Kobiety nie tylko na okrasę!

14.12.09, 09:36
Co będzie potem, parytet dla mężczyzn poniżej metra sześćdziesiąt?
    • jazmig Paryteety lansują kobiety niudaczniczki 14.12.09, 10:26
      Kobiety kompetentne bez trudu znajdą się na listach wyborczych i w
      parlamencie. To różne nieudaczniczki typu Środa i jej podobne
      kobietony potrzebują parytetów, żeby się dostać do parlamentu.

      Wybory mają być wolne, szanowna GW!!! Wolne, a nie głosowaniem na
      wskazane przez lewactwo kandydatki.
    • domminus Kobiety nie tylko na okrasę! 14.12.09, 11:05
      To jest hańba Gazeto!!

      To jest wypaczenie demokracji, jak pomysle ze wielu sprawnych politykow nie
      bedzie wpisanych na liste bo parytet to mnie krew zalewa. To obniżenie
      standardow. I tak stereotypowe myslenie jak w powyzszym artykule - straszne.
      Nic na sile.
    • mapokl 2 zapomniane warunki 14.12.09, 11:28
      Osobiście nie mam nic przeciwko parytetowi ale:
      1) Jeżeli parytet ma zapewniać tolerancje to musi również działać w drugą
      stronę. Jeżeli ma kobietom gwarantować powiedzmy 30% miejsc to powinien też
      drugie 30% gwarantować mężczyznom. Inaczej to jest dyskryminacja facetów,
      bo kobiety mają przywileje wyborcze.
      2) Drugą sprawą, jest fakt, że parytet 50% to stanowczo za dużo. Czy w partiach
      stosunek kobiet do mężczyzn jest równy 1:1? Musi istniej jakaś strefa buforowa
      do której mogą należeć zarówno mężczyźni i kobiety. Inaczej dojdzie do sytuacji
      gdzie partia będzie na siłę musiała wyszukiwać kandydatki, mimo faktu, że
      posiada dużo innych zdolnych polityków ale płci męskiej. Doprowadzi to, że w
      rządach znajdzie się jeszcze więcej osób które nie posiadają żadnych
      umiejętności i dodatkowo nie mają doświadczenia w polityce.

      Jak dla mnie parytet na poziomie 30% zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn plus
      40% sfera buforowa. Parytety rzędu 50% to jakieś nierealne mrzonki.

      Inna sprawa czy faktycznie Polska jest takim krajem w którym tego parytetu
      potrzebujemy. W rządzie, samorządach i na listach wyborczych sporo jest kobiet.
      Głównym powodem dlaczego mężczyźni maja sporą przewagę jest fakt, że zazwyczaj
      jedynym argumentem kobiet jest to, że są dyskryminowane...

      A na koniec
      "A im więcej pracujących kobiet, tym więcej rodzi się dzieci - takie są
      statystyki." - Łał, ciekawe gdzie ktoś takie statystyki opublikował. Dzieci
      rodzi się mniej bo rodzice mają coraz mniej czasu na ich wychowanie więc
      decydują się na maksymalnie dwójkę dzieci. Tym samym fakt, że kobiety coraz
      częściej pracują, nie chcą mieć kilkuletniej "przerwy" w zawodzie, a na dziecko
      decydują się w coraz późniejszym wieku jest głównym powodem spadku liczby
      urodzeń. Pani to chyba do góry nogami te statystyki czytała :)

      "Zmienia się skład parlamentu, zmienia się atmosfera wokół kwestii
      równościowych. Tak było we Francji, w Grecji, w krajach skandynawskich." Tak i
      widać było do czego ta zmieniająca się atmosfera we Francji wprowadziła.


      "Choć pomysł cieszy się poparciem, lekko licząc, 15 milionów Polaków, możemy nie
      zebrać 100 tys. podpisów."
      Na zasadzie, obliczeń wszystkie kobiety na pewno są za tak jak i paru facetów.
      Tylko źli mężczyźni chcą zachować swą władzę nad światem i kobietami zmuszając
      te niewinne stworzonka, by nie podpisywały żadnych świstów w supermarketach. :D
      Swoją drogą ciekawe jak liczy się "lekko" a jak "ciężko"? Czy może to kolejna
      statystyka "nie mam danych, ale jakbym je miał/miała to myślę, że
      wskazywały by na..."
      • zochazb Re: 2 zapomniane warunki 14.12.09, 13:03
        mapokl napisał:
        > Osobiście nie mam nic przeciwko parytetowi ale:
        > 1) Jeżeli parytet ma zapewniać tolerancje to musi również
        > działać w drugą stronę.
        Dokładnie.
        Jak równość to równość - W OBIE STRONY.
        A jak czytam że parytet ma gwarantować NIE MNIEJ NIŻ 50% to temat od razu
        traktuję jak "maciarewiczyzm".

        Miłego dzionka
    • repek Późno! 14.12.09, 17:17
      Idę na pocztę wysłać podpisy. Jest jednak dodatkowy problem: to czas
      przedświąteczny, poczta działa... znaczy się wiadomo, jak działa.
      • piotr7777 Re: dwoje mądrali 14.12.09, 17:54
        "My, niżej podpisani - jeden redaktor i jedna pisarka"

        - czyli tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.


        "apelujemy do Ciebie: jeżeli chcesz poprawić ten świat i oddać
        kobietom trochę sprawiedliwości, podpisz projekt ustawy".

        Otóż szanowni państwo - nie chcę poprawiać świata, dlatego że czas
        poprawiaczy (typu Adolf czy Józef) już minął.

        "A przecież parytet miałby dotyczyć wyłącznie list wyborczych. Wybór
        należy do obywateli"
        Owszem, ale najpierw należałoby zmienić konstytucję, która w żadnym
        punkcie nie różnicuje obywateli ze względu na płeć. Parytet wypacza
        demokrację, bo np. PSL będzie musiało albo na gwałt znaleźć
        kandydatki albo zniknąć.

        "Parytet na listach to przejście od kobiety jako ozdoby do kobiety
        jako podmiotu. Rzeczywiście, jest to rodzaj korekty systemu, by
        przyspieszyć proces równania szans. "
        Nie zgadzam się - im więcej w polityce kobiet, wybranych tylko ze
        względu na płeć tym mniej osób wybranych ze względu na kompetencje.
        Poza tym konstytucja zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji, również
        tej "pozytywnej (nb. Norman Davies za przejaw pozytywnej
        wyrównywania szans uważa "przedwojenne getto ławkowe")
        "Więcej kobiet na listach to szansa na więcej kobiet w Sejmie, a to
        szansa na więcej empatii i tolerancji."

        Czyli kobiety są bardziej empatyczne i tolerancyjne? To seksizm.

        "A zresztą, jak będzie mniej miejsc dla mężczyzn, to może partie
        wstawią tych lepszych?"

        Nie - wstawią tych na których im będzie zależeć a innych wypchną pod
        pozorem parytetu blokując możliwość skorzystania z biernego prawa
        wyborczego.

        "Parytet to także większe uwrażliwienie parlamentu na prawa i
        interesy kobiet."
        Rzecz nie w ilości a w jakości - kobiety - politycy mają sprawy
        kobiece w głębokim poważaniu, bo na ogół stać ich na opiekunki albo
        mają dzieci odchowane albo wcale. Gdy będzie ich więcej będzie
        dokładnie tak samo.
        Poza tym wprowadzenie parytetu 50:50 oznacza, że gdy np. w partii
        jest 70 procent mężczyzn i 30 procent kobiet to mężczyźni będą
        dyskryminowani. Teoretycznie można by wprowadzić wymóg, że proporcje
        na listach muszą odpowiadać proporcjom członków partii, ale to i tak
        trudne do osiągnięcia.

        Reasumując - tekst żałosny jak i jego autorzy.
Pełna wersja