Niemcy nie mogą zrazić Polski

15.12.09, 08:08
I to właśnie jest realistyczna polityka, w zgodzie z faktami.
Poseł Link wyraźnie stwierdził, że głównym winowajcą II wojny światowej i
przykrości, jakie spotkały naród niemiecki, jest Rosja.
Skończyły się, oby na zawsze, awanturnictwa różnych Schickelgruberów.
    • sectral Re: Niemcy nie mogą zrazić Polski 15.12.09, 10:07
      Nic takiego nie stwierdził. W Niemczech tak bezczelni to są obecnie jedynie
      jacyś pogrobowcy nazizmu z NPD.
    • dr_schab Re: "Jeśli CDU ma z tym problem, to ich sprawa" 15.12.09, 10:29
      Podoba mi się ten koleś ;)
    • lubat Niemcy nie mogą zrazić Polski 15.12.09, 10:49
      Nie sądzę, by poseł Link był tak głupi, by sam wierzył w to, co powiedział.
      Wygląda więc na to, że uważa odbiorców swoich wypowiedzi za głupców.

      To, co powiedział np. o gazociągu bałtyckim stoi w jaskrawej sprzeczności z
      interesami wyborców jego partii.

      O wysiedleniach i udziale w nim Polaków powiedział to, co my chcemy usłyszeć,
      a co jest w jaskrawej sprzeczności z powszechną wiedzą i emocjami samych
      przesiedlonych.

      Najcudowniejszy jest jednak passus o demokracji: Związek wypędzonych może
      sobie wybierać kogo chce, ale to my/ja decydujemy, kto będzie wybrany. Pogląd
      zaiste godny nazwy partii FDP:))

      Ilość taniej wazeliny i kadzidła użytego pod naszym adresem przekracza granice
      dobrego smaku.
      • nie-tak Re: Niemcy nie mogą zrazić Polski 15.12.09, 10:59
        lubat napisał:
        > Ilość taniej wazeliny i kadzidła użytego pod naszym adresem przekracza
        granice> dobrego smaku.
        **********
        Lunbat uznanie, tu zgadzam sie z toba w 100%

        ----------------------------------------------------------------
      • borrka Tania wazelina pod "naszym" adresem ? 15.12.09, 12:56
        Myslisz Lubacik, iz to Lubianka byla adresatem tej wypowiedzi ?
        Smiala koncepcja.
        Molodiec Lubacik.
        • a-ve15 Borrka decyduje, kto jest Polakiem 15.12.09, 13:01
          A ty myślisz, że to ty będziesz definiował, kto jest Polakiem? Szkoda dla
          ciebie, że żyjesz teraz. Gdybyś żył w latach 30. zrobiłbyś z takimi zapędami
          wielką karierę w Rassenamcie.
          • borrka Nie wypowiadam sie n/t narodowosci Lubacika. 15.12.09, 13:11
            Mowie o jego profesji.
            • a-ve15 Re: Nie wypowiadam sie n/t narodowosci Lubacika. 15.12.09, 13:17
              Mówisz o swoich teoriach spiskowych i fobiach.
              • borrka Moja jedyna fobia jest kseno. 15.12.09, 13:24

                • a-ve15 Nie jesteś mistrzem rzetelnej samooceny 15.12.09, 13:48
      • a-ve15 Jak się Polsce przypodobać 15.12.09, 12:59
        lubat napisał:

        > Najcudowniejszy jest jednak passus o demokracji: Związek wypędzonych może
        > sobie wybierać kogo chce, ale to my/ja decydujemy, kto będzie wybrany. Pogląd>
        zaiste godny nazwy partii FDP:))

        Równie dobry jest passus o wypędzeniach, które Link, ku polskiej radości,
        perzypisuje tylko Stalinowi i zgrabnie pomija, że decyzja wysiedleń była WSPOLNA
        decyzją zwycięskich mocarstw: USA, GB i ZSRR.
    • a-ve15 Wymuszona miłość na narzuconych warunkach? 15.12.09, 12:42
      "Fundacja, która będzie organizowała muzeum wypędzonych, ma w nazwie słowo
      "pojednanie". W jej pracach nie mogą uczestniczyć osoby, które do pojednania
      się nie przyczyniają."

      Steinbach nie jest z mojej bajki, ale przy takim gadaniu nasuwają się 2 uwagi:

      1) pojednania wg swojej własnej, jedynie słusznej definicji nie da się siłą
      narzucić. Jeśli FDP upiera się przy tym, to będzie to po stronie niemieckiej w
      znacznej części społeczeństwa odbierane jako narzucone i wyszantażowane, nie
      uwzględniające jej własnych racji. Czyli takie pojednanie będzie nieszczere, a
      przez to w gruncie rzeczy szkodliwe na dłuższą metę niż tylko bycie
      Westerwelle u władzy.

      2) to niestety Steinbach nie Link zorganizowała, stworzyła to muzeum, czyli
      pominąć ją, to tak jakby pominąć twórcę przy prezentacji jego dzieła.
      • borrka Co sie Efcia dziwisz ? 15.12.09, 13:09
        Stara Sztajnabachowa jest wymarzonym celem kopniakow ze strony liberalow.
        To ich nic nie kosztuje, a jaka frajda.

        Srodowiska wypedzonych, to dzis juz nie (prowincjonalne wprawdzie) elity intelektualne, lecz aussiedlerska tluszcza, nie potrafiaca poprawnie sklecic zdania po niemiecku.
        To tych Möchtegern-Deutschow normalni Niemcy nie lubia.
        Von Denhoff zartem powiedziala kiedys o nich Wassepolacken lol.
        A dama przeciez.
        • a-ve15 Re: Co sie Efcia dziwisz ? 15.12.09, 13:23
          Westerwelle jest miernym politykiem, który po latach wspiął się na szczyty
          skutkiem upadku klasy politycznej a nie z powodu talentu. Tearz szuka pola na
          którym mógłby się wyprofilować i wybrał źle. Wbrew twojemu gadaniu cała prawie
          CSU i duża część CDU jest mniej lub bardziej za wypędzonymi. Wystarczy poczytać
          FAZ - jedną z najbardziej wpływowych i inteligentnych tub niemieckiej prawicy.
          Trudno gazetę takiego formatu nazwać reprezentantem aussiedlerskiej tłuszczy.
          Poza tym - sprawa dalece wykracza poza popieranie jakiś Aussiedlerów z marną
          znajomością niemieckiego.
          • borrka "jest mniej lub bardziej za wypędzonymi" 15.12.09, 13:38
            A co to znaczy ?

            O ich glosy zabiega jeszcze tyko CSU.
            CDU zrozumialo, ze zabiegi nie sa potrzebne, bo i tak zaglosuja na prawo.
            Dla neo-nazi typu DVU aussiedlerzy sa w gruncie rzeczy obiektem skrywanych atakow.

            Sama piszesz, ze FAZ nie reprezentuje "Wypedzonych", bo nie reprezentuje.
            Ale czasem prawicowe poglady obu stron pokrywaja sie.
            I to wszystko.

            Wlasciwie dla szanujacej sie gazety FAZ, wypedzeni to obciach, daleki krewny , ktory zszedl na zla droge.
            • a-ve15 Re: "jest mniej lub bardziej za wypędzonymi" 15.12.09, 13:46
              Nie rozumiesz, co piszę i o co chodzi. FAZ we wszystkich swoich artykułach stoi
              twardo za Steinbach na czele tego muzeum, czyli siłą rzeczy popiera postulaty
              wypędzonych. Robi to na bardzo wysokim poziomie, celnie i inteligentnie
              argumentując. Głos FAZ jest głosem zachodnioniemieckiej prawicy, a gra się toczy
              tak na prawdę o więcej niż tylko o obronę Aussiedlerów (bez znajomości
              niemieckiego).
              • borrka O co gra sie toczy... 15.12.09, 13:58
                Wie nawet Radio Maryja.
                Dla tych celow, koncepcja muzeum wypedzen wg starej Sztajnbachowej, jest przydatna i stad pewne gesty.
                Natomiast zarowno instytucja BdV i sama Sztajnbachowa, to obciach totalny dla nowoczesnych politykow prawicy.

                Sztajnbachowa potrzebuje, jak tlenu Kaczynskich, Doroty Arciszewskiej i aussiedlerow z OS lol.
                • a-ve15 Re: O co gra sie toczy... 15.12.09, 14:07
                  Mylisz się. Steinbach zrobiła w ostatni okresie wiele, by się (swą organizację)
                  "ucywilizować" i wprowadzić na salony.
                  • borrka Zrobic, a wprowadzic... 15.12.09, 14:29
                    To dwie, rozne rzeczy.

                    Sama koncepcja ziomkostw (ze przyswoje sobie to piekne okreslenie) jest totalnie sprzeczna z liberalnym porzadkiem rzeczy w Rajchu.
                    Jest politycznie niepoprawna i jej reprezentantow przyjmuje sie w przedsionku.
                    Jak koledujacego ciecia .

                    Sztajnbachowa nie jest do konca dla nikogo wiarygodna, bo trudno nawet przypisac ja personalnie do wypedzen.
                    Nie jest tez osobowoscia wiekszej miary.

                    Paradoksalnie, to za czasow legendarnych Hupki i Czai, BdV byl na salonach i trendy.
                    Dzis bywa uzywany czysto instrumentalnie w niemieckiej polityce i w Polsce, jako straszydlo na radiomaryjny Halloween.
                    • gostom1 Re: Zrobic, a wprowadzic... 15.12.09, 14:57
                      O jak wysoka kase wam chodzi? Wasze kompleksy wobec Niemiec to zaraza.
    • a-ve15 Walenie kamieniami w szklany dom 15.12.09, 12:49
      "Steinbach nie tylko nie głosowała za przyjęciem przez Bundestag
      polsko-niemieckiego traktatu granicznego z 1990 r.(...)"
      _______________

      Tu się Link zapędził na niebezpieczny teren i rzuca kamieniami zapominając, że
      wszyscy siedzą w domu ze szkła. Już raz o tym pisałam: gdyby wg tego oceniać
      niemieckich polityków, to polski rząd musiałby żądać usunięcia ca 1/4 a może i
      1/3 z nich. Czemu Link uczepił się tylko na Steinbach skoro znaczna część CSU
      i CDU też głosowała przeciw? Np. P. Ramsauer, który teraz jest w ekipie
      rządowej? Czemu nie należy teraz usunąć Ramsauera z gabinetu?

      A co zrobić z politykami niemieckimi, którzy byli przeciw zjednoczeniu
      Niemiec, pyta przytomnie FAZ.:

      "Auch die Argumente, die Westerwelle zur Erklärung seiner plötzlichen
      Rückenversteifung vorbringt, sind bemerkenswert. Frau Steinbach habe nicht für
      den deutsch-polnischen Grenzvertrag gestimmt, sagt Westerwelle, das habe zu
      nachvollziehbaren Vorbehalten in Polen geführt. Dem Vertrag verweigerte
      allerdings auch Westerwelles Kabinettskollege Ramsauer die Zustimmung. Der
      müsste nach Meinung der FDP dann wohl die Regierung verlassen: Wie soll ein
      derart Vorbelasteter mit Polen über den Grenzverkehr sprechen? Und wie ist es
      mit den Politikern, die vor zwanzig Jahren gegen die deutsche Einheit waren?
      Wenn alle Ausschüsse und Beiräte von ihnen gesäubert wären, würde es in
      manchen Gremien ziemlich leer."

      www.faz.net/s/Rub594835B672714A1DB1A121534F010EE1/Doc~E15F964FDA08945C6BEF0D9CBEA4AA943~ATpl~Ecommon~Scontent.html

      Jak pisze złośliwie FAZ, Westerwelle ma szczęście, że polscy politycy
      zaakceptowali jego wybór, inaczej musiałby teraz, stosując swą logikę wobec
      Steinbach także wobec siebie, ustąpić. A Link razem z nim.

      No ale w Polsce najwyraźniej przegapiono, a p. Link dyskretnie przemilczał, że
      jeszcze 6 lat temu Westerwelle z własnej inicjatywy spotykał się ze Steinbach
      i ze wszystkich sił wpierał jej projekt z nią na czele:

      "FOCUS: In welcher Weise fördern Sie das Projekt?

      Westerwelle: Ich habe mich bereits in der vergangenen Woche mit der
      Präsidentin des Bundes der Vertriebenen, Erika Steinbach, getroffen – und ich
      begrüße, dass unser Ehrenvorsitzender Otto Graf Lambsdorff zu den
      Unterstützern zählt."

      www.focus.de/politik/deutschland/deutschland-nicht-revanchistisch_aid_195302.html
    • zojek2 Niemcy nie mogą zrazić Polski 15.12.09, 14:13
      Wierzę, że gdyby Polacy byli wówczas wolnym narodem, do wypędzeń na taką skalę
      by nie doszło.

      Niech pan posel sobie wierzy, co chce, ale nastroje w Europie byly w owym
      czasie takie, ze czystki etniczne wydawaly sie srodkiem oczywistem na
      rozwiazanie raz na zawsze problemów z mniejszosciami narodowymi. Zgodzili sie
      z tym i Stalin, i Churchill, i Roosevelt, a przeciez przedwojenna endecja tez
      miala swoje pedy w tym kierunku. I skoro zwlaszcza mniejszosci niemieckie w
      Europie wschodniej daly sie wykorzystac przez wladze III rzeszy (patrz na
      przyklad Czechoslowacji), to sie nawet nie dziwie takimi nastrojami. Nasze
      pokolenie patrzy na to z perspektywy pol wieku i wiecej pokoju, kiedy emocje
      juz zapadly. a besposrednio po wojnie nienawisc jeszcze byla swieza. Niestety.
    • przyjacielameryki Niemcy nie mogą zrazić Polski 15.12.09, 15:01
      Problem z panią Steinbach jest trochę sztuczny ale sprawy zaszły już tak
      daleko, że nie można się wycofać. Wypędzeni doznali faktycznie dużo cierpień,
      ginęli, tracili majątki musieli opuścić domy i tereny zamieszkałe przez ich
      przodków od setek lat. Winowajcą był oczywiście Hitler ale to nie umniejsza
      ich cierpień i maja prawo do upamiętnienia tamtych dni.
      Jednak najważniejsza jest przyszłość. Niemcy i Polska mogą w ramach UE
      zrealizować wiele projektów, mogą być siłą napędową zmian i reform UE, mogą
      stworzyć wzorowe partnerstwo. Polska w ramach tego partnerstwa chętnie
      udostępni swoją olbrzymią wiedzę n/t Rosji i to może być podstawą tworzenia
      wspólnej polityki UE wobec Rosji ze szczególnym uwzględnieniem polityki
      energetycznej.!!!!!!!!!!!
    • grba Sygnatariusze 15.12.09, 15:35
      „Karta Wypędzonych” to bardzo piękny dokument. Warto by się zapoznać kim byli
      szlachetni sygnatariusze, którzy złożyli pod nim 30 nieczytelnych podpisów.

      1.
      Dr Rudolf Wagner przedstawiciel Niemców z Bukowiny urodził się w Galicji, z
      rodziców pochodzących ze wschodnich Czech, po pierwszej wojnie światowej
      został obywatelem Rumunii. W czasach studenckich był aktywnym działaczem
      Narodowosocjalistycznego Związku Studentów, następnie został pracownikiem
      Sicherheitsdienstes (SD) der SS Służby Bezpieczeństwa SS. W latach 1938-1940
      pracował w nstytucie SS „Wannsee-Institut”. Wannsee łatwe do zapamiętania...
      Instytut zajmował się planowaniem narodowościowego aspektu Nowego Porządku w
      Europie czyli kogo wysiedlić, przesiedlić, eksterminować. Po zdobyciu wiedzy
      teoretycznej skierowany został do pracy u samego Reinharda Heydricha w "Zentrale
      der Vernichtung" (Centrala Zagłady). Następnie w Paryżu w stopniu tylko
      unterscharführera ciężko pracował w Sicherheitspolizei. Jego wysiłki zostały
      docenione skierowano go na „14 Führerlehrgang der SS” (14 Kurs Dowódców SS).
      Wyszkolony skierowany został do Sicherheitspolizei w Belgradzie (maj -
      listopad 1941), gdzie „pracował” w Einsatzkommando które zajmowało się
      „zabezpieczaniem tyłów”. Z wieloma doświadczonymi kolegami z tej jednostki
      zostaje przeniesiony w styczniu 1942 na obszar Związku Radzieckiego. Znowu
      jego praca została doceniona, awansuje do Berlina by zostać pracownikiem
      Abteilung VI (Ausland) RSHA. Karierę zakończył w stopniu
      SS-Obersturmbannführera. Po wojnie działał w „Komitecie Pomocy Ewangelickim
      Przesiedleńcom z Bukowiny”, był rzecznikiem „Landsmannschaft der Deutschen aus
      der Bukowina”, zasiadał w bawarskim Landtagu. O swojej karierze krwawego psa w
      SS milczał.

      2.
      Waldemar Kraft rzecznik Ziomkostwa Wisła –Warta (Landsmannschaft
      Weichsel-Warthe). Od 1920 do 1939 był jednym przywódców mniejszości
      niemieckiej w Polsce i dyrektorem niemieckich organizacji rolniczych w Polsce:
      Hauptvereins der Deutschen Bauernvereine in Posen i Deutschen
      Landwirtschaftlichen Zentralverbandes in Polen. Po ataku na Polskę 13
      listopada 1939 jego zasługi zostały docenione, mianowano go Hauptsturmführerem
      SS, Nadal był specjalistą od
      spraw rolnictwa m.in. w Amt II ("Volkstumsreferat") des
      Reichssicherheitshauptamtes (RSHA) a także w Izbie Rolniczej
      (Landwirtschaftskammer) w Poznaniu. Pełniąc te funkcje realizował program
      wypędzania polskich rolników z Wielkopolski i osiedlania Niemców. Od 1943 w
      NSDAP. Po wojnie z taką kartą chciał wrócić do Polski?

      3.
      Alfred Gille przewodniczący "Landesverbandes der Heimatvertriebenen
      Schleswig-Holstein". Od 1928 do 1945 burmistrz miasta Lötzen (Giżycko) w
      Prusach Wschodnich. SA-Scharführer i od 1 maja 1937 członek NSDAP z nr.
      członkowskim 6.019.687. Pod koniec 1942 jako administrator wojenny
      odkomenderowany na Ukrainę, gdzie był Gebietskommissar des Kreisgebietes
      Saporoshje-Stadt, Generalbezirk Dnjepropetrowsk. Co robił w Zaporożu? Jak
      zanotowano w jego charakterystyce służbowej: „zawsze bez zastrzeżeń umacniał
      państwo narodowosocjalistyczne”. Czy po wojnie mógł wrócić do Giżycka?

      4.
      Gottlieb Leibbrandt rzecznik Arbeitsgemeinschaft der Ostumsiedler
      (Rußlanddeutsche)Od 1 października 1933 roku członek NSDAP i
      narodowosocjalistycznej organizacji studenckiej na uniwersytecie wiedeńskim,
      ochotniczo wstąpił do SA. Po delegalizacji organizacji nazistowskich w Austrii
      został kierownikiem wyszkolenia w nielegalnej NSDAP, aresztowany, zbiegł do
      Niemiec.

      5.
      Walter von Keudell podpisał kartę jako rzecznik "Landsmannschaft Berlin-Mark
      Brandenburg". W przeszłości był funkcjonariuszem partyjnym Deutschnationalen
      Volkspartei (DNVP), z jej ramienia był ministrem spraw wewnętrznych Niemiec.
      21 lutego 1933 wysłał telegram do „Brunatnego Domu” partyjnej centrali NSDAP w
      Monachium: "Auf Veranlassung von Minister Göring erbitte ich beschleunigte
      Aufnahme in die Partei (zu diesem Zeitpunkt war wegen des Massenandrangs
      bereits mit einem Aufnahme stopp zu rechnen; E. S.) und Bestätigung sowie
      Mitteilung an die Parteipresse." Telegraficzną deklarację doceniono, został
      przyjęty do NSDAP 20 marca 1933 (nr 1 429 388) i w prasie partyjnej tak jak
      chciał ogłoszono i potwierdzono jego członkostwo. Dlaczego był pupilkiem
      Göringa? Walter von Keudell był prawnikiem, politykiem i... leśnikiem, co dla
      Wielkiego Łowczego Rzeszy miało kapitalne znaczenie. Następnie Walter von
      Keudell pełnił funkcje:
      Preußischer Oberlandforstmeister, Generalforstmeister und Staatssekretär im
      Reichsforstamt in Berlin, Führer des Deutschen Forstvereins (Führer
      Niemieckiego Związku Leśnego). W latach 1941-43 był królewieckim landratem. Od
      1948 już CDU... Rosjanie takich ludzi nazywają „moneta która zawsze chodzi”.

      6.
      Franz Hamm rzecznik Heimatvertriebenen aus Jugoslawien Działacz mniejszości
      niemieckiej (Donauschwaben) w Jugosławii, z której uczynił nazistowskie
      narzędzie polityki III Rzeszy, paramilitarną V kolumnę witającą się „deutsche
      Gruß”. Nie powinno to nas dziwić, organizacyjnie bowiem podlegał
      „Volksdeutschen Mittelstelle” kierowanej przez SS-Obergruppenführera Lorenza W
      Jugosławii miał swój udział w niemieckiej polityce rabunku i zagłady. Historyk
      Thomas Casagrande w pracy popartej dokumentami opisującej dzieje złożonej z
      volksdeutschów SS-Division „Prinz Eugen", ujawnia rolę Hamma w zagładzie
      Żydów. Od 1942 roku, kiedy Wojwodina została przekazana Węgrom Hamm zaczyna
      działać w Budapeszcie. Węgry też nie mogły liczyć na jego lojalność, bo już 19
      marca 1944 do tego kraju wkraczają wojska niemieckie, wtedy energicznie
      wspiera tę i inne akcje niemieckich rządców. Wspiera, wspomaga, propagandowo
      uzasadnia deportację węgierskich Żydów do Auschwitz będąc przywódcą „Block der
      deutschen nationalsozialistischen Reichstagsmitglieder". A po wojnie „szczery”
      obrońca wypędzonych...

      7.
      Karl Mocker przewodniczący "Landesverbandes der vertriebenen Deutschen" w
      Badenii- Wirtemberdze. Niemiec sudecki, funkcjonariusz partii Konrada Heinleina.
      Od 1938 do 1945 adwokat w Chomutovie (Komotau). Po wojnie wraz z Eduardem
      Fiedlerem byłym nazistowskim burmistrzem Komotau, z Seppem Schwarzem też z
      Komotau „nadkierownikiem” okręgowego narodowosocjalistycznego urzędu szkolnego
      pracowali nad „Prawem do Ojczyzny”. Oczywiście nad swoim prawem, bo inni...
      Historyk Rolf Gebel ujawnił, że Mocker 1 października 1938 dumnie zameldował
      dowódcy niemieckiego Wehrmachtu wkraczającego do Komotau, że miasto jest
      "JUDENFREI".

      8.
      Następny Niemiec sudecki Josef Walter popisał „Kartę” jako przewodniczący
      "Landesverbandes der Heimatvertriebenen" w Hesji. Oczywiście henleinowiec, ale
      przede wszystkim działacz gospodarczy i Hauptgeschäftsführer
      Sudecko-Niemieckiej Izby Gospodarczej. „Ujednolicił” pod nazistowski
      strychulec wszystkie miejscowe organizacje gospodarcze, przemysłowe,
      rzemieślnicze. Gdyby dzisiaj żył podpisałby się pod pozwem do Trybunału w
      Strasburgu o zwrot niemieckich majątków? Sam będąc w Sudetach gospodarczym
      führerkiem skutecznie aryzował żydowski majątek, sklepy, hotele, zakłady...
      • grba Sygnatariusze #2 15.12.09, 15:41
        9.
        Erik von Witzleben, który sygnował „Kartę” jako przewodniczący "Landsmannschaft
        Westpreußen". W Polsce posiadał ogromny majątek ziemski w Liszkowie koło
        Łobżenicy w obecnym powiecie Pilskim. W połowie 1940 r. Reichsführer SS Heinrich
        Himmler osobiście mianował 60-letniego von Witzlebena SS-Sturmbannführerem na
        wniosek SS-Obergruppenführera Heydricha Reinharda. Zaszczyt ten usadawiano jego
        wieloletnią pracą na rzecz umacniania niemczyzny, 3 miesiącami spędzonymi w
        polskim więzieniu za antypolską działalność, był także jednym z dowódców
        dowódców pomorskiego Selbschutzu. Członkowie Selbschutzu przygotowali listy
        Polaków, których następnie...

        10.
        Rudolf Lodgman von Auen rzecznik „Sudetendeutschen Landsmannschaft”, był ważnym
        działaczem radykalnej antysemickiej Deutsch-nationalen Partei w Republice
        Czechosłowackiej. W okresie międzywojennym przez 20 lat jego grupa parlamentarna
        domagała się ograniczenia praw obywatelskich dla ludności żydowskiej. Był tak
        radykalnym zwolennikiem Hitlera, że stał się zażartym przeciwnikiem Henleina,
        którego pogardliwie nazywał „oportunistą” i „instruktorem turystycznym”. W
        listach do Hitlera denuncjował Henleina jako „plemiennego niemiecko-sudeckiego
        separatystę”, który szkodzi zjednoczeniu z Rzeszą. Domagał się także rozwiązania
        „kwestii żydowskiej” w wielu opublikowanych atykułach i z satysfakcją powitał w
        październiku 1938 wkraczający do Sudetenlandu Wehrmacht, który dawał mu
        „pewność” rozwiązania nurtujących go problemów. Ponownie dał znać o sobie jako
        znawca spraw żydowskich w czasie afery związanej z porwaniem Eichmanna przez
        Izraelczyków w Argentynie. W r. 1960 w „Sudetendeutsche Zeitung" opublikował
        płomienny protest twierdząc, że Eichmann bezprawnie porwany jako Reichsdeutsch
        nie utracił niemieckiego obywatelstwa i prawa do opieki państwa niemieckiego.
        Domagał od Ministerstwa Spraw Zagranicznych RFN działania na rzecz ratowania
        Eichmanna przed izraelskim wymiarem sprawiedliwości.

        Specjalista ze Związku Wypędzonych.
        W latach 1953-1961 szanowany niemiecki historyk Theodor Schieder wydawał bogatą
        dokumentację gromadzącą relacje dotyczące zbrodni popełnianych na Niemcach,
        listy ofiar, statystyki, analizy planów i organizacji wysiedleń [Bearbeitung d.
        Dokumentation: Vertreibung der Deutschen aus Ost- Mitteleuropa (1953 - 1961)].
        Miał doświadczenie nie tylko teoretyka i zawodowego historyka, ale także
        eksperta i praktyka. Schieder będąc od 1937 roku członkiem NSDAP stał się
        „bojowym naukowcem”, który zajmował się problemami rewizji traktatu
        wersalskiego, przestrzeni życiowej (Lebensraum), oraz zasiedleniem i
        germanizacją wschodnich przestrzeni (Ostraumes). Już 7 października 1939
        przygotował memoriał, w którym domagał się zaanektowania przez III Rzeszę
        znacznych obszarów Polski, wysiedlenia z nich 700 tys. Polaków oraz "odżydzenia"
        reszty Polski. Jego plan wcielono w życie. Zajmował się także kwestiami „ochrony
        niemczyzny”. przed mieszaniem się z innymi grupami narodowościowymi i rasami.
        Aktywnie pracował w ośrodkach badawczych zajmujących się „wschodem”, był
        członkiem Wschodnioniemieckiej Wspólnoty Badawczej (Nord- und Ostdeutschen
        Forschungsgemeinschaft - NOFG). Wiele koncepcji Schiedera znalazło miejsce w
        Generalplan Ost. www.shoa.de/content/view/216/63/

        Rzeźnik

        Friedrich-Wilhelm Schallwig przez całe dziesięciolecia był osobą numer 2 w
        Krajowym Związku Wypędzonych w Badenii-Wirtembergii, a od 1972 r. był także
        szefem Ziomkostwa Śląskiego w Ländle. Ów urodzony w 1902 r. w śląskim Boguszowie
        (Gottesberg) prawnik, członek NSDAP od stycznia 1932 r., przybył w lecie 1941 r.
        w składzie Einsatzgruppe A na Łotwę. Grupy operacyjne były utworzone specjalnie
        do prowadzenia czystek etnicznych na podbitych terenach. 170-osobowe
        Einsatzkommando 2, do którego należał Schallwig, tylko do początku września 1941
        r., wymordowało, jak się szacuje, 17 tysięcy ludzi. Komendant Einsatzgruppe A,
        Walter Stahlecker zgłosił Berlinowi na początku 1942 r. niemal ćwierć miliona
        zabitych. W marcu 1944 r. Schallwig przeniósł się do Budapesztu; krótko potem
        Niemcy rozpoczęli deportacje węgierskich Żydów do Auschwitz. Schallwig został
        osobistym referentem Hansa Geschke, dowódcy policji bezpieczeństwa
        (Sicherheitspolizei) i przełożonego Adolfa Eichmanna. W randze Sturmbannführera
        SS Schallwig objął w końcu 1944 r. dowództwo policji bezpieczeństwa w mieście
        Szombathely w zachodnich Węgrzech. Po wojnie organa wymiaru sprawiedliwości
        wielokrotnie przesłuchiwały Schallwiga, ale ten zaprzeczał swojemu udziałowi w
        zbrodniach – co jednak za „wykluczone” uważa Peter Klein, autor pracy na temat
        „ostatecznego rozwiązania” w Rydze. Schallwig zmarł w 1977 r. wskutek wypadku
        drogowego, ale jeszcze w 2002 r., z okazji 25-tej rocznicy śmierci Związek
        Wypędzonych z Badenii-Wirtembergii złożył hołd pamięci swego wieloletniego
        wiceprzewodniczącego.

        Zastanawiające jest , że po wojnie biedni wypędzeni, kobiety, dzieci, starcy
        byli reprezentowani przez wybrane w demokratycznych wyborach stare nazistowskie
        świnie.
        W Berlinie Charlottenburgu na placu Theodora Heussa (to dobre niemieckie
        nazwisko, prezydent RFN, w czasach Hitlera niemalowany opozycjonista) wypędzeni
        ustawili pomnik. Wyryto na nim trzy słowa: Freiheit, Recht, Friede. Gdyby
        sygnatariusze karty wpędzonych w odpowiednim czasie trzymali się ideałów, które
        wypisali na tym pomniku, nie byłoby niemieckich wypędzonych, wystaw, związków.
        Nie byłoby też etatów, politycznych wpływów, stanowisk, odznaczeń, muzeów...
Pełna wersja