Dodaj do ulubionych

Bosy maratończyk

15.03.10, 14:33
Artykuł ciekawy.

Ale, panie redaktorze, dlaczego Pan pisze "Za każdym razem pokonuj nie więcej
niż 1,6 km"? Czyżby to miało związek z
pl.wikipedia.org/wiki/Mila_angielska ?

Po polsku można napisać "1,5km" lub "1-2km" i będzie to miało to samo
znaczenie, tylko wyrażone w bardziej sensowny sposób.
Obserwuj wątek
    • maruda.r Bosy maratończyk 15.03.10, 14:52

      "- Większość ludzi uważa, że bieganie na bosaka jest niebezpieczne, ale wbrew
      pozorom da się tak biegać komfortowo nawet na najtwardszych nawierzchniach -
      przekonuje prof. Lieberman. - Wystarczy tylko "wyhodować" sobie na stopach
      trochę zrogowaciałego naskórka."

      **************************

      Wydaje się, że problemem jest nie tyle twardość typowej nawierzchni, co
      jednoczesna twardość i chropowatość asfaltu, betonu, szutru czy nawet tartanu.
      Wyhodowanie kopyt może więc nie pomóc - a jeżeli nawet, to trzeba będzie je
      wzbogacić podkowami.

      Nie przemawia też do mnie argument sugerujący celowość związku pozbycia się
      skóry i długotrwałego biegu. Przypadkowa i niecelowa mutacja okazała się
      zbawienna przy długotrwałych marszach, pracach czy ucieczkach przed
      drapieżnikami. Samo polowanie nastąpiło jednak po okresie zbieractwa. Po co
      zresztą nasi przodkowie mieliby ganiać za antylopą, skoro np. mniej
      inteligentni owłosieni krewni (szympansy) uzyskują znacznie lepsze efekty
      polując zorganizowanym stadem? A do gonienia zajęcy czy dzików używamy psów.
      Poza tym owłosiony koń jest wciąż poza naszym zasięgiem.

      Niemniej jednak życzę redaktorowi Ulanowskiemu powodzenia w hodowaniu kopyt.

    • dar61 Nagi (nagi!) maratończyk 15.03.10, 16:12
      Powróćmy do biegania modą grecką - nago.
      I pomyślmy wtedy, na zimno:

      A. Rozwój mózgu u dzisiejszych biegaczy wyczynowych?! Zaprzecza temu
      sportowa rzeczywistość.

      B. Człek pierwotny nie tyle, że biegał - on UCIEKAŁ...

      C. W dobie upowszechniania ślubnego - i nie tylko - tłuczenia szkła
      rozwój biegactwa bosą stopą zdaje się nie mieć przyszłości.

      D. Czy dziennikarstwo uczestniczące staje się modne?
      Jest ubezpieczone aby od następstw [nawału myśli]?

      Jakie propozycje drążenia tematyki?
      Może: prawdziwość niespiekania pięt po chodzeniu po węglach?
      Albo: strzelanie w stopę i ścięgno Achillesowe - a nieśmiertelność
      ?

      E. Myślałby człek, że artykuł jest nareszcie niezależny, wręcz
      antyreklamą obuwia sportowego jest, czystą dywagacją żurnalisty z
      nadwagą.
      Gdyby nie te ostatnie zdania dwa...

      P.S. Żebym nie zapomniał - jeśli Redaktor. T.U. nie widział,
      gdzie są kolce
      na sportowych butach sprinterskich i
      średniodystansowych - to niech się im przyjrzy. Bo znów pięty mu
      spuchną.
      A bieganie maratonów, nawet boso i w tunice [biegano nago!], w
      wyznaczonych na bieżni torach - jest nieco niewykonalne ...
      • oloros Re: Nagi (nagi!) maratończyk 19.03.10, 16:47
        otoz to - uciekal zeby czasem go ktos nie zjadl
        a przetrwal dlatego ze umial otoczakiem rozbic kosci ktorych nawet
        najwiekze szczeki nie bu=yly w stanie rozlupac - stad mial pod
        dostatkiem szpiku kostnego i padliny jak cos zostalo po wielkich
        lowach
        ale est mostwo innych jeszcze rzeczy
        nie jest prawda ze w butach pierwszy kontakt z podlozem nastepuje
        przez pietae - tak sie dzieje tylko u 20-30 procent maratonczykow a
        prawie niogdy u biegaczy sredniodystansowych ktorzy laduja na
        srodstopiu
        bardzo zalezy to od ulozenia supinacji czy przecinego
        podeszwowego charakteru = u kazdego jest to inaczej
        ja mam swoje filmy wideo i czy w butach czy boso biegam zawsze na
        srodstopiu
        kiedys nawet probowano mi zmienic technike begania mowiac ze
        bieganie przez piete daje lepsze tzw grzebniecie i poprawia wyniki -
        niestety nic z tego nie wyszlo
        badania naukowe maja ta zalete ze obejmuja waska grupe kontrolna i
        jeszcze mniejsza badana i wlasciwie kazdy wniosek jest mozliwy -
        lejakie kto uzywa buty - to jest wlasnie spora sztuka - i do czego -
        ich uzywa
        nie radzil bym dzisiaj nikomu przebiec maraton po asfalcie boso
      • heimo Re: Nagi (nagi!) maratończyk 19.03.10, 18:43
        > A. Rozwój mózgu u dzisiejszych biegaczy wyczynowych?! Zaprzecza
        > temu sportowa rzeczywistość.

        To ma być argument czy kpina? Jeśli to drugie, to ok, ale nie w tym
        dziale piszesz - idź do sekcja polityka.

        >
        > B. Człek pierwotny nie tyle, że biegał - on UCIEKAŁ...

        jesteś doktorem habilitowanym z tej dziedziny? a może doświadczenia
        rodzinne pozwalają ci stawiać taką tezę?

        akurat bardzo szanuję tezę postawioną przez. prof. Fiałkowskiego.
        Więc idiotom wara od niego.
        • powazany Re: Nagi (nagi!) maratończyk 29.03.10, 16:56
          Widziałem trochę materiałów na temat biegania, czytałem artykuły i wiem, że
          bieganie w butach zdrowe nie jest, szczególnie takich z grubą podeszwą, ponieważ
          wymuszają one upadek stopy na piętę, a stopa powinna upadać na śródstopie i
          płynnie, bez takiego dużego docisku.
      • buhaj_z_rogiem Re: Nagi (nagi!) maratończyk 20.03.10, 15:41
        dar61 napisał:

        > Powróćmy do biegania modą grecką - nago.
        > I pomyślmy wtedy, na zimno:
        >
        > A. Rozwój mózgu u dzisiejszych biegaczy wyczynowych?! Zaprzecza temu
        > sportowa rzeczywistość.

        Stres cieplny powoduje wyłączenie (i pewnie uszkodzenie również) części połączeń nerwowych w mózgu i neuronów, więc teoretycznie im więcej biegasz, tym bardziej głupiejesz. Homo stał się sapiens między innymi dlatego, że gdy nie musiał już tyle biegać, jego nadmiarowe neurony zamiast stanowić "zapas", zaczęły być wykorzystywane do pracy.

        > B. Człek pierwotny nie tyle, że biegał - on UCIEKAŁ...

        Człowiek nie jest w stanie na krótkim dystansie uciec biegiem przed żadnym wielkim drapieżnikiem, a drapieżnikom wystarczają raczej krótkie dystanse. Atakują podkradając się lub zasadzki i albo dopadną ofiarę od razu, lub po krótkim pościgu, albo rezygnują. W sprincie człowiek nie ma z nimi żadnych szans, a z gepardem na średnim dystansie i tak nie wygra. Korzyść z pozbycia się futra w celu ochrony przed przegrzaniem w trakcie ucieczki nie mogłaby zostać przez wczesne hominidy spożytkowana, bo po prostu nie zdążyłyby się uciekając przegrzać.
    • jottsp Bosy maratończyk - nowosc? 15.03.10, 17:53
      nic nowego - chyba w kazdej ksiazce o bieganiu jest cos nt. biegania
      palcowka, a tezy ze bieganie w butach "psuje" noge = oducza od palcowki byly
      juz pewnie z 50 lat temu. Na boso fajnie sie biega po piasku czy trawie , moze
      po tartanie, ale na asfalcie czy betonie to masakra. Jednak raz bieglem
      maraton w Pozaniu z biegaczem, ktory caly dystans zrobi bez butow - z tym ze
      jak widzialem - gdzie sie dalo ciagnal po poboczu z trawa czy piaskiem.
      • rainmonk Re: Bosy maratończyk - nowosc? 15.03.10, 20:46
        Jako dziecko, gdy tylko na to pozwalała pora roku ...i mama - biegałem boso.
        Biegałem po kamieniach, polnych dróżkach, leśnych dróżkach, igliwiu, trawie,
        ściernisku, asfalcie... jednak największa męka, to bieganie po drodze żużlowej,
        lub asfalcie z drobnymi kamyczkami. Biega się nierytmicznie, kroki różnej
        długości, bo z każdym krokiem trzeba uważać gdzie spadnie stopa (czy aby nie na
        kamyczek, czy szkło). Ale w szkole byłem najszybszy i najlepszy na długich
        dystansach...
        Tyle że w szkole musiałem nosić buty, a te ojciec musiał wyszukiwać, żeby palce
        wewnątrz swobodę miały, a ile razy kostkę skręciłem...

        Bieg boso odstresowuje, bo przede wszystkim musisz się skupić na tym gdzie
        stawiasz stopę, a inne problemy nie mają wtedy znaczenia...
        • maruda.r Re: Bosy maratończyk - nowosc? 15.03.10, 22:14
          rainmonk napisał:

          > Bieg boso odstresowuje, bo przede wszystkim musisz się skupić na tym gdzie
          > stawiasz stopę, a inne problemy nie mają wtedy znaczenia...

          *************************

          Pytanie, czy taki styl biegania rzeczywiście jest najefektywniejszy w biegach
          wyczynowych? Jednak nawet najlepsi średnio i długodystansowcy, zaczynający
          karierę od wielokilometrowych bosych biegów do szkoły i z powrotem, na
          stadionach biegają w butach.

          Można rzecz jasna sprawę sprowadzić do reklam obuwia sportowego, ale gdyby bose
          bieganie dawało przewagę w sporcie wyczynowym, to pewnie znaleźliby się inni
          sponsorzy, którzy zrekompensowaliby utracone gaże od producentów butów.

          • checiak Re: Bosy maratończyk - nowosc? 16.03.10, 11:24
            Teza ze bieganie na bosaka jest zrowsze jest prawdziwa. natomiast w dzisiejszych
            czasach nie mozemy sie pozbyc butów. one sa projektowane tak aby odpowiadaly
            wspolczesnemu czlowiekowi. ich podstawowoa funkcja jest ochrona - nie tylko
            stopy ale calego narzadu ruchu. pewnie ze iles wiekow temu ludzie biegali
            zupelnie inna technika i na boso. teraz tez niektorzy biegaja na srodstopiu i
            placach - to zawodowcy. o niskiej wadze i silnych miesniach oraz wytrzymalych
            sciegnach. wiekszosc jednak po okresie wczesnego dziecinstwa zalozyla buty ,
            siadla na kanape i zapomniala o trenowaniu calego ukladu ruchu. i taki czlowiek
            jak wyjdzie pobiegac to nieublagana grawitacja pokazuje mu jego slabe punkty -
            brak lydki, rozciagniete wiezadla stopy, brak miesni stopy, brak miesni
            posladkow, brzucha i grzbietu.co uniemozliwia prawidlowy bieg. dlatego laduje na
            piecie i dlatego musial dostac buty ktore chociaz troche pomoga mu walczyc z
            jego wlasnym ciezarem.
    • kancermeister Bosy maratończyk 15.03.10, 22:30
      Dwie sprawy

      1.
      Od kiedy wprowadzono amortyzowane obuwie dla biegaczy, zostało pobitych kilka rekordów, nie do przejścia dla tych, którzy używali rzekomo zdrowszego obuwia. Ciekawe dlaczego, skoro to podobno tak osłabia bieg?

      2.
      Do biegania wcale nie potrzeba rozbudowanych mięśni. Udowodnił to Oscar Pistorius, 23-letni biegacz z RPA, który posługując się specjalnie wykonanymi protezami [1,2], zagroził rywalom biegającym w sposób klasyczny - czyli na zdrowych kończynach.

      __________________
      [1] Wiadomości24
      [2] Gazeta.pl
      • fletniapana Re: Bosy maratończyk 19.03.10, 18:44
        1. A może tutaj nie chodzi o rekordy tylko o możliwość długotrwałego biegu bez
        kontuzji. Oraz o sprawność do późnej starości.

        2. Przykład Oscara to też inna bajka. Protezy nie mają mięśni ale również nie
        ważą tyle co normalne nogi. Dodatkowo są sprężyste i pozwalają lepiej
        wykorzystać energie odbicia. A ponadto on jest sprinterem. Sprinterzy i tak
        biegają na palcach w bardzo miękkich butach.
        • uniwr Re: Bosy maratończyk 31.03.10, 01:09
          fletniapana napisał:
          > Protezy są sprężyste i pozwalają lepiej
          > wykorzystać energie odbicia.

          Tu jest właśnie pies pogrzebany. Kontrowersja z dopuszczeniem go do startów w
          zawodach wynikała właśnie z tego, że taka proteza jest dużo bardziej sprężysta
          niż ludzka stopa i uznano ten fakt za uniemożliwiający sprawiedliwą
          rywalizację... paradoksalnie miałby łatwiej niż zdrowi biegacze :)
        • maruda.r Re: Bosy maratończyk 16.03.10, 19:33
          anders76 napisał:

          > Tak samo kurierzy Majow i Inkow radzili sobie doskonale bez Adidasow.

          ************************

          Filippides zasuwał chyba w sandałach. Południowoamerykańscy Indianie, którzy
          znali kauczuk, potrafili robić sobie coś w rodzaju butów. Wygląda na to, że
          jeżeli człowiek ma wybór, to zdecyduje się buty.

          "- Tańcuj boso.

          - Panna młodo?!
          - Cóz ta znowu?! To ni mozno.

          - Co się męczyć? W jakim celu?

          - Trza być w butach na weselu."

          Stanisław Wyspiański, Wesele

    • kornel-1 Bosy maratończyk 16.03.10, 22:31
      Każde uderzenie stopy maratończyka o ziemię to tysiąc roztrzaskanych, zniszczonych nieodwracalnie erytrocytów (google for FOOT-STRIKE HEMOLYSIS). Stąd (między innymi stąd) anemia u długodystansowych biegaczy. Bieganie boso, bez względu na to, jak się rozkłada na powierzchni stopy siła uderzenia o ziemię, wiąże się ze zwiększoną liczbą zniszczonych czerwonych krwinek w stosunku do biegania w obuwiu. I choćby red. Ulanowskiemu podeszwa stwardniała od bosego biegania, to i tak stopa nie będzie tak dobrze chroniona, jak stopa obuta. Oczywiście, autorowi artykułu taka anemia nie grozi. Dotyczy ona ludzi biegających w maratonie a nie piszących jeno o tym :-p

      Muscle fiber necrosis associated with human marathon runners
      Lipid depletion and repletion in skeletal muscle following a marathon

      Kornel
      • pablobodek Re: Bosy maratończyk 17.03.10, 07:21
        A propos utraty erytrocytów podczas biegania - czytałem o tym zjawisku podczas
        chodzenia kobiet w obuwiu na wysokich obcasach, tzw. szpilkach - twarde
        uderzenia o podłoże powodują śmierć erytrocytów.
        Idąc dalej - stąd osłabienie, również umysłu, czy skutkiem są dowcipy o
        blondynkach ??!!
      • verbum_caro Re: Bosy maratończyk 19.03.10, 17:40
        kornel-1 napisał:

        > Każde uderzenie stopy maratończyka o ziemię to tysiąc roztrzaskanych, zniszczon
        > ych nieodwracalnie erytrocytów (google for FOOT-STRIKE HEMOLYSIS). Stąd (między
        > innymi stąd) anemia u długodystansowych biegaczy.

        Wielki dramat 1000 erytrocytów na krok.
        Zakładjąc, że biegnąc 50km odcinek, każdy "krok" w biegu to koło metra (nie ma sensu spierać się o detale - idzie o rząd wielkości)
        10^3*10^3*50=~5*10^7 erytrocytów
        50 milinów erytrocytów!!!
        Jezusie aż tyle?!
        Dokładnie tyle ile mieści się w... 0,01ml krwi!
        No!!! Nareszcie anemia wśród maratończyków zanlazła swoje wytłymaczenie!!!
        Przeciętna wymiana krwi w organiżnie ludzkim to 120 dni (50ml/dzień), czyli gdybyś codziennie biegał maraton twój organizm musiałby zwiększyć erytropoezę o całe...
        0,02%!!!
        • kornel-1 Re: Bosy maratończyk 20.03.10, 14:52
          verbum_caro napisał:
          > Wielki dramat 1000 erytrocytów na krok.

          Najwyraźniej więcej niż tysiąc erytrocytów jest uszkadzanych przy każdym uderzeniu stopy o ziemię :-p

          Footstrike is the major cause of hemolysis during running

          k.
    • thegreatmongo Bosy maratończyk 17.03.10, 00:02
      Kazdy kto biegal chocby w klubie sportowym wie, ze buty do biegania sa
      cieniutkie i lekkie.

      To co sprzedaje Nike to ciezka masakra nadajaca sie bardziej do gry w kosza
      niz do biegania.

      Ale maja tez duzy wybor fajnych butow, ktore maja sens. Ja na przyklad mam i
      halowki na silownie. Twarda podeszwa idealnie nadaje sie na bieznie i na
      bieganie po miescie.

      Robie 40 minut 6 razy tygodniu i jeszcze nie mialem kontuzji, a robie tak od
      roku.
      • dzielanski Nie miałeś kontuzji przez cały, okrągły rok? 19.03.10, 18:04
        Biegasz od roku i jeszcze nie miałeś kontuzji? To super. Ale
        pobiegaj może chociaż ze cztery, pięć lat, a potem dziel się uwagmi
        na temat bezkontuzyjności poszczególnych metod. Wbrew temu, co pisał
        autor artykułu, bieganie to nie jest jakiś sport ekstremalny w stylu
        skoków spadochronowych bez spadochronu.
        Co wcale nie znaczy, że Twój pomysł biegania w butach o słabej
        amortyzacji i lądowania na śródstopiu jest zły. Prawda jednak jest
        taka, że w tej chwili mało jest poza wyczynowcami ludzi biegających
        w ten sposób od dłuższego czasu. Naprawdę o bezkointuzyjności tej
        modnej od kilku lat metody będzie można się wypowiedzieć za
        kilkanaście lat.
    • usalbert Bosy (?) maratończyk 17.03.10, 00:20
      W USA furore robia fivefingers, wygladajace jak rekawiczki na stopy.
      Coraz czesciej biegacze odchodza od biegania w zaawansowanym
      technologicznie obuwiu sportowym i probuja powrotu do natury czyli,
      tak jak mowi artykul, naturalnego sposobu chodzenia i biegania. Sam
      mam fivefingers i uwazam, ze sa genialne, tyle ze dziebko drogie.
      Chodzi (i biega) sie w nich jak boso, tyle ze podeszwa chroni przed
      urazami ($85). Wiecej na www.vibramfivefingers.com.
    • kornel-1 Tradycyjny brak rzetelności u dziennikarzy GW :( 17.03.10, 00:23
      T. Ulanowski pisze:
      "Jak pisze McDougall, już w 1989 r. szwajcarski lekarz z Uniwersytetu w Bernie dr Bernard Marti opublikował w "The American Journal of Sports Medicine" wyniki analizy urazów odniesionych przez ponad 4 tys. biegaczy w berneńskim wyścigu na 15 km. Kontuzje odniosła prawie połowa z nich i dr Marti postanowił sprawdzić, czym były one spowodowane. Okazało się, że zależały od... ceny butów."

      Publikacja On the epidemiology of running injuries The 1984 Bern Grand-Prix study pochodzi nie z 1989 a z 1988 roku. To zwykła niechlujność. Ale już dziennikarską nierzetelnością jest podawanie zniekształconych, nieodpowiadających rzeczywistości faktów.
      Jak można przeczytać w abstrakcie pracy (i co należało do zawodowych obowiązków autora artykułu) liczba urazów zależała przede wszystkim od ilości przebiegniętych kilometrów w ciągu tygodnia i wcześniejszych urazów (odnawianie się kontuzji).
      Związek liczby kontuzji z parametrami obuwia (a więc i ceną) był nieistotny statystycznie:
      Occur rence of jogging injuries was independently associated with higher weekly mileage (P < 0.001), history of previous running injuries (P < 0.001), [...] Injuries were not significantly related to race running speed, training surface, characteristics of running shoes, or relative weight.


      To "oczywista oczywistość". Ktoś, kto więcej biega ma częstsze kontuzje; ktoś, kto więcej biega, kupuje trwalsze, ergo droższe obuwie.
      Ot i cała tajemnica.

      Wstyd dla autora!

      Kornel
        • kornel-1 Re: Tradycyjny brak rzetelności u dziennikarzy GW 19.03.10, 20:08
          heimo napisał:
          > Nie no stary, chyba ci się pomieszało - dziennikarz cytuje autora
          > książki... to tak ad personam i rzetelności.


          Art. 5. Dziennikarzowi nie wolno manipulować informacją. Obowiązuje go skrupulatna ocena źródeł, sprawdzenie prawdziwości dostępnych informacji oraz rzetelność w ich przekazywaniu. [...]

          Art. 8. Dziennikarz zobowiązany jest do sprostowania z własnej inicjatywy, gdy okazuje się, że podana przez niego informacja jest fałszywa bądź nieścisła.

          Źródło: DZIENNIKARSKI KODEKS OBYCZAJOWY

          Więcej w tej tematyce, m.in w wątku: Krytycznie o artykułach w dziale Nauka

          Kornel
      • maruda.r Czy bieganie jest w ogóle naturalne? 21.03.10, 22:30
        kornel-1 napisał:

        > To "oczywista oczywistość". Ktoś, kto więcej biega ma częstsze kontuzje; ktoś,
        > kto więcej biega, kupuje trwalsze, ergo droższe obuwie.

        **************************

        Podejrzewam, że na wyrost przyjęto założenie, iż bieganie jest zdrowe i
        naturalne. Człowiek (i nie tylko) nie biega bez istotnej potrzeby.

        Na bardzo długich dystansach średnie prędkości biegaczy nie są imponujące.
        Piechur pod koniec podobnego dystansu, choć pokonanego w dłuższym czasie, jest w
        stanie podjąć praktycznie każdą inną czynność: może walczyć, polować czy nawet
        uciekać. Biegacz może co najwyżej się położyć, a ewentualny dodatkowy wysiłek
        przypłacić zdrowiem lub życiem.

        Poszukiwanie sposobów zapobiegania kontuzjom w rzekomo naturalnym bieganiu każe
        przypuszczać, że problem jest poważny. W samej naturze nie widać wielkiego
        zainteresowania bieganiem bez potrzeby. Drapieżniki nie trenują pościgów, a ich
        ofiary ucieczek - nie trwonią energii bez potrzeby.

          • oloros Re: natura i jeszcze raz natura:) 20.03.10, 09:51
            rownie dobrze mozna sie zapytac to dlaczego nie rodzimy sie z
            kopytami - jezeli to ma byc takie dobre - bieganie boso
            problem wtym ze czlowiek rozni sie jednak sporo od calej reszty
            swiata ozywionego
            i przetrwal, rozwinal sie i opanowal ziemie tylko i wylacznie z
            powodu swoich mozliwosci umyslowych i spolecznych
            okazuje spryt jak wiekszosc zwierzt, ma inteligencje - czyli umie
            sie przystosowac , uczyci przekazywac wiedze nastepnym
            pokoleniom/potrafia to rowniez niektore zwierzeta/ ale przede
            wszystkich posiadl cos co juz trudniej zdefiniowac a ktorej ne maja
            zwierzeta -madrosc nie tylko instynkt
            i tu sie powinna zaczynac dyskusja
            badaia naukowe oparte na wzskiej grupie badanej i rownie malej
            kontrolnej moga doprowadzic do kzdego wniosku - a w tych badaniach
            od poczatku zalozono teze - bieganie boso jest dobre -
            to oczywiscie juz na pierwszy rzut nie jest madre

            • elviz2 Re: natura i jeszcze raz natura:) 22.03.10, 08:23
              Tylko należy też weryfikować założenia faktami. Sport wyczynowy nie jest wcale
              zdrowy to bezsensowne narażanie ciała na możliwe kontuzje. Organizm jest
              całością a ludzie najczęściej dbają o niektóre jego części. A gdyby od chodzenia
              boso ludzie umierali albo nogi by im wykręcało to pewnie teraz chodzilibyśmy na
              rękach.
      • maruda.r Re: natura i jeszcze raz natura:) 21.03.10, 20:56
        elviz2 napisał:

        > Gdybyśmy mieli biegać w trampkach rodzilibyśmy się z nimi:)

        *************************

        Doradzam jednak zdjęcie końskich okularów. Artykuł skoncentrował naszą uwagę na
        bieganiu dla biegania. Oczywiście, że w takim wypadku jesteśmy w stanie
        skoncentrować się na obserwacji podłoża.

        W przypadku łowcy czy wojownika jest to utrudnione. Twarde buty w oczywisty
        sposób ułatwiają obserwację terenu - nie musimy się martwić kamykami czy cierniami.

    • runningfuel Bosy maratończyk 19.03.10, 19:18
      Wszystkim co sa zainteresowani bieganiem w zgodzie z natura polecam
      przejrzenie informacji na tej stronie: www.00runningfuel.co.uk
      Zastapienie chemicznych napojow i zeli organicznymi skladnikami w polaczeniu
      ze zwykla woda naprawde moga zdzialac cuda dla organizmu kazdego biegacza, dla
      jego wydolnosci i wytrzymalosci. Szczegolnie ma to znaczenie w dluzszych
      biegach jak pol maratony i dluzsze, gdzie naturalny dopalacz w postaci nasion
      chia powoduje ogromny przyplyw energii. Polecam!
    • afoka12 Autorowi artykułu proponuję 19.03.10, 19:25
      osobiste przetestowanie równie innowacyjnej teorii, mówiącej o zbawiennym wpływie miarowego walenia łbem (konkretnie czołem) w ścianę codziennie rano przez ok. 5-10 minut. Ponoć usprawnia to przekazywanie impulsów elektrycznych przez grupy neuronów znajdujące się w części czołowej mózgu, przyczyniając się do wzrostu innowacyjności oraz weny twórczej - ba, podobno właśnie ta praktyka (z konieczności ścianę zastępowano wtedy skałą/drzewem) była kluczowym czynnikiem warunkującym dominację homo sapiens.....

      Tak na poważnie, to artykuł istotnie wart jest zarchiwizowania - jako ilustracja wyrażenia "pie....lenie o Szopenie" (jestem ciekaw, czy autor był łaskaw w swoim życiu choć raz przebiec się na dystansie dłuższym niż jakies 100m; śmiem wątpić, wnioskując z opisanych doznań).
    • ewrakej Bosy maratończyk 19.03.10, 21:03
      biegam od 5-6 lat. pol i maratony, offroad, biegi gorskie. kontuzje
      rzecz jasna typowe - zbyt duzo za szybko. buty, oczywiscie
      regularnie co 1000km. tak bylo przez pierwsze 4 lata. az ktoregos
      dnia postanowilam sprobowac alternatywy - troche dla eksperymentu i
      przekory troche dla motywacji nowoscia. od pol roku biegam 'boso' w
      FiveFingers. czasem boli kolano ktore od lat jest 'przetarte'.
      czasem piety sa wrazliwe (po biegu offroad). czuje i widze zmiane w
      formie i sposobie biegania. czy dziala? dla mnie dziala 100% - nie
      dlatego ze nagle stalam sie 'bosa maratonka' Tarahumara. ta zmiana
      zainicjowala wiele innych zmian - od biegania ktore bylo treningami
      i wyscigami, po bieganie ktore jest jeszcze bardziej czescia mnie,
      czescia praktycznie kazdego dnia, sposobem przemieszczania sie.
      inensywna koncentracja wzgledem podloza, wolnosc od stoperow/heart
      rate monitors/elektrolitow i gpsow. byc moze nie wszystkim to brzmi
      cudownie. a ksiazka? inspirujaca - odkladajac na bok naukowe debaty,
      ktoz z nas nie chcialby poscigac sie gdzies w kanionach Meksyku z
      autochtonami?
    • q602 Bosy maratończyk - Indianie Raramuri 20.03.10, 01:19
      Tydzien temu wrocilem z Urique w Copper Canyon w Meksyku, gdzie probowalem zadebiutowac w ultramaratonie z udzialem Indian Raramuri. Trasa wynosila 50 mil = 80 km z sumaryczna roznica wzniesien 9000 ft = 3000 m. Do przebiegniecia byly trzy petle: 22 mile, 18 mil i 10 mil (przepraszam za barbarzynskie jednostki miary, ale organizatorem byl przezacny Caballo Blanco, obywatel USA). Udzial wzielo okolo 200 Indian Raramuri i 60 Gringos, glownie z USA, Kanady i Europy.
      Wszyscy Gringos lecieli w wysokiej jakosci butach biegowych, wszyscy Indianie, chyba z jednym wyjatkiem uzywali obuwia w postaci kawalkow opon samochodowych przymocowanych rzemieniami do nog. Wielu z nich bieglo z kijami, ktore sluzyly do wsparcia na stromych odcinkach.
      Trasa byla nieslychanie trudna, glownie po kamienistej drodze plus kilka stromych, wrecz wspinaczkowych odcinkow.
      Wyniki mowia same za siebie. 10 pierwszych miejsc zgarneli Indianie Raramuri z wyjatkiem szostej pozycji, ktora zdobyl mlody Amerykanin z Colorado. Czasy byly rzedu 7+ godzin.
      Mysle, ze Raramuri sa nie do pobicia w gorskich warunkach; na plaskim maratonie na pewno nie byliby w czolowce.
      Moj debiut zakonczyl sie przedwczesnie, zrezygnowalem po pierwszej petli z powodu zapalenia oskrzeli, ktore rozwinelo sie we mnie tuz przed biegiem.
      Faktem jest, ze wieczorem przed biegiem Gringos oddalali sie wczesnie do hoteli ale Raramuri balowali do poznej nocy.
      Mysle, ze potrzebowalbym wiele miesiecy treningu, aby nauczyc sie poruszac w obuwiu z Urique. Mialem w rekach takie obuwie - na pierwszy rzut oka w tym sie nie da biegac.
      • kornel-1 Re: Bosy maratończyk - Indianie Raramuri 20.03.10, 14:30
        q602 napisał:
        > Mysle, ze Raramuri sa nie do pobicia w gorskich warunkach; na plaskim maratonie na pewno nie byliby w czolowce. [...]
        > Mysle, ze potrzebowalbym wiele miesiecy treningu, aby nauczyc sie poruszac w obuwiu z Urique. Mialem w rekach takie obuwie - na pierwszy rzut oka w tym sie nie da biegac.


        "W tym się nie da chodzić!" - stwierdziłaby Eskimoska widząc buty na 10-centymetrowych szpilkach :-p
        Jak widać, kwestia to raczej własnych doświadczeń. Obuwie Indian Raramuri - choć wykonane z opon - to zwykłe sandały rzymianki. Myślę, że porównywalne w użytkowaniu z trekowymi sandałami po 200 zł w polskim sklepie.
        Patrząc na filmik zamieszczony na stronie Copper Canyon Ultramarathon documentary łatwo zrozumieć, po co Indianie biorą ze sobą kijki ;-)

        Kornel
    • zawsze_wolna_nilka Re: Bosy maratończyk 20.03.10, 06:56
      Kto opisał Indian amazońskich, którzy zabezpieczali stopy polewając
      je kauczukiem? Ślad tej historii znalazłam jedynie tu:

      "Do anegdot należy relacja jednego z podróżników, który widział
      Indian amazońskich chodzących w kaloszach. Zaskakująca była
      produkcja takich butów, Indianie smarowali swe stopy mleczkiem
      kauczukowym, a następnie wkładali je na krótko w ogień by utrwalić
      tą prestiżową ozdobę."
      na stronie o oknach
      www.oknoserwis.pl/branzowy/art,158,,akcesoria,czytelnia.html,
      ale chętnie przeczytałabym relacje owego podróżnika.

      • maruda.r Re: Bosy maratończyk 21.03.10, 21:08
        zawsze_wolna_nilka napisała:

        > Kto opisał Indian amazońskich, którzy zabezpieczali stopy polewając
        > je kauczukiem? Ślad tej historii znalazłam jedynie tu:

        **************************

        Podejrzewam, że historia była kiedyś przedstawiana w telewizyjnych reportażach
        Halika lub Szwarc-Bronikowskiego. Nie mam jednak pewności.

    • migg.migg Bosy maratończyk 20.03.10, 09:34
      Pan McDOugall twierdz, że "dr Bernard Marti opublikował w "The American
      Journal of Sports Medicine" wyniki analizy urazów odniesionych przez ponad 4
      tys. biegaczy w berneńskim wyścigu na 15 km. Kontuzje odniosła prawie połowa z
      nich i dr Marti postanowił sprawdzić, czym były one spowodowane. Okazało się,
      że zależały od... ceny butów. Biegacze w dobrze amortyzowanych butach
      kosztujących ponad 95 dol. byli ponaddwukrotnie bardziej narażeni na urazy niż
      ci, którzy biegli w tanim i twardym obuwiu"

      źródło, na które się powołuje:

      Am J Sports Med. 1988 May-Jun;16(3):285-94.
      On the epidemiology of running injuries. The 1984 Bern Grand-Prix study.
      Marti B, Vader JP, Minder CE, Abelin T.
      Department of Social and Preventive Medicine, University of Bern, Switzerland.

      Using a survey questionnaire design, we investigated the incidence, site, and
      nature of jogging injuries among all participants of a popular 16 km race. The
      response rate was 83.6%. Of 4,358 male joggers, 45.8% had sustained jogging
      injuries during the 1 year study period, 14.2% had required medical care, and
      2.3% had missed work because of jogging injuries. Occurrence of jogging
      injuries was independently associated with higher weekly mileage (P less than
      0.001), history of previous running injuries (P less than 0.001), and
      competitive training motivation (P = 0.03). Higher mileage was also associated
      with more frequent medical consultations due entirely to jogging-related
      injuries. In 33 to 44 year olds (N = 1,757), the number of years of running
      was inversely related to incidence of injuries (P = 0.02). Injuries were
      not significantly related to
      race running speed, training surface,
      characteristics of running shoes, or relative weight. Achillodynia and
      calf muscle symptoms were the two most common overuse injuries and occurred
      significantly more often among older runners with increased weekly mileage. We
      conclude that jogging injuries are frequent, that the number of firmly
      established etiologic factors is low, and that, in recommending jogging,
      moderation should be the watchword.

      PMID: 3381988 [PubMed - indexed for MEDLINE]
    • valdi071 Bosy maratończyk 22.03.10, 01:29
      Polecam artykuł z "Biegania" na temat metody POSE opracowanej przez
      doktora Romanova w latach 70 (wówczas ZSRR) wnioski są podobne.
      Link: bieganie.pl/?show=1&cat=25&id=449

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka