Koniec epoki kredy

17.05.10, 18:50
Mój syn - 12 lat, "digital native" oczywiście, mówi do mnie
językiem z gier komputerowych


Jak tato z dzieckiem nie rozmawia po ludzku, to gdzie ma się dziecko
nauczyć bogatego w słownictwo języka?

Artykul jest tendencyjny i przestawia punkt widzenia autora. A kredę
można zastąpić zmazywalnym pisakiem - nic nie zastąpi nauczania z
improwizowanym wykladem inteligentnie dopasowywanym przez
nauczyciela do słuchacza. Nic nie zastąpi elokwentności wykładowcy.
Z komputera dziecko, które się będzie samo uczyło - nie nauczy się
myśleć.
    • skowronp Koniec epoki kredy 17.05.10, 19:21
      Niestety na razie w szkole 1.0 (chyba w dodatku wersja alfa) brakuje porządnych toalet.
    • deckan krytykować po ludzku :D 17.05.10, 19:37
      Zdaje się, że właśnie o tym był ten artykuł - o tym, że dobry nauczyciel
      potrafiący prowadzić spontaniczny wykład powinien mieć nowoczesne środki, tak
      aby wyświetlając film przez 5 minut resztę lekcji mógł poświęcić na wykład. :D

      Łukasz.
      • johnjj Re: krytykować po ludzku :D 17.05.10, 21:29
        Zdaje się ze ten artykuł pokazuje ewidentne niedociągnięcia nowoczesnych
        systemów nauczania.

        Celem nauczenia dzieci jest utrwalenie w ich głowach wiedzy i sposobów
        korzystania z niej. Pomoce dydaktyczne są tylko środkami pomocniczymi. Naturalną
        tendencją ludzi jest unikanie wysiłku. Tak wiec tragiczne jest to ze nauczyciele
        nie potrafią kontrolować w jaki sposób ich pupile korzystają z tych wspaniałych
        środków informacji. Tragiczne jest to iż pozwalają na bezmyślne kopiowanie
        informacji z internetu bez sprawdzania uczni jaki poziom wiedzy osiągnęli
        korzystając z nowoczesnej technologii.

        Wygląda na to iż porostu nauczyciele mają dostęp do nowoczesnych narzędzi pracy
        których nie potrafią wykorzystać do wykonywania swojego zawodu.

        Nauczyciel zamiast walczyć ze złym sprzętem powinien złapać kredę i poprowadzić
        wykład.

        Dzieciaki oglądające bezmyślnie filmy powinny robić notatki. Nauczyły by się
        ładnie pisać i coś zostało by im w głowach.

        Praca na internecie byłaby bardzo dobra jeśli dzieciaki kopiowały by ręcznie
        informacje i wyciągały wnioski z tego co robią.

        etc.
        • babaqba Re: krytykować po ludzku :D 19.05.10, 14:00
          johnjj napisał:

          > Zdaje się ze ten artykuł pokazuje ewidentne niedociągnięcia
          nowoczesnych
          > systemów nauczania.

          "Nowoczesnych"? Kreda i zielona tablica?

          >
          > Celem nauczenia dzieci jest utrwalenie w ich głowach wiedzy i
          sposobów
          > korzystania z niej. Pomoce dydaktyczne są tylko środkami
          pomocniczymi. Naturaln
          > ą
          > tendencją ludzi jest unikanie wysiłku. Tak wiec tragiczne jest to
          ze nauczyciel
          > e
          > nie potrafią kontrolować w jaki sposób ich pupile korzystają z
          tych wspaniałych
          > środków informacji. Tragiczne jest to iż pozwalają na bezmyślne
          kopiowanie
          > informacji z internetu bez sprawdzania uczni jaki poziom wiedzy
          osiągnęli
          > korzystając z nowoczesnej technologii.


          O czym ty piszesz?

          >
          > Wygląda na to iż porostu nauczyciele mają dostęp do nowoczesnych
          narzędzi pracy
          > których nie potrafią wykorzystać do wykonywania swojego zawodu.

          O czym tu znowu? Bo artykuł jest o braku dostępu do nowoczesnych
          narzędzi.

          >
          > Nauczyciel zamiast walczyć ze złym sprzętem powinien złapać kredę
          i poprowadzi
          > ć
          > wykład.

          No i to dokładnie cały czas się dzieje. Nikt nowoczesnego sprzętu
          nie ma. Tylko kredę.

          >
          > Dzieciaki oglądające bezmyślnie filmy powinny robić notatki.
          Nauczyły by się
          > ładnie pisać i coś zostało by im w głowach.

          Wiedza pochodząca z bezmyślnego przepisywania? To funkcjonuje cały
          czas. Od dziesiątków lat ofiary polskiego systemu nauczania
          wypełniają miliony zeszytów. I co im zostaje w głowach? Połowa po
          ukończeniu szkoły ledwo czyta.

          >
          > Praca na internecie byłaby bardzo dobra jeśli dzieciaki kopiowały
          by ręcznie
          > informacje i wyciągały wnioski z tego co robią.

          Tak wygląda zakon benedyktynów kopiujących inkunabuły. I polska
          szkoła. Ręczne kopiowanie nie ma tu NIC do rzeczy. To tylko środek
          techniczny. Kiedyś była tabliczka woskowa, może przejście na pióro
          ze stalówką zniszczyło efekty nauczania?
    • johnjj Re: Koniec epoki kredy 17.05.10, 20:36
      Bardzo trafna uwaga. Jeżeli rodzice wprowadzili do potocznej mowy młodzieżowe
      ksywy, to dlaczego mamy się oburzać ze nowa generacja szykuje nową modyfikacje
      ojczystego słownictwa. Jak mówią dzisiejsze elity w TV " Zajebiście "
    • antrejka Koniec epoki kredy 18.05.10, 00:46
      Może warto byłoby nauczać w szkole 'information literacy', która pozwoli
      uczniom rozróżniać wartościowe wiadomości od śmieci w Internecie. Warto
      zauważyć, że nawet Wikipedia nie jest źródłem do końca prawdziwym, bo tam mój
      syn, wpisał siebie, jako ważnego człowieka, i dopiero po tygodniu został
      zweryfikowany i wycofany. Chodzi o to, żeby znajdując informacje w Internecie,
      podchodzili do nich krytycznie - szukali innych źródeł, patrzyli na adresata
      strony.
    • infopub Koniec epoki kredy 18.05.10, 20:16
      "A polska szkoła stoi na węglanie wapnia. To jest związek chemiczny,
      z którego zrobiona jest kreda. "

      To nie jest prawda. Szkolna krede najczesciej robi sie z gipsu.
      Latwo sprawdzic r-rem HCl.
      • hens Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 08:52
        Zaprawa wapienną tez można tablicę porysować.
        A węglan wapnia jest surowcem do wyrobu kredy,
        o substytutach nie mówię.
        portalwiedzy.onet.pl/12899,,,,weglan_wapnia,haslo.html
    • buttercuo Koniec epoki kredy 18.05.10, 20:34
      Witam

      Trochę inaczej postrzegam przyczyny- być może nawet - konieczności "zaudiowizualizowania nauczania".

      Miałem co nieco kontaktu z młodymi ludźmi na poziomie gimnazjum i liceum - i moim zdaniem pewnej czesci z nich tego typu ułatwienia nie są do niczego potrzebne - poradza sobie dzieki inteligencji lub ciezkiej pracy (tak , tak -wciaz sa dzieci ktore LUBIA SIE UCZYC - przewaznie nie cieszace sie estyma kolegow).

      Znacznie wieksza grupa z pewnoscia sie ucieszy z formy przekazu ktora pozwoli im uniknac koniecznosci czytania zdan wielokrotnie zlozonych - czesc z lenistwa - czesc z powodu lat zaniedban intelektualnych.

      Ale skoprzro dazymy do tego aby dyplomem ukonczenia studiow mogl pochwalic sie prawie kazdy - to czemu nie. W koncu sa uczelnie na ktorych ctrl + c i ctrl + v to sposob na zycie.

      W sumie wiec chodzi o podtrzymanie pieknej fikcji - niech wiec tak bedzie.

      Dla porzadku - nie jestem alfa i omega ale bardzo przecietnym pracownikiem i miernym uczniem - ktory zdaje sobie sprawe ze jego rownie skromnie obdarzony przez nature inteligencja odpowiednik dzieki obecnemu modelowi edukacji nie zajdzie rownie daleko (czyli niedaleko)

      Pozdrawiam
    • openworld Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 08:46
      Elokwencji..
    • alpepe Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 09:10
      mareknaw napisał:

      > Mój syn - 12 lat, "digital native" oczywiście, mówi do mnie
      > językiem z gier komputerowych


      > Artykul jest tendencyjny i przestawia punkt widzenia autora. A kredę
      > można zastąpić zmazywalnym pisakiem - nic nie zastąpi nauczania z
      > improwizowanym wykladem inteligentnie dopasowywanym przez
      > nauczyciela do słuchacza. Nic nie zastąpi elokwentności wykładowcy.
      > Z komputera dziecko, które się będzie samo uczyło - nie nauczy się
      > myśleć.

      AMEN
      Bzdurny list z bzdurnymi tezami osoby, która nie rozumie znaczenia terminu
      "pomoce dydaktyczne". Bo to pomoce, one nie zastąpią przygotowanego nauczyciela.
      • alinaw1 Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 09:29
        Rozumiem intencje autora. Pewnie trochę przejaskrawił- ale to dla
        podkreslenia meritum sprawy. Powoli dochodzę do wniosku, że szambo-
        jak rzeka przy powodzi- rozlewa się wszędzie niszcząc wszystko po
        drodze. Powoływanie się na autorytet, jakim jest Internet- stało sie
        faktem. Kiedys tylko ograniczone umysły wirowały w świecie tv ("a w
        telewizji powiedzieli" , "o pani goździkowa- znam panią z
        reklamy", " a w ekspresiaki podawali, że baba psa pogryzła). Teraz -
        ta tendencja staje sie to powszechne. Mam syna w I klasie. Ostatnio
        miał przygotować pracę o Krakowie (przypominam: to osmiolatki!). Syn
        buszował w bibliotece, potem znalazł zakurzona juz nieco maskotkę
        smoka wawelskiego, mamy piękny album o katedrach świata (też
        Kraków), parę pocztówek i zdjęć... Jako jedyny przyniósł takie
        namacalne pamiatki. Wszyscy mieli ze sobą stosy wydruków
        internetowych stron- przypuszczam, że nawet na nie nie zerknęli. Nie
        tylko więć "kopiuj- wstaw" lae "print" i praca gotowa!
    • rabbinhood Artykuł tendencyjny 19.05.10, 09:23
      świadomie albo nie wspiera lobby informatyczne. Szkoła jest od uczenia jak
      myśleć, a nie od obsługiwania komputera. System nauczania powinien być prosty
      i efektywny, a kreda i tablica zawsze są skuteczne. Oczywiście w ramach
      dodatkowych zajęć/hobby komputer nie zaszkodzi, ale dawanie komputera każdemu
      uczniowi powoduje że za kilka lat musi kupić nowy i tak bez końca, moim
      zdaniem wystarczy kilka godzin kontaktu aby wiedzieć co i jak. Ciekawe czy
      opłaty za prawa autorskie od filmików oraz używanych programów są uwzględnione
      w koszcie uczenia przez internet? Według badań jakie czytałem
      najskuteczniejsza jest nauka z książki, a druga zalecana metoda to dyskusja,
      komputer niestety dostarcza dużo informacji które nie zawsze łatwo
      usystematyzować i przemyśleć. Można zadać pytanie: skoro możnaby uczyć się z
      internetu to po co szkoła i nauczyciel?;-)
      • alinaw1 Re: Artykuł tendencyjny 19.05.10, 09:31
        Chyba to właśnie miał na myśli autor... Opisuje pewną rzeczywistość.
        I tyle. Trochę ironizuje przy tym.
      • unhappy Re: Artykuł tendencyjny 19.05.10, 11:21
        > Ciekawe czy
        > opłaty za prawa autorskie od filmików oraz używanych programów są uwzględnione
        > w koszcie uczenia przez internet?

        Nie muszą być uwzględniane :)
    • nunia01 Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 09:34
      Akurat doświadczenia z wyższej uczelni, ale ciut zbieżne.

      Kiedy byłam studentką normą były rzutniki pisma. Niektórzy wykładowcy co prawda
      zmieniali folie z prędkością światła, foli nie udostępniali, wymagali żeby
      wszystko przepisać i jeszcze ich słuchać, ale na szczęście byli w mniejszości.
      Wielu umiało z rzutników pisma korzystać. Kiedy kończyłam studia zaczęły
      pojawiać się na uczelni rzutniki podłączane do komputera i szybko zaczęto je
      wykorzystywać do prezentacji - nie musieli już studenci za foliami biegać, które
      wtedy były drogie.
      Następnie sama zaczęłam uczyć. rzutniki się upowszechniały. Wykładowcy zaczęli
      korzystać z nich na wykładach - pokazywali filmiki, wykład w formie prezentacji,
      często udostępniali te wykładowe prezentacje, a między sobą zastanawiali się nad
      następującymi rzeczami: czemu studenci są gorsi (w sensie mniej się uczą), czemu
      nie uważają albo nie przychodzą na wykłady (a po co skoro mają już wykład
      wydrukowany) i czemu kiedyś nie mieścili się z materiałem w ciągu 30
      semestralnych godzin, a teraz wystarcza im 20 (pewnie tutaj tkwi odpowiedź na
      pytanie dlaczego studenci mniej zapamiętują). Na szczęście sama trafiłam na
      wykłady dotyczące dydaktyki i miałam szczęście bo trafiłam na charyzmatycznego
      wykładowcę. W efekcie następny opracowywany przedmiot (a przysięgam, że wykład w
      przeciwieństwie do ćwiczeń był nudny) opracowałam sobie z wykorzystaniem różnych
      technik. Cofnęłam się nawet poza standard z czasów kiedy byłam studentką i
      sięgnęłam po kredę (którą poza mną nie gardzili jeszcze matematycy i fizycy).
      Udostępniłam materiały. Wyjaśniałam tytłając się w kredowym pyle. Uważałam kiedy
      tracę kontakt ze słuchaczami, przytaczałam przykłady w odpowiednich miejscach. A
      multimedialny rzutnik przynosiłam na zaliczenia, kiedy studenci prezentowali
      wynik swoich prac i projektów. Naprawdę da się nawet przy użyciu kredy czegoś
      nauczyć. A może zwłaszcza przy użyciu kredy, kiedy zwraca się większa uwagę na
      słuchacza/ucznia niż na problemy techniczne (ach te stygnące lampy i
      nieuruchamiający się windows).
      tak jak napisał ktoś wyżej - multimedia to tylko narzędzie. Fakt, że ładniejsze
      nie znaczy, że lepsze do wszystkiego. Nie kroimy chleba skalpelem, chociaż
      skalpel jest ostrzejszy:)
      • mokoszka Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 17:17
        Ja teraz kończę pierwszy rok studiów. Na mojej uczelni prezentacja multimedialna
        na wykładzie a potem wrzucona do internetu gdzie sobie wisi do końca roku
        akademickiego to norma. Wielu studentów nie chodzi na wykłady bo i po co. Ja
        chodzę bo wolę sobie posłuchać i, do jasnej anielki, po to na te studia poszłam.
        Ale potem jak się idzie na przykład na ćwiczenia gdzie jest dyskusja na temat
        ostatniego wykładu to się idzie załamać. Ja już tracę motywację i często się nie
        przygotowuję specjalnie do tej dyskusji(co na początku robiłam) bo się okazuje,
        że idąc tylko na wykład i słuchając (z niektórych przedmiotów nawet nie robiąc
        notatek, bo po co , skoro wszystko będzie w internecie) wiem więcej niż co
        najmniej połowa mojej grupy (znaczy tej części grupy, która się zbierze w sobie
        i przyjdzie na cwiczenia).

        Na innym przedmiocie wykładowca też używa prezentacji multimedialnych, filmy też
        pokazuje. Ale różnica jest taka, że on ich potem do internetu nie wrzuca. Czasem
        wrzuca jakieś dodatkowe informacje. I tu jakoś nie mam problemów z motywacją. Na
        wykłady chodzę, notatki robię i wszystko jest cacy:)

        Generalnie uważam, że komputery i nawet ten nieszczęsny internet są przydatne i
        fajne. Tylko trzeba uważać, jak ze wszystkim, żeby nie przesadzić. Bo jak jest
        za wygodnie to się ludziom zwyczajnie nie chce się wysilać i nawet się nie
        pojawiają na zajęciach. A bez żadnego wysiłku człowiekowi wiedza sama do głowy
        nie wskoczy, nie ma się co czarować.

        Myślę też, że najważniejszy jest nauczyciel. Jak umie wiedzę przekazać i tematem
        zainteresować to nawet tym najmniej zainteresowanym coś w głowie zostanie. A jak
        nauczyciel nudny i nie umie przekazać to nawet tym, co się chciało na początku
        się odechciewa. Niezależnie czy używa kredy czy powerpointa.

        Jeśli chodzi o internet w szkole to myślę, że jedyne czego tak na prawdę brakuje
        to uczenie o tym, że internet nie zawsze jest wiarygodny. Żeby uczniowie
        wiedzieli, jak szukać informacji wartościowych, żeby ślepo nie ufać wikipedii
        czy forom internetowym, itd. Powinno się też uczyć o prawach autorskich, żeby
        uczniowie wiedzieli, że jak się zrobi kopiuj-wklej i podpisze to własnym
        nazwiskiem to to nie jest w porządku.
    • pherus Koniec epoki kredy 19.05.10, 10:10
      Po co dzieci uczyć, skoro one sobie klik klik i już wiedzą,
      stwórzmy pokolenie głupich klikaczy! jak ktoś chce się nauczyć to ma w nosie
      czy to jest kreda, biała tablica czy prezentacja.

      Problemem faktycznym są lekcje informatyki, gdzie 80% uczy pierdół zamiast
      przydatnych i ciekawych rzeczy, które można wykorzystać w domu a potem w pracy.
      • babaqba Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 14:16
        pherus napisał:

        > Po co dzieci uczyć, skoro one sobie klik klik i już wiedzą,
        > stwórzmy pokolenie głupich klikaczy! jak ktoś chce się nauczyć to ma
        w nosie
        > czy to jest kreda, biała tablica czy prezentacja.


        Nie masz racji i trochę masz. Nie ma powodu uczyć pamięciowego
        opanowania tego i owego, bo klik i już mamy. To zmienia prawie
        wszystko. Ci co mają w nosie czy to kreda czy komputer uczą się
        archaicznej wiedzy, dostępnej w polskich podręcznikach. I to już jest
        problem.

        >
        > Problemem faktycznym są lekcje informatyki, gdzie 80% uczy pierdół
        zamiast
        > przydatnych i ciekawych rzeczy, które można wykorzystać w domu a
        potem w pracy.

        Bo szkoła uczy archaicznej wiedzy, niedostosowana do realiów, wyrwana
        ze strumienia czasu. Świat się zmienił, tylko Polska jak zwykle zostaje
        w tyle.

        W dzisiejszych czasach trzeba uczyć posługiwania się dostępną wokoło
        wiedzą a nie wpychać do pamięci jej maleńkie fragmenciki. W takich
        komentarzach, jak twój, wydaje się, że ideałem była szkoła XIX-wieczna.
        A tak nie jest. Dysponujemy najbogatszym w historii ludzkości zbiorem
        wiedzy i ...nie korzystamy z niego! Istnienie internetu zmienia
        wszystko. Niepotrzebne jest zapamiętanie wzoru czy regułki, bo można je
        znaleźć w minutę. Potrzebna jest wiedza JAK znaleźć i jak wykorzystać,
        a polska szkoła tego w ogóle nie zauważa, nie uczy. Produkujemy
        analfabetów cywilizacyjnych! Wiem, że tacy są najlepszymi obywatelami,
        bo niegramotni i niesamodzielni, są posłusznymi klientami władzy. Czy
        taka jest polityka oświatowa państwa? Myślę, że tak, w końcu osoba
        wykształcona i samodzielna rzadko bywa "wierząca" a tego stanu wymaga
        od dobrego obywatela nasze państwo.
        • tanczacy.z.myslami Kto to jest 'analfabeta cywilizacyjny'? 19.05.10, 17:04
          babaqba napisała:

          > Istnienie internetu zmienia
          > wszystko. Niepotrzebne jest zapamiętanie wzoru czy regułki, bo można je
          > znaleźć w minutę. Potrzebna jest wiedza JAK znaleźć i jak wykorzystać,

          Wzór lub inną informację możesz znaleźć w minutę w internecie lub... w
          milisekundę w swojej głowie. Potrzebna jest wiedza/świadomość, że [wbrew
          pozorom] nie zawsze można z internetu skorzystać [przykład jak najbardziej
          aktualny: w Krakowie powódź zalała serwery pewnego znanego portalu
          informacyjnego i pewnej telewizji, co ciekawe - warszawskiej :)]

          > Produkujemy analfabetów cywilizacyjnych!

          Chyba inaczej rozumiemy pojęcie 'analfabeta cywilizacyjny' :) Rzeczywiście
          produkujemy takowych - w moim pojęciu takich, dla których problemem jest
          - zrozumienie a nawet przeczytanie dłuższego artykułu w zwykłej gazecie
          - wykonanie zwykłych działań matematycznych bez pomocy kalkulatora
          - znalezienie prostej drogi na mapie bez GPS [ci zaawansowani cywilizacyjnie
          słuchają GPS i wjeżdżają do jeziora :)]
          - tudzież czytelne podpisanie się na jakimś formularzu oraz wypełnienie
          go bez błędów ortograficznych [formularz papierowy nie posiada albowiem funkcji
          autokorekty :)]
    • wybitniemadry lorek niezly kawal loma jestes 19.05.10, 10:12
      internet jest zrodlem, nie o semantyke chodzi a o zdrowy rozsadek, idz sie chlopie napij
    • kiddy Koniec epoki kredy 19.05.10, 11:04
      Ja zwróciłabym uwagę na jeszcza jedno. Popatrzcie, czego uczą sie te
      dzieci. Wielu nazw nie umiem powtórzyć, to są szczegółowe procesy
      zachodzące w przyrodzie, opisane językiem naukowym. A gdzie
      znajomość podstaw? Ja mam doświadczenia w nauczaniu historii.
      Wierzcie mi, to jest koszmar. Dzieciaki nie pamiętają
      najważniejszych faktów i dat z historii własnego kraju, bo są
      zasypywane szczegółową i fachową wiedzą np. z zakresu historii
      Niemiec czy USA. I tak jest w przypadku każdego przedmiotu. Ja bym
      wolała porozmawiać z uczniami o osiągnięciach nauki w XIX w. i ich
      wpływie na życie ludzi żyjących w tym okresie i dzisiaj; o
      przemianach mentalności, obyczajów, społeczeństw, co przecież
      znacząco wpływało na losy narodów i świata. Wolałabym, żeby moi
      uczniowie sięgneli do źródeł (dokumentów, reprintów, dzieł sztuki,
      biografii) i sami zgłębiali historię na żywych jej dowodach. No, ale
      w progamie są średniowieczne wojny między Anglią i Francją,
      szczegółowe omówienie Rewolucji Francuskiej czy wojny secesyjnej
      albo poczet kolejnych książąt z okresu rozbicia dzielnicowego. Nie
      tędy droga. Nikt nie może być specjalistą w każdej dziedzinie.
      Lepiej byłoby, żeby człowiek, który kończy edukację, umiał opisać,
      jak funkcjonuje świat na wielu płaszczyznach, i żeby te procesy
      rozumiał.
      • sidian Re: Koniec epoki kredy 19.05.10, 11:27
        O, o wlasnie. Wazne slowo. Proces. Moj historyk zawsze powtarzal: daty sa w
        zrodlach. Znajomosc zadnej daty nie jest u mnie wymagana poza sporadycznymi
        wyjatkami, kiedy ma to znaczenie dla przebiegu. Musicie pamietac okres i
        kolejnosc. Musicie przede wszystkim rozumiec przyczyne oraz skutek i znac
        przebieg. Z tego, co widzialem po edukacji historycznej mojej siostry, to
        skladala sie ona glownie z kucia dat na pamiec. Glownie tych sladowo potrzebnych ;).
    • sidian Koniec epoki kredy 19.05.10, 11:19
      Po pierwsze sam jestem digital native pomimo dosc podeszlego jak na te grupe
      spoleczna wieku. Zarzynalem na wszelkiej masci sprzecie od czasow Commodore i
      robie to do dzisiaj. W Internecie tez siedzialem od czasow, kiedy sie w Polsce
      w ogole pojawil. Ach te czasy 02021... ;)

      Po drugie: zyja w avatarze? Co to w morde znaczy?! Avatar to reprezentacja
      danej osoby w swiecie internetowym i nie slyszalem, zeby sie to zmienilo.
      Avatara mozna miec na forum, mozna miec w SUCKend Life itd. itd., ale jak
      mozna zyc w avatarze?

      Po trzecie: Internet robi z ludzi debili. Jedna strone ksiazki czyta sie mniej
      wiecej tyle samo ile tekst mieszczacy sie na ekranie przecietnego monitora,
      tylko ze w tym drugim przypadku jest go dziesieciokrotnie mniej. Informacje z
      Internetu sa w 99% przypadkow nierzetelne lub niepelne. Wszystkie informacje
      sa latwo dostepne, nie ma mozliwosci ich weryfikowania, bo wszystkie czerpia z
      siebie nawzajem i jeden blad jest powielany setki czy tysiace razy. Dziecko ma
      sie w szkole nauczyc umiejetnie korzystac ze zrodel i nauczyc sie pewnych
      podstaw. Komputera kazdy gowniarz sie uczy w domu, bo w prawie kazdym domu
      taki komputer stoi. Lekcje informatyki to jakas kompletna porazka, ale hej,
      czego maja tam uczyc? Netykiety, ktora potem wypuszczeni w szeroki swiat
      interwebsow gowniarze notorycznie lamia? Siedzac na swoich neostradach na
      pierwsza komunie i czujac sie kompletnie bezkarni, bo maja zmienne IP? Dobre
      wychowanie to sie z domu wynosi, ci sami ludzie sa rownie (no, moze bez tarczy
      monitora troszke mniej) bezczelni na codzien na ulicy. Nauczenie ich lepszej
      obslugi komputera to tylko dawanie idiocie wiekszej giwery. Siedze na IRCu od
      lat i zbydlecenie uzytkownikow obserwuje od czasow, kiedy Pirch byl nowoscia i
      konkurowal z mIRCem o pierwszenstwo wsrod uzytkownikow bez kont shellowych.
      Tego sie nie da naprawic czy poprawic na lekcjach w szkole.

      A od kredy i tablicy wara. Jak nauczycielom szkodzi pyl (w co nie watpie), to
      mozna zastosowac zmywalne flamastry. Dziecko ma w szkole pracowac a nie
      pozwalac, zeby komputer pracowal za nie. Amerykanie od pierwszej klasy uzywaja
      na lekcjach matmy kalkulatorow i potem, jak trzeba gdzies pomnozyc siedem
      przez dziewiec, to maja z tym powazny problem, bo akurat kalkulatora ze soba
      nie maja. Ludzie, ktorzy w ten sposob polegaja na komputerze to inwalidzi a
      nie jacys pionierzy czy ludzie nowoczesni. Jedyne, co trzeba w necie
      wykoncypowac, to jakie haslo wpisac w google, zeby otrzymac interesujace nas
      wyniki (czego bardzo wielu uzytkownikow do dzisiaj nie potrafi, zapraszam na
      setki for tematycznych, gdzie mnostwo odpowiedzi to: google it asshole).
      Ludzie sie przez ten caly Internet robia tak leniwi, ze zadaja pytania
      identyczne jak opisane w FAQ, bo nawet tego im sie nie chce przeczytac.

      Podsumowujac: Szkola powinna dawac twarde podstawy i uczyc nie tylko obslugi
      cudownych technologii. Pamietam taki glupi film "Zolnierze kosmosu". Koles na
      szkoleniu zapytal, po co sie ucza walki nozem, skoro wystarczy wcisnac
      przycisk, zeby komus zrzucic na leb bombe atomowa. Instruktor przybil mu nozem
      reke do sciany i powiedzial: "sprobuj teraz wcisnac przycisk". Szkola ma byc
      wlasnie jak takie szkolenie - ma uczyc tych teoretycznie niepraktycznych
      umiejetnosci, bo kazdy i tak nauczy sie obslugi tych prostszych, a majac
      obcykane trudniejsze nie jest to zaden problem. W druga strone dziala to o
      wiele ciezej.
    • bf109 a niby jakiej epoki początek?? 19.05.10, 11:56
      Może takiej że przeciętny gimnazjalista nie potrafi się wysłowić,
      przeanalizować tekstu i zapisać czegoś tak by dało się to odczytać bez pomocy
      kryptologa??
      Na to wychodzi że miarą rozwoju młodzieży jest posiadanie avatara, miliona
      expa na jakiejś siecówce, konta na portalu, umiejętności cytowania wikipedii i
      ściągania prac z internetu. Umiejętności w sam raz na zawodowego bezrobotnego.
    • ob.znalezinski Koniec 19.05.10, 12:20
      Wystarczy wyłączyć prąd, to nie jest takie trudne.
    • fioolkaa Coś wam powiem 19.05.10, 13:22
      mam 19 lat i dopiero co skończyłam szkołę. Zawsze ceniłam lekcje geografii prowadzone u mnie w liceum. Były ciekawe, ale i wymagały pełnego skupienia. Jedynym multimedium używanym podczas zajęć były filmy puszczane z przedpotopowych kaset, z których trzeba było robić notatki, z których następnie cała klasa była odpytywana. Lekcja nie opierała się na uwielbianej przez niektórych kredzie, ale też nie na internecie- najważniejsza była dyskusja z uczniami. Nauczycielka omawiała lekcję co chwila pytając o coś uczniów (najczęściej o wiedzę z poprzednich tematów, która łączyła się z aktualnie omawianym tematem). Bardzo pomocne były rozdawane kserówki, często do wypełniania przez uczniów. Zajęcia często polegały też na pracy z rocznikami statystycznymi czy robieniu różnych ćwiczeń. Każda lekcja zaczynała, a czasem i kończyła powtórką. Aż co się stało? pojawiła się tablca multimedialna. Zaczęły się problemy z obsługą i pisaniem na niej. Skończyły się kserówki a zaczęła się era "gier" z internetu w stylu połącz pojęcie z definicją (dźwięk "chlupnięcia" przy dobrej odp bedzie mnie chyba jeszcze długo prześladywał). I jaki był tego efekt? Zdecydowana większość klasy, jak nie prawie wszyscy niewiele z tych lekcji zapamiętała. Poziom ocen jak i wiedzy spadł porządnie w dół. Multimedia są przydatne, ale zależy które i z jaką częstotliwością się ich używa.
    • shroeder1970 Jaki tam koniec? 19.05.10, 14:09
      W szkołach kible brudne, boksy zdemolowane, nie ma ciepłej wody, mydła, a jak
      srajtaśma jest na portierni to jest git (bo o papierze w toaletach to nie ma
      co marzyć).
      Szatni na ubrania zamienne nie ma, największym problemem są praktyczne
      indywidualne szafki, takie jak w amerykańskich szkołach, ba, problemem są
      ciężkie tornistry i ksiązki do szkoły...
      Ministerstwo nie umie nawet sensownego programu nauczania zrobić - ciągle
      zmiany na organizmie żywym, ze szkodą dla uczniów.
      A ze szkołą nawet rozmawiać się nie da, bo ma autorytaryzm wbity w
      dyrektorskie głowy.
      Więc co tu gadać o zmianach... trzeba zacząć od dyrektorów i pieniędzy, a
      najpierw wymieść ze szkół starą kadrę.
      • fioolkaa Re: Jaki tam koniec? 19.05.10, 14:20
        w moim gimnazjum nie było nawet kranów (jedna dziewczyna pokradła). a w liceum i papier i mydło- skok jakby o pare stuleci :D
    • agnieszka.drummer Koniec epoki kredy 19.05.10, 14:33
      Świetnie napisane! I jak prawdziwe!
    • q-ku nie kreda szkodzi a do d..py nauczyciele 19.05.10, 15:15
      internet nie jest do niczego potrzebny żywemu nauczycielowi siedzącemu oko w
      oko z uczniem. Jemu potrzebna jest psychologia, autorytet, czas by słuchać
      młodzieży.

      Internet jest cenny ale to tylko medium - ŚRODEK a NIE CEL
      ---

      PS. Czy nie widzicie że to jest lobby informatyczne które właśnie kreuje nowy
      rynek? W Polsce jest 40 000 szkół

      wiecie ile to forsy gdy do każdej szkoły sprzeda się ze 40 tablic
      interaktywnych i laptopów? (każda klasa potrzebuje) Plus soft?
    • nessie-jp Koniec epoki kredy 19.05.10, 16:20
      No, ale panie nauczycielu. Skoro uczniowie na pana lekcjach mają taki dostęp
      do Internetu, to czemu pan z tego nie korzysta? Po co te rzutniki, po co te
      folie? Wrzuca pan film na klasową stronę i niech sobie dzieci obejrzą. Te,
      które nie mają telefonów z dużym ekranem i dostępem do Internetu, niech usiądą
      w grupie z tymi, które mają. Niech materiały wiszą na klasowej stronie przez
      cały rok, tak żeby uczeń w każdej chwili mógł do nich wrócić. Bo przecież
      uczeń jest przyrośnięty do Internetu, więc czemu mu to narzędzie odbierać?

      Zresztą, rzutnik? Nie ma w szkole telewizora? Czy choćby w bibliotece?

      Podejrzewam jednak, że artykuł jest nazbyt optymistyczny i tak swobodny dostęp
      do Internetu ma kilka procent uczniów. Reszta może co najwyżej skorzystać z
      komputera u kolegi...
    • hanna74 Koniec epoki kredy 20.05.10, 09:39
      Epoka komputerowa... a w szkołach wiek XIX może XX.Czyja to wina??
      Sądzę, że nie tylko pieniędzy-raczej gospodarza i powołania.
      Przecież są możliwości - pieniądze z Unii, sponsorzy. Ale żeby coś
      zrobić, trzeba działać-szukać, pytać, myśleć!!! Samo nie przyjdzie.
      Przecież lekcje dzięki wykorzystaniu osiągnięć techniki mogą być
      fascynujace, mogą zachęcać do pogłębiania wiedzy. A zamiast tego-
      nudnie mówiący nauczyciel z kredą, który po lekcjach wraca sobie
      spokojnie do domciu- zrobił minimum!!!!!!!!! i ok.
Pełna wersja