anuszka_ha3.agh.edu.pl
19.12.09, 11:57
Błędne koło polityki polega na tym, że na straży marginalizacji kobiet
stoją przepisy prawa pracy, którymi Sejm nie chce i nie potrafi się zająć.
Skazują kobietę na długą przerwę w życiorysie zawodowym po urodzeniu dziecka.
Szanowny Panie Redaktorze, proszę pomyśleć logicznie.
Chce Pan powiedzieć, że teraz kobiety nie mogą się dostać do polityki, bo
miały przerwy w życiorysie zawodowym spowodowane macierzyństwem. I że dzięki
parytetom te kobiety teraz będą mogły się dostać do polityki. I będą mogły
solidarnie pomóc innym kobietom, czyli przegłosować inne prawo pracy.
Jednak logicznie rzecz biorąc, to się nie trzyma kupy.
Nawet jeśli na listy wyborcze wpisze się wiele kobiet, które mają w karierze
opóźnienia, to wyborcy zagłosują i tak na te najbardziej widoczne i medialne.
Czyli te, które w karierze opóźnień nie miały i poświęciły więcej czasu na
promowanie się w polityce niż na życie rodzinne. Następnie nie jest absolutnie
żadnym pewnikiem, że te kobiety w Sejmie będą czuły jakąkolwiek solidarność z
matkami-Polkami.
Z drugiej strony, proszę pamiętać, że ten miecz jest obosieczny. Możliwy jest
otóż taki scenariusz: Już bez parytetów partie prawicowe miały w Sejmie
najwięcej kobiet ze wszystkich partii. Parytety być może pomogą tym
zdyscyplinowanym, jak Pan sam przyznaje, środowiskom przepchnąć jeszcze więcej
swoich kobiet. Te kobiety mają bardzo konserwatywne poglądy i przegłosują w
Sejmie zakaz in vitro, zakaz aborcji i wszelkie inne zakazy, których Pan się
tak boi. ;-)