aethelstan
02.06.10, 21:42
Ciekawy artykuł, ale jednak nie sposób zgodzić się całkowicie z tezą autora. Owszem, YouTube tez jest cenzurowany, ale googlowski cenzor, choć niewyobrażalnie potężny w porównaniu z tymi niegdysiejszymi z Mouse Street, ma wyraźnie mniejszą wolę wykonywania cenzorskiej roboty - ile jest fragmentów filmów, teledysków i piosenek na YouTube, które powinny zostać usunięte z racji ochrony Przenajświętszych Praw Autorskich, a ile faktycznie zostaje usunięte/udostępnione użytkownikom z rożnych krajów/ itd?
Pisze WO, że YouTube nie zniszczy profesjonalnego dziennikarstwa. Pełna zgoda - ale w innych aspektach kultury popularnej to jest rewolucja; wystarczy popatrzeć na liczbę wyświetleń najpopularniejszych filmików. Zresztą - czyż sam autor tego artykułu nie ozdabia notek na swoim blogu filmikami z tego, rzekomo jakże nic nieznaczącego, You Tube'a? ;]