d_jak_zupa
08.01.10, 07:46
"eksperci przedstawili jej pierwszą część - diagnozę szkolnictwa
wyższego. Wynika z niej, że jednym z największych zagrożeń jest
niska jakość studiów wyższych w Polsce."
No to sie napracowali. Glowne zagrozenie - niska jakosc.
Kazdy kto spedzil choc tydzien na swiatowej klasy Uniwersytecie, czy
nawet na uczelni sredniej klasy wie ze poziom wykladowcow jak i
studentow w Polsce jest kiepski. Kazdy tez wie ze bedzie jeszcze
gorszy, bo matoly moga ksztalcic tylko jeszcze wiekszych matolow.
Diagnoza, to jest problem. Naciski by uczelniom dac zarabiac na
czesnym bynajmniej nie usuwajac dotacji panstwowych uczyni ze
szkolnictwa wyzszego cos a la PKP. Duze dotacje, drogie oplaty, i
mizerna jakosc.
Najpierw trzeba wymagac jakosci badan i ksztalcenia. Zweryfikowac
kadre pod wzgledem naukowym (zamiast wydawac pieniadze na
ekspertyzy, wydac na zagraniczne oceny dorobku naszych profesorow i
docentow). Dac wiecej pieniedzy tym ktorzy sa na poziomie, wywalic
reszte. I wymagac efektow jednoczesnie usuwajac bariery
biurokratyczne.
Tu nie ma co odkrywac Ameryki, w sensie doslownym. Cale te bicie
piany swiadczy ze chodzi o cos zupelnie innego niz poprawe jakosci
badan czy studiow.
Z daleka wyglada to na skok na kase z jednoczensna obrona interesow
stetryczalej profesury. Motto: niech podatnicy placa na utrzymanie
pseudonauki i pseudo absolwentow.
Tylko trzeba bedzie przestac gadac o tych rankingach, i podniecac
sie ze polscy naukowcy sa po 40 latach na okladce Nature (z pelnym
szacunkiem co do odkrycia, ale co kwartal ktos jest na okladce tego
czasopisma).