Kobiety łączą kandydatów PiS i PO

19.05.10, 08:00
Pani Redaktor, brak słów jak się czyta takie, przepraszam za słowo,
brednie. Pisze Pani, że Joanna Kluzik-Rostowska obecnie milczy. Moim
zdaniem słusznie, mnie jako wyborce nie interesuje co ma do
powiedzenia Pani Rostowska, ale czekam na to co powie Kaczyński.
Pani Redaktor, to nie są wybory Prezydenta babskiej RP tylko
Prezydenta RP, a w tej RP jesteśmy również my, mężczyźni. Z
przykrością muszę to napisać, ale przeginacie w GW ze sprawą kobiet.
    • drmuras Kobiety łączą kandydatów PiS i PO 19.05.10, 08:01
      Ta a wiec Komorowski oprócz strzelania do zwierząt, obdzierania ich ze skóry i
      wieszania czaszek nad łóżkiem, chce kobietę widzieć przy garach. Chyba coś
      przegapiłem. Odkąd to wykształcony i nowoczesny elektorat POpiera takie
      postawy? jakaś promocja w Moonari torebek myśliwskich była? Jakieś nowe
      Audi4x4 w zieleniach i brązach z rabatem? A może psychiatra Klich pomoże jakoś
      wybrnąć z tej schizy.
      Skoro takie modne ostatnio są różnego rodzaju pseudo psychoanalizy może
      redaktor przeanalizuje logikę takich wyborów w kontekście postrzegania się
      jako osobnika nowoczesnego .......To sa po prostu jaja.
      • easz Re: Kobiety łączą kandydatów PiS i PO 19.05.10, 08:47

        > Skoro takie modne ostatnio są różnego rodzaju pseudo psychoanalizy może redaktor przeanalizuje logikę takich wyborów w kontekście postrzegania się jako osobnika nowoczesnego .......To sa po prostu jaja.

        No pewnie, że jaja, zbuki nawet. I - a tam, obydwaj ci kandydaci są do d.upy, razem ze swoimi paprotkami i priorytetami, jeden lepszy od drugiego i na miarę elektoratów. Żal żal żal :(
    • apodemik babskie gadanie 19.05.10, 08:09
      Ile kobiet zgłosiło się jako kandydatki na prezydenta RP? Kobiecy
      kącik w Wyborczej woli organizować "dzień cipki", niż zająć się
      promowaniem kobiet-polityków. Pewnie kacik doskonale wie, czym to
      się może skończyć
      • darmozjadek Re: babskie gadanie 19.05.10, 11:50
        No właśnie:

        - ile jest kobiet - Noblistek?
        - ile kobiet ma wykształcenie techniczne?
        - ile kobiet jest wybitnymi matematykami?

        Parytet nie pomoże - bo tu najzwyczajniej trzeba się wykazać
        efektami a bie bleblactwem, bredzeniem, duplomem z dziennikarstwa,
        psychologii, socjologii czy innch nauk politycznych.

        Kobiety feministki mają nastrane w głowach. Niech pokażą co potrafią
        np w ww dziedzinach. Bez parytetu, bez kół ratunkowych, bez demagogi
        i ideologicznego bełkotu.
    • smario72 Parytety są jawną niesprawiedliwością. 19.05.10, 08:20
      Skoro ilość kobiet w sejmie nie rośnie to może dlatego, że kobiety ( 50%
      wyborców ) na nie nie głosuje.
      Załóżcie sobie partię kobiet. AAA, już to było i się nie udało ?
      • henryk-sikora Re: Parytety są jawną niesprawiedliwością. 19.05.10, 08:30
        Te wściekłe feministki od parytetu byłyby usatysfakcjonowane gdyby w
        wyborach do Sejmu i samorządowych wybory obejmowały tylko 50%
        spośród mężczyn, a drugie 50% byłoby nominowane przez te organizacje
        feministyczne. To by było demokartyczne społeczeństwo wg. nich:).
        • easz Re: Parytety są jawną niesprawiedliwością. 19.05.10, 08:33
          henryk-sikora napisał:

          > Te wściekłe feministki od parytetu byłyby usatysfakcjonowane gdyby w wyborach do Sejmu i samorządowych wybory obejmowały tylko 50%
          > spośród mężczyn, a drugie 50% byłoby nominowane przez te organizacje
          > feministyczne. To by było demokartyczne społeczeństwo wg. nich:).

          Nie, lepiej jest tak jak teraz, 100% facetów, za to nie potrafiących myśleć ...wściekła sikorko.
          • henryk-sikora odpowiedź dla "easz" 19.05.10, 09:11
            A kto Wam zabarania abyście kandydowały, chcecie być traktowane jako
            osoby "specjalnej troski"?:)
            • easz Re: odpowiedź dla "easz" 19.05.10, 09:22

              Nie rozumiem - a wy? dlaczego wy chcecie być traktowani wiecznie jak osoby specjalnej troski? Przesuńta się trochę:)
              • smario72 Re: odpowiedź dla "easz" 19.05.10, 11:17
                A co ? Są jakieś parytety mówiące, że ileś tam procent muszą być mężczyźni ? Bo
                ja o takowych nie słyszałem.
    • tawek Kobiety różnią kandydatów PiS i PO 19.05.10, 08:22
      Komorowski jest żonaty, ma dzieci i jest głową rodziny. Ma doświadczenia jakie
      są nieznane Kaczyńskiemu. Który nie ma żony i nie ma dzieci. Nie słyszałem o
      tym, ze Kaczyński jest ojcem. A zatem stosunek do kobiet mocno różni tych
      kandydatów.
    • rychoku Gdzie są paryteciary? 19.05.10, 08:28
      Czy ktoś lub coś, np. brak parytetu, zabraniał kobietom startować w wyborach?
      Czemu parytetówy nie wystawiły dziesięciu swoich kandydatek?
      • easz tu jestem! 19.05.10, 08:37
        rychoku napisał:

        > Czemu parytetówy nie wystawiły dziesięciu swoich kandydatek?

        A po co? Kandydatów jest w tej chwili dziesięciu a mówi się o i mają szanse tylko dwaj i w dodatku doskonale wiadomo którzy dwaj. Taka scena polityczna (układ), taka mentalność - TO przeszkadza dostać się w pobliże koryta i zaistnieć kobietom w polityce.
        No i oczywiście tacy wyborcy jak panowie wypowiadający się w tym wątku.
        • zdzicho_waciak Re: tu jestem! 19.05.10, 08:51
          Po co? Choćby po to, by starać się wnieść do debaty te problemy, które uważa się
          za istotne. Skoro panie feministki nie skorzystały z tego uprawnienia niech nie
          narzekają teraz, że nikt nie zajmuje się tym, czym one by chciały się zajmować.
          Nieobecni nie mają racji - zwłaszcza w demokracji... A układy są po to, aby je
          rozbijać, a nie biadolić, że to, że tamto i czekać na parytety...
          • easz Re: tu jestem! 19.05.10, 09:10

            Spokojna głowa, feministki są, myślą i robią - nie potrzeba do tego leżeć przy korycie. Tylko nie widać tego, jak kto tylko na główny nurt jest zapatrzony, no a tam, na powieszchni to właśnie takie szumowiny się unoszą jak widać, kaczyńskie i komorowskie.

            Narzekanie to jest na blokowanie nepotyczne wręcz drogi do korytka i na świecznik:) a nie na jakoby blokowanie działania, no weź.

            A parytety i tak będą:)
            • zdzicho_waciak Re: tu jestem! 19.05.10, 09:30
              "Spokojna głowa, feministki są, myślą i robią - nie potrzeba do tego
              leżeć przy korycie.
              "

              Uhm. Praca u podstaw ma swoje zalety, ale też ograniczenia. Czasem warto wyjść
              poza nią, choćby po to, by udowodnić, że ma się do zaproponowania coś lepszego
              niż te "unoszące się na powierzchni szumowiny"...

              "Narzekanie to jest na blokowanie nepotyczne wręcz drogi do korytka i na
              świecznik:)
              "

              Ale to chyba nie dotyczy tych wyborów. Skoro mógł Korwin, mógł Marek Jurek...
              Wystarczyło zebrać 100 tys. podpisów i... aby chciało się chcieć...

              "A parytety i tak będą:)"

              Zapewne. W demokracji nie ma takiej głupoty, której nie dałoby się zrealizować.
              Choć jest lepszy pomysł. Uchodzący za twórców demokracji Ateńczycy uważali
              wybory za procedurę wysoce niedemokratyczną. Demokratyczne to było losowanie.
              Może wrócić do tego? Gorzej niż jest nie będzie, za to przy tym rozkładzie
              statystycznym jeśli idzie o podział na płeć - będzie sprawiedliwiej... :-)
    • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Uwag kilka do Pani Redaktor 19.05.10, 09:52
      Mam kilka uwag pytań do Pani Redaktor. Oto one:

      Kwestia parytetu. Parytet to tylko jeden ze sposobów walki o większy udział kobiet w pewnych dziedzinach życia. Sugerowanie między wierszami, że kto jest przeciw parytetom, ten jest automatycznie przeciw równouprawnieniu - to nadużycie.
      Jestem wielkim zwolennikiem równouprawnienia we wszystkich dziedzinach. Jednocześnie jednak dostrzegam wewnętrzną sprzeczność we wprowadzaniu parytetów w imię równouprawnienia właśnie. Wprowadzanie takiej ilościowej gwarancji dla jakiejkolwiek grupy - jest zaprzeczeniem idei równości. Równość płci to wg mnie nie równość ilościowa - to raczej gwarancja, że płeć jest "przezroczysta", nie stanowi kryterium. Jeśli społeczeństwo do tego nie dojrzało, to trzeba raczej wykonać ogrom pracy organicznej - edukując, niż próbować to zadekretować.
      Wreszcie pytanie: czemu parytet wyłącznie dla kobiet. Konstytucja gwarantuje też równość różnym wyznaniom - może więc parytet wyznaniowy. No i podobnie ze względu na orientację seksualną.

      Pyta Pani: "A co z kobietami, które nie mają mężów i dzieci? Czy są niepełnowartościowe?" Jest to jednak nadinterpretacja poglądów obu kandydatów. Proszę przytoczyć choćby po jednej ich wypowiedzi na dowód. Każda osoba sama decyduje o swoim losie. Jeśli jest to decyzja o pozostaniu w domu - należy ją uszanować. Jeśli jest to decyzja o poświęceniu się karierze - należy ją uszanować. Żadna z tych sytuacji nie jest lepsza ani gorsza. Jestem przekonany, że obaj kandydaci są tego świadomi.

      Dlaczego pisze Pani o in vitro w kontekście spraw kobiet wyłącznie? Zgadzam się, że to dość istotna kwestia, ale... To metoda rozwiązania problemów wielu par, nie chodzi tu o stosunek do (praw) kobiet, lecz o kwestie bioetyczne raczej. No i twarde stanowisko Kościoła...
      • darmozjadek Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 19.05.10, 11:57
        Podpisuję się oburącz pod tym postem. Tylko użyłbym ostrzejszych
        słów. Brednie o parytecie i głupawe, bezmyślne pieniactwo. Tej Pani
        najwyraźniej wydaje się, że poruszyła ważką i istotną sprawę, a tak
        naprawdę brak tam jednej spójnie - z punktu widzenia logiki -
        postawionej tezy.

        Dziennikarze powinni obowiązkowo zdawać maturę z matematyki na
        poziomie mat-fiz. W innym razie Wydziały Dziennikarstwa i innych
        bleblologii nie powinny przyjmować takich kandydatów...

      • ju-li1 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 19.05.10, 15:15
        Masz rację, zzzzzzzzzzzzzzzzz, dobry post.
      • almugawar1304 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 20.05.10, 05:12
        Przede wszystkim autorowi postu tak entuzjastycznie przyjętego przez jak jeden mąż uprzedzonych do równouprawnienia kobiet dyskutantów polecam czytanie ze zrozumieniem. Jeśli Poncyljusz (w imieniu Kaczyńskiego) deklaruje, że kobiety istnieją dlań tylko w kontekście rodziny, to chyba jasne, skąd przytyk o kobietach, które nie mają mężów i dzieci. Konserwatyści przewidują wszak dla kobiet tylko jedną rolę.

        Jeśli płeć jest tak doskonale przezroczysta, skąd biorą się statystyki na temat dyskryminacji (polecam raport Gender Equity Index: www.socialwatch.org/node/9267)? Może kolor skóry też był przezroczysty i tylko za sprawą czystego przypadku (a może predestynacji, jak ktoś lubi) wszyscy prezydenci USA do niedawna byli biali? Równouprawnienie kobiet to sprawa 50% populacji, przypadek dyskryminacji mniejszości seksualnych jest znacznie mniej dotkliwy, choć nie wolno go bagatelizować. Tu mowa o kobietach, więc trzymajmy się tematu.

        Idea równości bez jej realizacji jest pięknym pustosłowiem. Jeśli parytet pomoże wypromować kobiety w sytuacji, gdy od wieków rządzą niepodzielnie mężczyźni, to jest bezdyskusyjnie słuszny. Dlatego kategoryczność stwierdzeń Autorki artykułu jest uzasadniona. Nic nie godzi tu ani w podstawy demokracji, ani równości. Rozwiązanie jest zaprojektowane po to, by służyć jednej i drugiej. Jeśli ilościowa gwarancja dla kobiet nie jest fair, to jak jest z gwarancją foteli dla każdego państwa UE w europarlamencie? Też sztuczne rozwiązanie? Te fotele przysługują za określoną liczbę ludności; a kobiet w Polsce jest, co trudno ukryć, 20 mln. Proponuję zamanifestować konsekwencję w poglądach i rzucić polskie mandaty do rozdysponowania na ogólnoeuropejski rynku wyborczym. Niestety konserwatystom, którzy chcieli umierać za Niceę, nic takiego oczywiście się nie śni.

        Decyzja o zapłodnieniu in vitro, podobnie jak inne kwestie dotyczące ciąży i porodu, jest sprawą kobiety, bo to ona musi dziecko nosić i urodzić. Facet - taki jak ja - może tylko być wdzięcznym za wydanie na świat jego potomstwa, bo obłudą jest twierdzenie, że musi się w tym zakresie natrudzić.

        Zgadzam się jedynie co do konieczności edukowania społeczeństwa. Tego nigdy za wiele.
        • almugawar1304 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 20.05.10, 05:14
          korekta do linku (pdf, wersja angielska):
          www.socialwatch.org/sites/default/files/GEI2008_eng.pdf
        • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 20.05.10, 10:07
          Z zadowoleniem przyjąłem Twoją uwagę o czytaniu ze zrozumieniem - polecam to samo Tobie i spieszę ze sprostowaniem kilku spraw...

          Jeśli Poncyljusz (w imieniu Kaczyńskiego) deklaruje, że kobiety istnieją dlań tylko w kontekście rodziny, to chyba jasne, skąd przytyk o kobietach, które nie mają mężów i dzieci.

          Poncyliusz (człowiek nie z mojej bajki) powiedział w przytaczanym cytacie, że jeśli odniesie się do kwestii kobiet, to "tylko w aspekcie rodziny, bo rodzina jest dla PiS najważniejsza". Ty wyciągasz stąd wniosek, że kobiety istnieją dlań tylko w kontekście rodziny. Będę się upierał, że to nadinterpretacja. (W istocie jest to typowy dla polityka unik przed odpowiedzią).


          Konserwatyści przewidują wszak dla kobiet tylko jedną rolę.

          Niech konserwatyści mówią do siebie. Ty masz raczej na myśli grupę jakichś ultrakonserwatystów.


          Jeśli płeć jest tak doskonale przezroczysta...

          Nie mówię, że jest. Mówię, że powinna być! Różnię się z tobą oceną sposobu, jak do tego stanu dojść. Ty uważasz, że można to zapisać w ustawie, ja - że tak się nie da, i pozytywistycznie domagam się pracy u podstaw (taki jestem naiwny).
          Rozumiejąc intencje zwolenników parytetu, mówię po prostu - nie tędy droga. Podajesz przykład Obamy, ale on akurat został prezydentem nie dzięki parytetom, tylko dzięki prowadzonej latami walce z uprzedzeniami. To właściwa dla demokracji droga.


          Jeśli ilościowa gwarancja dla kobiet nie jest fair, to jak jest z gwarancją foteli dla każdego państwa UE w europarlamencie? Też sztuczne rozwiązanie?

          To akurat rozwiązanie typowe dla ordynacji wyborczej. Podobnie jest w wyborach do Sejmu, gdzie w mniejszych okręgach wyborczych jest do zdobycia jeden mandat a w większych okręgach po kilka. Jakoś trzeba zawsze rozdysponować mandaty, które są do zdobycia w wyborach. Nie ma tu żadnej analogii z parytetem. Argument uważam za całkowicie chybiony.


          Decyzja o zapłodnieniu in vitro, podobnie jak inne kwestie dotyczące ciąży i porodu, jest sprawą kobiety, bo to ona musi dziecko nosić i urodzić. Facet - taki jak ja - może tylko być wdzięcznym za wydanie na świat jego potomstwa, bo obłudą jest twierdzenie, że musi się w tym zakresie natrudzić.

          Zapominasz, że dziecko nie "kończy" się po 9 miesiącach ciąży. To zobowiązanie na całe życie. Lepiej dla wszystkich, gdy ten ciężar potrafią wziąć na siebie obie strony (znów ten mój konserwatyzm!). Ale to na marginesie, bo nie o to mi chodziło...
          W czym więc rzecz? Otóż bezpłodność jest taką przykrą przypadłością, która - nawet, gdy dotyka fizycznie tylko jedną osobę - unieszczęśliwia na ogół całe pary. Para, która pragnie dzieci - bez własnej winy mieć ich nie może. Nie wmówisz mi, że "poszkodowaną" jest tu tylko kobieta. Czy to problem kobiet? Tak, ale nie "na wyłączność". Roztrząsanie kogo ten problem dotyka bardziej - kobietę czy mężczyznę - uważam za niestosowne (bo mamy do czynienia z autentycznym cierpieniem, niezrozumiałym dla tego, kto go nie doświadcza).
          Podtrzymuję twierdzenie, że rozpatrywanie zagadnienia in vitro wyłącznie w kontekście praw kobiet jest niewłaściwe.

          PS
          Polecam na rozluźnienie Seksmisję.

          • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Poprawka 20.05.10, 10:35
            Akapit mojego powyższego postu:

            Niech konserwatyści mówią do siebie. Ty masz raczej na myśli grupę jakichś ultrakonserwatystów.

            miał brzmieć:

            Niech konserwatyści mówią za siebie. Ty masz raczej na myśli grupę jakichś ultrakonserwatystów.

            Przepraszam za pomyłkę.
          • almugawar1304 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 22.05.10, 04:12
            Cieszę się z nawiązania merytorycznej dyskusji, a przede wszystkim z tego, że
            zgadzamy się w ocenie obecnego stanu rzeczy - tj. że dyskryminacja kobiet
            istnieje i należy z nią walczyć. Polecanie "Seksmisji" feminiście jako zabawnego
            antidotum na poglądy nie jest jednak trafionym pomysłem, bo film, choć zabawny
            jest, wyśmiewa totalitaryzm komuny ukazując ją alegorycznie jako państwo kobiet,
            co wolno kojarzyć z typową dla patriarchalisty fobią przed dopuszczeniem kobiet
            do władzy.

            Ponieważ aktywność pod artykułem i tak zamarła, krótko odniosę się tylko do
            głównego wątku. Jak zauważyłeś, zasadnicza różnica między moim i twoim
            podejściem tkwi w środkach dążenia do celu, jakim jest usunięcie przejawów
            niesprawiedliwości dotykających kobiety. Zapewne bliskie jest ci myślenie
            konserwatywne, a zatem - jeśli dobrze rozumiem tę szkołę światopoglądową -
            niechęć do zmian innych niż "naturalne". Niestety pojęcie zmian naturalnych,
            które wszyscy mogliby gładko przełknąć i które nie zachwiałyby aktualnymi
            instytucjami, jest bardzo względne. Ja wychodzę z założenia, że ważne jest
            szczęście ludzi, nie zaś wątpliwe dziedzictwo kulturalne, jakim są istniejące w
            danym momencie instytucje (wciąż je zmieniamy, to żadna świętość). W Arabii
            Saudyjskiej kobietom nie wolno prowadzić samochodu ani występować we własnej
            sprawie w sądzie - ile lat musi upłynąć, by skostniałe (notabene uwstecznione, w
            średniowieczu było bez porównania liberalniej) społeczeństwo uznało, że jest
            gotowe na "naturalne" przejście do nieco innego ładu? Przeciw nowej ustawie o
            przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie też wysuwa się zarzut burzenia tradycyjnego
            porządku. Czy na cierpienia i niesprawiedliwości, jakim można by zapobiec,
            ulepszając prawo, warto dalej przyzwalać w imię szacunku dla status quo?
            Dlaczego "właściwa dla demokracji droga" zakłada, że kolejne pokolenia kobiet
            muszą tracić siły na walkę z uprzedzeniami zamiast uzyskać równe, sprawiedliwe,
            przysługujące każdemu szanse już teraz? Tym bardziej, że większość Polaków
            według badań aprobuje parytety, jest na nie "gotowa". Może już czas na
            "naturalne" zmiany?
            • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 24.05.10, 15:41
              Muszę wyjaśnić, że Seksmisję polecam wyłącznie jako zabawną opowiastkę, nie jako "antidotum na poglądy" feministyczne. Skojarzyła mi się z Tobą tylko przez ten cytat (przyznaję, odległe skojarzenie, nie warto tego dalej komentować):
              "Decyzja o zapłodnieniu in vitro, podobnie jak inne kwestie dotyczące ciąży i porodu, jest sprawą kobiety, bo to ona musi dziecko nosić i urodzić."

              * * *

              W Arabii Saudyjskiej (i może niektórych innych krajach islamskich) mamy do czynienia z sytuacją o tyle złą, że dyskryminacja jest tam usankcjonowana nie tylko obyczajem, ale i prawem (nawet nie tyle religijnym, co państwowym!). Nigdy nie powoływałem się na jakieś (patriarchalne) tradycje czy dziedzictwo kulturalne. Jeśli w ramach tej tradycji mieści się jakaś forma dyskryminacji, to należy to odrzucić!

              Mój "konserwatywny" (jak go określasz) pogląd wyraża się w tym, że widzę konieczność zniesienia wszelkich prawnych ograniczeń, które dyskryminują kobiety (i nie tylko je). Usunąć przeszkody prawne i zostawić sprawy naturalnemu procesowi wyrównywania.

              * * *

              Będę się upierał, że wprowadzenie parytetu sprawi, że płeć stanie się kryterium, decydującym o obsadzie (w tym wypadku) list wyborczych. Z chwilą, gdy płeć staje się jednym z kryteriów - ważącym w dodatku więcej niż kompetencje czy doświadczenie, bo decydującym bezwzględnie o miejscu na liście - wprowadzana jest moim zdaniem, tylnymi drzwiami, właśnie nierówność. (Może nie w jakiejś wyjątkowo szkodliwej formie, ale to i tak wbrew zasadom, które uznaję...)

              * * *

              Nie chodziło mi o "gotowość" na parytet, tylko na większy udział kobiet w polityce (przyznać trzeba, że one same wcale się masowo do polityki nie garną - nie wiem czemu, ale to nie jest wyłącznie wynik jakiegoś patriarchalnego spisku). Co do sondaży... Cóż, jeśli większości się to spodoba, to pewnie zostanie coś tam na kształt parytetu uchwalone. Jeśli w dodatku przejdzie to przez Trybunał Konstytucyjny, to pozostanie mi się z tym pogodzić, ale zdania w tej sprawie raczej nie zmienię.
              • almugawar1304 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 31.05.10, 01:11
                Uważam, że przesadzasz twierdząc, że płeć stanie się kluczowym kryterium wyboru
                kandydatów - istnieją rozmaite czynniki: ideologiczne, majątkowe, towarzyskie,
                regionalne itd. Przede wszystkim zaś wątpię, by parytet wyeliminował z list
                wyborczych relatywnie bardziej "kompetentnych" mężczyzn. Z poziomem polskich
                polityków płci męskiej jest bardzo marnie - i to dobrze, że w końcu ostaną się
                tylko najlepsi. Za to w obecnej sytuacji niekompetentny mężczyzna łatwo może
                wygrywać w walce o miejsce na liście wyborczej nawet z kompetentną kobietą,
                zwłaszcza gdy idzie o czołowe funkcje. Nawet ugrupowania lewicowe (np. SLD) nie
                potrafią zdobyć się na to, by w najbardziej prestiżowych wyścigach do władzy (na
                arenie polskiej czy partyjnej) reprezentowała je kobieta. Wydaje się czystym
                absurdem wierzyć w to, że ilość kobiet wśród liderów partii, marszałków sejmu,
                senatu, ministrów i wreszcie premierów odzwierciedla przygotowanie merytoryczne
                i ogólne kompetencje przedstawicielek tej płci. Jak łatwo sprawdzić, mieliśmy
                dotąd jedną premierkę i jedną marszałek którejkolwiek z izb parlamentu
                (pomijając kilka vice). Kobiety są opóźnione umysłowo czy może jednak istnieje
                dyskryminacja i nierówność szans, którą należy skorygować?

                Przykład Arabii jest ekstremalny, ale nie oznacza to, że analogii do polskich
                realiów tu się nie znajdzie. Nasza własna sarmacko-katolicka tradycja też mieści
                w sobie niejedną formę dyskryminacji. Jak bowiem określić restrykcyjne
                ograniczenie kobietom prawa każdego człowieka do decydowania o sobie, o własnym
                życiu i zdrowiu, zawarte w "kompromisowej" ustawie aborcyjnej? Jak określić
                wpajany polskim kobietom wzór "matki-Polki", która poświęca własne szczęście dla
                innych i urodziła się po to, by służyć? Jak określić wreszcie przyzwolenie na
                krzywdę kobiet w imię zachowania spójności idealizowanej przez konserwatystów
                rodziny? Cieszę się, że podzielasz mój jednoznaczny stosunek do złej tradycji.
                Muszę jednak zaznaczyć, że z taką tradycją należy czynnie walczyć (tu ma
                zastosowanie oczywiście głównie zalecana przez Ciebie "praca organiczna"), nie
                zaś "zostawić sprawy naturalnemu procesowi wyrównywania". Usunięcie przeszkód
                prawnych jeszcze nie oznacza, że równość jest egzekwowana w praktyce. Byśmy nie
                czekali na to wiecznie, potrzebne są wynikające z palących potrzeb
                rozwiązania tymczasowe, takie jak parytet
                właśnie.

                Z niskim udziałem kobiet w polityce jest, o ile mi wiadomo, tak: z jednej strony
                dane statystyczne (dostępne mi są niestety tylko na temat PO) pokazują, że
                kobieta ma mniejsze niż mężczyzna szanse trafienia na listę wyborczą swojej
                partii; z drugiej strony natomiast nie żaden spisek (teorie spiskowe są dla
                łatwowiernych "-fobów"), lecz realia społeczne decydują o tym, że kobieta nie
                uzyskuje w swoim otoczeniu wsparcia aspirując do roli polityka - mniej więcej
                tak, jak do zawodu górnika (niewielkie zmartwienie), ale także kierowcy czy
                inżyniera. Maskulinizacja środowiska uczelni technicznych w analogiczny sposób
                wcale nie wynika z żadnego mitycznego braku predyspozycji kobiet do nauk
                ścisłych, lecz z uwarunkowań społecznych, a dokładniej z szkodliwych
                stereotypów. Na ten temat polecam felieton Joanny Piotrowskiej:
                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7328320,Kiedy_blondynka_traci_rozum.htmlPozdrawiam!
                • almugawar1304 Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 31.05.10, 01:19
                  Podaję źródło danych ilustrujących różnicę w liczebności kobiet wśród członków partii i kandydatów do parlamentu w PO:
                  www.popieramparytety.pl/2010/04/ekspertyza-obywatelska-dla-komisji-now-parytetowej.html
                  Ten sam zestaw danych pokazuje też wyższe poparcie, jakim cieszą się na listach wyborczych kandydatki w porównaniu z kandydatami - nie tylko w przypadku PO. Mam nadzieję, że przekonamy się, jak przełoży się to na liczbę kobiet w parlamencie przy obowiązującym na listach parytecie i równej pozycji startowej.
                • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Uwag kilka do Pani Redaktor 31.05.10, 13:27
                  Cóż, swoje zdanie wyraziłem i w zasadzie nic więcej do dodania nie mam.

                  Natomiast stanowczo protestuję, przeciwko wciąganiu kwestii ustawy (anty)aborcyjnej do tematu dyskusji o prawach kobiet. Rozumiejąc związane z tematem kontrowersje (a nawet w części argumenty stron), muszę jednak wyraźnie podkreślić: to nie jest kwestia praw kobiet.

                  To jest spór o zagadnienie bioetyczne. Spór, w którym jedna strona uważa, że płód jest istotą ludzką, której należy się prawna ochrona, zaś strona druga twierdzi, że płód jest niesamodzielnym tworem, który na wczesnym etapie takiej ochronie nie podlega. Spór w swej istocie toczy się o to, czym jest płód. Bo (zauważ: nie rozstrzygam tu, jak jest naprawdę) jeśli to tylko zlepek komórek, to prawem kobiety jest zrobić z nim co chce; ale jeśli to coś więcej, to jego prawo do życia wymaga ochrony i jest ważniejsze od (niekwestionowanego) prawa wyboru kobiety. Tyle.
                  Powiem jeszcze raz: to kwestia etyczna a nie praw kobiet. Możemy o tym podyskutować, ale w innym temacie.
    • barakkobamaa Witam i o zdrowie pytam. 19.05.10, 10:50
      JEST ŚWIATOWO CZYLI BEZ ŻADNEJ WIOCHY

      Piotr Tymochowicz: Jarosław Kaczyński – angażując aktorów i celebrytów
      – także otwiera swoistą „puszkę Pandory“, nie tylko zresztą dla siebie ale i
      dla nich samych. Dla nich: ponieważ nie łatwo im będzie „zmyć“ z siebie –
      wątpliwe intelektualnie zaangażowanie po stronie „stęchłej konserwy“
      ksenofobów i wstecznie, nieufnie nastawionych dewotów czy ludzi nawiedzonych,
      rodem z Radia Maryja, a przecież aktor – to brzmi dość intelektualnie i postępowo.

      Na szczęście taki "brzmiący dość intelektualnie i postępowo" aktor nie jest
      skazany na "stęchłą konserwę", bo jest przecież jeszcze ta światła - czy jak
      to określił Sławomir Nowak "jasna" - Polska, i odpowiada jej wartościom i
      aspiracjom partia. Oddajmy głos jej liderom.

      Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu: Nie wyobrażam sobie, żeby
      przyszła pani Senyszyn albo pan Biedroń. Na pewno nie życzymy sobie też
      lesbijek ani pań z biczem. Jeżeli przyjdzie jakiś homoseksualista, to na pewno
      nie będzie szedł w pierwszym szeregu, ani w jakimś widocznym miejscu, koło
      Tuska. Nie możemy takiego kogoś wyrzucić, ale jeżeli zacznie wznosić swoje
      homoseksualne postulaty, zostanie wyprowadzony.

      Radosław Sikorski, minister: Gdyby moja żona zrobiła mi to, co Nelly
      Rokicie, zmieniłbym zamki w drzwiach.

      Julia Pitera, minister: (za TVN24) Julia Pitera uważa, że prezydentem
      nie powinna być osoba samotna i, że to dyskwalifikuje Jarosława Kaczyńskiego
      jako głowę państwa. - Wolałabym, żeby prezydentem był człowiek, który wie, jak
      żyją normalni ludzie - stwierdziła w "Kropce nad i" w TVN24. (...) - Sądzę, że
      w każdym kraju obywatele powiedzą, że wolą, żeby prezydentem był człowiek,
      który wie, jak wygląda normalne, codzienne życie - wyznała. - Nie ukrywam, że
      wolałabym, żeby prezydentem był człowiek, który myśli o innych ludziach, o ich
      rodzinach, o ich pracy, a nie o czystej polityce - tłumaczyła.Argumentowała,
      że "w rodzinie też ma samotnych ludzi, ale oni nie startują na prezydenta". -
      Powiem pani więcej, oni wolą mieć również prezydenta, który wie, jak żyją
      ludzie. - To nie jest to, że ja kogokolwiek dyskryminuję. Ja się przyjaźnię
      nawet z ludźmi samotnymi - tłumaczyła.

      Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, kandydat na prezydenta: (za
      Gazetą Wyborczą) Dyskusja po jego wykładzie zahaczyła o równouprawnienie
      kobiet i mężczyzn. Jedna ze studentek opowiedziała, że nie chciano jej przyjąć
      do straży pożarnej, dlatego tylko, że jest kobietą. Komorowski tłumaczył, że
      równouprawnienie jest ważne, ale trzeba pamiętać, że są zajęcia nieodpowiednie
      dla pań. I opowiedział, że gdy był wiceministrem obrony narodowej, pojechał do
      Danii. Tam chciał koniecznie zobaczyć statek marynarki, na którym służyły
      także kobiety. Nie mógł zrozumieć, dlaczego taka sytuacja nie budzi tam
      żadnych problemów. - No i w końcu mnie tam zawieźli i pokazali. Wtedy
      zrozumiałem. Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były... kaszaloty -
      śmiał się.
      • zdzicho_waciak Re: Witam i o zdrowie pytam. 19.05.10, 11:13
        Jeśli już cytujesz to mógłbyś choć podać autora i ew. linka do oryginału...

        kataryna
    • darmozjadek Kumatych kobiet jest pełno.... 19.05.10, 12:09
      To te niekumate się pienią o parytety, większe prawa i napędzają
      bezmyślny feminizm. Nie raz słyszałem od Kobiet że lepiej się
      współpracuje z facetami niż z innymi kobietami.
      Niestety dużo Kobiet to Baby - i tu znajduje się linia demarkacyjna w
      ich populacji.
      • iluminacja256 Re: Kumatych kobiet jest pełno.... 24.05.10, 15:50
        Z facetami NIGDY nie wspolpracuje sie dobrze, dobrze współpracuje
        się z mezczyznami.

        Bo facet to męski odpowiednik baby. Niestety - wielu mezczyzn to
        faceci - i tu znajduje się linia demarkacyjna w ich populacji.

    • ondrij Kobiety są szanowane w PiS! 19.05.10, 13:21
      Przykład Pani Zyty, której pan Tusk się pozbył w sposób bardzo nieładny, a
      która była bardo ceniona przez prezydenta Kaczyńskiego. Przykładów można
      mnożyć i mnożyć. Palikot w swoich poglądach w stosunku do kobiet coraz to
      bardziej przypomina niejakiego komunistę Żyrinowskiego.
    • trajkotek ej, kobiety... 26.08.10, 14:10
      uwielbiam wasze parytety!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja