                  a pod koniec ciąży ciasnotę, która tam panuje, czasami znosi również
                  alkoholizm lub narkomanię pseudomatki. Kobieta i dziecko WSPÓLNIE
                  znoszą trudy ciąży. A zakaz aborcji nie jest ingerowaniem w życie
                  kobiety, jeno zakazem ingerencji w życie dziecka (ale ty nie
                  uznajesz czasowych granic człowieka, o których napisałem wyżej
                  (obiektywnie się mylisz), więc i tak będziesz próbowała udowadniać,
                  że Prawa Człowieka są mylne).
                  A przykładów jakichś głupich mężczyzn będących pseudomuzułmanami
                  (łamiących Prawo Boże) lub pseudopolitykami mi nie przytaczaj, bo i
                  z takimi Prawa Człowieka walczą. Kto zmusza kogoś do seksu, powinien
                  otrzymać karę dożywocia, i jeszcze Bóg mu wyrówna.
                  A jeśli kobieta świadomie decyduje się na dziecko, to wie, że być
                  może będzie musiała oddać życie za to dziecko (i zrobiłaby to, bo je
                  kocha), a jak nie chce takiej odpowiedzialności przyjmować (i nie
                  przytaczaj mi znowu przykładów głupich mężczyzn i gwałcicieli - tacy
                  na dożywocie do więzienia, i na razie w sytuacji podziału na wiele
                  państw nic niestety nieraz na to poradzić nie możemy), to niech się
                  nie seksuje, seks to nie tylko zabawa. A unikać zajścia w ciążę będą
                  kobiety niepredysponowane psychicznie i emocjonalnie do ciąży, np.
                  być może ty, każdy ma powołanie do czego innego - nie wszystkie
                  kobiety mają powołanie do przekazywania życia. I lepiej, jakby było
                  nieco mniej ludzi, bo przyroda jest niszczona przez głupotę
                  homosapiensów, można by wtedy zwiększyć powierzchnię rezerwatów
                  przyrody i ludzie lepiej by się żywili. A i tak wszyscy ludzie
                  (wszyscy, którzych stworzył Bóg innymi słowy) zostaliby urodzeni,
                  doszłoby tylko do zwiększenia ilości pokoleń.
                  I nie odmawiam nikomu Praw Człowieka, jeno odmawiam KAŻDEMU "prawa"
                  do zabijania. A konflikt interesów między zarodkiem a kobietą jest w
                  przypadku kobiet, które zaszły w ciążę, a nie miały do tego
                  powołania. I napisałaś, że zarodek i tak umrze, gdy umrze matka.
                  Oprócz tego, że nie zawsze się tak dzieje, to wtedy zarodek umrze
                  nie w wyniku zabójstwa, a każdy człowiek ma prawo do tego, żeby
                  umrzeć nie w wyniku tego, że ktoś go zabił.
                  Życzę ci, żebyś nigdy nie zaszła w ciąże, bo: nie masz do tego
                  powołania, każdy człowiek ma prawo do tego, żeby nie była z nim w
                  ciąży kobieta, która ewentualnie mogłaby go zabić, twoje dziecko
                  mogłoby cierpieć, gdyby się dowiedziało, że wliczałabyś możliwość
                  zabicia go w okresie ciąży, gdyby ciąża zagrażała twemu życiu (nie
                  śmiałabyś temu dziecku powiedzieć, że je kochasz, bo to by było
                  kłamstwo - miłość to zdolność do oddania życia za kogoś w sytuacji
                  ostatecznej). I nie chwal się, że masz macicę, bo ja mam prostatę i
                  może mi się kiedyś przydarzyć przypadkiem rak, i też mam przewalone,
                  jak każy człowiek w Doczesności.
                  Nie do mnie należy ustalanie czegokolwiek, jedynie głoszenie
                  postanowień Praw Człowieka łamiącym je. Prawa Człowieka ustaliły, że
                  życie kobiety i zarodka jest tak samo ważne, i lekarze chronią oba
                  życia, zajmując się kobietą przy nadziei. I nie odbierają żadnego z
                  tych żyć, los je odbiera.
                  • codein Test myślowy 20.10.09, 21:06
                    Zaznaczam, że po trzech zdaniach nie mam zamiaru czytać Twoich rojeń. Robisz z
                    siebie pana i władcę, któremu się wydaje, że jest wystarczająco doskonały, by
                    mógł dyrygować przyszłością, zdrowiem i życiem innych ludzi. Ale możesz
                    przeprowadzić na sobie eksperyment myślowy i odpowiedzieć na pytanie:

                    Wyobraź sobie, że cofasz się w przeszłość do momentu, kiedy Twoja matka jest z
                    Tobą w ciąży. Jest to jednak alternatywna rzeczywistość; w tym świecie Twoja
                    matka ma już grupkę dzieci na wychowaniu, żyje samotnie i na domiar tego właśnie
                    usłyszała od lekarzy, że tej ciąży (z Tobą) nie przeżyje. Gdybyś mógł wpłynąć na
                    decyzję swojej matki, co byś zrobił? Zasugerowałbyś, aby poświęciła Twoje życie
                    i żyła dalej, wychowała dzieci, które już ma, bo jest ich jedyną żywicielką? Czy
                    raczej zabiłbyś ją, skazał swoje rodzeństwo na życie bez matki, bo chcesz
                    przyjść na świat? Pytam, żeby wszyscy chętni się dowiedzieli, jakiego rodzaju
                    "człowiekiem" jesteś.
          • maura4 Re: Obrona konieczna 18.10.09, 19:13
            A kto mi zakaże ?. Waść ?. Nie ma mowy . To ja będę decydować o
            tym, czy w wypadku zagrożenia mojego życia podczas ciąży zechcę ją
            kontynuować, czy przerwać. Tylko ja, chyba że będę nieprzytomna, to
            wtedy rodzina. Mnie można uśmiercić, pozbawić praw człowieka w tym
            tego do samostanowienia, a płodu nie ?. I ja mam się do tego
            dostosować ?. Kto dał ci i tobie podobnym prawo do decydowania o
            moim życiu ?.
    • nick3 A w ogóle to post niewysokiej jest dużo ważniejszy 18.10.09, 19:29

      W niczym nie urażając uniwersalisty, post autorstwa niewysokiej
      uważam za znacznie donioślejszy.

      Fakt, że nie dyskutujemy nad nim choć z częścią tej uwagi, którą
      poświęciliśmy dość poczciwym rozważaniom następnego internauty,
      świadczy moim zdaniem, że nasza świadomość pozostaje w dużym stopniu
      zahipnotyzowana w kręgu w koło tych samych problemów stawianych
      przez kulturę patriarchalną.


      A tymczasem gdzie indziej otwierają się zupełnie nowe, ogromne
      przestrzenie...

Pełna wersja