jhbsk 09.02.10, 10:43 Prawdziwy ojciec pójdzie na urlop ojcowski a nie "tacierzyński". Co was opętało z tą kretyńską nazwą? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
deerzet No, gratuluję, Redakcjo, gratuluję 09.02.10, 11:35 Samą nazwą urlopu zniechęcicie ojców do pójścia na ojcowski urlop... Wytwór półgłówka od nagłówków zawali taaaką ideę. Pogratulować Wam, czy współczuć? Który ojciec lubi, jak go nazwą dołować? Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: No, gratuluję, Redakcjo, gratuluję 09.02.10, 13:00 deerzet napisał: > Samą nazwą urlopu zniechęcicie ojców do pójścia na ojcowski urlop... > > Który ojciec lubi, jak go nazwą dołować? A może współczesne matki nie lubią wcale archaicznego słowa "macierz" i przymiotnika od tegoż słowa utworzonego? Nie mówiąc już o tym niezwykle mylącym słowie "urlop" - przecież to żaden urlop nie jest. Twoje argument o "dołowaniu" są w ogóle odczapowe. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet No, to koniec ... 09.02.10, 15:41 Jeśli {Kontodopisanianaforum} nie jest kontem do spierania się z każdym o wszystko, to niech nie krąży po argumentach ad personam i poda sama, czy jej słowo "macierz", "maciora", odpowiada. I co o tej idei sądzą inne matki i na matki kandydatki. Żaden rozumny mężczyzna, ojciec - lub na ojca kandydat - nie dezawuuje idei wspólnego, od małego, wychowywania dziecka! Znam kilku, co kilkakrotnie byli na takim urlopie, zwanym wtedy jeszcze wychowawczym! Rozumieją oni świetnie te potrzeby swych żon, matek dzieciom i samych dzieci. Ale inni mężczyźni spojrzą na tę nazwę "urlopu" - i choćby nawet i mieli zamiar przyłączyć się do całodobowego analizowania zawartości pieluszek, do czekania, kiedy się dzieciaczkowi po posiłku odbije - do wspomożenia matek ich dzieci - to widząc domniemanego "tacia" im się tych, zwykłych w wychowywaniu berbecia rzeczy, odechce. Podkreślę - samą nazwą Redakcja rozwala ideę, wydawałoby się, samograja. Ba! Można by jej zaliczyć cegiełkę dołączania się do spadku dzietności Polski i demograficznej w przyszłości katastrofy systemów emerytalnych. Obym się mylił! :)) Tak to pęd za czytalnością nam w pieluchach skrzeczy! *** Wykoncypowana przez Ciebie myśl do pisania na forum może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut. Odpowiedz Link Zgłoś
whiskeyjack Odpowiedź 09.02.10, 11:54 Zostałem przez czytelnika "wojo.b" nazwany "łosiem"... oraz "mniej niż zero" tylko dlatego, że mam inne zdanie, no cóż mimo wszystko odniosę się de meritum. Nie było moim zamiarem krytykowanie mężczyzn, którzy nie chcą bądź nie potrafią zarabiać więcej niż ich żony - to nie jest zresztą często kwestia własnego świadomoego wyboru a okoliczności, co widać jak sądzę po emocjonalnym wpisie "wojo.b". Chciałem natomiast podkreślić, że dla naprawdę małego dziecka (czyli do końca 1 roku zycia) obecność matki jest po prostu ważniejsza i nie zmienią tego żadne propagandowe kampanie - facet nie będzie w stanie karmić dziecka piersią, a więź jaka istnieje między matką a dzieckiem już w chwili urodzenia, nie będzie dla ojca nigdy osiągalna, a nawet bliska relacja musi zostać zbudowana na innych podstawach. Stąd mimo, że należy zachęcać kobiety do powrotu do pracy po okresie macierzyństwa to mówienie, że wszystko jedno czy ojciec, czy matka opiekuje się dzieckiem po urodzeniu jest po prostu nieprawdziwe, choć na pewno politycznie poprawne. pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
leftt Re: Odpowiedź 09.02.10, 12:37 Przez pierwsze miesiące życia naszego dziecka żona była na macierzyńskim i cały czas przebywała z małym. Ja też się nim zajmowałem, ale także chodziłem do pracy.Siłą rzeczy wytworzyła się silniejsza więź między dzieckiem a matką niż między dzieckiem a ojcem. Kiedyś musiałem zostać z małym sam, żona gdzieś wyszła. Dzieciak spanikował i ryczał przez równą godzinę. Było to nie do opanowania.Ojciec nie jest w stanie całkowicie zastąpić matki w początkowych 2-3 miesiącach życia niemowlaka, niezależnie od tego, co szanowni dziennikarze sobie zadekretują. I jeszcze jedno: połowa wpisów pod każdym artykułem dotyczącym urlopów ojcowskich nie odnosi się do samej problematyki, tylko słusznie miesza z błotem dziwoląg językowy "tacierzyński". Powiem w prostych, żołnierskich słowach: przestańcie wreszcie w redakcji uzywać tego słowa bo ludzi to wku...a i zabija merytoryczną dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: Odpowiedź 09.02.10, 13:10 leftt napisał: > Przez pierwsze miesiące życia naszego dziecka żona była na > macierzyńskim i cały czas przebywała z małym. Ja też się nim > zajmowałem, ale także chodziłem do pracy.Siłą rzeczy wytworzyła się silniejsza więź między dzieckiem a matką niż między dzieckiem a > ojcem. > Kiedyś musiałem zostać z małym sam, żona gdzieś wyszła. Dzieciak > spanikował i ryczał przez równą godzinę. Było to nie do > opanowania. Wzruszająca opowieść, tylko że poniższy wniosek, czyli: > Ojciec nie jest w stanie całkowicie zastąpić matki w > początkowych 2-3 miesiącach życia niemowlaka, niezależnie od tego, co szanowni dziennikarze sobie zadekretują. jest co najmniej dziwny... Ma on niby wynikać z tego, że mniejszy twój udział w opiece spowodował słabszą więź z dzieckiem? Może przemyśl jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
leftt Re: Odpowiedź 09.02.10, 13:49 Przemyślałem i cały czas wychodzi mi to samo. Dziecko czuje większą więź z osobą, z którą jest przez cały czas i nie zmieni tego żaden dodatkowy tydzień urlopu. Oczywiście nie oznacza to, że tata mniej kocha dziecko niż mama, ale chyba nie muszę tu uprawiać aż takiej łopatologii. Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: Odpowiedź 09.02.10, 13:06 whiskeyjack napisał: > dla naprawdę małego dziecka (czyli do końca 1 roku zycia) obecność matki jest po prostu ważniejsza i nie zmienią tego żadne propagandowe kampanie - facet nie będzie w stanie karmić dziecka piersią, a więź jaka istnieje między matką a dzieckiem już w chwili urodzenia, nie będzie dla ojca nigdy osiągalna, Mieszasz kwestie fizjologiczne z psychicznymi. Nikt nie każe tu facetom być w ciąży rodzić ani karmić piersią. Jest akcja, by ojcowie i matki dzielili się opieką nad dzieckiem. Ta opieka to nie tylko karmienie piersią. Np. matki, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą karmić piersią są wg ciebie czuć gorsze - tylko dlatego? Co z "naprawdę małymi dziećmi", które są adoptowane? Dla nich też obecność matki będzie ważniejsza? > mówienie, że wszystko jedno czy ojciec, czy matka opiekuje się dzieckiem po urodzeniu jest po prostu nieprawdziwe Powtórzę raz jeszcze: opieka nad dzieckiem to nie jest wyłącznie karmienie piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
dwatrzynascie sam sobie odpowiedziałeś 09.02.10, 13:36 urlop "tacierzyński" jest, jak to określił whiskeyjack (ach, czemuż ja na to nie wpadłem) dla taciów, stąd i nazwa. ojcowie w tym czasie zajmują się ojcowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
wuk4 Mylisz się... 20.02.10, 12:01 dwatrzynascie napisała: > urlop "tacierzyński" jest, jak to określił whiskeyjack (ach, czemuż > ja na to nie wpadłem) dla taciów, stąd i nazwa. > > ojcowie w tym czasie zajmują się ojcowaniem. Jeżeli dla taciów jest tacierzyński, to dla ojców byłby ojcierzyński. "Tacierzyński" to dziwoląg językowy - wydaje mi się, żę ktoś go opłaca w mediach, zaczynam wierzyć teorii spiskowej... Są osoby, którym zależy na skretynieniu języka polskiego. Wreszcie "Gazeta" odważyła się poruszyć ten temat tabu - sama prowadziła kampanię na rzecz słowa "tacierzyński" i wreszcie jej to dziwolągowate słowo stanęło kością w gardle. A może by zasięgnąć porady w Radzie Języka Polskiego? Czy brak odwagi, bo wiadomo, jaka będzie odpowiedź? Odpowiedz Link Zgłoś