Paryżanie wstydzą się Paryża

22.10.09, 15:31
to jak u nas warszawka tzw
też wstyd się przyznać - zwłaszcza po obserwacji stylu jazdy krajan samochodem
na E7 i E8
    • cleofass Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 15:50
      q-ku napisał:

      > to jak u nas warszawka tzw
      > też wstyd się przyznać - zwłaszcza po obserwacji stylu jazdy
      krajan samochodem
      > na E7 i E8

      Nie ma to jak wiele wnoszący do dyskusji głos wieśniaka jeżdżącego
      zagazowanym rupciem.
      • asasello_krakow Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 16:14
        te miastowy, rupć to po polsku rupieć? BTW. kim?, czym? - rupieciem
      • q-ku o właśnie - typowe zachowanie 22.10.09, 18:44
        pogarda, agresja
        prawdziwa warszawka;-)
        --
        jeżdżę dieslem
        to się słabo zagazowuje:-)
        • babcia.klozetova Re: o właśnie - typowe zachowanie 22.10.09, 20:17
          q-ku napisał:

          > pogarda, agresja
          > prawdziwa warszawka;-)
          warszaffka
      • everettdasherbreed Wieśniaka można poznać po rejestracji samochodu: 23.10.09, 00:13
        WA = wsiok absolutny
        WB = wsiok buraczany
        WD = wsiok durny
        WE = wsiok ewidentny
        WF = wsiok fatalny
        WH = wsiok histeryk
        WI = wsiok idiota
        WJ = wsiok jabolowy
        WK = wsiok kompletny
        WN = wsiok narąbany
        WT = wsiok totalny
        WU = wsiok uwalony
        WW = wsiok wyjątkowy
        WX = wsiok extra
        WY = wsiok yebany
        • rotholc Dedykowane everettdasherbreed 24.10.09, 13:32
          Bo się zdrowo napracował. Kiedyś na kempingu mieszkaliśmy obok gości z Lublina -
          gdy nas sobie przedstawiono powiedzieli:

          - My jesteśmy z Hamburga.

          Jak to?

          - Bo w Lublinie same chamy i burki.

          Miłego dnia :)
    • iwonka55 Autor sie niedoinformowal. 22.10.09, 16:11
      Byla wojna o nowe tablice, bo Francuzi wlasnie CHCIELI moc wciaz
      podkreslac przez swoja tablice region, z ktorego pochodza.
      Poczatkowo na tablicy wlasnie nie mialo wogole juz byc numeru
      departamentu.
    • indimenticabile Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 16:23
      Te same problemy byly przez lata we Wloszech: antagonizm miedzy
      Polnoca a Poludniem wyrazal sie wrogoscia w stosunku do kierowcow z
      Polnocy goszczacych na Poludniu i vice versa. Przebijane opony,
      porysowana karoseria, jak i stosunek lokalnej drogowki.
      Dzis (bodajze po 1994) we Wloszech tablice sa przydzielane
      chronolgicznie w alfabetycznej kolejnosci bedac kombinacja
      alfanumeryczna typu AA000AA po ZZ999ZZ, a wyroznik po prawej stronie
      w postaci dwuliterowego skrotu nazwy prowincji jest DOBROWOLNA
      opcja.
      • ready4freddy Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 16:51
        dokladnie tak. ale to chyba nawet nie chodzilo o Polnoc-Poludnie, tylko np.
        mecze pilkarskie i podobne historie. tak czy siak wiekszosc samochodow ma
        oznaczenia prowincji, a jesli nie maja, to czesto - jak w moim przypadku -
        zaniechanie sprzedawcy (nad symbolem prowincji jest tez koleczko z dwucyfrowym
        oznaczeniem roku rejestracji, ktorego tez nie mam, bo przykleja sie ten numerek
        razem z oznaczeniem prowincji). tak czy owak dziwne, ze we Francji ida w druga
        strone - jakis czas temu z "lokalnego" systemu zrezygnowano w Szwecji (gdzie
        teraz jest jeszcze dziwniej, bo po tablicach nie mozna sie zorientowac ani skad
        jest samochod, ani kiedy zostal zarejestrowany, bo numery wychodzace z obiegu -
        np. po zlomowaniu samochodu - wracaja do puli).
        • indimenticabile Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 17:08
          Bedac przy Szwecji, to tam z pewna zlosliwoscia mowi sie o
          aroganckich wg. tzw. prowincji mieszkancach Sztokholmu poza nim per
          ZERO-OSIEM czyli nol otta, bo to kierunkowy do stolicy;)
          • renifer_lopez A Warszawianie wstydzą się Gazety Wyborczej 22.10.09, 19:02
            Redakcja z pewnością wie dlaczego.
    • torres7 Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 16:31
      Z 75 i 92 to jest prawda ze cala reszta Francuzow, gdy widzi takie
      tablice na drodze to bedzie je traktowac jako potencjalnego
      chama..jest to czesc francuskiej kultury :)

      • diver77 Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 23.10.09, 02:57
        O czym Ty piszesz ?
        Znasz Francję i Francuzów człowieku ?
        Prawdziwi Francuzi się takimi badziewiami nie interesują na co dzień... to jest
        temat do parafialnej gazetki... w 92 i 75 jest po prostu forsa tak jak większość
        forsy włoskiej jest w Mediolanie...

        I wszyscy zazdrośni nieudacznicy z prowincji po prostu ich ściska jak widzą
        kogoś z tych departamentów kto ma lepiej i lżej w życiu niż oni... przecież to
        takie ludzkie, nie ?

        Możesz być pewny że zamożni i rdzenni mieszkańcy Bordeaux, Nicei, Lyonu albo
        Tuluzy nie mają żadnego problemu z Paryżanami... mają tam swoje mieszkania, ich
        dzieci jeżdżą tam na studia i mają głęboko gdzieś takie dziennikarskie
        wymysły... to jest fenomen dotyczący chuligańskich rywalizacji między kibicami
        piłki nożnej itp...
    • gtpress Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 16:44
      la mnie prowincja to myslenie z dala od mozgu, reszte mozna wrzucic
      do kosza..........roznice byly, sa i beda, czytam o umierajacej
      Afryce, ktorej zadne .......City czy Wall..... nie moze pomoc, ale
      sowite premie dla BOSSOOFF wyplaca bez zmruzenia oka........
    • agent.orange Jestem szykanowany poza Warszawą 22.10.09, 16:44
      Podobnie jest w Polsce. Urodziłem się w Warszawie i tutaj mieszkam (podobnie
      moi rodzice). Nie uważam się za lepszego czy gorszego niż inni ludzie
      zamieszkujący Polskę. Ale często spotykam się z nienawiścią w stosunku do
      ludzi z Warszawy.
      Jeszcze w liceum byłem na wycieczce w Oświęcimiu. Na coś czekaliśmy, obok
      czekała także inna wycieczka. Jakiś chłopak z tejże wycieczki zapytał się
      kumpla, skąd jesteśmy; gdy ten odparł pytający powiedział "Nic do was nie mam
      ale nie rozmawiam z ludźmi z Warszawy".
      Generalnie ludzie zachowują się na dwa sposoby, gdy dowiedzą się że ich
      interlokutor jest z Warszawy.
      - Jedni mówią "Aaaaa to pan z Warszawyy! Bo my jesteśmy z
      Wrocławia/Poznania/Krakowa i tylko wynajmujemy tutaj mieszkanie/tylko jesteśmy
      tutaj na wakacjach/tylko pracujemy tutaj; a wie pan że byłam w Złotych
      Tarasach....." i dalej w podobnym tonie.
      - Drudzy reagują agresją; ta grupa jest w mniejszości. Kidyś byłem na obozie
      harcerski w Gołubiu Kaszubskim, na rajdzie koledzy zostali po bici przez
      miejscowych po tym, jak dowiedzieli się że są z Warszawy. Dobrze że udało im
      się uciec, bo cała wieś zaczęła ich gonić. Fakt, byli w mundurach harcerskich,
      i to mogło wywołać ich agresję.

      A najlepsza była koleżanka ze studiów, która stwierdziła po 2 miesiącach "że
      przecież ludzie w Warszawie są całkiem normalni" - a była z Przemyśla. ;-)
      • jkredman Warszawa i Warszawka 22.10.09, 16:53
        do Warszawiaków nic nie mam, nie lubię warszawki, tych wszystkich zdyszanych
        urzędników którzy napłynęli z prowincji a puszą się jak by w Warszawie żyli od
        pokoleń,
        i nie lubię w swoim mieście samochodów z rejestracją warszawską /głównie z
        Mokotowa/ bo to darmozjady w służbowych samochodach rozpychające się na
        parkingach i nie wiedzieć czemu żądające jakiś przywilejów
        • agent.orange Re: Warszawa i Warszawka 22.10.09, 17:09
          > do Warszawiaków nic nie mam, nie lubię warszawki, tych wszystkich zdyszanych
          > urzędników którzy napłynęli z prowincji a puszą się jak by w Warszawie żyli od
          > pokoleń,
          > i nie lubię w swoim mieście samochodów z rejestracją warszawską /głównie z
          > Mokotowa/ bo to darmozjady w służbowych samochodach rozpychające się na
          > parkingach i nie wiedzieć czemu żądające jakiś przywilejów

          Nie za bardzo rozumiem kogo i dlaczego nie lubisz. Skoro Ci ludzie (z
          warszawskimi rejestracjami) są w Twoim mieście, to znaczy że tam mieszkają lub
          urodzili się i mają rodzinę a pracują w Warszawie. Wygląda na to, że odbierasz
          im możliwość powrotu do w rodzinne strony na np. różne święta. Czy zatem wszyscy
          z Twojego miasta, którzy pracują w Warszawie to darmozjady?
      • indimenticabile Re: Jestem szykanowany poza Warszawą 22.10.09, 16:55
        Potwierdzam, bo sama urodzilam sie i wychowalam w Warszawie. Jedynym
        miastem, w ktorym tzw. "warszaFka" nie budzila w moim odczuciu
        animozji jest i byl Wroclaw. Tam ludzie nie reaguja agresja czy
        pogarda. Byc moze dlatego, ze nie oceniaja innych przez pryzmat
        czyjegos pochodzenia, bo Wroclaw po 1945 byl tyglem: Ukraincy,
        Lemkowie, Zydzi, Ormianie, Lwowiacy, Polska Centralna, jak i greccy
        komunisci.
        • exxon71 Re: Jestem szykanowany poza Warszawą 22.10.09, 17:17
          Cos w tym jest - jestem z Wroclawia, ale od kilku lat mieszkam w Warszawie. I
          dopiero po przyjezdzie do stolicy dowiedzialem sie, ze Warszawiacy nie sa
          lubiani w wielu miejscach - mieszkajac we Wroclawiu nigdy o tym nie slyszalem.
      • wilhelm4 Re: Jestem szykanowany poza Warszawą 22.10.09, 18:54
        Na Górnym Slonsku harcydupkom tysz niy pszomy.
      • lmblmb Są ku temu przyczyny, ale generalnie przesadzasz 23.10.09, 00:11
        agent.orange napisała:

        > Podobnie jest w Polsce. Urodziłem się w Warszawie i tutaj mieszkam
        > (podobnie moi rodzice). Nie uważam się za lepszego czy gorszego
        > niż inni ludzie zamieszkujący Polskę. Ale często spotykam się z
        > nienawiścią w stosunku do ludzi z Warszawy.

        Urodziłem się w Poznaniu, podobnie jak moi rodzice. Mieszkam w Niemczech, i też
        spotykam się z szykanami (odwrotnie proporcjonalne do wykształcenia).

        Czyżbyś nie wiedział, co Twoi ziomkowie wyprawiają i wypisują?


        > Jeszcze w liceum byłem na wycieczce w Oświęcimiu. Na coś
        > czekaliśmy, obok czekała także inna wycieczka. Jakiś chłopak z
        > tejże wycieczki zapytał się kumpla, skąd jesteśmy; gdy ten odparł
        > pytający powiedział "Nic do was nie mam ale nie rozmawiam z ludźmi
        > z Warszawy".

        I co, mocno się tym przejąłeś? Kolego, Warszawa (i nieco paradoksalnie Poznań)
        to nukleus polskiego życia biznesowego i kulturowego i naukowego. Nie pojmujesz,
        że tamta wycieczka mogła wam czegoś zazdrościć, i wyrażała to w tak
        niezrozumiały sposób?

        > Generalnie ludzie zachowują się na dwa sposoby, gdy dowiedzą się
        > że ich interlokutor jest z Warszawy.
        > - Jedni mówią "Aaaaa to pan z Warszawyy!

        Dla mnie to oznaka, że będziemy prawdopodobnie mieli sporo wpólnych tematów.
        Poznań ma z Warszawą paradoksalnie najwięcej wspólnego. Jest spora grupa ludzi
        nie rozumiejących tego, ale znowu, to jest kwestia wykształcenia. To od
        wykształconych Warszawiaków usłyszałem najwięcej sensownych komentarzy nt.
        Poznania.

        Jak widzisz, kiedy interlokutorzy są na podobnym poziomie i nie mają do siebie
        kompleksów czy uprzedzeń, to dyskusja wygląda zupełnie inaczej.

        > - Drudzy reagują agresją; ta grupa jest w mniejszości. Kidyś byłem
        > na obozie harcerski w Gołubiu Kaszubskim, na rajdzie koledzy
        > zostali po bici przez miejscowych po tym, jak dowiedzieli się że
        > są z Warszawy.

        A myśmy dostali "po kubku" w Zakopanem. Dokładnie za to samo, czyli za nic.
        Mógłbyś powiedzieć miejscowym, że jesteś z Afryki, to dostałbyś za kolor skóry,
        albo za to, że mówisz po francusku. Nie wiesz, że polactwo ma agresję we krwi?
        Jak komuś po mordzie nie dadzą, to stracone wakacje.

        > A najlepsza była koleżanka ze studiów, która stwierdziła po 2
        > miesiącach "że przecież ludzie w Warszawie są całkiem normalni" -
        > a była z Przemyśla. ;-)

        I to stwierdzenie akurat nie jest słuszne ;)
    • cygan37 Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 17:09
      A w Warszawie odwrotnie.
      Taki jeden Bolek D. - kolega z Sulejowka zawsze mi gada ze Sulejowek to
      dzielnica Warszawy.
      • dr_jakub_burski Re: Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 22:11
        Właśnie mieszkańcom miasteczek z aglomeracji najbardziej imponuje Warszafka ;)
        Sam mieszkam niedaleko i zawsze mnie bawi takie podejście. A że ludzie z
        Warszawy są aroganccy to fakt - szczególnie tacy co się przeprowadzili z
        prowincji, bo czują się lepsi, bo "oni wyrwali się z tej zapyziałej wiochy". Na
        drodze też są agresywni i dużo trąbią - ale jak się stoi codziennie w
        Warszawskich korkach minimum 2h to nie dziwota że odwala człowiekowi ;)
    • myslacyszaryczlowiek1 I jak to ma się do propagandy gazety. 22.10.09, 17:31
      Przecież nie miała się liczyć Ojczyzna, naród. Ludzie mieli kochać region,
      małą ojczyznę. Już nie miało być Polaka, tylko Kaszub, Ślązak. Po co robiono
      tą całą reformę administracji. Ile to atramentu przelano o landach,
      prowincjach itp. pierdołach.
      • everettdasherbreed Re: I jak to ma się do propagandy gazety. 23.10.09, 00:16
        Ale urzędniczy centralizm został.
        Iluż to ludzi codziennie musi jechać do Warszawy, aby uzyskać stuknięcie pieczątką!
    • krzychooooo dep 92 i najbogatsi we Francji 22.10.09, 17:50
      "Ogromny spadek rejestracji zanotowano też w departamencie Hauts-de-Seine pod Paryżem (nr 92), gdzie mieszkają najbogatsi ludzie w kraju i skąd pochodzi prezydent Nicolas Sarkozy."

      Pozwole sobie zauwazyc, ze autorowi artykulu chodzilo chyba o Neuilly skad pochodzi pan prezydent Sarkozy, a nie o departament 92, gdzie mieszka calkiem spora grupa ludzi, mowiac delikatnie, niezbyt zamoznych. Jest jeszcze kilka innych ciekawostek w tym artykule, ale nie mam czasu sie rozpisywac.
      Gazeta coraz czesciej koloryzuje, zeby uczynic swe artykuly atrakcyjnymi, jednak niestety traca one na wiarygodnosci, poziom ciagle spada... az strach pomyslec co bedzie za kilka lat.
      • krzychooooo Re: dep 92 i najbogatsi we Francji 22.10.09, 17:59
        i jeszcze jedno do Pani Dominiki, autorki tegoz artykulu:
        Paryz z perspektywy Brukseli wyglada troche inaczej niz w rzeczywistosci :-)
        Czekam z niecierpliwoscia na artykuly o Francji przez osoby mieszkajace we Francji i znajace naprawde ten kraj!
        • prawdziwy-moher Re: dep 92 i najbogatsi we Francji 22.10.09, 18:44
          Francja ciekawy kraj.Kraj zaulkow.Sprzedawalem cos.Nielegalnie.Poznalem prowincje.Dopoki wladza nie dobiera sie do tylka , pomyslisz ze Francja to kraj ukladow.Tak.Francja ma dwa tory.Francja to inny kraj niz wielu sobie wyobraza.Gdy pojechalem z jednym Polakiem (na Prowincji) byl zalamany.Przez to boi sie mnie.Prowincja inny swiat.Nie toleruje czarnych czy czarnopodobnych.Nie dziwie sie.Dlatego zyja na pograniczach miast.Kwestia gdzie , i jakiej rasy jest wiecej.Gdy czarnych(murzynow malo) sa zyczliwi, gdy wiecej -sa agresywni.I dotyczy to kazdej rasy nie europejskie.Takze azjatyckiej.
          • wilhelm4 Re: dep 92 i najbogatsi we Francji 22.10.09, 18:57
            To normalne, obrona terenu.
            A wlasnie te "rasy", podobnie do Cyganów, lubia dominowac.
            Jak sie ich nie sztopnie, to katastrofa.
        • lmblmb Skąd w tym narodzie tyle przekonania o własnej wyż 23.10.09, 00:23
          krzychooooo napisał:

          > Czekam z niecierpliwoscia na artykuly o Francji przez osoby
          > mieszkajace we Francji i znajace naprawde ten kraj!

          Ja również dowiedziałbym się więcej na temat kraju, który widzę z balkonu, i
          często odwiedzam. Pierwsze wrażenie*) Francja zrobiła negatywne: chamstwo bywa
          gorsze niż w Polsce, kultura jazdy jak w cyrku, estetyka przeciętnych miasteczek
          na poziomie DDR (służę zdjęciami). Przechodząc granicę czuję się, jakbym trafił
          do buszu. Kultura miejscowych bardzo zależy od statusu, czym niższy, tym gorszy
          cham.

          Skąd w tym narodzie tyle przekonania o własnej wyższości?


          *)ignoruję wycieczki do Paryża, piszę jako mieszkaniec przygranicznej miejscowości.
          • diver77 Re: Skąd w tym narodzie tyle przekonania o własne 23.10.09, 03:22
            Myślałem że przekonanie o własnej wyższości to była niemiecka specjalność czyli
            kraju w którym mieszkasz !
            Deutschland uber Alles ! chyba tyle rozumiesz i wiesz skąd ten slogan pochodzi ?

            Co do Francji jeśli jesteś w jakiejś niemieckiej pipidówie na granicy i widzisz
            jakąś alzacką pipidówę z balkonu to nie wypowiadaj się o całej Francji... w
            każdym kraju w Europie... może poza kilkoma księstwami typu Monaco... jest
            dzisiaj mnóstwo kontrastów... biedy i bogactwa... brudu i przepychu...
            Podstawowa różnica między Niemcem i Francuzem... tym statystycznym bo są wyjątki
            ... jest taka że Francuz znacznie bardziej korzysta z życia na co dzień i może
            się czuć na pewno bardziej na luzie w swoim kraju niż Niemiec u siebie...
            Francuz jest jednocześnie przeważnie bardziej liberalny i tolerancyjny w
            stosunku do innych... innych narodowości... innej kuchni... innej mody... innej
            religii... i ma generalnie głęboko gdzieś jak wygląda arcitektura w DDR lub w
            Bawarii !
            • lmblmb Ale właśnie o to pytałem. 24.10.09, 11:39
              diver77 napisał:

              > [cut bzdury na temat rzekomej ksenofobii Niemców... z ust Polaka, haha!]
              > Francuz jest jednocześnie przeważnie bardziej liberalny i
              > tolerancyjny w stosunku do innych... innych narodowości...

              Bzdura. To właśnie Francuzi na naszym uniwersytecie są ksenofobami. Różnica jest
              ogromna. Francuzom wydaje się, że są kimś i są strasznie aroganccy, a są
              zupełnie przeciętnymi studentami. Wyróżniają się ubiorem; biedactwa nie są
              jednak za to podziwiani na naszej uczelni technicznej.
              Nie wiem jaką częścią problemu jest fakt, że nie są zbyt dobrzy z angielskiego,
              który z natury rzeczy jest ligua franca (z powodu Hindusów, Polaków, Rosjan itp.)

              [...]

              > i ma generalnie głęboko gdzieś jak wygląda arcitektura w DDR lub w
              > Bawarii !

              Produkujesz mnóstwo bajtów żeby dojść do tego samego wniosku, o którego
              przyczynę pytałem wcześniej: dlaczego Francuzi uważają się za lepszych, kiedy
              tak naprawdę to mają niewiele do zaoferowania poza modą, kuchnią i TGV? Połowa
              miasteczek we Francji wygląda tak, że gdybym się właśnie obudził z jakiejś
              hibernacji, to powiedziałbym, że to głęboki PRL, tylko dwa razy bogatszy.
              Słyszałem, że południe jest lepsze, ale tam, gdzie mieszkam/łem to Niemcy (kraj)
              estetyką i nastawieniem ludności przebijają nie tylko Francję, ale również
              Belgię, no i przede wszystkim Niderlandy. Porównaj sobie Mannheim, Mainz, Bonn,
              Aachen do Strasbourga, Metz, Nancy i Eupen, to może jedynie Strasbourg wypadnie
              pozytywnie. Reszta do miasta o doskonałej jakości życia.

              Jestem pewien, że we Francji też takie znajdziesz, ale czy równie powszechnie
              jak w Niemczech?
              • caesar_pl Re: Ale właśnie o to pytałem. 24.10.09, 13:11
                Francuzi to brudasy.Napewno jak do Niemiec wjezdzaja to odczuwaja
                kompleksy.W Niemczech auta czyste,niepotrzaskane(w Paryzu wiekszosc
                aut na ulicy to stara tandeta,co 3 cie auto stukniete!
                Liczylem!),ulice i skrzyzowania oznakowane liniami na jezdni,brak
                slumsow jak w Paryzu.Sa slumsy w niemieckich miastach ale porownujac
                z francuskimi to roznica jak miedzy Mercedesem i
                Renaultem.Wyobrazcie sobie,zeby dojechac do centrum Paryza trzeba
                tluc sie samochodem z godzine przez niekonczace sie
                rudery,smieci,katastrofalne ulice.Syf wiekszy niz w komunistycznej
                Polsce lat 60 tych.Gdzie jest to francuskie bogactwo?W statystykach
                Francuzi sa w przeciez w dobrobycie przed Niemcami..?
      • q-ku ot "dziennikarstwo" 22.10.09, 18:45
        niedokładnie i bez wiedzy wypisane z internetu jak zwykle
        • prawdziwy-moher Re: ot "dziennikarstwo" 22.10.09, 18:59
          Francuzi mowia ze Paryz to nie Francja.Gdyby tak sadzili lewica bylaby w Palacu.Paryz to metropoli narodowosci.Od Chinczykow, Afrykanczykow po Polakow.Problem jest jeden.W takim miescie tylko najbardziej zboczony, umiejacy mowic-ma szanse.Nawet gdy dzis nie jest zboczony-zboczy sie jutro.Nie mozna byc gorszym od innych .
      • cygan37 Re: dep 92 i najbogatsi we Francji 22.10.09, 19:14
        Bo gazeta pisze do ludu z glebokiej komuny co w d byl i g widzial.
        Jakby nie wiedzieli ze Polacy od lat mieszkaja we wszystkich czesciach nie tylko
        Europy ale i swiata. Korzystaja z tamtejszych mediow i dobr kultury na rowni z
        innymi. I wiedza lepiej i dokladniej bo od lat sledza tamte realia.

        Tam tak mysla(na Czerskiej) ze wszystkie rozumy pozjadali a rzeczywiscie z bidy
        wielkiej prawie nigdzie na swiecie nie maja swoich reporterow a i w centrali
        posilkuja sie 3-miesiecznymi studentami.
        Za rzetelna informacje trzeba PLACIC, za aktualne fotografie dotyczaca tej
        informacji tez trzeba PLACIC.
        Zwroccie np. uwage ile wydarzen gdzie dochodzi do interwencji policji - napady,
        wypadki itd., itp. opatrzonych jest fotografia wozu policyjnego.
        Prosze porownac z glownymi gazetami z Niemiec, Franji czy USA.
      • diver77 Re: dep 92 i najbogatsi we Francji 23.10.09, 03:14
        Chłopie ! jak się nie znasz do końca to lepiej nie zabierać głosu !

        Hauts de Seine, departament 92 jest 3 najbogatszym regionem lub inaczej mówiąc
        jednostką terytorialną w EUROPIE z PNB na 1 mieszkańca wynoszącym ponad 62000
        euros rocznie !
        Pierwszy, najbogatszy w Europie jest właśnie Paryż a drugi Inner London czyli
        ścisłe centrum londyńskiej aglomeracji.

        W departamencie 92 na 38 gmin tylko 8 nie znajduje się w tysiącu najbogatszych
        gmin we Francji, z pozostałej 30-tki, 5 znajduje się pośród 20 najbogatszych
        miejscowości we Francji !
    • prawdziwy-moher Wszyscy wstydza sie ze zle mieszkaja.............. 22.10.09, 18:38
      Kidys o tym pisalem i nie ma to nic wspolnego z polityka.Zachod utworzyl getta.Obok sa ogrodzone rezydencje .Obok sa manifique ville.Gdy byl problem w Czechach z Cyganami, UE poparla cyganow.Jakim prawem obywatele buduja mur przeciwko innym obywatelom.UE to czysty feudalizm.Zyje sie fajnie.Od swiata odgradzaja wielkie mury i ochroniarze.Bydlo powinno wiedziec gdzie ma mieszkac.Teraz mniejsze domy.Tych ktorzy na zachodzie dorobili sie w latach szescdziesiatych czy siedemdziesiatych
      Oni placa na miasto i panstwo tyle ze , gdy nie zaplaca , mozna ich tego pozbawic.A zaplata rosnie.Kazdego dnia.Politykom jako kascie coraz lepiej.Bo placa za to co kiedys zaplacili.Placa kazdego miesiaca i roku.Jakby wynajmowali od kogos.A ci lepsi?.Inne prawo.Po prostu wladza pilnuje i w wielu wypadkach placi.I za ochrone i dom.
    • wilhelm4 Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 18:51
      jak w Polsce :)))))))))
    • parigot Paryżanie wstydzą się Paryża 22.10.09, 19:26
      Spedzilem szesc lat w Paryzu i bylem zawsze dumny z moich blach - "75", ale to
      pewnie dlatego ze jestem imigrantem.
      Od paru lat nie mieszkam juz w Paryzu, i zauwazylem sam, ze auta z "75" sa
      jakby bardziej widoczne na drodze czy parkingu. Wyrozniaja sie czesto
      brawurowa jazda, zajezdzaniem drogi czy parkowaniem na kilku miejscach
      naraz(np dzis jakis gosc pod moim oknem;))
    • cartman71 no to teraz 22.10.09, 19:30
      warsiafka która zawsze jest na czasie rzuci sie wzorem paryżan na tablicę z...?
    • tanczacy.z.myslami Mieszkańcy stolic rzadko są lubiani... 22.10.09, 20:38
      Francuzi nie lubią Paryżan?
      A Polacy warszawiaków...
      A Austriacy wiedeńczyków...
      A Niemcy berlińczyków - ale ciekawe, że przedtem nie czepiali się mieszkańców
      Bonn :)

      Nie wiem jak to wygląda w krajach anglojęzycznych, np. w USA Australii czy
      UK? wiecie coś o tym?
      • lmblmb Tam nie ma stolic w sensie kontynentalnym 23.10.09, 00:25
        tanczacy.z.myslami napisał:

        > Nie wiem jak to wygląda w krajach anglojęzycznych, np. w USA
        > Australii czy UK? wiecie coś o tym?

        Tam nie ma stolic w sensie kontynentalnym (za wyjątkiem Londynu). Pomyśl:
        Canberra, Ottawa, DC - czy przyciągają jakiekolwiek skojarzenia? To wszystko
        "wiochy" w porównaniu z Sydney, Montrealem czy Nowym Jorkiem.
    • carpaccio4 wstydzą się? 22.10.09, 22:07
      może to jacyś zboczeńcy?
    • birdy-niam-niam a ja mam prościej 22.10.09, 22:22
      po prostu nienawidzę wszystkich ludzi
      :)
    • everettdasherbreed Skutki supercentralizacji państwa. Jak w Polsce. 23.10.09, 00:07
      Mieszkańcy stolycy, wysysającej wszystko z kraju, są znienawidzeni przez
      "teren" (czy też "prowincję").
    • diver77 Kompletna dezinformacja autora tej informacji ! 23.10.09, 00:58
      Piszę właśnie dzisiaj z Paryża... mieszkałem tu i mam związek z tym miastem od
      prawie 30 lat !
      To co autor napisał to jest czysta przesada a miejscami kompletna bzdura !

      Fenomen animozji do mieszkańców stolicy na głębokiej prowincji istnieje w
      każdym kraju w Europie i nie tylko !
      W Polsce animozja do Warszawiaków na Sląsku lub na Podhalu (poza góralami
      którzy żyją z warszawskich gości) jest znacznie większa niż animozja do
      Paryżan na prowincji...

      W Paryżu jest być może więcej rdzennych Paryżan niż rdzennych Warszawiaków w
      Warszawie ale fenomen celowego ukrywania swojego pochodzenia jest zupełnie
      marginalny !

      Numer departamentu na tablicy jest nieobowiązkowy i nie ma źadnego charakteru
      administracyjnego... każdy sobie może wybrać numer jaki chce bo na przykład
      lubi Niceę i mu się tam podoba albo jego dziadkowie byli z Marsylii itp...

      Tytuł "Paryżanie wstydzą się Paryża" jest totalną bzdurą !
      Rodowici Paryżanie są dumni ze swoich korzeni, zresztą większość tych którzy
      mają od dawna prawdziwe 75 na samochodzie korzysta z życia na max, mają ku
      temu znacznie większe możliwości niż byle prowincjusz i stąd są często
      obiektem zazdrości...

      W Warszawie jest to samo... płace znacznie większe i standing życia na co
      dzień nieporównywalnie wyższy... nie te same kliniki, teatry, koncerty,
      połączenia lotnicze... większość tablic WE, WI itp może tylko wzbudzać
      zazdrość u niektórych Slązaków lub Górali i myślę że Warszawiakom to wcale nie
      przeszkadza... Mieszkam również w Warszawie i gdyby nawet jakiś prowincjusz
      miałby mi porysować przez to samochód to mojej tablicy WE na SK albo na KTT
      bym nie zamienił za nic w świecie ! ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja