Polscy geje w europarlamencie

01.06.10, 08:48
Gwoli ścisłości należałoby podkreślić, że nie zawsze pojawiają się problemy. Większość pracowników USC jednak stosuje przepisy, nie pozwalając, aby decydowały jakiekolwiek uprzedzenia.

Zaświadczenie, że Arkadiusz Karski zgodnie z prawem RP może wyjść za mąż za granicą:

heterofob.net/images/zasw.jpg
JAk zawarłem związek:

docs.google.com/View?id=dgx92rmp_11gjdh7qd7
Ceremonia ślubna:

www.youtube.com/watch?v=dVlYVP41gWI
    • sharn1 Nazwa naszego kraju to Rzeczpospolita Polska 01.06.10, 09:33
      a nie Republika Polska.

      Coś ci nie pykło.
      • heterofob2 wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 09:37
        jakoś mi nie pasuje, tchnie staroświecką Rzeczpospolitą Szlachecką. "Republika"
        to nowoczesny ustrój państwowy, który nie Polacy wymyślili, więc nie mają prawa
        określać go tym samym słowem, co ich własny ustrój - owa żałosna Rzeczpospolita
        (szlachecka).

        Dlatego używam "Republika". Z szacunku i sympatii dla kraju.
        • sharn1 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 09:51
          Faktycznie nowoczesny.

          Rodem z V w. p.n.e.

          Ale dosyć tego off topa.

          ;)

          Uważam, że zamieszanie z zaświadczeniami nie jest efektem jakiejś
          homofobii co zwyczajnym brakiem wiedzy lub/i złą interpretacją
          przepisów przez urzędników.

          • heterofob2 zgadzam się, że to nie wynik złej woli,ale 01.06.10, 09:59
            jednak jeśli sytuacja się powtarza kilkanaście razy, i to w chwili, kiedy już
            wiadomo, jak interpretować przepisy, ponieważ wyroki sądowe w takiej sprawie
            (odmowa wydania zaświadczenia) już były. To jest już bliskie obstrukcji czy też
            bojkotowi prawa.
        • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 10:05
          Mogę sobie wyobrazić, że jakiś monarchista używa - też z najlepiej przez siebie rozumianej sympatii - nazwy Królestwo Polskie. Nie zmienia to faktu, że Polska nazywa się oficjalnie (patrz: Konstytucja, na którą przecież też się powołujesz) Rzecząpospolitą Polską. I pisząc dokument, który zamierzasz przedstawić światu, należy z tej oficjalnej nazwy korzystać.

          Rzeczpospolita to kalka językowa - znaczy dokładnie to samo, co republika. I dawniej nazywano tak w polszczyźnie wszystkie republiki. Do dziś (pewnie ze względu na konserwatyzm urzędowych dokumentów) przetrwało to tylko w nazwie Polski. Błędem jest utożsamianie tej nazwy wyłącznie z I Rzecząpospolitą (szlachecką). Przy okazji: błędem jest też nazywanie tego państwa żałosnym - jak wszystko w naszej przeszłości, miało ono swoje lepsze i gorsze strony. Spłycanie tego wszystkiego do jednego słowa "żałosne" - jest trochę naiwne...

          * * *

          Co do samego zaświadczenia... rozumiem, że niektórzy urzędnicy-biurokraci mają problem z podpisaniem się pod tekstem "może zgodnie z prawem polskim zawrzeć małżeństwo". Lepiej byłoby to zmienić na coś w stylu "nie ma przeszkód prawnych do zawarcia małżeństwa" (bez wnikania z kim i po co).
          • heterofob2 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 10:35
            Dziękuję za odpowiedź, już wyjaśniam: użyłem słowa "Republika" raz
            czy dwa przez zapomnienie się (polskiego używam jedynie okazjonalnie), i
            zauważyłem, że na forach o homo liczba odzywek homofobicznych spada o 2% na
            rzecz czepiania się tego jednego słówka, hi hi hi więc postanowiłem, że będę go
            używał świadomie i konsekwentnie.

            Istnieje możliwość zmiany Konstytucji tak, żeby Sejm zmienić na Wiec
            Plemienny
            , a i tak Parlament nazywał
            Parlamentem, bo fukncyjnie to to samo.

            Polska nazywa się oficjalnie Rzeczpospolita POlska w języku polskim.
            Jeśli używasz Google Translator, to wyrzuca Ci na "Rzeczpospolita" "Republic", a
            potzem z powrotem "Republika" - tak więc z punktu widzenia translatoryki jest OK:)

            Nie pamiętam dokładnie, ale urzędnicy, jakich prosiłem o wyjaśnienie,
            stosowali właściwie zamiennie obie przytoczone przez Ciebie formułki jako
            równoważne: "brak przeszkód prawnych" - było skracane do "może".
            Istotne jest, że zaświadczenie jest wydawane na podstawie prawa polskiego i
            zgodnie z tym prawem.
            • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 13:02
              Cóż, za odzywki homofobiczne nie odpowiadam.

              Zgadza się, że translator przetłumaczy rzeczpospolitą na republic. Więcej nawet, słowa rzeczpospolita i republika to w j. polskim synonimy (choć to pierwsze jest mocno archaiczne). Jeśli się uprzesz, możesz ich używać zamiennie. Ale jeśli używasz pełnej nazwy Polski, to wyłącznie w połączeniu z "Rzeczpospolitą". Po prostu inne (sztywne) reguły obowiązują, gdy mowa o nazwach oficjalnych, urzędowych, regulowanych przez prawo itp. Tu trzeba się ściśle trzymać właściwych nazw.

              Może i jest to czepianie się, ale to rzeczywiście razi, tak się po prostu nie mówi ani nie pisze po polsku o Polsce (piszesz, że polskiego używasz okazjonalnie, więc trochę Cię to tłumaczy).
            • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 13:18
              Jeszcze o samym zaświadczeniu.
              Zaświadczenie w takim kształcie, może wskazywać, że może Pan w zgodzie z polskim prawem poślubić drugiego pana, wskazanego w tym samym zaświadczeniu. Tymczasem, polskie prawo (czy się to komuś podoba, czy nie) nie daje Panu takiej możliwości. Rozumiem, że to właśnie jest źródłem wątpliwości niektórych urzędników, którzy interpretują prawo dość restrykcyjnie. Dlatego twierdzę, że tekst ten należałoby zmienić na budzący mniej wątpliwości wśród biurokratów.
              • heterofob2 chodzi o zaświadczenie, a nie zezwolenie 02.06.10, 09:29
                żaden papier nie daje mi możliwości zawarcia związku, ponieważ taką możliwość już mi dała Republika Węgierska.

                Polskie zaświadczenie stwierdza jedynie istniejący stan prawny (brak jest przeszkód prawnych, aby Arkadiusz wyszedł za mąż za granicą) i jest zaświadczeniem, a nie pozwoleniem.

                • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: chodzi o zaświadczenie, a nie zezwolenie 02.06.10, 18:09
                  Przecież tego (prawa węgierskiego) nie kwestionuję.

                  Ale proszę uważnie przeczytać, co dosłownie jest napisane na zaświadczeniu, które przedstawione jest w pierwszym poście: "stwierdzam, że niżej wymieniona osoba [...] może zgodnie z prawem polskim zawrzeć małżeństwo ". Kluczowe jest to "zgodnie z prawem polskim".

                  Otóż rozumiejąc treść zaświadczenia literalnie - stwierdza ono prawdopodobnie nieprawdę, bo zgodnie z prawem polskim nie może! A przynajmniej możliwa jest taka interpretacja, jaką przedstawiłem. I dlatego tekst zaświadczenia wypadałoby zmienić. To wszystko ode mnie w tym temacie.
                  • heterofob2 Re: chodzi o zaświadczenie, a nie zezwolenie 03.06.10, 11:19
                    Nie! Zapis oznacza tyle:

                    1.
                    "Z prawa polskiego wynika, że Arkadiusz Karski może zawrzeć małżeństwo"

                    "zgodnie z prawem" odnosi się bowiem do "może" ,a a nie do "zawrzeć"

                    czyli:
                    "Arkadiusz według prawa polskiego może zawrzeć małżeństwo"

                    a nie:
                    "Arkadiusz może zawrzeć małżeństwo według prawa polskiego".


                    2.
                    Dane osoby, z którą zamierzam zawrzeć małżeńStwo, nie mają znaczenia, poza tym,
                    że urząd jest wścibski. Podyktowanie prawdziwych danych osoby, z którą
                    zamierzam zawrzeć małżeńStwo, nie jest warunkiem do otrzymania
                    zaświadczenia.
                    (sam oczywiście podałem prawdziwe dane, łącznie z płcią, żeby
                    teraz mieć dziką satysfakcję i zacierać ręce na forach).

                    Papier stwierdza, że nie istnieje przeszkoda prawna, żebym zawarł jakiekolwiek
                    małżeńStwo, więc mogę je teraz zawrzeć z dowolną osobą - nie koniecznie z
                    wymienioną. Przypomnę, że warunkiem zawarcia małżeńStwa jest udowodnienie, że
                    nie ma przeszkód prawnych (jak na przykład ubezwłlasnowolnienie lub pozostawanie
                    juzż w związku) - mogę to udowodnić dokumentem:

                    heterofob.net/images/zasw.jpg
                    lub własnym oświadczeniem (podpartym argumentacją, że RP utrudnia zdobycie
                    odpowiednich papierów):

                    docs.google.com/View?id=dgx92rmp_11gjdh7qd7
                    Nie znam żadnego przypadku, żeby RP udało się uniemożliwić własnemu obywatelowi
                    zawarcie związku za granicą, ale za to co prasa pisze o tych wysiłkach, to już
                    strata RP...
                    • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: chodzi o zaświadczenie, a nie zezwolenie 03.06.10, 13:37
                      To tylko interpretacja Pana - Arkadiusza Karskiego. Piszę tylko, że łatwo mi wyobrazić sobie inną interpretację - urzędniczą i biurokratyczną.

                      Sam tekst zaświadczenia mówi o czym innym. Powołuje się przy tym na ustawę Prawo o aktach stanu cywilnego, która stwierdza:
                      Art. 71. 1. Obywatel polski lub zamieszkały w Polsce cudzoziemiec niemający obywatelstwa żadnego państwa zamierzający zawrzeć małżeństwo za granicą może otrzymać zaświadczenie stwierdzające, że zgodnie z prawem polskim może on zawrzeć małżeństwo.[podkr. moje]

                      "Podyktowanie prawdziwych danych osoby, z którą zamierzam zawrzeć małżeńStwo, nie jest warunkiem do otrzymania zaświadczenia. (sam oczywiście podałem prawdziwe dane, łącznie z płcią, żeby teraz mieć dziką satysfakcję i zacierać ręce na forach)."
                      Niezupełnie. Podanie danych nieprawdziwych byłoby poświadczeniem przez Pana nieprawdy i narażałoby Pana na odpowiedzialność.

                      Podanie osoby jest o tyle istotne, że sama osoba może powodować istnienie przeszkody prawnej (np. gdyby była to siostra pana młodego).
          • pal666 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 12:34
            Bardzo konkretny wywód na temat źródła słowa "Rzeczpospolita".
            Dzięki.
            Nie zgodzę się jednak z propagowaniem nadużycia semantycznego: słowo
            "małżeństwo" w języku polskim charakteryzuje związek dwóch osób odmiennych płci.
            Nadużyciem semantycznym i błędem logicznym jest używanie tego słowa w
            odniesieniu do związku dwóch panów albo dwóch pań.
            • heterofob2 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 12:59
              Sugerowanie, że polskie słowo "małżeństwo" odnosi się do dwóch osób
              przeciwnej płci, stanowi nadużycie semantyczne. W rzeczywistości słowo
              "małżeństwo" odnosi się wyłącznie do pary osób:

              - różnej płci

              - różnego wyznania

              - różnej rasy

              - przypadku, kiedy kobieta zgodziła się, że z chwilą zawarcia małżeństwa:

              - jej majątek przechodzi na własność męża;
              - traci ona dotychczasowe obywatelstwo, przyjmuje automatycznie
              obywatelstwo męża (nie odwrotnie!)

              I jezscze dałoby się wyliczać, jak było postrzegane "tradycyjne małżeństwo" -
              stopniowo, jedne za drugim, wyeliminowano powyższe dyskryminujące ograniczenia,
              pozostało tylko jedno: nie można się pobrać z osobą tej samej płci. Ta
              anachroniczna, krzywdząca zasada jest aktualna już tylko w mniejszości państw
              unijnych.
              • pal666 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 17:30
                za wikipedią:
                "Według prawodawstwa w Polsce, zawarcie małżeństwa następuje przez złożenie
                przez dwie osoby przeciwnej płci i stanu wolnego, zgodnego oświadczenia
                (przysięga małżeńska) o wstąpieniu w związek małżeński, jeżeli czyniąc to
                znajdują się jednocześnie w obecności kierownika urzędu stanu cywilnego —
                ewentualnie w obecności duchownego, kiedy zawierają związek małżeński
                podlegający prawu wewnętrznemu wybranego związku wyznaniowego, oświadczą wolę
                jednoczesnego zawarcia małżeństwa cywilnego, a kierownik urzędu stanu cywilnego
                sporządzi następnie akt małżeństwa."
                I nie chce mi się więcej z Tobą na ten temat gadać.

                Nie ekshibicjonistom
                • helisasg Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 22:34
                  pal666 napisał:

                  > Nie ekshibicjonistom

                  Twoje posty to heteroseksualny ekshibicjonizm. Skoro mówisz "nie
                  ekshibicjonistom" to zacznij wprowadzać ten zakaz od siebie.
                  • pal666 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 02.06.10, 07:45
                    nie masz racji, ja nie reprezentuję żadnego HETEROSEKSUALLNEGO punktu widzenia.
                    Ja reprezentuję NORMALNY świat.
                    Dlaczego tak uważam ? Otóż, pewnego dnia, w 1973 roku, członkowie Amerykańskiego
                    Towarzystwa Psychiatrycznego, w wyniku GŁOSOWANIA ustalili, że odtąd
                    homoseksualiści nie są psychicznie chorymi zboczeńcami. I tak, z dnia na dzień,
                    nastąpiło cudowne uzdrowienie wielu, wielu chorych ludzi.
                    nie wydaje mi się, żeby głosowanie było najlepszą metodą dochodzenia prawdy.
                    • helisasg Re: wiem, ale Rzeczpospolita 02.06.10, 10:45
                      Cóż, to najwyraźniej nie wiesz jak działa nauka, bo jednym z
                      podstawowych mechanizmów weryfikacji teorii są właśnie różne
                      konferencje i działania określane przez ciebie mianem "głosowań" gdy
                      gremia naukowe po dyskusji podsumowującej dociekania w jakiejś
                      dziedzinie starają się ustalić konsensus będący podstawą do dalszego
                      rozwoju.


                      Może, zamiast demagogicznie mówić o głosowaniu, odniesiesz się do
                      merytorycznych zagadnień? A te są ważkie. "Dewiacyjny" i "zboczony"
                      charakter homoseksualizmu to nie żadne tam obiektywne i wpisane w
                      porządek naturalny cechy tej orientacji ale normatywne i wartościujące
                      oceny o proweniencji religijnej i czysto kulturowej - ot, choć obecne
                      w medycynie, od zawsze były pseudonauką. Bo nauka nie wartościuje.

                      Niemniej, choć medycyna też jest nauką i także nie wartościuje to
                      oczywiście nie jest nauką czysto teoretyczną - nosi znamiona wiedzy
                      typu techne a więc przeznaczonej do modyfikowania porządku
                      naturalnego. Tymi modyfikacjami są zabiegi lecznicze, a ich obiektem
                      stany chorobowe - patologie.

                      Tak więc, o ile samo w sobie oczywiste było usunięcie znaczeń i
                      terminologii służącej deprecjonowaniu i poniżaniu osób homoseksualnych
                      (w tym traktowania ich jako zbrodniarzy - słyszałeś by inne "choroby"
                      były przesłanką do eksterminowania lub ograniczania praw?), wciąż jako
                      kwestia mogło istnieć zagadnienie ich leczenia.

                      Wszelako do leczenia nadają się jedynie patologie - to jest stany
                      dolegliwe dla pacjenta. Tymczasem homoseksualizm nie jest dolegliwy
                      dla pacjenta. Wręcz przeciwnie, podstawą szczęścia osób
                      homoseksualnych jest możliwość realizacji własnej osoby, w tym sfery
                      seksualnej i emocjonalnej, co wymaga związków z osobami tej samej
                      płci.

                      Co stanowi problem dla homoskeuslaistów? Tacy jak ty, nazywajacy ich
                      "psychicznie chorymi zboczeńcami", oraz roszczący sobie na podstawie
                      swych chybionych i nienawistnych diagnoz prawo do wyszydzania,
                      prześladowania i kontrolowania ich życia. Lub jak w Iranie, Afryce czy
                      nazistowskich Niemczech do zabijania. Jest to obrzydliwa i nieludzka
                      postawa, skrajnie naganna moralnie i nieetyczna.

                      Ktoś, kto samemu będąc zagrożeniem dla homoseksualistów mówi o ich
                      "patologii" jest nieprawdopodobnym hipokrytą.

                      To tak jakby powiedzić, że bycie kobietą to choroba, bo w krajach
                      fundamentalistów Islamskich kobiety cierpią ucisk z powodu swej
                      kobiecości.

                      To tak jakby SS-man nawoływał do "leczenia" Żydów, bo ich życie w
                      obozie zagłady było pełne bólu, cierpienia i żałości.

                      Nie wstyd ci? Tak po ludzku, zwyczajnie, nie wstyd ci człowieku?

                      A może raczej "człowieku"?
                      • pal666 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 02.06.10, 11:37
                        1. pozostanę w swojej niewiedzy na temat działania nauki, z przekonaniem, że w
                        naukach przyrodniczych, naturalnych, podstawowym mechanizmem weryfikującym
                        poglądy jest DOŚWIADCZENIE, czyli fakty.
                        2. nikt nie eksterminuje homoseksualistów ani nie ogranicza ich praw. Jeżeli
                        uważasz, że jest inaczej - podaj przykłady.
                        3. nikogo nie wyszydzam a najwiekszym problemem dla homoseksualistów są oni sami.
                        4. nie będę odpowiadał na twoje wycieczki osobiste, rozumiem Cię, brak
                        argumentów merytorycznych zastepujesz argumentami ad personam.
                        • helisasg Re: wiem, ale Rzeczpospolita 02.06.10, 13:37
                          pal666 napisał:

                          > 1. pozostanę w swojej niewiedzy na temat działania nauki, z
                          przekonaniem, że w
                          > naukach przyrodniczych, naturalnych, podstawowym mechanizmem
                          weryfikującym
                          > poglądy jest DOŚWIADCZENIE, czyli fakty.

                          Doświadczenie to nie fakty. Zapoznaj się z literaturą przedmiotu -
                          filozofia nauki: Popper, Kuhn, Lakatos.

                          > 2. nikt nie eksterminuje homoseksualistów ani nie ogranicza ich praw.
                          Jeżeli
                          > uważasz, że jest inaczej - podaj przykłady.

                          Wieszanie w Iranie. Nawoływania na tym forum, w tej dyskusji) do
                          "rozwiązania kwestii metodą zbrojną".

                          Co do ograniczania praw: nie wolno parom homoseksualnym robić mnóstwa
                          rzeczy, które wolno parom heteroseksualnym (na przykład legalizowac
                          związków i korzystać ze zwiazanych z tym udogodnień). Zmarły prezydent
                          lubował się w ograniczaniu nawet bardziej podstawowych praw, jak prawa
                          do zgromadzeń i publicznego wyrażania opinii.

                          Wielokrotnie na tym forum nazwałeś nie tumokiem i niedouczonym. Jak ja
                          cię teraz powinienem nazwac?

                          > 3. nikogo nie wyszydzam a najwiekszym problemem dla homoseksualistów
                          są oni sam

                          Tak? Nazywasz homoseksualistów ekshibicjonistami tylko dlatego, że się
                          przyznają do swojego ekshibicjonizmu (gdy ci zarzuciłem, że w takim
                          razie sam jesteś ekshibicjonistą nie kryjąc swojego heteroseksualizmu
                          stac cię było tylko na jeszcze bardziej histeryczną i nienawistną
                          wypowiedź).

                          Nie masz prawa wymagać od ludzi by ukrywali swój homoseksulizm.
                          Heteroseksualisci obnoszą się ze swoją orientacją nieprawdopodobnie - i
                          słusznie, mają prawo. Tak samo lesbijki i geje.

                          A jakiż to problem mają ze sobą? Żaden. Ty możesz sobie mówić, że
                          homoseksualizm to problem, ale pozwól samym zainteresowanym oceniać n
                          ile to jest prawdziwe.

                          > i.
                          > 4. nie będę odpowiadał na twoje wycieczki osobiste, rozumiem Cię,
                          brak
                          > argumentów merytorycznych zastepujesz argumentami ad personam.

                          Moje wycieczki osobiste? Jakie? Wskazujace twoją niekompetencję, braki
                          w wykształceniu oraz nienawistną podstawę? Daruj sobie tę hipokryzję.

                          Aha i jescze co do twojego oświadczenia w innym miejscu, że nie
                          reprezentujesz "heteroseksualnego punktu widzenia" - rzeczywiście,
                          reprezentujesz homofobiczny punkt widzenia. Znani mi heteroseksualiści
                          nie mają potrzeby dręczenia obcych ludzi z byle powodu, tak jak ty
                          masz, zepsuty czlowieku.
                          • pal666 Re: wiem, ale Rzeczpospolita 02.06.10, 14:59
                            Daruj sobie tego "ZŁEGO CZŁOWIEKA", demagogu.
                            Oczywiście, że nie manifestuję swojej seksualnosci, na jakiej podstawie tka
                            twierdzisz ? To kłamstwo i manipulacja !!!!
                            Nie życzę sobie, żeby ktoś biegał w przestrzeni publicznej i zmuszał innych do
                            słuchania o jego sprawach intymnych. Prywatnie, możemy rozmawiać o wszystkim. A
                            tak na marginesie: czy pederaści obwieszczający wszem i wobec swój
                            homoseksulaizm biorą w ogóle pod uwagę to, że ktoś może sobie nie życyć tego
                            słuchać ? Wszak to bardzo wrażliwi i delikatni ludzie są...
                            Co do równości praw: będę się upierał, że nie ma dyskryminacji homoseksualistów,
                            mogą robić to samo, co inni obywatele tego kraju.
                            Jeżeli chcą uporządkować swoje sprawy na gruncie prawnym - polskie prawo cywilne
                            pozwala na to. To samo dotyczy związków partnerskich kobiet i mężczyzn.
                            Doswiadczenie innych krajów pokazuje, że lobby homoseksualne, stosujac politykę
                            małych kroczków, wytuptało sobie liczne przywileje. Nie chciałbym, żeby tym
                            razem był mądry Polak po szkodzie, nie chciałbym, żeby, za jakiś czas nie
                            okazało się, że słowa: "tata", "mama" są politycznie nieporawne, że poprawnie
                            jest,, gdy dziecko ma dwóch tatusiów albo dwie mamusie i poprawnnym jest
                            bezpłciowe słowo "rodzic".
                            Pomny tych doświadczeń (na szczęście nie naszych) zdecydowanie mówię "nie", ani
                            kroku do przodu.
            • helisasg Re: wiem, ale Rzeczpospolita 01.06.10, 17:27
              > Nie zgodzę się jednak z propagowaniem nadużycia semantycznego:
              słowo
              > "małżeństwo" w języku polskim charakteryzuje związek dwóch osób
              odmiennych płci
              > .
              > Nadużyciem semantycznym i błędem logicznym jest używanie tego
              słowa w
              > odniesieniu do związku dwóch panów albo dwóch pań.


              To weź się zdecyduj - nadużycie semantyczne czy błąd logiczny? Bo
              jednak semantyka dotyczy relacji między językiem a światem (nawet
              jeśli w nowoczesnej postaci sprowadza to do relacji logicznych w
              opisie metajęzykowym) a logika tyczy relacji między
              terminami/zdaniami.

              No w każdym razie, abstrahując od tych pobocznych uwag - albo
              zachowanie urzędników jest niemoralne, albo prawo (a najpewniej obie
              rzeczy) - w końcu ich działania są tylko bezinteresownym dręczeniem
              ludzi.
    • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 09:52
      Twój problem to ekshibicjonizm. Nachalny.
    • pantera03 Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 10:23
      Jestem za! Wszyscy polscy geje do europarlamentu, to najlepsza idea tego wieku.
      • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 17:32
        też jestem "za". Proszę tylko, pisz po polsku: "pederasta" a nie jakiś tam "gej".
        • helisasg Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 21:06
          pal666 napisał:

          > też jestem "za". Proszę tylko, pisz po polsku: "pederasta" a nie
          jakiś tam "gej
          > ".

          Proszę cię nie kompromituj się. Pederaści to byli mężczyźni
          kultywujący pewną konkretną, kulturowo zdefiniowaną rolę stosunków
          między partnerem młodszym i starszym w starożytnej Grecji.

          Jeśli dziś mówisz o pederastii to albo świadczy to o twoim
          niedouczeniu, albo o użyciu tego słowa w nowoczesnym, oderwanym od
          pierwotnego, dewaluującym i obelżywym - a więc jest znakiem twojego
          zepsucia moralnego.

          Mama nie nauczyła, że przezywać ludzi jest źle?

          Chciałbyś gdyby ktoś ciebie tak nazwał? Albo inną obelgą? Cieszyłbyś
          się, gdyby ktoś sobie pozwalał na wypisywanie o tobie takich rzeczy?
          • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 02.06.10, 11:48
            zapraszam do słownika języka polskiego. Daruj sobie wycieczki osobiste, niedouku.
            • helisasg Re: Polscy geje w europarlamencie 02.06.10, 13:24
              Znaczy się masz słownik, w którym pederasta to neutralny synonim dla
              określenia osoby homoseksulanej płci męskiej? Interesujący ten
              słownik, naprawdę.
              • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 02.06.10, 15:03
                tak ,mam taki słownik, na cd sygnowany przez PWN i GAZETĘ WYBORCZĄ. I co Ty na
                to heterofobie ?
                • helisasg Re: Polscy geje w europarlamencie 03.06.10, 17:21
                  To, że jest to tandetny słownik.

                  Sam zresztą powiedz - czy gazeta na usługach homolobby może wydac
                  dobry słownik?
                  • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 05.06.10, 14:35
                    dziękuję za odpowiedź. Jest bardzo wymowna. No comments.
                    Jak rozumiem wszystko, co firmuje GW to tandeta i chłam ?
          • pal666 Re: Polscy geje w europarlamencie 02.06.10, 11:51
            ps: najlepiej do słownika języka polskiego na cd, sprzed kilku lat (2002 albo
            2003), sygnowanego przez PWN i GAZETĘ WYBORCZĄ, tumanie.
    • cedron idźcie i rozmnażajcie się 01.06.10, 10:49
      z Bogiem
      • heterofob2 Re: idźcie i rozmnażajcie się 01.06.10, 11:02
        Rozmnażamy się!

        www.youtube.com/watch?v=3iLOFdeGsE4
    • to Malta nie jest częscią "starej unii" 01.06.10, 10:51
      krótka analiza lingwistyczno-techniczna:

      "Niemal wszystkie kraje starej UE (prócz Włoch, Irlandii, Grecji i Malty) oraz
      Czechy, Węgry i Słowenia pozwalają"

      to znaczy, że przecież połowa Unii nie pozwala. Dlaczego w jednych sprawach
      dzieli się unię (stara i nowa) a w innych zabrania dzielenia (boimy się "dwóch
      prędkości").
      argument, który przywołuje powyższe zdanie (pod pozorem obiektywnosci), nie
      jest racjonalny. rownie dobrze moznaby napisac "prawie wszystkie panstwa nowej
      UE (prócz Czechy, Węgry i Słowenii) oraz Włochy, Irlandia, Grecja i Malta) nie
      pozwalają" - jednak tak nikt nie pisze. fakt, ze cos stosuje sie na zachodzie
      (starej unii) nie jest per se wyznacznikiem jego lepszosci, a jesli nie, to w
      jakim celu dopisywac takie zdanie do artykulu?

      poza tym: od kiedy Malta jest członkiem "starej unii" - przyjęta została w
      2004 roku razem z Rzeczpospolitą Polską.
      • heterofob2 "stara unia" jest wyznacznikiem "lepszości" w tym 01.06.10, 11:00
        znaczeniu - moim skromnym zdaniem - że są od dawniejsza obeznani z orzecznictwem
        trybunału w luksemburgu, którego decyzje od samego początku (traktat rzymski)
        stanowiły część prawodawstwa unijnego. trzydzieści lat wcześniej zaczęli więc
        wdrażać jego decyzje, na które zresztą mieli wpływ, a teraz te decyzje są nowym
        członkom jedynie komunikowane.

        gdyby to unia wstąpiła do polski, to tak samo musiałaby się dostosować do
        polskich przepisów, nawet tych powstałych sześćdziesiąt lat temu.
        • piotr7777 Re: "stara unia" jest wyznacznikiem "lepszości" w 01.06.10, 17:36
          > znaczeniu - moim skromnym zdaniem - że są od dawniejsza obeznani z
          orzecznictwe
          > m
          > trybunału w luksemburgu, którego decyzje od samego początku
          (traktat rzymski)
          > stanowiły część prawodawstwa unijnego. trzydzieści lat wcześniej
          zaczęli więc
          > wdrażać jego decyzje, na które zresztą mieli wpływ, a teraz te
          decyzje są nowym
          > członkom jedynie komunikowane.

          W takim razie ci, którzy mówili, że po stapieniu do UE Polska
          zachowa pełną autonomię w sprawie ustawodastwa obyczajowego
          wprowadzili społeczeństwo w błąd.
          Pozornie bowiem RP zachowuje odrębność ustawodawczą - tzn. może
          zabraniać tzw. "małżeństw gejowskich" (w moim przekonaniu to
          oksymoron, ale nie mam ochoty o tym dyskutować). Czyli dwie osoby
          tej samej płci w RP związku małżeńskiego zawrzeć nie mogą.
          Ale - jeśli osoby te będą chciały zawrzeć taki związek w którymś z
          państw UE władze polskie nie mogą im w tym przeszkodzić.
          I tu właściwie sprawa jest czysta. Chcesz się żenić ze swoim
          chłopakiem np. w Holandii, proszę bardzo ale z punktu widzenia prawa
          polskiego nie będziecie małżonkami, gdyż zgodnie z polskim prywatnym
          międzynarodowym do małżeństwa stosuje sie wspólne prawo małżonków
          (Czyli polskie). A poza tym małżonkami mogą być tylko mężczyzna i
          kobieta więc uznanie małżeńśtw gejowskich zawartych za granicą
          naruszałoby porządek prawny.
          Tak jednak nie jest. Otóż politpoprawność pójdzie (Albo już poszła w
          tym kierunku), że jeżeli państwo zawarcia związku nazywa go
          małżeństwem inne kraje muszą uznać ten fakt.
          Oznacza to, że małżeństwo dwóch gejów - obywateli polskich zawarte
          w Holandii czy Belgii będzie małżeństwem na terenie całej Unii.
          Jeśli więc taka para osiedli się w Polsce i polskie urzędy nie będą
          ich uznawać za małżeństwo będą mogli skutecznie się poskarżyć na
          dyskryminację. Mało tego - będą mogli wspólnie adoptować dziecko
          jako małżonkowie (zauważmy, że kodeks rodzinny i opiekuńczy
          dopuszcza wspólną adopcję przez "małżonków" a nie "mężczyznę i
          kobietę bedących małżonkami").
          Dlatego lobby gejowskie - przy aplauzie politpoprawnych oszołomów -
          chce boczną furtką wprowadzić homomałżeństwa na terenie całej
          Unii.
          • helisasg Re: "stara unia" jest wyznacznikiem "lepszości" w 01.06.10, 21:08
            piotr7777 napisał:
            > Dlatego lobby gejowskie - przy aplauzie politpoprawnych oszołomów -
            > chce boczną furtką wprowadzić homomałżeństwa na terenie całej
            > Unii.

            I co z tego? Przyzwoitość nakazywałaby wspierać to "lobby".
            • pal666 Re: "stara unia" jest wyznacznikiem "lepszości" w 04.06.10, 14:56
              NO PASARAN, PEDERASTOS !
    • ksiadz_gazeta homocenzura czuwa :))) 01.06.10, 14:30
      :)))
    • lmblmb Bo urzędnik nie znał węgierskiego 01.06.10, 17:43
      heterofob2 napisał:

      > Gwoli ścisłości należałoby podkreślić, że nie zawsze pojawiają się problemy.

      To dobrze, ale obawiam się, że cieszysz się przedwcześnie. Gdybyś wychodził za kogoś bardziej normalnego, tfu;), kogoś z imieniem z języka indoeuropejskiego, to mógłbyś mieć nieco większe problemy.
      • heterofob2 Re: Bo urzędnik nie znał węgierskiego 01.06.10, 21:38
        Wygląda, że wychodzisz z założenia, że ja sprawy załatwiałem po cichu,
        ostrożnie, "żeby się nie wydało" - guzik! wszyscy w bukownie wiedzą, że jeśli
        arkadiusz mówi o ślubie, to z chłopem.

        • lmblmb Re: Bo urzędnik nie znał węgierskiego 02.06.10, 22:54
          heterofob2 napisał:

          > Wygląda, że wychodzisz z założenia, że ja sprawy załatwiałem po cichu,
          > ostrożnie, "żeby się nie wydało" - guzik! wszyscy w bukownie wiedzą, że jeśli
          > arkadiusz mówi o ślubie, to z chłopem.
          >

          Cieszę się, że w Polsce wraca stare. Przed wojną "gejostwo" nie było sensacją.
    • kazjan49 Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 17:56
      A kim jest Jarosław?
    • freitag23 Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 17:59
      Zgodnie z Polskim i nie tylko prawem, pan Karski może się ożenić a
      zamąż wychodzi Pani Karska. Proste i logiczne.
      • heterofob2 proste i logiczne, tyle że 01.06.10, 21:40
        nieprawdziwe
        • pal666 Re: proste i logiczne, tyle że 02.06.10, 15:34
          taaak, twój problem to heterofobiczny ekshibicjonizm albo ekshibicjonistyczna
          heterofobia. Wybierz sobie co co pasi.
    • ksiadz_gazeta członek delegacji 01.06.10, 20:04
      fun.noshit.pl/lubie/23611
    • madziagov Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 20:24
      może nie miałeś problemów, bo po imieniu twojego wybranka nie bardzo można stwierdzić płeć.
      • helisasg Re: Polscy geje w europarlamencie 01.06.10, 21:14
        płci

        Naucz się, dziecko, pisać po polsku, nim zabierzesz się za zostawianie
        klejnotów swojej myśli w publicznych miejscach.
        • piotr7777 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 01.06.10, 22:23
          Hm, do czego to doszło?
          • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 01.06.10, 22:32
            No własciwie do czego?

            Penetracja od tyłu osób, które robią to bo sprawia im to przyjemność
            jest nieprzyzwoita, a prześladowanie tych osób, choć nikomu krzywdy
            nie robią swoim życiem, jest przyzwoite? Osobliwe, hmmm... wyczucie
            "moralne".

            Powiedz mi, co jeszcze jest nieprzyzwoite? Seks oralny? Pozycje inne
            niż misjonarska? Prezerwatywy? Pigułki? Żele do masażu (fe!, jakie
            nienaturalne!)?

            I wiesz, małżeństwo heteroseksualne to nie penetracja waginy, by
            uznać, że małżeństwo homoseksualne to penetracja odbytu.
            • piotr7777 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 01.06.10, 22:37
              Chodziło mi po prostu o to, że jednak czymś naturalnym jest
              penetracja waginy a czymś co najmniej nietypowym penetracja odbytu.
              W tym sensie trudno uznać homoseksualizm za coś równego
              heteroseksualizmowi. I nie ma się co obrażac, bo np. naturalny blond
              czy niebieskie oczy to też defekty genetyczne, ale nie znaczy to
              wcale, że blondyni czy niebieskoocy nie są pełnowartościowymi
              ludźmi.
              Nie jestem homofobem, nie mam nic do gejów, ale uzasadnienia dla
              prawnego honorowania ich (nawet sypmatycznej) odmienności jakoś nie
              widzę.
              • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 10:51
                Ale dlaczego.

                Pozwól, że rozwinę twoje rozumowanie.

                Blondyni mają defekt. Z tej racji zakazuje się im małżeństw. Po czym
                tłumaczy się, "Nie jesteśmy blondynofobami, ale uzasadnienia
                prawnego honorowania ich (nawet sympatycznej) odmienności nie
                widzimy".

                Nie wydaje ci się to absurdalne?

                W istocie dochodzimy tu do kwestii podstaw wolności. Podobno
                jesteśmy demokratycznym społeczeństwem. Ba, większość teoretyków i
                filozofów politycznych uznałaby, że zachodnie demokracje aspirują do
                miana tak zwanych społeczeństw otwartych. Odrobinę trudno to
                pogodzić, gdy część populacji pragnie narzucić swoje wyobrażnia o
                tym co słuszne innym. I nim ktoś sobie pozwoli na porównanie do
                pedofilii - pedofile (czynni) to gwałciciele. Już z tego względu
                zmienia to postać rzeczy. Homoseksualizm jest w najgorszym razie jak
                preferencja w kierunku nietypowych pozycji seksualnych. Może się
                komuś nie podobać od strony estetycznej czy jakiejś, ale nie stanowi
                dla nikogo zagrożenia, jest prywatną sprawą i nie jest kompetencją
                państwa represjonować w jakikolwiek sposób i unieszczęśliwiać te
                osoby.
                • piotr7777 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 18:09
                  > Blondyni mają defekt. Z tej racji zakazuje się im małżeństw. Po
                  czym
                  > tłumaczy się, "Nie jesteśmy blondynofobami, ale uzasadnienia
                  > prawnego honorowania ich (nawet sympatycznej) odmienności nie
                  > widzimy".

                  Ależ blond JEST defektem genetycznym. Tyle że z punktu widzenia
                  zdolności do zawierania małżeństw neutralnym.
                  Homoseksualiści zresztą mogą zawierać małżeństwa ale z osobnikami
                  płci przeciwnej a nie ze sobą nawzajem. Bo już dziecka wspólnie nie
                  zrobią. A jak samym im jest smutno to niech sobie wezmą psa albo
                  kota.
                  JEśli pomimo mojej tolerancyjnej postawy uważasz mnie za "Homofoba" -
                  trudno Twój problem.
                  • heterofob2 "psa albo kota" 03.06.10, 11:27
                    piszesz o konkretnych dzieciach, które właśnie zostały "wzięte jako piesek lub
                    kotek". nie wstyd ci tak dokuczać dzieciom?

                    Apel o poszaniowanie praw dzieci z tęczowych rodzin:
                    www.youtube.com/watch?v=otgVUPAOrFA

                  • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 03.06.10, 17:28
                    piotr7777 napisał:


                    > Ależ blond JEST defektem genetycznym.
                    Tak serio, to niby z jakiej racji? Wydaje się być wręcz przeciwnie,
                    dobór naturalny, ściślej płciowy promuje allele odpowiedzialne za
                    ten kolor włosów.

                    Tyle że z punktu widzenia
                    > zdolności do zawierania małżeństw neutralnym.

                    Homoseksualizm też. Nic dwóm lesbijkom czy gejom nie czyni
                    niemożliwym zawarcia małżeństwa. To prawo im uniemożliwia.
                    Dyskryminujace praw.

                    Nim się wyłgasz "to prawo jest normalne" czy cos w tym stylu -
                    zgodnie z twoją logiką prawa które kiedyś zakazywało małżeństw
                    międzyrasowych nie było dyskryminacją - takie pary po prostu miały
                    "defekt" i nie spełniały warunków do bycia małżeństwem.

                    Bo małżeństwo nie może być związkiem czarnej kobiety i białego
                    mężczyzny na przykład.

                    > Homoseksualiści zresztą mogą zawierać małżeństwa ale z osobnikami
                    > płci przeciwnej a nie ze sobą nawzajem. Bo już dziecka wspólnie
                    nie
                    > zrobią.

                    A co, to małżonkowie mają prawny obowiązek posiadac dziecko lub je
                    spłodzić po śłubie? Małżeństwo (wbrew propagandzie homofobicznej)
                    nie służy "promowaniu" rozrodu ale zabezpieczeniu praw zwiazanych ze
                    sobą par.

                    Odmawia się tego osobom homoseksualnym dyskryminujac je.

                    >A jak samym im jest smutno to niech sobie wezmą psa albo
                    > kota.

                    Jesli nie widzisz pogardliwego i aspektu swojej wypowiedzi to
                    trudno, ale ni kłam jak poniżej:

                    > JEśli pomimo mojej tolerancyjnej postawy uważasz mnie za
                    "Homofoba" -
                    > trudno Twój problem.

                    ...tym bardziej, że jak powyżej pokazałem przedstawiasz myślenie
                    będące kopią myślenia rasistowskiego.

                    Po prostu zaakceptują swoją homofobię i wypływającą z tego jadowitą
                    niechęć do niewinnych ludzi - naucz się żyć ze skazą na własnej
                    duszy.
              • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 12:04
                do czego to doszło w tym tolerancyjnym kraju nad Wisłą: człowiek sklada
                deklarację poprawnosci: "nie jestem homofobem" !
                Ciekawe, jak długo jeszcze będzie mozna mowić "mama", "tata" zamiast "rodzic" ?
                • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 13:23
                  A gdzieś nie wolno mówić "mama" "tata"?
                  • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 15:38
                    moje usługi sekretarskie są zdecydowanie nie na twoja kieszeń. Poszukaj sobie.
            • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 12:01
              Ja Ci powiem co jest nieprzyzwoite: Twój ekshibicjonizm. Ja nie widzę powodu,
              żeby o takich intymnych sprawach dyskutować publicznie. Ty tak. Ja nie powiem
              Ci, co jest przyzwoite a co nie. To sprawa moja i mojej partnerki. Wyłącznie.
              Rozumiem, że twój chory umysł wymaga podniety, której doznaje wywlekając te
              szczegóły na forum publiczne, wspólczuję, niestety, ze zrozumiałych wzgledów nie
              jestem w stanie zarekomendować Ci namiarów terapeuty.
              • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 13:22
                pal666 napisał:

                > Ja Ci powiem co jest nieprzyzwoite: Twój ekshibicjonizm. Ja nie
                widzę powodu,
                > żeby o takich intymnych sprawach dyskutować publicznie. Ty tak. Ja
                nie powiem
                > Ci, co jest przyzwoite a co nie. To sprawa moja i mojej partnerki.
                Wyłącznie.
                > Rozumiem, że twój chory umysł wymaga podniety, której doznaje
                wywlekając te
                > szczegóły na forum publiczne, wspólczuję, niestety, ze
                zrozumiałych wzgledów ni
                > e
                > jestem w stanie zarekomendować Ci namiarów terapeuty.

                Obawiam się, że nienawiść mąci ci intelekt.

                Artykuł i dyskusja jest o prawie państwa do regulowania życia, które
                to "regulacje" w tym kontekscie sprowadzają się do nazistowskich
                prześladowań pozbawiajacych podstawowych praw - dokładnie tak jak
                ustawy norymberskie robiły z Żydami. Ty ciągle i obsesyjnie
                wywlekasz sprawy seksu i sprowadzasz do spraw seksu. Świadczy to
                własnie o twojej nieprzyzwoitosci i obsesjach.
                • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 15:07
                  twój poziom mamnipulacji mnie poraża. Piszesz nie na temat. Wiem, o czy jest ten
                  artykuł, odniosłem się jedynie do obscenicznych wypocin jakiegoś grafomana. w
                  sumie to cieszy mnei twoja ucieczka w bok: jak zwykle nie masz argumetów.
                  P.S.: czy sięgnąłeś już do słownika, o którym wyżej piszę ? skąd taka zwiecha w
                  tej sprawie ? Procesor Ci się przegrzał ?
                  • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 03.06.10, 17:30
                    Już ci powiedziałem - znajdź że se porządny słownik. Najlepiej
                    etymologiczny, który ci wyjaśni skąd się wzięło słowo którego
                    bezrozumnie używasz i jak zmieniało się jego znaczenie.

                    A z dresiarskimi słownikami wyskakuj na spotkaniach ze swoimi
                    dresiarskimi koleżkami.
                    • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 03.06.10, 19:00
                      a ty spadaj z językiem pe3dalskich zboków.
                      Co do słownika: wydało go PWN wraz z GW na cd. I nie będziesz tu nam języka
                      polskiego zmieniał, pedałofilu ! A moze pederasto ?
                      • helisasg Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 03.06.10, 23:08
                        pal666 napisał:

                        > a ty spadaj z językiem pe3dalskich zboków.
                        > Co do słownika: wydało go PWN wraz z GW na cd. I nie będziesz tu
                        nam języka
                        > polskiego zmieniał, pedałofilu ! A moze pederasto ?

                        Ulżyło ci? Cóż, zło prędzej czy później całkiem objawia swój szpetny
                        charakter.

                        • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 04.06.10, 09:50
                          ulge odczuję dopiero wówczas, kiedy bedę w pełni przkonany, ze Polska jest
                          normalnym krajem.
                • pal666 Re: przyzwoitość = penetracja od tyłu 02.06.10, 15:24
                  Pytanie: czy Ty w ogóle wiesz, o czym piszesz ?
      • heterofob2 hi hi hi jesteście rozkoszni z tym dopatrywaniem s 03.06.10, 11:23
        się wszędzie dowodów, że gej to jedynie się ukrywa. to, że zamierzam wyjść za
        mąż, w BUkownie wiadomo od zawsze, a poza tym Bolarz ma na imię tak samo jak
        jego ojciec - taka węgierska tradycja...

        przy dopytywaniu się o formalności i przy wypełnianiu odpowiednich papierów
        używałem wyraźnie rodzaju męskiego i odmieniałem bolarza w sposób nie
        zostawiający wątpoiwości..

        madziagov napisała:"może nie miałeś problemów, bo po imieniu twojego wybranka
        nie bardzo można stwierdzić płeć."
        • piotr7777 Re: proste pytanie dla politpoprawnych 03.06.10, 19:35
          Czy chcielibyście być wychowani przez dwóch "rodziców" tej samej
          płci?

          Nie mam nic przeciw gejom (po polsku - pedałom, "gay" to nie tylko
          wesołek, ale także pedał do roweru) i lesbijkom - na pewno są wśród
          nich wartościowi ludzie, ale małżeństwo to zgodnie z konstytucją RP
          związek mężczyzny i kobiety.
          Uważam też, że argument o skreśleniu orientacji homoseksualnej z
          listy zaburzeń psychicznych ma wartość zerową, ponieważ decyzja ta
          miała przesłanki ideologiczne, nie naukowe. Nie domagam się aby
          osoby homoseksualne przymusowo leczyć (to naruszałoby wolności
          obywatelskie i niczemu nie służyło) natomiast jakoś trudno mi
          przyjąć orientację homoseksualną za równą heteroseksualnej. Dla mnie
          to w najlepszym razie nieszkodliwe dziwactwo.
          • helisasg Re: proste pytanie dla politpoprawnych 03.06.10, 23:12
            piotr7777 napisał:

            > Czy chcielibyście być wychowani przez dwóch "rodziców" tej samej
            > płci?

            Czemu nie?

            >
            > Nie mam nic przeciw gejom (po polsku - pedałom, "gay" to nie tylko
            > wesołek, ale także pedał do roweru) i lesbijkom - na pewno są
            wśród
            > nich wartościowi ludzie, ale małżeństwo to zgodnie z konstytucją
            RP
            > związek mężczyzny i kobiety.

            Słusznie. Która tym samym objawia swój dyskryminujący i niemoralny
            charakter.


            > Uważam też, że argument o skreśleniu orientacji homoseksualnej z
            > listy zaburzeń psychicznych ma wartość zerową, ponieważ decyzja ta
            > miała przesłanki ideologiczne, nie naukowe.

            Doprawdy? A jakie są "naukowe przesłanki" za utrzymaniem
            orientacji homoseksualnej na liście chorób?

            >Nie domagam się aby
            > osoby homoseksualne przymusowo leczyć (to naruszałoby wolności
            > obywatelskie i niczemu nie służyło) natomiast jakoś trudno mi
            > przyjąć orientację homoseksualną za równą heteroseksualnej.

            Nie bardzo rozumiem co ma znaczyć "równa" w tym kontekście.

            > Dla mnie
            > to w najlepszym razie nieszkodliwe dziwactwo.

            To akurat twoja wola. Zasadniczo wiele osób bierze wiele rzezy za
            dziwactwa. Ważne jest, by opinie te nie były przekuwane w prawo
            szkodzące innym. W tej chwili tak niestety nie jest.
            • piotr7777 Re: proste pytanie dla politpoprawnych 04.06.10, 16:51
              helisasg napisał:

              > piotr7777 napisał:
              >
              > > Czy chcielibyście być wychowani przez dwóch "rodziców" tej samej
              > > płci?
              >
              > Czemu nie?
              Wyobraź sobie takie powiedzenie -"widziałem twoich rodziców, fajne
              chłopy". Idąc Twoim tokiem rozumowania można uznać zakaz małżeństwa
              dzieci za dyskryminację z powodu wieku
              Polska przez lata była ostoją tolerancji dla odmienności seksualnej -
              już kodeks karny z 1932 r. nie przewidywał penalizacji, orientacja
              wielu znanych osób (np. Iwaszkiewicz czy Dąbrowska) była powszechnie
              znana, nie zdarzały się szykany na tym tle. Inaczej było na
              Zachodzie. Teraz oni przeginają w druga stronę a nasze zdrowe
              podejście uchodzi za Ciemnogród. I różni politpoprawni temu
              przyklaskują.
              Natomiast nie wiem co może być obraźlwiego w życzliwej sugestii
              przygarnięcia przez homoparę zwierzaka. W końcu wszyscy na tym
              skorzystają - oni mają towarzystwo a zwierzak ma dwóch panów (albo
              dwie panie) i pełną miskę. Niektórzy sa przewrażliwieni.
        • pal666 Re: hi hi hi jesteście rozkoszni z tym dopatrywan 04.06.10, 14:58
          NO PASARAN PEDERASTOS !
    • piotr7777 Re: i dla rozlużnienai dwa dowcipy 03.06.10, 19:44
      Jeden trochę w temacie:

      Homoseksualista mówi księdzu pdoczas spowiedzi:

      "Muszę się przyznać, że zrobiłem to z innym mężczyzną"
      Na co ksiądz ze zgrozą:
      "Oj synu, piekło, piekło"
      Na to gej:
      "E nie, tylko trochę swędziało"

      I drugi, równie niewinny

      "Przyjechał do Polski student z Bangladeszu. Otrzymał skierowanie do
      akademika dla gości z Trzeciego Świata. Postanowił poszukać rodaków.
      Chodzi więc kolejno po pokojach i pyta "Bangladesz, Bangladesz?".
      Niestety bez efektu. Wreszcie w ostatnim pokoju widzi Murzyna, z
      nadzieją pyta : "Bangladesz". Czarnoskóry student otwiera okno,
      wyciąga rękę, po czym odpowiada: "nie, desz nie bangla"
      Dobre, prawda?
      • helisasg Re: i dla rozlużnienai dwa dowcipy 03.06.10, 23:13
        Tak.

        Dobrze pokazuje jakim jesteś człowiekiem.

        Zastanawiam się tylko, czy to błędy w wychowaniu, czy stałeś się
        nieetycznym degeneratem z racji wadliwego charakteru.
        • pal666 Re: i dla rozlużnienai dwa dowcipy 04.06.10, 10:03
          przestań, baranie, oceniać innych. Kto, ty k...a jesteś ? Jakis arbiter
          elegantorum ?
          jesteś drętwym sztywniakiem, ktory nie ma za grosz dystansu do siebie i swiata.
          I to jest gorsze niż twoja pedałofilia czy też nawet pederastia.
          P.S.: czy już zadenuncjowałeś GW do Świętej Inkwizycji Pederastów za to, że w
          słowniku języka polskiego przez nią sygnowanym jest słowo "pederasta" w
          znaczeniu "osobnik płci męskiej cierpiący na homoseksualizm" ?
        • piotr7777 Re: i dla rozlużnienai dwa dowcipy 04.06.10, 16:41
          > Zastanawiam się tylko, czy to błędy w wychowaniu, czy stałeś się
          > nieetycznym degeneratem z racji wadliwego charakteru.

          W takim razie obracam się w towarzystwie degeneratów, bo w swoim
          otoczeniu nie znam nikogo kogo by takie dowcipy oburzały.
          Ano tak nie wolno żartować z gejów, chyba że są to księża albo
          Jarosław Kaczyński.
          Mimo wszystko ciekawy jestem - co jest oburzającego w dowcipach,
          które przytoczyłem. Proszę o dogłębną analizę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja