Dodaj do ulubionych

Wydawca kalendarza: Jestem po stronie artysty

01.04.10, 18:37
I co, kiedy skład sędziowski odpowie za naruszenie prawa? Bo zgodnie z
polskimi przepisami, zarówno stricte autorskimi, jak i ogólnie cywilnymi, a
także, o ile pamiętam, aktami wyższego rzędu za zamówioną i wykonaną pracę
należy się wypłata, jest to zapis prawny.
Obserwuj wątek
    • badziewiak66 Wydawca kalendarza: Jestem po stronie artysty 01.04.10, 18:44
      Dwa razy przeczytałem i oczom nie wierzę. Rozsądek , powściągliwość, uczciwy
      zamiar. Polak nie chce zgnoić Polaka , choć się z nim spiera. Niezwykłe.
      Zazwyczaj taki konflikt interesów kończy się na uruchamianiu kolesi z sądów,
      policji, prokuratury, matactwach, pomówieniach. Odium spada na rodziny
      przeciwników. Co raz to nowe koła zatacza fala agresji i nienawiści. Po roku
      już nikt zazwyczaj nie wie o co chodzi ale żądza czynienia krzywdy nie ustaje.
      A tu masz. Pozwolę sobie jedynie dodać że środowisko sędziowskie zawzięcie
      walczy o nieograniczone prawo do STANOWIENIA ( tak, tak, nie stosowania )
      prawa. Jest niby przepis ale to sąd decyduje jaki mu nadać sens. Ta cała
      paplanina o wykładni i jej granicach to zwykła teoria. Sąd niby Najwyższy w
      ciągu dwóch lat potrafi diametralnie zmienić swoje stanowisko w sprawie
      wykładni tego samego przepisu jeśli tylko dostrzeże że jego stosowanie stanowi
      zagrożenie dla pryncypialnej władzy sądu. Przepis nie może wiązać rąk sądowi
      bo wtedy nie będzie czym kupczyć. Musi być pole do interpretacji ( czytaj
      manipulacji ). I dowodem na te słowa jest zachowanie sądu pierwszej instancji
      w opisywanej sprawie. Co tam jakiś przepis , JA TU JESTEM PRAWEM, chciał
      wyraźnie podkreślić sędzia cenzurując wartość artystyczną prac twórcy.
    • ar.co Re: Wydawca kalendarza: Jestem po stronie artysty 02.04.10, 13:43
      Tyle tylko, że - sądząc z wypowiedzi wydawcy - to w tym wypadku
      praca nie została wykonana. Co oczywiście nie zmienia wymowy
      absurdalnego wyroku, ale pokazuje, że artysta nie jest tu jedynym
      pokrzywdzonym - narozrabiał, nie wywiązał się z umowy, ale żąda,
      żeby druga strona ponosiła koszty jego postępowania.
      • tomasz-kozak-666 Re: Wydawca kalendarza: Jestem po stronie artysty 02.04.10, 15:17
        Niestety wypowiedź Wydawcy jest - łagodnie rzecz ujmując - "nieścisła":

        1. W czasie, gdy pan Mirecki przygotowywał kalendarz do druku nie przebywałem w
        Niemczech, lecz w Polsce. Bezskutecznie próbowałem skontaktować się z panem
        Mireckim, który nie reagował na moje maile i wydał kalendarz bez mojej wiedzy i
        zgody - w formie, której ze mną w żaden sposób nie uzgodnił.

        2. Nieprawdą jest, że nie dostarczyłem panu Mireckiemu materiałów na drugi
        kalendarz. Wydawca otrzymał na płycie CD materiały wystarczające do wydania
        dwóch kalendarzy.

        3. Nieprawdą jest, że domagałem się wycofania kalendarza ze sprzedaży z powodu
        wadliwej kolorystyki jednej z prac. Żądałem od wydawcy wycofania nakładu,
        ponieważ całościowy kształt wydawnictwa nie został ze mną uzgodniony, a wydawca
        nie zapłacił mi honorarium określonego w zawartej ze mną umowie.

        4. Twierdzenie pana Mireckiego, że w sporze z sądem jest "po stronie artysty" to
        szczyt obłudy. W 2007 roku to właśnie pan Mirecki w udokumentowanym zeznaniu
        zasugerował sądowi, iż nie wydał drugiego kalendarza, ponieważ prace, które
        miały się w nim znaleźć były "BARDZO ŚMIAŁE SPOŁECZNIE". Podsumowując: pan
        Mirecki uznał, że otrzymał ode mnie prace zbyt prowokacyjne, a co za tym idzie -
        nie musi się jako wydawca wywiązać z zawartej ze mną umowy. Jednym słowem - może
        bez mojej wiedzy i zgody reprodukować moje obrazy w dowolnej formie, nie płacąc
        mi honorarium. Sąd - w osobie Edyty Barańskiej - w pełni podzielił punkt
        widzenia wydawcy. Dziś ten nieuczciwy wydawca próbuje udawać sojusznika artysty,
        choć wcześniej sam podsunął sądowi motyw "nieobyczajności"...

        Dlaczego w ogóle o tym piszę? Czy warto tego typu detale prostować na forach
        dyskusyjnych? Jak się okazuje, nie mam innego wyjścia, skoro autor artykułu
        "Sztuka wyjęta spod prawa" - Roman Pawłowski - z niezrozumiałych dla mnie
        powodów odmówił opublikowania mojego sprostowania, w którym odnosiłem się do
        niezgodnych z prawdą informacji, jakie pan Mirecki przedstawił opinii publicznej
        w wywiadzie noszącym absurdalny tytuł "Jestem po stronie artysty"
        • gandalph Re: Wydawca kalendarza: Jestem po stronie artysty 02.04.10, 23:50
          Skoro jest tak, jak Pan pisze, a nie mam powodu w to nie wierzyć, to tym
          bardziej stanowisko sądu jest, hmmm, dziwne (starałem się nazwać to delikatnie).
          Miast zająć się meritum, czyli aspektem prawnym umowy, dzieła itd., zabrał się
          za recenzowanie sztuki, co nie leży w ogóle w gestii sądu. Ba, stworzył dziwoląg
          prawny, że jakoby "kontrowersyjność społeczna" dzieła usprawiedliwia
          niewywiązanie się zleceniodawcy z umowy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka