Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie

06.04.10, 18:44
Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg duszenia biednych młodych
głośno gadających kobiet w polskich pociągach przez pary Eskimosów,
Pigmejów, Tybetańczyków,Hindusów,Rosjan,Kałmuków, Neandertalczyków
itd.itd. Po większym lub dłuższym duszeniu niby aresztowani
delikwenci powinni być potem z szacunkiem odprowadzeni przez policję
do tego samego specjalnie na nich czekającego pociągu żeby mogli i w
spokoju jadąc do Heimatu z rozkoszą rozpamiętywać niedawne emocje.
To się nazywa wzorowa gościnność w stosunku do cudzoziemców. Tak
trzymać.
    • maruda.r Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 06.04.10, 18:55

      "Nawet gdybym napisał wyjaśnienie, niczego by to już nie zmieniło i nie
      wymazałoby z internetu wszystkich komentarzy pod newsem o Niemcach duszących
      Polkę."

      *****************************

      Artykuł jest skojarzony z szerszą dyskusją na temat chamstwa w sieci. W tej
      dyskusji padły głosy, by przed publikacją czegokolwiek poświęcić choć chwilę
      czas na zastanowienie się nad prawdopodobnymi reakcjami czytelników. Jeżeli
      informacja może wywołać dym i ferment, to należy ją po dwakroć sprawdzić, a
      nie gonić za mało chwalebnym tytułem dziennikarza, który najszybciej i
      najgłupiej publikuje. Im bardziej dziurawa publikacja, tym więcej miejsca dla
      spekulacji czytelników (komentatorów). Wykluczyć agresji się nie da - jednak
      dobrze skomponowana, rzetelna informacja powinna powodować nieco mniej
      zamieszania.

      • drojb Re: Emocje cybertłuszczy reagują na lid art. 06.04.10, 20:58
        Dotyczy to wszystkich artykułów. Jeżeli dziennikarz napisze o bezdusznym
        nastolatku znęcającym się nad kotkiem, to pod art. wpisy będą propozycją kary
        śmierci lub rozmaitych tortur.
        Jeżeli dziennikarz napisze o biednym opuszczonym dziecku, który został
        zdemoralizowany przez warunki życia - autorzy wpisów będą ronić łzy nad losem
        biednego dziecka.
        Dziennikarz powinien brać pod uwagę emocjonalne zaangażowanie czytelnika i
        zdawać sobie sprawę z tego, jaki guzik w jego (najczęściej mało rozgarniętym)
        rozumku naciska.
        • eruve.elen Re: Emocje cybertłuszczy reagują na lid art. 06.04.10, 21:54
          Ale dlaczego powinien? :)

          To coroczne odkrywanie Ameryki, że na wpół dziennikarskim słowem sterowany, a na
          wpół wolno się pasący tłum umysłowych średniaków jest chamski poza granice
          wszelkiej przyzwoitości, to się powoli śmieszne robi.
          O tym książki pisano z 80 lat temu, a teraz co jakiś czas jeden z drugim
          dziennikarski rodzynek na moment wychyla głowę z tworzonego przez siebie
          informacyjnego śmietnika i liczy procentowy udział chamstwa wśród czytelników.

          Nie uczą ich etyki dziennikarskiej w szkołach (wyższych)? Rzetelnego podejścia
          do zawodu? Czy może większość dziennikarzy dziennikarstwa nie studiowała, albo
          mają w regulaminie pracy zakaz sprawdzania informacji?


          Po prostu chodzi o to, że rzetelność sprzedawała gazety 50 lat temu. Dziś
          gazety/informacje w necie sprzedają się dzięki niesprawdzonemu newsowi i chryi;
          obojętne, czy sensownej, czy nie.
          Niemal nikomu to niesprawdzenie różnicy nie robi.

          Innymi słowy: czytelnicy tego chcą (jako ogół). W imię czego dziennikarz miałby
          mieć inne powinności?
          • koza_polska Po pierwsze: dymu narobiła Gazeta.pl i należałoby 07.04.10, 12:06
            przeprosić za podawanie fałszywych informacji a nie wymądrzać się, jaka to była
            nieprawdopodobna sprawa, Pani Redaktor (co zresztą zauważyłem). Bo w wersji
            podanej przez Gazetę miało się wrażenie, że emeryci z Hitlerjugend ponownie jadą
            zdobywać Zamojszczyznę. Wychodzi na to, że nie należy ufać informacjom podawanym
            przez Pani firmę. Tu mogę się zgodzić.
            • maaac Re: Po pierwsze: dymu narobiła Gazeta.pl i należa 07.04.10, 17:42
              lublin.gazeta.pl/lublin/1,90281,7609667,Niemcy_dusili_Polke_w_pociagu__bo_byla_za_glosno.html

              > Bo w wersji podanej przez Gazetę miało się wrażenie, że emeryci z
              > Hitlerjugend ponownie jadą zdobywać Zamojszczyznę.
              No gdzie w tych kilku zdaniach znajdujesz to wrażenie? Jak ty byś
              opisał to wydarzenie podając tylko te same fakty, które w tym
              momencie były znane (a które potem okazały się być fałszywe).
              • koza_polska Re: Po pierwsze: dymu narobiła Gazeta.pl i należa 07.04.10, 18:15
                A jeśli ta historia była w sposób oczywisty absurdalna, to przede wszystkim
                kolo z Wyborczej powinien drążyć i wyjaśniać, ale nie, lepsze dramatyczne opisy
                a potem zadziwiające odwracanie kota ogonem.
                • maaac Re: Po pierwsze: dymu narobiła Gazeta.pl i należa 07.04.10, 18:44
                  koza_polska napisała:

                  > A jeśli ta historia była w sposób oczywisty absurdalna, to przede
                  > wszystkim kolo z Wyborczej powinien drążyć i wyjaśniać, ale nie,
                  > lepsze dramatyczne opisy a potem zadziwiające odwracanie kota
                  > ogonem.

                  Ok fajno. No to już ustaliliśmy że nie można twierdzić, że "w wersji
                  podanej przez Gazetę miało się wrażenie, że emeryci z Hitlerjugend
                  ponownie jadą zdobywać Zamojszczyznę", a przynajmniej unikasz
                  podania powódów dlaczego mamy tak uważać.

                  Teraz znastępne pytanie. Na następny dzień okazało się, że nie
                  Niemcy tylko Holendrzy i nie dwóch staruszków płci męskiej, a para -
                  małżeństwo. Co niewiele wpływa na meritum wydarzenia ("niemiecka
                  zemsta - to była wyobraźnia czytelników, a nie fakty przedstawione
                  przez dziennikarza). Reszta informacji okazała się prawdą - duszenie
                  i głosna rozmowa telefoniczna. Niestety nawet w wersji podanej na
                  następny dzień (z cała historią "tłumaczacą" duszenie, które nie
                  było duszeniem tylko "trzymaniem za szyję") dalej historia wygląda
                  mocno absurdalnie.
    • rdabr Jaka tematyka newsa, takie komentarze 06.04.10, 19:11
      Tamten news nie był wart tego, by się nim w ogóle zajmować. Czy poruszał on jakiś istotny problem społeczny? Opisywał jakiś drastyczny przypadek? Obnażał nieudolność władz? Zmuszał do przemyśleń? Nic z tych rzeczy. Dla normalnego człowieka to właściwie nie było co komentować. Komentowaniem zajęli się więc głównie frustraci, ludzie którzy szukali okazji by się wyładować.
    • gryz-omir W Holandii kutura nie lepsza niz w Polsce 06.04.10, 20:20
      Zanim sobie zaczne posypywac glowe popiolem jeszcze raz zaczalem
      czytac kilka holederskich artykulow na temat Polski oraz reakcje
      holenderskich internautow. Nie wyglada to lepiej. Najczescie uzywane
      okreslenia Holendrow pod adresem Polakow to: stinkend tuig, dieven,
      smerig volk, kut-polen, kanker-polen.... Natomiast wiadomosc o
      smierci Polaka w wypadku holenderski internauta skwitowal "een
      probleem minder :-)"
      Zauwazam jedna tylko roznice pomiedzy polskimi i holenderskimi
      internautami. Holendrzy sa zdecydowanie mniej krytyczni wobec siebie.
      • obserwant Re: W Holandii kutura nie lepsza niz w Polsce 08.04.10, 13:19
        gryz-omir napisał:

        > Najczescie uzywane
        > okreslenia Holendrow pod adresem Polakow to: stinkend tuig, dieven,
        > smerig volk, kut-polen, kanker-polen.... Natomiast wiadomosc o
        > smierci Polaka w wypadku holenderski internauta skwitowal "een
        > probleem minder :-)"

        No to już wiemy, że znasz holenderski. Brawo! Każdy inteligentny człowiek w Polsce posługuje się biegle tym językiem. Udowodniłeś, że jesteś jednym z nas. Wersji polskiej nie podaje się w takich razach, to byłoby poniżej pewnego poziomu, prawda?
    • sectral Niemcy, Rosjanie, newsy 06.04.10, 20:32
      "Pisanie, że to Niemcy dusili Polkę, jest zabiegiem pod
      szowinistyczną publikę. To zabieg podjudzający agresję
      ksenofobiczną. Jeśli nawet dziennikarze związani z " Gazetą
      Wyborczą" (która utożsamiana jest z inteligencją) piszą w ten
      sposób, to ten kraj ma z górki. Wzmacniają nacjonalistyczny
      prymitywizm tkwiący w tym narodzie."

      Celna uwaga. Dla pełnego obrazu wypadałoby także zauważyc częste w
      GW "zabiegi podjudzające agresje ksenofobiczną" w reportażach z Rosji
      No i te nagłówki. Do dzis pamietam taki tytuł " Dwóch Rosjan spaliło
      zywcem bezdomnego" (cytuje może niedokładnie, lecz tych "Rosjan"
      spamiętałem).Chodziło o jakis kryminalny incydent, jaki wydarzył się
      w Rosji,a mógł wydarzyć się wszędzie. Ponieważ chodziło o Rosjan,
      nikt sie tym nie przejął. Teraz prowincjonalny dziennikarzyna
      zagalopował się w stosunku do Niemców, więc dostał burę, w imie
      dobrze pojetej "politycznej poprawnosci" Stosujmy ja jednak
      konsekwentnie do wszystkich nacji.
    • invisible.live Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 06.04.10, 20:58
      nie ma co dorabiać do tego jakichś rasistowskich teorii, to
      przypadek, równie dobrze Polak mógł się rzucić na Polaka
    • drojb A ja proszę jeszcze o język giętki, ale poprawny! 06.04.10, 21:01
      Wczoraj można było np. przeczytać njus o tym, że Warszawa została zakopana pod
      jakąś wsią ("wieś Jakaś tam, pod którą leży Warszawa").
      • wiedmak1 Warszawa lezaca pod Konotopa 07.04.10, 00:01
        byla celowym zabiegiegiem stylistycznym, ktory az milo bylo przeczytac.
    • sosjolozka Re: Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w intern 06.04.10, 21:08
      aha. czyli co głupsze artykuły gazety to jednak eksperyment. pocieszające!
    • twiej Ale do rzeczy: 06.04.10, 22:06
      któryś z dociekliwych dziennikarzy może już wie dlaczego sprawcy
      napaści pojechali dalej wolno? Dla mnie to jest ważne, a nie to czy
      sprawcy byli kowbojami czy Indianami. Mieli immunitet czy co?
      • rdabr Re: Ale do rzeczy: 07.04.10, 10:52
        Najpierw trzeba ustalić fakty. Otóż nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną. A po ustaleniu właściwych faktów możesz zacząć pytać się "dlaczego".
    • nikodem123 Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 06.04.10, 22:11
      gazeto.pl;wyborcza.pl!
      Ten artykuł to są wasze krokodyle łzy.
      Przecież wszystkim jest wiadomo, że portalom internetowym zależy na
      klikalności. Im więcej kliknięć tym większe wpływy z reklam:
      - chwytliwy tytuł i nagłówek, to już 1 klik na link do danej
      wiadomości
      - wzburzająca wiadomość, to (w przypadku gazety.pl) trzy
      kliknięcia
      : jeden aby przeczytać i dwa kliknięcia, aby
      przeczytać, co inni myślą (wypowiedzieli się) na Forum.
      - bulwersująca wiadomość, to cztery kliknięcia co najmniej: 1
      - aby przeczytać newsa, 2 dwa - aby przeczytać komentarze
      forumowiczów; czwarty - aby napisać własny komentarz.

      "Niemcy pobili Polkę" pobił rekord skuteczności w zdobywaniu kasy za
      reklamę za kliknięcia: aż 500 wpisów na forum.
    • wrd6611 Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 07.04.10, 01:27
      Jak bym byl w tym przedziale to pomogl bym dziadkom. Niektorym mozg sie
      wylacza jak zaczynaja gadac przez komorke.
    • wuj.stefan Czy to bajka czy nie bajka ... 07.04.10, 09:05
      Czyli jednak - według Straży Ochrony Kolei - coś na rzeczy w tej
      pozornie bzdurnej i wyssanej z palca wiadomości było! A mnie się
      wydawało, że to od początku do końca podpucha, eksperyment z zakresu
      psychologii społecznej i teorii komunikowania. No, no...
      Teraz już nie wiem co bardziej wprawia mnie w zdumienie - czy
      krewkość holenderskich staruszków (dobrze się konserwują w chłodnym,
      solno - jodowym, morskim klimacie :)) czy nonszalancja "damessy z
      telefonem", która prowokuje starszych ludzi do agresywnego
      zachowania.
      Wszystko to razem pachnie jakimś pure-nonsensem i choć podobno
      wydarzyło się naprawdę, trudno mi jakoś w to uwierzyć.
      • wuj.stefan Re: Czy to bajka czy nie bajka ... 07.04.10, 09:19
        Stuprocentowo wiarygodna i zapewne głęboko prawdziwa jest natomiast
        informacja o reakcjach na forum. I ta - w odróżnieniu od treści
        komentowanej wiadomości - wcale mnie nie dziwi, bo przywykłem już do
        nieograniczonej głupoty i skrajnego chamstwa w sieci. Swego czasu
        Stanisław Lem napisał:"dopóki nie skorzystałem z internetu, nie
        wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów".
        Trzeba by dodać,
        że również "tylu chamów i sadystów".
      • bokertov1947 Re: Czy to bajka czy nie bajka ... 07.04.10, 09:21
        Nie wiem, kto tu miesza – bo dotychczas – jako sprawcow, stawiano
        pod sciane – jak zwykle – Niemcow. A tu – jak zajac z kapelusza –
        wyskakuja Holendrzy.
        Ale jak nam wiadom – dla przecietnego Polaka wszystko, co na zachod
        od Sosnowca – to Niemcy. Polska Elita yntelektualna sublimuje
        jeszcze Szwabow, Szlyjzerow, a takze Makaroniarzy, Angoli i
        Zabojadow. No moze jeszcze Pepikow. A w ogole to wszyscy oni sa I
        tak potomkami Zydow- innowiercow!
        I dlatego zycie Polaka jest takie nieskomplikowane!
    • naels Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 07.04.10, 11:46
      "Nawet gdybym napisał wyjaśnienie, niczego by to już nie zmieniło i
      nie wymazałoby z internetu wszystkich komentarzy pod newsem o
      Niemcach duszących Polkę. Marcin Bielesz"

      Nie, nie wymazaloby. Ale przynajmniej czesciowo uratowaloby pana
      reputacje jako dziennikarza silacego sie na chociazby minimalna
      rzetelnosc. A tak, to zwyczajnie skompromitowal pan siebie i
      redakcje. Gratuluje.
      • insultdog Re: Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w intern 08.04.10, 09:48

        100% zgody. Takie podejście do obowiązku sprostowania podstawowych
        pomyłek materiału wiele mówi...

        W sumie niezły artykuł... nawet taka mała dawka dziennikarskiej
        samorefleksji jest lepsza niż nic.
    • white_lake Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 07.04.10, 11:50
      Niezły ten tekst, wprawdzie niezbyt odkrywczy, opisuje zjawisko
      znane do bólu, ale trzeba o tym mówić, wytykać. Bo inaczej zatoniemy
      w tym chamstwie netowym. A jak raz hamulce puszczą w wirtualu, to
      potem w realu łatwiej pójdzie. I zaczniemy się dusić w pociągach ;)
      Ja staram się pisać dobrze albo wcale (choć czasem tak miło się
      powyzłośliwiać ;)
      Rzeczą, której nigdy nie zrozumiem, jest ta koszmarna agresja
      pomiędzy obozami politycznymi. Gdy tylko zwolennicy pis czy po
      określą sobie rozmówcę politycznie jako przeciwnika, od razu
      puszczają najwulgarniejsze wiąchy, często naprawdę przerażające.
      Czemu to ma służyć?
      Ja też baaardzo nie lubię pis, ale nie napiszę z tego powodu, że
      czyjaś matka współżyła z psem lub czegoś równie plugawego.
      Czy da się coś z tym zrobić? CZy jak pis zejdzie ze sceny, to się
      uspokoi? Obawiam się, że nie.
      Jaka na to rada? Może nie czytać forów...
      • rdabr Re: Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w intern 07.04.10, 13:32
        No właśnie, agresja między obozami politycznymi wydaje się czymś kompletnie bez sensu. Co nie znaczy że nie ma sensu - ma jak najbardziej perfidny sens, chodzi mianowicie o władzę. Polityka to jest gra, a w tej grze stawką jest głos wyborcy, czyli nasze głosy. Właśnie dla tych głosów politycy serwują nam kłamstwa, obietnice bez pokrycia, insynuacje, wszystko co najgorsze. W tę grę wciągani są dziennikarze, i tak polityka się kręci. Jak to ktoś kiedyś stwierdził, każda władza deprawuje.

        PiS wyróżnił się jakoś szczególnie, tym że przekroczył wszelkie granice przyzwoitości i bezczelności. Wśród Kurski jest chyba niedościgłym wzorem.
    • fr_ee Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 07.04.10, 12:39

      Od języka forumiarzy bardziej skandaliczna jest postawa tego
      pseudodziennikarzyny z lubelskiej Wyborczej:

      "Nawet gdybym napisał wyjaśnienie, niczego by to już nie zmieniło
      i nie wymazałoby z internetu wszystkich komentarzy pod newsem o
      Niemcach duszących Polkę. Marcin Bielesz"
    • three-gun-max No to fajnie Wyborcza tworzy newsy 07.04.10, 12:47
      Dobrze, że się przyznaliście skąd się u was biorą newsy: mniej więcej na zasadzie jedna baba drugiej babie :))
      • maaac Re: No to fajnie Wyborcza tworzy newsy 07.04.10, 17:37
        Straż ochrony kolei bezpośrednio uczestnicząca w zajściu to "jedna
        baba drugiej babie"?
    • myszykiszek Ciekawa analiza 07.04.10, 14:47
      Artykuł wart umieszczenia w bibliografii zagadnienia.

      Dzięki.
    • obserwant Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 08.04.10, 13:11
      Oczywiście autor feralnego newsa nie poczuwa się do winy. odpowiedzialni są
      SOKiści. Dziennikarz przecież nie musi sprawdzać informacji, szczególnie
      wtedy, gdy ich publikacja może prowadzić do eskalacji wrogości. Czyste
      sumienie, nieużywane - cenny dar dla cyników.
    • janus-z333 Kałachem w ryja. Życie pewnego newsa w internecie 08.04.10, 13:52
      Podduszanie za głośną rozmowę telefoniczną,nie jest wyjściem w dobrym stylu.Jestem przeciwnikiem rozmów telefonicznych poza "domem",
      rzeczywiście mnie denerwują,choć uważam się za bardzo tolerancyjnego w stosunku do ludzkich zachowań.Telefon,"wynalazek" który pomaga i ratuje w ciężkich sytuacjach życiowych,nie może być narzędziem terroru w obec innych.Nagminność używania tego "wynalazku"na ulicach,sklepach,meczach,czy też innych miejscach publicznych jest naganne.Przeważnie młodzi ludzie(choć to nie zasada),załatwiając swoje wielowątkowe sprawy przez telefon,w obecności innych i nieliczenie się z ich i tak nadwyrężonym słuchem,może doprowadzić do frustracji i nieparlamentarnych odzywek w stosunku do dzwoniących.
      Telefon służy do komunikacji,bez dwu zdań,jednak nie zawsze trzeba swoje żale wylewać przy ogromnej publiczności przechodniów,kinomanów i innych manów.W sytuacji obcokrajowców zachowałbym się inaczej,nie znając języka,poprosiłbym o pomoc konduktora,by pomół mi pozbyć się głośnej pasażerki.Jest to nauczka dla wszystkich komórkowych telefonistów,by jednak zwracać uwagę na to co się robi,przecież na telefony do znajomych,rodziny i informowanie ich o swojej miesiączce
      jest czas w ustronnym miejscui niezakłucajacym życia postronnym osobom ,których to nic a nic nie obchodzi.
    • anka_siekierezada Brawda boli? Skasowali :( 08.04.10, 15:15
      Wsiadlam do pociagu w Lublinie i zajelam miejsce w przedziale z
      dwoma starszymi Holendrami, nie bylo to zadne malzenstwo, tylko
      dwoch mezczyzn ok.70.
      Wywiazala sie rozmowa , mowilismy najpierw po angielsku a potem po
      niemiecku bo jeden z nich (Erik) nie znal angielskiego. Panowie
      powiedzieli, ze jada do Gdanska przez Bydgoszcz by spotkac sie z
      dwoma mlodymi Polkami w hotelu, z ktorymi umowieni sa na platna
      randke. Zapytalam, ile bedzie ich kosztowac to spotkanie i
      odpowiedzieli mi, ze okolo 1000 Euro razem bez kosztow hotelu.
      Slyszac to, zaproponowalam ze chetnie oddam im sie za polowe tej
      sumy. Jeden z panow na to przystal , ale za kwote 150 jurkow, drugi
      nie chcial ale stwierzil ze za 30 jurkow chcialby popatrzec. Henrik,
      ten ktory mial mnie ruchac ostrzegl lojalnie ze juz wzial 100 mg
      Viagry wiec nie bedzie zartow, co przyjelam do wiadomosci, w duszy
      niezle sie bawiac.
      Po zdjeciu rajstop podwinelam spodniczke i polozylam sie na
      siedzeniu, lewa noge oparlam o podloge a prawa o przeciwlegle
      siedzenie i Hans od razu ruszyl do akcji. I tu zaczal sie problem,
      bo ten stary pryk mial mnostwo energii i o zgrozo, dupczyl jak malo
      kto ! W pewnym momencie po prostu stracilam kontrole nad soba i
      zaczelam pojekiwac dosc glosno. Eryk, ten drugi niby-dziadek usiadl
      kolo mnie i probowal mnie uciszyc, kladac dlon na mych ustach.
      Jak na nieszczescie, w tym momencie zadzwonila moja
      komorka....poniewaz dzwonila kolezanka, ktorej winna jestem 600
      zlotych i krote wlasnie juz czesciowo zarobilam, , zdecydowalam sie
      odebrac telefon. Oczywiscie Jolka ad razy skumala co sie dzieje i
      pyta co robie, a ja mowie ze Henrik mnie dupczy. Poniewaz glowa
      obijala mi sie o oparcie bo ten cham wlasnie konczyl, Jolka
      zrozumiala "dusi" zamiast dupczy . Pyta -co??? Ja jeszcze raz,
      dupczy a ona ze no ladnie, to ja dzwonie na policje, niech zlapia
      ten pociag na nastepnej stacji.
      No i stalo sie, szczescie ze zdazylem sie troche ubrac.....kasy
      jednak nie dostalam przez te idiotke i tego drugiego, bo cos tam
      szepnal temu co mnie zwalil, pewnie zeby mi nie placicl, bo przy
      policji i tak sie nie bede domagac. No i mial racje, skubaniec.
      I prosze, taki gluchy telefon, dwoch starochow, troche Viagry,
      polskie szmatlawce i problem gotowy !
    • roman_j A kiepski dziennikarz i tak górą... 08.04.10, 16:11
      Najpierw nieprofesjonalny dziennikarz napisał notkę z tytułem godnym pierwszej
      strony "Faktu". Już po jego przeczytaniu można było z dużym
      prawdopodobieństwem założyć, że niezależnie od tego, co tam napisano, na pewno
      w komentarzach rozpęta się antyniemiecka burza. Sama notka też pozostawiła
      wiele do życzenia. Ale to nie koniec kompromitacji. Kiedy burza się
      przetoczyła, portal Gazeta.pl postanowił jeszcze raz wziąć tego kotleta na
      warsztat, żeby pokazać nam, czytelnikom, jak bardzo jesteśmy uprzedzeni, źli,
      nienawistni, etc. Ubrano to w pseudonaukowy bełkot i zaserwowano ponownie.
      Upieczono tym samym jeszcze dwie pieczenie przy jednym ogniu (a może nawet
      trzy): 1. przyznano się do błędu, choć wyjaśnienia dziennikarza są dla mnie
      żałośnie nieprofesjonalne; 2. odwrócono uwagę od braku profesjonalizmu
      dziennikarza kładąc nacisk na godne potępienia zachowania komentatorów obu
      wersji artykułu; w tym zestawieniu wina sprawcy całego zamieszania wręcz nie
      warta jest roztrząsania; 3. napisano sążnisty artykuł będący przyczynkiem do
      ogólnego lamentu nad upadkiem obyczajów w Internecie i kultury wśród Polaków.
      Trawestując kwestię Jana Pietrzaka z "Kabaretu pod Egidą" można napisać, że my
      daliśmy dupy, a oni jeszcze zarobią na tym. Chylę głowę przed mistrzowską
      umiejętnością wielokrotnego wykorzystania tej samej badziewnej informacji. W
      czasie sezonu ogórkowego będzie to jak znalazł. Autora feralnej notki
      powinniście mianować na wysokie stanowisko w Agorze z dobrą, dyrektorską
      pensją, bo rozumiem, że reprezentuje on Wasze najlepsze standardy.
      • waldemar_batura Re: A kiepski dziennikarz i tak górą... 11.04.10, 12:59
        Słuszny i smutny artykuł. Ale mimo wszystko staram się być optymistą: to, że
        90% postów w polskim necie to chamskie bzdury nie znaczy jeszcze, że 90% Polaków
        to chamscy idioci. Po pierwsze, Internet przyciąga maniaków, którzy swoich
        obsesji nie śmią wypowiadać głośno w realu z obawy o utratę pracy, oskarżenie
        przed sądem czy po prostu dostanie w zęby, i nadrabiają to w wirtualu (stąd taka
        nadreprezentacja pisowsko-radiomaryjnych nawet na obcym im ideologicznie forum
        Gazety). Po drugie, nawet osoby o normalnych poglądach niestety zbyt często
        traktują sieć jak ściek, gdzie mogą dać ujście swoim najniższym instynktom, nie
        dbając o logikę, uczucia innych, czy ortografię i interpunkcję. Za granicą bywa
        podobnie, ale statystycznie jest jednak lepiej: starczy porównać przeciętne
        forum amerykańskie z polskim - amerykańskie wygrywa w przedbiegach...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja