Austria zalegalizuje związki homoseksualne

18.11.09, 07:58
Brawo Austryjacy!
    • mefisto002 Polska jest już otoczona! 18.11.09, 08:00
      Europą!!
      • w.i.l Przez pederastów? 18.11.09, 08:04
        Ole, ole, ole, ole - nie damy się!

        Chorzy do przychodni zdrowia a nie do urzędów stanu cywilnego.
        • maruda.r Re: Przez pederastów? 18.11.09, 13:31
          w.i.l napisał:

          > Ole, ole, ole, ole - nie damy się!
          >
          > Chorzy do przychodni zdrowia a nie do urzędów stanu cywilnego.

          **************************

          Radzę z tym poczekać. Przychodnie nie zdołają pomóc wszystkim księżom na raz.

          • w.i.l Księża jakoś nie tłoczą się w Urzedach Stanu 18.11.09, 15:45
            Cywilnego.
            • adelix82 Re: Księża jakoś nie tłoczą się w Urzedach Stanu 18.11.09, 17:57
              Z racji wykonywanego zawodu nie wolno im. Za to po cichu mogą niemal wszystko.
              Od kobity do dziecka. O!
        • davee Re: Przez pederastów? 18.11.09, 21:28
          ciebie zapraszamy do leczenia jako 1szego
    • adelix82 Strach się bać 18.11.09, 08:07
      LOL Strach się bać... Pozostaje wolny od moralnej zarazy wschód ;)
    • szuwarek75 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 08:11
      hej panie postępowy mefisto, gdybyś zamiast tak źle pojmowanej przez
      siebie tolerancji chwycił za słownik, wyszłoby Ci to na dobre

      przynajmniej dobrze że zabronili im wychowywania dzieci... niestety
      ustępstwo zrodzi kolejne, to kwestia miesięcy
      • heterofob2 gdybyś doczytało, to byś 18.11.09, 09:01
        wiedziało, że niczego nie "zabroniono", bo wychowania dzieci nie da się
        zabronić. można jedynie zabronić adopcji, a to nie to samo: można wychowywać
        nie adoptując
        (np. jako opiekun)
        • koloratura1 Re: gdybyś doczytało, to byś 18.11.09, 10:44
          heterofob2 napisał:

          > wiedziało, że niczego nie "zabroniono", bo wychowania dzieci nie da się
          > zabronić. można jedynie zabronić adopcji, a to nie to samo: można wychowywać
          > nie adoptując
          (np. jako opiekun)...

          ...albo swoje własne.
          • heterofob2 oczywiście własne także: i biologiczne, i adoptowa 18.11.09, 10:55
            wane - (prawo nie rozróżnia),


            ;)
            • zuq1 będziesz odbywał "zboczone" praktyki heteryków... 18.11.09, 13:23
              ...aby mieć "własne", czy strzelisz do strzykawki a zaprzyjaźniona
              kobieta-lesbijka wprowadzi sobie nasienie do swoich dróg rodnych i
              ci to dziecko urodzi? Boże, Ty widzisz i nie grzmisz...
              • kylax1 Witamy muzulmanow na forum. 19.12.09, 13:23
                Wasze islamskie szczekanie nie zatrzyma postepu cywilizacji.
            • koloratura1 Re: oczywiście własne także: i biologiczne, 18.11.09, 15:59
              heterofob2 napisał:

              > i adoptowane - (prawo nie rozróżnia),

              Dokładnie.
    • pavlo_111 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 08:18
      Raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę !! Bravo dobrze że nie poszli na
      większe ustępstwa bo co do związków i dziedziczenia i przedstawicielstwa się
      zgodzę ale na resztę stanowcze NIEE!! Bo potem "poprawność polityczna " jest
      gorsza od faszyzmu
      • mefisto002 do pavlo_111 18.11.09, 09:06
        ,,większe ustępstwa bo co do związków i dziedziczenia i
        przedstawicielstwa się
        > zgodzę ale na resztę stanowcze NIEE!! ,,Ale kogo to obchodzi czy
        Ty się zgodzisz czy też nie,na szczęscie tu w Polsce nie macie na to
        wplywu!
        • andrzejto1 Re: do pavlo_111 18.11.09, 09:13
          mefisto002 napisał:

          > ,,większe ustępstwa bo co do związków i dziedziczenia i
          > przedstawicielstwa się
          > > zgodzę ale na resztę stanowcze NIEE!! ,,Ale kogo to obchodzi czy
          > Ty się zgodzisz czy też nie,na szczęscie tu w Polsce nie macie na to
          > wplywu!

          Każdy obywatel tego kraju ma na to wpływ. Znane ci jest pojęcie demokracja??
    • 12.12a1 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 08:23
      Zwiazki homoseksualne beda zawierane przed burmistrzami,starostami,którzy beda
      prowadzic ich rejestr i tym samym tum ludziom zrobi sie niedzwiedzia
      przysluge.Bo jak przyjda nowe-stare czasy,bo historia podobno kolem sie
      toczy,to beda wszyscy na widelcu,a narodowi socjalisci w Europie bardzo dobrze
      sie maja.
      • mefisto002 do 12.12a1 18.11.09, 09:12
        Niestety masz rację,ale ci ludzie w ostateczności mogą wyjechać z
        Polski,przecież granice są otwarte!
      • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 09:16
        12.12a1 napisał:

        > Zwiazki homoseksualne beda zawierane przed burmistrzami,starostami,którzy beda
        > prowadzic ich rejestr i tym samym tum ludziom zrobi sie niedzwiedzia
        > przysluge.Bo jak przyjda nowe-stare czasy,bo historia podobno kolem sie
        > toczy,to beda wszyscy na widelcu,a narodowi socjalisci w Europie bardzo dobrze
        > sie maja.

        I tu masz absolutną rację. Hitlerowcy dosyć łatwo wyłapali wszystkich żydów, bo
        byli oni porejestowani w swoich gminach wyznaniowych....

        A jak się coś zacznie dziać, to wtedy łatwo będzie zwalić na wszelakie mniejszości.
        Tym bardziej, że EU już zyje na kredyt i poziom zadłużenia wzrasta. Jak nie
        będzie z czego płacić emerytur, to "winny" się znajdzie...
    • delphine85 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 08:33
      Co Wam przeszkadza, że dwoje ludzi, którzy i tak są ze sobą, zalegalizują swój związek? Czy to w jakikolwiek sposób wpływa na życie postronnych osób, albo tych największych szczekaczy na forach? Czy ta para homoseksualna włazi Wam do mieszkania? Każe Wam być na tym ślubie? Robią komukolwiek krzywdę?
      Dajcie żyć innym, nie każdy musi być Waszą kopią.
      • w.i.l To tak jak z prostutucją. Państwo toleruje ale 18.11.09, 09:01
        nie włącza do systemu prawnego i podatkowego.
        Bo któraś mógłaby legalnie wybrać taki fach i dostawać potem np.
        emeryturę.
        Nie chcecie chyba ułatwiać waszym dzieciom wybieranie prostytucji
        lub homoseksualizmu?
        • mefisto002 do w.i.l 18.11.09, 09:09
          Nikogo nie interesuje Twój bełkot!
          • andrzejto1 Re: do w.i.l 18.11.09, 09:23

            mefisto002 napisał:

            > Nikogo nie interesuje Twój bełkot!

            A kto dał ci prawo do wypowiadania się w imieniu kogokolwiek poza swoją własną
            osobą??
            Możesz pokazać jakieś upoważnienie??
        • adelix82 Re: To tak jak z prostutucją. Państwo toleruje al 18.11.09, 09:28
          Prostytucję się wybiera. Homoseksualizmu nie!
          • heterofob2 a jeśli się wybiera, to co to zmienia? 18.11.09, 09:46

          • heterofob2 sam sobie orientację powiedzmy wybrałem 18.11.09, 09:47
            mając pięć lat, od tego nie mam mniej praw od kogokolwiek.
            • adelix82 Re: sam sobie orientację powiedzmy wybrałem 18.11.09, 10:17
              Sceptycy odpowiedzą, że w wieku 5 lat nie masz, ze względu na rozwój, możliwości
              wyboru lub też, że nie jesteś w stanie wybierać racjonalnie. Wybór zawsze łączy
              się z pewną świadomością konsekwencji.
              Jeśli ktoś ma możliwość wyboru, a wiedząc, że dany wybór łączy się z np.
              piętnowaniem, mimo to wybiera tak a nie inaczej, to - tak powiedzą przeciwnicy
              homoseksualistów - sam jest sobie winien. I jeśli wybrał, tzn., że wybór swój
              może zmienić. Woda na młyn wszelkich szarlatanów "leczących" z homikowania.
              • heterofob2 no dobrze, no to nie w wieku pięciu, ale 18.11.09, 10:53
                siedmiu lat - racjonalnie, mając pełną świadomość konsekwencji, które zresztą,
                wbrew temu, co piszesz, nigdy nie były negatywne, wręcz przeciwnie.

                moja orientacja jest wynikiem mojego wyboru - i mam nadal takie same prawa, jak
                ci, którzy orientacji sobie nie wybierali. nie "wybór" jest istotny, a "nic na
                to nie poradzi" - to żaden argument.

                oczywiście to tylko moje zdanie.
                • normalniejszy Straszne bzdury, które szkodzą na myślenie. 18.11.09, 13:57
                  Kiedy słyszę, że orientację się wybiera, to mi mi się przewraca. Jak to wybiera
                  się? Wybór ma to do siebie, że można go zmienić! Czy można zmienić orientację?

                  Niesamowite ile szkodliwych bzdur takich jak ta wyżej naprodukowano w toku
                  dyskusji o prawach homoseksualistów. To są rzeczy urągające zdrowemu myśleniu a
                  ich konsekwencje będziemy oglądać w gabinetach psychoanalityków.
            • koloratura1 Re: sam sobie orientację powiedzmy wybrałem 18.11.09, 10:52
              heterofob2 napisał:

              > mając pięć lat, od tego nie mam mniej praw od kogokolwiek.

              Orientację, to Ci wybrała natura (wierzący powinni powiedzieć: Pan Bóg), jeszcze
              przed Twoim urodzeniem; i zapisała w genach.
              • heterofob2 lub być może 18.11.09, 11:00
                wykształciła się w pierwszych dwóch-czterech latach życia. wiem. nie chodziło mi
                o to, czy to jest rezultat wyboru, ale o to, że to nie jest merytoryczny
                argument w dyskusji, i jeśli ktoś ma mnie akceptować na zasadzie "biedak, takim
                się urodził", to taką akceptację odrzucam - zresztą odrzucam każdy przejaw
                akceptacji...
              • w.i.l Nie ma żadnych orientacji seksualnych 18.11.09, 15:59
                Bywają tylko chorobliwe dezorientacje: facet do faceta, facet do
                kozy, facet do dziurki od klucza...
          • w.i.l Młodzież jest bardzo podatna na różne mody 18.11.09, 15:56
            Pierwszy papieros śmierdzi, potem już nie.
            Pierwszy kieliszek drażni gardło, potem już nie.
            Pierwszy homopartner brzydzi, potem ....

            To właśnie dlatego homoseksualisci prowadzą propagandę już wśród
            uczniów.
            Twoich dzieci.
            • elucidator Re: Młodzież jest bardzo podatna na różne mody 18.11.09, 16:27
              Jak zwykle belkoczesz. Mylisz nalog z orientacja seksualna. Nalog to sytuacja
              stopniowego uzaleznienia organizmu od n.p. alkoholu czy nikotyny, i jest
              zwiazany z problemem abstynencji (w medycznym tego slowa znaczeniu), czyli
              zaburzeniami typu lek, niepokoj, nerwowosc etc. gdy sie nie ma dostepu do danych
              substancji, przynajmniej w pierwszych okresach. Nalog da sie tez leczyc.
              Orientacja seksualna to cos zupelnie innego.

              Sprobuj zmusic jakiegos heteroseksualnego osobnika do seksu z innym osobnikiem
              tej samej plci. Ile bys razy do takiego seksu nie zmuszal, to za kazdym razem
              bedzie obrzydzenie.
              • w.i.l To poczytaj Nasierowskiego co wyprawiali 18.11.09, 16:51
                heteroseksualni więźniowie.
                I po pewnym czasie ich nie brzydziło.
                • elucidator Re: To poczytaj Nasierowskiego co wyprawiali 18.11.09, 17:06
                  Na pewno brzydzilo, ale nie mieli wboru. Z braku laku... Na bezrybiu i rak
                  ryba... etc.
                • adelix82 Re: To poczytaj Nasierowskiego co wyprawiali 18.11.09, 18:06
                  Skoro byli homoseksualni to nawet za pierwszym razem nie powinno ich brzydzić.
                  Więc albo Nasierowski bredzi, albo Ty mylisz pojęcia. Najpewniej to drugie, bo w
                  więzieniach czasami mamy do czynienia z zastępczymi praktykami seksualnymi.
                  Skoro tego nie rozróżniasz to o czym chcesz dyskutować?
        • koloratura1 Re: To tak jak z prostutucją. Państwo toleruje al 18.11.09, 10:48
          w.i.l napisał:

          > Nie chcecie chyba ułatwiać waszym dzieciom wybieranie prostytucji
          > lub homoseksualizmu?

          Prostytucję można "wybrać" (rozumiem - jako zawód), orientacji seksualnej - nie.
        • osmin.1 Re: To tak jak z prostutucją. Państwo toleruje al 18.11.09, 11:44
          w.i.l napisał:

          > nie włącza do systemu prawnego i podatkowego.

          A dlaczego nie? Żeby świat przestępczy nadal mógł żerować na krzywdzie kobiet? W sumie nie miałbym nic przeciwko, gdyby prostytutka mogła pójść do sądu w przypadku nie uiszczenia należności, a nie musiała korzystać z usług alfonsów. (pewnie teoretycznie nadal może, ale gorzej z praktyką)

          > Bo któraś mógłaby legalnie wybrać taki fach i dostawać potem np.
          > emeryturę.

          Czyli uważasz, że prostytutki nie powinny móc odkładać na emeryturę?

          > Nie chcecie chyba ułatwiać waszym dzieciom wybieranie prostytucji
          > lub homoseksualizmu?

          Akurat stworzenie ram prawnych dla prostytucji niczego by nie ułatwiało. Perspektywa płacenia podatku dochodowego raczej by odstraszała.
          • w.i.l Chciałbyś powiedzieć z dumą: Moja żona ma legalny 18.11.09, 16:03
            zawód. Płaci podatki i jest pod ochroną prawa.
            Jest mianowicie cenioną prostytutką.
        • elucidator Re: To tak jak z prostutucją. Państwo toleruje al 18.11.09, 12:21
          Czysty belkot. Prostytucje sie wybiera. Homoseksualista sie rodzi i rodzice nie
          maja na to zadnego wplywu. Co zrobisz jak sie okaze ze twoje dziecko urodzilo
          sie z homoseksualna orientacja? Wyrzucisz z domu?

          w.i.l napisał:

          > nie włącza do systemu prawnego i podatkowego.
          > Bo któraś mógłaby legalnie wybrać taki fach i dostawać potem np.
          > emeryturę.
          > Nie chcecie chyba ułatwiać waszym dzieciom wybieranie prostytucji
          > lub homoseksualizmu?
          • w.i.l Tak jak w przypadku każdej choroby. Udam się 18.11.09, 16:08
            z dzieckiem (młodzieńcem) do lekarza.
            A nie na paradę zboczeńców wmawiajacych sobie wbrew oczywistym
            faktom, że z nimi wszystko jest OK.
            • elucidator Re: Tak jak w przypadku każdej choroby. Udam się 18.11.09, 16:40
              Tyle ze lekarz nic nie bedzie mogl zrobic, bo orientacji seksualnych zmienic sie
              nie da.
      • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 09:22
        delphine85 napisała:

        > Co Wam przeszkadza, że dwoje ludzi, którzy i tak są ze sobą, zalegalizują swój
        > związek?

        A czy związki homoseksualne są nielegalne?? Nielegalne to są narkotyki. Nikt
        nikomu nie zabrania żyć w związku homoseksualnym z drugą osobą. Polecam
        skorzystanie z encyklopedii. Dowiesz się wtedy co oznacza słowo legalizacja.


        Czy to w jakikolwiek sposób wpływa na życie postronnych osób, albo tyc
        > h największych szczekaczy na forach? Czy ta para homoseksualna włazi Wam do mie
        > szkania? Każe Wam być na tym ślubie? Robią komukolwiek krzywdę?
        > Dajcie żyć innym, nie każdy musi być Waszą kopią.

        Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też dyskryminacji ze względu na orientację
        seksualną (i nie tylko) jest karalny. I to jest Ok. Bo każdy ma prawo żyć jak
        chce. Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie testamentu. Jeśli
        chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I tyle. Bez
        żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać. Problem w tym, że homosie mają
        kompleks niższości i po to jest potrzebne pojęcie "małżeństwa". Po to, by móc
        mówić: Jesteśmy tacy sami jak wy heterycy...
        • delphine85 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 09:41
          andrzejto1 napisał:
          > A czy związki homoseksualne są nielegalne?? Nielegalne to są narkotyki. Nikt
          > nikomu nie zabrania żyć w związku homoseksualnym z drugą osobą. Polecam
          > skorzystanie z encyklopedii. Dowiesz się wtedy co oznacza słowo legalizacja.
          Polecam korzystanie z mózgu, to uczy myśleć.

          Jeśli ja mogę z moim partnerem wziąć ślub to uważam, że pary jednopłciowe powinny mieć takie samo prawo. Inaczej są dyskryminowane. I "zalegalizowanie" związku nie oznacza, że z nielegalnego staje się on legalny, ale może Cię to przerosło...

          > Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też dyskryminacji ze względu na orientację
          > seksualną (i nie tylko) jest karalny. I to jest Ok. Bo każdy ma prawo żyć jak
          > chce.

          Homoseksualiści mają prawo żyć tak jak ja, żeby nie być dyskryminowanymi, tak?
          To jeśli ja mogę z osobą, z którą jestem związana wziąć ślub to jak nazwiemy sytuację, gdy gej czy lesbijka nie może wziąć ślubu ze swoim partnerem?

          >Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie >testamentu. Jeśl
          > i
          > chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I tyle. Be
          > z
          > żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać.
          Ależ oczywiście. Zanegowałeś właśnie sens ślubów jako takich, gratuluję :>

          >Problem w tym, że homosie mają
          > kompleks niższości i po to jest potrzebne pojęcie "małżeństwa". Po to, by móc
          > mówić: Jesteśmy tacy sami jak wy heterycy...

          "homosie"? Już widzę z jakim typem człowieka mam do czynienia. Pan "będę dużo gadał, żeby nie wyszło jaki jestem ograniczony i może ukryję własną ksenofobię". Myślę, że takich jak Ty nie da się przekonać, że inni mają prawo do podejmowania samodzielnych decyzji, bez Twojego w nich udziału (bo czymże jest Twoje decydowanie o tym, czy ktoś ma dziedziczyć jako małżonek czy w wyniku testamentu? A to przecież w żadnym stopniu nie powinien być Twój interes).
          • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:02
            delphine85 napisała:
            owe powin
            > ny mieć takie samo prawo. Inaczej są dyskryminowane. I "zalegalizowanie" związk
            > u nie oznacza, że z nielegalnego staje się on legalny, ale może Cię to przerosł
            > o...

            Znaczenie słowa legalizacja wdeług Słownika Języka Polskiego PWN:

            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2565779

            Dla jasności, abyś wiedziała o czym mówisz zanim zaczniesz kogoś obrażać.


            > > Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też dyskryminacji ze względu na orien
            > tację
            > > seksualną (i nie tylko) jest karalny. I to jest Ok. Bo każdy ma prawo żyć
            > jak
            > > chce.
            >
            > Homoseksualiści mają prawo żyć tak jak ja, żeby nie być dyskryminowanymi, tak?
            > To jeśli ja mogę z osobą, z którą jestem związana wziąć ślub to jak nazwiemy sy
            > tuację, gdy gej czy lesbijka nie może wziąć ślubu ze swoim partnerem?

            Nazwiemy to wolnym związkiem. Podstawową funkcją rodziny jest spłodzenie i
            wychowanie dzieci. W związku homoseksualnym ze swej definicji nie jest to
            możliwe. Po to właśnie została wymyślona instytucja rodziny.


            > >Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie >testamentu.
            > Jeśl
            > > i
            > > chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I ty
            > le. Be
            > > z
            > > żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać.
            > Ależ oczywiście. Zanegowałeś właśnie sens ślubów jako takich, gratuluję :>

            Ślub to nie tylko dziedziczenie i załatwianie spraw za siebie. Dla rozjaśnienia
            proponuję abyś poczytała Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Rozdział: Prawa i
            Obowiązki Małżonków...

            >
            > >Problem w tym, że homosie mają
            > > kompleks niższości i po to jest potrzebne pojęcie "małżeństwa". Po to, by
            > móc
            > > mówić: Jesteśmy tacy sami jak wy heterycy...
            >
            > "homosie"? Już widzę z jakim typem człowieka mam do czynienia. Pan "będę dużo g
            > adał, żeby nie wyszło jaki jestem ograniczony i może ukryję własną ksenofobię".
            > Myślę, że takich jak Ty nie da się przekonać, że inni mają prawo do podejmowan
            > ia samodzielnych decyzji, bez Twojego w nich udziału (bo czymże jest Twoje decy
            > dowanie o tym, czy ktoś ma dziedziczyć jako małżonek czy w wyniku testamentu? A
            > to przecież w żadnym stopniu nie powinien być Twój interes).

            Jak widać znów brak argumentacji ad rem pokrywasz ad personam.
            Nie interesuje mnie kto z kim sypia. To nie jest mój cyrk. Pod warunkiem
            oczywiście, że robią to dorosłe i świadome tego osoby.
            Nie jest moim interesem kto po kim dziedziczy. To nie mój majątek i nie mój
            interes.
            Jednak na przykład wspólne opodatkowanie par homoseksualnych jest w mojej ocenie
            nadmiernym przywilejem. Rodzina heteroseksualna w większości wypadków płodzi i
            wychowuje potomstwo. I to wspólne opodatkowanie jest formą pomocy ze strony
            społeczności dla tych, którzy przyszłe pokolenia wychowują. Dlatego, że nasz
            system społeczny opiera się na solidarności międzypokoleniowej. Pary
            homoseksualne tego systemu nie rozwijają. Korzystają z jego przywilejów, jednak
            sami swojej cegiełki do niego nie dokładają. I nie ponoszą jego kosztów.
            Dlatego właśnie ten dla przykładu aspekt jest dla mnie nadmiernym przywilejem.
            • heterofob2 płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 10:12
              andrzejto1 napisał: "Nazwiemy to wolnym związkiem. Podstawową funkcją rodziny
              jest spłodzenie i wychowanie dzieci. W związku homoseksualnym ze swej definicji
              nie jest to możliwe. Po to właśnie została wymyślona instytucja rodziny. "

              Jak sam zauważyłąeś, funkcją rodziny jest WYCHOWANIE dzieci, a nie tylko
              płodzenie. A wziąwszy pod uwagę wysiłek, jakiego trzeba, aby doszło do
              spłodzenia (kilka minut intensywnych ruchów biodrami) i wysiłeek, jakiego
              trzeba, aby dziecko przez dwadzieścia lat wychowasz, zauważ, że proporcje są na
              korzyść jednak WYCHOWANIA.
              • n0e2008 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 10:33
                ciekawostka: wiele adoptowanych dzieci chce zbliżyć się w późniejszym okresie
                czasu do biologicznych rodziców:

                "Nevertheless, some indication of the level of search interest by adoptees can
                be gleaned from the case of England and Wales which opened adoptees' birth
                records in 1975. The UK Office for National Statistics has projected that 33% of
                all adoptees would eventually request a copy of their original birth records,
                exceeding original forecasts made in 1975 when it was believed that only a small
                fraction of the adoptee population would request their records. The projection
                is known to underestimate the true search rate, however, since many adoptees of
                the era have access to get their information by other means.[139]"
              • andrzejto1 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 10:35
                heterofob2 napisał:

                > andrzejto1 napisał: "Nazwiemy to wolnym związkiem. Podstawową funkcją rodziny
                > jest spłodzenie i wychowanie dzieci. W związku homoseksualnym ze swej definicji
                > nie jest to możliwe. Po to właśnie została wymyślona instytucja rodziny. "
                >
                > Jak sam zauważyłąeś, funkcją rodziny jest WYCHOWANIE dzieci, a nie tylko
                > płodzenie. A wziąwszy pod uwagę wysiłek, jakiego trzeba, aby doszło do
                > spłodzenia (kilka minut intensywnych ruchów biodrami) i wysiłeek, jakiego
                > trzeba, aby dziecko przez dwadzieścia lat wychowasz, zauważ, że proporcje są na
                > korzyść jednak WYCHOWANIA.
                >
                >
                >

                Jak dla mnie są to słowa nierozłączne. Są tacy oczywiście, którzy umieją tylko
                płodzić, ale to dla mnie nie są ludzie po prostu...
                Jednak jak sam wiesz w rodzinie dziecko uczy się pewnych ról społecznych. Można
                pleść bajki o równouprawnieniu, ale kobieta i mężczyzna są od siebie różni, mają
                różną budowę ciała, mózgu i różne role biologiczne. A co za tym idzie społeczne.
                Więc dosyć jednoznacznie wynika z tego, ze rodzinie heteroseksualnej dziecko
                może się takowych ról nauczyć. Oczywiście nie mówimy o patologiach które
                zdarzają się wszędzie, w związkach homoseksualnych też.
                Powiedz mi jak dziewczynka wychowywana przez 2 facetów ma się nauczyć jak być
                matką??
                Jak na razie trwa eksperyment adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
                Poczekajmy na efekty. Zobaczmy, czy dzieci wychowane w takich związkach będą
                umiały znaleźć się w społeczeństwie. CZy będą umiały zawierać prawidłowe relacje
                z innymi, wchodzić w związki heteroseksualne. Jak sobie będą z tym radziły.
                Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł...
                • adelix82 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 10:54
                  Czy dzieci socjalizują się w zamkniętej hermetycznie rodzinie czy też mają
                  kontakt z szerszą rzeczywistością społeczną?

                  A propos badań:
                  wiadomosci.onet.pl/2078503,16,1,1,,item.html
                • heterofob2 "eksperyment"? ? 18.11.09, 11:18
                  pominąwszy nieadekwatność terminu "eksperyment" - to sprawa jest sprzed
                  dwudziestu lat! wtedy można było jeszcze badać, jaki efekt da homoadopcja. teraz
                  bada się najwyżej, jak to jest mieć z jednej strony babcię z dziadkiem, a z
                  drugiej dwie babcie

                  obudź się i rozejrzyj Andrzeju: jesteśmy w dwudziestym pierwszym wieku, a nie w
                  latach osiemdziesiątych!
                  • osmin.1 Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 11:32
                    Tu się nie zgodzę. Dziecko takie miało by ciężko w szkole. Rówieśnicy nic by sobie nie robili z poprawności politycznej.
                    • elucidator Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 12:30
                      I to jest jedyny argument przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksulane. Szczegolnie w Polsce, gdzie przepelnione prawdziwie katolicka miloscia blizniego otoczenie takich dzieci zaszczulo by je na smierc. W krajach bardziej rozwinietych kulturowo takie problemy sa o wiele mniejsze i sa w trakcie znikania.

                      osmin.1 napisał:

                      > Tu się nie zgodzę. Dziecko takie miało by ciężko w szkole. Rówieśnicy nic by so
                      > bie nie robili z poprawności politycznej.
                      • misiu-1 Re: "eksperyment"? ? 19.12.09, 09:52
                        elucidator napisał:

                        > W krajach bardziej rozwinietych kulturowo

                        Czyt. bardziej zdegenerowanych przez marksizm kulturowy

                        > takie problemy sa o wiele mniejsze i sa w trakcie znikania

                        Raczej w trakcie tłumienia propagandą i represjami.
                    • koloratura1 Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 12:35
                      osmin.1 napisał:

                      > Tu się nie zgodzę. Dziecko takie miało by ciężko w szkole. Rówieśnicy nic by so
                      > bie nie robili z poprawności politycznej.

                      Przez czas jakiś - na pewno tak.

                      Można to porównać do sytuacji dzieci, kiedyś zwanych "panieńskimi".
                      Ponieważ jestem starszą panią, dobrze pamiętam, jakie przykrości musiało znosić w mojej klasie w szkole podstawowej dziecko, które nie miało tatusia. A było takie jedno.
                      Obecnie, kiedy liczba dzieci, wychowywanych przez jednego tyko rodzica, w klasie - nierzadko - dorównuje liczbie tych "normalnych", nie są one poddawane żadnemu ostracyzmowi.
                      Identycznie - z czasem - będzie i z "takimi" dziećmi...
                      • ttiikkttaakk Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 13:29
                        odpowiedzmy sobie wszyscy na pytanie : czy wolelibyśmy, by w przypadku naszej
                        śmierci nasze dzieci trafiły do normalnej, kochającej się homoseksualnej,
                        otwartej i kontrolowanej przez ośrodki adopcyjne rodziny czy do zamknietego na
                        świat, hermetycznego osrodka prowadzonego przez kler, poza wszelką kontrolą,
                        gdzie księża i zakonnice wypaczaliby umysly naszych dzieci tzw. "opętaniem
                        religijnym", wykorzystywaliby je seksualnie, stosowali przemoc fizyczną i
                        psychiczną?

                        www.dziennik.pl/wydarzenia/article152193/Siostry_zakonne_oskarzone_o_naklanianie_do_gwaltow.html


                        wyborcza.pl/1,75477,6630393,Dzieci___ofiary_ksiezy.html

                        wyborcza.pl/1,75480,7015924,Bierz_cukierek_i_milcz.html
                        wyborcza.pl/1,75248,7259315,Australia_kaja_sie_za_pieklo_sierocincow.html
                        • andrzejto1 Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 14:17
                          ttiikkttaakk napisała:

                          > odpowiedzmy sobie wszyscy na pytanie : czy wolelibyśmy, by w przypadku naszej
                          > śmierci nasze dzieci trafiły do normalnej, kochającej się homoseksualnej,
                          > otwartej i kontrolowanej przez ośrodki adopcyjne rodziny czy do zamknietego na
                          > świat, hermetycznego osrodka prowadzonego przez kler, poza wszelką kontrolą,
                          > gdzie księża i zakonnice wypaczaliby umysly naszych dzieci tzw. "opętaniem
                          > religijnym", wykorzystywaliby je seksualnie, stosowali przemoc fizyczną i
                          > psychiczną?
                          >
                          > www.dziennik.pl/wydarzenia/article152193/Siostry_zakonne_oskarzone_o_naklaniani
                          > e_do_gwaltow.html
                          >
                          >
                          > wyborcza.pl/1,75477,6630393,Dzieci___ofiary_ksiezy.html
                          >
                          > wyborcza.pl/1,75480,7015924,Bierz_cukierek_i_milcz.html
                          > wyborcza.pl/1,75248,7259315,Australia_kaja_sie_za_pieklo_sierocincow.html

                          Nie wiem ile masz lat, ale proponuję, abyś wyszła poza czarno-biały świat
                          kreowany przez bajki. W życiu nie ma sytuacji jednoznacznych, a ośrodki
                          prowadzone przez państwo też mają to i owo na sumieniu. Na przykład w moim
                          mieście zakonnice prowadzą ośrodek dla dzieci upośledzonych, bo nikt inny tymi
                          dziećmi zajmować się nie chce. I co ty na to??

                          Poza tym większość dzieci trafia do rodzina zastępczych, albo do adopcji.
                          • koloratura1 Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 16:13
                            andrzejto1 napisał:

                            > Nie wiem ile masz lat, ale proponuję, abyś wyszła poza czarno-biały świat
                            > kreowany przez bajki. W życiu nie ma sytuacji jednoznacznych, a ośrodki
                            > prowadzone przez państwo też mają to i owo na sumieniu. Na przykład w moim
                            > mieście zakonnice prowadzą ośrodek dla dzieci upośledzonych, bo nikt inny tymi
                            > dziećmi zajmować się nie chce. I co ty na to??

                            Swoim zwyczajem - wykręcasz kota ogonem, wekslując na inny temat.

                            Gdybyś jednak naprawdę nie rozumiał, to wyjaśniam: jej zdaniem lepsza dla osieroconego dziecka kochająca rodzina, składająca się z pary gejów czy lesbijek, niż sierociniec, w dodatku często (choć na pewno nie zawsze) taki jak w opisach - podała linki.

                          • adelix82 Re: "eksperyment"? ? 18.11.09, 18:17
                            Napisałeś, że większość trafia do rodzin zastępczych lub do adopcji. A co z
                            mniejszością tych dzieci? Czy w imię homofobicznych urojeń mamy te dzieci
                            skazywać na piekło osierocenia?
                    • heterofob2 powtarzacie to zaklęcie nie wiem, za kim 18.11.09, 12:37
                      skąd ta pewność, że "dziecko miałoby ciężko w szkole"? nigdy tego nie
                      zauważyłem, ponieważ jeśli mam wątpliwości czy podejrzenia, że dzieci mogą się
                      dziwować, że jedno z nich jest przyprowadzane przez parę gejów ("który to twój
                      tato?"), to z nimi rozmawiam! nie ma problemu z dokuczaniem!
                    • heterofob2 pominąwszy już 18.11.09, 12:38
                      zupełnie wątek, że dlaczego mam na siebie brać odpowiedzialność za czyjąś
                      homofobię?!
                      • andrzejto1 Re: pominąwszy już 18.11.09, 13:17
                        heterofob2 napisał:

                        > zupełnie wątek, że dlaczego mam na siebie brać odpowiedzialność za czyjąś
                        > homofobię?!
                        >

                        No właśnie. Co ciekawe sam używasz mowy nienawiści. Fobia(bez znaczenia na
                        przedrostek) wskazuje na stan chorobowy.
                        Czy nie zalatuje to przypadkiem metodami jakimi w ZSRR traktowano dysydentów,
                        tych którzy myśleli innaczej??
                        Jak mu się socjalizm nie podoba, to do "psychuszki" na resocjalizację...
                        • ttiikkttaakk Re: pominąwszy już 18.11.09, 13:37
                          fobię to wszyscy tu widzą, u ciebie, hehehe
                          • andrzejto1 Re: pominąwszy już 18.11.09, 14:19


                            ttiikkttaakk napisała:

                            > fobię to wszyscy tu widzą, u ciebie, hehehe

                            Wszyscy czyli kto??
                • guglielmo Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 11:59
                  Powtarzasz znane zaklęcia: związek heteroseksualny płodzi dzieci i dlatego państwo go promuje. Tak się składa, że społeczne korzyści z wiązania się ludzi wykraczają znacznie poza prostą funkcję prokreacyjną małżeństwa. Kto uważa, że małżeństwo jest fabryczką dzieci, której należą się z tego tytułu ulgi podatkowe - temu można tylko współczuć (ubożyzny życia małżeńskiego i niewiedzy o tym, jakie inne pożytki ma społeczeństwo z małżeństwa).

                  Co do dziewczynki, która rzekomo nie nauczy się być matką, jeśli wychowywać ją będą dwaj mężczyźni: sięgnij do statystyk zgonów kobiet sprzed stu lat. Mniej więcej 1/3 umierała w czasie pierwszego połogu, co oznacza, że znaczna część dziewczynek wychowywała się bez matki. Jakoś nie zrujnowało to instytucji macierzyństwa.
                  • andrzejto1 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 12:12
                    guglielmo napisał:

                    > Powtarzasz znane zaklęcia: związek heteroseksualny płodzi dzieci i dlatego pańs
                    > two go promuje. Tak się składa, że społeczne korzyści z wiązania się ludzi wykr
                    > aczają znacznie poza prostą funkcję prokreacyjną małżeństwa. Kto uważa, że małż
                    > eństwo jest fabryczką dzieci, której należą się z tego tytułu ulgi podatkowe -
                    > temu można tylko współczuć (ubożyzny życia małżeńskiego i niewiedzy o tym, jaki
                    > e inne pożytki ma społeczeństwo z małżeństwa).


                    Zaiste, nie mam o tym pojęcia. Ale nie będe opisywał historii życia, bo nie jest
                    to tematem dyskusji.
                    Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o sprawę prokreacyjną. Chodzi o kwestię pewnej
                    umowy społecznej. Jeśli ja pracując płacę na emeryturę moich rodziców, to
                    również chcę aby na moją emeryturę ktoś pracował. Pary homoseksualne mają
                    zdecydowanie "mniejsze" na to szanse.
                    >
                    > Co do dziewczynki, która rzekomo nie nauczy się być matką, jeśli wychowywać ją
                    > będą dwaj mężczyźni: sięgnij do statystyk zgonów kobiet sprzed stu lat. Mniej w
                    > ięcej 1/3 umierała w czasie pierwszego połogu, co oznacza, że znaczna część dzi
                    > ewczynek wychowywała się bez matki. Jakoś nie zrujnowało to instytucji macierzy
                    > ństwa.

                    Tyle, że zapominasz o tym, że znacznie silniejsze były więzy rodzinne i
                    międzypokoleniowe. Śmierć matki nie była aż takim problemem z powodu tego, że
                    były siostry męża i jej oraz rodzice. Większość ludzi żyła w rodzinach
                    wielopokoleniowych. To do dziś widać na przykład w krajach śródziemnomorskich.
                    Więc nawet taka tragedia nie niszczyła łańcucha przekazywanej między pokoleniami
                    wiedzy.
                    • ttiikkttaakk Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 13:10
                      Chodzi o kwestię pewnej
                      umowy społecznej. Jeśli ja pracując płacę na emeryturę moich rodziców, to
                      również chcę aby na moją emeryturę ktoś pracował. Pary homoseksualne mają
                      zdecydowanie "mniejsze" na to szanse.

                      o, podałeś dobry powód, by homoseksualiści mieli prawo do adoptowania dzieci
                      • andrzejto1 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 13:18
                        ttiikkttaakk napisała:

                        > Chodzi o kwestię pewnej
                        > umowy społecznej. Jeśli ja pracując płacę na emeryturę moich rodziców, to
                        > również chcę aby na moją emeryturę ktoś pracował. Pary homoseksualne mają
                        > zdecydowanie "mniejsze" na to szanse.

                        > o, podałeś dobry powód, by homoseksualiści mieli prawo do adoptowania dzieci

                        A dla mnie jest to powód odwrotny. Powody przedstawiłem gdzie indziej.
                      • ttiikkttaakk Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 13:36

                        > Chodzi o kwestię pewnej
                        > umowy społecznej. Jeśli ja pracując płacę na emeryturę moich rodziców, to
                        > również chcę aby na moją emeryturę ktoś pracował. Pary homoseksualne mają
                        > zdecydowanie "mniejsze" na to szanse.



                        a nie jest czasem tak ze homoseksualista tak jak każdy obywatel, dzietny czy
                        bezdzietny, zarabia i odkłada na swoją emeryturę sam, płacąc ZUS?
                        • andrzejto1 Re: płodzenie czy wychowanie? 18.11.09, 14:13
                          ttiikkttaakk napisała:

                          >
                          > > Chodzi o kwestię pewnej
                          > > umowy społecznej. Jeśli ja pracując płacę na emeryturę moich rodziców, to
                          > > również chcę aby na moją emeryturę ktoś pracował. Pary homoseksualne mają
                          > > zdecydowanie "mniejsze" na to szanse.

                          >
                          >
                          > a nie jest czasem tak ze homoseksualista tak jak każdy obywatel, dzietny czy
                          > bezdzietny, zarabia i odkłada na swoją emeryturę sam, płacąc ZUS?

                          Taka jest teoria. W praktyce dotyczy to tylko i wyłącznie pieniędzy składanych
                          do OFE. A na te już nasz ukochany rząd (na który niestety głosowałem)chce
                          położyć łapę. De facto to aktualnie wypłacane świadczenia są finansowane z
                          bieżących składek pracujących. Więc jakiekolwiek zachwianie tej równowago jest
                          zagrożeniem dla systemu wypłat. Do kompletu każdy z obywateli tego kraju ma na
                          garbie 20 tys złotych długów zaciągniętych przez rząd ten i poprzednie.
                          Ale jak sądzę przekracza to ramy tej dyskusji.
            • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:09
              andrzejto1 napisał:

              > Nazwiemy to [związek pary gejów lub lesbijek] wolnym związkiem. Podstawową funkcją rodziny jest spłodzenie i
              > wychowanie dzieci. W związku homoseksualnym ze swej definicji nie jest to
              > możliwe. Po to właśnie została wymyślona instytucja rodziny.

              Zatem - chyba czas najwyższy uporządkować kwestie bezdzietnych - nieważne, z wyboru czy z przyczyn medycznych - związków małżeńskich, (jak najbardziej heteroseksualnych).
              Może - jeśli po upływie określonej liczby lat - dziecko się nie pojawi, taki związek zostanie automatycznie unieważniony i - tak jak związek dwóch osób tej samej płci - stanie się "wolnym związkiem"?
              • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:15
                koloratura1 napisała:

                > andrzejto1 napisał:
                >
                > > Nazwiemy to [związek pary gejów lub lesbijek] wolnym związkiem. Podstawow
                > ą funkcją rodziny jest spłodzenie i
                > > wychowanie dzieci. W związku homoseksualnym ze swej definicji nie jest to
                > > możliwe. Po to właśnie została wymyślona instytucja rodziny.
                >
                > Zatem - chyba czas najwyższy uporządkować kwestie bezdzietnych - nieważn
                > e, z wyboru czy z przyczyn medycznych - związków małżeńskich, (jak najbardziej
                > heteroseksualnych).
                > Może - jeśli po upływie określonej liczby lat - dziecko się nie pojawi, taki zw
                > iązek zostanie automatycznie unieważniony i - tak jak związek dwóch osób tej sa
                > mej płci - stanie się "wolnym związkiem"?

                Mam niejakie wrażenie, ze oglądasz świat czarno-biało. Życie to nie kreskówka.
                Nie popadajmy w przesadyzm. Każdy ma prawo wybierać jak chce żyć. Jak nie chce
                dzieci, to jego wybór. Jest niejaka różnica pomiędzy związkami, które z
                definicji dzieci mieć nie mogą z tymi które ich mieć nie chcą.
                • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:35
                  andrzejto1 napisał:

                  > Nie popadajmy w przesadyzm. Każdy ma prawo wybierać jak chce żyć.

                  Naprawdę?
                  Nigdy bym nie zgadła! :)

                  > Jak nie chce
                  > dzieci, to jego wybór. Jest niejaka różnica pomiędzy związkami, które z
                  > definicji dzieci mieć nie mogą z tymi które ich mieć nie chcą.

                  Bardzo przepraszam - jaka, gdy idzie o tzw. "dobro społeczne"?
                  • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 14:14
                    koloratura1 napisała:

                    > andrzejto1 napisał:
                    >
                    > > Nie popadajmy w przesadyzm. Każdy ma prawo wybierać jak chce żyć.
                    >
                    > Naprawdę?
                    > Nigdy bym nie zgadła! :)
                    >
                    > > Jak nie chce
                    > > dzieci, to jego wybór. Jest niejaka różnica pomiędzy związkami, które z
                    > > definicji dzieci mieć nie mogą z tymi które ich mieć nie chcą.
                    >
                    > Bardzo przepraszam - jaka, gdy idzie o tzw. "dobro społeczne"?

                    Taka, że pary heteroseksualne mogą zmienić zdanie. W przypadku osób
                    homoseksualnych ich zdanie nie ma znaczenia. Chyba, że zmienią orientację.
                    • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 14:26
                      otóż to.
                    • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 16:18
                      andrzejto1 napisał:

                      > Taka, że pary heteroseksualne mogą zmienić zdanie [odnośnie posiadania dzieci].

                      Oczywiście!
                      Zwłaszcza, gdy już, powiedzmy, będą miły za sobą srebrne wesele.
          • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:05
            > Jeśli ja mogę z moim partnerem wziąć ślub to uważam, że pary jednopłciowe powin
            > ny mieć takie samo prawo.

            homoseksualiści mają takie samo prawo jak wszyscy inni zawrzeć małżeństwo
            rozumiano jak związek mężczyzny i kobiety.


            > To jeśli ja mogę z osobą, z którą jestem związana wziąć ślub to jak nazwiemy sy
            > tuację, gdy gej czy lesbijka nie może wziąć ślubu ze swoim partnerem?

            gej i lesbijka mogą sobie brać śluby w związkach humanistycznych i tego typu
            stowarzyszeniach prywatnych.

            > Ależ oczywiście. Zanegowałeś właśnie sens ślubów jako takich, gratuluję :>

            niczego nie zanegował. przecież dlatego wiele związków jest nieformalnych. po
            prostu dla niektórych określenie 'ślub' ma konkretne znaczenie, dla innych nie.


            > "homosie"? Już widzę z jakim typem człowieka mam do czynienia. Pan "będę dużo g
            > adał, żeby nie wyszło jaki jestem ograniczony i może ukryję własną ksenofobię".

            ale o co chodzi? zdrobniale mówi. przecież to ładnie :)

            > Myślę, że takich jak Ty nie da się przekonać, że inni mają prawo do podejmowan
            > ia samodzielnych decyzji, bez Twojego w nich udziału (bo czymże jest Twoje decy
            > dowanie o tym, czy ktoś ma dziedziczyć jako małżonek czy w wyniku testamentu? A
            > to przecież w żadnym stopniu nie powinien być Twój interes).

            w jego, moim i każdego innego jest interes jak ma wyglądać ta cywilizacja.
            żyjemy w demokracji, nie w jakimś urojonym politycznie poprawnym despotyzmie, i
            mamy takie same prawo głosu w tej kwestii.
            • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:36
              n0e2008 napisał:

              [---]

              > homoseksualiści mają takie samo prawo jak wszyscy inni zawrzeć małżeństwo
              > rozumiano jak związek mężczyzny i kobiety.

              [---]

              Tym samym oszukujac i gleboko unieszczesliwiajac swoich wspolmalzonkow. Chcialbys aby twoja corka albo siostra wyszla za geja nie wiedzac ze jest on gejem, albo aby twoj syn czy brat wyszedl za lesbijke nie wiedzac ze jest ona lesbijka?
              • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:49
                nie, nie chciałbym. ale nie chciałbym także, żeby to był pretekst do zmiany
                ustalonej ewolucyjnie przez naturę i społeczeństwo zasady: małżeństwo jest
                terminem zarezerwowanym dla kobiety i mężczyzny.

                jak wspominałem - homo mogą sobie zawierać małżeństwa w związkach
                humanistycznych i temu podobnych. natomiast nie mogą zmuszać ludzi, którzy sobie
                tego nie życzą, do uznawania ich związków za małżeństwa.
                • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 15:04
                  Instytucja malzenstwa nie ma nic wspolnego z ewolucja czy natura. To pojecie
                  wymyslone przez ludzi, uwarunkowane kulturowo, i dlatego nie jest niezmienne. W
                  rozych kulturach byly (a w islamie nadal sa) rozne koncepcje malzenstwa,
                  wlacznie z akceptacja trwalych zwiazkow homoseksulanych (starozytna Grecja).
                  • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 15:30
                    sam oczywiście potwierdziłeś moje słowa. historia nie zna małżeństw
                    homoseksualnych. istniała conajwyżej uwarunkowana kulturowo różnorodność liczby
                    dozwolonych małżonków/-ek płci przeciwnej.
                    • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 16:38
                      Instytucja formalnego malzenstwa to bardzo pozny i niedawny wynalazek w historii gatunku Homo Sapiens. Malzenstwo to li tylko formalizowanie zwiazku dwojga (najczesciej) ludzi. Zwiazki takowe, roznego typu, istnialy jednak tak dlugo jak istnieje Homo Sapiens, i nie potrzebne im byly zadne formalizowania. Wystarczylo ze dane osoby traktowaly same siebie jako uczestnicy takiego zwiazku i ze byly tak traktowwane przez swoje otoczenie.

                      Co do historii zwiazkow homoseksualnych, to mozesz zaczac swoja edukacje tutaj:

                      en.wikipedia.org/wiki/Homosexuality#History

                      en.wikipedia.org/wiki/Marriage#Same-sex_marriage
                      • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 17:02
                        bla bla bla, że tak powiem.

                        na marginesie cywilizacji istniały jakieś małe społeczności, które 'uznawały'
                        związki homo. tak samo na marginesie ludzi zdrowych istnieją ludzie chorzy na
                        raka. co z tego? mój argument był argumentem EWOLUCYJNYM: w toku ewolucji
                        społecznej promowane były społeczności z małżeństwami płci przeciwnych, inne,
                        jeżeli istniały, zeszły w niebyt. czujesz różnicę?

                        oczywiście 'instytucja formalnego małżeństwa' nie jest późnym wynalazkiem. jest
                        nim instytucja PAŃSTWOWEGO małżeństwa. wcześniej za formalne uważano małżeństwa
                        takie chociażby jak definiowane przez różnorakie religie.

                        co do:
                        >Wystarczyl
                        > o ze dane osoby traktowaly same siebie jako uczestnicy takiego zwiazku i ze byl
                        > y tak traktowwane przez swoje otoczenie.

                        cóż, pary homo nadal mają tą ścieżkę otwartą :)
                        • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 17:20
                          Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe, ale prowadzisz dyskusje statystyczna. Oczywiscie ze zwiazki heteroseksualne byly calkowicie dominujace, jako ze homoseksualisci stanowia ok. 4% spoleczenstwa. Chodzi jednak o to, ze zwiazki homoseksualne byly traktowane jak wszystkie inne w niektorych kulturach, a jako nieporzadane w innych. To ze teraz dominuje potepianie takich zwiazkow to wynik religijnej indoktrynacji przez m.inn. chrzescijanstwo i islam, ktore swoje negatywne ustosunkowanie do homoseksualizmu odziedziczyly od judaizmu. A poniewaz chrzescijanstwo i islam sa teraz dominujacymi religiami, wiec i ustosunkowanie do zwiazkow homoseksualnych jest negatywne. Jest to jednak w dalszym ciagu uwarunkowanie kulturowe a nie cos uniwersalnego. W niejednej kulturze nie opartej na tzw. religiach abrahamowych (judaizm, chrzescijanstwo i islam) stosunek do zwiazkow homoseksualnych jest obojetny: ot, zwiazek jak kazdy inny aczkolwiek statystycznie bardzo nietypowy.
                    • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 19.11.09, 21:50
                      wspólnoty religijne uznają tylko związki sakramentalne, bo z niesakramentalych
                      nie mogą doić kasy. I to tyle w temacie co bóg powiedzial o małżeństwie/napisał
                      w biblii/ coś tam
                      • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 19.11.09, 23:59
                        ksieza ślubów za darmo nie udzielają (ani chrztów, ani komunii, ani pogrzebów)
                    • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 19.11.09, 21:59
                      pytanie w takim razie: dlaczego kościół sprzeciwia się małzeństwom
                      homoseksualistów, skoro mógłby ich doić z kasy?
                      bo
                      1)zdaje sobie sprawę, że homoseksualisci leją na kościół (i słusznie) i
                      kościelne małżeństwa
                      2)trudno byloby kościołowi wyjść z twarzą ze zmiany polityki wobec
                      homoseksualistów, za dużo było pie przenia jakim to złe i bezeceństwem jest
                      homoseksualizm
                      3) runęlaby cała polityka koscioła dot. seksu (tylko dla prokreacji)a tym samym
                      dot. antykoncepcji (gdyby kościół pobłogosławil homoseksualistów i ich związki,
                      seks bez skutku prokreacyjnego - musiałby zgodzić się na to samo wsród par
                      heteroseksualnych, musialby zaakceptowac antykoncepcję -> skończyłoby się
                      trzymanie kobiet (ale też mężczyzn) za, powiedzmy oglądnie, mordy (wiadomo gdzie
                      i na jakich częściach ciała trzyma łapy), a ludzie majacy kontrolę nad swoim
                      zyciem, co wyraza się głównie w samodzielnym i skutecznym kontrolowaniu swego
                      zdrowia reprodukcyjnego - nie byliby już tacy skorzy do bycia łatwosterowalnym
                      ciemnym bydłem.
        • heterofob2 "upoważnienia" - kpiny! 18.11.09, 09:54
          andrzejto1 napisał: "Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie
          testamentu. Jeśli chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa
          upoważnienie. I tyle."

          Mylisz się andrzeju: po pierwsze takie "upoważnienia" niczego nie dają - wyobraź
          sobie, że trafiasz do szpitala, a twój partner nie może powiadomić lekarza o
          twojej woli, dopóki nie podpiszesz mu upoważnienia do wyrażania się w twoim
          imieniu. Wykrwawienie się w wypadku trwa dokładnie tyle, ile wypisanie twojego
          "upoważnienia".

          A po drugie "upoważnienia" to są gigantyczne koszty! w codziennym życiu (bez
          wypadków) potrzeba by kilkudziesięciu upoważnień odnawianych co parę
          miesięcy/lat: do odbioru poczty, do reprezentowania partnera w urzędzie, do
          odmowy zeznań, żeby zapisać do szkoły dziecko partnera i chodzić na wywiadówki i
          wiele innych.

          Jeśli nadal się upierasz, to podaj mi proszę przykład choćby jednego kraju,
          gdzie "upoważnienia" zdały egzamin.
          • andrzejto1 Re: "upoważnienia" - kpiny! 18.11.09, 10:13
            heterofob2 napisał:

            > andrzejto1 napisał: "Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie
            > testamentu. Jeśli chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa
            > upoważnienie. I tyle."
            >
            > Mylisz się andrzeju: po pierwsze takie "upoważnienia" niczego nie dają - wyobra
            > ź
            > sobie, że trafiasz do szpitala, a twój partner nie może powiadomić lekarza o
            > twojej woli, dopóki nie podpiszesz mu upoważnienia do wyrażania się w twoim
            > imieniu. Wykrwawienie się w wypadku trwa dokładnie tyle, ile wypisanie twojego
            > "upoważnienia".
            >
            > A po drugie "upoważnienia" to są gigantyczne koszty! w codziennym życiu (bez
            > wypadków) potrzeba by kilkudziesięciu upoważnień odnawianych co parę
            > miesięcy/lat: do odbioru poczty, do reprezentowania partnera w urzędzie, do
            > odmowy zeznań, żeby zapisać do szkoły dziecko partnera i chodzić na wywiadówki
            > i
            > wiele innych.
            >
            > Jeśli nadal się upierasz, to podaj mi proszę przykład choćby jednego kraju,
            > gdzie "upoważnienia" zdały egzamin.
            >

            Wystarczy jedno jedyne stałe upoważnienie podpisane przed notariuszem. Koszt
            poniżej 100 zł.
            Jeśli ktoś je podważy, idziesz do sądu. I robisz mu sprawę. Trzeba tylko taką
            sprawę raz a dobrze doprowadzić do końca. I wtedy po odpowiednim nagłośnieniu
            tego tematu każdy, kto będzie chciał podważyć takowe to dobrze się nad tym
            zastanowi.
            Możesz mówić, że nie wiem co mówię. Otóż wiem. Będąc ojcem samodzielnie
            wychowującym 2 dzieciaków szlajałem się po sądach i urzędach parę lat. Wiem jaki
            jest koszt doprowadzenia pewnych spraw do końca. Samo przyjęcie do wiadomości
            faktu, ze dzieciaki mieszkają za mną, a ex się na nie wypięła zajęło sądowi 1,5
            roku. Ale dało się.
            Wiem doskonale co znaczy dyskryminacja, bo sam jej niejednokrotnie ze strony
            tego państwa doświadczyłem. Ale nauczyłem się, że dzięki uporowi i konsekwencji
            dopiąć swego.
            • heterofob2 więc wytłumacz 18.11.09, 11:20
              mi andrzeju, dlaczego hetero nie rozwodzą się masowo, aby móc wszystko załatwiać
              "upoważnieniami", skoro to jest takie atrakcyjne?!?!
              • andrzejto1 Re: więc wytłumacz 18.11.09, 11:39
                heterofob2 napisał:

                > mi andrzeju, dlaczego hetero nie rozwodzą się masowo, aby móc wszystko załatwia
                > ć
                > "upoważnieniami", skoro to jest takie atrakcyjne?!?!
                >
                >
                Dokonujesz nadinterpretacji tego co napisałem. Nie oceniam atrakcyjności jednego
                i drugiego rozwiązania. W innym poscie opisałem dlaczego na przykład pewne
                przywileje które ma małżeństwo są dla mnie jasne i których związki homoseksualne
                mieć nie powinny.
        • osmin.1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:14
          andrzejto1 napisał:

          > Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też dyskryminacji ze względu na orientację
          > seksualną (i nie tylko) jest karalny. I to jest Ok. Bo każdy ma prawo żyć jak
          > chce. Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie testamentu.

          Tja. A zachowek?

          > Jeśli
          > chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I tyle.

          A dlaczego chcesz decydować o wygodzie innych ludzi? Jasne jest że nie jest to rozwiązanie tak wygodne, ani tak trwałe jak uprawnienia małżonków.

          > Bez
          > żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać. Problem w tym, że homosie mają
          > kompleks niższości i po to jest potrzebne pojęcie "małżeństwa". Po to, by móc
          > mówić: Jesteśmy tacy sami jak wy heterycy...

          Hmm... Akurat instytucja małżeństwa raczej przechodzi kryzys, więc nie sądzę, by dla kogoś było to nobilitujące nazywać się "małżonkami".
          • n0e2008 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:25
            > Hmm... Akurat instytucja małżeństwa raczej przechodzi kryzys, więc nie sądzę, b
            > y dla kogoś było to nobilitujące nazywać się "małżonkami".

            a co jeszcze 'sądzisz'? kiedyś 'sądzono', że Ziemia jest płaska.
            • osmin.1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:32
              n0e2008 napisał:

              > a co jeszcze 'sądzisz'? kiedyś 'sądzono', że Ziemia jest płaska.

              Czyli czujesz się nobilitowany(a)?!
            • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:48
              to, że ziemia jest płaska to pogląd takich jak ty kościelnych moherow jak ty
              • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 11:41
                ttiikkttaakk napisała:

                > to, że ziemia jest płaska to pogląd takich jak ty kościelnych moherow jak ty

                Gwoli ścisłości był t pogląd naukowców z czasów średniowiecznych i wcześniejszych...
                • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:01
                  naukowcy twierdzili, że ziemia jest kulą, a kosciół palił ich za to na stosach i
                  mordował torturując wypędzaniem diabła, nazywając odkrycia naukowcow herezjami

                  > Gwoli ścisłości był t pogląd naukowców z czasów średniowiecznych i wcześniejszy
                  > ch...
                  to był pogląd koscielnych "naukowców"
                  • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:20
                    ttiikkttaakk napisała:

                    > naukowcy twierdzili, że ziemia jest kulą, a kosciół palił ich za to na stosach
                    > i
                    > mordował torturując wypędzaniem diabła, nazywając odkrycia naukowcow herezjami
                    >
                    > > Gwoli ścisłości był t pogląd naukowców z czasów średniowiecznych i wcześn
                    > iejszy
                    > > ch...
                    > to był pogląd koscielnych "naukowców"

                    Których naukowców kościół spalił za głoszenie, że ziemia jest kulą?
                    Poza tym chyba Platon (nie jestem tego pewien) w starożytnej Grecji twierdził,
                    że ziemia jest kulą. Wszyscy inni twierdzili że jest płaska. I to parę tys. lat
                    przed Chrystusem...
                    • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:43
                      andrzejto1 napisał:

                      > Których naukowców kościół spalił za głoszenie, że ziemia jest kulą?

                      Twój dyskutant się pomyli: zapewne chodziło o kopernikański system
                      heliocentryczny (ziemia krąży wokół słońca), vs. kościelne upieranie się przez
                      wiele lat przy systemie geocentrycznym (słońce obiega ziemię).
                      A sztandarowym przykładem "spalonego naukowca" jest tu Giordano Bruno.
                      • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:53
                        w Polsce kościół do XV wieku upierał się, ze ziemia jest płaska
                        • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:56
                          o ile nie dłużej.....
                          G.Bruno:
                          Jeden z największych umysłów XVI wieku. Za swoje poglądy został skazany na
                          więzienie i tortury przez inkwizycję rzymską w 1592 roku. Spalony na stosie 17
                          lutego 1600 roku, po zatwierdzeniu wyroku przez papieża Klemensa VIII.
                          • n0e2008 przereklamowany Giordano Bruno 18.11.09, 14:32
                            większość antyklerykałów bardzo chętnie podaje G.B. jako dowód, że KK
                            sprzeciwiał się nauce, a heliocentryzm jako powód spalenia na stosie. tymczasem
                            prawda jest trochę inna:

                            en.wikipedia.org/wiki/Giordano_Bruno
                            However, later assessments have challenged the description of his beliefs as
                            scientific, and suggest that his ideas about the universe played a substantially
                            smaller role in his trial than his pantheist beliefs about God.[1][2]


                            polecam poczytać referencje. każdy kto się trochę interesował hermetyzmem (
                            pl.wikipedia.org/wiki/Hermetyzm ), wie że Giordano Bruno był jednym z
                            renesansowych alchemików.
                            • koloratura1 Re: przereklamowany Giordano Bruno 18.11.09, 16:22
                              n0e2008 napisał:

                              > polecam poczytać referencje. każdy kto się trochę interesował hermetyzmem (
                              > pl.wikipedia.org/wiki/Hermetyzm ), wie że Giordano Bruno był jednym
                              z
                              > renesansowych alchemików.

                              Zatem słusznie dostał za swoje.
                              • n0e2008 Re: przereklamowany Giordano Bruno 18.11.09, 16:39
                                w żadnym momencie nie mówiłem nic o 'słuszności'. jedynie zauważyłem fakt, że
                                powoływanie się na fakt, że 'ciemnogród KK' walczył z 'oświeconym GB' jest mylne.
                                • koloratura1 Re: przereklamowany Giordano Bruno 19.11.09, 09:25
                                  n0e2008 napisał:

                                  > w żadnym momencie nie mówiłem nic o 'słuszności'. jedynie zauważyłem fakt, że
                                  > powoływanie się na fakt, że 'ciemnogród KK' walczył z 'oświeconym GB' jest mylne.

                                  Nie jest mylne, skoro "ciemnogród KK", za przekonania, spalił go na stosie.
                      • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 14:31
                        koloratura1 napisała:

                        > andrzejto1 napisał:
                        >
                        > > Których naukowców kościół spalił za głoszenie, że ziemia jest kulą?
                        >
                        > Twój dyskutant się pomyli: zapewne chodziło o kopernikański system
                        > heliocentryczny (ziemia krąży wokół słońca), vs. kościelne upieranie się przez
                        > wiele lat przy systemie geocentrycznym (słońce obiega ziemię).
                        > A sztandarowym przykładem "spalonego naukowca" jest tu Giordano Bruno.

                        Giordano Bruno został spalony za kilka sprawek. Nie tylko był katolikiem, ale
                        też luteraninem. Generalnie kwestionował ówczesny porządek w wieku kwestiach.
                        skót jego poglądów:

                        Giordano Philippo Bruno jak to przedstawiają historycy i badacze jego
                        świątobliwego życiorysu w sumie poniósł śmierć męczeńską za to, że nauczał, iż:
                        1. Nieskończonej przyczynie odpowiada nieskończony skutek
                        2. Nic nie powstaje i nie ginie wedle substancji
                        3. Ziemia się porusza w kosmosie
                        4. Ciała niebieskie to w swej istocie anioły
                        5. Ziemia posiada zmysłową i rozumną duszę
                        6. Dusza nie jest formą ciała
                        7. Indywidualna wieczność duszy ludzkiej a parte post
                        8. Wieczność a parte post dwóch prazasad: anima mundi i materia prima
                        Tych dwóch ostatnich nawet nie bardzo bronił, tylko się nad nimi zastanawiał.

                        Sądzę, że większość z głoszonych przez niego tez miała charakter
                        religijno-filozoficzny a nie naukowy...
          • ttiikkttaakk Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:36
            to prawda, że małżeństwa odchodzą do lamusa! nie tylko homoseksualisci chcą
            związkow cywilno - prawnych, my, heteroseksualni też chcemy, dla siebie, nie
            kazdemu odpowiada bycie "mężem" i "żoną" oraz branie ślubu, a też mamy prawo żyć
            w konkubinacie i móc po sobie np dziedziczyć czy być informowanym o stanie
            zdrowia partnera!
            • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:43
              ttiikkttaakk napisała:

              > to prawda, że małżeństwa odchodzą do lamusa! nie tylko homoseksualisci chcą
              > związkow cywilno - prawnych, my, heteroseksualni też chcemy, dla siebie, nie
              > kazdemu odpowiada bycie "mężem" i "żoną" oraz branie ślubu, a też mamy prawo ży
              > ć
              > w konkubinacie i móc po sobie np dziedziczyć czy być informowanym o stanie
              > zdrowia partnera!

              To idź do prawnika i dowiedz się jak to załatwić. Jest to dosyć proste,
              oczywiście dla kogoś, kto chce to zrobić a nie tylko szczekać...
              • osmin.1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:57
                andrzejto1 napisał:

                > To idź do prawnika i dowiedz się jak to załatwić. Jest to dosyć proste,
                > oczywiście dla kogoś, kto chce to zrobić a nie tylko szczekać...

                A dlaczego ma wykładać kasę na prawnika? Bo Tobie coś nie pasi w nowej formule?
                Dziwi mnie, że człowiek rozwiedziony (który wie z czym to się wiąże), broni instytucji małżeństwa, przeciwstawiając sie wprowadzeniu bardziej współczesnych form współżycia.
                • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 11:43
                  osmin.1 napisał:

                  > andrzejto1 napisał:
                  >
                  > > To idź do prawnika i dowiedz się jak to załatwić. Jest to dosyć proste,
                  > > oczywiście dla kogoś, kto chce to zrobić a nie tylko szczekać...
                  >
                  > A dlaczego ma wykładać kasę na prawnika? Bo Tobie coś nie pasi w nowej formule?
                  > Dziwi mnie, że człowiek rozwiedziony (który wie z czym to się wiąże), broni ins
                  > tytucji małżeństwa, przeciwstawiając sie wprowadzeniu bardziej współczesnych fo
                  > rm współżycia.

                  To, że mnie akurat małżeńswo się nie udało oznacza, że uważam to za złe. Tak
                  samo jak komuś popsuje się na przykład toyota, to nie oznacza, że wszystkie
                  toyoty się nagminnie psuja.
                  Dokonałem złego wyboru. Karma taka i finito.
            • osmin.1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:44
              ttiikkttaakk napisała:

              > nie tylko homoseksualisci chcą
              > związkow cywilno - prawnych, my, heteroseksualni też chcemy, dla siebie, nie
              > kazdemu odpowiada bycie "mężem" i "żoną" oraz branie ślubu, a też mamy prawo ży
              > ć
              > w konkubinacie i móc po sobie np dziedziczyć czy być informowanym o stanie
              > zdrowia partnera!

              Właśnie dlatego optuję za instytucją związków partnerskich. Małżeństwo ma cały bagaż chorych praw/obowiązków, które w dzisiejszych czasach nie każdemu odpowiadają.
              • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:47
                W wielu krajach istnieje taka forma. N.p. w Szwecji istnieje pojecie "sambo" (skrot od "samboende", czyli "wspolmieszkajacy") i nawet specjalne ustawy regulujace ich uprawnienia i obowiazki. Sa to po prostu pary - bez wzgledu na plec - ktore zyja razem i tworza rodzine, ale bez slubu czy nawet oficjalnego rejestrowania. Poza niektorymi drobnymi roznicami w prawachi i obowiazkach nie roznia sie one niczym od par ze slubem czy od homoseksualnych par w zarejestrowanym zwiazku partnerskim (obecnie pary homoseksualne moga zawierac malzenstwa). Nieco ponad polowa dzieci w Szwecji rodzi sie w zwiazkach "sambo" i nie ma z tym zadnych problemow. Rodzina jak rodzina, z papierkiem czy bez.

                osmin.1 napisał:

                > ttiikkttaakk napisała:
                >
                > > nie tylko homoseksualisci chcą
                > > związkow cywilno - prawnych, my, heteroseksualni też chcemy, dla siebie,
                > nie
                > > kazdemu odpowiada bycie "mężem" i "żoną" oraz branie ślubu, a też mamy pr
                > awo ży
                > > ć
                > > w konkubinacie i móc po sobie np dziedziczyć czy być informowanym o stani
                > e
                > > zdrowia partnera!
                >
                > Właśnie dlatego optuję za instytucją związków partnerskich. Małżeństwo ma cały
                > bagaż chorych praw/obowiązków, które w dzisiejszych czasach nie każdemu odpowia
                > dają.
        • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 11:48
          andrzejto1 napisał:

          > Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie testamentu.

          Młodzi ludzie (niezależnie od orientacji seksualnej) nie bardzo myślą o pisaniu testamentu i - w razie, powiedzmy, jakiegoś nagłego wypadku, mogą nie zdążyć...
          Po drugie - gdy dziedziczy osoba "obca", zmuszona jest zapłacić podatek spadkowy, którego to podatku współmałżonek nie płaci.
          A wcześniej - notariuszowi za spisanie testamentu też trzeba zapłacić...
          Dlaczego homoseksualiści, żyjący w trwałych związkach, mieliby być narażeni na dodatkowe koszty?

          > i chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I tyle. Bez
          > żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać.

          Już widzę, jak - powiedzmy - w Urzędzie Skarbowym pojawia się gość z "upoważnieniem" od partnera i przedstawia dokument wspólnego z nim opodatkowania!
          • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:04
            koloratura1 napisała:

            > andrzejto1 napisał:
            >
            > > Jeśli homoseksualiści chcą dziedziczyć, istnieje pojęcie testamentu.
            >
            > Młodzi ludzie (niezależnie od orientacji seksualnej) nie bardzo myślą o pisaniu
            > testamentu i - w razie, powiedzmy, jakiegoś nagłego wypadku, mogą nie zdążyć..
            > .
            > Po drugie - gdy dziedziczy osoba "obca", zmuszona jest zapłacić podatek spadkow
            > y, którego to podatku współmałżonek nie płaci.
            > A wcześniej - notariuszowi za spisanie testamentu też trzeba zapłacić...
            > Dlaczego homoseksualiści, żyjący w trwałych związkach, mieliby być narażeni na
            > dodatkowe koszty?
            >
            > > i chce załatwiać inne sprawy, istnieje coś co się nazywa upoważnienie. I
            > tyle. Bez
            > > żadnej zadymy można te sprawy pozałatwiać.
            >
            > Już widzę, jak - powiedzmy - w Urzędzie Skarbowym pojawia się gość z "upoważnie
            > niem" od partnera i przedstawia dokument wspólnego z nim opodatkowania!

            W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego opodatkowania dla
            par homoseksualnych. Proponuję odnieś się do tego co tam napisałem.
            • heterofob2 a sam pamiętasz, co pisałeś? 18.11.09, 12:41
              proponowałeś rozwiązanie, które kosztowałoby mnie około dwóch tysięcy złotych
              każdego roku - owe "upoważnienia". dlaczego sam z nich nie korzystałeś, tylko
              zawarłeś małżeństwo?
              • andrzejto1 Re: a sam pamiętasz, co pisałeś? 18.11.09, 13:22
                heterofob2 napisał:

                > proponowałeś rozwiązanie, które kosztowałoby mnie około dwóch tysięcy złotych
                > każdego roku - owe "upoważnienia". dlaczego sam z nich nie korzystałeś, tylko
                > zawarłeś małżeństwo?

                A z jakiego powodu 2 tys??
                Jedno o treści: Upowazniam takiego to a takiego do reprezentowania mnie przed
                organami władzy itp....

                podpsisujecie u notariusza i finito.
                To na tym, kto chciałby je podważyć leżałby ciężar dowodu, ze to upoważnienie
                nie jest ważne.
            • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:49
              andrzejto1 napisał:

              > W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego opodatkowania dla
              > par homoseksualnych. Proponuję odnieś się do tego co tam napisałem.

              Chcesz powiedzieć, że Twoje opinie należy traktować jak, nie przymierzając, Ewangelie?
              • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:23
                koloratura1 napisała:

                > andrzejto1 napisał:
                >
                > > W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego opodatkowania
                > dla
                > > par homoseksualnych. Proponuję odnieś się do tego co tam napisałem.
                >
                > Chcesz powiedzieć, że Twoje opinie należy traktować jak, nie przymierzając, Ewa
                > ngelie?

                Nie. Ale jeśli dyskutujesz, to przeczytaj wszystkie posty.
                Ja mam taki zwyczaj bynajmniej.
                Ze zwykłego szacunku dla dyskutanta.
                • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 13:57
                  andrzejto1 napisał:

                  > > > W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego opodatk
                  > owania
                  > > dla
                  > > > par homoseksualnych.

                  > jeśli dyskutujesz, to przeczytaj wszystkie posty.

                  Czytałam, ale wniosek - jak wyżej.

                  Na wszelki wypadek - powtórzę: Z Twoją opinią nt. dlaczego pary homoseksualne, żyjące we wspólnym gospodarstwie, nie powinny mieć prawa do wspólnego opodatkowania, nie zgadzam się.

                  Jesteś w stanie to pojąć i przyjąć do wiadomości?
                  • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 14:33
                    koloratura1 napisała:

                    > andrzejto1 napisał:
                    >
                    > > > > W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego o
                    > podatk
                    > > owania
                    > > > dla
                    > > > > par homoseksualnych.
                    >
                    > > jeśli dyskutujesz, to przeczytaj wszystkie posty.
                    >
                    > Czytałam, ale wniosek - jak wyżej.
                    >
                    > Na wszelki wypadek - powtórzę: Z Twoją opinią nt. dlaczego pary homoseksualne,
                    > żyjące we wspólnym gospodarstwie, nie powinny mieć prawa do wspólnego opodatkow
                    > ania, nie zgadzam się.
                    >
                    > Jesteś w stanie to pojąć i przyjąć do wiadomości?

                    A w czym problem?
                    Czasy jedynie słusznych poglądów już minęły. Cieszmy się tym, że możemy
                    swobodnie dyskutować :)
                    • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 16:27
                      andrzejto1 napisał:

                      > A w czym problem?

                      Wyłącznie w tym, że nie wydajesz się być w stanie przyjąć do wiadomości cudzych
                      opinii.

            • elucidator Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:49
              Dlaczego? Rodzina jak rodzina, czy z dziecmi czy bez.
            • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 19.11.09, 09:27
              andrzejto1 napisał: >
              > W innym poscie napisałem dlaczego nie powinno być wspólnego opodatkowania dla
              > par homoseksualnych. Proponuję odnieś się do tego co tam napisałem.

              A bo to jedną bzdurę napisałeś? Czy do każdej muszę się odnosić?
        • guglielmo Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 11:50
          andrzejto1 napisał:

          > Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też
          > dyskryminacji ze względu na orientację
          > seksualną (i nie tylko) jest karalny.

          Szkoda że to nieprawda. Już byś się musiał ustawić w kolejce do kary. Udajesz wielce tolerancyjnego i światłego, ale nie przeszkadza Ci to używać nieprzyjaznego określenia "homosie". :P
          • osmin.1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:11
            guglielmo napisał:

            > Szkoda że to nieprawda. Już byś się musiał ustawić w kolejce do kary. Udajesz w
            > ielce tolerancyjnego i światłego, ale nie przeszkadza Ci to używać nieprzyjazne
            > go określenia "homosie". :P

            Mimo zapatrywań liberalnych (a może właśnie przez nie) muszę zaprotestować. Dopiero bezpośrednie nawoływanie do AKTÓW nienawiści powinno podlegać pod paragrafy. Negatywna ocena zjawiska (choćby zupełnie neutralnego) nie powinna nic takiego pociągać.
            Jestem przeciwny zamykaniu ust zarzutem o "mowie nienawiści".
          • andrzejto1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 12:14
            guglielmo napisał:

            > andrzejto1 napisał:
            >
            > > Każdy akt agresji, nieprzyjaźni czy też
            > > dyskryminacji ze względu na orientację
            > > seksualną (i nie tylko) jest karalny.
            >
            > Szkoda że to nieprawda. Już byś się musiał ustawić w kolejce do kary. Udajesz w
            > ielce tolerancyjnego i światłego, ale nie przeszkadza Ci to używać nieprzyjazne
            > go określenia "homosie". :P

            To ty tak oceniasz to słowo. Dla mnie jest raczej określeniem żartobliwym. Za to
            określenie homofob odbieram jak znacznie bardziej nieprzyjazne.
      • misiu-1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 19.12.09, 10:01
        delphine85 napisała:

        > Czy ta para homoseksualna włazi Wam do mieszkania? Każe Wam być na
        > tym ślubie? Robią komukolwiek krzywdę? Dajcie żyć innym, nie każdy
        > musi być Waszą kopią.

        Para homoseksualna nie zadowala się tym, że nikt jej nie wchodzi do mieszkania,
        nikt nie interesuje się, co robią ze sobą w łóżku, nikt jej nie robi krzywdy i
        daje w spokoju żyć. Pederaści dokonują nieprzerwanej agresji na społeczną
        świadomość, żądając, do czego nie mają żadnego prawa, uznania ich za normalnych
        i przyznania niezasłużonych przywilejów prawnych i finansowych.

        Czy ksiądz włazi ci do mieszkania? Czy każe ci być na swoim wyświęceniu? Czy
        robi komukolwiek krzywdę?
        Czy to ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie w kwestii przywilejów podatkowych dla
        kościoła? Jesteś za tym, żeby mieli przywileje?
      • kylax1 Naukowo udowodniono, ze najbardziej szczekaja 19.12.09, 13:24
        kryptogeje.
    • michalcolo Brawo Austria 18.11.09, 08:34
      Nastepny kraj pokazujacy normalnosc i postep.
      • hyba79 przywileje... 18.11.09, 08:43
        Czyli jednak chodzi o przywileje a nie o zrównanie praw...
        • magda_fraczak Re: przywileje... 18.11.09, 09:00
          Jakie przywileje? Zwyczajna chęć, żeby było normalnie, beż przesady,
          ostentacji ani przejaskrawiania. Chciałabym doczekać czasów , żeby
          każdy szanował życie prywatne innych ludzi i przynajmniej działał
          wedle zasady - " Nikt nie ma obowiązku akceptować wszystkiego ale
          powinien tolerować odmienność innych" Mój dziadek kiedyś mądrze i
          humorystycznie odniósł się do homoseksualizmu, stwierdził: "Ja tam
          nikomu do lóżka nie zaglądam.Nie ważne kto z kim śpi - ważne, żeby
          sie wyspał;-)"
        • heterofob2 autor 18.11.09, 09:09
          niepoprawnie używa słowa "przywilej", to wszystko.
          • andrzejto1 Re: autor 18.11.09, 09:44
            heterofob2 napisał:

            > niepoprawnie używa słowa "przywilej", to wszystko.
            >
            >

            A może właśnie poprawnie?? To twoja interpretacja. Ja na przykład odbieram to
            jako przywileje. Tym bardziej, że na przykład pod pozorami walki z dyskryminacją
            wprowadzać ograniczenia dla większości. Prosty przykład: białas nie jest słowem
            obraźliwym a czarnuch tak, pedał jest a moher nie jest. Można by całkiem sporo
            wymieniać. I to pomimo tego, że wszystkie te wyrazy mają wydźwięk pejoratywny.
            Czy też jak w Anglii, że w szpitalu nie można powiedzieć: matka, czy ojciec, ale
            rodzic A i rodzic B. To jest właśnie przegięcie.

            Wprowadza się zasady systemowe, dzięki którym można zamykać usta na mówienie
            rzeczy niewygodnych. Prosty przykład: Jeśli Cameron mówi, że w USA 1/3
            przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter homoseksualny, to
            podciąga się to pod "mowę nienawiści" i usiłuje mu się zamykać usta. Pomimo
            tego, że facet ma na to kwity.
            Pod pozorem niedyskryminacji terroryzuje się większość.

            Niestety nie da się wszystkiego załatwić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.
            Potrzebny jest umiar ze wszystkich stron.
            • ttiikkttaakk Re: autor 18.11.09, 10:01
              andrzejto1 napisał:

              > rzeczy niewygodnych. Prosty przykład: Jeśli Cameron mówi, że w USA 1/3
              > przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter homoseksualny, to
              > podciąga się to pod "mowę nienawiści" i usiłuje mu się zamykać usta. Pomimo
              > tego, że facet ma na to kwity.

              czyli 2/3 przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter
              heteroseksualny? (dlaczego cameron podkresla więc, że 1/3 przestępstw na
              charakter homo, skoro to tylko 1/3 w porównaniu z 2/3 hetero?

              i mówisz, że facet ma na to kwity, że 2/3 ma charakter hetero?


              • n0e2008 Re: autor 18.11.09, 10:10
                skoro homoseksualistów jest kilka procent to nadreprezentacja jest oczywista, co?
              • andrzejto1 Re: autor 18.11.09, 10:18
                ttiikkttaakk napisała:

                > andrzejto1 napisał:
                >
                > > rzeczy niewygodnych. Prosty przykład: Jeśli Cameron mówi, że w USA 1/3
                > > przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter homoseksualn
                > y, to
                > > podciąga się to pod "mowę nienawiści" i usiłuje mu się zamykać usta. Pomi
                > mo
                > > tego, że facet ma na to kwity.
                >
                > czyli 2/3 przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter
                > heteroseksualny? (dlaczego cameron podkresla więc, że 1/3 przestępstw na
                > charakter homo, skoro to tylko 1/3 w porównaniu z 2/3 hetero?
                >
                > i mówisz, że facet ma na to kwity, że 2/3 ma charakter hetero?
                >
                >
                Tak, w tym co mówi opiera się na policyjnych statystykach.
                Jak widzę nie bierzesz pod uwagę tego, że osób o skłonnościach homoseksualnych
                jest od 5 do (w maksymalnych ocenach) 10%.
                Nawet zakładając to ostatnie, oznacza to, że 3 krotnie częstsze są przestępstwa
                pedofilskie o charakterze homoseksualnym niż hetero. Oczywiścei w skali całej
                populacji.
                Matematyki nie da się zafałszować niestety...
                • ttiikkttaakk Re: autor 18.11.09, 10:43
                  nie zdawałeś matury z matematyki? że bredzisz i nie wstydzisz sie?


                  • andrzejto1 Re: autor 18.11.09, 11:45
                    ttiikkttaakk napisała:

                    > nie zdawałeś matury z matematyki? że bredzisz i nie wstydzisz sie?
                    >
                    >

                    To przedstaw swoje wyliczanki. Czekam
                • machabeusz_1 Re: autor 18.11.09, 10:46
                  andrzejto1 napisał:
                  ?___tolerancja___? ci proszą o nią najczęściej DEWIANCI - ODMIEŃCY -
                  jak w reklamach - dobrych towarów itd NIE REKLAMUJE SIĘ!

                  > ttiikkttaakk napisała:
                  >
                  > > andrzejto1 napisał:
                  > >
                  > > > rzeczy niewygodnych. Prosty przykład: Jeśli Cameron mówi, że w
                  USA
                  > 1/3
                  > > > przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma charakter
                  homose
                  > ksualn
                  > > y, to
                  > > > podciąga się to pod "mowę nienawiści" i usiłuje mu się zamykać
                  usta
                  > . Pomi
                  > > mo
                  > > > tego, że facet ma na to kwity.
                  > >
                  > > czyli 2/3 przestępstw pedofilskich zgłoszonych na policję ma
                  charakter
                  > > heteroseksualny? (dlaczego cameron podkresla więc, że 1/3
                  przestępstw na
                  > > charakter homo, skoro to tylko 1/3 w porównaniu z 2/3 hetero?
                  > >
                  > > i mówisz, że facet ma na to kwity, że 2/3 ma charakter hetero?
                  > >
                  > >
                  > Tak, w tym co mówi opiera się na policyjnych statystykach.
                  > Jak widzę nie bierzesz pod uwagę tego, że osób o skłonnościach
                  homoseksualnych
                  > jest od 5 do (w maksymalnych ocenach) 10%.
                  > Nawet zakładając to ostatnie, oznacza to, że 3 krotnie częstsze są
                  przestępstwa
                  > pedofilskie o charakterze homoseksualnym niż hetero. Oczywiścei w
                  skali całej
                  > populacji.
                  > Matematyki nie da się zafałszować niestety...
                  >
                  >
                  >
                • heterofob2 nadal błądzisz wokół owych 1/3 i 2/3, które 18.11.09, 10:48
                  rzucił sobie ot tak jeden człowiek, a ty je wziąłeś za pewnik...
                  • n0e2008 Re: nadal błądzisz wokół owych 1/3 i 2/3, które 18.11.09, 13:51
                    polecam scholar.google.pl - można znaleźć podobne dane w journalach naukowych.
                • koloratura1 Heteroseksuani częściej załatwiają to w rodzinie 18.11.09, 13:20
                  andrzejto1 napisał:

                  > Nawet zakładając to ostatnie, oznacza to, że 3 krotnie częstsze są przestępstwa
                  > pedofilskie o charakterze homoseksualnym niż hetero. Oczywiścei w skali całej
                  > populacji.
                  > Matematyki nie da się zafałszować niestety...

                  Chyba żeby jednak się dało...

                  Tatusiowie gwałcący córeczki nieczęsto trafiają pod sąd...
                  Podobnie wujkowie, dziadkowie...

                  Mała dziewczynka, niekiedy, uważa takie postępowanie ukochanego tatusia czy dziadziusia za rzecz normalną, albo się wstydzi lub boi o tym komuś powiedzieć. A bywa, że czuje się winna.

                  Nierzadkie są też wypadki, gdy matka nie chce / nie potrafi córce uwierzyć...

                  W przypadku obcych - ani dziecko, ani matka czy inni członkowie rodziny, takich oporów nie mają.
            • heterofob2 wspominając camerona piszesz mocno nie na temat 18.11.09, 10:01
              piszę, żebyś wiedział, a nie żeby Ci zamknąć usta czy coś, ale mniejsza o to.
              "umiar" piszesz? nie umiesz docenić, że proponuję właśnie umiar i kompromis? nie
              żądam przecież, aby zdelegalizowano heteromałżeństwa!

              a o "zakazie używania słów tata i mama" (sytuacja, którą mam na codzień) wlepię
              osobno.
              • n0e2008 Re: wspominając camerona piszesz mocno nie na tem 18.11.09, 10:08
                tia, twój 'umiar' to po prostu politycznie poprawna 'dominacja'.

                jak za sowietów, tylko zamiast uciśnionej klasy robotniczej uciśnione mniejszości.
            • elucidator Re: autor 18.11.09, 12:58
              Camerona sie krytykuje, nawet bardzo ostro, podobnie jak sie krytykuje ludzi
              ktorzy pod plaszczykiem nauki opowiadaja bzdury (n.p. starszego Giertycha ktory
              mimo ze jest profesorem w biologicznej dziedzinie (dendrologia) jest
              zwolennikiem kreacjonizmu), ale nikt nie zamyka mu ust. Camerom czy taki inny
              Giertych ma prawo glosic swoje poglady, i je glosi, a ludzie ktorzy poddaja ich
              tezy w watpliwosc tez maja prawo glosic swoje poglady i twierdzic ze Cameron czy
              taki Giertych belkocza. Bo belkocza. :)
          • heterofob2 O „zakazie” używania słów mama i tata. 18.11.09, 10:02
            W żadnym kraju (ani w Szkocji, ani w Kalifornii) nie istnieje zakaz używania
            takich czy innych słów w odniesieniu do rodziców dziecka. Chodzi jedynie o to,
            aby nie domniemywać z góry takiej czy innej konfiguracji rodzinnej w przypadku,
            gdy jej nie znamy. Nauczyciel nie powinien pytać ni stąd ni z owąd „O której
            przyjdzie po ciebie tatuś”, ponieważ możliwe jest, że dzieciak nie ma ojca.
            Jeśli stracił niedawno ojca w wypadku, to takie pytanie jest brutalnym ciosem.
            Istnieje milion możliwości zapytać inaczej, na przykład pytanie zasadnicze
            poprzedzić pytaniem lub pytaniami wstępnymi: „Powiedz mi, kto po ciebie przychodzi?”

            Tak więc Arnold podpisał rozporządzenie, które wzywa między innymi pedagogów,
            aby jeśli to możliwe, nie domniemywali informacji, których nie znają. Zrobiono
            to ze względu na dzieci, które nie mają tak sielankowo, lecz albo jeden z
            rodziców zmarł, albo się rozwiedli, albo mają samotnego rodzica itp. Wszystkim
            tym dzieciom jest przykro, że są niezauważane, że się muszą dostosować do
            wyidealizowanego schematu. A stanowią sporą grupę, także w Polsce! Gdybyś
            pracowało w domu dziecka, to myślę, że przyklasnąłbyś pomysłowi z Kalifornii.
            Wiesz, co czują te kilkulatki, którym się każe czytać, recytować albo
            wyśpiewywać po raz pięćdziesiąty wierszyk lub piosenkę o tacie i mamie, których
            nie mają?!
            • andrzejto1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 10:25

              Już po porodzie, w szpitalach niektórych państw (np. Szkocja) obowiązuje zakaz
              używania słów "mama" i "tata". Wszystko po to, żeby już na dzień dobry nie
              godzić w prawa (a może raczej przywileje?) homoseksualistów
              • ttiikkttaakk Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 10:46
                no i bardzo dobrze, to nie jest sprawa ani prawo personelu medycznego, kogo
                nazywać ojcem a kogo matką, nazywanie rodzicem to bardzo mądre wyjście i tylko
                polskiego maczomena to dziwi
                • andrzejto1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 11:49
                  ttiikkttaakk napisała:

                  > no i bardzo dobrze, to nie jest sprawa ani prawo personelu medycznego, kogo
                  > nazywać ojcem a kogo matką, nazywanie rodzicem to bardzo mądre wyjście i tylko
                  > polskiego maczomena to dziwi

                  No cóz, po raz kolejny usiłujesz mnie obrażać. Jak sądzisz, czy twoje śmieszne
                  inwektywy są w stanie wyprowadzić mnie z równowagi??

                  Jeśli nie akceptujesz rzeczywistości która cię otacza, to twój problem.
                  • osmin.1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 12:13
                    andrzejto1 napisał:

                    > Jeśli nie akceptujesz rzeczywistości która cię otacza, to twój problem.

                    Sam fakt, że coś jest, nie oznacza, że powinno być. Lub że nie można próbować tego zmieniać.
                    • andrzejto1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 12:16
                      osmin.1 napisał:

                      > andrzejto1 napisał:
                      >
                      > > Jeśli nie akceptujesz rzeczywistości która cię otacza, to twój problem.
                      >
                      > Sam fakt, że coś jest, nie oznacza, że powinno być. Lub że nie można próbować t
                      > ego zmieniać.

                      Zgadza się. Nic nie jest doskonałe. Jednak akurat taka zmiana jest w mojej
                      osobistej ocenie nie najlepsza.
                  • ttiikkttaakk Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 13:04
                    to ty nie akceptujesz, że średniowiecze minęło i swiat się zmienia a hegemonia
                    ciemnoty i zacofania odchodzi w przeszlość
                    • andrzejto1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 14:38
                      ttiikkttaakk napisała:

                      > to ty nie akceptujesz, że średniowiecze minęło i swiat się zmienia a hegemonia
                      > ciemnoty i zacofania odchodzi w przeszlość

                      Mam wrażenie, że jesteś dosyć młodą osobą. Proponuję Ci abyś poczytała o
                      skutkach tych wymuszanych zmian społecznych. W Polsce w mniejszym stopniu, w
                      większym za wschodnią granicą. Tam przed kilkadziesiąt lat tworzono "nowego
                      socjalistycznego człowieka" Efekt jest nie za różowy. Alkoholizm, bandytyzm,
                      korupcja, narkotyki, AIDS.
                      To tylko niektóre skutki tej "nowoczesności".

                      Pewne wartości są ponadczasowe. A rewolucja czyni więcej szkody niż pożytku.
                      • ttiikkttaakk Re: O „zakazie” używania słów mama i 19.11.09, 21:16
                        andrzejto1 napisał:

                        > ttiikkttaakk napisała:
                        >
                        > > to ty nie akceptujesz, że średniowiecze minęło i swiat się zmienia a hege
                        > monia
                        > > ciemnoty i zacofania odchodzi w przeszlość
                        >
                        > Mam wrażenie, że jesteś dosyć młodą osobą.
                        Ja za to mam wrazenie że jesteś albo dzieckiem albo stetryczałym, starym
                        piernikiem, osobą wierzącą w bajki i nie myślącą samodzielnie, za ciebie myśli
                        kościół, ciebie stać tylko na bezmyślne kupowanie wciskanego tobie kitu. Inna
                        opcja to taka, że wcale nie wierzysz w to co bredzisz, a masz osobisty interes,
                        by propagować katolicki totalitaryzm w państwie polskim.

                        >Proponuję Ci abyś poczytała o
                        > skutkach tych wymuszanych zmian społecznych. W Polsce w mniejszym stopniu, w
                        > większym za wschodnią granicą. Tam przed kilkadziesiąt lat tworzono "nowego
                        > socjalistycznego człowieka"
                        ?
                        To że nie jestem opętana nawiedzeniem religijnym (choroba psychiczna) to znaczy
                        że jestem socjalistką?

                        >Efekt jest nie za różowy. Alkoholizm, bandytyzm,
                        > korupcja, narkotyki, AIDS.
                        > To tylko niektóre skutki tej "nowoczesności".
                        Alkoholizm, bandytyzm, korupcja, narkotyki, AIDS - świetnie opisałeś Polske,
                        Malte, Irlandie, Afrykę i Amerykę Poludniową - ostatnie skamienialiny i skanseny
                        fundamentalistów chrześcijańskich oraz kraje muzułmańskie.

                        > Pewne wartości są ponadczasowe. A rewolucja czyni więcej szkody niż pożytku.

                        Nie są. Szowinizm, ksenofobia, homofobia, mizoginizm, zacofanie - typowe
                        religijne "ponadczasowe wartości" udało się z powodzeniem wyplenić wszędzie tam
                        gdzie oderwano od koryta i władzy religijnych oszołomów chrześcijańskich lub
                        innych.

              • heterofob2 przeczytaj w takim razie jeszcze raz o "zakazie" 18.11.09, 10:47
                bo się nie tyle ośmieszasz, ile wychodzi na wierzch twój cynizm wobec dzieci.

                żaden "zakaz" używania słów nie istnieje. istnieją dokumenty (dzienniki szkolne,
                zgłoszenie narodzin dziecka itepe), gdzie zamiast "ojciec" i "matka" widnieje
                "rodzic/opiekun" - ze względu na te dzieci, które nie mają ojca i matki.
                • andrzejto1 Re: przeczytaj w takim razie jeszcze raz o "zakaz 18.11.09, 11:46
                  heterofob2 napisał:

                  > bo się nie tyle ośmieszasz, ile wychodzi na wierzch twój cynizm wobec dzieci.
                  >
                  > żaden "zakaz" używania słów nie istnieje. istnieją dokumenty (dzienniki szkolne
                  > ,
                  > zgłoszenie narodzin dziecka itepe), gdzie zamiast "ojciec" i "matka" widnieje
                  > "rodzic/opiekun" - ze względu na te dzieci, które nie mają ojca i matki.
                  >

                  Zacytowałem konkretne informacje. Jeśli masz inne informacje, to proszę o info,
                  gdzie mogę je znaleźć.
                  • heterofob2 ok, przy najbliższej okazji skseruję 18.11.09, 12:42
            • andrzejto1 Re: O „zakazie” używania słów mama i 18.11.09, 10:27
              akaz używania w obecności uczniów słów mama czy tata jest nową wytyczną dla
              brytyjskich nauczycieli. Skąd ten pomysł? Otóż wszystko po to, by jak
              argumentowano dzieci mogły się nauczyć, że niektórzy ich koledzy mają np. dwie
              mamy .


              Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, nowe zalecenia ministra dotyczą szkół
              podstawowych i średnich. W tych pierwszych nauczycielom poradzono m.in., by nie
              używali wobec chłopców zwrotów typu „bądź mężczyzną”. W tych drugich zaś
              zalecono wprowadzenie do programu nauczania lekcji o związkach homoseksualnych i
              prawach gejów do adopcji.

              Dzieci mają się też uczyć, by nie używać słowa „gej” jako przezwiska. Również
              każde wypowiedzenie słowa „gej” przez nauczyciela ma być traktowane niemal jak
              przejaw rasizmu.

              Za wprowadzeniem wskazówek od dawna lobowała homoseksualna organizacja
              Stonewall. Ostatecznie brytyjski minister ds. dzieci, szkół i rodziny Ed Balls
              naciskom uległ i wytyczne wprowadził. Uczynił to po to by, jak twierdzi, dzieci
              nabrały większej świadomości, że istnieje coś takiego jak pary tej samej płci.

              Ostatnio w brytyjskich szkołach coraz częściej dochodziło do sytuacji, w których
              uczniowie byli karani za użycie podobnych zwrotów. Dziesięcioletni chłopiec był
              przesłuchiwany przez policję za to, że w e-mailu zwrócił się do kolegi per „geju”.
              • heterofob2 „bądź mężczyzną” ?! 18.11.09, 11:29
                www.youtube.com/watch?v=qG_lTXInTw8
                ciężko zrozumieć, w jakim kontekście chodzi o to, aby dziecku nie mówić, że
                powinno naśladować ojca? gdzie tu GEJE?! w takich wypowiedziach widać nie
                tyle gejofobię, ile gejomanię...
        • heterofob2 prawa czy przywileje 18.11.09, 10:09
          prawa są wtedy, kiedy każdy jest traktowany przez ustawy tak samo jak inni
          będący w podobnej sytuacji (na przykład jeśli założyłem rodzinę, to oczekuję,
          aby państwo ją uznało i wspierało choćby symbolicznie swoim autorytetem - to
          jest moje prawo, które jest albo respektowane, albo gwałcone).

          przywileje są wtedy, kiedy mam więcej, niż inni w podobnej sytuacji, ale nie dla
          spełnienia czyichś zachcianek, tylko dlatego, że tego wymaga interes społeczny
          lub inny ważny. na przykład wszystkie rozwiązania (jak ulgi podatkowe)
          ułatwiające życie tym, którzy mają ciężko: na przykład ulegli wypadkowi albo
          urodziły im się znienacka pięcioraczki.

          w przypadku małżeństw ulgi podatkowe, wspólne opodatkowanie, itepe nie są
          prawami (istnieją kraje w europie, gdzie nie ma takich rzeczy!), lecz
          przywilejami: mają na celu, aby małżeństwo było trwalsze, ponieważ to jest w
          interesie społeczeństwa.
        • koloratura1 Re: przywileje... 18.11.09, 12:52
          hyba79 napisał:

          > Czyli jednak chodzi o przywileje a nie o zrównanie praw...

          To może - krakowskim targiem - chodzi o zrównanie przywilejów?
    • heterofob2 artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 08:53
      "Homoseksualiści nie będą mogli wspólnie wychowywać dzieci. "

      A kto im zabroni i jakim cudem sprawdzi, kto z kim wychowuje dziecko z
      poprzedniego małżeństwa lub adoptowane w pojedynkę?

      Tym bardziej, że w większości pańStw nawet jeśli nie ma możliwości adoptowania
      dziecka partnera, to i tak ma on obowiązki (w tym alimentacyjny) względem tego
      dziecka.
      • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 09:30
        mizerna ta twoja stronka.
        takiej ilości sofizmatów, przeinaczeń, wybiórczych dowodów dawno nie widziałem.

        już nie mówię o zupełnie bez sensu wtrąconej sekcji o aborcji, która też się roi
        od błędów logicznych.

        lewacy jednak mają siano zamiast mózgu, niezależnie od ich preferencji.
        • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 10:05
          n0e2008 napisał:
          > już nie mówię o zupełnie bez sensu wtrąconej sekcji o aborcji

          homoseksualisci i kobiety, którym odmawia się prawa do legalnej aborcji na
          zyczenie to grupy obywateli w Polsce dyskryminowane!
          • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 10:13
            jeżeli aborcjonistki są dyskryminowane, to w takim razie kolejnymi
            dyskryminowanymi grupami będą:
            - złodzieje, którym odmawia się prawa do kradzieży
            - malwersanci, którym odmawia się prawa do oszustw
            - nożownicy, którym odmawia się prawa do zabijania
            - itd.
            • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 10:29
              tralalalalalalalalala tralalala
            • elucidator Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 13:07
              Argument tak samo "intyligentny" (tyle ze inaczej) jak twierdzenie ze jezeli
              pary homoseksualne beda mogly zawierac malzenstwa to nastepnym krokiem bedzie
              mozliwosc zawierania malzenstw z n.p. zwierzetami.
              • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 13:55
                akurat nic w tym dziwnego nie widzę. skoro narusza się fundament to zasady można
                dostosowywać dowolnie. oczywiście zwierzęta to skrajność, natomiast są już
                wysnuwane przez różne zachodnie lobby pomysły na legalizację małżeństw
                pedofilskich, poszerzenie terminu małżeństwa dla wielu osób, żeby nie
                dyskryminować 'poliamorystów'... itp itd
          • andrzejto1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 10:39
            ttiikkttaakk napisała:

            > n0e2008 napisał:
            > > już nie mówię o zupełnie bez sensu wtrąconej sekcji o aborcji
            >
            > homoseksualisci i kobiety, którym odmawia się prawa do legalnej aborcji na
            > zyczenie to grupy obywateli w Polsce dyskryminowane!

            Jeśli jesteś w stanie w sposób jasny i jednoznaczny określić od kiedy to płód
            staje się człowiekiem, to możesz o aborcji takie bajki opowiadać.
            Proszę o jasne i jednoznaczne naukowe kryteria z uzasadnieniem!!!
            • osmin.1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 11:15
              andrzejto1 napisał:

              > Jeśli jesteś w stanie w sposób jasny i jednoznaczny określić od kiedy to płód
              > staje się człowiekiem, to możesz o aborcji takie bajki opowiadać.
              > Proszę o jasne i jednoznaczne naukowe kryteria z uzasadnieniem!!!

              To raczej Ty powinieneś podać nie budzącą sprzeciwu wykładnię. :) To Ty chcesz zabronić kobiecie czegoś, więc musisz podać, dlaczego.
              • andrzejto1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 11:51
                osmin.1 napisał:

                > andrzejto1 napisał:
                >
                > > Jeśli jesteś w stanie w sposób jasny i jednoznaczny określić od kiedy to
                > płód
                > > staje się człowiekiem, to możesz o aborcji takie bajki opowiadać.
                > > Proszę o jasne i jednoznaczne naukowe kryteria z uzasadnieniem!!!
                >
                > To raczej Ty powinieneś podać nie budzącą sprzeciwu wykładnię. :) To Ty chcesz
                > zabronić kobiecie czegoś, więc musisz podać, dlaczego.

                Proponuję abyś sięgnął do podręczników przyrody ze szkoły podstawowej. Dam dosyć
                jasno i przystępnie jest opisane od kiedy to mamy do czynienia z nowym organizmem...

                Przestań się ośmieszać...
                • osmin.1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 12:05
                  andrzejto1 napisał:

                  > Proponuję abyś sięgnął do podręczników przyrody ze szkoły podstawowej. Dam dosy
                  > ć
                  > jasno i przystępnie jest opisane od kiedy to mamy do czynienia z nowym organizm
                  > em...

                  Problem nie jest w nowym "organizmie" - część z tych "organizmów" jest samoczynnie "spławiana" przez organizm i kobieta nie zawsze o tym wie. Jeśli nie postulujesz pogrzebów w takim przypadku, tym bardziej nie wolno Ci zakazywać kobiecie pozbycia się problemu.
                  Problem moralny może się zacząć, w momencie pojawienia się mózgu. Co najmniej do tego momentu mamy do czynienia ze zbiorem komórek, które nie powinny ograniczać wolności kobiety. Natomiast w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia kobiety, nawet jeśli płód jest bardziej zaawansowany, pierwszeństwo MUSI mieć kobieta.

                  > Przestań się ośmieszać...

                  LOL.
                  • andrzejto1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 12:27
                    osmin.1 napisał:

                    > andrzejto1 napisał:
                    >
                    > > Proponuję abyś sięgnął do podręczników przyrody ze szkoły podstawowej. Da
                    > m dosy
                    > > ć
                    > > jasno i przystępnie jest opisane od kiedy to mamy do czynienia z nowym or
                    > ganizm
                    > > em...
                    >
                    > Problem nie jest w nowym "organizmie" - część z tych "organizmów" jest samoczyn
                    > nie "spławiana" przez organizm i kobieta nie zawsze o tym wie. Jeśli nie postul
                    > ujesz pogrzebów w takim przypadku, tym bardziej nie wolno Ci zakazywać kobiecie
                    > pozbycia się problemu.

                    Kobieta nie musiała mieć tego "problemu" wystarczyło w odpowiednim momencie
                    pomyśleć. Nie wnikam w procesy naturalne. Stwierdzam fakt, że jeśli pojawi się
                    nowy organizm należy dać mu szansę. Jeśli natura uznała, że nie, to znaczy nie.
                    Tak samo jak nie jestem zwolennikiem podtrzymywania życia bez końca. Jeśli
                    konsylium lekarzy uzna że człowiek nie żyje, to nie ma sensu bez końca trzymać
                    go podłączonego do aparatury.


                    > Problem moralny może się zacząć, w momencie pojawienia się mózgu. Co najmniej d
                    > o tego momentu mamy do czynienia ze zbiorem komórek, które nie powinny ogranicz
                    > ać wolności kobiety.Natomiast w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia kobiety
                    > , nawet jeśli płód jest bardziej zaawansowany, pierwszeństwo MUSI mieć kobieta.

                    Jeśli ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety, to ona sama powinnna podjąć
                    decyzję. Jeśli to jest jej kaprys, to chyba jasne...

                    > > Przestań się ośmieszać...
                    >
                    > LOL.

                    Poprosiłem cię o jasną i jednoznaczną definicję. Ni podałeś mi jej. Co oznacza
                    pojawienie się mózgu na przykład? Czy jedna komórka nerwowa takim mózgiem jest
                    czy nie? Który konkretnie etap rozwoju itp...
                    Mógłbym Cię egzaminować długo i szczęśliwie.

                    I nie sądzę abyś był w stanie udzielić jednoznacznych odpowiedzi. Dlatego też
                    poprosiłem o kryteria naukowe. Jeśli sam ich nie znasz to znajdź gdzieś po sieci...
                    • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 13:19
                      Jeśli ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety, to ona sama powinnna podjąć
                      decyzję. Jeśli to jest jej kaprys, to chyba jasne...


                      to kobieta z powodu swojego kaprysu nie moze usunąć ciąży ale z powodu twojego
                      kaprysu musi donosić niechcianą ciążę, przejść niechciany poród i niechciany
                      połóg niechcianego dziecka?

                      twoje kaprysy to są jakieś ważniejsze od moich?

                      masz dwoje dzieci, weź jeszcze moje na wychowanie, co? bo ja mam taki kaprys,
                      jesli się nie zgodzisz to nie wiem co zrobię.... nie chcesz być chyba mordercą?

                      jak się tobie podobają takie gadki jak ci zafundowałam w zdaniu powyzej?

                      każda kobieta ma prawo do aborcji do czasu, kiedy płód nie moze samodzielnie być
                      utrzymywany przy zyciu (w UK 24 tyg) a swoje wartości i dylematy moralne
                      zachowaj dla siebie homofofie i mizoginie

                      ps. mataczysz z tą płaską ziemią, ale nic dziwnego, że wstydzisz się przyznać
                      że kler palił na stosach i mordował ludzi, ktorzy szli z duchem postępu i
                      nauczali o tym, że ziemia jest geoidą i krąży wokół Słońca
                      • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 13:57
                        > każda kobieta ma prawo do aborcji do czasu, kiedy płód nie moze samodzielnie by
                        > ć
                        > utrzymywany przy zyciu

                        co za bujda.
                        dziecko do kilku lat życia też nie może samodzielnie utrzymać się przy życiu.

                        usuwamy?
                        • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 14:09
                          > co za bujda.
                          > dziecko do kilku lat życia też nie może samodzielnie utrzymać się przy życiu.

                          jak to nie może? musi przebywać w inkubatorze?
                          • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 14:22
                            no patrz, widziałeś kiedyś np półroczne dziecko biegające i szukające sobie
                            pożywienia? czy może jednak pozostawione samo sobie umiera? chyba jest dokładnie
                            tak samo zależne od rodziców jak te nienarodzone, co?

                            to jak, legalizujemy zabijanie niemowlaków?

                            zresztą już lewicowi etycy to proponują:
                            en.wikipedia.org/wiki/Peter_Singer#Abortion.2C_euthanasia_and_infanticide
                            "Similar to his argument for abortion, Singer argues that newborns similarly
                            lack the essential characteristics of personhood — "rationality, autonomy, and
                            self-consciousness"[31] — and therefore "killing a newborn baby is never
                            equivalent to killing a person, that is, a being who wants to go on living."[32]"


                            http://www.gargaro.com/infanticide.html
                          • andrzejto1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 15:30
                            ttiikkttaakk napisała:

                            > > co za bujda.
                            > > dziecko do kilku lat życia też nie może samodzielnie utrzymać się przy ży
                            > ciu.
                            >
                            > jak to nie może? musi przebywać w inkubatorze?

                            A czy ty rozumiesz o czym przedmówca napisał?? Chcesz nam zasugerować, że na
                            przykład roczne dziecko jest w stanie samodzielnie się wyżywić??
                            To masz jakieś genialne metody wychowawcze. Zdradź jak to się robi!!
                            • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 22:02
                              andrzejto1 napisał:

                              > ttiikkttaakk napisała:
                              >
                              > > > co za bujda.
                              > > > dziecko do kilku lat życia też nie może samodzielnie utrzymać się p
                              > rzy ży
                              > > ciu.
                              > >
                              > > jak to nie może? musi przebywać w inkubatorze?
                              >
                              > A czy ty rozumiesz o czym przedmówca napisał?? Chcesz nam zasugerować, że na
                              > przykład roczne dziecko jest w stanie samodzielnie się wyżywić??
                              > To masz jakieś genialne metody wychowawcze. Zdradź jak to się robi!!
                              >

                              a ty chcesz mi zasugerowac, że roczne dziecko po to by przeżyć, poza
                              butelką/piersią potrzebuje po to by przeżyć, inkubatora i
                              wysokospecjalistycznych procedur medycznych utrzymujących je przy życiu tak jak
                              potrzebuje tego np. przedwcześnie urodzony 6 miesięczny płód?
                      • andrzejto1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 15:21
                        ttiikkttaakk napisała:

                        > Jeśli ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety, to ona sama powinnna podjąć
                        > decyzję. Jeśli to jest jej kaprys, to chyba jasne...

                        >
                        > to kobieta z powodu swojego kaprysu nie moze usunąć ciąży ale z powodu twojego
                        > kaprysu musi donosić niechcianą ciążę, przejść niechciany poród i niechciany
                        > połóg niechcianego dziecka?

                        Aby kobieta była w ciąży, musi zajść kilka wydarzeń przed...
                        Zwykle odbywają się one za jej zgodą. Jeśli bez, są wynikiem przestępstwa i
                        prawo dopuszcza usunięcie takiej ciąży. Mogę się z tym nie zgadzać, ale jestem
                        legalistą.
                        Więc jakby kobieta myślała nieco zanim zajdzie w ciążę, to uniknęłaby dylematów
                        moralnych.

                        >
                        > twoje kaprysy to są jakieś ważniejsze od moich?
                        >
                        > masz dwoje dzieci, weź jeszcze moje na wychowanie, co? bo ja mam taki kaprys,
                        > jesli się nie zgodzisz to nie wiem co zrobię.... nie chcesz być chyba mordercą?

                        Ja mam byc mordercą?? A w jaki sposób??
                        Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                        które na takie dzieci czekają. Poza twoimi kaprysami są pewne obowiązki jakie
                        masz teraz wobec tych dzieci. Może ci o nich przypomnieć na przykład komornik.

                        > jak się tobie podobają takie gadki jak ci zafundowałam w zdaniu powyzej?

                        Są zabawne

                        > każda kobieta ma prawo do aborcji do czasu, kiedy płód nie moze samodzielnie by
                        > ć
                        > utrzymywany przy zyciu (w UK 24 tyg) a swoje wartości i dylematy moralne
                        > zachowaj dla siebie homofofie i mizoginie

                        W Polsce płody w 24 tygodniu (6 miesiąc) są ratowane i przeżywają. W niektórych
                        stanach USA i w Chinach dopuszcza się tak zwaną późną aborcję. Jest to często
                        zabijanie dziecka w czasie akcji porodowej. Jak widać nie jest to związane z
                        jakimikolwiek uniwersalnymi kryteriami. Są to decyzje polityczne.
                        A tak między nami, to dziecko do jakichś 2-3 lat nie jest stanie samodzielnie
                        utrzymać się przy życiu. Czy to znaczy, że też można je "wyabortować" ?
                        Kwestia dylematów moralnych nie ma znaczenia. Prosiłem o NAUKOWE kryteria oceny
                        człowieczeństwa płodu. Nie doczekałem się.

                        > ps. mataczysz z tą płaską ziemią, ale nic dziwnego, że wstydzisz się przyznać
                        > że kler palił na stosach i mordował ludzi, ktorzy szli z duchem postępu i
                        > nauczali o tym, że ziemia jest geoidą i krąży wokół Słońca

                        Mataczę?? a może po prostu podaję informacje niewygodne?? Może kłócą się z twoim
                        obrazem świata?? Z tym czego cię uczono??
                        Tak jakbyś chciała informacji to na stosach więcej ludzi spalili protestanci niż
                        KK. W samej Anglii około 100 tys a w protestanckich Niemczech ok 70 tys.
                        Łącznie było ok 300 tys ofiar prześladowań religijnych. Jak widać to nie KK był
                        sprawcą głównej części tych śmierci...

                        Problem leży w tym, ze lubię sprawdzać to o czym piszę. I nie przyjmuję wiedzy
                        bezkrytycznie. Nie lubię również powtarzania bezsensownych bzdur tylko dlatego,
                        że są powtarzane przez ileś tam osób. Pozwolę sobie zacytować niejakiego
                        Joachima Goebbelsa: Każde kłamstwo powtarzane wystarczająco długo stanie się
                        prawdą.
                        Więc proponuję Ci, abyś sama szukała źródeł wiedzy. Bądź krytyczna wobec tego co
                        widzisz. I używaj własnego rozumu do oceny tego co cię otacza. Wszak jesteś Homo
                        Sapiens...

                        I tu kończę bo idę do domu.
                        • elucidator Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 16:46
                          Maly nieistotny szczegolik:

                          Goebbels mial na imie Joseph. Joachim to byl raczej n.p. Rinbbentrop.
                        • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 21:48
                          andrzejto1 napisał:
                          > Aby kobieta była w ciąży, musi zajść kilka wydarzeń przed...
                          > Zwykle odbywają się one za jej zgodą. Jeśli bez, są wynikiem przestępstwa i
                          > prawo dopuszcza usunięcie takiej ciąży. Mogę się z tym nie zgadzać, ale jestem
                          > legalistą.
                          > Więc jakby kobieta myślała nieco zanim zajdzie w ciążę, to uniknęłaby dylematów
                          > moralnych.

                          Jaja sobie robisz? Antykoncepcja bywa zawodna. CAŁY ŚWIAT poza Maltą, Irlandią,
                          Afryką i Ameryką Południową - czyli obszary zawładnięte chrzescijańskim
                          ciemnogrodem mają obowiązkową edukację seksualnąktórej kościół się sprzeciwia,
                          a na zawodną antykoncepcję remedium w postaci aborcji. Zamiast wmawiać dla mnie
                          jakieś dylematy moralne - udaj sie z misją np do Francji, Belgii, Holandii,
                          Włoch, Grecji, Portugalii, Szwajcarii, Austrii, Danii, Szwecji, Norwegii, Rosji,
                          na Ukrainę, Białoruś, Litwę, Estonię, Łotwę, Czechy, Węgry, USA, do Kanady,
                          Japonii itp.
                          Ja "dylematów moralnych"(buehehehehe) nie mam dotyczacych aborcji, nie mam też
                          dylematu czy kościół i państwo ma prawo zmuszac kobiety, by wbrew wlasnej woli
                          były zywymi inkubatorami - NIE MA.

                          Kościół walczy o dupy i macice bo to walka o kase, władze i sprzyjajacą jemu
                          wizję świata, w której ma władzę nad reporukcyjnością/seksualnoscią człowieka
                          (gwarancja kasy, władzy nad baranami i porzadku społecznego, w którym kościół ma
                          władzę nad ubezwłasnowolnionymi ludźmi, zwłaszcza kobietami traktowanymi jak
                          niewolnice, ktorych jedynym zadaniem jest rodzenie kolejnych baranów żeby było
                          komu rzucać na tacę i kim rządzić)

                          Przykład z Polski
                          wyborcza.pl/1,75248,7260381,Brak_seksu_lepszy_niz_seks.html
                          i na przykład z Gwatemali
                          wyborcza.pl/1,91446,7263860,Gwatemala__Kosciol_odwola_sie_do_Trybunalu_Konstytucyjnego.html
                          > Więc jakby kobieta myślała nieco zanim zajdzie w ciążę, to uniknęłaby dylematów
                          > moralnych.
                          Intensywne myślenie o tym by nie zajsć w ciąże nikogo od ciaży nie uchroniło.
                          Antykoncepcja bywa zawodna. Poza tym, nie tobie oceniać i decydować czy jeśli
                          komuś zdarzylo się nie zastosować antykoncepcji - czy ma prawo do aborcji i czy
                          wystarczająco dlugo sie zastanawial nad tym czy uprawiać seks czy nie. To nie są
                          twoje sprawy! A jeśli uwazasz, ze są to miej odwage powiedzieć to kobietom i
                          mężczyznom w jakimś państwie swieckim, wyzwolonym z pod okupacji
                          chrzescijaństwa, np głoś te swoje mądrości na temat tego do czego kobieta albo
                          np. homoseksualiści mają prawo, np. w UK albo Francji lub w którymś z
                          wymienionych przeze mnie państw.
                        • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 22:17
                          > > twoje kaprysy to są jakieś ważniejsze od moich?
                          > >
                          > > masz dwoje dzieci, weź jeszcze moje na wychowanie, co? bo ja mam taki kap
                          > rys,
                          > > jesli się nie zgodzisz to nie wiem co zrobię.... nie chcesz być chyba mor
                          > dercą?
                          >
                          > Ja mam byc mordercą?? A w jaki sposób??
                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają. Poza twoimi kaprysami są pewne obowiązki jakie
                          > masz teraz wobec tych dzieci. Może ci o nich przypomnieć na przykład komornik.
                          >

                          no jak to? przez fanatycznych obrońców życia (jakim między innymi ty jesteś),
                          kobiety obdarowane przez los np kolejnym (albo pierwszym) prezentem w postaci
                          niechcianej ciąży a w konsekwencji niechcianego dziecka, które decydują się na
                          aborcje to egoistki i morderczynie.
                          powiedzmy, że mam niechciane dziecko i chce ciebie nim obdarować, dlaczego nie
                          chcesz? ja nie mam prawa nie chcieć a ty masz prawo nie chcieć?

                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, >jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają.
                          Aaaa, i to dlatego polska słynie z przepełnionych bidulów, a państwo nie radzi
                          sobie ze znalezieniem chetnych nawet na rodziny zastępcze, profesjonalne, takie
                          którym się płaci za opiekę jako za pracę zawodową?
                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, >jest sporo par
                          To moze zrobimy tak: ty oddaj swoje dzieci do adopcji i wtedy będziesz mógl
                          wziąć np moje albo jakiejkolwiek innej kobiety, która w polsce nie ma prawa ani
                          do edukacji seksualnej ( a tym samym rzetelnej wiedzy), ani do steryzlizacji ani
                          do aborcji.

                          > Poza twoimi kaprysami są pewne obowiązki jakie
                          > masz teraz wobec tych dzieci. Może ci o nich przypomnieć na >przykład komornik.
                          Miło, że zauwazyłes, ze kobieta w związku z dziećmi obowiazki. I ma prawo
                          podejmować te obowiązki z własnej woli i nie być przymuszaną przez państwo
                          poprzez zakaz aborcji.
                        • ttiikkttaakk Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 22:45
                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają.

                          tak, świętojebliwi polscy obrońcy życia aż się palą do adopcji dzieci. Zwłaszcza
                          tych chorych.

                          miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,7254487,Michal_dorosnie_i_zaraz_umrze__dlatego_nikt_go_nie.html
                          Tak się składa, że Holandia, którą masz za zgnilizne moralną, bo nie
                          dyskryminuje homoseksualistów i kobiet (zezwalajac na legalizację związków homo
                          i aborcję na zyczenie) słynie z adopcji polskich dzieci, tych niepełnosprawnch,
                          kalekich, w przeciwieństwie do polskich obrońców "życia nienarodzonego" ("życie
                          napoczete", tfuu, "życie nienarodzone" - ten oksymoron to jeden z największych
                          absurdów jakie świat słyszał)

                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają.
                          kobiety wolą usunąć niechcianą ciąże niż zdawać własne dziecko na łaskę
                          losu,łaskę świata,łaskę ludzi, a zwłaszcza na NIEŁASKĘ. I gdy nie czują się na
                          siłach wychować dziecka, wolą usunąć płód (który dzieckiem nie jest, dopiero
                          będzie, gdy osiągnie stan, w ktorym możliwe jest jego życie - bez wspomagania
                          przy pomocy wysokospecjalistycznych procedur medycznych i przede wszystkim -
                          poza organizmem kobiety). Ich prawo. Ich sprawa. One wiedzą lepiej co jest
                          lepsze dla ich hipotetycznego dziecka od ciebie - bo ty nie zyjesz ani życiem
                          tego dziecka ani tych kobiet.

                          > Ja mam byc mordercą?? A w jaki sposób??
                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają.
                          A co ja jestem żywym inkubatorem, żeby wbrew mojej woli rodzić komuś dzieci, bo
                          ma takie widzi mi się albo z powodu takiego, że TY TAK MÓWISZ? jesteś śmieszny
                          i pytam, skoro jest tylu chętnych do adopcji to skąd biorą się takie doniesienia:
                          wyborcza.pl/1,94898,7239394,Szukaja_chetnych_na_rodzicow_zastepczych.html
                          jesli ktoś chce dziecko to niech adoptuje te które już czekają na adopcję,
                          najlepiej, gdyby zaadoptowali je fanatyczni świętojebliwi obrońcy życia, którzy
                          zmuszaja kobiety do rodzenia, dlaczego każdy z ruch pro life nie zaadoptował
                          przynajmniej jednego dziecka? przecież dodatkowe dziecko, niechciane to wg was
                          "nic takiego", skoro uważacie, że można kobiety zmuszać do rodzenia dzieci i
                          odmawiać im prawa do aborcji? Bezdzietne pary mogą zaadoptować te dzieci które
                          już na to czekają albo przynajmniej realizować swoje instynkty
                          macierzyńskie/ojcowskie pomagajac jako wolontariusze w domach dziecka. Ale ich
                          tam ani widu ani słychu. Tak jak z reszta pro lifowców.

                          > Jak nie chcesz wychowywać swoich dzieci, to oddaj je do adopcji, jest sporo par
                          > które na takie dzieci czekają.
                          A dlaczego i w imię czego jakaś kobieta miałaby być 9 miesięcy w niechcianej
                          ciąży przejść niechciany poród i niechciany połóg jesli nie zachodziła w ciąże
                          po to by oddać dziecko do adopcji? Jakim prawem zmuszasz kogoś do heroizmu?

                          mówisz, ze tyle osób czeka by zaadoptować dziecko? Ty czekasz? To jeśli nie
                          chcesz np mojego słodkiego bobaska, cudownego niewinnego zycia narodzonego, albo
                          czyjegoś innego, jakiejś innej kobiety, to może weź Michałka co? Nie? też
                          nie?Nie chcesz Michalka albo innego dziecka? A dlaczego nie? przeciez to nic
                          takiego miec niechciane dziecko (wg ciebie).

                          ps. oczywiście takiemu ograniczonemu psycholowi jak ty, nie oddałabym nie tylko
                          wlasnego dziecka, ale nawet własnego kota, cudzego też nie.
                    • osmin.1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 09:44
                      andrzejto1 napisał:

                      > Kobieta nie musiała mieć tego "problemu" wystarczyło w odpowiednim momencie
                      > pomyśleć.

                      Powiem tak, jeśli zasadne (czy może przekonujące dla większości) są moje twierdzenia, to nie ma znaczenia, czy "pomyślała". Jeśli zaś Twoje, to nawet, gdyby była zapobiegliwa, a np. po prostu metoda antykoncepcji zawiodła, i tak nic nie może zrobić.

                      > Nie wnikam w procesy naturalne. Stwierdzam fakt, że jeśli pojawi się
                      > nowy organizm należy dać mu szansę. Jeśli natura uznała, że nie, to znaczy nie.

                      Skoro natura o tym decyduje, dlaczegóż nie miałaby móc osoba ponosząca wszystkie koszty i ryzyka związane z ciążą?

                      > Jeśli ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety, to ona sama powinnna podjąć
                      > decyzję. Jeśli to jest jej kaprys, to chyba jasne...

                      To co nazywasz kaprysem, ja nazwałbym odpowiedzialnością. Po co przynosić na świat nowego człowieka, którego będzie się nienawidzieć, bo np. przeszkadza w osiągnięciu celów życiowych.

                      > > > Przestań się ośmieszać...
                      > >
                      > > LOL.
                      >
                      > Poprosiłem cię o jasną i jednoznaczną definicję.

                      Nie, w tym fragmencie stwierdziłeś, że się ośmieszam. To nie jest dobry punkt wyjścia do dyskusji...

                      > Ni podałeś mi jej. Co oznacza
                      > pojawienie się mózgu na przykład? Czy jedna komórka nerwowa takim mózgiem jest
                      > czy nie?

                      Tu można się zastanawiać - nie znam się na budowie mózgu. Ale miło mi, że zgadzasz się, że w fazie "przedmózgowej" nie mamy dylematu z aborcją... :)

                      > Który konkretnie etap rozwoju itp...
                      > Mógłbym Cię egzaminować długo i szczęśliwie.

                      Sprawa nie jest ostra, zwłaszcza że nie mamy odpowiedniej wiedzy specjalistycznej. Ale z drugiej strony ja mogę Ciebie egzaminować, dlaczego w fazie tuż po zapłodnieniu, ale przed rozpoczęciem formowania mózgu miałoby to być zabronione. Powód Twój znam - religia; ale twierdzeń religijnych nie można uzasadnić - to jest przedmiot wiary. Zatem ktoś, kto nie podziela Twojej wiary powinien móc wybrać inny system wartości.

                      > I nie sądzę abyś był w stanie udzielić jednoznacznych odpowiedzi. Dlatego też
                      > poprosiłem o kryteria naukowe. Jeśli sam ich nie znasz to znajdź gdzieś po siec
                      > i...

                      Podałem jedno z kryteriów - mózg. Można się zastanawiać, czy chodzi o mózg w ogóle, czy też na pewnym etapie rozwoju (w końcu zwierzęta też mają mózg, a mimo to nie mamy problemów z ich uśmiercaniem).
                • heterofob2 napisz andrzeju proszę 18.11.09, 12:46
                  od kiedy mamy do czynienia z nowym organizmem.

                  bo nuakowcy tego na przykład nie wiedzą. samo zapłodnienie trwa około
                  doby.
                  w której godzinie owej doby powstaje twoim zdaniem nowy organizm?
                  • n0e2008 Re: napisz andrzeju proszę 18.11.09, 13:59
                    a co z tego, że trwa około doby?

                    samo stwierdzenie, czy kobieta jest/była w ciąży możliwe jest później.
                  • andrzejto1 Re: napisz andrzeju proszę 18.11.09, 14:43
                    heterofob2 napisał:

                    > od kiedy mamy do czynienia z nowym organizmem.
                    >
                    > bo nuakowcy tego na przykład nie wiedzą. samo zapłodnienie trwa około
                    > doby.
                    w której godzinie owej doby powstaje twoim zdaniem nowy organizm?
                    >
                    >

                    Nie jestem w stanie podać Ci dokładnej definicji. Po prostu tego do końca nie
                    wiadomo. Jednak są to sprawy w których należy się poruszać ostrożnie. Sytuacja
                    dla mnie przypomina wyprzedzanie pod górkę. Może się udać, albo nie. Bo nie
                    wiemy co jest za tą górką. Problem w tym, że jeśli ryzykujesz swoim życiem, to
                    Twoja sprawa. Jednak nie masz prawa ryzykować cudzym...
                    • osmin.1 Re: napisz andrzeju proszę 19.11.09, 10:21
                      andrzejto1 napisał:

                      > Problem w tym, że jeśli ryzykujesz swoim życiem, to
                      > Twoja sprawa. Jednak nie masz prawa ryzykować cudzym...

                      Tak jak nie masz prawa ryzykować cudzym życiem, tak nie masz prawa domagać się od kogoś ponoszenia kosztu i ryzyka ciąży, jeśli tego nie chce. To że jest to proces naturalny, nie może wyłączać wolności kobiety.
                    • ttiikkttaakk Re: napisz andrzeju proszę 19.11.09, 21:24
                      andrzejto1 napisał:
                      > dla mnie przypomina wyprzedzanie pod górkę. Może się udać, albo nie. >Bo nie
                      > wiemy co jest za tą górką. Problem w tym, że jeśli ryzykujesz swoim życiem, to
                      > Twoja sprawa. Jednak nie masz prawa ryzykować cudzym...

                      Ja wiem dokładnie co jest za górką. Płód jest jednym z etapów rozwoju człowieka
                      a nie zyjącym czlowiekiem, nie rość więc sobie prawa by dla twojego kaprysu
                      kobiety ryzykowały swoim zdrowiem/życiem (w przenośni i dosłownie - pomimo
                      postępu medycyny, komplikacje ciążowe, porodowe, poporodowe - to nie jest
                      rzadkość, nadal też zdarza się, ze kobiety umierają przy porodzie, w połogu).
                      Nikt poza kobietą, która ponosi pewne ryzyko będąc w ciąży - nie ma prawa
                      decydować za nią o tym, czy ma to ryzyko ponosic czy nie. Ani państwo ani ksiądz
                      ani zadna mizoginistyczna świnia.
                • elucidator Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 13:09
                  To jak w takim razie zdefiniujes pojecie "organizm" (w sensie n.p. ludzki)? Ile
                  do tego potrzeba n.p. komorek?

                  andrzejto1 napisał:

                  > osmin.1 napisał:
                  >
                  > > andrzejto1 napisał:
                  > >
                  > > > Jeśli jesteś w stanie w sposób jasny i jednoznaczny określić od kie
                  > dy to
                  > > płód
                  > > > staje się człowiekiem, to możesz o aborcji takie bajki opowiadać.
                  > > > Proszę o jasne i jednoznaczne naukowe kryteria z uzasadnieniem!!!
                  > >
                  > > To raczej Ty powinieneś podać nie budzącą sprzeciwu wykładnię. :) To Ty c
                  > hcesz
                  > > zabronić kobiecie czegoś, więc musisz podać, dlaczego.
                  >
                  > Proponuję abyś sięgnął do podręczników przyrody ze szkoły podstawowej. Dam dosy
                  > ć
                  > jasno i przystępnie jest opisane od kiedy to mamy do czynienia z nowym organizm
                  > em...
                  >
                  > Przestań się ośmieszać...
                  • n0e2008 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 18.11.09, 14:02
                    jest to dość oczywiste.

                    Życie to dynamiczne, samoorganizujące się struktury, zdolne do samopowielenia
                    się i ewolucji.

                    dodajmy, że mówimy o 'życiu osobnika homo sapiens' czyli podstawową jego
                    strukturą będzie DNA człowieka.
                    • osmin.1 Re: artykuł myli przysposobienie z wychowaniem 19.11.09, 14:56
                      n0e2008 napisał:

                      > dodajmy, że mówimy o 'życiu osobnika homo sapiens' czyli podstawową jego
                      > strukturą będzie DNA człowieka.

                      O człowieczeństwie decyduje pewien zestaw cech, za który odpowiedzialny jest mózg. Nie możemy przydawać praw człowieka organizmom, które nie mają mózgu. Przynależność genetyczna do homo sapiens niewiele tu znaczy.
                  • koloratura1 Kościółek wie najlepiej! 18.11.09, 15:06
                    elucidator napisał:

                    > To jak w takim razie zdefiniujes pojecie "organizm" (w sensie n.p. ludzki)? Ile
                    > do tego potrzeba n.p. komorek?

                    Wystarczy jedna, byle zapłodniona.
    • cygan37 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 08:55
      Polska jak zwykle zostanie na szarym koncu. Zakochani beda musieli po zawarcie
      zwiazku wyjezdzac za granice.
      • heterofob2 będą wyjeżdżać, żeby się pobierać, ale potem 18.11.09, 09:04
        będą wracać z aktem zawarcia związku (partnerskiego lub małżeńskiego) - i RP
        będzie miała niemały kłopocik (już teraz ma z tego powodu, że
        usc ma obowiązek
        wystawiać zaświadczenie o zdolności małżeńskiej
        ).
    • miroo katolicy biorą ślub w kościele 18.11.09, 08:56
      a geje w urzędzie stanu cywilnego... to jeszcze katolicy nawet na
      urząd stanu cywilnego się nie zgadzają... najlepiej aby brali pod
      ziemią w katakumbach jak kiedyś katolicy w rzymie byli
      prześladowani...
    • heterofob2 kompromis 18.11.09, 08:59
      wręcz mnie bawi, kiedy widzę, jak się homofoby miotają, aby - wiedząc, że
      większość społeczeństwa sprzyja wprowadzeniu homozwiązków, a sprzeciw spowoduje
      jedynie utratę elektoratu - wtedy homofoby dla zachowania czepiają się
      symbolicznie jednego szczegółu - jakiegokolwiek: na węgrzech przejmowanie
      nazwiska partnera (cała debata toczyła się wokół tej kwestii), a w austrii -
      miejsce ceremonii.

      www.youtube.com/watch?v=eqV-RTqK7tg
      a kiedy w POlsce?
      • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 10:22
        > a kiedy w POlsce?

        www.rp.pl/galeria/99645,1,332342.html
        www.polityka.pl/kraj/analizy/300642,1,co-polacy-mysla-o-aborcji-in-vitro-i-narkotykach.read
        na szczęście nie szybko.
        • delphine85 Re: kompromis 18.11.09, 10:42
          aha, Polacy myślą źle o aborcji dopóki im 15-letnia córka-gimnazjalistka w ciążę nie zajdzie. Albo nawet 21-letnia córeczka, studentka prawa czy innej medycyny. Wtedy nadal źle myślą o aborcji, ale przeprowadzanej przez wszystkie inne kobiety, bo przecież co to będzie jak córunia w tym wieku w dzieciaka się wpakuje.


          Osobiście mam w nosie co Polacy myślą o aborcji, bo gdybym zaszła to nie jest dla mnie najmniejszym problemem pojechanie do Niemiec czy Czech i załatwienie legalnie i porządnie wykonanego, bezpiecznego dla mnie zabiegu i zapłacenie za niego mniejszej kwoty niż w polskim podziemiu aborcyjnym (a, wiecie że połowa z tych lekarzy co to się tak plują, że to nieetyczny zabieg przeprowadza go bardzo chętnie po godzinach, prywatnie, za dużą kasę? :>).
          • andrzejto1 Re: kompromis 18.11.09, 11:53
            delphine85 napisała:

            > aha, Polacy myślą źle o aborcji dopóki im 15-letnia córka-gimnazjalistka w ciąż
            > ę nie zajdzie. Albo nawet 21-letnia córeczka, studentka prawa czy innej medycyn
            > y. Wtedy nadal źle myślą o aborcji, ale przeprowadzanej przez wszystkie inne ko
            > biety, bo przecież co to będzie jak córunia w tym wieku w dzieciaka się wpakuje
            > .

            Zależ który rodzic. Nie oceniaj po sobie...

            >
            > Osobiście mam w nosie co Polacy myślą o aborcji, bo gdybym zaszła to nie jest d
            > la mnie najmniejszym problemem pojechanie do Niemiec czy Czech i załatwienie le
            > galnie i porządnie wykonanego, bezpiecznego dla mnie zabiegu i zapłacenie za ni
            > ego mniejszej kwoty niż w polskim podziemiu aborcyjnym (a, wiecie że połowa z t
            > ych lekarzy co to się tak plują, że to nieetyczny zabieg przeprowadza go bardzo
            > chętnie po godzinach, prywatnie, za dużą kasę? :>).

            Tego nie komentuję. Po prostu szkoda słów...
            • delphine85 Re: kompromis 18.11.09, 12:44
              andrzejto1 napisał:
              >
              > Zależ który rodzic. Nie oceniaj po sobie...
              >
              Ja dzieci nie mam i mieć nie będę. I w celu ich nieposiadania się zabezpieczam. TADAM.
              /Nie miałabym nic do gadania jakbym to dziecko kiedyś miała i ono by w jakimkolwiek wieku zaszło w ciąże/jego partnerka zaszłaby w ciażę. To czy urodzi czy usunie byłoby ich decyzją. Nie mam problemu polegającego na wtrącaniu się wszystkim dookoła w ich prywatne decyzje, w przeciwieńswie do większości Polaków. /

              > Tego nie komentuję. Po prostu szkoda słów...

              Szkoda słów, bo ktoś nie myśli tak samo jak Ty?
              Ale racja, nie marnuj słów na wypowiadanie się na temat MOJEJ macicy i MOICH prywatnych spraw i decyzji.


              A taka jeszcze luźna i absolutnie niepoważna refleksja co do poruszonej wcześniej kwestii "od kiedy można mówić o człowieku"....
              A jak jesz jajko, to mówisz że jesz nienarodzonego kurczaka?
              • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:10
                > Ja dzieci nie mam i mieć nie będę. I w celu ich nieposiadania się zabezpieczam.
                > TADAM.

                no i bomba. tylko co z tego?

                > Nie mam problemu polegającego na wtrącaniu się wszyst
                > kim dookoła w ich prywatne decyzje, w przeciwieńswie do większości Polaków. /

                dlaczego wtrącasz się w decyzje złodzieja, który chce kraść albo bandyty, który
                chce zabić?

                > Ale racja, nie marnuj słów na wypowiadanie się na temat MOJEJ macicy i MOICH pr
                > ywatnych spraw i decyzji.

                potencjalnie istniejący organizm w twojej macicy nie jest twoim ciałem, nie jest
                tobą i nie jest twoją własnością. nie możesz go zabijać z powodu własnej zachcianki.

                > A taka jeszcze luźna i absolutnie niepoważna refleksja co do poruszonej wcześni
                > ej kwestii "od kiedy można mówić o człowieku"....
                > A jak jesz jajko, to mówisz że jesz nienarodzonego kurczaka?

                refleksja rzeczywiście niepoważna. co ma do znaczenia co 'mówisz'? istotne są
                biologiczne fakty a te są niepodważalne:

                Jajo - jedna z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt.
                http://pl.wikipedia.org/wiki/Jajo_%28biologia%29

                każdy kto słuchał na lekcjach biologii, w przeciwieństwie do aborcjonistów płci
                obojga, wie, że zarodek kury jest W jaju, a samo jajo pełni taką funkcję dla
                niego jak macica.
                • osmin.1 Re: kompromis 19.11.09, 15:11
                  n0e2008 napisał:

                  > dlaczego wtrącasz się w decyzje złodzieja, który chce kraść albo bandyty, który
                  > chce zabić?

                  Żenujące argumenty. Dopóki nie uznamy, że jest to zabicie człowieka, to ten argument nie ma racji bytu. Na razie nie udało się wam (w mojej ocenie) wskazać argumentów za tym, by przyznać płodowi prawa człowieka.

                  > potencjalnie istniejący organizm w twojej macicy nie jest twoim ciałem, nie jes
                  > t
                  > tobą i nie jest twoją własnością. nie możesz go zabijać z powodu własnej zachci
                  > anki.

                  Może. Właśnie o to chodzi. Nawet gdyby przyjąć (czego nie czynię) Waszą argumentację zrównującą płód z człowiekiem, to i tak nie można się domagać od nikogo, by dawał coś drugiemu (i ponosił koszty zdrowotne jego obecności), jeśli nie chce tego robić.
              • andrzejto1 Re: kompromis 18.11.09, 14:50
                delphine85 napisała:

                > andrzejto1 napisał:
                > >
                > > Zależ który rodzic. Nie oceniaj po sobie...
                > >
                > Ja dzieci nie mam i mieć nie będę. I w celu ich nieposiadania się zabezpieczam.


                Czego ci serdecznie życzę. Jak widać na twoim prszykładzie można pomyśleć przed.
                I o to chodzi. Nikt nikogo nie powinien do macieżyństwa zmuszać. Ale myśleć
                należy Przed a nie Po.

                > TADAM.
                > /Nie miałabym nic do gadania jakbym to dziecko kiedyś miała i ono by w jakimko
                > lwiek wieku zaszło w ciąże/jego partnerka zaszłaby w ciażę. To czy urodzi czy u
                > sunie byłoby ich decyzją. Nie mam problemu polegającego na wtrącaniu się wszyst
                > kim dookoła w ich prywatne decyzje, w przeciwieńswie do większości Polaków. /

                Uważam, że jeśli nie możemy jasno i w sposób nie budzący wątpliwości wyznaczyć
                ścisłej granicy "człowieczeństwa" płodu, to należy go traktować jak żyjącego
                cżłowieka. Myślę, że to wystarczy za całą odpowiedź.

                > > Tego nie komentuję. Po prostu szkoda słów...
                >
                > Szkoda słów, bo ktoś nie myśli tak samo jak Ty?
                > Ale racja, nie marnuj słów na wypowiadanie się na temat MOJEJ macicy i MOICH pr
                > ywatnych spraw i decyzji.
                >
                >
                > A taka jeszcze luźna i absolutnie niepoważna refleksja co do poruszonej wcześni
                > ej kwestii "od kiedy można mówić o człowieku"....
                > A jak jesz jajko, to mówisz że jesz nienarodzonego kurczaka?

                Nie mówię na to że jest to kurczak, aczkolwiek jestem tego świadomy. Problem w
                tym, ze jem aby przeżyć. Jestem drapieżnikiem. Dla ścisłości wegetarianie jedzą
                tylko jaka fermowe, niezapłodnione... Nie usuwa się ciąży po to by płód zjeść...
              • koloratura1 Re: kompromis(?) - Raczej dom wariatów! 18.11.09, 15:35
                delphine85 napisała:

                > andrzejto1 napisał:

                > > Tego nie komentuję. Po prostu szkoda słów...

                > Szkoda słów, bo ktoś nie myśli tak samo jak Ty?

                Raczej - bo nie ma pojęcia co powiedzieć...

                > A taka jeszcze luźna i absolutnie niepoważna refleksja co do poruszonej wcześni
                > ej kwestii "od kiedy można mówić o człowieku"....
                > A jak jesz jajko, to mówisz że jesz nienarodzonego kurczaka?

                A - żebyś wiedziała!

                Są różni nawiedzeni, co to jesienią w parku spacerują po dębach, nie po żołędziach, z ogryzka wypadają im jabłonki, nie - pestki, a jak na patelnię rzucą dwa wiejskie jajka, posolą, popieprzą, pobełczą, to jedzą nie - jajecznicę z dwóch jaj, ale właśnie smażonego kurczaka poczętego.
                O!
          • koloratura1 Mają podcinać gałąź, na której siedzą? 18.11.09, 15:15
            delphine85 napisała:


            > a wiecie, że połowa z tych
            > lekarzy co to się tak plują, że [aborcja] to nieetyczny zabieg przeprowadza go bardzo
            > chętnie po godzinach, prywatnie, za dużą kasę?

            Może waśnie dlatego "tak się plują"?
      • andrzejto1 Re: kompromis 18.11.09, 10:41
        heterofob2 napisał:

        > wręcz mnie bawi, kiedy widzę, jak się homofoby miotają, aby - wiedząc, że
        > większość społeczeństwa sprzyja wprowadzeniu homozwiązków,

        Jakieś rzetelne badania w tej kwestii jesteś w stanie przedstawić??
        Bo jakoś moje prywatne badania polegające na rozmowach z różnymi ludźmi twoich
        informacji nie potwierdzają.


        a sprzeciw spowoduje
        > jedynie utratę elektoratu - wtedy homofoby dla zachowania czepiają się
        > symbolicznie jednego szczegółu - jakiegokolwiek: na węgrzech przejmowanie
        > nazwiska partnera (cała debata toczyła się wokół tej kwestii), a w austrii -
        > miejsce ceremonii.
        >
        > www.youtube.com/watch?v=eqV-RTqK7tg
        > a kiedy w POlsce?
        • adelix82 Re: kompromis 18.11.09, 11:08
          Wiedzą żeś homofob i dlatego nie chcą wchodzić z Tobą w konflikt ideologiczny :P
          Lub też otaczasz się wyłącznie takimi jak Ty.
          • andrzejto1 Re: kompromis 18.11.09, 12:03
            adelix82 napisał:

            > Wiedzą żeś homofob i dlatego nie chcą wchodzić z Tobą w konflikt ideologiczny :
            > P
            > Lub też otaczasz się wyłącznie takimi jak Ty.

            No widzisz, jakie to proste...
            Obserwując tą dyskusję wobec nikogo nie użyłem słów jednoznacznie o konkretnie
            pejoratywnych. Dziwnym trafem wobec mnie kilkanaście różnego rodzaju obelg
            padło. Świadczy to chyba dosyć jednoznacznie, ze potrafię oddzielić dyskusję o
            poglądach z atakami ad personam. A to dosyć jasno mówi o braku argumentów u
            moich adwersarzy. Ty też zresztą pokazujesz to samo.
            Poza tym kto to jest homofob??
            No chyba, że trafię na totalne kwiatki.
            Mam sprecyzowane poglądy, jednak nie oznacza to, że nie potrafię dyskutować.
            • heterofob2 Re: kompromis 18.11.09, 12:48
              andrzejto1 napisał: "Obserwując tą dyskusję wobec nikogo nie użyłem słów
              jednoznacznie o konkretnie pejoratywnych.
              "

              Nie kuś, bo ktoś może ci zacytować twoje własne słowa...
              • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:13
                wg twojej (bo z twojej strony) definicji homofobem jest ktoś, kto nie akceptuje
                i nie chce się przyjaźnić z homoseksualistami.

                w takim razie z dumą oznajmiam, że jestem brudofobem - nie akceptuję w moim
                otoczeniu ludzi, którzy się nie myją.
                • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:14
                  ps. twoje dowolne definiowanie tego terminu świadczy tylko o tym, że jest to
                  wygodny bacik na wszystkich, którzy sprzeciwiają się dyktaturze politycznej
                  poprawności.
                • ttiikkttaakk Re: kompromis 18.11.09, 14:24
                  n0e2008 napisał:

                  > wg twojej (bo z twojej strony) definicji homofobem jest ktoś, kto nie akceptuje
                  > i nie chce się przyjaźnić z homoseksualistami.
                  >

                  nie mów mi jakie mam definicje
                  homofobem jest ktoś, kto odmawia homoseksualistom należnych im praw,
                  dyskryminuje ich np takimi wypowiedziami jak twoje
                  • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:34
                    masz jakieś rozdwojenie jaźni? czy jesteś może po prostu drugim kontem usera
                    'heterofob2'?
                  • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:42
                    > homofobem jest ktoś, kto odmawia homoseksualistom należnych im praw,

                    ależ mają dokładnie takie same prawa jak wszyscy. w konstytucji, prawie karnym i
                    cywilnym nie ma ANI JEDNEGO SŁOWA o homoseksualizmie.

                    są traktowani dokładnie tak samo jak wszyscy.

                    > dyskryminuje ich np takimi wypowiedziami jak twoje

                    o, to słowa krytyki to 'dyskryminacja'. w takim razie wczoraj dyskryminowałem
                    sąsiada, za to że puszczał głośno muzykę. straszliwe co? może jemu też damy
                    jakąś ochronę prawną?
                    • n0e2008 Re: kompromis 18.11.09, 14:43
                      coś widzę, że cenzor wycina moje wypowiedzi. niewygodne?
    • adkalin Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 09:00
      Europa powoli normalnieje.
    • heterofob2 zaniedługo normaloność będzie też w POlsce, ale że 18.11.09, 09:11
      będziemy ostatnimi, to raczej nikt nam nie będzie pisał "brawo polacy"...


      docs.google.com/View?id=dgx92rmp_11gjdh7qd7
    • mimakgazeta Lepszy rydz niż nic. 18.11.09, 09:12
      Zawsze jakiś to krok do przodu. Pozdrawiam polskich gejów i lesbijki w Austrii.
    • heterofob2 ciekawe, kiedy padnie pseudoargument, że 18.11.09, 09:16
      "geje powinni się cieszyć, że mieszkają w Polsce, bo w Iranie mieliby
      gorzej
      "...
      • marianclj Re: ciekawe, kiedy padnie pseudoargument, że 18.11.09, 09:31
        A będzie jeszcze gorzej
        Sodoma i Gomora to"pikuś"

        Przyjdz Panie Jezu
        • mefisto002 Re: ciekawe, kiedy padnie pseudoargument, że 18.11.09, 10:03
          O Jezu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
      • ulther Re: ciekawe, kiedy padnie pseudoargument, że 18.11.09, 21:36
        "Polacy powinni cieszyc sie, ze mieszkaja w Polsce bo w Iranie nie
        pozwoliliby im pic piwa nad grillem z kielbaskami ze swini"
    • machabeusz_1 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:27
      Jestem ZA a nawet PRZECIW__jeżeli ktoś z gejów zajdzie w ciżę !
      • machabeusz_1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:30
        machabeusz_1 napisał:

        > Jestem ZA a nawet PRZECIW__jeżeli ktoś z gejów zajdzie w ciążę
        (błąd z ą)!
      • koloratura1 Re: Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 15:44
        machabeusz_1 napisał:

        > Jestem ZA a nawet PRZECIW__jeżeli ktoś z gejów zajdzie w ciżę !

        Faceci, obojętnie jakiej orientacji seksualnej, w ciążę raczej nie zachodzą.
    • maura4 Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 10:30
      O widać , że w Austrii śluby cywilne są tak samo ważne dla ludzi
      jak kościelne. U nas , nikt chyba nie protestowałby przed takimi
      ślubami w USC, bo liczą się tylko kościelne. U nas ważne jest
      miejsce, w którym bierzesz ślub nie przysięga, bo ta jak wiadomo
      znaczy niewiele, co widać potem w małżeństwach.
    • heterofob2 propozycja kompromisu 18.11.09, 10:40
      1.
      żądam, aby zalegalizowano homozwiązki i zdelegalizowano heterozwiązki.

      2.
      po zastanowieniu i w przypływie dobrej woli jestem skłonny zgodzić się, aby
      heteromałżeńStwa istniały nadal obok homomałżeństw.

      ;)
    • adelix82 Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 10:57
      Najnowsze doniesienia naukowe:
      wiadomosci.onet.pl/2078503,16,1,1,,item.html
      • andrzejto1 Re: Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 11:56
        adelix82 napisał:

        > Najnowsze doniesienia naukowe:
        > wiadomosci.onet.pl/2078503,16,1,1,,item.html

        Co oznacza słowo lepiej??
        • delphine85 Re: Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 12:46
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=lepiej
          • andrzejto1 Re: Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 14:56
            delphine85 napisała:

            > sjp.pwn.pl/lista.php?co=lepiej

            No cóz, spodziewałem się wiecej polotu...

            Przeczytałem ten atykulik i na przykład dla mnie stwierdzenie, ze dzieci
            wychowywane przez 2 mamy mają wyższe aspiracje nie zawsze jest słuszne...
            Bo może być na przykład źródłem frustracji.
            Więc ocena lepszości czy gorszości wychowania jest dosyć subiektywne.
            • n0e2008 Re: Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 15:39
              już nie wspominając faktu, że cały ten 'eksperyment' nie jest wydzielony z
              otoczenia (zresztą nigdy nie mógłby być), powstaje więc chociażby takie pytanie:
              jaki wpływ ma na jakość wychowania lesbijek fakt presji społecznej i ich próba
              udowodnienia, że są w stanie sprostać zadaniu?
        • koloratura1 Re: Dwie mamy lepiej wychowują od taty 18.11.09, 15:47
          andrzejto1 napisał:

          > adelix82 napisał:
          >
          > > Najnowsze doniesienia naukowe:
          > > wiadomosci.onet.pl/2078503,16,1,1,,item.html
          >
          > Co oznacza słowo lepiej??

          Przeczytaj artykuł; może zrozumiesz...
          >
        • kylax1 Jak corka, to z pewnoscia lepiej. :))) 20.11.09, 00:53
          Tak to juz bywa.
    • ulther Austria zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 21:34
      Niby krok w dobra strone ale tylko polowicznie. Brak mozliwosci
      zawierania zwiazkow cywilnych w urzedach stanu cywilnego stanowi o
      dyskryminacji par homoseksualnych. Austriacy beda mieli dwie grupy
      osob mogacych wstapic w zwiazek cywilny - ci, ktorzy beda to mogli
      zrobic przed urzednikiem w odpowiednim urzedzie i grupa izolowana,
      odmienna, ktora bedzie musiala skladac przysiege przed burmistrzem,
      ktoremu zlecono obowiazek tylko po to aby homoseksualisci nie mogli
      byc zrownani w prawach z heteroseksualna wiekszoscia. Te przepisy
      chyba nie zadowola austriackich gejow...
    • ulther pozorny kompromis 18.11.09, 21:40
      Austriacy splodzili ustawe, ktora nikogo nie zadowoli- z pewnoscia nie
      gejow. Oto powstaly przepisy, ktore przenosza dyskriminacje na zupelnie
      nowy poziom - pozornego zrownania w prawach. Rownouprawnienie zaklada
      uzyskanie przez grupe dyskryminowana tych samych praw co grupa
      uprzywilejowana, w Austrii tymczasem bedzie segregacja - na
      "normalnych", czyli tych, ktorzy zawarli zwiazki w obliczu urzednika
      stanu cywilnego i te "gejowskie" potwierdzanych w ratuszach....to
      ciagle nierownosc troche tylko przypudrowana.
    • poczta.tvn.pl Polska zalegalizuje związki homoseksualne 18.11.09, 22:37
      kiedy?
    • kylax1 Schonborn sam dyma klerykow, a to mu przeszkadza? 20.11.09, 00:52
      Schizofrenia katolicka na calego.

      Koszmar katoendeka, sni mu sie wielki kutas w dupie murzyna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja