Nie ma książek, nie ma nas

03.02.10, 17:46
Zgadzam sie z obrona bibliotek. Nie moge jednak zgodzic sie z
plytkimi stwierdzeniami na temat tekstu elektronicznego. Czy autor
sobie zdaje sprawe ze wiekszosc ludzi ktorzy pracuja umyslem i
zarabiaja na mysleniu analitycznym w calym cywilizowanym swiecie
czyta teksty eletronicznie? Czy autor sobie zdaje sprawe ze dostep
do ksiazki typu Google books, Amazon Kindle zwieksza czytelnosc?

Ten tekst pokazuje ze dobre intecje nie zawsze sa oparte na wiedzy.

Zycze autorowi szybkiego doksztalcenia sie, by nie podpieral
slusznych akcji dziwacznymi argumentami.

"Ale tekst elektroniczny zwykle nie ma tej stabilności, która buduje
umysł. Elektroniczny tekst jest płynny. Pojawia się i znika,
zasłaniany przez banery i pop-upy, moderowany lub interaktywnie
modyfikowany. Jest pisany bardzo pobieżnie, nieredagowany
(porównajmy blogi publicystów z artykułami prasowymi). Często jest
to niegramatyczny i nieortograficzny zapis urwanych półmyśli.
Kerckhove podaje, że emisja światła z ekranu osłabia myślenie
analityczne. Najważniejsze jednak jest to, że internet, dając
czytelnikowi miliardy tekstów w zasięgu ręki, utrudnia
skoncentrowanie się na tym jednym jedynym, właśnie czytanym...
Miliardy kuszą. Wystarczy kliknąć. Internetowy czytelnik jest
rozkojarzony i uprawia zapping."
    • hihihoho do pana d-jak-zupa 03.02.10, 20:27
      Spokojnie, autor jest całkiem poważnie dokształcony, sądząc po nazwiskach,
      które cytuje.

      Wszyscy ci ludzie, co to "zarabiają na myśleniu analitycznym, a czytają teksty
      elektroniczne", wykształcili się jednak na papierowych książkach. To za
      kilkanaście lat dopiero będzie widać, jak będzie myśleć pokolenie wykształcone
      na tekstach elektronicznych. Faktem jest, że w internecie czyta się o wiele
      gorzej niż na papierze. Nadzieja jest taka, że będą czytniki do e-booków bez
      netowego interface'u, na e-papierze, a nie na migoczącym ekranie.

      Pozdrawiam!
      • d_jak_zupa migotajacy ekran 04.02.10, 03:50
        Ci co sie wyksztalcili na czytaniu z monitora sa juz adiunktami na
        najlepszych uczelniach swiata (ponizej 30 lat). Chyba ze jak Panowie
        mowia o wyksztalceniu to chodzi o wyksztalcenie w szkole
        podstawowej, albo ze sam migotajacy ekran szkodzi nauce.

        Jezeli tak to wystarczy sie zastanowic, i przypomniec sobie ze
        istnieje telewizja.

        Na koniec, cytowanie nazwisk nie jest koniecznie objawem
        wyksztalcenia, moze byc tylko umiejtnoscia poslugiwania sie, tfu,
        internetem. Pisanie z sensem zas owszem swiadczy o pewnym
        wyksztalceniu.

        Pozdrawiam.

        hihihoho napisał:

        > Spokojnie, autor jest całkiem poważnie dokształcony, sądząc po
        nazwiskach,
        > które cytuje.
        >
        > Wszyscy ci ludzie, co to "zarabiają na myśleniu analitycznym, a
        czytają teksty
        > elektroniczne", wykształcili się jednak na papierowych książkach.
        To za
        > kilkanaście lat dopiero będzie widać, jak będzie myśleć pokolenie
        wykształcone
        > na tekstach elektronicznych. Faktem jest, że w internecie czyta
        się o wiele
        > gorzej niż na papierze. Nadzieja jest taka, że będą czytniki do e-
        booków bez
        > netowego interface'u, na e-papierze, a nie na migoczącym ekranie.
        >
        > Pozdrawiam!
        • zdzisiek66 Re: migotajacy ekran 04.02.10, 09:41
          internet, dając
          czytelnikowi miliardy tekstów w zasięgu ręki, utrudnia
          skoncentrowanie się na tym jednym jedynym, właśnie czytanym...
          Miliardy kuszą


          Ten argument pana Piątka to strzał w kolano. Logiczna konsekwencja: biblioteki
          dają tysiące tekstów w zasięgu ręki, utrudniając skoncentrowanie się na jednym
          jedynym, właśnie czytanym. Im większa biblioteka, tym gorzej :)
          Poza tym w dyskusji pomijany jest fakt, iż biblioteki są siedliskiem piractwa.
          Taki czytelnik pożycza sobie i czyta książkę, za którą nie zapłacił !!! To
          przecież kradzież własności intelektualnej :)
          • hihihoho Re: migotajacy ekran 04.02.10, 12:35
            Przyjacielu

            Sam sobie strzeliłeś w kolano i to pokazowo

            Przecież w bibliotece, szczególnie lokalnej, siedzisz rzadko
            Wypożyczasz książkę do domu
            A nawet jak siedzisz w bibliotece, to przelicz sobie, ile czasu chodzenie między
            półkami, a ile klikanie bez ruszania tyłka z fotelu
          • hihihoho do Zdziśka 66 04.02.10, 12:52
            Gdzieś moja odpowiedź zginęła, więc Ci napiszę jeszcze raz:

            Przyjacielu, sam sobie strzelasz w kolano, i to pokazowo:

            Po pierwsze, w bibliotece, szczególnie lokalnej, raczej bierzesz sobie książkę
            do domu, rzadziej tam siedzisz

            Po drugie, nawet jeśli już tam siedzisz, to policz sobie ile czasu i zachodu
            zajmuje chodzenie między półkami, a ile wygodne klikanie bez ruszania tyłka z
            fotela; dla ludzkiego umysłu różnica między minutami a nanosekundami jest ogromna

            Po trzecie, pokaż mi bibliotekę, szczególnie lokalną, w której są miliardy tekstów
          • katmoso Re: migotajacy ekran 04.02.10, 19:29
            Panie Zdzisku, czasami dla celów naukowych udawała mi się trudna
            sztuka posługiwania się kilkoma ksiązkami w jednym momencie. ale
            trudno to nazwać czytaniem. tak naprawdę przeczytałam, czy choćby
            przejrzałam je, wcześniej, wynotowując lub zaznaczając interesujące
            mnie fragmenty. za to kiedy czytam coś w internecie, to czas
            poświęcony na skupioną lekturę jest minimalny. choćby nie wiem jak
            wciągający był artykuł, to często zdarza mi się, że pojawi się
            ikonka nowej poczty, więc zaglądam, a tam informacja, że ktoś ma coś
            do mnie na facebooku, otwieram drugie okienko przeglądarki i wchodzę
            na facebook, potem chcę jeszcze sprawdzić prognozę pogody i stan
            swojego konta. albo w wikipedii sprawdzić jakieś fakty, o których
            jest mowa w artykule. wszystko to mogę robić obok czytania tekstu w
            internecie. za to kiedy mam w ręku książkę, papierową gazetę, bez
            problemu skupiam się tylko na niej.
            aha, mam kilkaset książek w domowej bibliotece, zwykle kilka w tzw.
            czytaniu plus te pożyczone z różnych instytucji czy od znajomych.
            nie myślę o nich wszystkich, kiedy czytam jedną.
        • hihihoho Re: migotajacy ekran 04.02.10, 12:43
          No właśnie, pisanie z sensem...

          - Pracownicy umysłowi poniżej 30 lat, jeśli zarabiają na myśleniu analitycznym,
          to raczej bardzo mało i to nie oni jeszcze dzisiaj wyznaczają trendy w świecie
          akademickim

          - A jeśli nawet oni te trendy wyznaczają (powiedzmy), to może właśnie jest to
          jeden z powodów, dla których poziom na tych uniwersytetach tak się obniżył?

          - Jeśli chodzi o szkołę podstawową, to alfabetyzacja w szkole podstawowej i
          sposób, w jaki jest realizowana, są niezwykle ważne: tam najefektywniej budowane
          są podstawy analitycznego myślenia - w większości wypadków, im później ktoś
          zaczyna, tym trudniej

          - Telewizja istnieje i odkąd istnieje, naukowcy obserwują regres kultury u elit
          i klasy średniej, a nauczyciele - niedowład intelektualny u uczniów; zanik
          książki wypartej przez inne media ekranowe może tylko ten proces przyśpieszyć

          - Nie mówi się "migotający", tylko "migoczący". Powodzenia w dalszej
          elektronicznej alfabetyzacji!
        • hihihoho do pana d-jak-zupa raz jeszcze 04.02.10, 12:46
          No właśnie, pisanie z sensem...

          - Pracownicy umysłowi poniżej 30 lat, jeśli zarabiają na myśleniu analitycznym,
          to raczej bardzo mało i to nie oni jeszcze dzisiaj wyznaczają trendy w świecie
          akademickim

          - A jeśli nawet oni te trendy wyznaczają (powiedzmy), to może właśnie jest to
          jeden z powodów, dla których poziom na tych uniwersytetach tak się obniżył?

          - Jeśli chodzi o szkołę podstawową, to alfabetyzacja w szkole podstawowej i
          sposób, w jaki jest realizowana, są niezwykle ważne: tam najefektywniej budowane
          są podstawy analitycznego myślenia - w większości wypadków, im później ktoś
          zaczyna, tym trudniej

          - Telewizja istnieje i odkąd istnieje, naukowcy obserwują regres kultury u elit
          i klasy średniej, a nauczyciele - niedowład intelektualny u uczniów; zanik
          książki wypartej przez inne media ekranowe może tylko ten proces przyśpieszyć

          - Nie mówi się "migotający", tylko "migoczący". Powodzenia w dalszej
          elektronicznej alfabetyzacji!
          • d_jak_zupa analfabetyzm myslowy 05.02.10, 18:22
            > No właśnie, pisanie z sensem...

            Zaczynac zdanie od 'No wlasnie" Wstyd!


            > - Pracownicy umysłowi poniżej 30 lat, jeśli zarabiają na myśleniu
            analitycznym,
            > to raczej bardzo mało i to nie oni jeszcze dzisiaj wyznaczają
            trendy w świecie
            > akademickim

            Ja mowie o ludziach pracujacych na czolowych uczelniach swiata
            (sprawdz moj post). Wiele tych adiunktow to sa osoby ktore nie maja
            skonczonych 30 lat, i maja wiekszy wplyw maja na nauke niz cala
            spolecznosc akademicka w Polsce. Oni od lat czytaja tylko z ekranu.
            Widac Panu ten swiat jest obcy.



            > - A jeśli nawet oni te trendy wyznaczają (powiedzmy), to może
            właśnie jest to
            > jeden z powodów, dla których poziom na tych uniwersytetach tak się
            obniżył?

            Na jakiej podstawie to twierdzisz? Stanford byl lepszy w latach
            30tych?


            > - Jeśli chodzi o szkołę podstawową, to alfabetyzacja w szkole
            podstawowej i
            > sposób, w jaki jest realizowana, są niezwykle ważne: tam
            najefektywniej budowan
            > e
            > są podstawy analitycznego myślenia - w większości wypadków, im
            później ktoś
            > zaczyna, tym trudniej

            To jest pustoslowie. Nie podparte zadnymi danymi. Kiedys uwazano ze
            sluchanie rocka and rolla oglupia i prowadzi do niechcianych ciaz.



            > - Telewizja istnieje i odkąd istnieje, naukowcy obserwują regres
            kultury u elit
            > i klasy średniej, a nauczyciele - niedowład intelektualny u
            uczniów; zanik
            > książki wypartej przez inne media ekranowe może tylko ten proces
            przyśpieszyć

            Ponownie kategoryczne stwierdzenie, nie podparte zadna mysla czy
            danymi. Telewizja nadaje masowo od lat 50 tych, nie ma danych
            wskazujacych ze spoleczenstwa rozwiniete od tego czasu zglupialy. 50
            lat to dwa pokolenia.


            > - Nie mówi się "migotający", tylko "migoczący". Powodzenia w
            dalszej
            > elektronicznej alfabetyzacji!

            Dziekuje z uwage. Na marginesie, powinno byc "nie pisze sie". No
            chyba ze Pan slyszy glosy.
    • bcc Nie ma książek, nie ma nas 04.02.10, 02:04
      no właśnie przed chwila przeczytałem w polemice napisanej przez
      urzędnika Ministerstwa Kultury,że to pisarz Tomasz Piątek ma
      pobudzić społeczności i władze lokalne do działań na rzecz
      bibliotek. To po co wydawać pieniądze na Instytut Książki i jak
      swoją drogą wygląda budżet Instytutu w porównaniu z chocby nakładami
      na zakup nowości w bibliotekach? Bo na przykład na program
      modernizacji bibliotek publicznych minister przeznaczył 3,5 miliona
      złotych w całym 2009 roku, czyli tyle, co na dofinansowanie
      produkcji jednego debiutanckiego filmu historycznego. Ciekawe, kto
      będzie pisal scenariusze do tych filmów...
    • majolika2 Re: Nie ma książek, nie ma nas 04.02.10, 08:03
      "...zwiększa CZYTELNOŚĆ. " ????
    • elsby Analfabetyzm to 04.02.10, 09:23
      dobra wiadomość dla kościoła.Biednie,ciemniacko , ale katolicko.Bez tych podejrzanych, protestackich nowinek samodzielnego zgłębiania pisma, bo z tego tylko same kłopoty : demokracja, wolność , rozwój i takie tam panie dziejku dziwy... Słuchać proboszcza, ręce na kołdrę i zdrowaś maryja.
      • mim05 Nie biblioteki... 04.02.10, 10:22
        Nie biblioteki są najważniejsze, a wychowanie dlań czytelników. Bo
        jak nie będzie chętnych do korzystania... to pomysł "o kant (.)
        roztrzaść".
        • dr.rocco Biblioteki sa potrzebne, i nie polemizowac z tym.. 04.02.10, 16:01
          Kto nie czyta ten jest ograniczony umysłowo.
    • gabkamski Nie ma książek, nie ma nas 04.02.10, 23:02
      Witam dyskutantów!!! Jedni jak i drudzy macie po części rację...Ale jedno jest
      tu pewne - globalny kapitalizm czy też liberalny debilizm nie potrzebują ludzi
      światłych, myślących. Sam fakt, iż Polacy młodzi i starzy nie wymuszają
      realizacji europejskich standardów np. służby zdrowia czy edukacji w tym
      przedszkolnej, opieki socjalnej na którą wbrew medialnej hucpie wydajemy mniej
      niż Czesi, co wykorzystuje banda okrzyknięta rządem. I Ci ludzie, niejaki
      Lewandowski, Buzek, którzy po części swoją działalnością doprowadzili do
      "wyprowadzenia" naszego własnego kapitału z naszego własnego kraju, teraz są
      za to nagradzani!!! Naród, który wybrał dwukrotnie prezydentem tow.
      Kwaśniewskiego, świadomego współpracownika służb specjalnych PRL, i
      wysuniętego przez PZPR na
      czołowe miejsce wśród ówczesnego establishmentu, taki "Naród", który tak
      naprawdę nim nie jest, stając się w miarę upływu czasu bezwolną szarą masą nie
      zasługuje na biblioteki i kulturę słowa pisanego...Bowiem te ciemne masy
      szczególnie młodych "tabula rasa", bez żadnej perspektywy historycznej w
      sobie, nie potrzebuje przyszłości - gdyż przyzwyczajone jest żyć z dnia na
      dzień, od przypadku do przypadku!!! Nie wierzę w Wielkie Nawrócenie czy też
      zbiorową ekspiację poprzez wiedzę
    • prawdziwy_dobrze_poinformowany Tę sprawę można bardzo łatwo rozwiązać !!! 05.02.10, 06:13
      Jak to ma wyglądać ???
      Idziesz np. do kościoła to musisz dać na tzw. tacę !!!
      Idąc do biblioteki TEŻ DAJ NA PODSTAWIONĄ PRZEZ BIBLITEKARKĘ TACĘ !!!
      Aha i jeszcze jeden szczególik: PAŃSTWO MA ZWOLNIĆ BIBLITEKU OD
      PODATKU, PRZEKAZYWAĆ NA BIBLIOTEKI 15 000 000 000 zł
      ROCZNIE ...
    • jar-ry Nie ma książek, nie ma nas 05.02.10, 18:12
      A po cholerę jakieś biblioteki?
      Od roku z moją "starą" jestesmy na emeryturze.
      Wykształciliśmy dwie córki na magistrów.
      Stara łazi po śmietnikach aby sobie dorobić.
      Przez 3 lata naznosiła do domu książek że chyba otworzę bibliotekę?.
      A gó...!
      Nie darmową...
      I to nie tylko Tołstoj czy Sienkiewicz...
      Ktoś wyrzucił do zsypu Kena Folleta "Świat bez końca" czy wszystkie
      tomy Sołżenicyna "Archipelag Gułag"
      Jakie biblioteki?!
      Po co to tym matołom...
      Dzisiaj jest ważniejsze czy Pan Prezydent będzie w Katyniu a nie czy
      ktoś czyta Sołnieżycyna..
      Tak ten naród wyglada...
      Mogę odstąpić za darmo prawie wsztstkie dzieła Sienkiewicza.
      Każdej bibliotece czy ludzim.
      Za darmo! Znalezione na śmietniku!
    • 3737aa Nie ma książek, nie ma nas 08.02.10, 05:10
      Racja.Korekta w RP jest nie 65% analfabetow a 85%-sondaz Rz na temat przyczyn
      Stanu Wojennego: tylko 15% odp poprawnie (ci, co potrafia analizowac i czytac
      a nie tylko lapac migawki TV i ich upudrowanych pol-idiotow ciagle szukajacych
      prawd od dawno publikowancych ZW,Rz, CIA, kontrwywiad USA,etc.
      Raczej zjawisko globalne zgodne z Biblia (prorocy zawsze mowie o nielicznych
      wybranych:Reszta wsrod motlochu nie tylko Jerozolimskiego, judaszow i
      klakierow. Sw.Pawel adresuje do wiernych: Glupi Galaci lub Koryntianie,
      prorocy jeszcze "lepsi"(siegnijcie pro Jeremiasza, Izajasza,etc.

      Zabierzcie holocie TV....co zrobi z czasem?
      • jar-ry Re: Nie ma książek, nie ma nas 08.02.10, 15:46
        Nie ma co zabierać TV
        W intrnecie można "za darmo" znaleźć i przeczytać prawie
        całą "klasykę"
        Ale żebym takie dzieła znajdował na śmietnikach?
        Sama oprawa tych dzieł jest warta sporo forsy...
        Co na to polscy nobliści litraccy?
        Niestety nie żyją.
        Jedyna żyjąca, powinna wszcząć kampanię ratujacą polska literaturę...
        Żeby "Potop" na śmietnik...
        I ty Noblisto śpisz spokojnie za "miecz nie chwytasz?"
        Z historii znam czas kiedy palono książki...
        Może to nieadekwatne ale "na śmietnik" jakoś mi się kojarzy!
    • ja_to_pierre_dolain Nie ma książek, nie ma nas 08.02.10, 22:18
      Podobnie jak autor, mam o naszej władzy niezbyt wysokie mniemanie.
      Uważam jednak, że nie jest ona aż tak głupia, żeby wspierać
      biblioteki. Na jej miejscu też bym ich nie wspierał.

      Taki błąd popełnili np. komuniści. Nauczyli ciemne masy czytać i
      pisać, postawili tysiąc szkół na tysiąclecie, pobudowali na wsiach
      domy kultury, pomagali zdolnym dzieciom z nizin dostać się na
      studia, a od byle młotkowego wymagali, żeby skończył przynajmniej
      zawodówkę. Gospodynie domowe oglądały wieczorami „Kabaret Starszych
      Panów” i „Noce i dnie”, bo wredni bolszewicy nie chcieli im
      wyświetlać „M jak miłość” ani gwiazd na czymś tam. Co z tego
      wynikło? Wyrosło oczytane, myślące, ciekawe świata i świadome swoich
      praw pokolenie, które pogoniło komunistyczną władzę w peezdooh
      .

      Żadna władza nie chce skończyć jak komuniści. Dlatego nie ładuje
      kasy w biblioteki, ale przyjmuje podejście racjonalne i
      perspektywiczne. To podejście ma już nawet swoją fachową nazwę:
      tittytainment
      , od tit– cycek i enterteinment
      rozrywka. Chodzi o to, żeby ciemne masy po dwunastu godzinach harówy
      w Biedronce za tysiąc sto złotych brutto zasiadły przed TV i,
      przepijając telewizyjną papkę piwem i colą, tudzież przegryzając
      plastikowymi cukierkami o aromacie identycznym z naturalnym, poczuły
      takie samo błogie otępienie, jak niemowlę nakarmione mlekiem matki.
      Żeby kolorowe obrazki na ekranie zadziałały na masy tak, jak
      grzechotki zawieszone nad kołyską. Żeby masy się nie darły. I żeby
      niczego nie chciały.

      Jak na razie, tittytainment przynosi oczekiwane rezultaty, o
      czym świadczy zarówno coraz większa oglądalność coraz bardziej
      idiotycznych seriali, jak i reakcje, a raczej brak reakcji
      społeczeństwa na wyczyny władzy.

      Władza nie jest więc zainteresowana wspieraniem bibliotek. I ja tę
      władzę całkowicie rozumiem. Bo gdyby, dla przykładu, chociaż połowa
      Polaków przeczytała ze zrozumieniem artykuł na temat OFE w
      ostatniej „Polityce”, to paru kolegów pana Zdrojewskiego wisiałoby
      już na latarniach z wyprutymi flakami. A po co im to.
Pełna wersja