Abp Życiński: Nawet na miano tabloidu trzeba za...

15.12.09, 10:13
Całkowicie się zgadzam z Arcybiskupem Życińskim, który nie ocenił czynu
Pisiewicza, ale potępił sposób przedstawienia jego sprawy, z którego wynika,
że bandyci są poza krytyką i podejrzeniami mediów, a człowiek skuszony do zła
jest potępiany w czambuł razem z całym jego dorobkiem życiowym i tym złym i
tym bardzo dobrym. Zachowanie dziennikarz Rymanowskiego było i jest zawsze
skandaliczne, nie godne dziennikarza. Jego prowokacyjne pytania, sugerujące
odpowiedź, w których zawarta jest oczywista teza o niegodziwym postępku
komentowanej osoby, są podłe. Ten dziennikarz powinien być wykluczony ze
społeczności dziennikarskiej. Dla wyjaśnienia, absolutnie nie usprawiedliwiam
czyny Piesiewicza, ale potępiam sposó przestawienia w mediach jego sprawy i
faktycznego osądzenia go, przy braku jakiegokolwiek odniesienia się do czynu
bandytów prowokatorów, chyba, że prowokacje niegodziwe, są naturalnym sposobem
zdobywania pospólstwa gorszego niż z pod hasła "panem et circensis" dla
których igzyska nawet więcej znaczą niż chleb.
    • bogdan331 Re: Abp Życiński: Nawet na miano tabloidu trzeba 16.12.09, 08:58
      Nie trzeba dać się skusić?A co to skusić?A co to Abp?A czemu włazisz w
      tyłek czarnemu?Tak bez wazeliny?
    • janostrzyca Józef Życiński to ksiądz czy celebryta? 16.12.09, 11:19
      Lubelski arcy odczuwa niepohamowaną potrzebę wygłaszania swoich płytkich
      poglądów w każdej bzdetnej sprawie co sprawia, że staje się raczej
      celebrytą medialnym niż ważnym księdzem.

      Arcy w ciekawy sposób nawiązuje do niedawnej wypowiedzi innego znanego
      księdza (ps. Ojdyr), który potępiał media za to, że piszą jak to ksiądz
      się napił alkoholu i miał wypadek...

      Piesiewicz publicznie się ośmieszył, prawdopodobnie popełnił przestępstwo,
      więc ponosi konsekwencje takie jakie funduje współczesny świat. W dobie
      internetu, szybkiej i powszechnej informacji, wybryk Piesiewicza MUSI być
      komentowany, bo taki jest XXI wiek.

    • drojb Jak na twórcę ustawy antyaborcyjnej 17.12.09, 19:18
      to Piesiewicz nie tylko się ośmieszył, ale i skompromitował. No bo co - innym
      zakazuje, a sam sobie folguje?
      I tak się dzieje z większością świętoje...liwymi.
    • thefalczaks Abp Życiński: Nawet na miano tabloidu trzeba za... 22.12.09, 11:46
      Wszyscy bronią Piesiewicza, a czy pan senator swoim zachowaniem nie obrażał godności ludzkiej, moralności publicznej i poszanowania prawa?
      Ma na co zasłużył realizując swoje marzenia//pasje/potrzeby z przygodnymi osobami o wątpliwej reputacji. Jaka silna jest próżność (miłość własna) doświadczonego adwokata, który ulega szantażowi (pierwsze postępowanie w prokuraturze "to była transakcja biznesowa", nie szantaż).
      Nie chodzi o to, że się dorosły człowiek zabawiał z prostytutkami i zażywał narkotyki, tylko o to, że chciał to robić i jednocześńie uchodzić za autorytet moralny. Są politycy o nadszarpniętej rozwodami/romansami reputacji i jakoś sobie radzą, nie udają kogo innego. A pan Piesiewicz na stronie internetowej ma ciągle informację "żona Maria, informatyk", a broni się, że od 10 lat jest w separacji tylko z powodu poglądów żony, więc wolno mu miec dłuższe i krótsze romanse romanse - nie obłudny człowiek przemilczałby po prostu sprawę bycia w związku małżeńskim, bo wypisując szczegóły tworzy wrażenie, że jest przykładnym mężem.
      Osoba układająca się z szantażystami, żeby bronić pozornej reputacji, a nie np. ratować życie bliskiej osoby, za największy sukces zawodowy podaje niezależność w sferze publicznej, za największą zaletę: umiejętność spojrzenia na siebie "z boku". Miłość własna i obłuda kosztowała go majątek oddany szantażystom. Mógł rik wcześniej rozprawić się z tymi typami, w końcu wielu polityków korzysta z prostytutek i używek.
Pełna wersja