O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc

08.03.10, 19:19

"Niemniej ranga tego problemu etycznego jest przecież ostro kontrowersyjna: od
kiedy właściwie zaczyna się życie ludzkie? I to również widzę u podstaw
myślowych sprawy Alicji Tysiąc."

***********************

Takie stawianie sprawy nie daje szans na rozstrzygnięcie sporu.

U podstaw sporu leży bylejakość (nieprzypadkowa, jak mniemam) procedur działań
prawem dozwolonych. Za bylejakość zapłaciło w końcu państwo. Gdyby prawo
przekładało się na dobrą procedurę, to Alicja Tysiąc dokonałaby zabiegu i...
nikt by o tym nie wspomniał.

O sprawie też nikt by nie wspomniał, gdyby Alicja Tysiąc zmarła lub straciła
wzrok.

Dziś wszyscy są mądrzy. Szanowny Panie Janie - trzeba było wtedy stanąć obok
Alicji Tysiąc, podjąć decyzję i wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystkie
skutki tej decyzji.

Jeżeli ktoś wtedy tego nie zrobił, to dziś nie ma moralnego prawa osądzać
zachowania Alicji Tysiąc, a tym bardziej wypominać jej należnego
zadośćuczynienia.

    • japolak Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 08:12
      Cóż - ja rozdzielam dwie płaszczyzny:
      1. Prawo państwowe - określające co legalne, a co nie
      2. Prawo kościelne - określające co zgodne z zasadami wiary, a co
      nie.

      W sprawie Alicji Tysiąc doszło do pomieszania obu porządków - ze
      względów religijnych uniemożliwiono skorzystania z praw cywilnych.
      Nie wchodzę tu w dyskusje, co jest etyczne. Gdyż nie ma na świecie
      ani w Polsce jednej etyki. Nie da się jednym kazaniem czy
      głosowaniem ustalić, od kiedy zaczyna się życie.
      Mogę uszanować wybór Włoszki, która chora nie zgodziła się na
      aborcję, bo wolała umrzeć ale uratować dziecko. Ale coś takiego jest
      PRAWEM kobiety, nie zaś OBOWIĄZKIEM.
      Nie ma dobrego wyboru - matka czy dziecko.
      • jazmig Wiadomo kiedy zaczyna się życie ludzkie 09.03.10, 09:01
        Nauka już dawno to rozstrzygnęła - życie ludzie zaczyna się w chwili
        poczęcia i nie istnieje żadna racjonalna granica postawiona w
        dalszym rozwoju człowieka.

        Pan Turnau, który mieni siebie być katolikiem, powinien takie rzeczy
        wiedzieć, a jeżeli nie wie, to powinien przestać udawać katolika.

        Jan Paweł II był ostrym i nieprzejednanym przeciwnikiem aborcji oraz
        ochrony życia człowieka od jego poczęcia. Każdy ksiądz katolicki
        myśli dokładnie tak samo, jak JPII.

        JPII też w razie potrzeby nie przebierał w słowach, cywilizacja
        śmierci to jego określenie tego, co obecnie się dzieje w wielu
        eruopejskich i amerykańskich państwach.
        • prawie_bezrobotny Re: Wiadomo kiedy zaczyna się życie ludzkie 09.03.10, 09:29
          Ale ktoś tu tnie!
          Napisałem kilka zdań, sądzę że dorzecznych i na temat. Pojawiło się to dosłownie na minutę. Kiedy zauważyłem, że jedno z moich zdań jest niedokończone, napisałem poprawkę. Też się ukazała na minutkę, ale już nie było mojego całego postu, który poprawiłem. Na to miejsce zaś(mojego tekstu) wszedł Jazmig prezentujący "jedynie słuszne" stanowisko. Czy to przypadek? Zaraz się przekonam.
          Wklejam mój głos (z poprawką) i będę obserwował, jak długo się utrzyma. Oto on:
          To, że Włoszka, jak powiadają, "wolała umrzeć ale uratować dziecko", jest skrótem myślowym albo uproszczeniem mocno kontrowersyjnym - choć rozumiem, że argument na rzecz świętości jak obszył. Ale po śmierci, która raz jest śmiercią, to znowu nie jest, jako "początek nowego wiecznego życia". Ponieważ wcale nie jest pewne w takiej sytuacji, czy dziecko przeżyje. A ta możliwość się tutaj nagle liczy o wiele bardziej i nie wiedzieć właści¬wie czemu. Bardziej lubimy bobaski niż mamusie, które nam ich dostarczają?! Kto tu jest "bardziej osobą", matka bohatersko dźwigająca różne ciężary błogosławionego stanu (być może któryś raz z rzędu), czy też dziecko jeszcze nie urodzone? Mająca też często obowiązki względem dziecka lub dzieci wcześniej urodzonych? Wybór arbitralny. Tylko kto ma do niego prawo?
          Że mama? Też to nie jest całkiem oczywiste. Po pierwsze – tradycyjny zakaz samobójstwa, a już zwłaszcza w przypadku matki czy kobiety u progu rozwiązania. Brzemienna cieszy się, a przynajmniej powinna, szczególną ochroną, aż tu nagle – w wypadku „konfliktu interesów” – tabu przestaje obowiązywać? Formuła męczeństwa jest obejściem tego zakazu, ale fakt pozostaje faktem: własnowolna decyzja o własnej śmierci. Choć to podobno kompetencja zastrzeżona dla Boga wyłącznie.
          Po drugie, poświęcając swoje życie dla zapewnienia możliwości urodzenia się jej płodu, skazuje de facto swoje dziecko na sieroctwo, ze wszystkimi ujemnymi konsekwencjami tego przypadku. Np. z taką możliwością, że dziecko to – o ile przeżyje – nie zazna być może nigdy tej serdeczności, ciepła i innych różnorodnych wartości, jakie dzieci zwykle dostają od rodzonych matek.
          Wniosek: rozmawiajmy, szlifujmy naszą moralność (niekoniecznie jednak po to, by ciąć) – bo jak na razie nie mamy się czym poszczycić. Tłuczemy się od ściany do ściany niczym niewidomi bez laski. Niby ją mamy (niebieską nawet), lecz jak co do czego, trup ściele się gęsto.

          Pozdrawiam Szanownego Pana Admina/Szanowną Panią Admin.
        • pavle Re: Wiadomo kiedy zaczyna się życie ludzkie 13.03.10, 10:06
          > Jan Paweł II był ostrym i nieprzejednanym przeciwnikiem aborcji oraz
          > ochrony życia człowieka od jego poczęcia

          Zapomniał Pan dopisać "...do naturalnej śmierci". Jakoś zadziwiająco często
          PEWNE środowiska przemilczają to niewygodne zakończenie. Zwłaszcza,
          kiedy trzeba zebrać trochę poparcia politycznego pohukując o (nierealnym
          w obecnej sytuacji politycznej) przywróceniu kary śmierci.
          • prawie_bezrobotny Re: Wiadomo kiedy zaczyna się życie ludzkie 13.03.10, 16:45
            Dla kogo niewygodne i ze względu na co? Proszę trochę jaśniej.
            Przede wszystkim jednak proszę zwrócić uwagę na spójność myśli (relacji), by już nie wspominać o rzeczowości ("przeciwnikiem ... ochrony życia"?).
            Za wiele wymagam?
      • prawie_bezrobotny Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 09:13
        To, że Włoszka, jak powiadają, "wolała umrzeć ale uratować dziecko", jest skrótem myślowym albo uproszczeniem mocno kontrowersyjnym - choć rozumiem, że argument na rzecz świętości jak obszył. Ale po śmierci, która raz jest śmiercią, to znowu nie jest, jako "początek nowego wiecznego życia". Ponieważ wcale nie jest pewne w takiej sytuacji, czy dziecko przeżyje. A ta możliwość się tutaj nagle liczy o wiele bardziej i nie wiedzieć właści¬wie czemu. Bardziej lubimy bobaski niż mamusie, które nam ich dostarczają?! Kto tu jest "bardziej osobą", matka bohatersko dźwigająca różne ciężary błogosławionego stanu (być może któryś raz z rzędu)? Mająca też często obowiązki względem dziecka lub dzieci wcześniej urodzonych? Wybór arbitralny. Tylko kto ma do niego prawo?
        Że mama? Też to nie jest całkiem oczywiste. Po pierwsze – tradycyjny zakaz samobójstwa, a już zwłaszcza w przypadku matki czy kobiety u progu rozwiązania. Brzemienna cieszy się, a przynajmniej powinna, szczególną ochroną, aż tu nagle – w wypadku „konfliktu interesów” – tabu przestaje obowiązywać? Formuła męczeństwa jest obejściem tego zakazu, ale fakt pozostaje faktem: własnowolna decyzja o własnej śmierci. Choć to podobno kompetencja zastrzeżona dla Boga wyłącznie.
        Po drugie, poświęcając swoje życie dla zapewnienia możliwości urodzenia się jej płodu, skazuje de facto swoje dziecko na sieroctwo, ze wszystkimi ujemnymi konsekwencjami tego przypadku. Np. z taką możliwością, że dziecko to – o ile przeżyje – nie zazna być może nigdy tej serdeczności, ciepła i innych różnorodnych wartości, jakie dzieci zwykle dostają od rodzonych matek.
        Wniosek: rozmawiajmy, szlifujmy naszą moralność (niekoniecznie jednak po to, by ciąć) – bo jak na razie nie mamy się czym poszczycić. Tłuczemy się od ściany do ściany niczym niewidomi bez laski. Niby ją mamy (niebieską nawet), lecz jak co do czego, trup ściele się gęsto.
        • prawie_bezrobotny Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 09:18
          Przepraszam, wypadło mi tertium comparationis po:
          Kto tu jest "bardziej osobą", matka bohatersko dźwigająca różne ciężary błogosławionego stanu (być może któryś raz z rzędu)
          powinno być: "czy dziecko jeszcze nie urodzone".
          • prawie_bezrobotny Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 09:33
            Istne czary!
            Teraz są wszystkie moje teksty: bez poprawki, z poprawką i poprawka.
            Zwracam honor przepraszając za insynuację.
            Ale coś się działo, bo kolejność jest niewłaściwa...
            • pavle Re: Sprawa Alicji Tysiąc 13.03.10, 10:08
              Spokojnie, to kwestia czysto techniczna. Forum "stoi" na kilku serwerach
              i synchronizacja między nimi nie jest natychmiastowa. W zależności z którym
              serwerem akurat połączy się przeglądarka, możemy trafić (losowo) na
              treść już zaktualizowaną, bądź jeszcze nie.
          • prawie_bezrobotny Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 09:38
            Jazmig bardzo się śpieszył/ła i też mu/jej się coś przytrafiło:
            >Jan Paweł II był ostrym i nieprzejednanym przeciwnikiem aborcji oraz
            ochrony życia człowieka od jego poczęcia. Każdy ksiądz katolicki
            myśli dokładnie tak samo, jak JPII.
            Przeciwnikiem ochrony życia? Lapsus linguae. Każdemu, widać, zdarzyć się może.
            • japolak Re: Sprawa Alicji Tysiąc 11.03.10, 17:18
              W jakimś stopniu jako oficjalnie praktykujący czuję się bardziej
              kompetentny niż papież, kardynał, biskup, proboszcz czy wikary.
              Praktykowałem z żoną seks, mamy dwoje dzieci, już dorosłych. Technik
              ani JP II ani B 16 nie muszą mnie uczyć. Bywają sytuacje trudne,
              bolesne. Papież może nie wiedzieć, co to jajnik. A jak żonie pół
              jajnika zostało - i tylko aborcja pozwoliła by trochę później
              urodziła normalne, nie zaś okaleczone dziecko?
              My są źli czy dobrzy?
              • pavle Re: Sprawa Alicji Tysiąc 13.03.10, 10:10
                Źli! Okaleczone dziecko to miał być krzyż dla Was (dar od Boga), żebyście
                pokutowali (i dziecko też). Pójdziecie do piekla.
          • klara551 Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 10:42
            Wszyscy odmieniamy przez wszystkie możliwe przypadki albo prawo
            płodu do życia,albo prawo kobiety do własnego życia i aborcji.A może
            czas podyskutować o tym dlaczego doszło do ciąży/nie myślę o samym
            współżyciu/.Dlaczego takich walk nie ma przed ciążą?Dlaczego nie
            myślą o tym co może być, kobiety świadome zagrożeń dla własnego
            zdrowia, jak w omawianym przypadku.Czy w przypadkach kiedy już
            urodziło się dziecko z chorobą genetyczną? A kiedy już jest ciąża,to
            reszta świata ma załatwić sprawę za lekkomyślną parę ,za matkę i
            ojca .A jak nie,to idziemy do sądu.Czy wszyscy,za miły seks i ciążę
            po nim chcą odszkodowań?Bo przecież niebyłoby ciąży,gdyby się
            pomyślało o właściwym zabezpieczeniu,albo czasami odpuściło i
            pomyślało najpierw o konsekwencjach.A tu? Chwila
            przyjemności,dziecko i jeszcze pieniądze .A te powinny być
            przyznane,ale nie wypłacone tej pani, a przeznaczone na
            UŚWIADOMIENIE dziewczyn.
            • prawie_bezrobotny Re: Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 11:38
              Po części podzielam poglądy Klary. Choć przedstawia je w formie nader skrótowej.
              Położę nacisk na sprawę uświadomienia. Przy czym "wychowanie seksualne" zamieniłbym na kulturę erotyczną i seksualną.
              A także na sprawę badań prenatalnych, obecnie - u nas - rzadko praktykowanych. Z pewnych względów. Powiedziałbym, że ideologicznych.
            • brudno Re: Sprawa Alicji Tysiąc 10.03.10, 08:16
              W myśl myśli kościelnej powinienem być skazany na śmierć z torturami.
              W czasie studiów moja dziewczyna zaszła w ciążę. Zgodnie z
              zaleceniami KK nie stosowałem rezerwatyw. Namówiłem ją na aborcję.
              Nie przyznałem się, iż pokochałem inną dziewczynę, która urodziła mi
              dwoje dzieci jako moja żona. "po drodze", gdy była ciężko chora,
              zdecydowaliśmy się na zabieg - wolałem mieć żonę i matkę, niż świece
              na grobie. Wychowaliśmy dwoje dobrych i mądrych dzieci. Do komunii
              nie przystępuję - ale co zrobiliśmy legalne było...
              • pavle Re: Sprawa Alicji Tysiąc 13.03.10, 10:14
                Życzę wyswobodzenia się z tej mentalnej opresji, w której Pan tkwi.

                Warto się przebudzić, i na własne oczy dostrzec obłudę i rozpoznać benficjentów
                tego misternego systemu masowego ogłupiania.
    • vibhisana O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 09:55
      Kościołowi udało się narzucić swoją retorykę w dyskusji nad aborcją.
      Usunięcię płodu jest nazywane zamordowaniem poczętego życia. Pojęcie
      niechciana cąża w tej retoryce nie istnieje. A jest to termin
      podstawowy w sprawach seksu i prokreacji. Która kobieta zapytana czy
      chce teraz zajść w ciążę odpowie "no problem". Dziecko we
      współczesnym świecie ma być wśród nas zgodnie z jakimś planem. Na
      jego pzryjście czyni się przygotowania. W Polsce większość "obrońców
      Życia Poczętego", to najczęściej osoby bez partnerów i dzieci.Prawo
      do aborcji nie oznacza bycia zwolennikiem aborcji. Tylko prymitywna
      osoba potraktuje to prawo jako środek antykoncepcyjny. Sprawa jest
      moralnie drażliwa i będzie taką zawsze, ale w realnym świecie
      jeśteśmy czasem zmuszani do wyboru miedzy "cholerą i dżumą".
      • piotr33k2 Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 11:52
        aboracja jest w polsce i większosci krajów europejskich dozwolona
        pod kilkoma scisle określonymi wzgledam i w kilku ścisle
        okreslonych okolicznosciach takich jak np. gwałt czy zagrozenie
        życia i zdrowia matki co w tym przypakdu miało miejsce ,koniec
        kropka i niepotrzebna dyskusja napedzana z premedytacją przez
        ciemnogród pod wodza katolickiego kleru .niech sie polski kosciół
        katolicki wzorem innych kosciołów w europie lepiej zajmie swoją
        wewnetrzną hanbą czyli pedofilią i molestowaniem
        seksulalnym ,sprawami których wyjaśnieniem i wyplenienia unika jak
        ognia i zamiata notorycznie pod dywan,he he.
    • benek231 Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 09.03.10, 19:38
      "Mam nadzieję, że mało jest dziś ludzi, którzy traktują aborcję jak wyrwanie
      zęba. Niemniej ranga tego problemu etycznego jest przecież ostro kontrowersyjna:
      od kiedy właściwie zaczyna się życie ludzkie? I to również widzę u podstaw
      myślowych sprawy Alicji Tysiąc."

      *Najwyrazniej, zdaniem Autora, wczoraj bylo wiecej ludzi traktujacych aborcje
      jak wyrwanie zeba. Zaiste interesujacy to poglad czlowieka uznawanego przez
      wielu za autorytet na polu spotkan etyki, prawa i religii. Za czlowieka duzej
      wrazliwosci, ponoc.
      Znaczy dzis takich ludzi jest mniej, ale wciaz sa - zdanien J. Tarnau.
      Czy i Alicje Tysiac mozna do nich zaliczyc? Te kwestie Tarnau pozostawia uznaniu
      czytelnika. Bo przeciez nie tyle o te Tysiac chodzi co wlasciwa kwalifikacje
      problemu poczatkow zycia ludzkiego, do ktorej cala sprawa Tysiac odnosila sie
      przeciez...

      Pan Tarnau wyraznie tak kompinuje aby i Gancarczyk byl syty i Tysiac cala.
      Tymczasem caly problem nie do etycznej kwalifikacji aborcji sie odnosi, lecz
      bandyckiego legalnego systemu, ktory nominalnie przyznaje prawo kobiecie do
      zdecydowania, w okreslonych przypadkach, a nie zabezpiecza moznosci skorzystania
      z prawa w praktyce. O to chodzi panie Tarnau, a takze o publiczne ataki na
      Tysiac, oraz szkalowanie jej przez Gancarczyka (i reszte kleru). Taka to i
      filozofia.
      • klara551 Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 11.03.10, 18:05
        A wszystko zaczyna się od że tak powiem od kopulacji.Kopulacji we
        właściwym czasie,z właściwym zabezpieczeniem,bo każda ciąża jest
        efektem tegoż.Albo rezygnacji,bo KAŻDA ciąża może skutkować utratą
        zdrowia matki,lub ciężką chorobą płodu,gdy kopulujący jest tego
        świadomy? A jak nie jest,to dlaczego reszta ,ta świadoma i myśląca
        ma płacić za przyjemności takiej pani T.? A czy teraz ,po otrzymaniu
        pieniędzy za swoją przyjemność ta pani będzie już bardziej ostrożna
        w spełnianiu swoich potrzeb seksualnych? Czy za rok,lub dwa znowu
        będzie powtórka? Bo do klimakterium trochę tej pani jeszcze brakuje
        lat. Zacznijmy wreszcie mówić o odpowiedzialności za seks,a
        przestańmy o odpowiedzialności za tak zwaną przypadkową ciążę .A w
        szczególności,gdy matka dla samej siebie jest zagrożeniem,albo gdy
        wiadomo,że kolejne dziecko będzie obciążone ciężkim uszkodzeniem
        genetycznym.Ponoć jesteśmy Homo Sapiens,ale do niektórych to jeszcze
        nie dotarło i uznają tylko własną chwilową przyjemność.A o skutki
        niech martwi się ta reszta co myśli
        • prawie_bezrobotny Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 11.03.10, 22:27
          Wiesz co, Klaro? Przeczytaj, coś napisała. A potem spróbuj to streścić, jeśli zrozumiesz. Po ludzku.
          Przykład: >z właściwym zabezpieczeniem,bo każda ciąża jest efektem tegoż
          Pytanie:
          Może ci chodziło o to, że ciąża jest efektem tejże (kopulacji), a nie tegoż (zabezpieczenia)? Ależ o tym wiemy!
          Następnie: >Zacznijmy wreszcie mówić o odpowiedzialności za seks,a
          przestańmy o odpowiedzialności za tak zwaną przypadkową ciążę
          Pytanie:
          Czy to nie to samo? O co chodzi?
          Jeżeli ktoś ma królika w głowie, to go będziecie kastrować (ty i podobnie chaotycznie myślący)?
          Posługujesz się kilkoma stereotypami na zmianę ("świadoma i myśląca", Homo Sapiens, "chwilowa przyjemność", "reszta co myśli"). W służbie tezy, że kopulujący powinien zrezygnować z kopulacji, gdy sobie uświadomi, jakie ona może mieć następstwa.
          Tymczasem, dzięki krzewieniu takiego podejścia, a przy tym w następstwie wywierania nacisku na środowisko medyczne, by nie podejmowało badań prenatalnych, mamy ujemny bilans urodzeń/zgonów.
          • klara551 Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 11.03.10, 23:05
            Masz rację,bo chaotycznie napisałam,to o czym myślałam.Ale nie myl
            zrzucania odpowiedzialności za niechciane ciąże na zakaz aborcji i
            nieodpowiedzialny seks z naciskami na środowiska medyczne.I
            brak ,czy trudny dostęp do badań prenatalnych nie ma nic wspólnego
            z ujemnym bilansem urodzeń lub zgonów/a o który chodzi wybierz
            sam.Chyba też tak jak ja ,pisząc post byłeś roztargniony,bo albo
            niechęć do badań prenatalnych jest przyczyną ujemnego bilansu
            urodzeń,albo zgonów.Jeżeli zgonów,to nieźle,bo to znaczy,że pomimo
            braku badań żyjemy dłużej
            • prawie_bezrobotny Re: O co się spieramy? Sprawa Alicji Tysiąc 12.03.10, 08:30
              Wybieram zgony. I o to właśnie się spieramy.
              Poważniej: bilans rozumiem jako relację czegoś (np. przychodów) do czegoś innego (np. rozchodów). Po drugie, proszę mi nie wmawiać, że mylę "zrzucanie odpowiedzialności za niechciane ciąże na zakaz aborcji i nieodpowiedzialny seks z naciskami na środowiska medyczne". Z tego, że nie rozumiem tego złożonego zdania, co jest prawdą, nie wynika automatycznie, że mylę np. aktywność prof. Chazana na niwie odstręczania lekarzy i kobiet świeżo brzemiennych od badań prenatalnych z kopulacją. Aż tak wulgarny nie jestem. W każdym razie nie chcę być.
              Wracając: napisałem, że „mamy ujemny bilans urodzeń/zgonów”. Ukośnik miał znaczyć „w stosunku do”, a nie „i” względnie „lub”.
        • benek231 Tapczan A.Tysiac ma na imie Klara551 :O) 12.03.10, 20:09
          Prawo mowi jedynie o mozliwosci aborcji z powodu zagrozenia zycia lub zdrowia.
          Nie mowi nic o wczesniejszej antykoncepcji, itp. gdyz nie ma to najmniejszego
          znaczenia. Ty, pani przekupko, usilujesz te luke wypelnic i wlezc w prywatne
          zycie Tysiac z mozliwie najbrudniejszymi buciorami. To nie Twoj interes,
          paskudo, czy Tysiac powinna byla miec seks czy nie powinna. Pilnuj swojej dupy,
          kropielnicowa jedzo.
          • piotr7777 Re: Tapczan A.Tysiac ma na imie Klara551 :O) 14.03.10, 21:46
            benek231 napisał:

            > Prawo mowi jedynie o mozliwosci aborcji z powodu zagrozenia zycia
            lub zdrowia.
            Owszem, ale nie w przypadku A. Tysiąc. Stwierdzili to zarówno
            lekarze jak i polskie sądy i nie zanegował tego faktu ETPC
            zasądzając odszkodowanie jedynie z powodów proceduralnych.
            Dlatego czas skończyć z demagogią i powiedzieć to jasno - A. Tysiąc
            nie miała prawa do aborcji w myśl polskiego prawa.
            • pani_bozia Re: Tapczan A.Tysiac ma na imie Klara551 :O) 14.03.10, 23:21
              piotr7777 napisał:

              > benek231 napisał:
              >
              > > Prawo mowi jedynie o mozliwosci aborcji z powodu zagrozenia zycia
              > lub zdrowia.
              > Owszem, ale nie w przypadku A. Tysiąc. Stwierdzili to zarówno
              > lekarze jak i polskie sądy i nie zanegował tego faktu ETPC
              > zasądzając odszkodowanie jedynie z powodów proceduralnych.
              > Dlatego czas skończyć z demagogią i powiedzieć to jasno - A. Tysiąc
              > nie miała prawa do aborcji w myśl polskiego prawa.

              ooooooo piotr7777, w tym wątku też kłamiesz?
              chodzisz po wszystkich tematach i każdy obsrywasz swoimi łgarstwami na temat
              wyroku ?
              już ci tłuku tyle osób tłumaczyło, że rozprawa i wyrok w ETPC to nie był proces
              o błąd lekarski i że ETPC uznał, że prawa A.Tysiąc zostały złamane
              a ty dalej swoje
              uważaj żeby cie bozia nie pokarała za te kłamstwa :)
              • pani_bozia Re: Tapczan A.Tysiac ma na imie Klara551 :O) 14.03.10, 23:30
                > uważaj żeby cie bozia nie pokarała za te kłamstwa :)

                och nieee, już cie pokarała! odebrała ci rozum...
                musi ci być ciężko walczyć z faktem, że bóg dał kobietom nie tylko macice, ale
                macice i mózgi, tak żeby mogły usuwać niechciane ciąże, co robią z resztą z
                powodzeniem (coraz większym, wiadomo, świat i nauka nie stoją w miejscu) odkąd
                świat istnieje
                bóg jest za aborcją i antykoncepcją - to oczywiste:)
Pełna wersja