a-ve15
28.03.10, 18:32
"Dzięki niej przemówili w Madrycie kubańscy dysydenci z wyspy. Jeden po
drugim, przez telefony komórkowe, mówili sławna blogerka Yoanii Sanchez,
przewodniczący kubańskiej Komisji Praw Człowieka Elizardo Sanchez, dziennikarz
Jorge Olivera, była więźniarka Martha Beatriz Roque i René Gómez Manzano.
Wszyscy prosili, by demokratyczna Europa systematycznie potępiała dyktaturę i
wspierała wewnętrzną opozycję demokratyczną na wyspie. - Nie porzucajcie nas
na pastwę dyktatury. Dajcie nam wasz parasol ochronny - prosiła Beatriz Roque."
______________
A to głodującej Kubnie są telefony komórkowe? I tzw. dysydenci mogą sobie
spokojnie via komórki podważać własny rząd, wieszać na nim psy i namawiać do
zagranicznych interwencji przeciw niemu?
Ostry ten reżim braci Castro. Nie to co obok na Guantanamo - tam zamknięci nie
podzwonią sobie do EU o pomoc.