Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja

    • putin2000 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 00:51
      Pionierzy których Polska w liczbie kilkuset ściąga jako więźniów kryminalnych co roku. Niech może ci pionierzy zostaną na swoim wunderlandzie i nie kłopoczą naszego kraju skoro wybrali inny.
      Jakaż jest różnica między obecną paraniewolniczą imigaracją a prawdziwymi europejczykami którzy przybyli do UK po II wojnie. To z nimi właśnie polska ambasada utrzymuje kontakt i współpracuje nie zaś na przykład z córami Polski których afrojacyśtam mężowie kłębią się pod polskim konsulatem w celu uzyskania paszportu ( poc co ?). Z nimi można zorganizować koncert Chopina a nie tylko sprzedać parę gaci na oxford street.
    • rocco-siffredi madry tekst do poczytania 10.03.10, 00:57
      Jan Iwanik: Deficyt chroniczny

      dodano: 19.09.2008 12:59
      wersja do druku


      Każdego miesiąca miliony Polaków odprowadzają do systemu ubezpieczeń społecznych
      miliardy złotych. Łączna suma wypłacanych świadczeń przekracza wydatki
      niejednego małego państwa. Ponieważ zarówno składki na świadczenia, jak i
      wysokość świadczeń ustalają politycy za pomocą ustaw, finanse polskiego system
      ubezpieczeń społecznych są bardzo nieelastyczne. To z kolei prowadzi do
      powstawania niebezpiecznego deficytu.

      Struktura finansowa

      Łączne wpływy do ZUS i KRUS w roku 2007 wyniosły ok. 150 mld złotych. Większość
      z nas przekazuje składki z tytułu zatrudnienia, ale za wielu innych pieniądze
      przelewają Urzędy Pracy, Fundusz Kościelny i inne instytucje. Najważniejsze
      składki, jakie płacimy, to składki na „ubezpieczenie” emerytalne, rentowe,
      chorobowe, zdrowotne i wypadkowe.

      Administratorem sytemu, poborcą składek i płatnikiem większości świadczeń są ZUS
      i KRUS. ZUS pobiera od nas składki określone w Ustawie o systemie ubezpieczeń
      społecznych. Za tę usługę ZUS potrąca sobie ok. 3% wszystkich przepływających
      przez niego pieniędzy. Pozostałe środki przekazywane są dalej. Część zebranych
      składek z tytułu ubezpieczeń emerytalnych trafia na prywatne konta w Otwartych
      Funduszach Emerytalnych (OFE), składki za ubezpieczenia zdrowotne przesyła się
      do Narodowego Funduszu Zdrowia, a pozostała kwota gromadzona jest w Funduszu
      Ubezpieczeń Społecznych (FUS). FUS podzielony jest na podfundusze odpowiedzialne
      za emerytury, renty i inne świadczenia.

      Pieniądze zebrane w FUS są następnie wydawane na świadczenia społeczne, których
      wysokość określona jest ustawowo. Ustawodawcy chętnie wymyślają dodatkowe
      zadania społeczne, których finansowanie przekazują FUS-owi. Jeśli FUS nie ma
      wystarczająco dużo środków, by pokryć ustawowe zobowiązania, to otrzymuje
      dotację z budżetu państwa lub zaciąga kredyt. Przykładowo, zadłużenie kredytowe
      FUS na koniec roku 2005 wyniosło 4,5 mld złotych.

      Chroniczny deficyt FUS

      Polski system ubezpieczeń społecznych rok w rok przynosi straty rzędu
      kilkudziesięciu miliardów złotych. Na przykład w roku 2007 budżet musiał zasilić
      FUS kwotą 40 miliardów, a KRUS kwotą 14 miliardów. W systemie ZUS składki
      pokrywają tylko ok. 70% wydatków na świadczenia, a w KRUS tylko ok. 7%!

      Rok 2007 nie był wyjątkiem. Dla przykładu dotacje dla samego tyko ZUS w latach
      2003-2005 wyniosły odpowiednio 28, 33 i 32 mld złotych. Ze względu na starzenie
      się społeczeństwa, należy oczekiwać, że w przyszłości FUZ będzie kosztował nas
      znacznie więcej.

      Poza bezpośrednimi dotacjami dla FUS, państwo dotuje system ubezpieczeń także
      innymi sposobami, np. przejmując zadłużenia szpitali lub opodatkowując kierowców
      podatkiem Religi.

      Dlaczego deficyt jest szkodliwy

      Podstawowym problemem deficytu w systemie świadczeń społecznych jest to, że ktoś
      musi go sfinansować. Większy deficyt systemu świadczeń społecznych oznacza
      wyższe podatki lub wyższe zadłużenie państwa – czyli wyższe podatki.

      Chroniczny deficyt w systemie ubezpieczeń społecznych stawia pod znakiem
      zapytania sensowność istnienia całej składkowej strony systemu. Skoro w
      ostatecznym rozrachunku system w znacznej części finansowany jest ze skarbu
      państwa, czyli z podatków, to po co istnieje cały ZUS-owski i KRUS-owski aparat
      ściągania składek? Jaki sens mają niezliczone rozporządzenia, szkolenia,
      rejestry, audyty, rozliczenia, systemy księgowe i programy komputerowe skoro
      cały ten wysiłek i tak nie zapewnia finansowej stabilności systemu? Jaki sens ma
      praca dziesiątek tysięcy urzędników ZUS i specjalistów w działach kadr
      dziesiątek tysięcy firm, skoro ostatecznie finansowanie systemu i tak opiera się
      na dotacji budżetowej?

      Jeśli godzimy się z faktem, że budżet dotuje świadczenia społeczne, to dużo
      oszczędniejsze wydaje się całkowite zniesienie składek ZUS i przejście na
      finansowanie wyłącznie z budżetu. W ten sposób zaoszczędzi się wysiłek setek
      tysięcy ludzi związany z koniecznością rozliczania składek ZUS. Albo uczyńmy
      system ubezpieczeń społecznych samofinansującym się mechanizmem, albo
      zlikwidujmy podwójną biurokrację przy pobieraniu podatków składek przez urzędy
      skarbowe i ZUS

      Dlaczego obecny system nigdy nie będzie finansowo stabilny

      Deficyt w systemie świadczeń społecznych wynika ze sposobu, w jaki ustalany jest
      poziom świadczeń społecznych i poziom składek na te świadczenia. Te dwie
      kluczowe wielkości ustalane są czysto politycznie. Składki i świadczenia
      rozpatrywane są niezależnie od siebie, niezależnie od rachunku ekonomicznego i
      niezależnie od elementarnych zasad sprawiedliwości. Tak, jak w każdym procesie
      politycznym, jedyną zmienną, która gra rolę przy ustalaniu poziomu składek i
      świadczeń jest polityczna popularność decyzji.

      W efekcie system zabezpieczeń społecznych cierpi na chroniczny deficyt. Ponadto,
      zamiast pełnić funkcję, do której został stworzony, jest on narzędziem
      redystrybucji świadczeń od osób płacących większe składki – np. pracowników
      zatrudnionych na etat – do osób płacących mniejsze składki – np. rolników i osób
      rozpoczynających działalność gospodarczą. Biorąc pod uwagę fakt, że rolnicy
      płacą ok. 10 razy niższe składki w stosunku do pobieranych świadczeń niż
      pozostali obywatele, trudno sobie wyobrazić poważną reformę systemu ubezpieczeń
      społecznych bez rozwiązania tego problemu.

      Jednak nawet gdyby (co jest zupełnie nieprawdopodobne) udało się wyeliminować
      czynnik polityczny poprzez utworzenie jakieś hipotetycznej, niezależnej i
      apolitycznej komisji składającej się z kompetentnych osób, której zadaniem
      byłoby ustalanie aktuarialnie prawidłowych składek na świadczenia społeczne, to
      taka hipotetyczna instytucja i tak nie byłaby w stanie zaprojektować prawidłowo
      bilansującego się systemu świadczeń. Uniwersalny system ubezpieczeń obejmujący
      kilkadziesiąt milionów osób, powiązany ze stanem gospodarki, przemianami
      społecznymi i prawnymi jest tak niezwykle skomplikowanym ekosystemem, że samo
      wykonanie prawidłowego pomiaru wymaganego poziomu składek jest zadaniem
      niewykonalnym.

      Całościowe zarządzanie tak złożonym systemem jest zwyczajnie niemożliwe z tych
      samych powodów, dla których nie jest możliwe efektywne centralne sterowanie
      gospodarką. To zadanie jest zbyt trudne, by ktokolwiek potrafił je wykonać na
      tyle dobrze, by efekt był choć trochę zbliżony do znacznie lepszych rezultatów
      osiąganych przez wolny rynek. Dlatego należy porzucić ideę centralnego
      zarządzania całością systemu ubezpieczeń społecznych – zarówno poziomem składek
      jak i poziomem świadczeń. Znacznie sensowniej byłoby wybrać jeden z tych
      parametrów, a drugiemu pozwolić swobodnie kształtować się na rynku. Dopóki
      zarówno poziom składek, jak i poziom świadczeń ustalane są urzędowo, system
      zawsze będzie albo wytwarzał deficyt, albo – co mniej prawdopodobne – nadwyżkę.

      Trzy sensowne opcje

      Dopóki państwo będzie ustawowo ustalać jednocześnie i poziom składek i poziom
      świadczeń, system nigdy nie będzie finansowo niezależny i pozostanie
      zakładnikiem wydarzeń politycznych. Jeśli chcemy stworzyć finansowo stabilny
      system ubezpieczeń społecznych, mamy do wyboru trzy możliwości.

      Pierwsza opcja polega na pozostaniu przy ustawowej regulacji wysokości
      świadczeń, (np. minimalnej emerytury, wysokości zasiłków chorobowych itd.), ale
      pozostawieniu rynkowi swobody ustalenia składek za te świadczenia. Świadczenia
      byłyby wypłacane przez prywatnych ubezpieczycieli, a nie przez monopol FUS.
      Pracodawca nadal byłby zobowiązany do ubezpieczania swoich pracowników, ale
      mógłby to robić wykupując polisę w dowolnym autoryzowanym towarzystwie
      ubezpieczeniowym.
      • rocco-siffredi Re: madry tekst do poczytania 10.03.10, 00:59

        Ponieważ towarzystwa działają po to, by przynosić zyski, poziom składek przez
        nie wyznaczony będzie wystarczający do zaspokojenia przyszłych świadczeń, a
        ponieważ jednocześnie działają one na wolnym rynku, poziom składek będzie
        konkurencyjny. Dzięki temu system będzie ekonomiczny i finansowo stabilny.

        Taki system nie odbiera politykom możliwości decydowania o wysokości świadczeń.
        Różnica polega na tym, że tym razem nie mogą tego robić bez konsekwencji, bo
        każdy ustawowy wzrost świadczeń ubezpieczyciele natychmiast przełożą na wzrost
        składek. Tego typu system mógłby zastąpić istniejący system ubezpieczeń
        rentowych, wypadkowych i chorobowych. W taki sposób działają systemy
        zabezpieczeń Workers Compensation w USA i Employers Liability w Wielkiej Brytanii.

        Druga możliwość to rozwiązanie odwrotne. Tym razem państwo ustawowo decyduje o
        wysokości składek, ale nie o wysokości świadczeń. W Polsce znamy to rozwiązanie
        z tzw. II filaru systemu ubezpieczeń. Ustawa nakazuje przekazanie 7%
        wynagrodzenia zakup ustalonego produktu ubezpieczeniowego, ale dokładna wysokość
        świadczenia (mówiąc w dużym skrócie) ustalana będzie poprzez konkurujące firmy
        ubezpieczeniowe.

        Warto pamiętać, że 12% wynagrodzenia pracowników ciągle jeszcze trafia do
        wspólnego worka FUS. Większość ubezpieczenia emerytalnego, które musimy kupować,
        nadal podlega więc podwójnej ustawowej regulacji – zarówno składek jak i świadczeń.

        Trzecia możliwość zaprojektowania stabilnego systemy ubezpieczeń społecznych
        polega na całkowitym zrezygnowaniu z obowiązku płacenia składek na system
        ubezpieczeń społecznych i pozostawieniu pracownikom decyzji czy i jaką część
        swojego dochodu chcą przeznaczać na ubezpieczenia socjalne. Tak działa np. III
        filar systemu ubezpieczeń, prywatne ubezpieczenia medyczne i tysiące innych
        usług finansowo – ubezpieczeniowych.

        I jedna bezsensowna

        Każda z trzech wymienionych możliwości ma swoje wady i zalety, ale wszystkie
        trzy rozwiązania gwarantują stabilność finansowego kręgosłupa systemu
        ubezpieczeń, bo pozostawią wolnemu rynkowi swobodę kształtowania przynajmniej
        jednego z dwóch głównych parametrów systemu – albo poziomu składek, albo poziomu
        świadczeń.

        Czwarta – najgorsza – możliwość to system, którego zarówno przychody jak i
        wydatki reguluje ustawa. Taki system mamy dzisiaj w Polsce.

        Co dalej?

        Reforma z roku 1999 była pierwszym krokiem w kierunku wprowadzenia choćby
        częściowego rachunku ekonomicznego do systemu ubezpieczeń społecznych. Niekiedy
        pojawiają się głosy krytyki mówiące, że świadczenia z II filaru będą niskie i że
        w związku z tym stary, czyli I filar jest lepszy. Nie byłoby wcale dziwne, gdyby
        faktycznie tak się okazało. W ciągu ostatnich kilku lat stary system otrzymał z
        budżetu kilkaset miliardów złotych, zaś OFE nie dostały ani złotówki. Każdy
        system subsydiowany przez podatników jest przyjemny dla tych, którzy pobierają
        subsydia.

        Zamiast narzekać, że OFE obnażają ponurą finansową rzeczywistość systemu
        ubezpieczeń, należy reformować resztę systemu w podobnym duchu. Warto dokończyć
        prywatyzację systemu emerytalnego poprzez likwidację I filaru. Trzeba włączyć
        rolników do wspólnego systemu ubezpieczeń. FUS-owi trzeba też odebrać monopol na
        ubezpieczenia rentowe, wypadkowe i chorobowe i pozwolić rozwinąć się
        konkurencyjnemu rynkowi tych świadczeń. Tylko w ten sposób uda się oddzielić
        system ubezpieczeń społecznych od polityki i zagwarantować mu finansową
    • mcinek3 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 00:58
      Stracone pokolenie, bo dzieci Polakow zasymiluja sie z miejscowymi,
      i zostanie tylko polskie nazwisko, stracone, bo nie ma kto robic na
      armie emerytow i "spolecznie uprzywilejowanych" gornikow( "brawa"
      dla Pis-dzielcow" i lewych rencistow wyprodukowanych przez lekarzy-
      lapowkarzy;
      stracone, bo pieniadze z prywatywatyzacji poszly wlasnie na
      bezrobotnych i "chorych" rencistow, stracone, bo po
      balcerowiczowskiej prywatyzacji nie ma juz polskich firm gigantow, a
      ich obecni zagraniczni szefowie zarzadzaja "polskim"folwarkiem.
      Lepiej jest wiec robic w Polsce, gdzie nami pomiata cala Europa(
      prosze sobie wymienic nazwe jakiejkolwiek firmy w poblizu i czy jest
      to firma Polska), czy moze dac sie pomiatac za granica za wieksze
      pieniadze????
      ZUS-owski haracz, ojciec Dyrektor, komuchy z Kaczorem na czele,
      PZPN, przywileje emerytalne, niejasne prawo, to sa rzeczy od ktorych
      mi sie robi niedobrze.
    • pikuj2 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 00:59
      Jestem emigrantem, mieszkam w Wielkiej Brytanii i nie zgadzam się z tezą, że
      sam i inni mi podobni jesteśmy "straceni". Ludzie z wykształceniem wyższym nie
      pracują na przysłowiowych "zmywakach", prace czysto fizyczne obsadzają gorzej
      wykształceni którzy w Polsce także nie byliby elitą. Z moich obserwacji na
      miejscu wynika, że rozżaleni i niezadowoleni są głównie ludzie bez znajomości
      języka i z kiepską pracą. Oni najbardziej narzekają i na Polskę i na Wyspy.
      Sądzę, że mój wyjazd odbił się bardzo pozytywnie na moim życiu i zostając w
      Polsce popełniłbym duży błąd. Z dziewczyną mamy w miarę dobre prace, w sumie
      zarabiamy ok 40tyś funtów rocznie z czego możemy odłożyć ok 19tyś. W tym roku
      kupimy drugie mieszkanie w Polsce. Za kilka lat zbudujemy dom i wtedy
      planujemy powrót. Jako młodzi ludzie dorabiamy się sporego (w naszym
      mniemaniu) majątku nie pracując fizycznie ale w kontroli jakości(ja) oraz jako
      mikrobiolog(dziewczyna). Co można by temu przeciwstawić w kraju? Przypadkową
      pracę w Polsce i tak niezwiązaną ze studiami, spłatę mieszkania przez 35 lat i
      ograniczenia finansowe związane z kredytem? Wyjazd daje mi dużo lepszą
      przyszłość, przez takie artykuły rodacy w kraju myślą, ze tu wszyscy są
      nieszczęśliwi, pracujący na zmywakach itd. W zasadzie jeszcze nigdy nie
      słyszałem, żeby ktoś pracował na zmywaku, czy w ogóle istnieje taka praca?
      Chyba, że polega na wkładaniu naczyń do zmywarki w restauracji, o tym słyszałem.
      • trelemorele Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 01:24
        nie wiem gidzie mieszkasz, ze jestes w stanie z 40K odkladac rocznie
        19K, ale z pewnoscia nie w Londynie(chyba, ze ty w pokoju w Acton a
        zona nadal gdzies na wsi pod Glasgow). Wyliczenia kosmiczne.

        Zgadzam sie, ze na UK najbardziej nazekaja ludzie ze slabym jezykiem.

        Do tego dodalbym ludzi w humanistycznym wyksztalceniem, ktorzy sa tu
        jeszcze bardziej zawodowo bezuzteczni niz w PL.
        Ludzie tez sobie czesto zbyt wiele obiecywali po UK. Mysleli, ze beda
        mieszkac w wiosce z Midsummer Murders a wyladowali w Slough. Chcieli
        pracowac z Johnem zywcem wyciagnietym z BBC a pracuja w Amppritem i
        Piotrkiem.
        Do tego dochodza szklane sufity i tutajszy system klasowy i mamy
        przepis na permanentna frustracje.
        Ale sa tez tacy co nie maja powyzszych klopotow i adaptuja sie,
        rozwijaja i pra na przod. I nie mowie tu o specach od IT tylko o
        kolesach zaczynajacych od skladania mebli w fabryce a konczacych w IT
        support w Docklands na przyklad. Lub o dziewczynach zaczynajacych od
        kelnerki a konczacej z Masters z prawa i praca w head office
        miedzynarodowej firmy.
        Jak sie chce to mozna nie zmarnowac tutaj tych lat nawet jesli
        zaczyna sie od mitycznego zmywaka.
    • wilkem-live Prawda straconego pokolenia 10.03.10, 01:06
      Przyznam, ze ledwie doczytalem do konca. Oczywiscie, spotkala Pani
      te grupe emirantow, lub tez zapoznala sie Pani z tymi wynikami
      statystyk z ktorymi CHCIALA SIE PANI PODSWIADOMIE zapoznac. Prawda
      jest taka, ze nie docenia sie w polsce... Za malo powiedziane-
      GARDZI sie w polsce ludzmi wyksztalconymi, silnymi, z wlasnym
      pomyslem na zycie. Pracowalem w Warszawie 8 lat, o osiem lat za duzo-
      gdzie wyzysk i brak jakichkolwiek moralnych zasad sprowadzil
      jednostke do poziomu tepionej bakterii, tylko dlatego, ze ktos jest
      sprawny intelektualnie. BANDY najzwyklejszych w swiecie bandytow
      oraz skrzywione prawo broniace racji tych pierwszych to zaledwie
      czubek gory lodowej, trucizny zabijajacej powoli ten kraj. Gazeta
      Wyborcza napisala kiedys- Polska to rzeczywiscie kraj dla ludzi
      SILNYCH. Prawda, tak wiec zrezygnowalem z prymitywnej potrzeby
      wzbogacania tkanki miesniowej i wybralem kraj dla ludzi MADRYCH,
      gdzie mozemy sie realizowac. www.professional-portraits.com
      A propo, w polsce kazda Galeria Handlowa wysmiewala ten pomysl na
      zasadzie- Co ty, myslisz ze jestes lepszy ode mnie? Tutaj, wiedza ze
      wspolpraca daje obopolne korzysci, bez glupich kompleksow.Pozdrawiam
      • agniecha75 Re: Prawda straconego pokolenia 10.03.10, 01:13
        po latach doswiadczenia w kraju - raju powiem Ci, ze w Polsce KAZDA nowa idea koncepcja jest wysmiana, potem, jak juz zamkniesz za soba drzwi, a najlepiej zostawisz jeszcze zarys tej koncepcji, koncepcja zostanie przegadana przy wodce lub quazi konferencji, niewielkie zmiany zostana wprowadzone (zeby nie byla to dokladnie to samo) i Twoj pomysl zostanie wdrozony w zycie, ale Ty jako autor bedziesz mial z tego fige z makiem! Ajesli sie bedziesz czepial o prawa autorskie to ci udowodnia, ze to nie jest Twoja koncepcja!
        Zlodziejstwo wszedzie...od dziecka (sciagi, nieuczciwe pisanie prac, testow, kupowanie prac...

        BTW - fajny pomysl
        • wilkem-live Re: Prawda straconego pokolenia 10.03.10, 01:24
          Swieta racja, Agniecha- niestety.Pelno pewnie teraz przeroznych
          ofert, stanowisk i promocji bez mojej wiedzy... Ale wiesz co? Zwisa
          mi to i powiewa, ci ludzie w glebi duszy wiedza, WIEDZA NA PEWNO jak
          bardzo sa zalosni. Pozdrawiam Kobiete pelna PRAWDZIWYCH doswiadczen!
      • ratpole Re: Prawda straconego pokolenia 10.03.10, 06:05
        wilkem-live napisał:

        > www.professional-portraits.com

        Wszystko fajnie, ale popraw spelling na swojej stronie, bo to dziala troche
        odpychajaco.
        Ze zwyklej zyczliwosci radze :)
    • siekiera_motyka CZEK MI AUT! 10.03.10, 01:06
      heh... odrobina mojej autopromocji:

      londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2659898
      W PL nigdy by mi sie to nie udalo. Probowalem przez 25 lat

      B.

      P.S.
      Mysle, ze takich jak ja jest tu w UK wiecej niz wspomniany 1%



    • georg998 Niemcy - watpie aby tam poszla nastepna fala. 10.03.10, 01:13
      W Niemczech obecnie mozna dostac prace glownie tylko przez agencje
      pracy tymczasowej. Sami Niemcy sa zmuszani do pracy za okolo 7 €/h.
      Jezeli Polacy mieli by byc konkurencyjni, musieli by pracowac za
      znacznie nizsza stawke. Czy bedzie wielu chetnych aby pracowac w RFN
      za okolo 5 €/h? Troche w to watpie. Zwlaszcza ze Niemcy oczekuja
      wielkiej wydajnosci i trzeba niezle zapieprzac.
      • kylax1 Niemcy pracuja, Grecy oczekuja socjalu niemieckieg 10.03.10, 02:22
        o. Ot menalnosc poludniowa.
      • vratislavian Re: Niemcy - watpie aby tam poszla nastepna fala. 10.03.10, 02:42
        "Czy bedzie wielu chetnych aby pracowac w RFN
        > za okolo 5 €/h?"

        W Polsce jest już 13% bezrobocia. Pod koniec roku daję 17-18%

        Polacy popracują, chociażby żeby póżniej dostać zasiłek.
    • czterdziestyiczwarty Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:16
      Autorzy artykulu przeslizuja sie nad jedna z najwazniejszyc przyczyn emiracji
      mlodych ludzi z Polski. Polska jest po prostu bardzo zle zorganizowanym krajem
      ,w ktorym nie prowadzi sie racjoonalnej polityki edukacyjnej ,w ktorym nie
      docenia sie wciaz wznosci edukacji ,w ktorym specjalisci po ukonczeniu studiow
      nie znajduja pracy w zawodzie wyuczonym bo np. zawod ten nie zdazyl w Polsce
      zaistniec lub tez wiadomosci nabyte w czasie studiow sa niewystarczajace do
      jego wykonywania lub tez wrecz przeciwnie umiejetnosci znacznie przewyzszaja
      dostepny poziom technologiczny danej dziedziny w Polsce. Wciaz szerzy sie w
      Polsce nepotyzm i kolesiostwo wskutek czego miejsca pracy zajmuja ludzie bez
      odpowiedniego wyksztalcenia (przygotowania do zawodu). W efekcie ludzie po
      ukonczeniu stodiow pozostaja bez pracy a jesli juz prace dostaja to ich
      zarobki w wiekszosci przypadkow nie sa adekwatne do ich kwalifikacji.A zatem
      mlodzi i przedsiebiorczy ludzie ,niechciani (niepotrzebni ) szukaja dla
      siebie miejsca poza granicami swojej ojczyzny . Wiekszosc wykonuje na
      emigracji niskoplatne prace nie zwiazane z nabytym wyksztalceniem( a jednak
      znacznie lepiej platne niz w Polsce ) ale jest tez coraz wieksza grupa
      emigrantow ,ktora znajduje zajecie zgodne z wyksztalceniem i jest adekwatnie
      oplacana za prace ,ktora wykonuja (czyli znacznie lepiej niz byloby to w
      Polsce). Ci ludzie (wysokowykwalifikowani,dynamiczni,pelni inwencji) mogliby
      wiele wniesc dla rozwoju Polski ale zostali utraceni wskutek karygodnych
      zaniedban kolejnych rzadow (jest to strata porownywalna z wymordowaniem
      polskiej inteligencji w czasie drugiej wojny swiatowej przez niemieckich i
      sowieckich najezdzcow). Pocieszanie sie ,ze byc moze wroca za 15-20 lat
      dowodzi beznadziejnej tepoty umyslowej zarowno autorow artykulu jak i
      decydentow zajmujacych sie przyszla sytuacja demograficzna w Polsce. Albo ci
      ludzie sa glupi albo sa to zdrajcy stanu ,ktorzy swiadomie daza do
      przeksztalcenia Polski w skansen pelen analfabetow i wymierajacych emerytow.
      • agniecha75 Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 01:23
        "Albo ci ludzie sa glupi albo sa to zdrajcy stanu ,ktorzy swiadomie daza do
        przeksztalcenia Polski w skansen pelen analfabetow i wymierajacych emerytow. "

        glupia masa latwiej sie steruje, manipuluje ... wiec odpowiedz jest prosta
        • kylax1 To nie sterowanie. To immanentna cecha slowian kat 10.03.10, 02:21
          olyckich. Burdel organizacyjny. Taka mentalnosc tej czesci swiata. Zarowno
          plebsu, jak i elity.
    • heraldek Moze emigracja wroci na ziemie polskie ale nie do 10.03.10, 01:21
      ....Polski.....Polska pod zaborami byla lepszym pod wzgledem
      ekonomii miejscem do zycia niz kazda wolna Polska....
      • niekandydujacy_niepolityk Polska jest dyktaturą urzędasów wspieraną przez PO 10.03.10, 01:42
        Obietnice wyborcze PO są największym szyderstwem w powojennej historii Polski.

        Ktoś wcześniej napisał, że obiecywano wiele: pod hasłem "państwo przyjazne
        obywatelowi".

        A to państwo niszczy ludzi kreatywnych i przedsiębiorczych.
        Wspiera i rozwija system promujący posłuszne miernoty nie wychylające się.

        Rozrastająca się jak nowotwór z przerzutami biurokracja paraliżuję coraz więcej
        dziedzin życia.

        Opieka zdrowotna?
        Dziesięć lat temu ta sama "liberalna" ekipa obiecywała, że pieniądz będzie szedł
        za Pacjentem.
        Dzisiaj to Pacjent biega za palcem urzędnika NFZ, coraz bardziej krętymi
        ścieżkami, bo DOGMATEM W POLSCE STAJE SIĘ ZASADA, ŻE TO URZĘDNIK WIE NAJLEPIEJ,
        CO DLA OBYWATELA DOBRE..

        Dlatego ludzie myślący wybierają kraje, gdzie obywatel SAM może wybrać, co dla
        niego najodpowiedniejsze.
    • agniecha75 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:23
      "Albo ci ludzie sa glupi albo sa to zdrajcy stanu ,ktorzy swiadomie daza do
      przeksztalcenia Polski w skansen pelen analfabetow i wymierajacych emerytow. "

      glupia masa latwiej sie steruje, manipuluje ... wiec odpowiedz jest prosta
    • obywatel_tomek To prawda.. 10.03.10, 01:23
      W 100 % procentach zgadzam sie z artykułem... a Polska jescze
      dluuugo bedzie europejskim meksykiem... z tymi poniżającymi
      płacami..emeryturami glodowymi.. szkoda gadac!! NIKT nie bedzie
      wracac,, znikomy procent..Ci mlodzi ludzie widza ze mozna godnie
      zarobic, godnie zyc.. w kazdym kraju za Odrą.. tylko nie w Polsce.
      Taka prawda. Pozdrawiam
    • hirschberger Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja... 10.03.10, 01:23
      Cytat: "Ci, którzy decydują się wracać, myślą tak: to, co przeżyłem, to była trauma emigracji, robiłem to dla pieniędzy, ale po powrocie do Polski chcę być historykiem sztuki, prawnikiem, bankowcem, itd. Ale, niestety, nie ma dla nich miejsca w tych zawodach. Oni nie są atrakcyjni dla polskiego pracodawcy, co potwierdzają moje badania i badania Lewiatana na 500 przedsiębiorcach. CV tych emigrantów wcale się nie wzbogaciło, poza może wpisami o pracy w barze czy opiece nad dziećmi. Ich dobry angielski jest mitem. W Wielkiej Brytanii Polacy pracują głównie wśród swoich i - ewentualnie - Słowaków czy Litwinów. Dogadują się tak, jak mogą, niekoniecznie po angielsku. Na naukę nie mają za bardzo czasu."

      Swietne uogolnienie, gratulacje! Wyksztalcony Polak, ktorego angielski dobry jest mitem... Piekne wrzucenie do jednego worka nasto- i dwudziestoletnich polskich kretynow w dresikach i - jakby na to nie spojrzec - mlodych polskich intelektualistow.

      W sumie nic nowego, Polska zawsze byla miejscem, w ktorym inteligencja i wyksztalcenie to cos gorszego niz choroba weneryczna. Nigdy nie potrafilem zrozumiec skad w jakims narodzie bierze sie odraza do samego siebie, do wspolbratymcom, wspolplemiencow...

      Trzeba czasu, aby dostrzec sens grupowych wzwodow, gdy znienacka pojawiaja sie medale, ktore "zdobylismy" i narodowej impotencji w chwilach, gdy ten, czy ow sportowiec zawodzi... Bo przeciez nie narod, tak slawetny, szlachetny i niepokalany zarazem... Rzygac sie chce.

      Mialem okazje spotkac mase Polakow na Wyspach Brytyjskich. Nie wiem jak to sie stalo, ale zdecydowana - zupelnie powaznie - zdecydowana wiekszosc pochodzila z dawnych ziem pruskich i autriackich. Z ziem rosyjskich, zdecydowany prym wiodlo Mazowsze z Warszawa na czele. W geograficznych i innych uogolnieniach pani prof. Iglickiej mozna dojrzec swego rodzaju regule - brak zastosowania jakiejkolwiek miarodajnej metodologii, aby opisac i pojac zjawisko; nie pierwszy to raz i nie ostatni.

      Jedyne, co rzeczywiscie prawdziwe w tym wywiadzie-wywodzie to trafne spostrzezenie, ze do miejsc straconych sie nie wraca; nie ma bowiem do czego. Sytuacja ta nie jest bynajmniej atrybutem jednego tylko narodu.
    • asjek87 Maja racje ze wyjezdzaja!!!! 10.03.10, 01:27
      No i bardzo dobrze ze ludzie wyjezdzaja. Jak sie Polska dostosuje do
      warunkow unijnych to moze jeszcze ktos sie namysli.Ja np 4 lata
      mieszkam we wloszech, zagranica dala mi duze mozliwosci,duzo nauczyla,
      wzmocinila moj charakter... odkad skonczylam liceum dolaczylam do
      rodziny we wloszech. Od tamtej pory nie przestalam pracowac i uczyc sie
      za jednym razem. W tym roku koncze 3 rok specjalizacji w akademi
      kosmetycznej,dorabiam w barze dzieki czemu stac mnie na samodzielne
      placenie szkoly, w polsce nie bylo by o tym mowy. Oprcz tego mam nowy
      samochod i tez spokojnie za niego place. Odkad jestem za grqanica
      stalam sie samodzielna i nie ciaze rodzicom proszac o jakikolwiek
      grosz/cent. W tym roku wyplywam do pracy w moim zawodzie na wielkich
      statkach pasazerskich. W Polsce nie mialabym takiej mozliwosci, po
      pierwsze tam nie przeprowadzaja selekcji,a za granice nie bylo by mnie
      stac zeby wyjechac i sprobowac moich sil na rozmowie kwalifikacyjnej.
      Z roku na rok coraz mniej odwiedzam polske,nic mnie tam juz nie
      ciagnie, zycie choloernie drogie, niektore ceny przewyzszaja nawet te
      wloskie(nie mowiac juz o niemieckich itp) zal mi sie robi jak slysze o
      ludziach ile zarabiaja a jakie maja wydatki. Przynajmniej 1 czlonek
      rodziny musi wyjezdzac z kraju zeby pomoc finansowo,patrze na moje
      stare kolezanki,ktore nie mialy szansy na wyjazd. Dzis koncza studnia i
      zero perspektyw,siedza na garnuszku u rodzicow...pracy nie ma a za staz
      placa niecale 700 zl. I jak tu wiazac koniec z koncem? Porazka!!!
    • klaudiusz666 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:27
      ...Zaraz po skończeniu studiów wyjechałem do Holandii (2008 rok),
      miał być to wyjazd czysto dla przyjemności nic więcej. Już po 2
      tygodniach zabrałem się jednak za szukanie pracy tam na miejscu aby
      sprawdzić i przekonać sie co można osiągnąć :) Znalazłem prace w
      dużej międzynarodowej firmie i jak się okazało od początku
      zarabiałem więcej niż osoba z branży IT będąca na kontrakcie z PL
      wysłana do pracy w NL (na początku pracowałem przy pakowaniu i
      przygotowywaniu produktów do wysyłki - praca bynajmniej nie
      polegająca tylko na użyciu mięsni!) Później było już tylko lepiej, w
      trakcie pracy nikt mnie nie do niczego nie przymuszał, nie było mowy
      o pracy nawet przy lekkim przeziębieniu itp (Ukłon w strone Polskich
      warunków pracy gdzie "Praca" to wciąż synonim "męki i musu" a
      nie "rozowoju i przyjemności") Pracowałem tam przez 1,5 roku w ciągu
      tego czasu dostałem podwyżkę (maleńką ale jednak!) oraz co ważne
      awansowałem na wielu płaszczyznach i nauczyłem się sporo
      praktycznych rzeczy! Niestety fala kryzysu zakońzyłą mój pobyt w NL
      i firmie o której piszę, nie otrzymałem kolejnego kontraktu który
      miał być już podpisaną ze mną na umową na stałę, więc> Wracam do PL
      co będę tak tylko na "emigracji" próbował! Wróciłem z pozytywnym
      nastawieniem i nadzieją iż będzie ok, dodam iż w trakcie studiów
      dziennych pracowałem w PL w 2 różnych miejscach łącznie 1,5 roku...
      Okazuje się iż szukam pracy już 2 miesiące... Podjęcie pracy o
      podobnym profilu w jakim pracowałem w NL to w PL zarobek hmm 1200
      pln gdzie tu wynajęcie pokoju kosztuje 650 pln , dodam iż w NL stać
      mnie było na wynajem kawalerki oraz spokojne zycie cały miesiąc...

      Dziękuje za uwagę :)
    • jakobhorner 9tyś wypłaty? Co za pierdoły 10.03.10, 01:31
      Dobre realia, pani prof. Tylko kto tyle zarabia na emigracji? A w Polsce? 2
      -2,5 tysia po powrocie? Kolejne bzdury. Raczej właśnie owo 1500 po której to
      wypłacie, rzekomo ktoś się miał rozpłakać (ha-ha!).

      Poza tym, słusznie pani przyznaje, że demografowie się pomylili. I to 20
      krotnie. A więc, demografowie, to banda zbędnych patałachów. Jaką wartość ma
      te artykuł, więc?

      Jakąś ma. Polska to rzeczywiście Meksyk, ale z Litwy, o ile się nie mylę,
      wyjechało w stosunku do ogółu populacji jeszcze więcej obywateli.
    • emeryt21 Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:46
      Ciekawa teza autora artykulu.Polacy wroca do kraju na emeryture,bo
      tu bedzie taniej i bardziej swojsko.
      Jednak trudno jest sie przyzwyczaic do zycia w Polsce po dlugim
      pobycie za granica.Najbardziej mecza mnie "procedury" urzednicze
      zamiast sprawnego zalatwiania.Tu urzednik musi pokazac,ze jest
      potrzebny,bo ma wladze....Pisze to z wlasnego doswiadczenia,bo kilka
      razy chcialem wracac tam ze zlosci w polskich instytucjach...
    • michugb Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:47
      wrocilem z Anglii po 5ciu latach, w Polsce nie z wlasnego wyboru 1,5
      roku. Roznice: 1)latwiej znalezc prace w uk,2)latwiej przezyc z
      najnizszej krajowej w uk,3) latwiej awansowac w uk,... moglbym tak
      bez konca, ale dla mnie najwazniejsze jest to ze latwiej spotkac
      usmiechnietego i zyczliwego czlowieka na ulicy
      • kapelan_rady_nadzorczej Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 02:06
        "moglbym tak bez konca, ale dla mnie najwazniejsze jest to ze
        latwiej spotkac usmiechnietego i zyczliwego czlowieka na
        ulicy"...trafiles w sedno...zadne pieniadze nie zmienia tego, ze
        zycie w Polsce jest generalnie przygnebiajace ze wzgledu na ludzi na
        ulicy...jak przylatuje do Polski, to zawsze pierwsza moja mysl
        to: "co ja im zrobilem, ze patrza na mnie, jakbym im matki
        pozabijal?":-)
    • michugb Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 01:47
      w uk
    • booree Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 02:01
      Przeczytalem wieszosc komentarzy i jako Polak ktory mieszka w Angli od 2004
      roku wciaz napawam sie obrzydzeniem wchodzac na polskie portale. Tyle miesa
      rzucanego, upolitycznienia, zawisci, wrogosci, samo-racji i zapuszkowania w
      obiektywnym spojrzeniu nie widuje nigdzie indziej.
      Gdy wejde nawet na forum Times'a,albo New York Times'a kazdy post jest
      wywazony, z dodatkiem' I think ' i przepraszaniem z gory jesli kogos jego
      zdanie uraza. Z linkami na poparcie argumentow, z zyczliwoscia .. owszem sa
      frustraci ale wciaz sa wywazeni i przemawiajacy do rozumu. Prosze was ..
      otworzcie sie na inne spojrzenia i bycie czlowiekiem w kazdej postaci i kazdym
      momencie.

      Przyjechalem tu z dobra znajomoscia angielskiego .. mimo to swoje w fabrykach
      przepracowalem. Gdy juz poczulem sie naprawde mocny z jezykiem (bo znajomosc
      nauczona z jezykiem uzywanym to dwie rozne bajki) zaczalem prace w biurze ..
      obrot akcjami i obsluga acjonariuszy. Nie wystarczalo mi to .. wiec poszedlem
      kontynuowac studia ktore w Poslce przerwalem. Studiuje obecnie Informatyke i
      juz mam oferty zatrudnienia jak skoncze. Panstwo porzycza mi tyle by splacic
      kurs i zyc (oddawac bede po 10-15 funtow tygodniowo .. smiech).. do tego wciaz
      pracuje na pol etatu w tym samym biurze. Nigdy nie mialem tu wiekszych
      problemow z praca ani podatkami. Wszystko jest proste. Ludzie, poza tymi
      dolnymi warstwami, przyjemni, zyczliwi i naprade nie odtracajacy obcych nacji.
      Czuje ze zyje i boze .. nie umiem juz narzekac .. ale i to wciaz wyuczone w
      Polsce mi sie zdaza. Dzialam. Zyje. Ucze sie. Realizuje. I widze tylko
      horyzont .. zadnych morow .. taxow .. ani Polityki.

      Co wiecej nie jestem tu sam .. mam sporo rodziny przyjacoil ..i polakow,
      anglikow, szkotow, francuzow, filipinczykow .. i nie czuje sie wcale obco ..
      to wstyd mi powiedziec .. naprawde ..czuje sie u siebie.. w domu. To chyba
      najsmutniejsze dla mnie .. ale i tak sie usmiecham.

      W polsce bardzo chcialbym miec to samo .. bo to moja ojcowizna. Nie wyrzekam
      sie Polski .. ani Polskosci. Kocham byc soba. Ale nic nie poradze na to ze tu
      zyje mi sie lepiej. Wybacz mi Polsko business is business.

      • strange_email Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 02:09
        pozytywny post, +1! :)
        • booree Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 03:03
          Dziekuje za komentarz. Choc wole bardziej opisowe to i ten mily.


    • kapelan_rady_nadzorczej Po co mialbym wrocic do Polski? 10.03.10, 02:02
      Po to, zeby panstwo ograbilo mnie z 70% ciezko zarobionych pieniedzy
      na ZUS-y, KRUS-y, podatki, VAT-y, akcyzy, pozwolenia, znaczki
      skarbowe, pieczatki, licencje, zaswiadczenia, rozliczenia, zeznania,
      sprawozdania i cala mase innych idiotycznych pierdol? Potem te
      pieniadze podziela miedzy siebie urzedasy-pasozyty na stolkach
      dzieki rodzinnym koneksjom, a co zostanie to oddadza menelom,
      fikcyjnym rencistom i 50-letnim emerytom...a jak mi nie daj Boze
      zostanie na troche lepszy samochod, to jeszcze beda na mnie patrzec
      jak na zlodzieja i wyzyskiwacza, a potem nasla policje skarbowa,
      zeby mi jeszcze sprawdzila w tapczanie i w skarpetkach, czy czegos
      przypadkiem nie schowalem...przeciez to smiechu warte, co sie tam
      dzieje
    • strange_email Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 02:06
      Witam,
      Sadze, ze ten artykul dosc dobrze oddaje to, co widze w Londynie wsrod Polakow
      (nie Acton, dodam).
      Wyjechalismy nie dlatego, zeby zarabiac wiecej, bo nasze sumaryczne dochody
      netto miesiecznie krecily sie w okolicach 20k, ale po to, zeby odetchnac
      normalnym powietrzem, po to, zeby nie uzerac sie na kazdym kroku z
      wszechotaczajacym morzem ignorancji, ksenofobii, martyrologii i innych "*ii",
      kolesiostwa, brudnych ulic, twarzy nieznajacych usmiechu itp.
      Powrot do Polski? Tak, na pseudowakacje, bo trzeba rodzine odwiedzic.
      Wracac do pl za x lat i inwestowac? Po co, czyzbym mial na stare lata zostac
      masochista?
      pzdr!
    • anarcho-emeryt Zdziwka 10.03.10, 02:28
      Czytam te posty i po prostu mnie szlag trafia , ze pochodze z tego
      kraiku nad Wisla.
      Ludzie, przeczytajcie kiedys podrecznik historii ze zrozumieniem i
      potem "wyciagajcie wnioski".
      Toz to jedna wielka historia narzrkania.
      Najpierw byli zaborcy, potem sanacja,nastepnie komunisci, teraz
      solidaruchy, ogolnie to Zydzi i Masoni itd.
      Kazdy powod dobry zeby ponazekac i usprawiedliwic swoje lenistwo,
      glupote, pijanstwo, zlodziejstwo i gleboko zakorzeniony ciemnogrod.
      Odnosi sie wrazenie, ze jest Polska i My.Przeciez ci ludzie , ktorzy
      wami rzadza sa wybierani przez was i sposrod was.
      Zeby daleko nie siegac w glab historii. Walesa elektryk,Lepper-
      rolnik, Tusk -inteligent (ze sie posluze takim porownaniem rodem z
      PRL-u). Czy wreszcie nastapi taki moment, ze Polacy zrozumieja iz w
      ustroju demokratycznym nie tylko mozna wybrac reprezentanta ale i go
      zdymisjonowc? Ale czego wymagac od ludzi, ktorzy nie znaja swoich
      reprezentantow bo ich nie chca pozanac,nie rusza tylka na spotkania z
      nimi, nie zadadza pytania temuz.
      Problem Polski nie polega na polozeniu geograficznym czy "historii
      ucisku" ale na braku poczucia SPOLECZNOSCI!! Na odwalaniu (i to byle
      jak) "roboty" i zamykaniu sie w swoich 4 scianach. Wtedy pojawia sie
      na stole flaszka i wraz z nia "zagrycha" w postaci utyskiwan,
      narzekania i frustracji....wszystko w zaciszu domostwa. Jedyna
      metoda znana Polakowi do "walki" ze zlem to napisanie donosu.Wszystko
      odbywa sie anonimowo.
      W historii przegapilismy wiele okazji by dolaczyc do "cywilizowanej
      Europy". Majac dostep do morza nie odkrywalismy innych kontynentow i
      kolonizowalismy ich jak reszta swiata, bedac w srodku Europy nie
      tworzylismy handlowych szlakow miedzy wschodem a zachodem. Marzyla
      nam sie Polska od morza do morza ale i tak nie potrafilibysmy takiego
      "szczescia" wykorzystac.
      Polska to przede wszystkim "niepraktyczna mentalnosc" i wlasnie w
      nowej emigracji i w zjednoczonej Europie nadzieja by wreszcie
      dolaczyc do bogatych tego swiata.
      Mlodzi ludzie wyjezdzajac z Polski moga stac sie naszymi
      "ambasadorami". Zdobywajac edukacje i nawyki pracy na Zachodzie oraz
      zmieniajac ogolnie swoja kulture.
      Moze nie beda masowo wracali do Polski i szukali w niej pracy ale
      nawet "wpadajac" na weekend lub sluzbowo beda wwozic do naszego
      zatechlego kraiku powiew swiezego europejskiego powietrza.

      • konbar Re: Zdziwka 10.03.10, 02:41
        Troche przesadzasz.Poczatek dobry,srodek taki sobie
        a koncowka-do dupy.Piszesz o kolonizacji bzdury bo
        Nas nie bylo na mapie.To Nas kolonizowano.
        "Od morza-do morza ale i tak.."Tu juz walnales
        jak lysy o beton.
        Moje pytanie:Czy Ty Bracie Rodaku nie jestes
        wygnancem roku 1968?
        • anarcho-emeryt Re: Zdziwka 10.03.10, 03:16
          Odpowiadajac na Pytanie.
          Nie nie jestem ani wygnancem ani z 1968 ani z innych lat.
          Jestem "dobrowolnym emigrantem" z 1990r.
          Co do kolonizacji to radze zajrzec do...najlepiej dla ciebie
          zagoogluj.
          Tak sie sklada, ze kolonizowano swiat kiedy Polska byla mocarstwem
          (m.in okres Jagiellonow) wiec nikt nas wtedy nie kolonizowal. To
          mysmy kolonizowali niewlasciwe miejsca na mapie (np. Ukraina).
          Co do "od morza do morza". To bylo haselko "prawdziwych Polakow" w
          okresie miedzywojennym.
          • konbar Re: Zdziwka 10.03.10, 04:47
            Cos w Tobie jest "bracie Rodaku"!
            Cyt:To bylo haselko "prawdziwych Polakow".
            Po co ta ironia!
            Temat Ukraina ,Litwa to temat rzeka!
            Wtedy nie "kumali" i teraz nie lapia
            albo tak sie boja "matki Rosji",ze
            Raz-Putin i jego pomysly sa ich pomyslami.

      • hankrearden -- Położenie to problem! 10.03.10, 03:26
        >Problem Polski nie polega na polozeniu geograficznym

        Ależ tak! Klimat na tej dalekiej północy jest wyjątkowo paskudny.
    • babaqba Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracja 10.03.10, 02:33
      Pionierzy są straceni dla Polski. Pozostają nam tylko groby, kościoły,
      Katyń. Gdyby nie przywileje emerytalne, dopłaty unijne i zasiłki
      celowe nie byłoby w Polsce życia wcale. A tak jakoś to będzie.
      Oparliśmy się kryzysowi na trochę podobnej zasadzie, jak kraje
      afrykańskie są odporne na kryzys energetyczny. W razie padnięcia
      elektrowni zgaśnie światło w pałacu prezydenckim. Reszta niczego nie
      zauważy.
      • booree Re: Stracone pokolenie. Najnowsza polska emigracj 10.03.10, 03:08
        "Oparliśmy się kryzysowi na trochę podobnej zasadzie, jak kraje
        afrykańskie są odporne na kryzys energetyczny"

        .. alez sie usmialem i dziekuje za naprawde dobry post. Chyba troche trafny.

        Pomimo to uwazam ze ten kryzys przeszlismy napewno w duzej czesci dzieki
        warunkom jakie panuja w naszym kraju. Nie inwestowalismy. I mamy duzew zaplecze
        i zbytu, popytu i sily roboczej.
      • rekin.finansjery Dokladnie z tym oparciem sie kryzysowi :) nt 11.03.10, 13:55
    • adam.2x To pokolenie Europejczyków 10.03.10, 03:22
      Moim zdaniem Polacy powinni patrzeć na ten problem inaczej. Ci emigranci to pokolenie Europejczyków którzy wcielają w życie idee europejskiej integracji sznse życiowe które EU wszystkim daje. Przemieszczanie się narodów w granicach EU jest najlepszym narzędziem integracyjnym. Jest to również urzeczywistnieniem idei wspólnoty ekonomicznej gdzie ludzie przemieszczają się tam gdzie są potrzebni z miejsc gdzie nie są.

      W ogóle mówienie o emigracji w przypadku wyjazdu z jednego kraju EU do drugiego jest dla mnie zabawne. To tak jak emigrowanie z Chicago do Waszyngtonu. Nawet jest taki jeden wyemigrował jako Prezydent.

      Emigracja mojego pokolenia to zapadająca za plecami żelazna kurtyna i 20 lat rozłąki. To była prawdziwa emigracja a wy kochani "emigranci" EU powinniście zmienić terminologię.
      • malwo Re: To pokolenie Europejczyków 10.03.10, 03:33
        Zgadzam sie. Ja nie jestem emigrantem. Wybieram sie tam gdzie bedzie
        mi lepiej.
        Tezy i problemy poruszane w wywiadzie sa sztuczne i nie odpowiadaja
        rzeczywistosci.
        Na scianie wschoniej bedzie zle, bo wyjechali najlepsi.To teza
        blszewickiej agitki.
        Na scianiue wschodnie bedzie zla tak dlugo jak ludzie beda wybierac
        do sejmu ludzi, ktorzy wyplyneli w latch osimdziesiatych razem z
        Walesa.
        To moja teza.
        • przyladek.dobrej.nadziei Re: To pokolenie Europejczyków 10.03.10, 04:56
          malwo napisał:

          > Zgadzam sie. Ja nie jestem emigrantem. Wybieram sie tam gdzie bedzie
          > mi lepiej.
          > Tezy i problemy poruszane w wywiadzie sa sztuczne i nie odpowiadaja
          > rzeczywistosci.
          > Na scianie wschoniej bedzie zle, bo wyjechali najlepsi.To teza
          > blszewickiej agitki.
          > Na scianiue wschodnie bedzie zla tak dlugo jak ludzie beda wybierac
          > do sejmu ludzi, ktorzy wyplyneli w latch osimdziesiatych razem z
          > Walesa.
          > To moja teza.

          To SLD w Polsce po '89 nie rządziło i nie zrobiło im dobrze przez te 8 lat?
      • rekin.finansjery Re: To pokolenie Europejczyków 11.03.10, 13:58
        > W ogóle mówienie o emigracji w przypadku wyjazdu z jednego kraju EU do drugiego
        > jest dla mnie zabawne. To tak jak emigrowanie z Chicago do Waszyngtonu. Nawet
        > jest taki jeden wyemigrował jako Prezydent.
        >
        > Emigracja mojego pokolenia to zapadająca za plecami żelazna kurtyna i 20 lat ro
        > złąki. To była prawdziwa emigracja a wy kochani "emigranci" EU powinniście zmi
        > enić terminologię.


        Nie do konca prawda. Ty sobie miozesz o sobie mowic EU migrant, w prasie
        brytyjskiej tez tak moga pisac, ale dla spoleczenstwa jestes imigrantem z
        biednego kraju i takie podejscie wlasnie beda do ciebie mieli (co dosc czesto
        jest plusem, wiecej ci wybacza :)).
    • hankrearden --Super, tylko odczepcie się od nas i my Wam też d 10.03.10, 03:31
      Super, tylko odczepcie się od nas i my Wam też damy spokój.
      Żadnych podatków Wam płacić nie zamierzamy, bo i za co.
      I jeszcze chcialibyśmy, żeby istniała prosta i szybka procedura
      pozbycia się polskiego obywatelstwa (dziś trzeba złożyć kupę papierów i
      czekać, aż Jego Majestat Pan Prezydent wyrazi zgodę - a żadna ustawa
      nie zobowiązuje go do tego!!)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja