Studia w Polsce 2020

04.02.10, 08:30
Najpierw rozwiązać PKA
i Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów

Jak Ameryka to Ameryka tam nie ma certyfikowania
szkół wyższych... każdy może się nazwać jak chce a resztę
załatwia tzw rynek...

Już to widzę w Bolandii... by się okazało że
90% tzw. naukowców to 100% pasożyty zajmujące się głównie sobą
    • croce Studia w Polsce 2020 04.02.10, 08:36

      • likwidacja państwowych stypendiów naukowych (mogą je nadal fundować np.
      pracodawcy), a zwiększenie stypendiów socjalnych.

      Nie wierzę że to pokrycie z projektem.
    • zbyszek.bejach Studia w Polsce 2020 04.02.10, 09:05
      college czy licencjat ? Co za różnica ? E&Y nie napracowała się za te
      dwa miliony - tyle kosztowała ekspertyza. Problem nie jest w
      tworzeniu modelu studiów wyższych, tylko w jego realizacji. Jeżeli
      będzie tak, że wykładowca akademicki będzie pracował na dziesięciu
      uczelniach, ajedynym zapleczem dydaktycznym będzie wynajęty od
      zbankrutowanej firmy biurowiec to nawet amerykański model nie pomoże.
      I nic nie pomoże jeżeli kształcenie Polaków będzie się odkładać do
      studiów wyższych, jeżeli z uporem maniaka będzie się lansować tezę,
      że dobry fachowiec to taki z papierem uczelni tzw. wyższej. Problem
      tak naprawdę leży nie w kształceniu ludzi pełnoletnich
      ale,nastolatków. Doskonałym przykładem są możliwości jakie dają
      techniki informatyczne. Świetnymi ekspertami są kilkunastolatkowie
      jeszcze przed ukończeniem gimnazjum. Jeszcze raz podkreślam. Problem
      jest w kształceniu nastolatków, w programach nauczania, w zakresie
      kształcenia. Jeżeli tego się nie przeanalizuje to dojdziemy do modelu
      Lema, który przewidywał że w życiu jednego pokolenia doczekamy czasów
      wymogu tytułu profesora dla motorniczego tramwaju,a tramwaj ten
      będzie mógł zamiatać tylko doktor habilitowany.
      stary mgr inż.
      • phhappy Re: Studia w Polsce 2020 04.02.10, 17:49
        To było opowiadanie Zajdla("Dokąd jedzie ten tramwaj?"), a nie Lema. Zresztą się
        zgadzam, ale polecałbym stworzenie szkół średnich z wyższym poziomem matury, np.
        jak międzynarodowa matura z matematyki na HL. Jednostki badawcze-uniwerki to
        świetne rozwiązanie, ale mam nadzieję że i świetne pieniądze - oby z myślą o
        tych najlepszych. Inaczej np. świetni Polscy informatycy znów wyjadą do USA na
        studia doktorskie.Gdyż kto przy zdrowych zmysłach(i myślami o rodzinie,
        mieszkaniu etc.)pójdzie pracować na asystenturze za 2000brutto... jak tu się
        skupić na rozwijaniu światowej nauki, gdy trzeba dorabiać w prywatnej firmie. A
        sektor prywatny kusi, a nauka zostaję tylko domową pasją, niestety zazwyczaj
        dorywczą.
        Matematyk MIMuw
    • nikt.wazny.nowy.nick oczywiscie naturalna kosekwencja tego bedzie... 04.02.10, 09:14
      mozliwosc oskarzenia uczelni, jesli po jej ukonczeniu nie bedzie mozna znalezc pracy zgodnej z zawodem. a co !! jak w USA to w USA.
    • kontakt-gw akredytacja w USA 04.02.10, 09:43
      flyhalf napisał:

      > Jak Ameryka to Ameryka tam nie ma certyfikowania
      > szkół wyższych... każdy może się nazwać jak chce a resztę
      > załatwia tzw rynek...

      Prosze sobie doczytac o systemie oceny learning outcomes i akredytacji w amerykanskim szkolnictwie wyzszym. Polecam temat Akredytacja w USA, w Centrum Informacji FIAP (Forum Integracyjne Academicus Poloniae).
      • flyhalf Re: akredytacja w USA 04.02.10, 21:09
        > Prosze sobie doczytac o systemie oceny

        nie mam czasu łaskawco, doszedłem do zdania na polecanej
        stronie że organizację założono w 2008

        biznes nie idzie i się promujesz?
    • myslacyszaryczlowiek1 W Polsce jest 645 tys urzędników 04.02.10, 09:56
      I jeszcze wydajemy 2mln zł na jakieś badziewne opracowania? Za komuny przed
      epoką komputerów, przy ręcznym sterowaniu wystarczyło 145 tys. To przecież ten
      E&Y ożeniło nas z podatkiem VAT. A teraz ci kolesie chcą doić jeszcze więcej
      maluczkich debili wprowadzając płatne studia.
      Dlatego coraz mniejsze wymagania w szkole.Coraz bardziej okrajany program
      szkolnym, coraz mniejsze wymagania na
      maturze, a o poziomie studiów szkoda mówić, skoro utrzymują się na nich
      osobnicy którzy dawniej trafiali do szkół zawodowych.
      W rezultacie mamy debilne społeczeństwo, które nie potrafi samodzielnie
      myśleć i wysnuwać wniosków.
      Sterowana przez media sfora debili będzie ujadać na forach za 40h tygodniem
      pracy nauczyciela, bo wystarczy im pokazać, że nauczyciel ma tylko 18h zajęć
      lekcyjnych, ma wakacje, ferie. Debilowi z zazdrości mało żyłka w dup.e nie
      pęknie, chociaż w życiu nie próbował z głowy mówić z sensem przez parę
      godzin dziennie, i jeszcze tak, aby widzowie z zainteresowaniem go słuchali.
      Debil nie pomyśli, że to jest wbrew jego interesom. Że rezultatem będzie
      jeszcze bardziej debilne nowe pokolenie, że jeszcze bardziej debilne będą jego
      dzieci.
      Już w tej chwili odpada program trzeciej klasy liceum. W programie mają się
      znaleźć tylko przedmioty maturalne.
    • kontakt-gw Mobilnosc a mity i demagogia 04.02.10, 10:08
      Polecam lekture mojego
      komentarza o
      mobilnosci
      pod artykulem Blizsza szkola wyzsza.

      Ku informacji czytelnikow. Tak!!! Tutaj chodzi wlasnie o konkurencyjny system
      grantow, w ktorych przewidziane beda srodki na godziwe pensje zarowno dla
      doktorantow jak i postdocow.

      Taki system przetnie feudalne przywiazanie (na lata) doktoranta do swojego
      promotora!!! Do tego jednak konieczna jest przemiana mentalna polskich
      pracownikow samodzielnych - doktorow sie ksztalci po to by ich WYPROMOWAC w
      swiecie, a nie by pracowali przez lata NA i niestety czesto rowniez ZA swoich
      promotorow. W koncu ktos musi pisac publikacje, prowadzic zajecia gdy
      doktor habilitowny czy profesor tytularny pracuje na kilku etatch lub zajmuje
      sie administrowaniem czy polityka
      .

      Stad opor przeciwko ustawowej mobilnosci bedzie rownie duzy jak juz jest
      przeciwko radom powierniczym. Zarowno ze strony korporacji samodzielnych jak i
      grupy doktorow, ktorzy uzyskali swoja prace dzieki postawie BMW.

      Bez tego jednak nic sie na polskich uczelniach niz zmieni - bez wzgledu na
      poziom finansowania. Strategiczna decyzja by nie wprowadzac teraz czesnego
      jest godna pochwaly. Obecny system nie jest zdolny przelozyc zwiekszenia
      finansowania na jakosc - Balcerowicz niestety mial racje.

      Jakie sa kryteria zatrudniania (doboru) pracownikow najlepiej powinna
      uzmyslwoic czytelnikom forum wypowiedz prof. Zylicza (Fundacja Nauki Polskiej)
      w dyskusji panelowej, transmitowanej w telewizji "Budujemy na wiedzy".
      Prof Zylicz stwierdzil w niej, ze nie moze zrozumiec sytuacji gdy
      uczelnia nie znajduje 50 tysiecy zlotych na pensje dla doktora, ktory wniesie
      ze soba grant na DWA I POL MILIONA zlotych
      .

      Wypowiedz prof. Zylicza najlepiej obrazuje PRAWDZIWA przyczyne chowu wsobnego
      i dowodzi, ze nie chodzi tutaj o pieniadze.
      • chilly Re: Mobilnosc a mity i demagogia 04.02.10, 23:10
        Zwracam uwagę (kontakt-gw), że na kilku (2) etatach pracują nie tyle
        profesorowie, co pracownicy n-d popularnych kierunków studiów.
        I jeszcze: czy jak już doktoranci i doktorzy będą zarabiali te kokosy
        z grantów, to czy dla "samodzielnych" też coś zostanie? A skąd w
        ogóle to święte przekonanie, ze "samodzielni" (wszyscy) to Ferdki
        Kiepskie i Badziewiaki Intelektualne? Czy są dostępne jakieś wyniki
        badań w tej sprawie?
        I na koniec: Balcerowicz musiał odejść! I oby nigdy już nie wrócił.
        To m.in. jemu polska nauka i szkolnictwo wyższe zawdzięczają swój
        stan obecny.
        • kontakt-gw Re: Mobilnosc a mity i demagogia 04.02.10, 23:48
          > Zwracam uwagę (kontakt-gw), że na kilku (2) etatach pracują nie tyle
          > profesorowie, co pracownicy n-d popularnych kierunków studiów.

          Siegnijmy do zrodel
          str.11
          66% profesorów jest zatrudnionych w wielu miejscach;
          wielozatrudnienie koncentruje się na kierunkach
          pedagogicznych i społecznych, ekonomicznych oraz prawnych


          Koncentracja nie oznacza wylacznosci. Czyzby 66% calej populacji profesorow tytularnych (wszystkie dziedziny) bylo specjalistami na wyzej wymienionych kierunkach

          > A skąd w
          > ogóle to święte przekonanie, ze "samodzielni" (wszyscy) to Ferdki
          > Kiepskie i Badziewiaki Intelektualne? Czy są dostępne jakieś wyniki
          > badań w tej sprawie?

          Nie badan nie ma, ale sa bazy danych, opracowania takie jak prof. Kierzka i oficjalne wypowiedzi osob chyba najlepiej zorientowanych (przewodniczacy CK).
          Cytuje prof. Tazbira - Sejm RP 2005 r.
          Mniej więcej na 10 przejrzanych doktoratów od 4 do 7 doktoratów nie spełnia podstawowych wymagań

          Kto odpowiada za tak fatalny poziom doktoratow? Mamy pokolenie mlodziezy "ograniczonej intelektualnie" czy tez nieodpowiednio wyksztalconej?
          A kto ich ksztaci? Nadzoruje jako promotor? Recenzuje wynik pracy?

          Prosze nie uogolniac statystycznych wynikow na WSZYSTKICH. W tym systemie sa tez wspamniali ludzie: Naukowci i studenci. Tylko statysyka wskazuje, ze sa chyba w mniejszosci, a decyzje podejmowane sa "wiekszosciowo". Glos decydujacy ma wiec MEDIOKRACJA.
    • krwawy_krolik Uczelnie prywatne zawsze beda drozsze niz publiczn 04.02.10, 10:52
      Musza wypracowac zysk dla wlasciciela, a uczelnia publiczna jest non-profit.
      Do konkursow powinny byc dopuszczane tylko prywatne uczelnie kierowane przez
      fundacje non-profit.
    • leszlong Studia w Polsce 2020 04.02.10, 11:03
      Czy to jest ten raport E&Y?
      www.uczelnie2020.pl/docs/file/diagnoza%20stanu%20SW%20-%20prezentacja%2007_01_2010.pdf
      Świetne tam mają źródła grafik - opracowanie własne na podstawie Wikipedia
      Commons (str.7).
      Świetny jest ten raporcik. Jeśli to za niego wzięli 2 mln złotych, to gratulacje.
      • vfib Gdzie tam jest raport? 04.02.10, 21:01
        Link jest do krótkiej (i bardzo dobrej) prezentacji, a nie do żadnego raportu.
        Masz wzrok sokoli-prawie na każdym slajdzie jest wykres, źródła są różne a tu
        bach na 7 coś wzięli z Wikipedii
      • mario-radyja LOL at slajd 21 05.02.10, 00:07
        Cytat z PDFa: "Uderza różnica między liczbą uczestników studiów
        doktoranckich, a liczbą otwartych przewodów doktorskich"

        Studia trwają min. 3 lata. Ergo uczestników studiów musi być 3
        razy więcej od otwartych przewodów.

        > min. Kudrycka Zauważam w tej strategii wiele propozycji
        > zbieżnych z założeniami mojej reformy. To mnie cieszy.

        Jak znam życie, tego typu raporty zamawia się po to, żeby minister
        mógł dla swoich własnych pomysłów mieć papier potwierdzający ich
        słuszność: "Patrzcie! Nawet taka szacowna firma konsultingowa
        proponuje to, co ja cały czas chciałam zrobić! A więc muszę mieć
        rację!"
    • logophilos E&Y - "Eksperci" od wszystkiego = od niczego 04.02.10, 11:13
      2 miliony za coś takiego to skandal.

      Zakaz zatrudniania młodych doktorów to nonsens. Nie na zakazach
      powinna sie ta reforma opierać. Za co mają się przenosić do innego
      miasta. A jeśli mają rodziny, za co je przeprowadzą? Może będą
      dojeżdżać z miasta do miasta, a wtedy ich efektywność na pewno się
      nie podniesie.

      Niech ministerstwo lepiej płaci naukowcom, a nie pseudo-ekspertom,
      to polska nauka lepiej na tym wyjdzie.

      Pseudo-amerykanizacja bez zwrócenia uwago na to, że nie można żywcem
      przenosić modelu z jednego kraju do drugiego.

      Dopóki naukowiec nie będzie mógł wyżyć z nauki, to nie będzie się
      mógł jej w pełni poświęcać. Jakoś płacowych wzorów z Zachodu pani
      minister nie chce przenosić.

      Na razie ugrała to, co chciała - finansowanie uczelni prywatnych,
      gdzie sama jest nieźle umocowana.

      Gazeta Wyborcza zachowuje się tu bezrefleksyjnie.
      Łyknęła "ekspercki" projekt.
      • sekiapu Re: E&Y - "Eksperci" od wszystkiego = od niczego 04.02.10, 12:00
        W kwestii zakazów zatrudniania "własnych" doktorów zgadzam się z przedmówcą i z
        profesorem Fiedorem. Uważam to wręcz za jeden z najgłupszych pomysłów jakie w
        kwestii nauki słyszałam. Przymusowa zmiana miejsca zamieszkania czy
        "zafundowanie" kilku lub kilkunastu godzin np. w Polskich Kolejach Państwowych
        (ale to odrębny temat) z pewnością przyczyni się do rozwoju nauki. Oczywiście
        można zachęcać świeżo upieczonych doktorów do zmiany alma mater, np. finansowo,
        np. poprzez możliwość uzyskania grantu naukowego na innej uczelni itp., ale nie
        skazując ich na banicję!
      • mamula66 Re: E&Y - "Eksperci" od wszystkiego = od niczego 04.02.10, 16:05
        "Zakaz zatrudniania młodych doktorów to nonsens. Nie na zakazach
        powinna sie ta reforma opierać. Za co mają się przenosić do innego
        miasta. A jeśli mają rodziny, za co je przeprowadzą? Może będą
        dojeżdżać z miasta do miasta, a wtedy ich efektywność na pewno się
        nie podniesie."

        Owa "ekspertyza" swiadczy o znajomosci przez firme E&Y polskich
        realiow. Rzeczywiscie, w USA przeprowaddzka to jak kichniecie, ja
        sam sie przeprowadzalem 13 razy w ciagu 20 paru lat. Mobilnosc
        spoleczenstwa USA jest bardzo wysoka. I w calej swojej naiwnosci,
        E&Y uwaza ze caly swiat jest zbudowany tak jak USA. Niestety, nie
        jest, i mobilnosc pracownika w Europie jest znacznie mniejsza niz w
        USA. Co jest zwizane z realiami spoleczno/ekonomicznymi.

      • chilly Re: E&Y - "Eksperci" od wszystkiego = od niczego 04.02.10, 23:13
        GW nie tylko "łyknęła"projekt. Od wakacji już przygotowuje grunt,
        ostrzeliwując AHE.
      • przemek05 Re: Ernest i Mlody na nic kase wzieli 05.02.10, 01:08
        Ja bym dalej poszedl w reformatorskiej pasji: co tam bez
        habilitacji, bez matury profesorow mianowac!
    • mamula66 Re: Studia w Polsce 2020 04.02.10, 16:02
      "Jak Ameryka to Ameryka tam nie ma certyfikowania
      szkół wyższych... każdy może się nazwać jak chce a resztę
      załatwia tzw rynek..."

      Owszem, jest "certyfikowanie", jak najbardziej. Fakt, ze kazdy moze
      zalozyc "uczelnie" i wydawac "dyplomy", ale bez certyfikacji
      owe "dyplomy" sa tyle samo warte co bilet tramwajowy. Co wiecej,
      osobnik zyskujacy jakies apanaze w oparciu o taki dyplom moze zostac
      oskarzony o oszustwo, pozyskanie neinaleznych korzysci, i sad moze
      kazac finansowo naprawic szkody
    • stoniec Studia w Polsce 2020 04.02.10, 17:14
      Cala istota tej 'reformy' sprowadza sie w istocie do jednego zdania: "dopuscic
      uczelnie niepubliczne do budzetowych pieniedzy". Czyz to nie idealny biznes?
      Cala reszte wypracowania firmy E&Y (dopuszczonej juz do budzetowych pieniedzy)
      mozna wlozyc miedzy "Kopciuszka" i "Krolowa Sniegu".
      • logophilos o co chodzi w tej reformie? 04.02.10, 18:50
        > Cala istota tej 'reformy' sprowadza sie w istocie do jednego
        zdania: "dopuscic> uczelnie niepubliczne do budzetowych pieniedzy".
        Czyz to nie idealny biznes?> Cala reszte wypracowania firmy E&Y
        (dopuszczonej juz do budzetowych pieniedzy)> mozna wlozyc
        miedzy "Kopciuszka" i "Krolowa Sniegu".

        Ponadto - minister Kudrycka jest powiązana z uczelnią niepubliczną
        (jest tam prezydentem; ciekawe, że nie ma tej informacji w notce
        biograficznej na stronie ministerstwa). Ciekawe, że nie pisze się o
        tym w kontekście propozycji "ekspertów" z E&Y.

        Szkoda, że media dają się tak łatwo zmanipulować kilkoma sloganami i
        etykietkami.
    • orewuar Studia w Polsce 2020 04.02.10, 18:22
      Pania Pezda - dwa tysiące dwudziestego a nie dwutysięcznego dwudziestego!
    • fxpro Studia w Polsce 2020 04.02.10, 18:22
      Moim zdaniem jest to bardzo zly projekt. Kazdy mlody czlowiek
      powinien miec dostep do nauki-studiow jezeli tylko chce sie uczyc i
      panstwo powinno mu to udostepnic.
      Dlaczego E&Y pisalo ekspertyze? Dlaczego nie zaplacono jednej z
      uczelni za zrobienie jej?
      Szkolnictwo w USA chca zreformowac bo niektorzy obywatele nie
      potrafia czytac czy pisac nie wspominajac juz o logicznym mysleniu.
      Czy my naprawde musimy sie na nich wzorowac.
      • chilly Re: Studia w Polsce 2020 04.02.10, 23:16
        "Dlaczego E&Y pisalo ekspertyze? Dlaczego nie zaplacono jednej z
        uczelni za zrobienie jej?"
        Zapłacono. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół w Polsce zleciła
        pracownikom uczelni podobne opracowanie (za jedyne 400 tys. zł). Ale
        Pani Minister woli opracowanie bliższe jej pomysłom i interesom.
    • adam.2x Czemu dopiero w 2020 ? 04.02.10, 20:45
      Pomysły są bardzo dobre. Za darmo studia powinni dostać najlepsi kandydaci.
    • fxpro :) 04.02.10, 21:40
      Jezeli wszystko ma byc platne: szkolnictwo, ubezpieczenia,
      autostrady itp. To podatek powinien wynosic 0.5% zeby utrzymac muzea.
    • sunrisepl Studia w Polsce 2020 04.02.10, 22:37
      "Chcieliby w Polsce otworzyć college na wzór amerykański. Uczyłyby tylko do
      licencjatu. - Mają to być studia interdyscyplinarne, dające szerokie
      wykształcenie i w humanistyce, i w naukach ścisłych. Tak, żeby studenci nie
      byli skazani na wąską specjalizację." - ja się zapytam a po co ? Studia już i
      tak nie przygotowują do pracy, jest mnóstwo przedmiotów wypełniaczy, które nie
      wnoszą niczego konkretnego, na co nam kolejne zmarnowane 3 lata edukacji?
    • my52 Studia w Polsce 2020 04.02.10, 22:50
      a może tak its24.wordpress.com/2010/01/03/ile-zlotych-warte-sa-studia-2/
    • kwiecien45 Pogięło urzędasów To ograniczenie wolności uczelni 04.02.10, 23:25
      Ten "projekt" to próba urzędniczej ingerencji w autonomię szkół
      wyższych.
      Próba ręcznego sterowania szkołami wyżzymi przez niedouczonych
      magistrów z ministerstwa.
      Już po tzw. "minimach programowych" rodem z ministerstwa widać co to
      za ludzie i jaki jest ich poziom.
      Teraz ludzie ci mają organizować "konkursy".
      Znamy już takie "konkursy" i zasady ich roztrzygania.
      Już to przerabialiśmy.
      Rynek ma regulować pozycję uczelni a bezpłatne dzienne studia
      uniwesyteckie to konstytucyjne prawo dla najlepszych uczniów.

      Większość uczelni sama kształci sobie doktorów. Ponosi duże koszty.
      I co?
      Teraz po 2 latach oni muszą odejść?
      Dlaczego, po co, gdzie?
      Pogieło firmę i urzędników!

      A ile minister zapłaciła tej firmie za "ekspertyzę" i dlaczego
      ministerstwo zignorowało projekt reformy pzygotowany przez Rektorów
      szkół wyższych?
      Kolejna "reforma"?
      Tym razem po to aby wykończyć polskie uniwersytety?
      • kontakt-gw Re: Pogięło urzędasów To ograniczenie wolności uc 05.02.10, 00:10
        kwiecien45 napisał:


        > Już po tzw. "minimach programowych" rodem z ministerstwa widać co to
        > za ludzie i jaki jest ich poziom.

        Swietna uwaga!!! W pelni zgadzam sie, ze obecnie obowiazujace standardy ksztalcenia swiadcza o poziomie ich autorow.

        Jest tylko jedna "malenka" korekta. Standardy ksztalcenia zostaly opracowane przez zespoly kierunkowe powolane przez Rade Glowna Szkolnictwa Wyzszego - organ przedstawicielski srodowiska - wybierany w wyborach "demokratycznych" i "powszechnych". Ministerstwo (poprzednie!!!) nic nie zmienilo. Wczesniej RGSW przeprowadzila dlugie konsultacje srodowiskowe co zaowocowalo bardzo poznym terminem wydania rozporzadzenia i koniecznoscia ukladania programow studiow "w ciemno" - tylko na podstawie propozycji RGSW (bez rozporzadzenia).

        I to jest chyba najlepszy dowod dokad doprowadzilo nas pozostawienie wszelkich decyzji w rekach "demokratycznych" "przedstawicieli" srodowiska.

        Czasami warto poczytac przepisy zanim sie zabierze glos w dyskusji.
        Ciemny lud coraz mniej kupuje od tzw. elit akademickich - po prostu utrzymanie w tajmnicy tego co sie dzieje na polskich uczelniach przy 2 milionach studiujacej mlodziezy (z tego czesc korzysta z programu Erasmus i ma okazje poznac inne standardy) nie jest juz dluzej mozliwe.
        • logophilos Re: Pogięło urzędasów To ograniczenie wolności uc 05.02.10, 02:11
          "...po prostu utrzymanie w tajmnicy tego co sie dzieje na
          polskich uczelniach ..."

          Prosiłbym Autorkę tego wpisu o więcej spokoju. Proszę nie tworzyć
          atmosfery Spisku. Brzmi to tak, jakby wszyscy naukowcy
          ukrywali w Tajemnicy jakieś ciemne Sprawki. Kto Pani
          kazał takie rzeczy pisać?

          Jeślibym powiedział, że wszyscy dziennikarze są nierzetelni i
          kłamią, to chyba nie byłoby miło tym, którzy tak nie robią. Wielu
          dziennikarzom byłoby po prostu przykro.

          A zatem trochę szacunku dla ciężko pracujących naukowców. To nie
          lata 50. w PRL-u, ani IVRP, więc bez nagonek, please.

          I jeszcze jedno: ci, którzy pracują na więcej niż jednym etacie, nie
          robią tak dlatego, że ich to pasjonuje. Najczęściej z tego powodu,
          iż z jednego etatu ciężko im byłoby wyżyć.

          cóż, może to zbyt banalna prawda, żeby miała trafić na łamy Gazety
          .
          • kontakt-gw Re: Pogięło urzędasów To ograniczenie wolności uc 05.02.10, 11:35
            > "...po prostu utrzymanie w tajmnicy tego co sie dzieje na
            > polskich uczelniach ..."
            >
            > Prosiłbym Autorkę tego wpisu o więcej spokoju. Proszę nie tworzyć
            > atmosfery Spisku. Brzmi to tak, jakby wszyscy naukowcy
            > ukrywali w Tajemnicy jakieś ciemne Sprawki. Kto Pani
            > kazał takie rzeczy pisać?
            >
            Droga Autorko/Autorze

            Przepraszam, ale moj komentarz dotyczyl wylacznie programow studiow i dosc
            powszechnej proby ze strony srodowiska przekonania spoleczenstwa, ze ich ksztalt
            jest wina jakichs tam niedouczonych urzednikow.

            Tymczasem jeszcze raz powtarzam:
            obecny ksztalt programow studiow i tresci w nich zawarte to w STU PROCENTACH
            dzielo srodowiska - zarowno standardy ksztalcenia jak ich przekucie na konkretne
            syllabusy.


            Oczywiscie wystepuje olbrzymie niedofinansowanie glownie dzialanosci
            dydaktycznej (a nie naukowej jak twierdzi srodowisko) i jaki jest system
            finansowania etatow na uczelniach (sztywne powiazanie z pesnsum) kazdy dobrze wie.

            Jest fatalny, jednak na poziomie uczelni srodowisko "nie zdalo egzaminu". Nawet
            na bazie nienajlepszych standardow ksztalcenia mozna bylo napisac duzo lepsze
            programy studiow, ktore podniosly by szanse mlodziezy na rynku pracy.

            Decydenci jednak walcza glownie o "godziny pensum" dla swoich (walka o etaty
            miedzy katedrami), dopasowuja programy i syllabusy do wiedzy i kompetencji juz
            zatrudnionych osob. Ta ostatnia informacje potwierdzil rowniez raport ekspertow
            - o ile dobrze pamietam raport Banku Swiatowego z 2004 r.

            Jeszcze inna kwestia jest tworzenie "nowych" kierunkow i przekazywanie pod nowa
            nazwa starych tresci, na co coraz czesciej skarza sie studenci.

            Tymczasem w prasie zarowo uczelnie publiczne jak i panstwowe zachwalaja wysoki
            poziom dydaktyki, co jest w opozycji do odczuc pracodawcow i ansolwentow bo
            konfrontacji z rynkiem pracy.

            Nie oznacza to, ze nie ma w Polsce miejsc gdzie to ksztalcenie przebiega
            prawidlowo, gdzie sa wspaniali i odpowiedzialni nauczyciele akademiccy -
            problemem jest jednak to, ze statystyczmie jest ich zdecydowanie zbyt malo.

            Ot i cala tajemnica, ktora zaczyna byc tajemnica polisyznela pomimo prob PR
            podejmowanych przez ludzi w gronostajach.

            Pretensje o nieodpowiedzialne sugerowanie nieetycznych zachowan, prosze
            przykladowo skierowac do profesora Janusza Tazbira
            , ktory w Sejmie RP tak
            wypowiadal sie na temat zwiazkow miedzy jakoscia polskich doktoratow a
            procedurami przyznawania stopnia naukowego doktora przez uczelnie:
            Cytuje:
            Nie bardzo sobie wyobrażam, w jakiej formie miałoby się dokonywać owo
            podwyższenie wymagań: czy poprzez apele do sumień recenzentów
            opiniujących prace doktorskie, do sumień rad wydziałowych, do
            sumień dziekanów?
            (...)
            Mniej więcej na 10 przejrzanych doktoratów od 4 do 7 doktoratów nie spełnia
            podstawowych wymagań.



            • logophilos Re: Pogięło urzędasów To ograniczenie wolności uc 05.02.10, 21:02
              "Oczywiscie wystepuje olbrzymie niedofinansowanie glownie
              dzialanosci
              dydaktycznej (a nie naukowej jak twierdzi srodowisko) i jaki
              jest system finansowania etatow na uczelniach (sztywne powiazanie z
              pesnsum) kazdy dobrze wie."

              Niedofinansowanie dotyczy i działalności dydaktycznej, i naukowej
              .

              Problem w tym, że Polska to nie USA i transfer systemu z USA zetknie
              się z polską bieda.

              Chciażby: na Zachodzie normalną jest rzeczą, że wydawnictwo naukowe
              zakontraktowuje książkę u autora, płacąc mu oczywiście godziwie.
              Autor ma rok-dwa na napisanie książki (czy t podręcznika, czy
              monografii w oparciu o najnowszy stan wiedzy). Tymczasem w Polsce
              zdarza się bardzo często, że wydawcy nie płacą autorom lub płacą
              grosze, albo - wiem o kilku przypadkach - żądają, by autor
              dofinansował publikację z własnej kieszeni (mimo że wydawca dostał
              na książkę grant).

              Ponadto, pani minister Kudrycka na hasło "kryzys!" poobcinała budżet
              uczelniom publicznym. Nie ma więc pieniędzy na wiele inicjatyw, nie
              ma pieniędzy np. na stypendia rektora dla naukowców. Bardzo trudno
              uzyskać pieniądze na ważne uczelniane publikacje seryjne itp, itd.

              Generalnie reforma negatywna (poprzez administracyjne zakazy) jest
              dużo gorsza niż pozytywna (poprzez tworzenie stymulujących do
              działania perspektyw).

              To nie jest tak, że środowisko akademickie nie chce zmian. Boi się
              głupich zmian. Przy tej pani minister, która jest (zbyt) silną
              lobbystką środowiska uczelni niepublicznych, zmiany mogą zaszkodzić
              temu, co jest dobre na uczelniach publicznych.

              Poza tym pani minister i ekspertom z E&Y raczej obca jest
              humboldtowska idea uniwersytetu.
              Uniwersytety to nie WSAPy, ani fabryki edukacyjne.

    • princealbert college'e 05.02.10, 11:36
      a, to fajowo
    • akpobor Studia w Polsce 2020 05.02.10, 13:31
      Największym problemem szkolnictwa wyższego w Polsce jest jakość edukacji i
      niedostosowanie oferty studiów do potrzeb rynku. Studiowałem w jednej z
      większych uczelni publicznych w kraju. Poziom niektórych zajęć był po prostu
      żenujący. Spora część wykładowców traktuje prowadzenie zajęć jako przykry
      obowiązek. Przychodzi na zajęcia z biegu, czasem nie przychodzi wcale i odwala
      swoje mając efekty swojej pracy głęboko w poważaniu. Jest to część milczącego
      paktu pomiędzy studentami a wykładowcami, według którego wykładowcy robią mało
      i mało wymagają więc i studenci nie muszą robić wiele. Jedni i drudzy dostają
      za to zapłatę, nauczyciele w formie pensji, studenci w formie ocen i wszyscy
      są zadowoleni. Nie twierdze, że dotyczy to wszystkich zajęć, ale nie jest to
      problem marginalny. Na ludzi wymagających i próbujących studentów na moim
      wydziale czegoś nauczyć pojawiały się zaraz skargi nie wiadomo o co . Kiedyś
      na konsultacje do jednego z takich wykładowców przyszła panienka z pretensjami
      o to, że ona się przecież uczyła więc jak on mógł postawić jej 2. Jeśli ona
      się uczyła, ale nie zdała to chyba jest jego wina a nie jej. Po prostu nie
      wiadomo czy się śmiać czy płakać. Poziom wiedzy większości studentów jest więc
      słaby i szkoda, że tego nie sprawdza w jakiś sposób PAK. Studia powinny być
      ciężką pracą tylko wtedy studiowałoby pewnie o połowę mniej studentów niż
      obecnie. Nie umiesz - żegnaj. Być może i ja nie skończyłbym wtedy studiów, ale
      właśnie tak powinno być. Niestety u nas utrzymuje się ta mierną masowość dla
      utrzymania miejsc pracy szanownej kadry naukowej i tworzenia nowych dla ich
      wychowanków, znajomych czy jak to często bywa rodzin. Efektem tego jest
      dewaluacja wyższego wykształcenia. Przyjmuję się więc ludzi na kierunki
      kształcące takich specjalistów, których mamy już pod dostatkiem. Są chętni
      jest kasa do zrobienia i tyle. Rektorzy chcą więcej pieniędzy. Nawet jeśli
      będzie ich więcej niewiele się zmieni bo zwłaszcza w publicznych szkołach
      wyższych są one po prostu marnowane. Zarządzanie tymi szkołami tkwi jeszcze
      często w PRL-u. Decyzje podejmowane są na podstawie intuicji bądź danych nie
      mających wiele wspólnego z rzeczywistością. Gdyby przeprowadzono zewnętrzne
      audyty gospodarowania środkami finansowymi w przypadku wielu uczelni wyniki
      byłyby bardzo niepokojące. Należy więc skoordynować oferty studiów ze
      strategią rozwoju, podnieść jakość kształcenia i wprowadzić lepsze standardy
      zarządzania uczelniami. Wyobrażam sobie jednak, że wielu dobrze żyjącym z tego
      'biznesu' takie zmiany by się nie spodobały.
    • dokrorantka Studia w Polsce 2020 07.02.10, 10:40
      Właśnie zaczęłam studia doktoranckie i przedstawiony pomysł przyprawił mnie o gęsią skórkę. Już dziś studia takie wymagają ode mnie wielu wyrzeczeń - pracuję na uczelni po 8-10 godzin dziennie, do tego obowiązkowe zającia i nie dostaję żadanego wynagrodzenia czy stypendium. Mam 25 lat i jestem zmuszona pozostawać na utrzymaniu rodziców, nie mam kiedy podjąć pracy zarobkowej. Przez 4 lata w naszym kraju mam status dziecka - nie mogę wziąć kredytu na mieszkanie, nie mogę nawet kupić telefonu, bo większość firm uznaje, że student to osoba do 25 roku życia.
      To co pomagało to świadomość, że po 4 latach będzie lepiej. Jeżeli będę dobra i będzie miejsce to dostanę pracę na uczelni, pewną stabilizację. A teraz ktoś mi mówi, że 0 stabilizacji, że muszę spakować walizki i gdzieś jechać jak chcę zarabiać w zawodzie który zdobywam.
      Ci młodzi doktorzy to przecież normalni ludzie. To, że nie chcemy porzucać naszego życia nie wynika z lenistwa czy niechciejstwa. Chcemy jak każdy człowiek w naszym wieku móc założyć rodzinę, kupić mieszkanie, ustatkować się. System motywacyjny w postaci ofert kilkumiesięcznych wyjazdów, na które zostają przyznane stypendia jest jak najbardziej atrakcyjny, nie chodzi przecież o zatrzymanie własnego rozwoju, ale jego cena musi być akceptowalna.

      Chciałam jeszcze odczarować kwestię grantów. To nie jest tak, że nasze państwo ma worek bez dna, z którego każdy projekt, o ile jest dobry zostanie sfinansowany. Pieniędzy nie starczy na wszystkie pomysły, nawet jeżeli wszystkie będą świetne. Dlatego nie może to być podstawa zatrudniania. Ponadto w grantach pieniądze na pensje stanowią zaledwie ułamek - generalnie z dobrego grantu (w mojej dziedzinie badań) doktor dostaje do 1 tys. zł miesięcznie z czego 40% musi zostać odprowadzone do zusu. Ilu ludzi jest gotowych pracować za takie pieniądze, zwłaszcza jak ich uzyskanie nie jest pewne ???

      Nie wiem też skąd przekonanie w społeczeństwie, że naukowcy to banda nierobów. Tam gdzie ja jestem każdy nieomalże pracownik wyrabia 2 etaty, dostając pensje za 1. Nie dlatego, że tak chcą. Tylko praca zajmuje tyle czasu, a uczelnie nie za bardzo płacą za nadgodziny. Są zajęcia, praca badawcza. Mój promotor ma nieodebrany urlop za kilka lat wstecz i nie ma kiedy go wykorzystać.
      Więc bardzo proszę się zastanowić jak wygłasza się opinie o małej kreatywności, mobilności i konkurencyjności kadry. Bo wśród naukowców i pracowników uczelni jest wielu wspaniałych, zaangażowanych ludzi, którzy wbrew przeciwnościom starają się popychać naukę polską i edukację naprzód.

      Pomysł E&Y nie wydaje się być możliwy w polskich realiach.
      Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić na kupno naukowców z Polski, Japonii i wielu innych krajów, jednocześnie na swoich uczelniach kształcąc półinteligentów.
      Polska jeżeli przyjmie podobny system straci swój jedyny prawdziwy majątek - oświecone umysły własnych obywateli
Pełna wersja