quant34
14.03.10, 17:32
A internet, z którym obcuję jeszcze rzadziej niż z bulwarowymi pismami,
jest niczym innym jak wielką rzeką gówna, gdzie wszystko jest dozwolone.
Pogląd typowy dla cywilizacyjnego analfabety, do którego nie dotarło, że świat
wyszedł już epoki terkoczących maszyn do pisania. Prawie zawsze, pogląd jaki
to zły i zepsuty jest internet, jest sposobem zamaskowania własnej bezradności
wobec nowych technologii. Na każdy inny temat Pilch wypowiada się przynajmniej
w miarę sensownie, ale na temat internetu ogłasza komunał rodem z kółka
różańcowego gospodyń wiejskich. Dlaczego? Ponieważ nie umie posługiwać się
komputerem i korzystać z zasobów sieci. Wmawia sobie, że nie robi tego, bo nie
chce nurzać się w gównie, jednak nie robi tego wyłącznie dlatego, że nie umie.
Reszta to mechanizm obronny, który pozwala nie czuć się gorszym od
nastolatków, którzy po sieci hulają bez żadnych trudności. W podobny sposób
telewizję oceniali ludzie, których kiedyś nie było stać na telewizor. Zresztą
facet sam sobie zaprzecza broniąc oceanu gówna, jakim jest "Fakt" i
zapominając, że o ile w "Fakcie" znaleźć można wyłącznie gówno, to w
internecie można oprócz gówna znaleźć także wiedzę (w tym wiedzę niedostępną
bądź trudno dostępną innymi metodami komunikacji). Z Pilcha wyłazi mentalność
Rydzyka, który sponiewiera wszystko, czego nie rozumie. W sumie jestem
zaskoczony płycizną tego człowieka (mam na myśli cały wywiad, a nie tylko
pogląd na internet). Miałem o nim wyższe mniemanie, ale trzeba mu dać punkt za
szczerość, bo wielu VIPów nie przyznałoby się do czytania "Faktu".