maruda.r
08.03.10, 19:19
"Niemniej ranga tego problemu etycznego jest przecież ostro kontrowersyjna: od
kiedy właściwie zaczyna się życie ludzkie? I to również widzę u podstaw
myślowych sprawy Alicji Tysiąc."
***********************
Takie stawianie sprawy nie daje szans na rozstrzygnięcie sporu.
U podstaw sporu leży bylejakość (nieprzypadkowa, jak mniemam) procedur działań
prawem dozwolonych. Za bylejakość zapłaciło w końcu państwo. Gdyby prawo
przekładało się na dobrą procedurę, to Alicja Tysiąc dokonałaby zabiegu i...
nikt by o tym nie wspomniał.
O sprawie też nikt by nie wspomniał, gdyby Alicja Tysiąc zmarła lub straciła
wzrok.
Dziś wszyscy są mądrzy. Szanowny Panie Janie - trzeba było wtedy stanąć obok
Alicji Tysiąc, podjąć decyzję i wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystkie
skutki tej decyzji.
Jeżeli ktoś wtedy tego nie zrobił, to dziś nie ma moralnego prawa osądzać
zachowania Alicji Tysiąc, a tym bardziej wypominać jej należnego
zadośćuczynienia.