Anachroniczny system przeciwpowodziowy: wyższe ...

    • rtoip1 Wały i poldery - wyjaśnienie 22.05.10, 01:47
      Wały wzdłuż rzeki mogą być, ale na określonych z góry odcinkach. Jeśli przepływ wody zostanie skanalizowany/obwałowany na zbyt długim odcinku rzeki spowoduje gwałtowne przyspieszenie fali powodziowej/nurtu rzeki co będzie skutkować wypiętrzeniem/ podniesieniem poziomu fali i w ostateczności przelaniem nad koroną wału lub tego wału przerwaniem/zniszczeniem. Dosyć?
    • mm-18 Anachroniczny system przeciwpowodziowy: wyższe ... 22.05.10, 11:10
      Ten przygłup, to prawdziwy, polski debil. Ciekawe, jak by wyglądał teraz
      Kraków, gdyby Austriacy nie wybudowali wałów z kamienną elewacją na wys.
      Podgórza? Ciekawe, jak by wyglądało miasto, gdyby Niemcy nie wybudowali wałów
      w mieście w 1942? Na szczęście te "anachronizmy" są i dzięki bogu byli
      "okupanci", Polska pod polską okupacją polskich kretynów nic nie potrafiła.(i
      nadal nie potrafi)
      • hipnozaur Nic nie rozumiesz. 22.05.10, 12:27
        Gadał dziad do obrazu a obraz nic nie rozumie.

        Zrozum człowieku, że nikt nie postuluje likwidacji wałów w miastach!
        Chodzi natomiast o zmianę logiki. Zamiast obrony terenów wałami na
        całej długości i punktowym rozlewaniu rzeki w zbiornikach
        retencyjnych należy chronić wałami punktowe miejsca (np Warszawę),
        ale na terenach pozostałych wzdłuż rzeki dawać rzece możliwość
        rozlewania się swobodnie.

        1 Zbiorniki retencyjne mają niestety tą wadę, że służą celom
        uniwersalnym czyli retencji wody na wypadek susz, przeciwpowodziom,
        retencji wody pitnej i rekreacji. Niestety górskie zbironiki mające
        strome brzegi i duże wachania poziomu są mniej atrakcyjne dla
        turystów i utrudniają budowę infry tuż przybrzegowej.

        2 Poldery są lepsze, bo to nic innego jak dawne tereny zalewowe,
        które służą jako kieszenie do magazynowania nadmiaru wody. Mają o
        niebo całe wiekszą rezerwę pojemnościową niż zbiorniki retencyjne i
        mogą służyć rolnictwu w latach bezpowodziowych.

        Racibórz powinien zamiast planowanego kolejnego zbiorniki
        retencyjnego dostać kolejny polder. Również w okolicach Grodkowa do
        ujścią Nysy Kłodzkiej do Odry powinny powstać poldery. Również
        zaniechany zbiornik w Pilcach przed Kamieńcem Zabowickim powinien
        być zamieniony na polder.

        Transport rzekami nie ma sensu w sytuacji gdy nie potrafimy nawet
        wykorzystać infrasrtuktury kolejowej.

        Niemcy potrafili jednak planować mądrze. Tworzyli wiele suchych
        polderów. Poza tym stworzyli polder Ujście Warty, który jest teraz
        Parkiem Narodowym. Opierali linię obrony przeciwpowodziowej na
        nasypach kolejowych tworząc w przepustach i przebiciach drogowych
        gotowe wsuwy na grodzie w celu zamknięcia i celowego zalania
        określonego terenu. Mówię tu o działaniach z I poł XXwieku.

        Mało tego, po powodziach w Kotlinie Kłodzkiej zaczęto przygotowywać
        tereny leżące wyżej od Nysy Kłodzkiej do planowego zagospodarowania
        na osiedlowe budownictwo. Zaczęto od wiaduktów nad linią kolejową i
        przymiarkach uzbrojenia terenów. Póżniej te tereny zostały w czasie
        PRL-u zapomniane a wiadukty nad liniami z drogami prowadzącymi do
        nikąd zlikwidowano.

        Powódz kontrolowana-o to chodzi. Mnie zastanawia jednak niewielki
        stopień zagrożenia wzdłuż Wisły na pozostałych terenach o których
        cisza. Między Krakowem a Sandomierzem nic się nie działo! Tam
        mieszka niewielu ludzi i rzeka ma często linię rozlewu wzdłuż swoich
        naturalnych granic rozlewowych. Raczej należy przyjąc, że poza
        katastrofalnym rozlewem w okolicach czechowic i Sandomierza nic się
        złego nie stało poza nielicznymi podtopieniami i zagrożeniu jako
        takim. należy powiedzieć, że rzeka Wisła po raz kolejny pokazała
        swój potencjał do retencji i dynamika jaka jest jest niedo
        obliczenia za pomocą wzorów matematycznych. Wzory są dobre na
        betonowe koryta. Wisła swoim zachowaniem rozpłaszczyła falę
        kulminacyjną czyli jej naturalne tereny zalewowe dają ten sam efekt
        jak zbirnik retencyjny, który ma za zadanie spłaszczyć falę. Należy
        to jasno powiedzieć. Jak na taką wodę to Wisła itak nie zrobiła
        dużych szkód dzieki swoim naturalnym walorom, a nie, że zrobiła
        wiele szkód przez to, że jeszcze nie dosyć przyrżnięto w nią
        betonem. Ale dla lobby hydrotechnicznego każda powódz może być
        argumentem za wydawaniem miliardów. Tyle, że argumenty i fakty są za
        pozostawieniem rzek w naturalnych terenach zalewowych. Należy
        zauwazyć też ,że rzeka nie ma jednolitego koryta i posiada sama
        przewężania w oparciu o skarpy nadwislane i wysokie brzegi. Do tego
        jeszcze należy pamiętać o dopływach, które rzeka dostaje. San,
        Pilica, Dunajec.

        Jeśli spojrzymy na teren ujścia Warty do Odry i tamtejszy polder i
        spojrzymy na ujście Sanu do Wisły i jego brak to widzimy dlaczego
        zalało własnie tamte okolice. Szeroka nizina (Kotlina Sandomierska)
        podciąte lweym wysokim brzegiem skraju wyżyny Sandomierskiej i Gór
        Świętokrzyskich w tamtejszej okolicy nie przez przypadek stworzyła
        naturalną równinę na prawym brzegu. jest to pozostałość naturalnej
        tendencji zamieniania się tych okolic w jezioro. Częśc praweg brzegu
        powinna być chroniona wałami (huta w Sandomierzu, stacja kolejowa),
        ale chyba dobrze by było w tych Sokolnikach, Furmanach i innych
        wsiach stworzyć polder u ujścia Sanu do Wisły.
        Wzdłuż Pilicy istnieje wielki teren zalewowy niezabudowany, który
        jest chroniony wałem jako uzytek rolniczy. Własnie strzelił wał i
        poszła woda zatapiając tylko trzy domki wybudowane w ostatnich 10
        latach.
        Po co było chronić teren niezabudowany? Masa kiloemtrów wałów
        chroni często na swojej długości rozproszoną zabudowę i ojedyncze
        gospodarstwa. Na tyle mało by je przenieść. Terenów nigdy dosyć.
        Powinno się promować zabudowę w tzw gniazdach zabudowy, tak jak w
        innych krajach, gdzie zabudowa klei się do siebie i tworzy wyrazne
        granice zabudowy. Holandia też ma poldery do zalania z wyspowym
        charakterem przemysłu i zabudowy. I te tereny niczym wyspa czy
        średniowieczny gród są do obrony. Mści się brak planistyki,
        urbanistyki, ochrony zabytków, ochrony kulturowego krajobrazu,
        ochrony dolin zalewowych. I to wszystko pod szumym populistycznym
        hasłem "rozwoju".

        Do tego 2500 gmin i interes zbywania działek.
        Do tego węzła gordyjskiego trzeba by było dyktatury. Więc nie wierzę
        w jakiekolwiek rządy demokratyczne, które się nie potkna o
        populistyczną rozgrywkę partykularnych interesów. Rząd Tuska tu tyle
        winny co cała Polska od 20 lat i każdy polityk dla którego tematy
        planistyczne przez szereg lat nie istniały.

        Małopolska i Podkarpacie to dwa regiony o bardzo dużej anarchi
        urbanisycznej-akurat matecznik Pisu. Po to znowu partia dla której
        każdy przepis i zalecenie planistyczno-urbanostyczne to kłdoa
        rzucowa pod nogi przedsiebirocą i biurorkacją. Także obie strony
        siebie warte. Choć to liberalna niby PO lepiej ostatnio kuma takie
        rzeczy jak prymat interesu publicznego nad prywatą
        Temat rzeka.
Pełna wersja