Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się!

    • oghana7 Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 17:59
      kto mial zawolac :opamietajcie sie ! obaj bracia chcieli ladowania ,a
      piloci bali sie rozpierduchy .jeszcze raz mieli okazac sie tchorzami? to
      oni sa bohaterami tej wariacji .
    • jobar Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 18:40
      Do tej pory nie mialem zadnego pojecia, ze istnieje cos takiego
      jak "myslenie grupowe". Ale na moj "chlopski rozum" tlumaczylem
      sobie te sytuacje tak: Na pokladzie samolotu panowala wtedy euforia
      z tego powodu , ze prezydent dopial swego i wylecial oficjalnie do
      Smolenska. Prawie wszystkie telefony komorkowe wlaczone. Zaczynala
      sie ukazywac pewnosc o wyzszosci lotu prezydenta nad lotem premiera
      3 dni wczesniej. Skonczylo sie tragicznie. Najbardziej szkoda mi
      pilotow, bo wyraznie zgineli na rozkaz. A ci najwyzsi stopniem na
      pokladzie zgineli, bo chcieli sie przypodobac. Narodowi i Historii.
      • pani_basia Re: Myślenie grupowe 08.06.10, 18:16
        To zjawisko myślenia grupowego znane jest od dość dawna; Amerykanie nazywają to
        "wishful thinking" (myślenie życzeniowe), a bardziej dosadne nazwy to "myślenie
        stadne" albo "syndrom grupowego ogłupienia". Bardzo dobry artykuł red.
        Pacewicza, z umiejętnym wykorzystaniem wiedzy psychologicznej na temat
        zachowania ludzi w trudnych sytuacjach. Jednak psychologia to chyba tylko jeden
        aspekt tej sprawy - nie wyjaśni się katastrofy bez uwzględnienia kwestii
        technicznych. Ale i tak wielkie uznanie dla Piotra Pacewicza.
    • spoko.0 Myślenie grupowe jest do przewidzenia 06.06.10, 18:54
      ... o czym świadczy ten krótki tekst ktory chyba słusznie przewidywał że GW coś nam wypoci o winie prezydenta
      www.rp.pl/artykul/9158,489542_Pawel_Lisicki__Klopoty_z_wina_Kaczynskiego.html
      • pn-ski Myślenie Rzepy jest do przewidzenia 06.06.10, 19:37
        "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić”. To słowa
        dyrektora Mariusza Kazany. Tyle że mają one sens tylko wtedy, gdy
        dotyczy kwestii, jakie lotnisko dodatkowe wybrać. Kazana wypowiada
        je po tym, gdy piloci poinformowali, że „nie dadzą rady usiąść”. Czy
        w odpowiedzi na to Lech Kaczyński przekazałby im wiadomość, że nie
        podjął decyzji co dalej robić? Absurd."

        Co krecisz czlowieku, przeciez to Kazana mówil o braku decyzji, nie
        Kaczynski.

        Mysle bylo tak: Kaczynski nie moze podjac decyzji, dzwoni nawet do
        brata, nie wiemy co Jar mu doradza. Wszyscy w salonkach z dyr.
        Kazana na czele biegaja w kólko i pytaja jeden drugiego, co robic.
        I wtedy do akcji wkracza maz opatrznosciowy, gen. Blasik. Jako
        dowódca sil lotniczych, zaufana osoba prezydenta (który wybronil go
        po wypadku CASA) i doskonaly pilot, zdecydowanie idzie do kabiny
        pilotów zeby sprawdzic jaka jest sytuacja. Piloci mówia, ze jest
        mgla i z ladowania nici. Gen. Blasik chce sie prezydentowi jakos
        odwdzieczyc za 2008 i przy okazji podniesc swoje notowania. Ma
        szanse przeciez na czwarta gwiazdke. Gdyby wiec mimo zalecen z wiezy
        udalo mu sie wyladowac, to dopiero mialby fory u prezydenta!
        Przejmuje wiec komende od mlodych leszczy i znizaja sie, przestaja
        sie komunikowac z wieza, co im tylko dupe zawraca, mimo ostrzezen
        TAWS-u wypuszczaja podwozie i patrza przez okna. Jak zobacza
        ziemie, dalej powinno juz pójsc jak z platka.
        Tylko ze tam bylo zbocze.
        • spoko.0 Eksperyment Piotra Pacewicza 06.06.10, 20:43
          Pewnie Pacewicz, który dobrze wie że myślenie grupowe jest myśleniem tłumu który popędzi nawet do ognia jak leader grupy rzuci hasło, bardzo się cieszy że jego niby pytania tak łatwo przemienieniają się w tak rozbrajająco śmieszne pomysły :)))

          \ Mysle bylo tak: Kaczynski nie moze podjac decyzji, dzwoni nawet do
          > brata, nie wiemy co Jar mu doradza. Wszyscy w salonkach z dyr.
          > Kazana na czele biegaja w kólko i pytaja jeden drugiego, co robic.
          > I wtedy do akcji wkracza maz opatrznosciowy, gen. Blasik. Jako
          > dowódca sil lotniczych, zaufana osoba prezydenta (który wybronil go
          > po wypadku CASA) i doskonaly pilot, zdecydowanie idzie do kabiny
          > pilotów zeby sprawdzic jaka jest sytuacja. Piloci mówia, ze jest
          > mgla i z ladowania nici. Gen. Blasik chce sie prezydentowi jakos
          > odwdzieczyc za 2008 i przy okazji podniesc swoje notowania. Ma
          > szanse przeciez na czwarta gwiazdke. Gdyby wiec mimo zalecen z wiezy
          > udalo mu sie wyladowac, to dopiero mialby fory u prezydenta!
          > Przejmuje wiec komende od mlodych leszczy i znizaja sie, przestaja
          > sie komunikowac z wieza, co im tylko dupe zawraca, mimo ostrzezen
          > TAWS-u wypuszczaja podwozie i patrza przez okna. Jak zobacza
          > ziemie, dalej powinno juz pójsc jak z platka.
          > Tylko ze tam bylo zbocze.
    • m1r4640 Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 19:15
      watpie aby rezydent z wawelu zdal test u sw. Michala
    • cynglisciplujajademnienawisci Nikt nie zawołał: Precz z zydokomuną! 06.06.10, 19:41
      www.wprost.pl/blogi/marek_krol/?B=1200
      • amonavis Jaka szkoda, ze prezyd cie nie wyroznil i nie byle 06.06.10, 19:50
        s rowniez na pokladzie tego samolotu. Mialbys czas (kilka ostatnich
        sekund), aby przemyslec wszystkie sprawy i napewno zmienilbys zdanie co
        do slusznosci decyzji prezy.
      • pn-ski Re: Marek Król: Precz z zydokomuną! 06.06.10, 20:06
        "Katastrofa, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i znacząca
        część elit przeciwstawiająca się takiej wizji Polski zdegradowanej,
        ich tragiczna śmierć, mogła ostatecznie pogrzebać ducha Wernyhory.
        Ku zaskoczeniu salonu i jego autorytetów tysiące, a może setki
        tysięcy Polaków w ostatnim tygodniu noc i dzień składało hołd
        prezydentowi i jego żonie Marii, pierwszej parze najjaśniejszej
        Rzeczypospolitej."

        Panie Król, to nie bul zryw narodu ale zalosny przyklad zbiorowego
        oglupienia (na szczescie przejsciowego), porównywalny tylko z masowa
        histeria po smierci ksieznej Diany. Mloda i ladna lecz glupiutka ex-
        zona ksiecia Karola, która wraz z kochankiem, synem egipskiego
        bogacza zginela w wypadku samochodowym).
        Tabloidy domagaly sie wtedy glosno "wyjasnienia tej tragedii", a
        teorii spiskowych bylo co nie miara (m.in ze to królowa i jej MI6
        zorganizowaly zamach).
        Tylko te jedna oczywista przyczyne wypadku jakos pomijano - ze
        samochoód byl prowadzony przez pijanego kierowce w niebezpiecznym
        tunelu z predkoscia ponad 100 km na godzine. Ustawicznie
        skandalizujaca para uciekala przed paparazzi.
        Resztki samochodu byly w podobnym stanie jak resztki samolotu pod
        Smolenskiem.
        Podobienstwo tych dwóch wypadków i ich percepcja sa wyrazne.
        Zupelnie oszolomiona wybuchem masowej histerii królowa nie wiedziala
        z poczatku jak sie zachowac, racjonalne i normalne zachowanie nie
        odpowiadalo nastrojom ulicy nakrecanej przez tabloidy, tak samo
        marszalka Komorowskiego zaskoczyla skala spektaklu rezyserowanego
        przez media i oddzwiek mas na nachalna propagande.
        Redaktorzy przescigali sie w zwrotach takich jak ""Golgota Wschodu",
        "Drugi katyn", ludzie plakali. Zreszta zupelnie autentycznie,
        psychoza strachu i opuszczenia udziela sie podobnie jak i patos
        lejacy sie bez zadnych zahamowan z ekrtanu odebral ludziom zdolnosc
        myslenia.
        Tylko Elton John nie zechcial zadedykowac swojej piosenki
        "Candles in the wind" na koncercie w Polsce ofiarom Smolenska,
        ale to pewnie dlatego, ze ksiezna Di byla jego przyjaciólka, a LK
        nie. a zreszta zweszyl chyba plagiat.

        Wokól wypadku smolenskiego buduje sie jakis mit o zamachu na
        swietlana postac prezydenta, herosa nad herosy, wynosi sie go po
        smierci na tron królewski, chowa w krypcie na Wawelu - gdy
        prozaiczna przyczyna wypadku stoi przed oczami: zlamano podstawowe
        przepisy bezpieczenstwa lotu (sam JK to przyznal mówiac
        o "wielokrotnym podejmowaniu nadmiernego ryzyka"), bo konkurencyjna
        do rzadowej ceremonia w Katyniu sie nie mogla sie opóznic.
        Zadnej "boskiej interwencji" nie bylo, zwykla brawura, glupota i
        tyle. A to u nas towar latwo dostepny, zwlaszcza po paru glebszych.

    • jasio.cekin Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 20:20
      "Klasyczny przykład" o inwazji w Zatoce Świń chybiony! Czy Dedal zawołał: Ikar, opamiętaj się?! Choć, były "naciski na odciski"...do kokpitu, nikt nie zawołał: Opamiętajcie się!
      • pn-ski "Znasz li ten kraj, gdzie kartofla dojrzewa? " 06.06.10, 20:24
        Dojrzewa i spada.
        • jasio.cekin Re: "Znasz li ten kraj, gdzie kartofla dojrzewa? 06.06.10, 21:06
          Pineski(sic!), wkrótce wykopki!
    • jogar Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 20:27
      Ma Pan absolutną racje panie redaktorze, szkoda tylko, że tego głosno nikt nie
      powie. Zwłaszcza nie mówi sie o tym co by było gdyby zamknieto lotnisko dla
      naszego TU.Komentarz byłby jednoznaczny-sprawa polityczna. Niestety niewinni
      ludzie zgineli.
    • przedwieczorny Panie Pacewicz, opamiętaj się Pan. 06.06.10, 20:40
      Chyba całkiem rozum Panu odebrało z tej nienawiści.
      • 1stanczyk Rozwin prosze jesli mozesz ten 06.06.10, 21:26
        Twój "argument", który w formie przez Ciebie przedstawionej jest na miarę
        naszego półświatka półinteligencji.
        Co nienawiść ma wspólnego z próba zrozumienia tego co odpowiedzialnemu za swoje
        działania człowiekowi wydaje się po prostu niemożliwe do zrozumienia (decyzja i
        wspólne beztroskie nieomal do ostatnich chwil "lądowanie" w Smoleńsku).
        Re: Panie Pacewicz, opamiętaj się Pan.
    • marccos Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 21:28
      Trochę za wcześnie na pełne podsumowanie, bo nie wiadomo kto naprawdę siedział
      za sterami w końcowych minutach lotu. Ale to tak wygląda, jakby znany poseł
      sam ukręcił bicz - nie tylko na siebie... Smutne, przecież znał się na
      lotnictwie, jak np Edward Gierek na rolnictwie. Choroba dawnego systemu wciąż
      jeszcze drąży polskich polityków.
    • candid13 Krol jest Nagi !!! 06.06.10, 22:35
      Po zapoznaniu sie z wydrukiem rozmow w kabinie, nasuwa sie jeden
      wniosek, WINIEN JEST PREZYDENT.
      A oto przeslanki. Dostep do kabiny pilota jest wylacznie przez
      salonke prezydencka do ktorej nie ma wstepu nikt jesli nie jest
      zaproszony. Nie ulega kwestii ze prezydent poprosil szefa protokolu
      aby dowiedzial sie od kapitana czy przybeda na czas aby uczestniczyc
      w przedstawieniu zwiazanym z kampania wyborcza prezydenta, ktory to
      Katyniem zainteresowany byl tylko raz przed kampania wyborcza do
      Europarlamentu, nigdy przedtem.
      Nalezy dodac, ze kapitan Tupolewa byl drugim pilotem w slawetnym
      locie do Gruzji. Po ktorym pilot uslysza 'Tchorzu. My sie jeszcze
      policzymy" (tak jak stokrotka) i rzeczywiscie „wyladowal” on przed
      sadem wojskowym. Jak mowil, mial szczescie ze trafil mu sie rozsadny
      sedzia (ale nie musial).
      Kiedy szef protokolu oznajmil prezydentowi informacje od kapitana ze
      ladowanie w Smolensku jest niemozliwe, prezydent zazadal aby Dowodca
      Wojsk Lotniczych (dwukrotnie awansowany w b.krotkim czasie) pojawil
      sie w jego salonce. Prezydent jako zwierzchnik sil zbronych
      rozkazal aby general dopilnowal wykonania rozkazu "punktualnego"
      ladowania w Smolensku, pomimo ze sam prezydent byl laskaw spoznic
      sie o 40 min. Wojskowi piloci z determinacja do konca wykonywali
      rozkaz.
      Gdyby prezydent wydal polecenie „lecimy na lotnisko zapasowe”
      albo „odchodzimy na drugi krag” pilot natychmiast przerwalby
      schodzenie do ladowani po wejsciu generala do kabiny.
      Napewno odczytanie ostatniej rozmowy prezydenta z bratem to wyjasni
      Co do kwestii solidnosci prowadzonego sledztwa nie mam watpliwosci,
      jako ze Edmund Klich jest bliskim przyjacielem brata Marii
      Kaczynskiej (czytaj Polityke z ubieglego tygodnia).
    • candid13 To wina prezydenta !!! 06.06.10, 22:48
      Po zapoznaniu sie z wydrukiem rozmow w kabinie, nasuwa sie jeden
      wniosek, WINIEN JEST PREZYDENT.
      A oto przeslanki. Dostep do kabiny pilota jest wylacznie przez
      salonke prezydencka do ktorej nie ma wstepu nikt jesli nie jest
      zaproszony. Nie ulega kwestii ze prezydent poprosil szefa protokolu
      aby dowiedzial sie od kapitana czy przybeda na czas aby uczestniczyc
      w przedstawieniu zwiazanym z kampania wyborcza prezydenta, ktory to
      Katyniem zainteresowany byl tylko raz przed kampania wyborcza do
      Europarlamentu, nigdy przedtem.
      Nalezy dodac, ze kapitan Tupolewa byl drugim pilotem w slawetnym
      locie do Gruzji. Po ktorym pilot uslysza 'Tchorzu. My sie jeszcze
      policzymy" (tak jak stokrotka) i rzeczywiscie „wyladowal” on przed
      sadem wojskowym. Jak mowil, mial szczescie ze trafil mu sie rozsadny
      sedzia (ale nie musial).
      Kiedy szef protokolu oznajmil prezydentowi informacje od kapitana ze
      ladowanie w Smolensku jest niemozliwe, prezydent powinien byl podjac
      decyzje polityczna czy ladowac w Witebsku(Bialorus), Moskwie, czy
      wracac do W-wy (ale hanba). Wiadomo ze mial trudnosc z podemowaniem
      decyzji wiec jej nie podjal natomiast zazadal aby Dowodca Wojsk
      Lotniczych (dwukrotnie awansowany w b.krotkim czasie) pojawil sie w
      jego salonce. Prezydent jako zwierzchnik sil zbronych rozkazal aby
      general dopilnowal wykonania rozkazu "punktualnego" ladowania w
      Smolensku, pomimo ze sam prezydent byl laskaw spoznic sie o 40 min.
      Wojskowi piloci z determinacja do konca wykonywali rozkaz.
      Gdyby prezydent wydal polecenie „lecimy na lotnisko zapasowe”
      albo „odchodzimy na drugi krag” pilot natychmiast przerwalby
      schodzenie do ladowani po wejsciu generala do kabiny.
      Napewno odczytanie ostatniej rozmowy prezydenta z bratem to wyjasni
      Co do kwestii solidnosci prowadzonego sledztwa nie mam watpliwosci,
      jako ze Edmund Klich jest bliskim przyjacielem brata Marii
      Kaczynskiej (czytaj Polityke z ubieglego tygodnia).
    • ryszard-2 Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 23:18
      Szanowni forumowicze proszę zwrócić uwagę na fakt iż w stenogramie
      znalazło się: o godz 8:30:35,4 Narazie nie ma decyzji prezydenta,co
      dalej robić.(Pilot został przymuszony do czekania na jakąś decyzję
      prezydenta.Czekał pilotując samolot).O godz 8:30:55,1 dowódca
      samolotu pyta Basię(stewardessę)-co z nami Basiu.( Stewardessa nie
      miała żadnych wiadomości o planach lotu od decydenta).Pilot
      podejmuje decyzje o przygotowaniu do lądowania.
      Odnośnie samodzielności podejmowania decyzji przez kapitana to można
      sobie wyobrazić konsekwencje lądowania na lotnisku
      zapasowym.Podobnie jest z postawieniem oporu dowódcy wojsk
      lotniczych.Ciekawe,że p. Generał nie oponował tylko skwapliwie
      wykonywał polecenia p.Prezydenta ,które otrzymał przechodząc przez
      salonkę prezydencką (taka jest logika pojawienia się p.Generała w
      kokpicie).
    • mamula66 Wszystko to bzdura! 06.06.10, 23:22
      Wszystko to bzdura, bo iadomo ze polscy piloci to Najlepsi Piloci Na
      Swiecie. Wystarczy poczytac o Dywizjonie 303. Polski pilot nigdy by
      nie zrobil wypadku.
    • kerad-2 Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 06.06.10, 23:25
      To bardzo pozytywne i pocieszające, że w polskim dziennikarstwie jest ktoś o takim światłym i zrównoważonym podejściu do problemu, jak autor artykułu : "Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się". Obawiam się jednak, że znajdą się osoby zbyt zaślepione autorytetem Prezydenta, aby uznać tak logiczne rozumowanie. Myślę, że autor artykułu jest tego świadom i tym bardziej cenię sobie jego odwagę cywilną - bo w naszym narodzie takowej potrzeba bardzo durzo by powiedzieć choćby niewiele słów prawdy. Chylę czoła i życzę sukcesów.
    • ex.czytelnik.wyborczej Ostrożnie, tekst Pacewicza jest pisany pod tezę!!! 07.06.10, 00:21
      Wczoraj Środa, dziś Pacewicz.
      Towarzystwo z GW ustaliło już linię i bazę, winny ma być L. Kaczyński i jego
      "naciski". Środa dowodów żadnych nie potrzebuje, Pacewicz podpiera się
      teoriami psychologicznymi.
      Z tekstu widać że red. Pacewicz nie przygotował się do zadania, nie wgłębił w
      dostępne dane, nie rozumie choćby że te anonimowe wypowiedzi, to nie muszą być
      dodatkowe (poza Kazaną) osoby. Nie zostały zidentyfikowane - ale mógł być to
      każdy, również i Kazana.
      "Wkurzy się" mogło n.p. dotyczyć rosyjskiego kontrolera lotów gdyby zniżyli
      się poniżej minimum.
      To w jakim kontekście pada zdanie "prezydent nie podjął jeszcze decyzji" jest
      jasne - ew. wyboru lotniska zapasowego, zaś Pacewicz stara się ustawić to
      zdanie jako kamień węgielny teorii że Kaczyński kontrolował wydarzenia na
      pokładzie.
      Red. Pacewicz następnie wyobraża sobie co też działo się w w głowie głowy
      państwa, roztacza wizję opętanego lękiem przed prestiżową i ideowa porażką
      człowieka. No ale czego po red. Pacewiczu i GW spodziewać się można innego?

      Teraz trochę na temat tego co wiemy, czego nie wiemy, i na temat czynników
      które mogły mieć znaczenie dla przyczyn wypadku.
      To co dostępne jest dla publiczności jest wielce ograniczone. Dysponujemy
      zaledwie zapisami rozmów z kokpitu, wielce niekompletnymi, których zrozumienie
      wymaga dobrej znajomości techniki pilotażu, terminologii lotniczej. Brakuje
      nam wiedzy n.t. zapisów parametrów lotów, a te są niezbędne by rozumieć jakie
      działania piloci rzeczywiście podejmowali, jak wyglądało podejście. Do tego
      trzeba dysponować wiedzą na temat _wojskowych_ procedur podejść do lądowania i
      naprowadzania nieprecyzyjnego, w Polsce i w Rosji. Co chcę powiedzieć - tak
      naprawdę nie znamy całego łańcucha przyczyn i skutków, zwłaszcza w ostatnich
      sekundach lotu, które doprowadziły do katastrofy. Błędy popełniła załoga,
      wygląda na to że również kontroler lotu (błędne potwierdzenia prawidłowej
      ścieżki podejścia, spóźnione komendy "horyzont").
      Przyczyny sięgają głębiej, do sposobu szkolenia pilotów wojskowych,
      przymykania oko na łamanie procedur, nacisku na wykonywanie zadań, jeszcze
      głębiej - do pogarszającej się sytuacji sprzętowo-szkoleniowo-kadrowej
      polskiego lotnictwa wojskowego, za które odpowiedzialne jest kilka kolejnych
      rządów. Do tego bieżący konflikt polityczny i przepychanki o samolot między
      premierem a prezydentem, sposób przygotowania lotu, obniżenie rangi wizyty w
      kontekście międzynarodowym i gra Putina naszym premierem. Wśród przyczyn
      możliwe są też - aspekt psychologiczny - n.p. przekonanie pilotów o własnych
      możliwościach jak również - jako teoretycznie możliwe - naciski Lecha
      Kaczyńskiego na lądowanie w Smoleńsku (choć w zapisach skrzynki nie ma żadnych
      mocnych dowodów na nie).
      Teraz ja trochę popsychologizuję (nie tylko red. Pacewicz jest taki mundry).
      To co jest dla nas dostępne - zapis rozmów z kokpitu - wielce niekompletne i
      niejednoznaczne, jest jak test plam Rorschacha, albo test apercepcji
      tematycznej TAT - plansze na których przedstawione są różne niejednoznaczne
      postaci i sytuacje.
      Myk jest taki, że ktokolwiek na nie patrzy - widzi w nich co innego. Zazwyczaj
      projektuje swoje mniej lub bardziej uświadamiane treści ze swej głowy. I jest
      bardzo przekonany że w jedynie poprawny sposób interpretuje te obrazy! Myślę
      że w przypadku red. Pacewicza mamy właśnie przykład projektowania swoich
      przekonań, swoich ugruntowanych "narracji" na materię katastrofy smoleńskiej.
      Pytanie tylko - czy red. Pacewicz robi to bardziej lub mniej świadomie?
      A może mamy tu przejaw myślenia grupowego redakcji Gazety Wyborczej i
      środowiska Agory - Środy, Pacewicza, Kurkiewicza? Oni są przekonani że winę
      ponosi Kaczyński, to przekonanie jest dla nich ważniejsze niż mocno niepewne
      jeszcze fakty.

      Żeby było jasne - ja nie wykluczam żeby nie było nacisków, presji prezydenta,
      czy gen. Błasika. Ja tego po prostu nie wiem, choć głosy z kokpitu na to nie
      wskazują. Dopuszczam też możliwość że nigdy nie dowiemy się co piloci myśleli,
      co spowodowało ich decyzje. Będziemy mogli tylko wymyślać bardziej lub mniej
      prawdopodobne teorie na ten temat.
      Sam przedstawię tu przykładowy scenariusz (absolutnie nie upieram się ze jest
      prawdziwy, to tylko przykład innej interpretacji zdarzeń):
      Decydujący był sposób szkolenia i nawyki pilotów wojskowych. Próby lądowań
      przy ograniczonej wysokości zdarzały się wcześniej a procedury nie były tak
      rygorystycznie przestrzegane jak w lotnictwie cywilnym. Piloci oczywiście
      wiedzieli że prezydentowi zależy na lądowaniu, ale zewnętrznych nacisków na
      lądowanie nie było. Po prostu - postanowili wykonać podejście, spróbować
      znaleźć jakiś prześwit, może uważali że są tak dobrzy, że sobie poradzą -
      jeśli nie - że odejdą na lotnisko zapasowe. Gen Błasik mógł być w kokpicie z
      różnych powodów (choćby i dlatego że jako pilot, dowódca sił lotniczych swoje
      miejsce widział w kokpicie a nie na siedzeniu pasażera (ciągnie pilota do
      kokpitu), ale - jako pilot nie posiadający doświadczenia i uprawnień na Tu-154
      nie mógł decydować czy brać czynnego udział w lądowaniu. Był tam obserwatorem,
      tłumaczył tej jeszcze jednej osobie, której tożsamości nie znamy technikę
      lądowań "mechanizacja skrzydła służy do..."
      Piloci zaczęli więc podejście, które z ich punktu widzenia - było trudne, ale
      nie przekraczało dotychczasowych standardów. A standardem w lotnictwie
      wojskowym mogło być naginanie i przekraczanie procedur, tu dwadzieścia metrów
      niżej, tam dwieście metrów mniej widoczności poziomej (przeczytajcie co mówi
      załoga Jaka do pilotów - "możecie spróbować lądowania", choć dobrze wiedzieli
      że warunki są poniżej minimów lotniska, samolotu i pilotów.).
      Teraz następuje łańcuch błędów pilotów i kontrolera. Załoga nie uwzględnia
      wąwozu przed pasem i na radiowysokościomierzu schodzi coraz niżej, kontroler
      podaje że są na ścieżce. W końcu znajdują się poniżej wysokości decyzyjnej
      (100 m), ale to 100 metrów liczą już od dna wąwozu, a nie od poziomu lotniska
      - to już kilkadziesiąt metrów niżej. Schodzę niżej starając znaleźć wzrokiem
      ziemię, kontroler z opóźnieniem podaje komendę wyrównania lotu. W końcu widzą
      drzewa -ale jest za późno. Gdyby byli nad równym terenem zdążyliby poderwać
      samolot, ale są w wąwozie, teren podnosi się, w dodatku trafiają na brzozę
      która odcina im kawał skrzydła. Koniec. Zabrakło tych sekund spóźnionych
      reakcji załogi, kontrolera, tych kilkudziesięciu metrów przekroczonych minimów.
      Roli Kaczyńskiego w tym mogło nie być, mógł wiedzieć że warunki lądowania są
      trudne, że będzie musiał podjąć decyzję o wyborze zapasowego lotniska jeśli
      nie siądą. Na procedurach lądowań się nie znał i nie wiedział co jest a co nie
      jest dopuszczalne. Ale - samobójca nie był, sądził że stery samolotu są w
      rękach profesjonalistów, wspartych doświadczeniem dowódcy lotnictwa, którzy
      głupstwa nie zrobią.
      Czy tak było? Nie wiem. Mam nadzieję że przyczyny zostaną dogłębnie wyjaśnione
      przez prokuratury i komisje.

      Symptomatyczne jest natomiast że Gazeta Wyborcza piórem red. Pacewicza
      próbuje, nie mam co do tego wątpliwości, z przyczyn politycznych, przypisać
      winę i wpływ na wypadki ś.p. prezydentowi.
      Nie piszcie mi tylko o Gazecie Polskiej i innych wydawnictwach z obozu
      przeciwnego. Gazeta Wyborcza wyznaczała standardy dziennikarstwa, więcej, sama
      sobie stawia cele szczytne, zapisane w karcie GW:
      wyborcza.pl/1,75545,884126.html
      między innymi takie jak "obiektywnie relacjonować najrozmaitsze punkty
      widzenia", "przedstawiać także te poglądy, z którymi się nie zgadzamy; nie
      tylko w formie relacji lecz także dokumentów, wywiadów i artykułów",
      "utrzymanie niezależności politycznej".
      Gdzie są szczytne cele Gazety Wyborczej???!


      • pn-ski Re: Ostrożnie, tekst Pacewicza jest pisany pod te 07.06.10, 01:12
        Niestety, Pacewicz-ex.czytelnik.wyborczej 1:0

        Metne krecenie i naciaganie, panie ex.czytelnik.wyborczej.


        "Co chcę powiedzieć - tak naprawdę nie znamy całego łańcucha
        przyczyn i skutków, zwłaszcza w ostatnich sekundach lotu, które
        doprowadziły do katastrofy."

        o to co bylo w ostatnich sekundach nikt nie pyta bo to nieistotne.
        Istotna jest przyczyna decyzji o podjeciu ryzyka, o ladowaniu
        zamiast odejsciu na lotnisko zapasowe. Ona zapadla duzo wczesniej i
        cos tam o tym juz wiemy, a po poznaniu trsci rozmów braci moglibysmy
        wiedziec nawet wiecej..

        "..Piloci zaczęli więc podejście, które z ich punktu widzenia -
        było trudne, ale nie przekraczało dotychczasowych standardów."

        G...o prawda. Jezeli minimalna widocznosc pionowa jest 200m , a mgla
        byla na 50m to przekraczalo o 300%.

        "Gen Błasik mógł być w kokpicie z różnych powodów (choćby i
        dlatego że jako pilot, dowódca sił lotniczych swoje miejsce widział
        w kokpicie a nie na siedzeniu pasażera (ciągnie pilota do kokpitu),

        on nie mógl byc tam z zadnego powodu, jego miejsce bylo w
        swoim fotelu .


        ...Przyczyny sięgają głębiej, do sposobu szkolenia pilotów
        wojskowych, przymykania oko na łamanie procedur, nacisku na
        wykonywanie zadań,...

        nareszcie jakies sensowne stwierdzenie.

        Ogólnie ta katastrofa by mnie nie interesowala zbytnio, sprawcy
        zgineli, to ich wlasna zasluga. Jak ktos przekracza predkosc i
        wpadnie na drzewo - jego sprawa. Ale ci ludzie mieli na pokladzie
        kilkadziesiat zaproszonych osób, i priorytetem powinno byc dowiezc
        wszystkich zywych.
        • ex.czytelnik.wyborczej Re: Ostrożnie, tekst Pacewicza jest pisany pod te 07.06.10, 01:50
          pn-ski napisał:

          > Niestety, Pacewicz-ex.czytelnik.wyborczej 1:0

          Eee tam, sędzia kalosz ;)

          >Istotna jest przyczyna decyzji o podjeciu ryzyka, o ladowaniu
          >zamiast odejsciu na lotnisko zapasowe. Ona zapadla duzo wczesniej i
          >cos tam o tym juz wiemy, a po poznaniu trsci rozmów braci moglibysmy
          >wiedziec nawet wiecej..

          Jeśli Ci umknęło - ona zapadła zanim prezydent rozmawiał z bratem, nawet wcześniej niż dowiedział się że warunki do lądowania są trudne.

          > "..Piloci zaczęli więc podejście, które z ich punktu widzenia -
          > było trudne, ale nie przekraczało dotychczasowych standardów."

          > G...o prawda. Jezeli minimalna widocznosc pionowa jest 200m , a mgla
          > byla na 50m to przekraczalo o 300%.

          Czy Ty czytasz co komentujesz? Wyraźnie piszę że przekroczyli minima, ale że to nie było traktowane tak rygorystycznie w lotnictwie wojskowym.


          > on nie mógl byc tam z zadnego powodu, jego miejsce bylo w
          > swoim fotelu .


          To w lotach pasażerskich cywilnych kokpit jest zamknięty. Nie w lotach wojskowych VIP.

          • koloratura1 Re: Ostrożnie, tekst Pacewicza jest pisany pod te 07.06.10, 13:27
            ex.czytelnik.wyborczej napisa

            > To w lotach pasażerskich cywilnych kokpit jest zamknięty. Nie w lotach
            > wojskowych VIP.

            Tzn., że "w lotach wojskowych VIP", po kokpicie, o każdej porze, mogą się pętać
            tłumy, jak - nie przymierzając, po przydrożnej knajpie...

            Powinni jaszcze zamontować takie fajne, kiwające się drzwi, jak w saloonie z
            Dzikiego Zachodu.

            A - serio: czy nie należałoby zmienić przepisów, nas wzór takich, jakie
            obwiązują w lotach pasażerskich?
            Może - za wyjątkiem kontroli pasażerów, także i osobistej - przed wejściem na
            pokład, bo VIP-y to raczej nie terroryści, choć idioci - nierzadko...
    • qwas12 Opamiętajcie się!!! 07.06.10, 00:23
      ta analiza oddaje pranie mozgu, jakiemu jestesmy poddawania od dwoch miesiecy.
      nawet sie czytac do konca nie chce.

      przyczyny katastrofy, moga byc rozne,
      moze to byc
      1. blad ludzki- pilota, zalogi, obslugi lotniska
      2. blad urzadzenia- samolotu, urzadzen nawigujacych, urzadzan naprowadzajacych
      na lotnisku
      3. nieszczesliwy zbieg okolicznosci
      4. zamach

      ale my juz od 10.04 wiemy ze...nie, nie wiemy, nam sie insynuuje. dawkuje.
      powoli. z niezidentyfikowana osoba w roli glownej.

      nie mam ochoty bawic sie w cyrk serwowany przez gw (az swedza palce, by nie
      uzyc coraz czescie uzywanego bardziej dosadnego i trafnego okreslenia tej
      gazety; i pomyslec ze byly czasy kiedy gw byla dla mnie wiarygodnym
      zrodlem....czy to byla moja naiwnosc? czy charakter czasopisma az tak sie
      zmienil?).

      no wiec jeszcze raz. naciski prezydenta - nie sa przyczyna wypadku. przyczyna
      wypadku moze byc blad pilota pod wplywem naciskow lecha kaczynskiego.

      i bardzo prosze- skonczyc z tym insynuacyjnym cyrkiem. bardzo prosze -
      skonczyc z tym praniem mozgu.
      z jakiegos dziwnego powodu- wszystkie inne przyczyny - poza - "naciskiem
      kaczynskiego", sorry "nizidentyfikowanej osoby"- napiecie musi przeciez byc i
      wzrastac (ochydna, na prawde ochydna gra, zwazywszy dramat tej katastrofy) sa
      ignorowane.
      zostaly wykluczone juz 10.04.2010, przed rozpoczeciem sledztwa, przed
      odsluchaniem skrzynek, przed....

      jak na razie- sadzac po udostepnionych fragmentach stenogramow- zakladajac ze
      sa przynajmniej czesciowo prawdziwe-
      nasuwa sie wniosek, ze piloci zachowywali sie irracjonalnie.

      ale pod wplywem nacisku piloci moga sie zachowac ryzykownie. nie irracjonalnie.
      ok, mozna przyjac, ze ryzykownym- chociaz wciaz w tych warunkach dozwolonym i
      dokonanym za zgoda wiezy- bylo zejscie do linii decyzyjnej- 100 m.
      i od tego momentu- dzieje sie cos dziwnego. piloci nurkuja, wieza daj komende
      "gorizont" (czyli wyrownaj!) na wys. 50 m- czyli 20 m ponizej lotniska.
      nie interesuja mnie zabawy w domoroslych psychologow roznej masci pozal sie
      boze dziennikarzy.
      interesuja mnie scisle techniczne informacje. co sie stalo co sie moglo stac,
      ze samolot/piloci/wieza zachowali sie w ten sposob.
      jakie sa mozliwosci, jakie hipotezy. i wszystkie mozliwe.
      i ktora jest najbardziej prawdopodobna. i dlaczego
    • adam.2x Doskonała analiza 07.06.10, 01:48
      Tak mniej więcej rozumieli katastrofę już od pierwszych godzin ludzie znający się na rzeczy na swiecie.

      Dla PiSu i Kaczyńskich to nic nie zmieni bo oni nadal będą żyli "in denial" ale Polacy idąc do wyborów powinni zdawać sobie sprawę że głos na Kaczyńskiego może oznaczać zapisanie się na podobną podróż z lądowaniem kołami do góry tylko już z całym społeczeństwem.
      • ianthom Re: Doskonała analiza 07.06.10, 06:05
        I tym optymistycznym akcentem można zakończyć dyskusję...
        J.K dla jednych był i jest idolem, dla drugich tylko indolentnym safandułą z rozbuchanym ego. Ten wypadek to przykład braku przestrzegania podstawowych procedur bezpieczeństwa, braku wyobraźni i przemocnego chciejstwa, ja, ja, ja...
        PiS chciał mieć show lepszy od Tuska, no i zrobilito, co zrobili. Dwa miesiące, a cały czas na czołówce wszystkich mediów. Jeśłi chodzi o współczynnik dotarcia do odbiorcy, to jest rekord wszechczasów nie do pobicia..
        Ale czy było warto? Oczywiście, że nie.. Ale nikt do tego się nie przyzna..Teraz będziemy mieli nową kartę martyrologiczną wokół której będą się konsolidować wszyscy prawdziwi, zaangażowni, jedynie słuszni..i nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czrne jest czarne...
    • terleo Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 07.06.10, 06:14
      Ptasi móżdżek, ambicja Napoleona.
      Niestety! Już nie pomoże Żona.
      Fala za falą, za falą fala,
      Bratu mózgowie znowu nawala.
    • spoko.0 A może tak? Lot zdany na samotny los? 07.06.10, 08:36
      Cieszy mnie że nareszcie mogę przeczytać analizę która odpowiada na pytanie które od początku chodziło mi po głowie: dlaczego nie było w Smoleńsku strony polskiej upoważnionej żeby pilotom dać rozkaz odjazdu na lotnisko zapasowe, zwłaszcza że w samolocie jechało całe dowódzctwo polskich sił zbrojnych?
      www.rp.pl/artykul/9133,490249_Petelicki__Polska_zle_dowodzona.html
      • lech-123 Re: A może tak? Lot zdany na samotny los? 07.06.10, 08:50
        spoko.0 napisała:

        > Cieszy mnie że nareszcie mogę przeczytać analizę która odpowiada na pytanie kt
        > óre od początku chodziło mi po głowie: dlaczego nie było w Smoleńsku strony pol
        > skiej upoważnionej żeby pilotom dać rozkaz odjazdu na lotnisko zapasowe, zwłas
        > zcza że w samolocie jechało całe dowódzctwo polskich sił zbrojnych?
        W samolocie dowodzi pierwszy pilot i tylko on ma prawo do podjęcia decyzji.
        Informacje o sytuacji meteo miał bardzo dokładną, od kolegów z Jaka-40 i z wieży.
        • spoko.0 Re: A może tak? Lot zdany na samotny los? 07.06.10, 10:04
          > W samolocie dowodzi pierwszy pilot i tylko on ma prawo do podjęcia decyzji.

          W samolocie, pierwszy pilot, ale na wewnętrznych lotniskach rosyjskich przy lądowaniu zawsze decyduje wieża. Dlatego trzeba było tam mieć osoby upoważnione żeby kierować polskim lotem wojskowym . Chyba jasne że Rosjanie nie mieli takiego upoważnienia, uznali że to zagraniczny lot cywilny w którym decyduje pilot i problem mieli z głowy. Swoją drogą, kuriozalne zjawisko że Polacy nie wiedzą że na wewnętrznych lotniskach rosyjskich żaden obcy samolot nie ląduje, chyba że jakiś kandydat na samobójstwo.

          > Informacje o sytuacji meteo miał bardzo dokładną, od kolegów z Jaka-40 i z wież
          > y.

          Ale fachowe uwagi :)))
    • wronskipacewicz Pacewicz , nie ośmieszaj sie ... 07.06.10, 08:46
      "grupowe myślenie" kto ci to podsunął ?
      Chyba psychiatra Klich..żałosne
      smolensk-2010.pl/2010-05-14-54-pytania-nadal-aktualne-aktualizacja-13-05-2010.html
      • pn-ski wronskipacewicz , nie ośmieszaj sie ... 07.06.10, 09:55
        drugi, oprócz tow. zuzia.pomponik, oddelegowany z centrali, co wpada
        zeby podrzucic swój link o teorii spiskowej i powiedziec "a kuku!"
      • koloratura1 Kto się ośmiesza, ten się ośmiesza... 07.06.10, 15:08
        wronskipacewicz napisał:

        > Pacewicz , nie ośmieszaj sie ...

        > "grupowe myślenie" kto ci to podsunął ?
        > Chyba psychiatra Klich..żałosne

        Nie, nie Klich, a niejaki Irving Janis. Dosyć znany na świecie specjalista - psycholog.
        Może o nim poczytasz w encyklopedii, zamiast wypisywać bzdury?
    • modraczek.2 nowość :) 07.06.10, 08:46
      fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/kontroler-w-smolensku-sprowadzil-tu-154-na-zly-tor,1488809
      • pn-ski kontroler na wiezy byl niewidomy! 07.06.10, 10:03
        no oczywiste bylo ze to ruskie!
    • nd-st Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 07.06.10, 09:45
      Artykuł właściwie powinien już zamknąć dyskusje o tej tragedii, jakże polskiej
      w swej warstwie mentalnej. Jest jedynym logicznym podsumowaniem dotychczas
      ujawnionych faktów w powiązaniu z realiami życia politycznego w naszym kraju.
      Pilot pod koniec ujawnionych nagrań już się nie odzywał. Ten zaszczuty
      człowiek chyba już wiedział, że w zaistniałej sytuacji nic nie uchroni ich
      przed tragedia.
      Ale jego ofiara nie poszła na marne. Opinia światowa, a przede wszystkim
      Rosja, dowiedziała się o odrażającej zbrodni katyńskiej. To może być początek
      przełomu w postrzeganiu świata i swojej własnej historii przez ten naród
      (niezależnie od przyczyn geopolitycznych - Chiny!).
      • pn-ski Re: Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 07.06.10, 10:26
        ..... ofiara nie poszła na marne. Opinia światowa, a przede
        wszystkim Rosja, dowiedziała się o odrażającej zbrodni katyńskiej....

        Swiat (i Rosja równiez) dowiedzial sie przede wszystkim z filmu
        Andrzeja Wajdy "Katyn", katastrofa byla impulsem (co nie przeczy
        temu, co napisales).

        Wajda, najbardziaj chyba opluwany przez pisowska zgraje artysta,
        mial najwyzsze prawo i obowiazek ten film zrobic. Jego ojciec zginal
        w Katyniu.

        L. Kaczynski zainteresowal sie Katyniem tylko dwa razy, z okazji
        wyborów, zapewne dla korzysci politycznych. No, ale w koncu sie
        przysluzyl, choc w makabryczny sposób.


    • yanuss Opamiętajcie się!Jeszcze nic nie wiemy... 07.06.10, 12:06
      No wlasnie, nikt nie wola: Opamietajcie sie w wybiorczej rozni picewicze.. Bredzicie, choc wciaz za malo jest danych by sobie tak latwo uzasadniac z gory przyjete chore tezy. Oicewiczom to wystarczy, oni to wiedzieli zaraz po katastrofie.. co im pasuje do obrazka to wkleja, czego nie wiedza, przemilcza.. Ot.. taka jest ta wybiorcza..
    • wyszynekwanda Nikt nie zawołał: Opamiętajcie się! 07.06.10, 13:38
      Bawił się w harcerzyka i niestety, skończyło sie to tragicznie.
      • sam16 Zmiany dokonuja sie przy urnie wyborczej. 07.06.10, 14:23
        Wskazanie winnego nic nie zmieni.
        Jesli chcemy zmiany to nalezy isc na wybory i glosowac
        na ludzi rozsadnych tzn.nie na Kaczynskiego.
        • koloratura1 Re: Zmiany dokonuja sie przy urnie wyborczej. 07.06.10, 15:15
          sam16 napisał:

          > Jesli chcemy zmiany to nalezy isc na wybory i glosowac

          Otóż to!

          Zapamiętaj: idź do urny!
          Bo jak nie, to prezydenta
          Ci wybierze moher durny.
    • aa_6 Sama słyszałam w telewizji, jak 07.06.10, 13:56
      A. Bielan tuż po katastrofie twierdził, że w rozmowie telefonicznej
      Lech na kilka minut przed katastrofą zapewniał Jarosława, że
      wszystko w porządku i zaraz wylądują! Z tego jasno wynika, że L.
      Kaczyński zdecydował jako najważniejsza osoba na pokładzie o
      lądowaniu we mgle, a kapitan załogi mu uległ, być może obawiając się
      niewykonania rozkazu (?) wydanego przez gen. Błasika o lądowaniu...
      Co to za wymużdżone społeczeństwo, które wiedząc już tak dużo o
      przyczynach i okolicznościach tej katastrofy, popiera J.
      Kaczyńskiego (sic!) jako kandydata na prezydenta, pomijając już inne
      względy, i jego partię PiS?
      • pn-ski Re: Sama słyszałam w telewizji, jak 07.06.10, 14:21
        "Co to za wymużdżone społeczeństwo, które wiedząc już tak dużo o
        przyczynach i okolicznościach tej katastrofy, popiera J.Kaczyńskiego
        (sic!) jako kandydata na prezydenta, pomijając już inne względy, i
        jego partię PiS?"

        Jak piszemy, Jasiu, wymózdzone, to uzywamy ó z kreska.
        A poza tym, bardzo dobrze!

        Ja popieram J.Kaczyńskiego(sic!) jako kandydata na Prezydenta RP Na
        Wychodztwie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja