Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem"

31.01.10, 10:42
"Równo 65 lat temu, 30 stycznia 1945 r., z portu w Gdyni odbija liniowiec
"Wilhelm Gustloff". Na pokładzie wiezie tysiące Niemców z Pomorza i Prus
Wschodnich"

Rzeczywistosć była jeszcze gorsza niż napisał autor artykułu. Na statku byli
nie tylko Niemcy ale i Polacy z tych terenów :(
    • h141 czyzby to był film z gatunku SF ? 31.01.10, 11:04
      ... ładna Niemka ... nie może być
      • arek47 Re: Oho ! Kempa+Kaczynska- Schiffer i Klum ? 31.01.10, 20:11
        a na deser slowianscy rycerze : Kalisz, Lepper, Lyzwinski,Kaczynski,Dzierzynski
    • pisdode Mit Drezna 31.01.10, 11:28
      Rozgłasza sie mit, że zbombardowanie Drezna było niecelowe i niepotrzebne i że
      to barbarzyństwo aliantów. NIc bardziej mylnego.Każdy jeden dzień wojny więcej
      przynosił nowe ofiary. Statystycznie jeden dzień II wojny światowej to 25
      tysięcy ofiar. Oszalały Hitler i jego naziści i zarażony nazizmem naród
      niemiecki z niemieckim uporem i kosekwentnie walczyli zaciekle wierząc
      Hitlerowi, że jeszcze wygraja wojnę a miliony wierzyły, że Fuehre rzuci na
      wroga wunderwaffe.I nie chodzi tu tylko o żołnierzy Wehrmachtu czy Waffen SS
      ale o każdego Niemca , który swoją codzienna solidną niemiecką pracą wspomagał
      niemiecką machinę wojenna wydajną produkcją. W tym sensie niewinnych Niemców
      nie było- każdy z nich przyczyniał się do przedłużania wojny i do coraz to
      nowych ofiar. Pozostawienie Drezna i okolic jako enklawy spokoju to
      umożliwienie Niemcom przedłużania wojny i dostarczania na front materiału
      wojennego oraz miejsce lizania ran. czy alianci mieli się na to zgodzić, zeby
      z kazdym dzniem ginęło więcej młodych chłopaków z ich armii? Alianci chcieli
      jak najszybciej pokonać barbarzyńskie Niemcy i mieli do tego prawo. W tym
      sensie zbombardowanie Drezna było po prostu słuszne i konieczne. Z
      hitlerowskimi Niemcami nie można było walczyć po rycersku . To była wojna
      totalna,którą zresztą sami Niemcy ogłosili. Skończyć z tym mitem Niemców jako
      niewinniątek.
      • r1111111 Re: Mit Drezna 31.01.10, 13:18
        pisdode napisała:
        .....

        Nie kwestionuję poglądu Sz.P.
        Tak rozumując zrzucenie przez USA dwóch bomb atomowych było rzeczą jak
        najbardziej słuszną.
        • elsby Re: Mit Drezna 31.01.10, 13:41
          r1111111 napisał:

          > pisdode napisała:
          > .....
          >
          > Nie kwestionuję poglądu Sz.P.
          > Tak rozumując zrzucenie przez USA dwóch bomb atomowych było rzeczą jak
          > najbardziej słuszną.
          ______________________________________________________
          zostały zrzucone wyłącznie po to,żebyś miał zajebiste mniemanie o sobie jako moralista
          • q-ku bomb USA dotyczy ten sam rachunek 31.01.10, 13:49
            każdy dzień wojny to kilotrupy

            to okropny rachunek ale policzalny
          • wnec2005 Re: Mit Drezna 31.01.10, 15:41
            Przez Drezon przechodzil glowny szlak transportowy przezutu sil
            zbrojnych i zaopatrzenia Niemcow do Wroclawia. To Rosjanie nacisneli
            na Aliantow aby zbomardowaly Drezno w celu strategicznym. Byla to
            powtorka z Caen Normandi o czym Polacy nie wiedza ze Ameryknaie
            przecieli transport niemiecki "na amen" grzebiac cale miasto w
            gruzach.
            • flyhalf Re: Mit Drezna 31.01.10, 16:44
              >Ameryknaie
              > przecieli transport niemiecki "na amen" grzebiac cale miasto w
              > gruzach.

              argument taki sobie

              naprawa zniszczonych torów to kwestia godzin
              to primo, sekundo wobec miażdżacej przewagi w powietrzu
              można było latać w dzień a nie w nocy waląc po całym mieście
              na ślepo...
              • piegrza Re: Mit Drezna 01.02.10, 09:40
                flyhalf napisał
                >
                > argument taki sobie
                >
                > naprawa zniszczonych torów to kwestia godzin
                > to primo, sekundo wobec miażdżacej przewagi w powietrzu
                > można było latać w dzień a nie w nocy waląc po całym mieście
                > na ślepo...
                Bredzisz: to anglicy latali w nocy ze względów ochrony bombowców.
                Amerykanie latali w dzień swoimi "latającymi fortecami" bo byly
                potężnie uzbrojone w pl broń maszynową.
          • piegrza Re: Mit Drezna 01.02.10, 09:35
            elsby napisał:


            > ______________________________________________________
            > zostały zrzucone wyłącznie po to,żebyś miał zajebiste mniemanie o
            sobie jako mo
            > ralista
            elsby, ale jesteś mirniutki.
        • jszania Re: Mit Drezna 01.02.10, 01:58
          r1111111 napisał:

          > pisdode napisała:
          > .....
          >
          > Nie kwestionuję poglądu Sz.P.
          > Tak rozumując zrzucenie przez USA dwóch bomb atomowych było rzeczą jak
          > najbardziej słuszną.

          oczywiscie ze tak.

          zabijemy tysiac japonczykow zeby ocalic jednego naszego. jest jakis blad w tej wojennej logice?
      • quant34 Re: Mit Drezna 31.01.10, 14:35
        pisdode napisała:

        > I nie chodzi tu tylko o żołnierzy Wehrmachtu czy Waffen SS
        > ale o każdego Niemca , który swoją codzienna solidną niemiecką pracą wspomagał
        niemiecką machinę wojenna wydajną produkcją.

        Problem Drezna polega na tym, że tego właśnie argumentu nie da się odnieść do
        tego miasta. Tak jak piszesz, było w przypadku Hamburga, Berlina, Bremy, miast
        zagłębia Ruhry i tak dalej, ponieważ w tych miastach istniały kompleksy
        przemysłowe produkujące broń, amunicję i inne artykuły niezbędne do prowadzenia
        wojny. Tam nienieccy cywile faktycznie przyczyniali się do działania niemieckiej
        machiny wojennej i dlatego sensowności bombardowania tych miast nikt nie
        kwestionuje. Jednak w Dreźnie nie było przemysłu wojennego ani żadnych celów
        strategicznych. To miasto zbombardowano wyłącznie w celu "złamania morale
        niemieckiej ludności cywilnej". Jestem daleki od nazywania tego "zbrodnią", w
        Dreźnie mieszkało tyle samo nazistów i ludzi popierających Hitlera, co w innych
        miastach porównywalnej wielkości. Jednak moim zdaniem należy dostrzec różnicę
        pomiędzy zniszczeniem Drezna a innych niemieckich miast. Nie po to aby
        gloryfikować ofiary i potępiać aliantów, ale po prostu dla oceny sensowności tej
        operacji.
        • polazrski Re: Mit Drezna 01.02.10, 08:47
          en.wikipedia.org/wiki/Bombing_of_Dresden_in_World_War_II#Military_and_industrial_profile
          A wystarczylo siegnac do wiki:

          Dresden was Germany's seventh-largest city, and according to the RAF at the
          time, the largest remaining unbombed built-up area.[27] Taylor writes that an
          official 1942 guide to the city described it as "one of the foremost
          industrial locations of the Reich" and in 1944, the German Army High Command's
          Weapons Office listed 127 medium-to-large factories and workshops that were
          supplying the army with material.[28]


          The US Air Force Historical Division wrote a report in response to the
          international concern about the bombing, which was classified until December
          1978.[30] This said that there were 110 factories and 50,000 workers in the
          city supporting the German war effort at the time of the raid.[31] According to
          the report, there were aircraft components factories; a poison gas factory
          (Chemische Fabrik Goye and Company); an anti-aircraft and field gun factory
          (Lehman); an optical goods factory (Zeiss Ikon AG); as well as factories
          producing electrical and X-ray apparatus (Koch and Sterzel AG); gears and
          differentials (Saxoniswerke); and electric gauges (Gebruder Bassler). It also
          said there were barracks, and hutted camps, and a munitions storage depot.[32]

          The USAF report also states that two of Dresden's traffic routes were of
          military importance: north-south from Germany to Czechoslovakia, and
          east-west along the central European uplands.[33] The city was at the junction
          of the Berlin-Prague-Vienna railway line, as well as the Munich-Breslau, and
          Hamburg-Leipzig.[33]
          Colonel Harold E. Cook, a US POW held in the
          Friedrichstadt marshaling yard the night before the attacks, later said that
          "I saw with my own eyes that Dresden was an armed camp: thousands of German
          troops, tanks and artillery and miles of freight cars loaded with supplies
          supporting and transporting German logistics towards the east to meet the
          Russians."
          [34]
      • jszania Re: Mit Drezna 01.02.10, 00:47
        czytając chciałem to samo napisać ale byleś szybszy.

        niemal tak mnie to zatopienie wzrusza jak bombardowanie Drezna. kiedy się
        zaczyna wojenna awanturę to nie można oczekiwać braku ofiar wśród ludności cywilnej.
        • maaac Re: Mit Drezna 01.02.10, 10:25
          > niemal tak mnie to zatopienie wzrusza jak bombardowanie Drezna.
          > kiedy się zaczyna wojenna awanturę to nie można oczekiwać braku
          > ofiar wśród ludności cywilnej.

          Przypadkowych oczywiście. Tak samo "jakoś" można zrozumieć
          ataki "odwetowe" lub mające na celu "złamanie morale". Pisze "jakoś"
          bo to sprawa bardziej dyskusyjna.
          Wytłumacz mi jednak jaki jest cel bombardowania / zatapiania /
          zabijania ewidentnych cywilów w momencie gdy przeciwnik jest w
          rozsypce, morale ma zerowe, a już własny naród widząc jak przeciwnik
          dostaje baty nie potrzebuje "ataków odwetowych"? Po co to?
          • jszania Re: Mit Drezna 01.02.10, 10:59
            maaac napisał:

            > Wytłumacz mi jednak jaki jest cel bombardowania / zatapiania /
            > zabijania ewidentnych cywilów w momencie gdy przeciwnik jest w
            > rozsypce, morale ma zerowe, a już własny naród widząc jak przeciwnik
            > dostaje baty nie potrzebuje "ataków odwetowych"? Po co to?

            pisalem generalnie. nie wiem jak bylo w tym konkretnym przypadku, chocby to czy
            wiedzieli co torpeduja.
            • aurelw Re: Mit Drezna 01.02.10, 21:58
              może bombardowanie Drezna to barbarzyństwo..ale co powiesz o Warszawie?????Jakim
              prawem Niemcy nazywaja siebie ofiarami wojny????Dopóki wygrywali mieli Hitlera
              za boga...nawet po przegranej wojnie Führer jest w mentalności niemcow kimś
              wielkim bo dal im chwile wielkości..za długo mieszkam w München by tego nie
              widzieć.Dopóki nie dostana porządnie wpie...to jesteś dla Niemca śmieciem.....
      • piegrza Re: Mit Drezna 01.02.10, 09:25
        pisdode; punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Marszałek
        brytyjskiego lotnictwa, dowódca lotnictwa bombowego odpowiedzialny
        za bombardowania powiedział, że gdyby alianci przegrali woję to on
        byłby sądony jako zbrodniarz wojenny. Zresztą Amerykanie przyznali
        że ich marynarze też strzelali do japońskich rozbitków z Op, a nie
        tylko Niemcy do alianckich marynarzy. To U-boty ratowały jeńców z
        zatopionego przewożącego ich statku , dopuki amerykańskie samoloty
        nie zaatakowały ich zmuszając do przerwania akcji ratunkowej.
        Dopiero po tym fakcie Doenitz wydał rozkaz zabraniający ratować
        rozbitków. Sprawa nie jest taka prosta i jasna jak piszesz. Obie
        strony postępowały leiej i gorzej.
    • johnjj Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 31.01.10, 14:04
      Bardzo trafne przedstawione fakty Pisdode.

      Jednak celem podsumowania tego artykułu jest chyba wskazanie ze Niemcy tak łatwo pogodzili się z bestialstwem szczególnie Rosjan. Ja odebrałem ten artykuł jako żal autora ze Niemcy w odróżnieniu do Polaków nie są fanatycznie zawistni potrafią zapomnieć lub nie mieszać historii wojny do współczesnego życia.
      Na tym polega różnica kulturowa i gospodarcza miedzy Niemcami i Polakami.
      My mamy rozkwitające wspomnienia o Katyniu oni będą mieć rurociąg z Rosja na dnie Bałtyku i szanse bycia krajem tranzytowym i sprzedażny Rosyjskiej ropy do Polski. My utraciliśmy rynek Rosyjski oni go zyskali.

      Moim skromnym zdaniem lepiej by było aby autor tego artykułu nie zaprzątał sobie głowy moralnością Niemców i ich kinematografii bo wygląda na to ze ich myślenie wychodzi im na dobre, dożo lepiej niż polakom.
      • evilenka666 Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 09:00
        swieta prawda,my dalej popie...y o bogu,honorze i ojczyznie
        • evilenka666 Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 09:02
          przy kolejnej półlitrówce
    • polonski Co Niemcom się tak podobało? 31.01.10, 22:37
      to jest problem chyba tylko polskich folksdojczy.

      Obojetnie jak niamcy "wybielą" i skrzywia fakty, przyjemnie ogląda się te
      filmy i czyta między "klatkami".

      A psy pohitlerowskie i postsowieckie pogryzą sie prędzej czy póżniej.
      W 38 przyjażń między niamcami i sowietami była bardziej widoczna a jednak
      jeden drugiemu skoczył do gardła.
      Niamcy swoim śliskim podejściem nikogo nie oszukają a postsowiet jaki jest
      każdy widzi.
      Nic się nie zmieniło, tylko "mundurki" sa piękniejsze i może bardziej nowoczesne.
      • piegrza Re: Co Niemcom się tak podobało? 01.02.10, 09:28
        polonski: a Ty pieprzysz głupoty i też każdy to widzi.
    • wojtek2784 w polskim ogrodzie w 1944 r. Niemcy zrywali owoce 01.02.10, 01:58
      W roku 1944 w polskim ogrodzie moich rodziców Niemcy zrywali jabłka
      ponieważ bezprawnie zajęli nasz dom i rodziców przeprowadzono do
      pomieszczeń gospodarczych. Do Niemki która niosła nasze jabłka
      podeszła moja, 3 letnia wówczas siostra i poprosiła o jabłko. Niemka
      udała , że nie widzi .
      W 1945 roku Niemców przegonili "barbarzyńcy",
      /według obecnej wykładni/ czyli Ruscy
      i zwrócili nam dom.
      Takie są oblicza tej wojny.
      • piegrza Re: w polskim ogrodzie w 1944 r. Niemcy zrywali o 01.02.10, 09:30
        wojtek2784 napisał:

        > W roku 1944 w polskim ogrodzie moich rodziców Niemcy zrywali
        jabłka
        > ponieważ bezprawnie zajęli nasz dom i rodziców przeprowadzono do
        > pomieszczeń gospodarczych. Do Niemki która niosła nasze jabłka
        > podeszła moja, 3 letnia wówczas siostra i poprosiła o jabłko.
        Niemka
        > udała , że nie widzi .
        > W 1945 roku Niemców przegonili "barbarzyńcy",
        > /według obecnej wykładni/ czyli Ruscy
        > i zwrócili nam dom.
        > Takie są oblicza tej wojny.
        Masz rację. Bo wojny takie są. Mają różne oblicza wbrew części
        tutaj piszących.
    • zerwanyberet Dobra ksiazka o Gustloffie 01.02.10, 05:43
      Tu jest dobra ksiazka o tych wydarzeniach:

      www.swiatksiazki.pl/shop/product,165342,,Duchy-z-glebin-Baltyku-Steuben-Gustloff-Goya,Marcin-Jamkowski

      Pzdr
      • piegrza Re: Dobra ksiazka o Gustloffie 01.02.10, 09:33
        zerwanyberet napisała:

        > Tu jest dobra ksiazka o tych wydarzeniach:
        >
        > www.swiatksiazki.pl/shop/product,165342,,Duchy-z-glebin-Baltyku-Steuben-Gustloff-Goya,Marcin-Jamkowski
        >
        > Pzdr
        Na ten temat pod takim samym tytułem byłteż film chyba na
        Discovery.
    • przyjacielameryki Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 10:44
      Ale dlaczego Niemcy opowiadając o niektórych wydarzeniach II w.ś. nie nazywają
      rzeczy po imieniu. Na pokładzie "Gustloffa" znajdowały się głównie kobiety,
      dzieci i starcy i jaki sens miało zatopienie tego statku????? Podobnie gwałty
      na Niemkach dokonywane masowo przez żołnierzy Armii Czerwonej a opowiedziane
      również w filmie ale jakoś tak łagodnie z podtekstem zrozumienia tych
      czynów!!!!!!!
      Niemcy chorują chyba na jakąś słabość wobec Rosji. Obecnie kiedy w Rosji nie
      ma demokracji, morduje się dziennikarzy krytykujących Kreml, straszy sąsiadów
      zakręceniem kurka i rakietami, Niemcy w najlepsze współpracują z Rosją(Nord
      Stream) i również łagodnie oceniają działania Putina. Do czego ta polityka
      doprowadzi?????????
      • kapitan.kirk Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 11:07
        przyjacielameryki napisał:

        > Ale dlaczego Niemcy opowiadając o niektórych wydarzeniach II w.ś. nie nazywają
        > rzeczy po imieniu. Na pokładzie "Gustloffa" znajdowały się głównie kobiety,
        > dzieci i starcy i jaki sens miało zatopienie tego statku?????

        WG nie miał wywieszonego transparentu, że przewozi uchodźców. Przeciwnie - był
        uzbrojony i pod banderą Kriegsmarine, szedł nocą, w konwoju i bez świateł, a
        oprócz ewakuowanych przewoził także i materiały wojenne. Nawet zgodnie z
        najbardziej rygorystycznymi prawidłami wojny morskiej (którymi nb. pod koniec
        wojny mało kto się jeszcze przejmował) radziecki dowódca miał pełne prawo
        zatopić WG bez ostrzeżenia, tak jak to zrobił.

        Pzdr
        • przyjacielameryki Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 11:30
          kapitan.kirk napisał:


          > WG nie miał wywieszonego transparentu, że przewozi uchodźców. Przeciwnie - był
          > uzbrojony i pod banderą Kriegsmarine, szedł nocą, w konwoju i bez świateł, a
          > oprócz ewakuowanych przewoził także i materiały wojenne. Nawet zgodnie z
          > najbardziej rygorystycznymi prawidłami wojny morskiej (którymi nb. pod koniec
          > wojny mało kto się jeszcze przejmował) radziecki dowódca miał pełne prawo
          > zatopić WG bez ostrzeżenia, tak jak to zrobił.
          >
          > Pzdr
          >

          Skoro Ty Kapitanie tak twierdzisz, to oznacza że tak było i zmieniam zdanie, ale
          tylko w sprawie zatopienia "Gustloffa"
          • maaac Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 13:17
            Ja bym z tym "był uzbrojony" nie przesadzał. Dokładnie tak samo "są
            uzbrojone" niektóre samoloty pasażerskie Izraela. Czy
            były "uzbrojone" polskie transportowce z konwojów atlantyckich.
            Gustloff miał jakieś uzbrojenie ofensywne?

            Z resztą skoro kapitan.kirk to napisał, też się w pełni zgodze. Nie
            ma to jak sobie wyrobić autorytet.
            • kapitan.kirk Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 14:01
              maaac napisał:

              > Gustloff miał jakieś uzbrojenie ofensywne?

              Konwencja Londyńska nie przewiduje czegoś takiego jak "uzbrojenie ofensywne"
              (każde uzbrojenie może bowiem służyć zarówno do obrony, jak i do ataku). WG miał
              dwa stanowiska dział przeciwlotniczych (o ile pamiętam poczwórnie sprzężonych 20
              mm) i był jednostką marynarki wojennej, co wystarcza by traktować go na takich
              samych zasadach prawnych jak każdy inny okręt.

              Pozdrawiam
              • maaac Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 14:36
                Czyli dokładnie tak samo jako jednostki bojowe powinno się traktować
                izraelskie samoloty pasażerskie uzbrojone w antyrakiety (no chyba że
                to był humbug?)?
                Tu wersja szwedzka:
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,3997523.html
                Również jednostką bojową były "Kromań" opisany przez Arkadego
                Fiedlera w "Dziękuje, ci kapitanie"?
                www.rp.pl/artykul/275929,339668.html
                Brytyjski marynista Owen Rutter pisał, że „Kromań” „jest klasą
                dla siebie u wschodnich wybrzeży Anglii. Zaatakowany przez samoloty,
                strzela ze wszystkiego oprócz komina”. Niejeden z niemieckich
                korsarzy powietrznych powitany wściekłym ogniem „handlowego
                krążownika”, jak statek nazwali alianccy marynarze, musiał uciekać
                do bazy, ciągnąc za sobą smugę dymu. Na początku maja 1941 r. jeden
                z nocnych bombowców, które go zaatakowały, uderzył w wodę i
                eksplodował. Za ten czyn kapitan Dybek został odznaczony oficerskim
                Orderem Imperium Brytyjskiego, O.B.E.
                • speedy13 Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 15:24
                  Hej

                  maaac napisał:

                  > Czyli dokładnie tak samo jako jednostki bojowe powinno się
                  traktować
                  > izraelskie samoloty pasażerskie uzbrojone w antyrakiety

                  Nie sądzę, gdyż zasady prowadzenia wojny na morzu o których tu
                  dyskutujemy, nie znajdują zastosowania dla prowadzenia wojny w
                  powietrzu. (BTW lepsze byłoby sformułowanie "wyposażone w systemy
                  antyrakietowe" gdyż nie są to żadne antyrakiety w sensie jakichś
                  pocisków, mających przechwytywać i niszczyć rakiety, lecz nadajniki
                  zakłóceń w podczerwieni).

                  > Również jednostką bojową były "Kromań" opisany przez Arkadego
                  > Fiedlera w "Dziękuje, ci kapitanie"?

                  Nie był "jednostką bojową", lecz był uzbrojony i pływał w konwojach.
                  Gdyby więc jakiś UBoot storpedował go bez ostrzeżenia, nie można by
                  mieć o to żadnych pretensji.
                  Jak ktoś tu już wcześniej napisał, nawet zgodnie z absurdalnie
                  restrykcyjnymi konwencjami regulującymi zasady wojny na morzu,
                  pochodzącymi z XIX i początku XX wieku, statki mające zainstalowane
                  uzbrojenie lub płynące pod eskortą (w konwoju) można atakować bez
                  ostrzeżenia.
                • kapitan.kirk Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 15:32
                  maaac napisał:

                  > Czyli dokładnie tak samo jako jednostki bojowe powinno się traktować
                  > izraelskie samoloty pasażerskie uzbrojone w antyrakiety

                  Nie są to oczywiście żadne "antyrakiety", tylko po prostu wyrzutnie flar,
                  mających za zadanie oszukiwanie prostych głowic samonaprowadzających się na
                  podczerwień - rzecz znana i stosowana od dziesięcioleci, także w lotnictwie
                  cywilnym (np. na samolotach VIPowskich czy transportowych dowożących pomoc do
                  "regionów zapalnych"). Systemem takim nie da się nikogo zaatakować ani zrobić
                  krzywdy.

                  > Również jednostką bojową były "Kromań" opisany przez Arkadego
                  > Fiedlera w "Dziękuje, ci kapitanie"?

                  Formalnie nie, ponieważ pływał w marynarce handlowej. Jednak ponieważ należał do
                  strony wojującej i posiadał uzbrojenie, można go było w warunkach wojennych
                  atakować na podobnych (acz nie całkiem takich samych) zasadach jak m.in.
                  Gustloffa. Jeśli interesuje Cię stan prawny, to m.in. tutaj dość o tym ciekawie:
                  tinyurl.com/y8g7296

                  Pozdrawiam
                  • maaac Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 02.02.10, 08:12
                    > Systemem takim nie da się nikogo zaatakować ani zrobić krzywdy.
                    No wiesz. Gustloff tez raczej nikomu krzywdy prócz "chcących" nie
                    mógł uczynić. Raczej "zaatakować" sam z siebie kogoś nie mógł....

                    Ale przyjmuję/rozumiem wytłumaczenie.

                    > Formalnie nie, ponieważ pływał w marynarce handlowej. Jednak
                    (..)
                    > : tinyurl.com/y8g7296

                    Dziękuje, z chęcią poczytam.
          • kapitan.kirk Re: Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 01.02.10, 13:36
            przyjacielameryki napisał:

            > Skoro Ty Kapitanie tak twierdzisz, to oznacza że tak było i zmieniam zdanie,

            Aj, zaraz się zarumienię jak pensjonarka ;-)

            > al
            > e
            > tylko w sprawie zatopienia "Gustloffa"

            WG niestety nie był jedyny. Niedługo później w niemal identycznych
            okolicznościach Rosjanie zatopili transportowce Goya (ponad 6 tys. cywilnych
            ofiar) i Steuben (pond 4 tys. ofiar; co ciekawe zatopiony przez ten sam okręt
            podwodny co Gustloff). Na drugim końcu Bałtyku, na kilka dni przed końcem wojny,
            brytyjskie samoloty zatopiły statki Athena, Cap Arkona i Thielbek, biorąc je za
            transportowce wojska - w rzeczywistości zginęło na nich wówczas ponad 7 tys.
            więźniów z jednego z podhamburskich obozów koncentracyjnych (co prawda i tak to
            wiele nie zmieniło, bo Niemcy załadowali ich na te statki właśnie po to, by ich
            samemu zatopić na pełnym morzu ). Wojny totalne bywają nader ohydne :-(

            Pzdr
    • andrzejberlin miłość jest dobra na wszystko.... 01.02.10, 11:40
      melodramaty z półprawdami w tle
    • billyb W przeciwieństwie do Polaków.... 01.02.10, 12:08
      Niemcy mają bardzo dobrze funkcjonującą kinematografię, która opanowała sztukę
      robienia dużych widowisk dla szerokiej publiczności. Ulubionym tematem są
      historyczne "eventy". Aby film taki mógł powstać i się sfinansował, musi się
      siłą rzeczy "uśrednić" przekaz historyczny i wyposażyć opowiadaną historię w
      wątki komercyjne, które pozwolą przeciętnemu widzowi zaangażować się w
      opowieść. No, wiadomo, LOVE. Może nie jest to bardzo sexy, nie każdemu podoba
      się "polityczna poprawność", uproszczenia i nieznośny schematyzm, ale inaczej
      nikt by ich nie oglądał. A jednak te filmy oglądają masowo widzowie na całym
      świecie. Wraz z nimi ustala się w masowej świadomości konkretny obraz
      historycznych zdarzeń, bo kto narzuci swoją wersję wydarzeń w kinie masowym,
      ten ma władzę nad zbiorową świadomością historyczną. Niemcy robią to więc
      znakomicie, jako część ichniej "polityki historycznej". Jeżeli autor wykpiwa
      sobie te filmy, to mało z tego zrozumiał. Nasuwa się tu trochę porównanie z
      autostradami: Niemcy już dawno je mają, w Polsce dalej trwa dyskusja. Polakom,
      od 1989 do dzisiaj udało się wyprodukować JEDEN film, prezentujący naszą
      wersję zdarzeń historycznych , który można pokazywać na świecie, a mianowicie
      Katyń. Na pewno przewyższa on wartością artystyczną te niemieckie, ale te
      niemieckie lecą we wszystkich telewizjach Europy w prime time, a Katyń chyba
      raczej w 22:00 i w kanałach tematycznych.

      Nawiasem mówiąc, te wykpiwane produkcje, oraz masowo produkowane i sprzedawane
      seriale wprowadzają niemiecką kinematografię na obroty, o których polska
      mogłaby tylko marzyć. Niemiecka należy do najlepszych na świecie i znajduje
      się w najlepszej kondycji od chwili wybuchu II WS.
      Właściwie od jakiegoś czasu nie ma roku, by niemieckie filmy czy nazwiska
      (aktorzy, producenci, etc) nie znalazły się na liście nominacji do Oskara.

      Taka jest siła komercji...

      • przyjacielameryki Re: W przeciwieństwie do Polaków.... 01.02.10, 12:30
        Generalnie masz billyb rację. Jednak walka o prawdę historyczną cały czas trwa i
        np. Rosjanie pomimo olbrzymich wysiłków propagandowych przegrywają te swoje
        dezinformacje i oszustwa. Niemcy faktycznie robią to subtelnie i mądrze i
        przesłanie istoty sprawy w ich filmach ma jednak miejsce - np. to że
        czerwonoarmiści gwałcili Niemki i to wcale nie sporadycznie......!
        Katyń był pierwszym polskim, filmem pokazującym prawdę historyczną z czasów II
        w.ś. dotyczącą Polski na kierunku wschodnim, ale na pewno będą następne i
        następne, dużo lepiej zrobione pod względem komercyjnym i lepiej przystosowane
        do masowej oglądalności. To jest niezwykle ważna sprawa dla Polski, Plaków ale i
        Europy i świata - pokazać prawdę o II w.ś na wschodzie(mordy Polaków, wywózki w
        Sybir i zniewolenie tylko dlatego że byli Polakami itp.) ale tak żeby ludzie na
        całym świecie oglądali te wydarzenia z zapartym tchem!!!!!!!
    • ubiquitousghost88 Tajem. Poliszynela: "Niem. kinematografia to DNO" 01.02.10, 12:37
      • ubiquitousghost88 A hitlerowski garnizon ukryty pod pasażerami to co 01.02.10, 12:39
    • sinople Jak "Gustloff" został niemieckim "Titanikiem" 10.06.11, 12:02
      Brawa dla redaktora-recenzenta."Gustloff" jako film rozrywkowy!Czytam artykuł po latach bo właśnie obejrzałem film.Ciekaw jestem czy filmy o holocauście są dla autora i Gazety Wyborczej także filmami rozrywkowymi????Teraz mnie pewnie zamkną za "podważanie wyjątkowej roli holocaustu w dziejach świata".Niestety ludobójstwo nie było wynalazkiem Hitlera.Było przed nim i po nim.
    • piotrpsp wszyscy sa poprawni politycznie 09.11.11, 21:06
      wszyscy sa poprawni politycznie, jak za komuny, jaka za kizera, jak za cara, jak za Kaliguli, jak za ... . I co dziwne - zawsze sa poprawni politycznie nasi adwersarze - my nigdy. A wiec dla Rydzyka to Gazeta Wyborxza jest poprawnie politycznie, dla Gazety - to sa Niemcy co nie mowia wszystkiego do konca, za Kaliguli to byli rozni karierowicze co wykorzystywali mniej obytych w rzymskim swiecie. Ale smutna sprawa w tym wszystkim jest to ze jest to oblega ktora zwalnia od myslenie. A wiec Rydzyk nie musi nic rozumiec z Gazety, my mozemy lekcewazyc Niemcow, inni pogardzali nacjoanalizmami, czy to polskim, rosysjkim czy niemieckim. I swiat wtedy byl nieskomplikowany: mozna bylo dac w morde i tym sposobem zaoszczedzic pare calorii na przcy mozgu. Mysle jednak ze wzajemne zrozumienie Rydzykow, demokratow, nacjonalistow tez pomoze. Dlatego lepiej mi sie czyta teksty bez epitetow, ktore pomagaja cos zrozumiec.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja