Polskie studia: masowe i słabe

08.01.10, 07:46
"eksperci przedstawili jej pierwszą część - diagnozę szkolnictwa
wyższego. Wynika z niej, że jednym z największych zagrożeń jest
niska jakość studiów wyższych w Polsce."

No to sie napracowali. Glowne zagrozenie - niska jakosc.

Kazdy kto spedzil choc tydzien na swiatowej klasy Uniwersytecie, czy
nawet na uczelni sredniej klasy wie ze poziom wykladowcow jak i
studentow w Polsce jest kiepski. Kazdy tez wie ze bedzie jeszcze
gorszy, bo matoly moga ksztalcic tylko jeszcze wiekszych matolow.

Diagnoza, to jest problem. Naciski by uczelniom dac zarabiac na
czesnym bynajmniej nie usuwajac dotacji panstwowych uczyni ze
szkolnictwa wyzszego cos a la PKP. Duze dotacje, drogie oplaty, i
mizerna jakosc.

Najpierw trzeba wymagac jakosci badan i ksztalcenia. Zweryfikowac
kadre pod wzgledem naukowym (zamiast wydawac pieniadze na
ekspertyzy, wydac na zagraniczne oceny dorobku naszych profesorow i
docentow). Dac wiecej pieniedzy tym ktorzy sa na poziomie, wywalic
reszte. I wymagac efektow jednoczesnie usuwajac bariery
biurokratyczne.

Tu nie ma co odkrywac Ameryki, w sensie doslownym. Cale te bicie
piany swiadczy ze chodzi o cos zupelnie innego niz poprawe jakosci
badan czy studiow.
Z daleka wyglada to na skok na kase z jednoczensna obrona interesow
stetryczalej profesury. Motto: niech podatnicy placa na utrzymanie
pseudonauki i pseudo absolwentow.
Tylko trzeba bedzie przestac gadac o tych rankingach, i podniecac
sie ze polscy naukowcy sa po 40 latach na okladce Nature (z pelnym
szacunkiem co do odkrycia, ale co kwartal ktos jest na okladce tego
czasopisma).
    • real-wegierka Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 07:54
      Przez ostatnie 20 lat wmawiały nam Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita,
      Wprost, że opłaca się studiować, lepsze zarobki itd. Rynek
      potrzebuje ułamek z absolwentów, część może na jakiś czas
      zagospodarować aparat państwowy. Gdyby rynek rzeczywiście
      potrzebował absolwentów np. nauk przyrodniczych, to by praca szukała
      studentów a nie student pracy. Dlaczego? Do studentów o wiele
      łatwiej dotrzeć, są skoncentrowani w kilkunastu ośrodkach
      uniwersyteckich od dziesiątek lat pod tymi samymi adresami. A kto ma
      mieć w tym interes? Oczywiście obydwie strony, gdyż przyjmując
      absolwenta do ośrodka badawczego nie kieruje się miłością blizniego
      a jedynie kalkulacją zysku, jakie może zatrudnienie go przynieść.
      • marco-wr Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 11:26
        A jak mają być na wysokim poziomie, jeżeli stają się masowe?

        Przecież ludzie nie robią sieę mądrzejsi czy pracowitsi. Jeżeli ma być więcej
        studentów to trzeba pozwolić zaliczyć egzaminy głupszym osobnikom. Proste.

        PS. To się nazywa inflacja tytułów naukowych.
        • sokolasty Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 12:14
          jedna piąta uczelni konsumuje ponad 80 proc. środków na badania i ok. 70 proc. nakładów na szkolnictwo wyższe

          Wielkie mi zdziwienie. A "zasadzie Pareto" coś mówi?
          • sokolasty Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 12:14
            *zasada
          • troophel Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 20:55
            Świetny komentarz! Sam o ww. zasadzie nie słyszałem natomiast, gdy
            przeczyta się o niej wydaje się być taka oczywista... Dzięki wielkie!
            :)
            • lucusia3 Re: Polskie studia: masowe i słabe 09.01.10, 00:25
              jedna piąta uczelni konsumuje ponad 80 proc. środków na badania i ok. 70 proc. nakładów na szkolnictwo wyższe

              A ile procent uczelni ma jakiekolwiek wyniki badań naukowych czy jakiekolwiek publikacje w recenzowanych czasopismach?
              80% uczelni to "maszynki do produkcji" licencjatów, bo do magistrów,już większość nie dorasta.
              One zarabiają pieniądze i to jest ich główne zadanie, nie wiem dlaczego powinny dostawać jeszcze jakieś środki na badania, jeśli żadnych nie prowadzą.
    • henryabor Czas na zmiany u podstaw! 08.01.10, 10:08

      Najwyższy czas na generalne zmiany u podstaw polskiej patologii
      kształcenia zawodowych bezrobotnych z dyplomem wyższej uczelni! A
      mianowicie likwidacja Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego /Nauka może
      się zostać samodzielnie/ i utworzenia takowegoż departamamentu
      Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.
      Dopiero wówczas rozpocznie się kształcenie studentów na potrzeby i
      zamówienie rynku pracy oraz polskiej gospodarki! I nie jest to
      nowością, czy kolejnym odkrywaniem Ameryki, bowiem taki system
      zarządzania kształceniem studentów funkcjonuje w paru wiodących
      krajach Świata. I dopiero wtedy skończyłoby się całkowicie chybione
      kształcenie na kierunkach przyuczających młodych ludzi do pracy na
      angielskich zmywakach, czy potrzeby europejskich ogrodników-
      plantatorów.
      • sokolasty Re: Czas na zmiany u podstaw! 08.01.10, 12:14
        Ale co by to dało?
      • tornson System edukacji to najzdrowsza część tego chorego 08.01.10, 15:46
        państwa.

        henryabor napisał:

        > Najwyższy czas na generalne zmiany u podstaw polskiej patologii
        > kształcenia zawodowych bezrobotnych z dyplomem wyższej uczelni! A
        > mianowicie likwidacja Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego /Nauka może
        > się zostać samodzielnie/ i utworzenia takowegoż departamamentu
        > Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.
        > Dopiero wówczas rozpocznie się kształcenie studentów na potrzeby i
        > zamówienie rynku pracy oraz polskiej gospodarki!
        Czyli kasjerek i roboli to montowni...
        Prawda jest taka że to zbantustanizowana, ultra-kapitalistyczna, oparta o
        montownie i rynkowy fanatyzm, polska gospodarka jest chora. Nie dorasta ona do
        pięt systemowi edukacji i nie jest w stanie zagospodarować wysokiej klasy
        inżynierów, dla których brak w tej śmiesznej Polsce pracy zgodnej z ich
        kwalifikacjami.

        > I nie jest to
        > nowością, czy kolejnym odkrywaniem Ameryki, bowiem taki system
        > zarządzania kształceniem studentów funkcjonuje w paru wiodących
        > krajach Świata.
        Te wiodące kraje świata mają nowoczesną gospodarkę opartą o skolerowane z
        państwem rodzime korporacje, dzięki czemu mają miejsca pracy dla inżynierów i
        naukowców. W bantustanach trzeciego świata, takich jak Polska, zagraniczne
        korporacje otwierają niemal wyłącznie tzw. montownie, to co najlepsze i
        wymagające pracy wysokiej klasy specjalistów zostawiają u siebie.
        Polska ma taki problem że nasz system edukacji jest na poziomie najlepiej
        rozwiniętych krajów świata, a gospodarka na poziomie południowoamerykańskich
        bantustanów i nie jest w stanie zagospodarować świetnie wykształconej młodzieży.

        > I dopiero wtedy skończyłoby się całkowicie chybione
        > kształcenie na kierunkach przyuczających młodych ludzi do pracy na
        > angielskich zmywakach, czy potrzeby europejskich ogrodników-
        > plantatorów.
        W każdym kraju "swój" ma większe szanse zdobycia pracy niż "obcy", gdyby Francuz
        czy Brytyjczyk po ich elitarnej uczelni przyszedł do Polski też przegrywałby na
        ogół z absolwentami czołowych polskich uczelni. Rozmawiałem nawet o tym z jednym
        kolesiem z Francji, przyjechał razem z żoną Polką i w Polsce trudniej było mu
        znaleźć pracę niż we Francji (język oczywiście znał biegle, bez najmniejszych
        problemów z komunikacją).
        Porównywać należy inaczej. Jak radzą sobie zagranicą Polacy i inne nacje
        zagranicą, a tutaj ludzie po polskich uczelniach wypadają chyba najlepiej, bo
        największy odsetek emigrantów z Polski pracuje za granicą w swoim zawodzie niż z
        innych krajów.
        • lexus_400 Re: System edukacji to najzdrowsza część tego cho 08.01.10, 15:52
          Rozmawiałem nawet o tym z jednym kolesiem z Francji, przyjechał
          razem z żoną Polką i w Polsce trudniej było mu znaleźć pracę niż we
          Francji (język oczywiście znał biegle, bez najmniejszych problemów z
          komunikacją).


          Komunikacja w Polsce nie jest taka znowu zla, gorzej z gospodarka (a
          w szczegolnosci z przemyslem). Gdzie ten Francuz szukal pracy, oto
          jest pytanie. Mial znajomsci? Koledzy krolika potrafia
          niejedno zalatwic!
          • lucusia3 Re: System edukacji to najzdrowsza część tego cho 09.01.10, 00:28
            Pewnie jak u siebie - pisał odpowiedzi na ogłoszenia, albo przynosił oferty do firm. Tam pani Ela w sekretariacie natychmiast po zamknięciu drzwi je grzecznie wrzucała do niszczarki. przyjęty został kuzyn, polecony kolegi itp.
            • lexus_400 Re: System edukacji to najzdrowsza część tego cho 09.01.10, 16:16
              > Pewnie jak u siebie - pisał odpowiedzi na ogłoszenia, albo
              > przynosił oferty do firm.

              Mam wrazenie, ze tak jest z wieloma naiwnymi z Zachodu. Ba, nawet
              Polcy powracajacy do Polski po latach na emigracji maja te
              same "problemy adaptacyjne" ...
        • gonia_24_pl Re: System edukacji to najzdrowsza część tego cho 15.02.10, 16:05
          Słowa mądrości. Niestety stało się tak że Polska jest nie więcej niż krajem kolonialnym, a jej obywatele są niczym innym niż tylko montażystami albo wklepywaczami.
    • tornson Jeśli uczelnie miałyby się dostosować do wymogów 08.01.10, 10:12
      gospodarki i rynku pracy, to w Polsce powinny kształcić magistrów kasjerstwa i
      inżynierów obsługi linii produkcji w montowni...
      • q-ku no przecież kształca "kosmetologów" ;-) 08.01.10, 11:00
        i inne niezwykłe dziedziny nauki rozwijają
        • tornson Re: no przecież kształca "kosmetologów" ;-) 08.01.10, 15:54
          q-ku napisał:

          > i inne niezwykłe dziedziny nauki rozwijają
          Kształcą też elektroników, automatyków, mechaników (nie tych od grzebania w
          gruchotach ale tych od projektowania budowy maszyn) i niestety gospodarka polska
          jest zbyt przestarzała by dać tym ludziom pracę zgodną z ich kwalifikacjami.
          • lexus_400 Re: no przecież kształca "kosmetologów" ;-) 08.01.10, 16:00
            Fakt, ze Ty osobiscie jestes bezrobotny nie powinien Ci przeslaniac
            prawdy o nowoczesnej gospodarce kubanskiej. Nie ma to jak centralne
            planowanie, prawda companero?
          • kontakt-gw Re: no przecież kształca "kosmetologów" ;-) 08.01.10, 18:47
            Kształcą też elektroników, automatyków, mechaników (nie tych od
            grzebania w gruchotach ale tych od projektowania budowy maszyn) i niestety
            gospodarka polska jest zbyt przestarzała by dać tym ludziom pracę zgodną z
            ich kwalifikacjami.


            Doprawdy?
            A oto dokumentacja "kompetencji" polskich inzynierow mechanikow:

            Kadry
            inżynierskie dla przemysłu nowoczesnych technologii

            wyniki prac uczelniano przemysłowego zespołu roboczego Warszawa, 2007-11-08

            Geneza problemu
            W 2000 roku w rezultacie porozumienia podpisanego przez General Electric
            Aircraft Engines, General Electric Company Polska i Instytut Lotnictwa utworzony
            został ośrodek projektowania i
            badań silników lotniczych Engineering Design Center. Dynamiczny rozwój EDC i
            wynikające z tego zapotrzebowanie na odpowiednio przygotowane kadry inżynierskie
            natrafiło w roku 2006 na dwie bariery:
            × dostępność na rynku pracy inżynierów mechaników,
            × odpowiednie przygotowanie zawodowe inżynierów mechaników do pracy w
            przemysłach zaawansowanych technologii


            No, ale tornson i tak wie swoje - polska uczelnia potega jest i basta!!!
    • opinia-pollpressagency Polskie programy edukacyjne wspaniale 08.01.10, 10:17
      Polska posiada wspanialy program edukacyjny wzorowany na francuso-
      pruskim z silnymi elementami polskimi. Takie programy maja najlepsze
      uczelnie swiata jak Princton, Stanford,Eton...tylko brak nam srodkow
      techniczych (czytaj pieniedzy) na ich pelna realizacje. Mamy
      edukacje permanetna - drozna i ciagla o glebokim podlozu
      filozoficznym faktu-moralnosci-logice i wielowiekowej tradycji.
      Owszem uczelnie prestizowe na Zachodzie sa znakomite ale te
      przecietne to wielokrotnie marnota a sredni poziom ich nie odbiega
      od szkol srednich. Praktycznie mozna za niewielka oplata uzyskac
      certyfikat megistra i doktora kulturalnego ale na takie dyplomy mowi
      sie "papier". W sumie to co pedaja bezgroly od adasia kurcypedry@Gw
      to trzeba wlozyc do kaloszy i niech im wystaje jak sloma z butow.
      BONAWENTURA.
      • mikelondon Re: Polskie programy edukacyjne wspaniale 08.01.10, 11:19
        widać, że nie wiesz o czym piszesz, albo nie chcesz wiedzieć.
        Jak to wygląda na studiach w Polsce? Kontakt z wykładowcą? Żaden.
        Dlaczego? Bo ów chałturzy. Zastępują go niedorobieni doktoranci,
        którzy nie sa w stanie odpowiedzieć na pytanie, które sami zadali.
        Idziesz omówic kilka spraw u dziekana? Masz 5(!!!!) minut. Potem
        jesteś wypraszany. Dziekanat? Dno totalne, panie, które nie wiedzą
        dlaczego tam siedzą. Temat można rozwijać w nieskończoność.
        • sokolasty Re: Polskie programy edukacyjne wspaniale 08.01.10, 12:20
          Problem z wykładowcami, doktorami itp. jest taki, że nie mają przygotowania pedagogicznego: mają wiedzę, ale nie umieją jej przekazać (za to w sesji czasami miewają kosmiczne wymagania). Zresztą pamiętam, że jeden z profesorów na wykładzie przepisywał skrypt, a zapytany - o nieścisłość w wyliczeniach - przez jednego z bardziej łebskich studentów, który rozumiał, co prowadzący miał na myśli:
          - Panie profesorze, skąd się tam wzięła ta czwórka?
          odpowiedział:
          - Proszę Państwa, to są proste sprawy, po liceum taką wiedzę się powinno mieć.


          Panie z dziekanatu to osobny problem...
          • lucusia3 Re: Polskie programy edukacyjne wspaniale 09.01.10, 00:34
            Nie tylko studentów to dotyczy - znajoma doktorantka zadała pytanie głównie czytającemu z cudzej książki dr hab, a gość wpadł w panię. Nie wiedział, co sam przed chwilą wyartykułował.
            Ktos mu dał etat na uniwersytecie, zgodził się na doktorat i habilitację...
          • maga164 Re: Polskie programy edukacyjne wspaniale 10.01.10, 13:14
            W jakiej szkole ty się uczysz?! Uciekaj stamtąd! Nie miałam sytuacji by
            wykładowca nie chciał czegoś wytłumaczyć i to nawet kilka razy z rzędu...
            Z paniami z dziekanatu też nie miałam problemu - starają się być jak najbardziej
            pomocne (niestety bywają niedoinformowane)
      • pyskata666 Re: Polskie programy edukacyjne wspaniale 08.01.10, 13:39
        najlepsze uczelnie swiata jak Princton, Stanford,Eton...

        A to Eton zostal uczelnia? Jakos mi sie dotad wydawalo, ze to szkola srednia?
        Czy ktos potwierdzi, czy mnie poprawi?
    • fan_pani_minister Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 10:34

      > Najpierw trzeba wymagac jakosci badan i ksztalcenia. Zweryfikowac
      > kadre pod wzgledem naukowym (zamiast wydawac pieniadze na
      > ekspertyzy, wydac na zagraniczne oceny dorobku naszych profesorow i
      > docentow). Dac wiecej pieniedzy tym ktorzy sa na poziomie, wywalic
      > reszte. I wymagac efektow jednoczesnie usuwajac bariery
      > biurokratyczne.

      Taaa, zwolnijmy wszystkich a kto będzie uczył?
      A tak na poważnie, to owszem, redukcje pewnie by się przydały, ale najpierw to
      trzeba wprowadzić taki system wynagrodzeń żeby opłacało się robić uczelniom
      badania zamiast zgarniać łopatą wszystko co się rusza i robić nich
      pseudostudentów, jeżeli pieniądze na uczelni zależ w przeważającej mierze od
      liczby studentów to nic dziwnego (choć to bardzo smutne) że poziom jest jaki
      jest.. i będzie jeszcze gorzej. rektorzy już snują plany zwiększania naboru o
      kilkadziesiąt procent..
      • klara551 Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 12:29
        A co zależy od studenta?Ma być uczony,czy ma się uczyć?A kto broni
        studentom zaglądać do biblioteki ?Czy jest zakaz uczenia się ,czy
        nakaz powtarzania tylko tego co powiedział prowadzący zajęcia? A
        skąd u nas łapanki na kierunki ścisłe?
        Ekonomista,socjolog,prawnik,dziennikarz,handlowiec nie zaprojektuje
        drogi ,domu,nie wychoduje świni.Jak ktos chce mieć świadectwo
        ukończenia uczelni,a nie patrzy na to ilu absolwentów tejże może
        cała Polska zatrudnić,to znaczy,że nie myśli i to że przepęka kilka
        lat na studiach nie znaczy że jest geniuszem.
        • lucusia3 Re: Polskie studia: masowe i słabe 09.01.10, 00:47
          Ekonomista,socjolog,prawnik,dziennikarz,handlowiec nie zaprojektuje
          > drogi ,domu,nie wychoduje świni

          Ale zarobi kilka razy tyle ile zarobi inżynier.
          A ponadto - tu nie chodzi tylko o uczelnie: proszę zobaczyć program z fizyki i matematyki dla gimnazjum czy szkoły średniej (nawet klasy profilowane). Jak ktoś, kto nie ma podstawowych umiejętności z tych przedmiotów może iść na studia bardziej ścisłe od kulturoznawstwa?
    • maga164 Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 11:16
      Ja jestem zadowolona jeśli chodzi o poziom moich wykładowców, o wielu z nich
      można wręcz powiedzieć że są fanatykami swojej dziedziny.
    • my52 Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 11:19
      a może tu jest pies pogrzebany?ile złotych warte są studia?
      czytaj więcej na
      its24.wordpress.com/2010/01/03/ile-zlotych-warte-sa-studia-2/#more-429
    • my52 Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 11:24
      a może tu jest pies pogrzebany?
      its24.wordpress.com/2010/01/03/ile-zlotych-warte-sa-studia-2/#more-429
    • 1andre2 Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 11:35
      Zastanawiające i zdumniewające jest to że to dzieje się przy udziale za
      przyzwoleniem ludzi/rektorów,profesorów,ministrów itp/ którzy kształcą "wysoko
      inteligentne kadry"iludzi odpowiedzialnych za przyszłość nauki,postępu i
      rozwój kraju.Jaki oni mają obraz niedalekiej przyszłości /czyżby....po nas
      tylko las/.Obserwacje zajęć
      studentów są bulwersujące-student płaci i często nie ma zajęć bo
      wykładowca "wysokiej klasy"nie zdążył na zajęcia.Jest to smutne kiedy
      absolwenci szukają pracy za 1 tys.zł czyżby ich wykształcenie i statut nie
      były w cenie jaka to uczelnia to spowodowała.
    • katmoso Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 12:14
      2 mln za zestaw oczywistych oczywistości, jakie każdy zainteresowany
      tematyką może podać?
      studia są masowe, bo pieniądze dla uczelni zależą od liczby
      studentów. a ponieważ uczelnie, czy poszczególne wydziały słabo
      wyrabiają się przy swoich budżetach, więc nie zatrudniają nowych
      wykładowców. ostatnio wręcz nawet zwalniają i obcinają godziny
      profesorom "z zewnątrz" (np. PAN, emerytom, z innej uczelni). cóż,
      idealistycznie nastawiony doktorant poprowadzi jeszcze więcej
      ćwiczeń ciągle za taka samą stawkę - 1000 złotych stypendium. nie
      mając już czasu na własne badania i rozwój, tym bardziej, że musi
      jeszcze dorobić poza uczelnią, żeby nie paść z głodu.
      uczelnie, wydziały mają mało pieniędzy, więc otwierają studia
      wieczorowe, zaoczne, podyplomowe, na ktore przyjmują tych, którzy
      bardzo chcieli dostać się na studia, ale mieli za słabe wyniki na
      maturze. do prowadzenia zajęc nie zatrudniają nowej kadry, bo
      przecież doktor może spokojnie poprowadzić zajęcia 6 dni w tygodniu.
      za weekendowe dostanie ekstra pieniądze i będzie zadowolony. że
      przywalony dydaktyką, pracami dyplomowymi nie ma czasu na własny
      rozwój i pisanie książek? - a co to obchodzi uczelnię, ona dostaje
      pieniądze głównie za studenta, a nie za ksiązki doktora, pobyty na
      stpyendiach zagranicznych doktora (niech nie jedzie, bo jak wróci
      będzie miał trzy lata depresję z powodu zakosztowania dobrych
      warunków do pracy naukowej i ich odebrania po powrocie na
      macierzystą uczelnię), urlopy macierzyńskie doktora (albo nauka albo
      rodzina, czyż nie?)
      wspólpłacenie za studia nie zmieni tej filozofii, a jeszcze ja
      pogłębi bo idzie niż demograficzny i granice są otwarte. a
      ponadprzeciętny kandydat na studenta zastanowi się, czy ma marnować
      pięc lat w nieogrzewanych czasem salach na ćwiczeniach po 20 osób, z
      biblioteką bez istotnych książek zagranicznych z jego dziedziny, z
      zaganianymi wykładowcami, których pracy i rozwoju intelektualnego
      nikt na uczelni nie szanuje, z przeładowanym programem, kiepskimi
      lektoratami. zgodzą sie na to ci poniżej przeciętnej, bo im chodzi
      głównie o papier i imprezowanie albo pracę na umowę zlecenie (dzięki
      statusowi studenta pracodawca ma niższe koszty, a na uczelnię można
      ostatecznie nie chodzić)
      tak to wszystko wygląda. zamiast płacić jakims ekspertom z EiY,
      ministerstwo mogłoby zlecić opracowanie raportu młodym naukowcom i
      doktorantom. oni widzą to na codzień z bliska. i pewnie szybciej
      wymyśliliby jakąś sensowną receptę.
      ale najpierw ministerstwo, rząd i eksperci muszą zmienić swoje
      nastawienie. szkolnictwo wyższe nie ma przynosić zysku. ono stanowi
      o rozwoju społeczeństwa.
    • daavid Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 12:40
      d_jak_zupa napisała:

      > Kazdy kto spedzil choc tydzien na swiatowej klasy Uniwersytecie,
      czy
      > nawet na uczelni sredniej klasy wie ze poziom wykladowcow jak i
      > studentow w Polsce jest kiepski. Kazdy tez wie ze bedzie jeszcze
      > gorszy, bo matoly moga ksztalcic tylko jeszcze wiekszych matolow.

      d_jak_zupa napisała:

      > Kazdy kto spedzil choc tydzien na swiatowej klasy Uniwersytecie,
      czy
      > nawet na uczelni sredniej klasy wie ze poziom wykladowcow jak i
      > studentow w Polsce jest kiepski. Kazdy tez wie ze bedzie jeszcze
      > gorszy, bo matoly moga ksztalcic tylko jeszcze wiekszych matolow.




      Może nie jest dokładnie tak. Znane mi są takie oto relacje, że
      absolwenci psychologii na małych angielskich uczelniach mówią, że
      uczono ich o Freudzie, ale nie mogą zapamientać "które to ego,
      superego i id".
      Może my mamy tylko takie małe zapyziałe uczelnie a nie Oxfordy i
      Cambridge.
      • micro5 Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 15:28
        Trzeba jednoznacznie stwierdzić że nauka polska jest bardzo
        skostniała i nepotyczna o czym w artykule nie ma mowy. Likwidacja
        habilitacji w obecnym czasie to likwidacja kompilacji naukowych
        szczególnie w dziedzinach technicznych do czego przyczynia się
        szeroki dostęp do światowych publikacji i osiągnięć. Istniejący
        klan nieomylnych oceniający innych tworzy wokół siebie otoczkę
        wszech wiedzących a nie ponoszących odpowiedzialności. Dochodzi do
        paranoi kiedy obecnie nominowany profesor belwederski z nauk
        technicznych ma tylko wiedzę książkową a nie posiada żadnych innych
        uprawnień projektowych budowlanych i pisze publikacje z tej
        dziedziny oraz uczy studentów projektowania. Dlatego też uważam że
        profesor to jest stanowisko a nie dożywotni tytuł,
        szczególnie w odniesieniu do profesorów belwederskich. Proszę
        powiedzieć czy dyrektor czy minister jest to tytuł dożywotni chyba
        nie.
        Przyznawanie dożywotnich tytułów prowadzi do tego że są
        profesorowie pampersy - ma tytuł ale nawet już nie kontaktuje co
        robi ale liczy się do uprawnień danej uczelni. W polskim
        szkolnictwie jest brak obiektywnej oceny dorobku młodych naukowców
        i brak prawidłowej drogi awansu dla tych zdolnych którym proponuje
        się drogę feudalną czytaj pokorną bo który profesor przyzna się do
        braków wiedzy???? Należy jedną uczelnię kończyć na drugiej się
        doktoryzować ale pracować na trzeciej a tak tworzą się rodzinne
        katedry, rodzinne wydziały a nawet rodzinne uczelnie. Faktem jest że
        na uczelniach liczy się tylko tytuł a nie wiedza szczególnie
        techniczna która zmienia się dość szybko w obecnym czasie/.
        Obiektywnie oceniając przedmioty z których prowadzone są wykłady
        przez tzw specjalistów profesorów , doktorów , magistrów z dziedzin
        technicznych to większość 95% oglądało to o czym mówi w literaturze
        lub w laboratorium i przekazuje tylko wiedze książkową która jest
        opóźniona o 10 lat w stosunku do rzeczywistości. Fizycy są
        specjalistami z ekonomii, elektrycy specjalistami z informatyki i
        administrowania siecią komputerowa, a to jeszcze nie wszystko.
        Wybierając nowe kierunki kształcenia należy orientować się w
        trendach w gospodarce a nie samozadowoleniu


        • lucusia3 Re: Polskie studia: masowe i słabe 09.01.10, 01:00
          micro5 napisał:
          Należy jedną uczelnię kończyć na drugiej się
          > doktoryzować ale pracować na trzeciej
          Niby tak. Niby tak jest np. w Niemczech, ale...
          Po pierwsze - tam zmiana miejsca zamieszkania nie jest równoznaczna z nędzą i nie stanowi gigantycznego ryzyka. U nas jak już jeden z drugą kupią w końcu mieszkanko przy pomocy rodziców i wielkiego kredytu, to raczej maja małe szanse na zamianę czy kupno innego. O wynajęciu raczej nie ma mowy, bo normalnego pracownika naukowego nie stać na normalne wynajęcie, jeśli nie ma zapewnionych z 2 pensji oprócz podstawowej. Przeprowadzka powoduje, że startujemy od zera, a dostanie się w nowym miejscu do kilku uczelni, bez polecania, "kontaktów", też jest raczej mało realne.
          Po drugie -wyżej pisałam o pracownikach naukowych, doktoranci są w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż uczelnia, gdzie pracują daje stypendia tylko kilkorgu, a stypendia te są dość kabaretowe, więc musi doktoranta/doktorantke utrzymywać ktoś np. współmałżonek. Tu przeprowadzka też nie wchodzi w rachubę - albo odchodzi z pracy, więc pozostają bez środków do życia, albo mają dwa mieszkania -sytuacja j.w.
          Teraz udajemy, że mamy prawdziwe uczelnie i udajemy, że je utrzymujemy.
          • kontakt-gw demagogia BMW 09.01.10, 11:00
            Po pierwsze - tam zmiana miejsca zamieszkania nie jest równoznaczna z nędzą i nie stanowi gigantycznego ryzyka.

            Skoro mozna przeprowadzic sie by studiowac to tym bardziej jest to mozliwe po uzyskaniu doktoratu. Wystarcza campusy i hotele asystenckie, ktore zreszta funkcjonuja na wielu uczelniach.

            Czy lucusia zna warunki stypendiow postdocow w Niemczech? Bo ja znam z autopsji i moge lucisue3 zapewnic, ze bylo ono NIZSZE realnie niz przecietna pensja adiunkta na panstwowej uczelni!!!!

            Ot mamy stare i mlode pokolenie pracownikow uczelni, ktorych pozycja jest wynikiem "ukladania sie z otoczeniem", postawy BMW a nie ciekawosci i krytycyzmy naukowego. Zadowolic promotora by dostac tytul a potem posadke w jego zakladzie.

            Mlode pokolenie polskich doktorantow w przewazajacej wiekszosci nawet nie zdaje sobie sprawy z ogromu wlasnej ignorancji i nie jest w najmniejszym stopniu przygotowane merytorycznie do jakiejkolwiek konkurencji na rynku pracy. W koncu nie na darmo prof. Tazbir, przewodniczacy CK stwierdzil w 20005 r. w sejmie RP, ze na 10 przegladnietych doktoratow 4-7 nie spelonialo podstawowych wymagan.

            I to jest prawdziwy brak mobilnosci - NIEKOMPETENCJA i brak osiagniec pozwalajacych na zdobycie etatu w rzetelnym konkursie. Bajki o stronie finansowej i mieszkaniowej to czysta demagogia i wygodnictwo.

            Polskich uczelni nie uzdrowi sie i nie podniesie poziomu polskich doktoratow bez wprowadzenia okresu karencji na zatrudniane wlasnych doktorantow.
    • azazel66 studiujem na razie gdzie chcem ..... 08.01.10, 15:26
      nie ma przymusu, a Polska to jedna wielka montownia, kolonia i tak
      najważniejsze są uprawnienia na wózek widłowy, zresztą za takie
      pieniądze na waciki.
      • lexus_400 Re: studiujem na razie gdzie chcem ..... 08.01.10, 15:58
        Zdecydowana wiekszosc "absolwentow" trafia do dzialow sprzedazy
        oddzialow firm zagranicznych z siedziba w PRL-bis. Oto skutki tzw.
        reformacji (nie mylic z religia, hehe) ... smutne!
    • tornson Słabe to są studia u prywaciarza za kasę, 08.01.10, 15:32
      za kasę zaocznie na państwowej uczelni już dużo lepsze, najlepsze darmowe studia
      dzienne na państwowej uczelni. Chcemy się pozbyć ww. problemu, skończmy z
      patologią prywatnych uczelni wyższych.
      • lexus_400 Re: Słabe to są studia u prywaciarza za kasę, 08.01.10, 15:56
        Masz racjem companero - powodem, dla ktorego pewne osobniki kieruja
        sie na uczelnie "prywatne" jest to, ze nie zakwalifikowaly sie na
        uczelnie "panstwowa" ... kiedy na Kubie planujecie wprowadzic
        uczelnie "prywatne"?
    • ubiquitousghost88 Po ogoleniu gospodarki wystarczą ekolodzy i święci 08.01.10, 18:39
    • vinogradoff W kazdym kraju na swiecie to co masowe to slabe. 08.01.10, 18:49
      Polska nie jest tu jakims wyjatkiem i miesci sie w sredniej normie
      i nie ma tez zadnych powodow do jakichs komplexow wobec innych
      krajow. Z pieniedzmi na badania naukowe prowadzone przez uczelnie
      nie nalezy przesadzac gdyz co jeszcze nowego mozna wykryc , jaka
      nowa teorie zbudowac w dziedzinie np. filozofii prawa? Albo
      teorii doktryn plitycznych i prawnych ? albo Aniolologii zwanej
      Angelologia czy diablologii zwanej Demnologia? W tych dziedzinach
      nauki powiedziano juz wszystko a nawet zbyt wiele niz wogole mozna
      powiedziec. Co nowego mozna wybadac w dziedzinie historii filozofii,
      w etyce w estetyce, w sztukach wyzwolonych? Co nowego da sie wykryc
      w pedagogice w metafizyce, w teologii? Juz naprawde nic a jesli cos
      sie usiluje nowego powiedziec to okazuje sie odgrzewanymi kotletami.
      Badania naukowe maja sens w naukach przyrodniczych a zwlaszcza tych
      dziedzinach ktore sliza czlowiekowi jak chemia techniczna, chemia
      lekow, medycyna, nauki techniczne, nowe systemy pozyskiwania
      energii, oszczedzania energii, nowe generacje urzadzen uzytkowych,
      kosmetykow, farb, materialow budowlanych zywnosci itp. Skoro juz
      dzis wiemy , ze badania naukowe w tych waznych branzach kosztuja
      dziesiatki miliardow Euro rocznie aby cos znaczyc w swiecie a tych
      pieniedzy nie ma i nie bedzie to nie nalezy gonic za wiatrem i silic
      sie na nauke. Sposrod 250 panstw swiata , wiekszosc ma swoje
      uniwersytety ale tylko nieliczne kraje prowadza powazne badania
      naukowe w powaznych dziedzinach a nie jakies afrykanskie bantustany
      czy panstwa wyspy o liczbie ludnosci do 15 000,- glow. Na takie
      badania stac USA i najwieksze potegi gospodarcze swiata ale nie
      Albanie czy Kosovo czy tez Polske, Litwe albo Estonie. Wystarczy
      jesli polskie uczelnie beda porzadnie nauczac podstaw do podstaw
      specjalnosci a nie slizgac sie po lebkach na poziomie liceum we
      gminie. Problem w tym, ze ten poziom jest na wiekszosci uczelni
      zenujaco niski a dyplom wydany przez taka uczelnie bezwartosciowy i
      szkodliwy w zyciu gdyz nikt takiego absolwenta do porzadnej roboty
      nie ztrudni a na prace przy ukladaniu galzury nie ma kwalifikacji i
      bedzie skazany na pomocnika ukladacza glazury za grosze i w
      poniewierce. W koncu ilu magistrow potrzebuje polska gospodarka? Ilu
      inzynierow projektantow? Ten problem pojawil sie w Niemczech juz u
      schylku XIX wieku kiedy to nastapila powazna nadprodukcja
      absolwentow wyzszych uczelni i zabraklo dla nich odpowiednich etatow.
      • mara571 wyliczyles kilka dziedzin, ktore sie w calym 08.01.10, 19:51
        swiecie rozwijaja w szybkim tempie.
        Mylisz sie natomiast w twojej ocenie, ze te badania kosztuja miliardy.
        Takich nakladow wymaga tylko fizyka czastek elementarnych.
        Podstawowym problemem polskich uczelni i instytutow PAN jest nie sam brak
        pieniedzy na badania, granty mozna uzyskac w Brukseli, ale kiepskie wyposazenie
        laboratoriow i glodowe pensje pracownikow naukowych. Bez aparatury w
        laboratorium grantow nie bedzie. I na to sa potrzebne pieniadze i to szybko, bo
        inaczej reszta prawdziwych naukowcow opusci Polske na stale. Na razie wyjezdzaja
        tylko na kilka miesiecy, dokonuja eksperymentow w amerykanskich i europejskich
        laboratoriach i wracaja.
        Kiedys moze im sie znudzic.
        • lucusia3 Re: wyliczyles kilka dziedzin, ktore sie w calym 09.01.10, 01:08
          Fizyka cząstek elementarnych też aż tyle nie kosztuje, bo pracuje się w wielkich międzynarodowych zespołach, a pieniądze wrzucają po kawałku wszyscy. Tak więc na jednego, żadne miliardy nie wychodzą. Trzeba mieć na kawałek działań i trzeba mieć ludzi, którzy potrafią to robić. Największy jest problem z ludźmi, bo jak zrobią doktorat, to mają szanse na pracę w biznesie i pensja profesora UJ (3 tys. zł) do osiągnięcia w perspektywie 20 lat, to dla nich niezbyt ciekawe.
          • ubiquitousghost88 Za spawaczami, górnikami, hutnikami ruszają dr 09.01.10, 12:12
            lucusia3 napisała:

            > Fizyka cząstek elementarnych też aż tyle nie kosztuje, bo pracuje się w wielkic
            > h międzynarodowych zespołach, a pieniądze wrzucają po kawałku wszyscy. Tak więc
            > na jednego, żadne miliardy nie wychodzą. Trzeba mieć na kawałek działań i trze
            > ba mieć ludzi, którzy potrafią to robić. Największy jest problem z ludźmi, bo j
            > ak zrobią doktorat, to mają szanse na pracę w biznesie i pensja profesora UJ (3
            > tys. zł) do osiągnięcia w perspektywie 20 lat, to dla nich niezbyt ciekawe.

            A co wyście oczekiwali, że dla wróbli robić będziecie te swoje "prace badawcze"?
    • hardy1 Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 19:36
      Zaczęło się od niedorzecznego pomysłu aby doprowadzić do prawie 100%
      wykształcenia średniego...a w konsekwencji i gwałtownego zwiększenia
      liczby "studentów". Była to też metoda na zmniejszenie liczby
      bezrobotnych w okresie kryzysu gospodarczego. No i mamy efekty -
      gimnazja które okazały się kompletnym niewypałem, szkoły średnie
      które kształcą na niższym poziomie niż poprzednio zasadnicze szkoły
      zawodowe |(wiem co mówię), szkoły wyższe które są w rzeczywistości
      szkołą pomaturalną... Oczywiście nie mówię o starych renomowanych
      uczelniach tylo o setkach nowych "szkół wyższych". I wartość dyplomu
      uczelni wyższych deprecjonuje się. Teraz to w więksozsci yplom
      technika lub absolwenta 2-letniej szkoły pomaturalnej.
    • hajdubihar Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 21:02
      dlatego inzinier lekarz tylko na przotaniu USA......
    • drmw Re: Polskie studia: masowe i słabe 08.01.10, 21:19
      >Najpierw trzeba wymagac jakosci badan i ksztalcenia. Zweryfikowac
      >kadre pod wzgledem naukowym (zamiast wydawac pieniadze na
      >ekspertyzy, wydac na zagraniczne oceny dorobku naszych profesorow i
      >docentow). Dac wiecej pieniedzy tym ktorzy sa na poziomie, wywalic
      >reszte. I wymagac efektow jednoczesnie usuwajac bariery
      >biurokratyczne.

      >Tu nie ma co odkrywac Ameryki, w sensie doslownym. Cale te bicie
      >piany swiadczy ze chodzi o cos zupelnie innego niz poprawe jakosci
      >badan czy studiow.
      >Z daleka wyglada to na skok na kase z jednoczensna obrona interesow
      .>stetryczalej profesury. Motto: niech podatnicy placa na utrzymanie
      >pseudonauki i pseudo absolwentow.
      *****************************************Re:

      Po 1945 roku Polska okaleczona psychicznie przez wojnę
      mobilizowała się b.powoli mając minimalne zaplecze
      naukowe.Młodzież jeszcze nie skażona psychicznie nowoczesnoscią
      a było tego elementu niewiele ,pełna zapału o mentalności jeszcze
      przedwojennej
      ambitnie dążyła do prawdziwej wiedzy .Nie było wsrod tej garstki
      młodzieży
      skłonności do powszechnego cwaniactwa ,uczyła się z zapałem ambitnie
      i uczciwie przy świecach-jakże często
      i jak na owe czasy czyniła znaczace postępy,dorownując do reszty
      Europy w
      zblizonym tempie,ktora była rownież zniszczona wojną.Sukcesy Polski
      dostrzegała
      Europa czy nawet Świat.System w ktorym żyliśmy zaczął też to
      dostrzegać.Tworzyła się
      warstwa elitarnej inteligencji w ilości "naskorkowej"ale tego było
      b. mało.
      Wieś i częsciowo klasa robotnicza nie miały szans by się dostać na
      studia ale
      system komunistyczny"na siłe ,by wyrownać status młodzieży zaczął
      wprowadzać
      tak zwane "punkty społeczne"czyli wiesniactwo i klasa robotnicza
      dostawały dodatkowe
      punkty,,,za pochodzenie i tak stopniowo i niezauważalnie dochodziło
      do powolnej
      pauperyzacji środowisk inteligenckich.Czym skorka nasiąkła za
      młodu,tym zaczęła
      trącić na starość.W latach 60-tych zaczęły występować zjawiska
      dotychczas nie
      spotykane w tym "naskorkowym środowisku"inteligenckim.
      Wśrod tej młodzieży wymienionej j/w. zaczęło się dziać coraz
      gorzej:alkoholizm,kradzieże,
      drobne bijatyki ale ten stan wywoływał wowczas jeszcze zgorszenie
      samej braci studenckiej,
      jeszcze aura świata naukowego była nienaganna.W owym czasie był
      jeszcze ogromny
      rozrzut pomiędzy światem nauki a studenterią.
      Pojawił się rok 1967 ta prymitywna Gomułka wyrzuciła elitę świata
      nauki,masę katedr
      zostało opuszczonych,masę wspaniałych profesorow zostało
      wyrzuconych.Pojawiła
      się okazja awansu społecznego.Nastała epoka tzw. "docentow
      marcowych".
      Doszło w owym czasie do "masakry"polskiej nauki.Ja to wszystko
      pamiętam-mam
      77lat i to się działo na moich oczach.Taka jest prawda i żeby nie
      przedłużać opisu
      tych zdarzeń ,dalej potoczyło sie tak ,jak się to zdarzyło.Motłoch
      parł na miasta i
      narzucał swoje plebejskie standardy ,zycia,bycia i szerzył swoją
      subkulturę wszem i wobec.
      Resztki inteligencji patrzyło na to z obrzydzeniem i tak
      powoli,powoli nastała epoka
      nieznanej dotychczas subkultury prostaczej,chamskiej ,ktora
      zdominowała nasz kraj.
      Doszło do tego,że już nic nie jest w stanie nas zadziwić.Zaczęły
      zanikać takie podstawowe
      słowa ,jak "przepraszam""dziekuję",powstało nowe słownictwo ,sa to
      neologizmy
      prostakow obrażające "język polski".Na forach roi się od błędow
      ortograficznych
      i stylistycznych ale każdy"dla"szpanu"chciał mieć zaliczone tzw.
      studia i chamy ruszyły
      na uniwersytety a jest ich w Polsce ponad 400-jak Polska długa i
      szeroka.
      Żeby to wszystko ułatwić to jeszcze zniesiono matematykę na maturze
      i w tej sytuacji
      ulatwiono bezbarwnym ciemniakom dostanie sie na tzw studia i dlatego
      wszystko
      wygląda,tak ,jak wygląda i zgadza się z opisem forumowicza o nicku
      de_zupa.
      Jemu,jego bystrości umysłu dedykuję ten krotki zapis,jakiego dokonał
      a ja pogłębiłem
      na tyle na ile moja starcza pamięć zdołała odtworzyć ze zdarzeń
      zapamiętanych.
      Wystarczy teraz by młody gniewny dziennikarzyna uznał to za brednie
      i skasował
      to wszystko,bo on wszystko wie,bo mu na prowicjonalnej "uczelni"co
      innego
      wciskano do głowy.
      ps
      pauperyzacja postepuje nadal,ą dojdzie do takiego momentu,że
      zrozumienie języka
      polskiego będzie coraz mniej na codzień,będzie obowiązywać gwara
      stworzona za pomocą
      neologizmow prostaczych.
      "Pozdro"(dobry neologizm )
      • lucusia3 Re: Polskie studia: masowe i słabe 09.01.10, 01:27
        Ja rozumiem, z rzeczy,które były dawno temu, pamięta się wyłącznie tylko te dobre strony, a dzień dzisiejszy, niezrozumiały i obcy, za którym już nie można nadążyć, wydaje się zły i upadły. Taka jest ludzka fizjologia. Spotkała drmw, spotka i nas,jeśli dożyjemy do jego wieku.
        Nic jednak nie tłumaczy obrażania innych. Wiek na pewno nie. Skąd u Pana taka nienawiść do ludzi z mniejszych miejscowości? Dotyczy to tylko małych miejscowości w XX wieku, czy też wieków wcześniejszych? Jeżeli też wcześniejszych, to pewnie pogardza Pan z taką samą siłą Rejem, Jagiełłą czy Wróblewskim. Oni tez urodzili się i żyli w malutkich, z naszego punktu widzenia, miejscowościach. To tez "motłoch,który parł na miasta"?
        A swoją drogą, moja mama - starsza od Pana, jakoś wspomina także motłoch miejski (brud, rozboje, wulgarność), ale być może mieszkała w innym mieście, które z Pana punktu widzenia też było "motłochem", jakkolwiek z bardzo długą historią.
        A ta inteligencja przedwojenna - to nie zbiedniała szlachta i "motłoch" z aspiracjami, który już awansował? A idąc jeszcze dalej wstecz - ta szlachta, to nie ta sama, która warcholsko szła za każdym, który zabłyskał złotem i bezwzględnie zachowywała niewolnictwo (pańszczyznę) w swoich majątkach?

        Zastanawia mnie też, gdzie w innych krajach Europy to warcholstwo ze wsi się ukrywa, skoro też jest tam bardzo dużo ludzi wykształconych. Może tamtejsza inteligencja się intensywnie rozmnażała, a rolnicy i robotnicy zupełnie nie. Tak. To na pewno tak było w innych krajach.
        • ubiquitousghost88 Ciekawy ten drmw jak cholera... 09.01.10, 12:31
          lucusia3 napisała:

          Skąd u Pana taka n
          > ienawiść do ludzi z mniejszych miejscowości? Dotyczy to tylko małych miejscowoś
          > ci w XX wieku, czy też wieków wcześniejszych? Jeżeli też wcześniejszych, to pew
          > nie pogardza Pan z taką samą siłą Rejem, Jagiełłą czy Wróblewskim. Oni tez urod
          > zili się i żyli w malutkich, z naszego punktu widzenia, miejscowościach. To te
          > z "motłoch,który parł na miasta"?
          > A swoją drogą, moja mama - starsza od Pana, jakoś wspomina także motłoch miejsk
          > i (brud, rozboje, wulgarność), ale być może mieszkała w innym mieście, które z
          > Pana punktu widzenia też było "motłochem", jakkolwiek z bardzo długą historią.
          > A ta inteligencja przedwojenna - to nie zbiedniała szlachta i "motłoch" z aspir
          > acjami, który już awansował? A idąc jeszcze dalej wstecz - ta szlachta, to nie
          > ta sama, która warcholsko szła za każdym, który zabłyskał złotem i bezwzględnie
          > zachowywała niewolnictwo (pańszczyznę) w swoich majątkach?

          ..........

          Mądra jesteś.
          To jest zastanawiające jak się te "chamy (które) ruszyły
          na uniwersytety" doskonale przydały drmw i jego pobratymcom przy niszczeniu polskiej gospodarki w latach 80-tych, pod zwodnymi hasłami "Solidarności".
          A może to w odwecie za kopniak Gomółki, dwadzieścia lat wstecz?
        • drmw Re: Polskie studia: masowe i słabe*Re;lucusia 3 10.01.10, 21:43
          ,,myślę,że to co starałem się
          odtworzyć z pamieci będzie stanowić przyczynek
          i być może uda się ustalić
          w sposob przyczynowo-skutkowy i powiązać,
          lub przybliżyć do żrodła istoty rzeczy
          pt. "Polskie studia: masowe i słabe"
          Nie mam licencji na nieomylność ale na zasadzie
          "krok po kroku"usilowałem zbliżyć się do żrodła
          tej sprawy,ktora nie jest prosta.Nie jest to
          w zasadzie db.miejsce do rzeczowej dyskusji,
          Sprawa jest poważna a wiekszośc adwersarzy
          podejrzewam,że nie ma dostatecznej wiedzy
          ani doświadczenia,by się poważnie pochylić
          nad poruszonym zagadnieniem.
          Trzeba pamiętać,że po 1945 roku doszło do masowej
          migracji ogromnej rzeszy ludzkiej z kilku ogromnych
          wojewodztw wschodniej Polski na podstawie "przyjacielskich"
          układow jałtańskich ((przypomniała mi
          się znana fraszka Krasickiego//,,,wsrod przyjacioł,psy zająca
          zjadły))i to musiało się odbyć w krotkim czasie,
          bo w przeciwnym razie groziło blokowaniem dalszego
          wyjazdu na zachod i polacy byli skazani ,,na przyjecie
          obywatelstwa sovieckiego./vide Polacy na Litwie i Białorusi//.
          Jak już wstecznie opisałem Polska ,to była tatalna ruina
          /dane z ministerstwa zdrowia.-/;ok.65%grużlica,53%-kiła,ok 70%
          alkoholizm,już nie wspomnę o innych okaleczeniach
          psychofizycznych.Ta migracja "tzw.zewnętrzna",miała
          jeszcze "migrację wewnętrzną"czyli masowa migracja ludzi ze wsi
          i małych miasteczek do dużych aglomeracji.Totalne antagonizmy.
          Element wschodniej opcji nie tolerował "krakusow" i "poznaniakow"
          Lwow przeniosł się do Wrocławia,,do Szczecina przemieszczały się
          "odpady"migracyjne.Proszę sobie wyobrazić co w tej sytuacji mogło
          sie dziac z polska nauką,uczelniami(poza Krakowem i Poznaniem))
          Wszystko było w gruzach,,i to wszystko się odbywało w sosie
          restrykcyjnym nowej komunistycznej władzy ale o dziwo Polska się
          dzwigała z ruin.Nie trzeba być nawet inteligentnym w sposob
          szczegolny,by sobie wyobrażić jak się toczyła historia biednej
          Polski na tle owych wydarzeń a szczegolnie jej nauka i stan
          szkolnictwa(w znaczeniu czysto naukowym została Polska dobita
          w roku 1956 i totalnie w 1967-68.Wnioski podane
          w sposob przyczynowo-skutkowym-jak na talerzu.I tak ,byc moze
          w nieudolnym skrocie przedstawiłem rozwoj i korzenie słabej
          kondycji polskiej nauki i polskich uczelni.
          P
          • ubiquitousghost88 Dziw bierze, ile tu wsteczniactwa, nieudolności.. 11.01.10, 20:09
            drmw napisał:


            > Jak już wstecznie opisałem....
            ....I tak ,byc moze w nieudolnym skrocie przedstawiłem rozwoj i korzenie słabejkondycji polskiej nauki i polskich uczelni.
            > P

            ...prymitywizmu myślowego u kogoś, kto, tak przypuszczam, chciał czy nie chciał, podnosił Polskę z gruzów, ze zniszczeń naniesionych przez tych samych faszystów, którzy teraz krajem rządzą...
            Biedaku, popatrz tylko co zrobiono z konkurencyjną dla Niemiec przed trzydziestu laty polską gospodarką morską, która zawdzięczała swój fascynujący powojenny rozwój polskim uniwersytetom, politechnikom, szkołom wyższym i technikom wylansowanym natychmiast po zdeptaniu faszyzmu.
            Chamstwo nie odbudowywało Polski, lecz zniszczyło ją doszczętnie.
            • drmw Re: Dziw bierze, ile tu wsteczniactwa, nieudolnoś 11.01.10, 22:09
              ,,człowieczku nie rozumiesz tego co piszesz.
              Myślę ,ze jesteś w stanie aberracji myślowej
              i dlatego nie umiesz wyciągać wnioskow
              przyczynowo-skutkowych.Kondycję bieżącą polskiej
              nauki i słabych uczelni mieszasz z osiągnięciami
              Polski przedwojennej.Co ma "piernik do wiatraka"?
              Nie wolno z tobą prowadzić dyskusji na zaden temat.
              Masz skłonnośc do obrażania,bo nic innego nie potrafisz.
              Poza tym niczego nie pojmujesz.
              Ten spot był przeznaczony tylko dla panienki"lucusia 3"
              ale nie odpowiedziała a ty z tym swoim zapisem wyskoczyłeś
              jak przysłowiowy filip z konopi.
              Proponuję o niezabieranie głosu w tej sprawie,bo jesteś
              zupełnie "zielony".Poza tym nie cierpię ludzi,ktorzy
              popełniają błędy ortograficzne i niedbalstwo stylistyczne.
              • ubiquitousghost88 Nieobrażanie "wstecznie" piszących i opisujących? 12.01.10, 11:29
                drmw napisał:

                > ,,człowieczku nie rozumiesz tego co piszesz.
                > Myślę ,ze jesteś w stanie aberracji myślowej
                > i dlatego nie umiesz wyciągać wnioskow
                > przyczynowo-skutkowych.Kondycję bieżącą polskiej
                > nauki i słabych uczelni mieszasz z osiągnięciami
                > Polski przedwojennej.Co ma "piernik do wiatraka"?
                > Nie wolno z tobą prowadzić dyskusji na zaden temat.
                > Masz skłonnośc do obrażania,bo nic innego nie potrafisz.
                > Poza tym niczego nie pojmujesz.
                > Ten spot był przeznaczony tylko dla panienki"lucusia 3"
                > ale nie odpowiedziała a ty z tym swoim zapisem wyskoczyłeś
                > jak przysłowiowy filip z konopi.
                > Proponuję o niezabieranie głosu w tej sprawie,bo jesteś
                > zupełnie "zielony".Poza tym nie cierpię ludzi,ktorzy
                > popełniają błędy ortograficzne i niedbalstwo stylistyczne.

                ...Niedoczekanie takich jak ty.
                Ortografii i stylu mógłbyś uczyć panienki, którym "przeznaczasz" swoje wypociny, pardon spoty.
                • drmw Re:przez grzeczność nie nazwę ciebie,, 12.01.10, 19:19
                  "cymbałem".Masz ubogą osobowość
                  o cechach niereformowalnych.
                  Jeden z politykow określa,to jednym słowem:
                  "młotek p.....ski,myślę,że pochodzisz z
                  Polski "C" i jesteś mocno zakomleksionym
                  człowieczkiem o dużym stopniu agresji.
                  Mowiło się kiedyś na wsi;chlop żywemu,nie
                  przepuści,tylko nie bełkocz już,bo się
                  pogubisz stylistycznie do reszty.-:)
    • stefansworld Polskie studia: masowe i słabe 09.01.10, 05:29
      skonczylem studia w Polsce ale uczylem sie tez w Niemczech, Japonii i USA. Uwazam ze w Polsce sa dobre podstawy ale edukacja jest troche jak kurczak bez glowy bo kompletnie brakuje badan. Nauka polega na odkrywaniu nowych rzeczy, znajdowaniu odpowiedzi na pytania na ktore nikt nie odpowiedzial wczesniej. W Polsce jest to glownie powielanie i odtwarzanie wiedzy starej, ksiazkowej, bez wlasnego wkladu tworczego.

      Dopiero jak zacznie sie innowacja na uczelniach, zmieni sie jakosc polskiego studenta z kogos kto odtwarza, czeka na instrukcje i patrzy kto mu powie co jak ma robic na odkrywce, osobe samodzielna naukowo, zdolna do nowych rozwiazan, innowacji.

    • three-gun-max Władza potrzebuje roboli po polibudach... 16.02.10, 10:24
      ...a nie osób znających się na gospodarce. Takim łatwo się każdy kit wciśnie.
    • plendz Heureka! 16.02.10, 13:31
      Trzeba było zatrudnić firmę, żeby potwierdziła to, co każdy wie: że
      w Polsce wydaje się za mało pieniędzy na naukę i szkolnictwo wyższe
      i narzeka, że jakość słaba.
      Mam wrażenie, że cała koncepcja "reform" minister Kudryckiej kręci
      się wokół tego, jak nie wydać więcej i mieć lepsze efekty - a to
      patologia. Nie można oczekiwać, że garstka fachowców wykształci
      morze następców. Nie można traktować studenta jako numeru w
      ewidencji. Trzeba dbać o dobre warunki pracy i płacy naukowców i
      nauczycieli akademickich. To co jest teraz to parodia, a to co
      proponuje Kudrycka, to parodia parodii.
      Jeśli chcemy mieć naukę i szkolnictwo wyższe zadbajmy by dobrze
      opłacani fachowcy kształcili tych, którzy tego chcą i są do tego
      przygotowani, a nie bandę przypadkowych spadochroniarzy, którzy nie
      mają lepszego pomysłu na życie. Należy pilnować, by wykładowca i
      promotor miał faktyczny kontakt ze studentami, a nie wirtualny z
      setkami anonimowych osób. Należy więcej pieniędzy przeznaczyć na
      zakup pomocy dydaktycznych i książek, bo nie można oczekiwać, że
      studenci się nauczą z nielegalnych skanów i kserówek, albo dennych
      opracowań.
      Ja nie chcę pracować na kilku etatach, ale mam rodzinę, spłacam
      kredyt i chcę móc sobie pozwolić na zakup książek. I tak zarabiam
      jedną czwartą tego, co mój kolega z Niemiec na jednym etacie. Mam
      200 nadgodzin, bo władze wydziału nie chcą zatrudniać innych
      wykładowców. A jeszcze muszę prowadzić badania by pisać artykuły i
      książki. Na te 3-letnie badania mam tyle kasy ile doktorant z Anglii
      wydaje w pół roku. Mam 8 seminarzystów, więc nie dostaję pełnej
      stawki za te zajęcia, bo "powinienem mieć" 15. Jeśli na ćwiczenia
      nie ma 30 osób, to się redukuje liczbę grup.
      Ten system jest chory. Zamiast inwestować w młode pokolenia
      studentów i naukowców, wydajemy pieniądze byle jak, drukujemy g.
      warte dyplomy dla niedouczonych absolwentów, ale się nazywa, że
      skończyli studia. Po co to komu?
      Reforma Kudryckiej niesie przesłanie: śmierć frajerom, którzy
      kochają naukę i badania naukowe. Promowana znów ma być ilość a nie
      jakość. Przy braku chęci finansowania, to zrozumiałe - jakość nie
      może się liczyć, bo i tak będzie marna.
      Marnuje się czas i pracę obecnych pokoleń, bo są ważniejsze
      priorytety: szeregowy żołnierz zawodowy musi zarabiać tyle co
      adiunkt, czy nauczyciel, szkoły nie musi być, musi być boisko,
      książki są passe, internet służy tylko do ściągania filmów, uniwerek
      służy do drukowania dyplomów i budowania infrastruktury, a nie do
      badań naukowych i dzielenia się wiedzą z zainteresowanymi.
      Po co nam nauka? Inni mają, to my też musimy, ale jej nie
      potrzebujemy, bo rozwiązania można ukraść z sieci, albo publikacji
      zagranicznych naukowców, no w ostateczności kupić.
      I najfajniejsze, że "reformy" projektują syci profesorowie, którzy
      już nie muszą się zajmować nauką i dydaktyką, bo są nieusuwalni.
      Decyzje na uniwerkach podejmują te same osoby. Podziału kasy
      dokonują posłowie i urzędnicy, którzy mury uczelni opuścili dekady
      temu, a i tak byli tam nieszczęśliwi, bo nic nie rozumieli.
    • ibsen82 Polskie studia: masowe i słabe 16.02.10, 14:54
      Mój komentarz na ten temat:
      palecwkompocie.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?0,2010 wpis pt.
      "O wykształceniu bezużytecznym" z 8 stycznia 2010, zapraszam!!!
      • chilly Re: Polskie studia: masowe i słabe 16.02.10, 15:18
        forum.gazeta.pl/forum/w,87574,106715057,107340059,Sens_studiow_m
        asowych.html
    • czarnygrom333 Polskie studia: masowe i słabe 18.02.10, 02:15
      Jak mozna miec zaufanie do firmy Ernst@Younge zawsze jej badania i
      analizy trzeba brac z przymruzeniem oka,osobiscie twierdze i bede
      twierdzil polskie uniwersytety sa bardzo dobre w porownaniu z
      Kanadyjskimi ktore produkuja rocznie tysiace debili zeby nie
      znajomosci mamusi i tatusia ich absolwenci by szlifowali bruki.
Pełna wersja