e-(tam)-Szkoła

27.05.10, 10:34
A wiecie, co jest w tej całej szkolnej informatyce najzabawniejsze?
Jak nauczyciel kaligrafuje długopisem w papierowym dzienniku temat lekcji np.
"Zapoznanie uczniów z zaletami narzędzi informatycznych".
    • nevalainen e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 10:24
      A ja wam powiem, że mam naprawdę ciężko wyjebane w to, jak aktualnie kształci
      się dzieciaki, i co potem z nich wyrośnie. Egoistyczne podejście, ale tak jest
      najwygodniej - nie chcę marnować życia na zamartwianie się, co to będzie.
      Stały Internet w moim domu pojawił się dopiero, kiedy miałem jakieś 12 lat -
      do tej pory zdążyłem przeczytać masę książek i obejrzeć tyle samo filmów
      dokumentalnych na przeróżne tematy, do tego doliczmy jeszcze geny
      inteligentnych rodziców - i teraz cieszę się, że JA jestem inteligentny i
      elokwentny, spełniam tym marzenie rodziców. Rozejrzyjcie się po forach -
      przecież to jest totalny rozkład, społeczeństwo GNIJE. Myślicie że da się to
      jeszcze uratować?
    • jerremykreska e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 11:37
      Czy dzisiejszy uczeń, mając pod ręką Internet, musi pamiętać datę bitwy
      pod Grunwaldem? [...] Ale jeśli już wie [...] to data jest drugorzędnym
      faktem"

      Nie zgadzam się, są daty które trzeba znać, żeby wiedzieć w który czas
      historyczny je przypiąć! jak np. lata II WŚ.
      To że zmienił się sposób dostępu do faktów mało zmienia. Akurat w programach
      szkolnych jest więcej naprawdę niedorzecznych rzeczy (np. przy nauczaniu
      biologi czy fizyki), ale one już były za moich czasów - kiedy polski internet
      startował.
      • gosc_06 Re: e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 11:56
        Jakie na przykład?

        Skoncentrujmy się na fizyce.
        • jerremykreska Re: e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 17:26
          Cóż, chodzi o całokształt - nie o konkretne zagadnienia. Jak wyglądała fizyka
          przed reformą 1999r? W dużej mierze klepanie zadań i regułki (wiem bo mam
          starsze rodzeństwo i miałem w szkole odziedziczone po nich podręczniki).
          Jeśli chodzi o taki wiek gimnazjalny to fizyka powinna rozbudzać i zaspokajać
          ciekawość świata - dawać szanse zrozumienia zjawisk nas otaczających. Nie sądzę,
          że olewać wzory i zadania, bo one są częścią fizyki i kształcenia, ale tu chodzi
          o proporcje.
          Wiem, że reforma 1999 roku próbowała coś zmienić. Jestem pierwszym rocznikiem
          gimnazjalnym (1999r właśnie) - do fizyki dostaliśmy moim zdaniem świetny
          podręcznik. Było w nim miej zadań jednak wszystkie potrzebne wzory się znalazły
          (podstawą nauki liczenia i przekształcania wzorów nadal pozostaje matematyka).
          Książka za to kładła nacisk na zjawiska, doświadczenia. Dla przykładu:
          Były tematy o źródłach alternatywnych energii. Elektryczność była omawiana w
          kontekście instalacji domowych i urządzeń codziennego użytku. Obliczaliśmy
          sprawność lodówki, wyjaśniono nam co to jest klasa energetyczna takiego sprzętu.
          Praca i moc były odniesione do rachunków za prąd itd. nikt już nie mógł
          powiedzieć, że nie wie co to jest kilowatogodzina itp.
          W czym był jednak problem? po pierwsze szkoła nie miała zaplecza, żeby
          większość z doświadczeń nam zaprezentować - musieliśmy i tak wierzyć zjawiskom
          przedstawionym na rysunkach. Po drugie rodzicie uczniów zaprotestowali, że po
          takim przygotowaniu pójdziemy do szkoły średniej i nie poradzimy sobie z
          liczeniem zadań. I z czasem wróciliśmy do klepania zadań i regułek - które
          nikogo nie przekonywały i polegały na ogłupiającym przepisywaniu rozwiązań zadań
          przed lekcją. Jest duża szansa, że do dziś tak jest.
          Podobnie było z biologią, ale to przytoczę już pokrótce.
          Młodszy rocznik dostał do biologi moim zdaniem fantastyczny podręcznik (dwa tomy
          na 3 lata). Podobnie jak ten mój od fizyki, był nieliniowy i uniwersalny. Dawał
          większą dowolność i tematy poruszał w ciekawy sposób. W książce nie sypano
          pustymi terminami. Niestety z tego podręcznika później zrezygnowano, bo dla
          uczniów ukazał się rzekomo "za trudny". Po prostu ludzie woleli mieć zwyczajny
          podręcznik i notatki w zeszytach pełne regułek. Wtedy przynajmniej wiedzieli, że
          na sprawdzianie będą regułki od strony np. 10-50 i wystarczyło się tego wykuć, a
          i wiedziano skąd ściągnąć. Inna sprawa jest taka, że chyba w całej szkole była
          tylko jedna nauczycielka, która potrafiła poprowadzić z tym podręcznikiem
          intrygującą lekcję biologii (przecież sam podręcznik nie wystarcza):/
          Tak więc szkoła jako całość nie podołała nowemu podejściu. I tak jest do dziś.
          Jak znajdę to podlinkuję artykuł - wywiad z pewnym profesorem lum doktorem,
          który na przykładzie biologi argumentuje właśnie dlaczego nauka przedmiotów
          ścisłych w polskich szkołach jest nieodpowiednia.
          • jerremykreska Re: e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 17:29
            EDIT: aż wstyd, ale w dwóch miejscach napisałem wyraz "biologii" przez jedno
            'i', za co przepraszam.
    • teyoo mowa uczniów 28.05.10, 11:58
      "Nauczyciele przybyli z innego świata i nie rozumieją "mowy" uczniów"

      Jakiej mowy? "Joł ziom, ale wczoraj się naje..łem, ja pier..le. No k..a ale
      pojechałeś".

      A może taka mowa: "CzE$c! AlE $łiT f0cIA!"

      :)
    • znowumizablokowalikonto Re: e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 12:03
      I tu jest sedno sprawy. Najlepsze zapoznanie się jest przez
      praktykę. Mail do nauczyciela, plan lekcji online, forum dyskusyjne
      rodziców, dziennik lekcji online itp itd. Ale to na razie nie ma
      prawa działać! Sam założyłem dla szkoły podstawowej i gimnazjum
      forum dla rodziców. I co? W ramach jednej klasy to jeszcze jakiś
      udział jest. Ok 30% rodziców wchodzi w miarę regularnie. Ale na
      poziome całej szkoły - konto na forum przez kilka miesięcy założyły
      4 (sic) osoby! I co Wy od dzieci chcecie...
    • t.jadczak e-(tam)-Szkoła 28.05.10, 16:18
      Absolutnie NIE zgadzam się z tą tezą. Jestem nauczycielem od 24 lat a od 5 lat
      pracuję w szkołach w Wielkiej Brytanii. Tutaj technologia w szkołach jest
      maksymalnie zaawansowana i nie ma to żadnego przełożenia na wiedzę ucznia.
      Znam uczniów 16 letnich którzy nie wiedzą co to jest nagroda Nobla czy GPS,
      nie mówiąc już o innych podstawowych rzeczach.

      Dzisiaj szkoły i to co się w nich dzieje, czy to w Polsce czy Anglii, nie są
      kształtowane przez nauczycieli a polityków i pseudo teoretyków którzy mają nie
      wiele ze szkołą wspólnego.
      • johansson44 Re: e-(tam)-Szkoła 30.05.10, 22:56
        Całkowicie się zgadzam z ostatnim zdaniem. Mało kto chce zauważyć, że zmiany w
        oświacie są widoczne po dłuższym czasie. Patrz matura z matematyki. Takie
        zafascynowanie technologią było kilka lat temu, po wprowadzeniu informatyki.
        Usunięto wtedy przedmiot o nazwie technika.Okazało się, że komputery to nie
        wszystko. Do szkół wróciła technika.
    • tom.gorecki pisanina dla pisaniny 07.12.10, 08:39
      "A przecież w szkołach są już także nauczyciele urodzeni w erze Internetu! "

      Mają 15 lat? To stąd to zdziczenie i debilizm w sieci?

      W Bulandzie internet zaczął się na dobre w połowie lat 90 choć sam dialup śmigał wcześniej. Dopiero pod koniec lat 90 TPSA zapewniła w większości central dostęp V90 (56 kilobitów ;-) ) a w 2000r pierwsze "stałe łącze" 115k (SDI).

      Powszechnie dostępny internet to wciąż dla wielu dzieci marzenie (kosztuje ok 8-10% najniższej krajowej pensji a jak ktoś nie ma telefonu, to więcej) a i popularny jest od niecałych 10 lat. Popularny, nie znaczy osiągalny i tani.

      Jak zwykle ktoś pisze opierając się na własnych doświadczeniach. Niestety tacy ludzie dyktują podatki (my ze śwagrem mamy samochody, domy i jachty, znaczy bogato jest, dajymy 30% VAT!), programy nauczania w oparciu o badania w jakiejs elitarnej szkole ("a teraz dzieci uczymy się całkowania, Zosiu, odłóż misia i kalkulator naukowy i słuchaj") itp rewelacje.
    • babcia1947 e-(tam)-Szkoła 07.12.10, 15:49
      Sama jestem informatykiem i doceniam internet. Ale internet nie pobudza zainteresowania historią, czy fizyką, tylko jest kopalnią wiadomości dla tych, co już te zainteresowania mają. W pobudzaniu zainteresowań, moim zdaniem, o wiele lepsze od internetu są filmy edukacyjne, takie które można obejrzeć na kanałach edukacyjnych jak Discovery, History i inne. Przeważnie są super ciekawe, zwłaszcza te zrealizowane przez BBC. Zawsze mnie dziwi, że w szkołach takie medium nie istnieje! Czy to sprawa praw autorskich tylko, czy jest inna przyczyna?
Pełna wersja