helisasg 21.06.10, 07:24 Wspaniały tekst. Wspaniała, mądra i odważna dziewczyna. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
afryka75 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 09:20 Przeczytałam wczoraj ze ścisniętym sercem. Dzięki takim osobom świat ma szanse się zmieniać. Szkoda tylko,ze kosztem zdrowia takich wspaniałych osób. Znam srodowiska szkolne, wiem, jak nauczyciel musi sie pilnować,zeby nie podpaść. I jak potem jest strasznie cieżko. Trzymam za Panią kciuki. Racje ma Pani, nie one Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 13:27 Większość nauczycieli od początku znała jej orientację i wszyscy byli dla niej życzliwi, dopóki ona nie zaczęła całego świata terroryzować falą oskarżeń o homofobię. No ale jako działaczka homoseksulna musi sobie generować urojonych wrogów, by mieć swój chory cel istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
vlaadmir Marta, jesteśmy z Tobą :) 22.06.10, 14:29 Mam żonę uczącą w szkole i zawsze się dziwiłem, że czasami przesadnie troszczy się o to "co powiedzą inni". Kiedy ja mówiłem "daj spokój, kogo to obchodzi, że masz taką czy inną sukienkę", odpowiadała "ta jest za krótka, w tej nie pójdę". No widać taki "uwierający konserwatyzm" w szkole jednak panuje. Wyobrażam sobie, że o ile uwagi o sukience jedynie lekko uwierają i zawsze można założyć inną, to fobie uwieraja dość poważnie i ciężko zmienić to, kim się człowiek urodził. I to jest już poważny, konserwatywny gwóźdź w dupie. Dlatego rozumiem Martę Konarzewską i trzymam kciuki. Polskie szkolnictwo jest bardzo odporne na próby reform i dopasowanie go do potrzeb. Wiele przedmiotów w obecnej formie jest bezużyteczna. A zmiana formy i treści nauczania, to często za duże wyzwanie dla wielu nauczycieli i szkolnej administracji. Stad opór. A homofobia to uboczny skutek braku myślenia i bezwiednego popadania w schematy. Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 23.06.10, 12:45 to nie będziesz miała kłopotów. Ja też nie chcę, żeby na moje córki miały wpływ lesbijki i jest to moje święte prawo. Skoro szkoła jest przymusowa, to nie może być w niej lansowania zboczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
dotdesign Za to jak ksiadz coreczki przeleci w zakrystii, 23.06.10, 19:22 to bedzie po bozemu, bo w koncu facet, i tylko dla pana boga przebiera sie w sukienki. Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig dotdesig: jak ksiadz coreczki przeleci w zakrysti 24.06.10, 11:30 jak ksiądz przeleci córeczki w zakrystii, to będzie po ateistycznemu, a nie po bożemu. Odpowiedz Link Zgłoś
laux Re: dotdesig: jak ksiadz coreczki przeleci w zak 25.06.10, 09:14 Powiedz to rodzicom owych córeczek, którzy prędzej je skatują niż oskarżą księdza, bo inaczej naraziliby się na potępienie kołtuńskiego społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lemon91 Re: Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 23.06.10, 20:18 zboczeniem , to może być tego typu reakcja. W XXI wieku opinia takiej treści jest dowodem zacofania, głupoty oraz braku szacunku dla innej osoby bez wzgląd na orientację Odpowiedz Link Zgłoś
wezyronly Re: Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 24.06.10, 08:56 Zgadzam się całkowicie - 17 lat pracowałam w szkołach i wiem, jaki to chory system. Jak najdalej od oswiaty publicznej! Współczuje rodzicom, którzy mają dzieci. W polskiej szkole mogą pracować tylko durnie i tchórze, którzy innej pracy już nie dostaną - walczyłam z tym od lat. A teraz wiem, że to prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig lemon91 : Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 24.06.10, 11:29 Homoseksualizm jest zboczeniem i nie zmieni tego faktu 1000 uchwał ONZ, tak samo, jak nie zmieni faktu, że 2+2=4. Na dodatek homoseksualizm to choroba uleczalna. Jeżeli ta paniusia ma problemy psychologiczne i koniecznie musi się obnosić ze swoją zboczoną chorobą, to ona nie powinna mieć żadnego kontaktu z dziećmi, tylko powinna się leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
lokator_wawelu Re: lemon91 : Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 24.06.10, 12:42 Sam się lecz, durniu, najlepiej na nogi, bo z resztą ci nie pójdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
laux Re: lemon91 : Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 25.06.10, 09:24 jazmig napisał: > Homoseksualizm jest zboczeniem Tak, ale tylko w twojej obskuranckiej wyobraźni. > Na dodatek homoseksualizm to choroba uleczalna. Ogłoś zatem sposób jego leczenia, a Nobel w dziedzinie medycyny masz jak w banku. Odpowiedz Link Zgłoś
alejandro80 Re: Nie obnoś się babo swoim zboczeniem 25.06.10, 13:09 Do Ciebie Tylko Twoim językiem . Jesteś żałosnymcw...em ,Twoje poglady sa tak podejrzane ze pewno dajesz dupy w ukryciu i strach Cie bierze. Odpowiedz Link Zgłoś
krompik84 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 08:20 Czyli wszystko było w porządku dopóki siedziała cicho? Dopóki była sobie jakąś tam lesbijką i głośno nie ujawniała swoich poglądów i, co gorsza, nie stawała w ich obronie to była lubiana? Przerażające.. Z wykształcenie jestem nauczycielką. Nie uczę w publicznej szkole z 3 powodów: -niskie zarobki, -słabe nerwy -wstręt przed środowiskiem"pokoju nauczycielskiego" ;/ Pani Marto! Gratuluję odwagi! Może dzięki takim ludziom jak Pani ten kraj się w końcu zmieni:( Na lepsze oczywiście ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 21:14 Tak, od czasu do czasu "przewinę się" przez szkolnictwo państwowe i atmosfera pokoju nauczycielskiego jest ogłupiająca. Pani Hela z panią Kasią gadają o przetworach i strojach uczennic. Jest to "my i oni" a nie wspólnota szkolna. Wigilie szkolne osobno dla nauczycieli ( i księdzem proboszczem). Wiem, że w wielu szkołach państwowych jest już inaczej. Z prywatnych mam lepsze wspomnienia. Po za tym, u nas środowisko nauczycielskie często głosuje na prawo i ma anachroniczne poglądy na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 21:25 W dodatku, z tego co widzę poniżej, ludzie nie zdają sobie sprawy, że homoseksualizmu się nie leczy. Spróbujcie "wyleczyć " się z heteroseksualizmu. Niech facet zamieszka z facetem wbrew sobie a głównie ze strachu co ludzie powiedzą. Wystarczy to sobie wyobrazić, prawda? Aż dreszcze przechodzi. Stan wiedzy o homoseksualizmie jest porażający. Porozmawiajcie z lekarzami, poczytajcie na ten temat zamiast wyzywać ludzi od zboczeńców (w ramach chrześcijańskiej miłości bliźniego). Odpowiedz Link Zgłoś
mniammmm Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 13.09.10, 04:07 Brawo Pani Marto, prosze się nie poddawać. Odpowiedz Link Zgłoś
anakonda87 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 14:13 Chorzy są ci, którzy widzą chorobę wszędzie tam, gdzie coś nie pasuje do ich sposobu pojmowania świata, życia i postępowania. Wstydźcie się! Nie tak brzmiało Słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
maura4 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 20:26 Byli życzliwi dopóki udawała, że jest hetero, dopóki nie mówiła o tym głośno. Gdyby rzeczywiście byli niej życzliwi, to powinna otrzymać od nich wsparcie, właśnie wtedy, kiedy ogłosiła to światu. Otrzymała niechęć i ostracyzm. To nie była życzliwość, a skrywana niechęć, która tylko czekała na moment, w którym może się uajwnić. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ag_o Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 19:27 nie chodzi o nic osobistego: nie dziwię się ludziom, którzy nie chcą posyłać swoich dzieci do szkół, w których uczą lub są wychowawcami geje i lesbijki nie dziwię się dyrektorowi, który dba o to, żeby szkoła była przez rodziców ceniona, żeby szkoła miała uczniów a nauczyciele pracę nie dziwię się nauczycielom, że nie chcą iść na bezrobocie, Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ag_o Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 19:47 > właśnie wtedy, kiedy ogłosiła to światu PS: może sobie trąbić na cały świat o swojej orientacji, ale w tym jej ból, że cały świat ma to w d...ie, dopóki nie dotyczy to wychowania dzieci, co imho świadczy o zdrowym instynkcie samozachowawczym Odpowiedz Link Zgłoś
bitle0011 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 25.06.10, 17:02 Chyba jesteś śmieszna i nie wiesz jaka była sytuacja dokładnie. Jezeli kto od samego początku pyta ją przed przyjeciem do pracy, czy jest lesbijką bo przeciez wiadomo, co by to ZNACZYŁO DLA DYREKTORA to chyba jest to żałosne pytanie, nie prawdaż? ŻADNEGO ZWIAZKU NIE MA ORIENTACJA DO PRACY W SZKOLE !! co z tego, ze lesbijka bedzie uczyla wasze dzieci ? nie znaczy to, ze na nie leci, jestescie smieszni, conajmniej mowiac.. kazdy ma prawo żyć, kochac, a co jezeli związki KOBIETA- MĘŻCZYZNA będą nienormalne ? wszystko na świecie jest normalne, a jezeli jestescie na tyle nieinteligentni, ze nie potraficie tego tolerowac, to swiadczy tylko o waszym konserwatywnym przywiązaniu do edukacji, i do braku WIEDZY ! Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 26.06.10, 10:17 GRATULUJĘ !!!! czytania ze zrozumieniem !! dopóki trwało milczenie - wszyscy byli życzliwi ???????????????? "głupich nie sieją nie orzą" bolesne tylko , że są ONi w szkole , po tej drugiej stronie (domyślam się Twojej tożsamości) Twój tekst , to właśnie wielka manifestacja homofobii i głupoty przepełniona jadem i nienawiścią Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re:Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 26.06.10, 11:29 GRATULUJĘ czytania ze zrozumieniem !!!!!!!!!!! malwino222b "wszyscy byli życzliwi dopóki trwało milczenie " ???????????? no cóż ? "głupich nie sieją nie orzą" ale przykre , że są w szkole , po tej drugiej stronie Twój tekst malwino222b , to właśnie manifestacja homofobii i głupoty , przepełniona jadem i nienawiścią , ale Ty chyba tego nie rozumiesz !!! jak również nie zrozumiałaś, że odkryłaś się tym swoim tekstem , wiemy kim jesteś !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 15:21 Kilka lat temu spotkałam cię na Manifie w Łodzi, w "pozorowanej" ciązy, a ponieważ mieszkamy w miescie, gdzie wszyscy wszystkich znają, lub znają tych, którzy znają innych, wiedziałam, że jesteś z dziewczyną. Co wiecej, ja BYŁAM pewna, ZE TY NAPRAWDĘ jestes w ciazy I JEST TO WASZE DZIECKO - doswiadczenia po Londynie, gdzie takie sprawy są na porzadku dziennym - spotkałam taką parę lesbijską z córką z in vitro. Dopiero potem dotarlo do mnie, ze strzeliłam podwójną gafę nie majac w ogóle pojęcia, co robię - coś w rodzaju obcokrajowaca nie rozumiejącego dlaczego w PRL nie da się kupic, ale mozna załatwić. I im dłuzej czytam ten tekst, tym silniej odczuwam, ze to wcale nie chodzi o orientację - chodzi de facto o odstawanie od stada, inność, odmienną formułę zycia, inny pomysł na to zycie, wiernosc sobie i chyba bezkompromisowość. Grupy ludzkie oparte na hierarchii organicznie nie trawią takich odstawjących jednostek, bo one wprowadzaja ferment i tak naprawdę nie jest istotne czy chodzi o seksualnosc- w tym HOMOSEKSUALNOSC, poglądy polityczno-ideowe, narodowść czy wreszcie chęć reform i zmiany jakiegoś miejsca na lepsze, bliższe ideałowi intelektualnemu, formule sympozjonu. Wreszcie przestaje w ogóle chodzić o cokolwiek, oprócz pozbycia się takiej osoby z danego miejsca, w białych rekawiczakach - tak, aby ona sama nie chciała już tam wracać. Mozna wylecieć z czyjegoś seminarium, bo jest się "lewakiem" - uniwersytet niczego nie zmienia w świadomości, to tylko pozory, mozna zostać pobitym prawie do nieprzytomnosci za kolor skóry i akcent przez kolegów, z ktorymi poszło sie na wspólny mecz. Ten polski problem nie lezy w homofobii, to tylko jedna z odmian, lezy w fizycznym wręcz leku przed wszystkim, co inne, przed kazdym, kto nie jest homogeniczny, kto odstaje - bardzo szybko wiązę się to z łatką wariatki, Żyda, lesby, lewaka, ekooszołoma, mohera( ze względu na ageizm) wraz ze wszystkimi konsekwencjami wykluczeniowymi. Geopolityka nauczyła Polaków, ze trwają dzięki wspolnocie rozumianej jako zbiór zamknięty wzmacniany szowinistycznym potencjałem katolicyczmu *( nie religii) i takie są własnie efekty. Marta Zdanowska Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 15:34 Racja. Mysle tez, ze polska tolerancja toleruje juz inoosc, ale w postaci schowanej, bojacej sie, zalęknionej. Poki "wszyscy wiedzieli", ale ona nie "afiszowala sie", to szkola jeszcze jakos to znosila. Natomiast Polak nie toleruje mowienia na glos o innosci Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 16:21 Szkola jest miejscem, ktore ma wykonywac okreslone zadania wedlug okreslonych regul. Szkola nie jest prywatnym klubem, gdzie kazdy moze przyjsc i 'wyrazac swoja odmniennosc'. Szkola jako instytucja ma zatem prawo domagac sie zarowno od swoich funkcjonariuszy, jak i uczniow podporzadkowania sie okreslonym normnom. Bycie nauczycielem w takiej szkole nie jest w Polsce przymusowe. Jezli ktos czuje sie zle w ramach wymagan jakie tam sie stawia, moze sobie znalezc sobie inne miejsce. Moze na przyklad zalozyc szkole eksperymentalna dla dzieci rodzicow, ktorzy na wlsana odpowiedzialnosc zgodza sie na to, aby dzieci tam uczeszczaly. Zaden dyrektor szkoly nie udaje sie na przyklad do darkroomow, zeby tam bywalcow uczyc twierdzenia Pitagorasa. Niechez wiec nikt nie pakije sie do szkoly, zeby dawac wyraz swoim upodobaniom dowolnym. Jak juz chca walczyc o nalozemnie na kazdego przymusu wysluchiwania o ich homoseksualnych wakacjach, to niech zmontuja partie, pojda do swojego posla, albo zdobeda odpowiednia liczbe miejsc w Parlamencie i przeforsuja odpowiednia ustawe przewidujaca kare co najmniej piec lat wiezienia za niepodporzadkowanie sie nakazowi ogladania homofotek z urlopu. Zas co do autorki uzalajacej sie nad przesladowaniami, najwyrazniej przez nia sama prowokowanymi, to moze wrto jej przytoczyc powiedzenie autorstwa O. Wilde'a (faceta, ktory rzeczywiscie doznawal niesprawiedliwego i okrutnego traktowania przez system jego sklonnosci homo), ze mianowicie bycie przesladowanym nie swiadczy jeszcze o slusznosci czyjejs sprawy. To samo chcialoby sie zadedykowac ciotkom rewolucji homoseksualnej plci obojga (a nawet trojga w porywach). Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 17:14 stoniec napisał: > Szkola jest miejscem, ktore ma wykonywac okreslone zadania wedlug okreslonych > regul. Szkola nie jest prywatnym klubem, gdzie kazdy moze przyjsc i 'wyrazac > swoja odmniennosc'. Szkola jako instytucja ma zatem prawo domagac sie zarowno o > d > swoich funkcjonariuszy, jak i uczniow podporzadkowania sie okreslonym normnom. szkoła to miejsce, w którym młody człowiek ma poznawać świat, jego niesamowitość, różnorodność i dziwność. Szkoła ma wpajać otwartość na to nieznane i inne, ma uczyć szacunku do siebie i innych, a tego nie zapewnią żadne sztywne normy, tylko dialog i żywe obcowanie z otoczeniem. Szkoła dokładnie jest tym miejscem, gdzie każdy może (i powinien!) i wyrażać swoją odmienność. Powinna nas łączyć życzliwość do każdej odmienności, a nie agresja i sztywne posłuszeństwo wobec bezrefleksyjnych norm. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 17:57 Rozumiem, ze jak ktos jest odmienny w ten sposob, ze lubi szydzic z rudych i grubych, to mu te mu wyrazanie tej odmiennosci powinna szkola zapewnic. Wie Pani co, pani melanie, problem polega na tym, ze jak pan powie kelnerowi w kanjpie, zeby wyczyscil pani buty, to on w najlepszym razie odpowie, ze to jest restauracja i tu sie podaje posilki. Tymczasem od jakiegos czasu przyjelo sie, ze szkola to jest omnibus, ktory ma zapewnic wszystko, w szczegolnosci to, czego nie chce sie robic innym instytucjom: rodzinie, policji, sluzbie zdrowia, knajpie wlasnie i czemu tam jeszcze. Nasza bohaterska lesbijka tez ma pretensje do szkoly, ze jej tam nie kochaja, ze zdjec nie chca ogladac, wrazeniami z wakacji dzielic. Czy ona aby nie pomylila miesjca pracy z gabinetem psychoterapeuty? Nikt, nie wazne o jakiej orientacji, nie ma prawa wymagac od drugiego, zeby sie towarzysko zadawal z kims innym tylko dlatego, ze dziela ten sam pokoj nauczycielski. Jak mnie nudza bajdurzenia amatora motocykli, to go nie slucham i w najgorszym razie sie przesiade gdzie indziej. Ale Motocyklista nie zakabluje mnie natychmiast do supertolerancyjnej gazety z tego powodu. Lesbijka natomiast oczywiscie poleci sie skarzyc na homofobie, opresje, ostracyzm i inne tego typu ideologiczny chlam..., bo ktos sie przesiad, a ktos inny spojrzal tak z ukosa... Szkola w dzisiejszych czasach powinna byc szkola minimum: zapewniac nauke, wychowanie w duchu poszanowania prawa i tyle. Reszte nicech sobie zalatwiaja ludzie w prywatnym zakresie. Jakby szkola nie nie wystepowala w roli organizatorki potancowek i biura podrozy od wycieczek, to nikt by sie nie czepial uczennic z kim na te imprezki przychodza. Wybralyby takie towarzystwo, jakie im pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Czy to jest kwestia seksualności? 21.06.10, 18:41 stoniec napisał: > Rozumiem, ze jak ktos jest odmienny w ten sposob, ze lubi szydzic z rudych i > grubych, to mu te mu wyrazanie tej odmiennosci powinna szkola zapewnic. bardzo trafną definicję tolerancji i jej braku podał użytkownik piotr7777: "Proponuję zapamiętać raz na zawsze podstawową kwestię - tolerancja to nie akcpetacja a jej brak połączony z wyrozumiałością. Natomiast nietolerancja to brak zarówno akceptacji jak i zrozumienia dla odmienności." nie na każde zachowanie można zezwalać, ale trzeba być wyrozumiałym, przedstawiać różne punkty widzenia i o tym dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy to jest kwestia seksualności? 23.06.10, 23:37 Całkowicie zgadzam się, nic dodać, nic ująć! Nie mam nic przeciwko "homo-", ale dlatego, że w ogólne mnie nie interesuje to, co ludzie, i z kim, robią pod kołdrą. Natomiast zaczyna mnie coraz bardziej drażnić obnoszenie się z rzeczywistymi/urojonymi problemami, z jakimi osobnicy "homo-" spotykają się w życiu. Żebym był dobrze zrozumiany: nie obchodzi mnie w ogóle orientacja seksualna innych ludzi, natomiast uważam, że zgodnie z zasadami savoir-vivre o pewnych sprawach w towarzystwie nie mówi się, po prostu nie wypada pytać o orientację seksualną, ale też obnoszenie się ze swoim "homo-" zakrawa na ekshibicjonizm, dlatego może nie tak bardzo dziwna jest niechęć otoczenia. PS. Szkoła jako omnibus - piękne określenie! Jakżeż prawdziwe! Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 13:05 ...obnoszenie sie ze swoim hetero rowniez? Odpowiedz Link Zgłoś
sharn1 Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 18:57 A co to jest obnoszenie się z hetero? Posiadanie dzieci (tak jak autorka arta sugeruje)? Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 19:31 A co to jest obnoszenie sie homo? Odpowiedz Link Zgłoś
pavle Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 21:45 > A co to jest obnoszenie się z hetero? Jesteś żonaty? Nosisz obrączkę? Wyprawiałeś ślub (z zaproszonymi gośćmi) a później wesele? Byłeś gościem na czyimś? To wszystko mierzone tą samą miarą trzebaby nazwać właśnie "obnoszeniem się z heteroseksualizmem". Co jest oczywiście absurdem takim samym, jak wydumane "obnoszenie się z homo". Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 22:42 pavle napisał: > > A co to jest obnoszenie się z hetero? > > Jesteś żonaty? Nosisz obrączkę? Wyprawiałeś ślub (z zaproszonymi > gośćmi) a później wesele? Byłeś gościem na czyimś? > > To wszystko mierzone tą samą miarą trzebaby nazwać właśnie > "obnoszeniem się z heteroseksualizmem". Co jest oczywiście > absurdem takim samym, jak wydumane "obnoszenie się z homo". Chyba nie zrozumiałe(a)ś istoty problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 22:41 tlenek_wegla napisał: > ...obnoszenie sie ze swoim hetero rowniez? Oczywiście!! Odpowiedz Link Zgłoś
funkenschlag Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 23:48 > (...) Natomiast zaczyna mnie coraz bardziej > drażnić obnoszenie się z rzeczywistymi/urojonymi problemami, z > jakimi osobnicy > "homo-" spotykają się w życiu. Żebym był dobrze zrozumiany: nie > obchodzi mnie w > ogóle orientacja seksualna innych ludzi, natomiast uważam, że > zgodnie z zasadam > i savoir-vivre o pewnych sprawach w towarzystwie nie mówi się, po > prostu nie > wypada pytać o orientację seksualną, ale też obnoszenie się ze > swoim "homo-"(...) OK, w takim razie we wrześniu, jak wszyscy oglądają zdjęcia z wakacji, osoba homoseksualna ma również prawo do podzielenia się swoimi wakacyjnymi wspomnieniami z partnerką/-em. Wg ciebie będzie to "obnoszenie się"? Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy to jest kwestia seksualności? 25.06.10, 01:01 funkenschlag napisał: > > (...) Natomiast zaczyna mnie coraz bardziej > > drażnić obnoszenie się z rzeczywistymi/urojonymi problemami, z > > jakimi osobnicy > > "homo-" spotykają się w życiu. Żebym był dobrze zrozumiany: nie > > obchodzi mnie w > > ogóle orientacja seksualna innych ludzi, natomiast uważam, że > > zgodnie z zasadam > > i savoir-vivre o pewnych sprawach w towarzystwie nie mówi się, po > p > rostu nie > > wypada pytać o orientację seksualną, ale też obnoszenie się ze > > swoim "homo-"(...) > > OK, w takim razie we wrześniu, jak wszyscy oglądają zdjęcia z wakacji, osoba ho > moseksualna ma również prawo do podzielenia się swoimi wakacyjnymi wspomnieniam > i z partnerką/-em. Wg ciebie będzie to "obnoszenie się"? A czy takie, publiczne, oglądanie zdjęć z wakacji jest w dobrym tonie? Mam wątpliwości! Trzeba umieć oddzielać sprawy prywatne od służbowych! Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 zdjęcia z wakacji 25.06.10, 11:00 > OK, w takim razie we wrześniu, jak wszyscy oglądają zdjęcia z wakacji, osoba ho > moseksualna ma również prawo do podzielenia się swoimi wakacyjnymi wspomnieniam > i z partnerką/-em. Tak. Ma. I pytanie brzmi - dlaczego Konarzewska tego nie zrobiła? Reakcja mogłaby ją samą zaskoczyć pozytywnie. Jednak ona wolała wejsc w system nie mówienia, udawania, dostosowywania sie do heteromatrixu, który de facto własnymi rekami budowała, tak dzielnie przeciw niemu walcząc, lokalizując sie na pozycji ofiary, ktora ma w sobie spory potencjał wygody... Dlaczego tych zdjec nie pokazała we wrześniu? Czy ktoś mi moze odpowiedzieć na to pytanie? Wiem, bała się. Ale o paradoksie - tak strasznie sie bojąc postanowiła walczyć o prawa jednostek przeladowanych, wiec jednak nie bała sie aż tak. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: zdjęcia z wakacji 25.06.10, 11:24 hermina5 napisała: > > OK, w takim razie we wrześniu, jak wszyscy oglądają zdjęcia z > wakacji, osoba ho > > moseksualna ma również prawo do podzielenia się swoimi wakacyjnymi > wspomnieniam > > i z partnerką/-em. > > Tak. Ma. I pytanie brzmi - dlaczego Konarzewska tego nie zrobiła? A skad wiesz,z e nie zrobiła???? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: zdjęcia z wakacji 25.06.10, 11:41 BO JASNO NAPISAŁA TO NA POCZĄTKU ARTYKULU! Mam zacytować - prosze bardzo, strona 3 : "Na pierwszej po wakacjach radzie pedagogicznej nauczycielki opowiadają sobie, gdzie były, pokazują zdjęcia, opowiadają o dzieciach, umawiają się na piwo, na które przyprowadzają mężów. Ja tak nie mogłam. Nie miałam jak się z nimi zaprzyjaźnić. Byłam obca. A co najgorsze - nieszczera. Dwa lata temu zostałam wychowawczynią klasy. Zaprzyjaźniłam się z uczniami. Podczas zajęć integracyjnych klasa zadawała pytania, ja odpowiadałam. Niektórzy nauczyciele odmawiali i nikt im się nie dziwił, ale ja nie chciałam się odgradzać od klasy. Pytania najpierw były łatwe: dlaczego noszę na głowie kolorowe zawoje? Czy to ma związek z moją wiarą? Czy wierzę w Boga? Potem pojawiły się trudniejsze: Czy ma pani męża? Nie chce pani? A dziecko? Nie? Czy dlatego, że jest pani feministką? Odpowiadałam oględnie. Takie kłamstewka dają poczucie bezpieczeństwa - nabrałam się na to. " Sama przyczyniła sie do budowanai hetromatrixu, z którym walczy. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Czy to jest kwestia seksualności? 22.06.10, 22:16 Ple ple ple, bez obrazy. Ubogi jest ten, komu bycie homoseksualista kojarzy sie jedynie z aktem seksualnym. W Polsce bycie homoskeksualista to znaczy bycie Innym, a najczesciej Innym-Obcym. Jakbys zreszta czytal tekst, ktory tak wylewnie komentujesz, wiedzialbys, czemu homoseksualna nauczyciela w polskiej szkole ma problem, chociaz, jak to byles laskawy ujac 'nie prowadzi lekcji w darkroomie'. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy to jest kwestia seksualności? 23.06.10, 23:49 bene_gesserit napisała: > Ple ple ple, bez obrazy. > > Ubogi jest ten, komu bycie homoseksualista kojarzy sie jedynie z > aktem seksualnym. W Polsce bycie homoskeksualista to znaczy bycie > Innym, a najczesciej Innym-Obcym. Jakbys zreszta czytal tekst, > ktory tak wylewnie komentujesz, wiedzialbys, czemu homoseksualna > nauczyciela w polskiej szkole ma problem, chociaz, jak to byles > laskawy ujac 'nie prowadzi lekcji w darkroomie'. > A nie uważasz przypadkiem, że obnoszenie się z seksualnością (obojętnie, homo czy hetero) w ogóle nie należy, hmmm, do dobrego tonu? W Polsce nie ma problemu "antyhomo-", antysemityzmu i innych "anty". Polska wspólnota plemienna (bo Polacy nie są społeczeństwem, lecz właśnie wspólnotą plemienną) nie toleruje żadnej inności, żadnego wystawania ponad/poza szereg, (jak w znanej anegdocie o "polskim kotle" w piekle, którego nie trzeba pilnować), innego odcienia, w ogóle inności, nieważne na czym miałaby ona polegać. Odpowiedz Link Zgłoś
brittany Re: Czy to jest kwestia seksualności? BIGOCI 23.06.10, 20:24 bigoci - osoby ktore wolaja ze nie mozna przychodzic do szkoly i obnosic sie z wlasnymi przekonaniami.Ale KK moze przychodzic do szkoly i obnosic sie ze swoimi przekonaniami. Polska to nie na wschod od zachodu to zascianek. Odpowiedz Link Zgłoś
sharn1 Re: Czy to jest kwestia seksualności? BIGOCI 24.06.10, 19:00 brittany napisała: > bigoci - osoby ktore wolaja ze nie mozna przychodzic do szkoly i > obnosic sie z wlasnymi przekonaniami.Ale KK moze przychodzic do > szkoly i obnosic sie ze swoimi przekonaniami. > Polska to nie na wschod od zachodu to zascianek. Może jestem głupi, ale wolę protesty przeciwko religii w szkole (słuszne) niż akceptację działań aktywistki homoseksualnej w szkole. Tyle, że pewnie jestem zacofany i głupi. Zdecydujcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Czy to jest kwestia seksualności? BIGOCI 24.06.10, 19:32 Niestety jestes... Odpowiedz Link Zgłoś
thecheshirecat Re: Czy to jest kwestia seksualności? 23.06.10, 20:45 Stoniec, Promyczku Kochany, szkoła publiczna, podlega prawom Rzeczpospolitej Polskiej (czyli tego kraju w ktorym mieszkasz). I zobacz, co mowi konstytucja (uwaga trudne slowo: taka ustawa zasadnicza, ktorej podlegaja wszystkie inne prawa), na ten temat. Konstytucja RP. ( Art. 47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (to w praktyce znaczy, ze ta pani, ma prawo do nieszykanowania z powodu tego, jak spedza urlop i z kim spedza ten urlop. To tez znaczy, ze jak jest nauczycielka i jedzie na urlop z dziewczyna to nic nikomu do tego.) Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. (Kazdemu, czyli nauczycielowi rowniez. Jak uwaza, ze jest lesbijka, to, Stoniec Promyczku Ty moj, wyobraź sobie, zgodnie z polska konstytucja ma prawo to mowic (to to trudne slowo 'rozpowszechnianie' ). Zwroc uwage, ze w konstytucji nie jest napisane, ze moze to mowic, pod warunkiem ze nie jest lesbijka). Art. 65. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. (A to Stoniec, moj miły, nie oznacza, ze jak jej sie nie podoba coś to moze sobie isc gdzie indziej. To znaczy, ze jak jej sie ten zawod podoba, to moze go wykonywac. Gdyby nie mogla, to w ustawie zasdaniczej, byloby napisane ze nie dotyczy pani Marty, bo jest lesbijka). Ale jest tez punkt w konstytucji o tym Stoniec, ze mozesz sobie sam wlasna szkole zalozyc, jak nie chcesz do publicznej dzieci posylac. A Stoniec, Złociutki, pytanie: czy to, ze ta Pani jest lesbijka to znaczy, ze rozbioru zdania nie potrafi przeprowadzic na polskim albo Chlopow omowic? Bo mnie nie obchodzi co nauczyciel robi po godzinach, interesuje mnie co dziecko po jego lekcjach umie. Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 08:47 i tu powstaje pewien problemik, taka kolizyjka interesików mój drogi konstytucjonalisto:ponieważ prawa konstytucyjne dotyczą wszystkich, mnie również. ja, w myśl artykułu 54 MAM PRAWO do pozyskiwania informacji. Oznacza to, że to jak decyduję o tym, czego chcę słuchac a czego nie. Ktoś taki jak ta Pani, informując nachalnie w miejscu publicznym wszystkich o swojej przypadłości, nie daje mi szansy na skorzystanie z tego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
pavle Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 21:53 > Ktoś taki jak ta > Pani, informując nachalnie w miejscu publicznym wszystkich o swojej > przypadłości, nie daje mi szansy Patrz, to zupełnie jak ksiądz chodzący w sutannie (nigdy nie wiadomo, z której strony może nadciągnąć!) albo jak Ty który pewnie nosisz, albo będziesz kiedyś nosił... najzwyklejszą obrączkę. A może ja nie życzę sobie wiedzieć, że masz żonkę? Bo uważam że tak tępy facet nie zasługuje na żadną. Bo trudno mi żyć z myślą że jakaś niewinna istota dała się omamić. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 09:22 Wlasciwie to juz nie chce mi sie wiecej nabijac kasy cwaniako z gazetki klikaniem, ale jak widze kogos, kto sie tak strasznie meczy mysleniem, to litosc ogarnia. Nie moge Gwiadko ty moje 'zobaczyc, co mowi Konstytucja, bo: Konstytucja nie potrafi mowic a dzwiekow nie mozna zobaczyc. Prosze mi napisac, Obloczku kochany, gdzie autorka skarzy sie, ze nie chroniono jej 'zycia prywatnego' (czy to aby nie ona narazala owo zycie wywlekajac je na bruk?, 'rodzinnego' (czy ma takie?), czy ktos jej zabranial decydowania o jej zyciu osobistym, czy miejsce pracy jest miejscem uprawiania 'zycia osobistego, czy miejscem publicznym? Kto ta pania szykanowal ' z powodu spedzania urlopu?'. W jaki sposob? Czy przez to, ze nie chcial sluchac o cudzie homoseksualnych wakacji. Czy Konstutycja mowi cos o obowiazku sluchania wszystkiego, co sobie zapragnie powiedziec niewiarygodnie wrecz bohaterska p. Marta. 'Dobre imie', czy aby p. Marta sama troche go nie szarga? Wolnosci pogladow nikt tej heroinie nie odebral, Jowiszku ty moj. Najlepszym dowodem, ze pewne pisemko wyborcze poswiecilo z hektar lasu na jej lkania. Z wolnosci robiena kupy nie wynika moj ty Ksiezycu, ze mozesz ja robic, gdzie ci sie podoba. A jakby p. Marta odkryla w sobie stanistke, to tez wolno by jej bylo mowic o tym, zamiast o rozbiorze zadnia zlozonego? 'Wolnosc wyboru zawodu oraz wyboru miejsca pracy' - no jak wolno, to sproboj neptunku pojsc do firymy produkjacej czolgi i powiedziec, ze maja cie zatrudnic, bo wprawdzie czolg ostatni raz na oczy widziales/as w serialu o czterech pancernych (nie liczac psa)ale tak ci sie zachcialo i juz, a tu jest Konstytucja, ktora mowi, wiec morda w kubel i zatrudniac mnie natychmiast. Nawiaem mowiac p. Marty nikt nie zwalnial, tylko proponowano jej przeniesienie sie do mniej anty,faszystowskiej,opresyjno,nietolerancyjnej instytucji. Nie chciala? Czyzby byla nie tylko lesbijka, ale i masochistka? Nic nie wiem o zdolnosciach tej pani do rozbierania, a co do chlopow, to pzrypuszczm, ze ma z tym klopoty... Ale serio, Ksiezycu ty moj platynowy, to ciesze sie, ze na koniec przyznalas/es mi racje, bo tez uwazam, ze, dgyby p. Marta ograniczyla sie do rozbioru (nie rozbierania) Chlopow i dala sobie spokoj z szerzeniem plomienia rewolucji homoseksualnej na terenie szkoly, to nikt by sie na nia nie dasal... No ale ona najwyrazniej lubi jak ja przesladuja. Dos, dosc nabijania kasy cwaniakom w gazetce! Odpowiedz Link Zgłoś
thecheshirecat Re: Czy to jest kwestia seksualności? 25.06.10, 06:52 @ stoniec o Wielki Semantyku, pozwol, ze jedynie sie odniose do Twoich argumentow dotyczacych sprawy, a nie semantyki, poniewaz Twoja analiza semantyczna slowa ‘mowi’ rozlozyla mnie na lopatki. re argument o czolgach. Nie martw sie, nie wyrazam najmniejszej checi pracy przy budowie czolgow. Dlatego ze budowanie czegos, co zabija ludzi i niesie zniszczenie, jest sprzeczne z moim systemem wartosci. Ale wydaje mi sie, ze zle zrozumiales mnie. To ze np Ty chcesz pracowac przy tym to Twoj wybor, a poniewaz masz gwarantowana wolnosc wyboru zawodu, to ja nie bede Ci mowic, ze nie masz prawo go wykonywac, dlatego ze ja uwazam, ze zabijanie ludzi jest niemoralne. Rozumiem, ze przytoczyles/as ten argument dlatego, zeby wykazac, ze wolnosc wyboru zawodu jest ograniczona kwalifikacjami. Zgoda pelna, ale o tym to juz decyduje bezposrednio pracodawca, a nie Ty, albo jakis ekspert od budowy czolgow. Natomiast w odniesieniu do nauczycielki z arytkulu Twoj argument jest calkowicie chybiony. Ta pani z wyksztalcenia jest polonistka i pracuje jako polonistka. I ma pelne prawo do wykonywania tego zawodu, a fakt ze jest lesbijka nijak sie ma do pracy. Piszesz, ze jak sie jej nie podoba to moze odejsc. Poniewaz, nie zrozumiales poprzedniego argumentu wyraze to przez paralele. To tak jakbys osobie, ktora nie je pewnych dań (bo jest np. wegetarianine, jainem, żydem czy muzułmaninem) i mowi glosno o tym, ze nie zje schabowego bo to jest wbrew niej, powiedział, że jak sie jej kuchnia polska nie podoba to może wyjechac za granice. Otoz Polska to jest panstwo wszystkich obywateli, a szkola jest publiczna, czyli rowniez dla wszystkich obywateli. Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales mnie. Tej Pani narazila sie na ostracyzm, poniewaz nie chciala ukrywac tego kim jest i chciala powiedziec prawde. Mowienie prawdy to nie to samo co ‘wywlekanie na bruk’. A nawiesem mowiac, pani Marty nikt nie zwalnial, i powiem Ci, ze mam dziwne przeczucie, ze nie zwolni, bo bedzie sie bac o pozwu o bezprawne zwolnienie. Za to z tego, co ta Pani pisze wynika, ze zamierzaja przez presje psychiczna doprowadzic do tego, zeby sama odeszla. I to dochodzimy do meritum: bo pani Marta jest szykanowana dlatego ze wystapila przeciwko grupie. I stoniec, Gwiazdo Najjasniejsza, powiedz mi, zdazylo Ci sie kiedys samotnie przeciwstawic samotnie silnej grupie, albo przelozonemu od ktorego zalezy Twoja praca? Jak grupa kopala slabszego kolege, a Ty widziales te sytuacje i byles sam jeden to miales odwage sie przeciwstawic? Wydaje mi sie, ze nigdy nie byles w sytacji, w ktorej musiales sie przeciwstawic grupie w imie wartosci i dlatego nie rozumiesz w jakiej sytuacji jest Pani Marta i mozesz jej radzic, zeby sobie prace zmienila. Ale najwyrazniej ta pani nie jest konformistka. No a z tym rozbieraniem chlopow to mnie juz rozwaliles (tak na margnesie, to skoro nie czytales, to podpowiem, ze chlopi sie w tej ksiazce nie rozbieraja. Jagna sie rozbiera). Chwyciles przynete i nie przepusciles okazji, zeby sobie pokpic. I masz racje, kiedy piszesz, ze nie musisz sluchac o czyjes orientacji. Kpina to nie to samo co zart. Bo to tak – wracajac do Twoich czolgow- jakbys Ty pracowal jako eskpert od budowy czolgow, a za kazdym razem, gdy mowisz komus o tym zawodzie, slyszal od rozmowcy: Tak? A co sobie kompensujesz ta budowa dlugich luf? (Strasznie smieszne, nie? Zart na tym samym poziomie, co Twoja kpina). Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Czy to jest kwestia seksualności? 27.06.10, 10:04 Kot z Ch. powinien miec wiecej zrozumienia dla pewnego typu poczucia humoru. Chyba, ze i usmiech mu zniknal. A moze, wrecz przecienie, wlasnie dlatego lezy na lopatkach, ze tarza sie ze smiechu? Wtedy mielibysmy z Kotem Ch. cos wspolneg - ja tez sie tarzam ze smiechu odnotowujac kolejne rekordy liczby klikniec na tym forum. Jakze mocno bijace musi byc zrodlo tej paranoi! Odpowiedz Link Zgłoś
krzyjez Re: Czy to jest kwestia seksualności? 24.06.10, 11:27 Najbardziej spodobało mi się "Szkola jako instytucja ma zatem prawo domagac sie zarowno od swoich funkcjonariuszy, jak i uczniow podporzadkowania sie okreslonym normnom." Ciekawe podejście do szkoły, rozumiem, że dyrektor w tym systemie to oficer polityczny :) Odpowiedz Link Zgłoś
bdr529 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 20:19 Muszę przyznać, że i ja jestem głęboko rozczarowany wyżej opisaną sytuacją. Już sam fakt, iż osoba "inna" pod względem orientacji seksualnej w kraju mieniącym się, wzgl. aspirującym do miana nowoczesnego w dalszym ciągu czuje się zmuszona do publicznego obnażenia swoich intymnych spraw, bo widzi w tym jedyne wyjście z matni, to znak, że coś tu nie gra. Wyjątkowy niesmak budzi okoliczność, iż dzieje się to w szkole. W miejscu eo ipso przewidzianym do kształcenia w duchu otwartości, tolerancji i zdrowego krytycyzmu. Proszę się nie śmiać - nie jestem romantycznym marzycielem, tylko obserwatorem codzienności szkolnej moich dzieci. Niestety, nie jest to szkoła polska, tylko niemiecka. Konkretnie w Berlinie, Friedrichshain. Nikogo tu nie interesuje, czy nauczyciel jest homo, czy hetero. Gdyby ktoś z grona pedag. na to zwrócił uwagę i próbował wydawać sądy, nikt by z nim nie chciał rozmawiać. Nie mam co do tego wątpliwości, bo utrzymuję kontakt ze środ. szkolnym. Być może wynika to z tego, że w tak rozmaitym społeczeństwie nie ma innego wyjścia, jeśli myśli się o pokojowej koegzystencji jego członków. Oczywiście, są problemy z tolerancją, ale ludzie - burmistrz tego miasta jest gejem, podobnie minister spraw zagr. Problemy związane z orientacją seksualną są omawiane, ale na zupełnie innym poziomie i w zupełnie innym duchu. To jest dla mnie kultura stosowana na co dzień. Na koniec: Szanowany przeze mnie proboszcz parafii św. Maurycego chodzi po kolędzie także do homoseksualistów, święci ich mieszkania i wypisuje C+M+B.... na drzwiach. To samo dotyczy wizyt u ludzi po rozwodach (dla katolików maści Rydzyka to zapewne Sodoma i Gomora. Dla mnie to otwartość na człowieka i jego problemy a często bardzo pogmatwane ścieżki życia, których osąd należy wyłącznie do Boga) Msze niedzielne są pełne. Więc co? Można? Można! Życzę Pani Konarzewskiej siły i wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 21:40 Świetne, nie śmiałam już tu przytaczać Francji czy Holandii gdzie też nie ma dyskusji tego rodzaju, czyli bezinteresownego czepiania się. No w sumie nigdzie go nie ma. Moi znajomi w Alicante mają przyjaciół gejów, nie gejów, kogo to obchodzi? Część ludzi ma tak, część inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
gapciogirl Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 09:41 Uczyła mnie Pani tylko przez jeden semestr (rok 2007). Zawsze imponowała mi Pani swoim upartym dążeniem do celu. Tym, że nie bała się Pani swojej kolorowej natury i co najważniejsze swojego zdania. Podoba mi się to, że umie Pani rozmawiać z młodzieżą. Trzymam za Panią kciuki. Ma Pani moje wsparcie. Katarzyna Surowik Odpowiedz Link Zgłoś
fraulein Trzymaj się Marta! 21.06.10, 09:57 Jesteś dzielna! Przekazujesz młodzieży wspaniałe wartości :) Tylko prawda się liczy! Trzymam za Ciebie kciuki, za Twoja dalszą pracę pedagogiczną, doktorat i książkę. Anna Nowakowska koleżanka z Gender Studies Odpowiedz Link Zgłoś
sharn1 Re: Trzymaj się Marta! 24.06.10, 19:16 Bez urazy, ale jaka to wspaniała wartość być homo? Przecież to norma prawda? Tak więc przekazywanie dzieciom że jest się homo to chyba raczej przekazywanie dzieciom że słońce świeci. Genialny pedagog. Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Trzymaj się Marta! 24.06.10, 19:32 Dokladnie taka sama wartosc, jak przekazywanie , ze jest sie hetero... Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 09:48 Ta pani mówi o zaszczuciu, ostracyzmie, jakiego ostatnio doznała. A to jest zwykła nieprawda. Dowód: Marta Konarzewska od wielu lat aktywnie działa w środowiskach lesbijskich. Pod swoim nazwiskiem. Nic więc ostatnio się nie wydało, jeżeli ktoś chciałby ją prześladować za jej orientację, to zrobiłby to już wiele lat temu. Do "wyguglania" są jej artykuły np. z 2005r. Jedno pani Marta osiągnęła takim artykułem: NIETYKALNOŚĆ. Teraz już żadna dyrekcja nie odważy się jej zwolnić - bo to na pewno byłby przejaw straszliwej homofobii. Brakiem rzetelności dziennikarskiej jest nieprzedstawienie wypowiedzi innych osób ze szkoły, w tym wicedyrektorki. Może to trochę inaczej wygląda - może jej niechęć tak naprawdę oznacza OBAWĘ, ale nie przed fizyczną agresją, a przed późniejszymi pomówieniami co do przebiegu rozmowy? Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 10:09 Nie bardzo rozumiem, myślisz, że jeśli ktoś jawnie występuje tu i tam, to znaczy, że się nie spotyka z prześladowaniem? A powiedz mi, ile osób jest u ciebie w pracy? A ile gejów i lesbijek, są jacyś ujawnieni? A jeśli nie, to dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 13:40 U mnie w pracy są ujawnieni geje, zapewne nie wszyscy, bo nikt nikogo o to nie pyta. Jeden nawet spotkał się niedawno z chamskim zachowaniem, na co zareagowałem b. stanowczo. No more details. W przypadku p. Marty zwróciłem uwagę, że między coming outem, a ostracyzmem minęło wiele lat, więc ów ostracyzm nie może być spowodowany li tylko wiedzą o jej orientacji. Tyle mówi zwykła logika. Aha, Marta Konarzewska zrobiła znacznie więcej niż coming out. Jest aktywistką homoseksualną. Nie sądzę, aby którakolwiek z jej koleżanek z pracy tak aktywnie zajmowała się swoją heteroseksualnością. To nie jest biedne, zaszczute dziewczątko, o którym coś się wydało i teraz ono cierpi. To osoba wypisująca hasła w stylu "myślę więc LEStem". To osoba (polecam jej artykuł), która twierdzi, że jeżeli ktoś odwraca wzrok na widok dwóch całujących się facetów, to jest homofobem. Miarą czyjejś (...)fobii nie jest czy odwraca wzrok od widoku całujących się mężczyzn, a może namiętnie obłapiających starców hetero, lub osoby otyłej w stroju kąpielowym. Albo zgoła 100% "poprawnej" heteroseksualnie pary w "poprawnym" wieku i o "poprawnym" wyglądzie ...uprawiających seks. A to takie ludzkie... Heterofobia? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 14:02 ggrdl napisał: > W przypadku p. Marty zwróciłem uwagę, że między coming outem, a ostracyzmem > minęło wiele lat, więc ów ostracyzm nie może być spowodowany li tylko wiedzą o > jej orientacji. Tyle mówi zwykła logika. Nie jest spowodowany. Wszystko było OK dopóty, dopóki ze swoją orientacją ograniczała się do szkoły. Kiedy powiedziała głośno, to... "TAKIE RZECZY" są niezgodne ze statutem szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
javariada Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 22.06.10, 15:27 > Aha, Marta Konarzewska zrobiła znacznie więcej niż coming out. Jest aktywistką > homoseksualną. Nie sądzę, aby którakolwiek z jej koleżanek z pracy tak aktywnie > zajmowała się swoją heteroseksualnością. Co za glupota. Heteroseksualisci NIE MUSZA aktywnie walczyc o zrozumienie. To tak jakby powiedziec ze mniejszosc litewska glupio robi dba w Polsce o swoje interesy, skoro Polacy sie ze swoimi tu nie afiszuja. Kompletny brak logiki! Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 22.06.10, 16:12 Nie głupota, a prowokacja. Głupotą jest tego nie dostrzegać. :-))) A co do problemów osób heteroseksualnych - skąd przypuszczenie, że ich nie ma? Że np. samotni ojcowie nie muszą walczyć o zrozumienie? Chodzi o to, że szkoła nie jest dobrym miejscem do takiej walki. Nikt nie odmawia Marcie Konarzewskiej prawa udziału w manifach, pisywania do homo-gazet, czy uprawiania seksu z kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
javariada Nauczycielka mojego dziecka 22.06.10, 18:35 Prowokacje pisemne wymagaja pewnej sprawnosci piora - nie zawsze to odbiorca nie rozumie, czasem nadawca nie odda ;)) Samotni ojcowie to tez w tym kraju problem - i tez, zauwaz, mniejszosc! Schizofrenicy - kolejna mniejszosc, fatalnie i odwiecznie napietnowana, niezrozumiana. Samotne matki, takze napietnowane (to sie chyba najszybciej jednak oswaja). Ludzie skrajnie ubodzy, a szczegolnie ich dzieci w szkolach... Moglabym wymieniac. Rozumiem ze schizofrenik nie bedzie pracowal w szkole raczej, ale dziecko samotnej matki czy ojca do szkoly pojsc musi - i predzej czy pozniej sie wyda, ze rodzina jakas, za przeproszeniem nie taka. Chodzi o to, ze musimy zyc wszyscy razem jakos. Mnie naprawde nie interesuje z kim sypia wychowawczyni mojego dziecka. Natomiast jesli ja lubie i chce sie zaprzyjaznic, to chetnie sie dowiem o jej rodzinie, najblizszych. I wcale mnie to nie zaboli, ani nie wykrzywi moralnie mojego dziecka jesli wychowawczyni powie "w weekend bylam z moja dziewczyna w kinie". No bo w gruncie rzeczy coz to za sensacja! Naprawde zadna. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Nauczycielka mojego dziecka 23.06.10, 10:55 Z całym szacunkiem, ale w miastach samotne matki nie są przedmiotem żadnych ataków. Na wsiach - tu mam ograniczone doświadczenie - też dużo się zmieniło. To są obserwacje nie z tej epoki. A co do nauczycielki - oczywiście ma prawo sypiać z kim chce. Niekoniecznie powinna robić z tego dyżurny temat w szkole - nieprawdaż? Co do robienia sensacji - przyznając PO RAZ PIERWSZY (to nie jest przypadek p. Konarzewskiej), że ma partnerkę wzbudzi zainteresowanie. To nie jest przejaw braku tolerancji, to jest normalna reakcja normalnego człowieka. Gdyby powiedziała, że np. była z siostrą i jej chłopakiem Bradem Pittem - to również wzbudziło by to zainteresowanie. Jeżeli powie, "nie dziękuję, odkąd mi przeszczepiono nerkę nie jadam paluszków" - to także wzbudzi zainteresowanie. BO TO NIECODZIENNE. Wszystko co niecodzienne dziwi. Homoseksualizm jest niecodzienny, tak jak czarny kolor skóry w Polsce, czy brak nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 19:09 ggrdl napisał: > BO TO NIECODZIENNE. > Wszystko co niecodzienne dziwi. Homoseksualizm jest niecodzienny, tak jak czarny > kolor skóry w Polsce, czy brak nogi. Czarny kolor skóry czy brak nogi dziwi już wyłącznie na zapadłej wiosze. Właśnie o to chodzi, żeby homoseksualizm nie dziwił, nie był jakąś niezdrową sensacją. Szkoła powinna uczyć także tego - tego że nie ma nic dziwnego w czarnym kolorze skóry, braku nogi czy homoseksualizmie. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 21:45 >Szkoła powinna uczyć także tego - tego że nie ma nic dziwnego w czarnym kolor > ze skóry, braku nogi czy homoseksualizmie. Szkoła powinna przede wszystkim nauczyć rozmawiać o czarnym kolorze skóry, braku nogi czy homoseksualizmie. Powinna nauczyć komunikacji międzykulturowej, mądrej integracji i tolerancji dla tożsamości nienormatywnych - wtedy mielibyśmy o wiele mniej łez w poduszkę lanych. Generalnie chodzi o niezwykle prosta rzecz - powinnismy się nauczyć ze sobą rozmawiać przy respektowaniu najprostszych zasad empatii ( hmmm, przydałby się nam jako narodowi jakiś ogólnonarodowy kurs empatii dla początkujących)- gdzie młody czlowiek powinien się tego uczyc, jak nie w szkole, od najmłodszych lat? Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 22:03 tak, pieke madre slowa, pokaz mi taka szkole publiczna ...gdziekolwiek, ale nie na zasadzie -bo w szwecji itd, tylko pokaz mi system szkolny , ktory nie ma swoich liberalnych krytykow... i czy nie widzisz zreszta czegos dziwnego w tym tekscie-manifescie? -jedna sprawiedliwa w gromsdzie oprawcow /czy na te szkole byly wczesniej skargi rodzicow czy uczniow?/ - tytul sugerujacy odwazny ,ale tez wymuszony zewnetrzna sytuacja, coming out, w sytuacji gdy /nawet w tekscie to stoi/ jej orientacja byla od prawie samego poczatku tajemnica poliszynela. - pod pozorem akceptacji homoseksualizmu jest to mom zdaniem tekst sugerujacy zly stan publicznego szkolnictwa- tylko,ze nie ma tu wyraznego komunikatu, dlaczego? zawod nauczycielski jest sfeminizowany wiec jakos agorze nie w smak zakrzyknac POLSKA NAUCZYCIELKO JESTES ZACOFANA I NIE POTRAFISZ ODPOWIEDZIEC NA WEZWANIA WSPOLCZESNEGO SWIATA ja sie z tym komunikatem nie zgadzam i mysle,ze cala ta akcja bardzo przypomina stalonowskie 'reformy' po 1949 /historia mlodej komunistycznej nauczycelki zameczonej przez bęc-walskich/ Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 22:30 >tak, pieke madre slowa, pokaz mi taka szkole publiczna ... Fakt, że nie istnieją w przyrodzie same ucielesnienia ideału, nie oznacza automatycznie, ż e powinno się do tego ideału przestać dążyć. Kiedyś nie istniały klasy integracyjne, a dzieciaki na wózkach uczyły się wyłacznie indywidualnie w warunkach domowych. Czy stworzenie klas integracyjnych coś zmieniło? Owszem - dzieciaki niepełnosprawne zaczęły rozmawiać z pełnosprawnymi i na odwrót - zetknely sie ze sobą dwa światy, okazało sie, że moga koegzystować i nie reagować na siebie agresją lub frustracją kilkanaście lat później. >i czy nie widzisz zreszta czegos dziwnego w tym tekscie-manifescie? Przede wszystkim nie widze jednego - REAKCJI dyrekcji w postaci publicznego wypowiedzenia się wreszcie na lamach Gazety. Są tylko ciągłe uniki, brak komentarzy, brak reakcji. Tak samo w poprzedniej sprawie zachowało się kuratorium - choć to jeszcze mozna byłoby od biedy uzasadnić. I szczerze mówiąc , przeszkadza mi to, bo buduje jednostronny obraz sytuacji. Problem jednak nie tkwi w tekscie Konarzewskiej, a w zachowaniu dyrekcji, która niczego nie chce skomentować, a tym samym knebluje się własnoręcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 22:51 nie pamietam,zeby tworzenie klas integracyjnych wiazalo sie z oporem nauzycieli w jakiejkolwiek szkole w polsce ... moze znasz taka sprawe? nauczycielki, ktore poswicily posady za wspieranie klas integracyjnych? a na miejscu dyrekcji i kadry tez bym tego nie komentowal- bo jak komentowac tekst w duchu 'j'acusse'? zawsze to wypadnie blado przy lamencie skrzywdzonej, czystej, szlachetnej istoty... Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 11:26 nie pamietam,zeby tworzenie klas integracyjnych wiazalo sie z oporem nauzycieli > w jakiejkolwiek szkole w polsce Wiazało sie z gigantycznym oporem materii w KAZDYM dosłownie przypadku - od przystosowywania szkoły architektonicznie, oprzez opory kuratoriów, opory wielu nauczycieli , którzy "nie są specjalistami i sobie nie poradzą z takim dzieckiem", na oporach rodziców kończąc - bo dlaczego mój dzieciak ma chodizc do jednej klasy z dzieckiem z porazeniem mózgowym, które musi obcierać slinę z kacików ust co pewien czas. Tylko ktoś kto nie zetknał sie ze sprawami intwegracji niepełnosprawnych moze twierdzić , ze klasy te powstawały łatwo, szybko i bez ostracyzmu społecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 11:51 skoro tak bylo to prosze daj mi przyklad ostracyzmu, ktory spotykal nauczycieli zakladajacych klasy integracyjne /reportaze, relacje, artykuly/ Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 13:18 Bredzisz okrutnie! W każdym przypadku klasy te są OBLEGANE. Dotyczy to zarówno przedszkoli, jak i szkół. Wiem, bo pomimo starań nie udało mi się posłać dzieci do takich klas. Nie wiem skąd pochodzą twoje obserwacje, ale wydaje mi się że to rzeczywistość wirtualna. Dopasowanie architektoniczne to zupełnie inna bajka, wiąże się np. w wydaniem 500 tys. PLN na windę. Problem jest z pewnym powodzeniem rozwiązywany przez odpowiednie ułożenie planu (integracyjni mają lekcje głównie na parterze), lub zwykłą asystę/pomoc. Taka pomoc też integruje - i dobrze, bo wszędzie nie będzie wind, np. w lesie. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 11:37 > na miejscu dyrekcji i kadry tez bym tego nie komentowal- bo jak >komentowac Dyrekcja jest własnie od tego, aby to skomentować bo odpowiada za te szkołę i jej pijar. Jesli nie wie jak, to ma problem, bo za chwilę zostanie wybudowany IX obraz najbardziej opresyjnej szkoły w Łodzi ( nikogo już nie będzie obchodziło, czy fałszywy czy przejaskrawiony) i dyrekcja będzie mogła sobie pogratulować, gdyż stanie się to na skutek upartego braku komentarzy w kazdej ze spraw, w której bierze udział wspomniana polonistka. Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 12:08 ale zdanko1, powiedz mi jak mozna odpowiedziec na zarzutu Marty Konarzewskiej? Przeciez jej jedyny merytoryczny zarzut to koniecznosc pisemnej komunikacji z dyrektorka ... ktora to zaistniala z dyrektorki subiektywnych odczuc / w ramach prawa pracowniczego /. Co ona moze napisac- czulam sie zdradzona przez czlonkinie wlasnej kadry, nie potrafie sprostac polemicznemu temperamentowi nauczycielki, sama sobie sprawilam klopot przyjmujac te klopotliwa uczennice do szkoly /ta anorektyczna dziewczyna ze zdjec wczesniej wyrzucana byla z kolejnych/ ??? mysle,ze duza role gra tu sama nagonka wyorczej- od pierwszego artykulu /o anorektycznych dziewczynach przez rezygnacje klasy z lekcji religii/ szkole przedstawiono jako pole ideologicznej walki gdzie kadra stoi na pozycja niewlasciwych Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 13:47 Nie jestem dyrektorką tej szkoły, gdybym była niewątpliwie zareagowałbym, bo to stanowisko jest od tego jak płuca do oddychania. Jesli ktoś nie wie jak ma odpowiedzieć na zarzuty, które dotyczą szkoły i kadry, którą zarządza, to osoba taka nie powinna być dyrektorem tej placówki. Natomiast merytorycznie zarzuty sięgają jeszcze sprawy z dwójką dziewczyn na wystylizowanych zdjeciach. I o ile sledzę tę sytuację, debaty na ten temat itp - M. Konarzewska poniekąd dowiedziała sie o tym z trzeciej ręki i staneła w ich obronie. Dyrekcja już wtedy nabrała wody w usta i nie chciała się wypowiadać. Bład zresztą został, w mojej opinii, popełniony przez obie strony, bo sprawa trafiła na łamy Wyborczej, a nei trafiła do kuratorium, choć taka powinna być naturalna droga - inaczej nigdy nie będziemy panstwem ze sprawnym aparatem urzędniczym, wszystko bedą załatwiać media i wszyastko będzie załatwiane pozornie, we flaszu aparatu. Dlatego tez nie dziwi mnie fakt, że na zorganizowana pózniej debatę nie przyszedł nikt z kuratorium - w zasadzie spodziewanie się, ze kuratorium przyjdzie polemizować z artykułem Wyborczej, jesli nie miało wczesniej zgłoszonej sprawy z łodzkiej szkoły bezposrednio, to jakby spodziewać się deszczu na pustyni, zwlaszcza jesli debatę organizuje KPH. Niemniej jednak dzienikarze umozliwiali juz dwa razy dyrekcji mozliwosć wypowiedzi, a dyrekcja nie przyjmuje tej mozliwośći. Zatem jesli nie media to zorganizowanie debaty na gruncie neutralnym, z udziałem osób z kuratorium i kadry wychowawczej. Bo, fakt pozostaje faktem, najbardziej na tym wszystkim cierpi reputacji skądinąd calkiem dobrego liceum, które wkrótce wszyscy bedą kojarzyć jedynie jako " homoopresywne zagłębie mobbingowe". Ale o tym trzeba rozmawiać, a nie chować głowę w piasek. Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 24.06.10, 15:06 zdanko1- mam nadzieje ze wysluchalas audycji tokfm ichyba mozemy sie zgodzic- w calej tej akcji nie chodzi o lesbijstwo Konarzewskiej czy nawet konkretne liceum lodzkie- idzie o to ,ze w szkolach polskich panuje postgiertychska dulszczyzna i teraz wyborcza sie bedzie zastanawiac jak te sytuacje zminic ... jak widzisz tam nawet nie pojawia sie postac glownego szwarccharakteru- wicedyrektorki ... no i zabawna sytuacja w studio- redaktor pacewicz sam zadowolony z siebie uzywa jezyka wykluczenia- 'zabita deskami wiocha' , 'ci chlopi' vs 'wielkomiejska mlodziez z dobrych liceow' ... /chyba go troche zaskoczyl ten wtret spoza scenariusza,ze na korytarzach wielkomiejska mlodziez z dorych liceow wyzywa sie o pedalow, no ale z tych warszwskich najlepszych to na pewno nie./ zreszta, powiem ci sczerze- ten artykul i nagonka na 7 osob, ktore osmielily sie protestowac przeciwko budowie wiezowca libeskinda /w ramach obowiazujacego w polsce orawa i niechlujstwa inwestora/ przelewaja kielich ... zegnam sie po chya 10 latach z portalem agory, o to nie jest miejsce dla mnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba Re: Niecodzienne, bo ukrywane 23.06.10, 23:07 zreszta zobacz jakie sa reakcje na ten artykul i jakie opinie padaja pod adresem nauczycieli i dyrekcji, mysle,ze cokolwiek by napisali uznane by bylo za tchorzliwe mataczenie- LUD ZADA SAMOKRYTYKI I CANOSSY typowa manipulacja wyborczej ... Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Szkoła przede wszystkim powinna uczyć 24.06.10, 10:14 zdanka1 napisała: > > Szkoła powinna przede wszystkim nauczyć rozmawiać o czarnym kolorze > skóry, braku nogi czy homoseksualizmie. Nie, szkoła PRZEDE WSZYSTKIM POWINNA UCZYĆ. Zapewne kolory skóry, brak nogi i homoseksualizm mogą być poruszone na jakiejś lekcji, w ramach programu nauczania. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Szkoła przede wszystkim powinna uczyć 24.06.10, 11:21 A ktoś twierdzi, ze nie powinna? Przecież do tego została stworzona/ To chyba na tyle oczywiste, ze nie trzeba o tym pisac - skoro ty uwazasz, ze trzeba, nie wydaje ci się to wcale oczywiste i to już dość dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl A umiesz czytać? 24.06.10, 13:19 Jeżeli umiesz to przeczytaj post, na który odpowiadam. Tam padają słowa "przede wszystkim". Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: A umiesz czytać w kontekście? 24.06.10, 14:20 Słowa "przede wszystkim" padają tam w odpowiedzi na słowa poprzedniego postu, w ktorym mówi się, ze brak nogi czy odminny kolor skóry nie powinien nikogo dziwić w szkole. I dlatego szkoła PRZEDE WSZYSTKIM powinna uczyć o tym rozmawiać, aby to nie dziwiło. To chyba logiczne dla wszystkich potrafiących mysleć? Równie logiczne jak to, że szkoła została wybudowana po to, aby uczyć matematyki i polskiego i nie trzeba wybitnie podkreslać tego na kazdym kroku, bo ktoś nagle zapomniał, po co chodził do szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Nauczycielka mojego dziecka 24.06.10, 08:58 Sęk w tym, że ta Pani nie poprzestaje na mówieniu "byłam w kinie z moją dziewczyną", ta Pani jest żarliwą aktywistką ruchu homoseksualnego i usiłuje szerzyć te idee w szkole publicznej, finansowanej z podatków obywateli. Nie zapominajmy o tym. Proponuję tej Pani przenieść się do szkoły niepublicznej, która nie (oraz rodzice finansujący naukę swoich dzieci) nie będzie miała nic przeciwwko jej poglądom. Niedopuszczalne jest, aby ta Pani organizowała prawem kaduka, nie pytając nikogo o zgodę, manify w szkole. Jako podatnik oczekuję, że dyrekja LO wyciągnie odpowiednie i radykalne wnioski w stosunku do tej pani. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauczycielka mojego dziecka 24.06.10, 11:41 Niedopuszczalne jest, aby ta Pani organizowała prawem kaduka, nie pytając nikog > o > o zgodę, manify w szkole. A organizuje? Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Nauczycielka mojego dziecka 24.06.10, 12:08 przeczytaj artykuł i sama osdpowiedz na to pytanie. Weź wszakże pod uwagę, że zorganizowanie jakiejkolwiek demnostracji czy manifestacji na ulicy wymaga zgody władz. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauczycielka mojego dziecka 24.06.10, 14:03 Przeczytałam. I nadal nie wiedzę ani slowa na temat zorganizowania Manify w IX LO przez tę osobę. Moze wkażesz mi ten cytat? Weź wszakże pod uwagę, że > zorganizowanie jakiejkolwiek demnostracji czy manifestacji na ulicy wymaga zgody władz. Owszem i kazda łódzka Manifa je dostaje zanim się odbędzie, zatem w czym tkwi problem, bo nie bardzo rozumiem? Odpowiedz Link Zgłoś
bimbalimba ocen sama 24.06.10, 14:27 www.tok.fm/TOKFM/0,88792.html www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,8057590,_Zakazana_milosc____coming_out_nauczycielki.html Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Nauczycielka mojego dziecka 24.06.10, 17:07 problem tkwi w istocie działań tej Pani: ona szerzy propagandę pederastyczno - lesbijską w publicznej szkole, bez żadnego zezwolenia. Ci dewianci, którzy organizują manifę, muszą takie zezwolenie mieć. Cwana bestia !!!!! -------- Precz z homoterrorem ! Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 10:44 We wczorajszym arykule ona wprost mówi, że "nagonka", ale w łagodniejszej, i jeszcze zakamuflowanej formie trwa od lat w szkole. Nie ukrywa tego. Natomiast ostatnio przybrało to ostrą formę. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 12:01 ggrdl napisał: > Ta pani mówi o zaszczuciu, ostracyzmie, jakiego ostatnio doznała. A to jest > zwykła nieprawda. > Dowód: Marta Konarzewska od wielu lat aktywnie działa w środowiskach > lesbijskich. Pod swoim nazwiskiem. Nic więc ostatnio się nie wydało, jeżeli kto > ś > chciałby ją prześladować za jej orientację, to zrobiłby to już wiele lat temu. > Do "wyguglania" są jej artykuły np. z 2005r. Dokładnie, dzięki otwartości pani Marty, ale w innej przestrzeni niż szkolna, dyrekcja może szczycić się własną tolerancją. Ale jak to wygląda w praktyce? Wiemy, że jesteś lesbijką, ale w szkole nikt ma tego nie widzieć. W konsekwencji zabrania się takiej osobie mówienia o sobie, bo przecież ta sfera życia warunkuje wiele innych. > Brakiem rzetelności dziennikarskiej jest nieprzedstawienie wypowiedzi innych > osób ze szkoły, w tym wicedyrektorki. Może to trochę inaczej wygląda - może jej > niechęć tak naprawdę oznacza OBAWĘ, ale nie przed fizyczną agresją, a przed > późniejszymi pomówieniami co do przebiegu rozmowy? > To nie jest artykuł napisany przez dziennikarza, tylko autorski tekst pani Marty. Jeśli wicedyrektor szkoły ma potrzebę zabrania głosu w tej sprawie, z pewnością może to zrobić. A nawet powinna. Większość z pewnością chciałaby dowiedzieć się, co siedzi w głowie takie osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 12:14 > To nie jest artykuł napisany przez dziennikarza, tylko autorski tekst pani > Marty. Jeśli wicedyrektor szkoły ma potrzebę zabrania głosu w tej sprawie, z > pewnością może to zrobić. No nie bardzo. Tak się składa, że dla niektórych gazet największe autorytety to zawsze feministki i lesbijki. Jeśli feministka, a zwłaszcza lesbijka tylko pierdnie, to dla niektórych mediów już jest temat. Szkoda, że niektóre media nie poszukuja prawdy, ale wszystkiego, co po prostu pasuje do ich ideologii. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 12:38 Nie jestem pracownikiem gazety, ale zachęcam do wypowiedzenia się pani wicedyrektor, chętnie przeczytam jej wersję. Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 13:57 malwino222b, lecz swoje frustracje u psychologa, nie na forum Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 14:15 Typowa wypowiedź osoby, której brakuje argumentów. Leczyć to się powinna konarzewska...no i pewnie się leczy, skoro prawie nigdy jej nie ma szkole i ciągle siedzi na zwolnieniach Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 14:19 Malwina222b twierdzi, ze zna sprawe nie tylko z gazety. Pracuje wiec byc moze w tej szkole, wiec wiadomo, bedzie bronic grupę kolektywnej przemocy :) Musi :) Natomiast , droga malwino222b, czy dziewyczny z pamietnego blogu sa anilkami, czy nie, nie ma to najmniejszego znaczenia w kontekscie tego,z e ukarane mialy byc przez pania wicedyrektor własnie za te zdjecia Odpowiedz Link Zgłoś
placownik Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 21.06.10, 23:14 Panie/Pani? ggrdl Czego się Pan/Pani OBAWIA, nie podając swojego nazwiska? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 22.06.10, 08:54 placownik napisał: > Panie/Pani? ggrdl Czego się Pan/Pani OBAWIA, > nie podając swojego nazwiska? 1. Nie twoja sprawa. 2. Mam prawo do prywatności. Jest to szczególnie przydatne gdy się pisze na otwartym forum, na którym nie brak oszołomstwa. 3. Nihil novi: Zajrzyj kiedyś do gazety - zobaczysz tam wiele tekstów podpisanych pseudonimem, inicjałami, itd. Wielu pisarzy (nie porównuję się z nimi) pisywało pod przybranym nazwiskiem. Czesław Niemen nie nazywał się Czesław Niemen. 4. Nie widzę twojego nazwiska :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl I bardzo słusznie 23.06.10, 22:19 > Jedno pani Marta osiągnęła takim artykułem: NIETYKALNOŚĆ. Teraz już żadna > dyrekcja nie odważy się jej zwolnić I bardzo słusznie, skoro miała być niesprawiedliwie zwolniona. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Nie, niesłusznie 24.06.10, 10:11 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > > I bardzo słusznie, skoro miała być niesprawiedliwie zwolniona. Nikt nie powinien być niesprawiedliwie zwolniony. Problem polega na tym, że tego typu wystąpienie medialne daje ochronę przed każdym zwolnieniem, sprawiedliwym również. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie, niesłusznie 24.06.10, 19:36 ggrdl napisał: > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > > > > I bardzo słusznie, skoro miała być niesprawiedliwie zwolniona. > > Nikt nie powinien być niesprawiedliwie zwolniony. > Problem polega na tym, że tego typu wystąpienie medialne daje ochronę przed > każdym zwolnieniem, sprawiedliwym również. Ale ona miała być zwolniona niesprawiedliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Kłamiesz 25.06.10, 15:10 W ogóle nikt jej nie chciał zwolnić. Już w momencie przyjmowania do pracy była publicznie znana jej orientacja seksualna. Odpowiedz Link Zgłoś
krzyjez Re: Dobry tekst, ale nieprawdziwy (nietykalność) 24.06.10, 11:39 To fakt z tą rzetelnością - wypadałoby dać głos również innym uczestnikom sporu, choćby tej wicedyrektorce, która została pokazana w bardzo złym świetle. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 09:57 Z innej beczki: Pani Marta czuje się dyskryminowana i wyobcowana rozmowami koleżanek nt. wakacji. Że były Z MĘŻEM i Z DZIEĆMI, itd. Że pośrednio ujawniają swoją orientację seksualną i status rodzinny. Tezą p. Konarzewskiej jest, że to krzywdzi osoby homoseksualne. Z całym szacunkiem - to opinia pani Marty jest próbą dyskryminacji większości! Nie można się domagać, by o takich sprawach nie rozmawiano, by w trosce o jakkolwiek rozumianą poprawność nie móc rozmawiać na tak oczywiste i wcale nie intymne tematy. Podobną tezę Marta Konarzewska prezentowała już 5 lat temu, też pod hasłem homofobii. Aha jeszcze jedno: tradycyjnie p. Marta podaje NIEPRAWDZIWE dane nt. populacji homoseksualistów, że wynosi ona >5%. Taką liczbą posługują się WYŁĄCZNIE aktywiści homoseksualni. Naukowcy - nie mylić z "moherem" - na całym świecie podają szacunkowo ok. 2%, albo odrobinę mniej. Tak duża rozbieżność nie może wynikać z błędu pomiaru, tylko ze zwykłej nierzetelności. Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 10:06 Tezą pani Konarzewskiej jest, że osoby homoseksualne krzywdzi presja by one nie ujawniały aspektu swojego życia, którego osoby heteroseksualne nie kryją. Krótko mówiąc coś dokładnie odwrotnego od tego co ty zarzucasz. Słusznie piszesz, że nie można się domagać, by o takich sprawach nie rozmawiano. Mam nadzieję, że będziesz pierwszym, który będzie protestował, gdy ktoś powie/napisze, iż nie należy mówić o swojej orientacji seksualnej bo to intymna sprawa. Co do drugiej części - to ty jesteś nierzetelny, bo szacunki zawsze podają przedział 2-5% osób o orientacji wyłącznie homoseksualnej, bez wliczania osób biseksualnych. Ale co tam, mogłeś się pomylić. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 10:47 Nikt nie twierdzi, że heteroseksualisci nie powinni rozmawiac o partnerach, dzieciach itd. Niech rozmawiaja, ale dlaczego, kiedy tego samego prawa używa osoba homo, trans lub biseksualna, to wywołuje to zmieszanie, agresje, zarzuty o epatowaniu swoja seksualnoscia. Bądźmy sprawiedliwi- jelsi osoby o innej orientacji sa oskarżane o epatowanie swoja innoscią,to ja dzis powiem, że hetro non-stop i uporczywie epatuja sowja seksualnoscią. Odpowiedz Link Zgłoś
w.i.l Dlatego, że normalnych ludzi brzydzi seks 24.06.10, 13:11 homoseksualny. Zbiera nam się na wymioty. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Nie 24.06.10, 13:21 Normalnych ludzi brzydzi również seks 70-latków, lub w ogóle seks uprawiany publicznie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 13:29 helisasg napisał: > Mam nadzieję, że będziesz > pierwszym, który będzie protestował, gdy ktoś powie/napisze, iż nie > należy mówić o swojej orientacji seksualnej bo to intymna > sprawa. To zależy. Jeżeli ma to być facet w lateksie a'la policjant, który opowiada o adopcji dzieci - to będę protestował. Jeżeli zaś p. Marta włączy się do rozmowy o wakacjach i powie gdzie SPĘDZIŁY czas, pokaże swoje fotki - to będę bronił prawa do jej wypowiedzi. Nota bene: nie znam pani wicedyrektor, słyszałem jedynie o jej zachowaniu podczas "afery zdjęciowej" - jawi się tam w jak najgorszym świetle. Usłyszałem też wypowiedzi p. Marty, która broniła niczym lew owych uczennic, głównie w kontekście posądzeń o promowanie homoseksualizmu. Co do drugiej części - może ty podaj źródła? Łatwo jest rzucić takie hasełko, może na początek spróbuj poszukać źródeł np. do tego że Ziemia jest okrągła? To wymaga trochę pracy ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 13:46 Jeśli chodzi o aferę zdjęciową, to tamto było tak samo tendencyjne jak to. chodziło tylko o udowodnienie z góry założenej ideologicznej tezy. Co ciekawe panienki zostały przedstwione tam jako 'aniołki', a raczej nie są i dość kontrowersyjne jest, czy np. na pochwałę zasługuje to, ze licealistka ogłosza się w necie jako modelka chętna do zdjęć pin-up. fotarts.pl/modelki/modelka-373.html Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 15:50 A tu się nie zgodzę. Fakt, relacje w prasie były niezbyt obiektywne, ale faktem jest też, że uczennice są wolnymi ludźmi i poza szkołą mogą robić na własny rachunek co im się żywnie podoba, w tym takie czy inne fotki. Jeżeli fotki naruszają prawo (teoretyzuję), to od tego jest policja i prokuratura. Aha, trochę się dowiedziałem o tych panienkach i nie mam o nich dobrego zdania ;-) ale to nie zmienia faktu, że mogą się fotografować i wywieszać swoje dzieła w Necie. Odpowiedz Link Zgłoś
elyssa Re: #2. Homo-przymus poprawności 22.06.10, 22:33 Chciałabym tylko zaznaczyć, że wyżej podane konto na stronie fotarts nie należy do mnie. Jedyny modelingowy portal, na którym się udzielam to maxmodels - tyle ode mnie. Przykro mi jednak, że ktoś, nie znając mnie zupełnie, może powiedzieć, że nie ma o mnie dobrego zdania. No cóż, nie wnikam... Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 23.06.10, 11:02 elyssa napisała: > Chciałabym tylko zaznaczyć, że wyżej podane konto > na stronie fotarts nie należy > do mnie. Jedyny modelingowy portal, na którym się > udzielam to maxmodels - tyle ode mnie. A co to mnie obchodzi? Jeżeli jesteś jedną z tych nastolatek ze zdjęcia, to ja te fotki widziałem wyłącznie w GazWyb. Notabene: w dyskusji wokół całej afery jednoznacznie stanąłem po stronie uczennic i ich praw. > Przykro mi jednak, że ktoś, nie znając mnie zupełnie, > może powiedzieć, że nie ma o mnie dobrego zdania. > No cóż, nie wnikam... Błędne założenie. TROCHĘ o tobie wiem, dowiedziałem się ...nieważne od kogo. Widziałem cię też na ulicy - myślałem że to ktoś chory psychicznie (było na długo przed całą aferą). Tak, na pewno jestem uprzedzony, a tym masz prawo do anoreksji i różowych piór na głowie. A ja nic nie poradzę na moje skojarzenia. Aha, ta wstrętna i nietolerancyjna szkoła jakoś cię toleruje - czyż nie jest to nielogiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
elyssa Re: #2. Homo-przymus poprawności 23.06.10, 11:36 Ja jestem "tą drugą". Bez różowych piór na głowie.. Swoją drogą, nie uważasz, że ocenianie ludzi na podstawie wyglądu jest dosyć ograniczone? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 23.06.10, 15:24 Jak widzisz, to jednak nie ty ;-))) A ocenianie ludzi na podstawie wyglądu? TO ZALEŻY. Są sytuacje, gdy ubiór źle świadczy o noszącym, np. przyjście w kąpielówkach na czyjś ślub, w smokingu na plażę, czy w czymś co nosi ta dziewczyna do szkoły. Na tym wolałbym zakończyć dyskusję na temat uczennic tegoż liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
elyssa Re: #2. Homo-przymus poprawności 22.06.10, 23:05 Swoją drogą, użytkowniczka o nicku malwina222b, udzielająca się na forum Gazety w każdej sprawie dotyczącej IX L.O., to ewidentnie jedna z nauczycielek. Może nawet sama pani vicedyrektor. W każdym razie, niestety, poziom wypowiedzi nie świadczy o tym człowieku najlepiej. Zastanawiam się szczerze, skąd się w ludziach bierze tyle zawiści i jadu [...] Moim zdaniem, grono pedagogiczne powinno się uczyć od Pani Konarzewskiej. W jej pracy nie liczy się to, jakiej jest orientacji. Liczy się to, jak naucza.. Jak potrafi zainteresować.. Jak umiejętnie przekazuje swoją wiedzę.. I w jak ciekawy sposób to robi. A jako uczennica wiem, że robi to najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mayamaya123 Re: #2. Homo-przymus poprawności 22.06.10, 23:10 malwino osmieszasz sie wiesz? najwidoczniej nie masz zielonego pojecia co to znaczy styl pin-up,a piszesz o tym jakby dziewczyna oferowala siebie do fotek sado-maso. Padłam:) Sama sie wkopujesz:)) Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 11:43 Co za brednie! Jak można wyczytać z tekstu pani Marty, że próbuje ona dyskryminować orientację większości? Nie, tezą tekstu nie jest to, że rozmowy o mężach i dzieciach krzywdzą osoby homoseksualne, tylko to, że ona nie może opowiadać o wakacjach ze swoją dziewczyną, bo to wzbudziłoby dezaprobatę i kpinę reszty grona. Jak każde inne jawne mówienie o swej zbaczającej z głównego nurtu orientacji. Pani Marta nie chce, by inni przestali mówić o swoich sprawach prywatnych, ale by ona także mogła bez skrępowania i ciągłego strachu (przed wygadaniem się) o tym opowiadać. ggrdl - doskonale przedstawiasz (wpisując się w niego) mechanizm kozła ofiarnego, w którym cała społeczność jest święcie przekonana, że to kozioł ofiarny sprowadził na nią nieszczęście. Ale to proste zrzucenie własnej agresji na kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: #2. Homo-przymus poprawności 22.06.10, 17:45 Jeśli wielbiciel kotów trafi na spotkanie miłośników psów, marna szansa, że ktoś będzie chciał słuchać tego, co ma do powiedzenia o kotach. On za to może posłuchać o psach lub wyjść, jeśli go temat nie interesuje. Nie ma mocy sprawczej, by zmusić psiarzy do zmiany zainteresowań. Tak samo jest w szkole i w każdym innym miejscy pracy. Koleżanki pokazują sobie fotki mężów i dzieci z wakacji i to ich prawo. O ile są inni zainteresowani tematem, to i rozmowa się toczy. Fotek Marty nikt nie ma ochoty oglądać, to też ich prawo. Po prostu nikogo one nie interesują. Jeśli będzie się z nimi narzucała, zostanie zignorowana. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: #2. Homo-przymus poprawności 23.06.10, 11:28 też nie rozumiem gdzie tu dyskryminacja. Nie chce mówić o swoim życiu osobistym to nie musi. Tak jakby ktoś się skarżył, że jest w pracy dyskryminowany bo nie lubi piłki i nie może z ludźmi z pracy porozmawiać o ostatnich meczach MŚ. Odpowiedz Link Zgłoś
raj001 Re: #2. Homo-przymus poprawności 28.06.10, 12:04 maqoofka napisała: > Jeśli wielbiciel kotów trafi na spotkanie miłośników psów, marna szansa, że ktoś > będzie chciał słuchać tego, co ma do powiedzenia o kotach. On za to może > posłuchać o psach lub wyjść, jeśli go temat nie interesuje. Nie ma mocy > sprawczej, by zmusić psiarzy do zmiany zainteresowań. Ale szkoła - czy jakiekolwiek inne miejsce pracy - nie jest zebraniem klubu psiarzy. Marta nie wbija się ze swoimi wspomnieniami z wakacji z dziewczyną na spotkanie kółka młodych (a niech będzie, że i starych) mężatek, tylko do miejsca pracy. Miejsce pracy gromadzi ludzi ze względu na wykonywaną pracę, a nie ze względu na to, czy są homo czy hetero, czy mają psy czy koty ;). Więc albo podejdziemy do sprawy formalnie i założymy, że w szkole (i ogólnie w miejscu pracy) W OGÓLE NIE WOLNO rozmawiać o sprawach prywatnych (tak jest w niektórych szkołach w Anglii, gdzie nauczycielowi w ogóle nie wolno mówic o tym, czy ma rodzinę, męża/żonę, dzieci, gdzie mieszka itp.), albo - jeżeli dopuścimy, ze o sprawach prywatnych w miejscu pracy jednak rozmawiać wolno - to każdy ma do tego takie samo prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
asaf2 Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 12:42 "Aha jeszcze jedno: tradycyjnie p. Marta podaje NIEPRAWDZIWE dane nt. populacji homoseksualistów, że wynosi ona >5%. Taką liczbą posługują się WYŁĄCZNIE aktywiści homoseksualni. Naukowcy - nie mylić z "moherem" - na całym świecie podają szacunkowo ok. 2%, albo odrobinę mniej. Tak duża rozbieżność nie może wynikać z błędu pomiaru, tylko ze zwykłej nierzetelności. " może jakieś nazwiska? bo ja w takim razie powiem, że homo jest 10%, bo wielcy naukowcy z USA tak uważają.. i co z tego? dane bez źródła są nic niewarte.. Odpowiedz Link Zgłoś
doartykulu Re: #2. Homo-przymus poprawności 21.06.10, 22:11 hej hej, tu nie chodzi o to żeby inne nauczycielki nie mówiły że były gdzieś z mężem i dziecmi, no coś ty! Chodzi o takie uczucie jak się jest lesbijką, że nie można powiedzieć sobie lekko: o, ja też byłam na wyjeździe, pojechałyśmy z dziewczyną nad jezioro. Że lesbijka nauczycielka ma w tym momencie przełknąć spontaniczną odpowiedź i wymyślić jakąś gładką zasłonę. To jest dyskryminujące. Oczywiście tam, gdzie nie ma dyskryminacji czy duszącej "atmosferki" i jedne i drugie panie mogą sobie swobodnie opowiadać gdzie były z mężami, partnerkami i dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 22.06.10, 09:00 doartykulu napisała: > hej hej, tu nie chodzi o to żeby inne nauczycielki nie mówiły że były > gdzieś z mężem i dziecmi, no coś ty! Chodzi o takie uczucie jak się > jest lesbijką, że nie można powiedzieć sobie lekko: o, ja też byłam > na wyjeździe, pojechałyśmy z dziewczyną nad jezioro. A dlaczegóż to nie można? A co powstrzymuje jawną od lat lesbijkę od takiej wypowiedzi? Mam tu na konkretnie myśli p. Konarzewską. Tak przy okazji: coraz więcej heteryków żyje w konkubinatach, ew. z drugim mężem/żoną, czasami formalnie to nie jest małżonek, itd. I wiesz co? Też się krępują mówić o rodzinie, o urlopie, itd. Widuję to i to w środowisku, gdzie o żadnym potępieniu nie ma mowy. Czyżby kolejny dowód ksenofobii? A może tylko tego, że niektóre rzeczy nas zawstydzają? Jak np. człowiek ze stomią nie chce rozmawiać o stomii, a inwalida o swojej protezie. NA PEWNO nie wynika to z braku tolerancji wobec inwalidów. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl bredzisz 22.06.10, 12:30 Czy słyszałeś kiedykolwiek o wrogości wobec inwalidy, lub człowieka ze stomią? Podaj jakiś przykład, albo przestań bredzić. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: bredzisz 22.06.10, 13:15 ggrdl napisał: > Czy słyszałeś kiedykolwiek o wrogości wobec inwalidy, lub człowieka ze stomią? > Podaj jakiś przykład, albo przestań bredzić. Tak, moja koleznaka, kótra jest inwalidką wiele sie nacierpiała od "normalnych", którzy przystaja i sie gapia bezczelnie, lub tkaich, którzy z miejsca traktują ją jak niepełnosprawna intelektualnie (jest inwalidka tylko w sensie fizycznym). Ludziom niepełnosprawnym wśród "normlanych" tez nie jest łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: bredzisz 22.06.10, 15:09 Powiedz jeszcze, że dzieci ją pokazują palcem. Mój kolega, też niepełnosprawny fizycznie mówi, że najbardziej go wkurza właśnie ta ściana "niewidzenia". Uważa za coś naturalnego, iż dzieci wołają "mama, patrz!", a przeszkadza mu udawane niedostrzeganie problemu. Oczywiście mój kolega to nie wszyscy. Podobnie jak twoja koleżanka. ALE TO NIE MA NIC DO RZECZY! Wytykanie palcami, gapienie się to nie jest ostracyzm, czy przejawy wrogości. Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka. Odpowiedz Link Zgłoś
lokator_wawelu Re: bredzisz 24.06.10, 14:27 Jeśli wytykanie palcami, niechęć do kontaktu, ignorowanie powitań czy unikanie w szkole to nie ostracyzm, to ty masz coś z głową człowieku. Ciekawe czy ta wicedyrektorka będzie miała tyle odwagi, żeby odpowiedzieć polemicznie p. Konarzewskiej czy starą metodą będzie podgryzać ją wśród 'kolegów' z grona pedagogicznego? Pani Marto, proszę się trzymać i nie poddawać - to dzięki takim ludziom jak pani świat idzie do przodu, zaś o pustakach i bigotach bardzo szybko się zapomina. Odpowiedz Link Zgłoś
thecheshirecat Re: #2. Homo-przymus poprawności 23.06.10, 21:11 ggrdl: Sluchaj, a tak w ramach cwiczen, nastepnym razmem jak jacys znajomi dalsi albo koledzy z pracy, ktorzy nie znaja Twojej sytuacji rodzinnej beda opowiadali o weekendzie, powiedz: A tak, a ja bylem z moim chlopakiem na zaglach. I jak myslisz? Zareaguja tak samo jak np. na wypowiedz kolezaki, ze tak i owszem, ona weekend spedzila z mezem na dzialce? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 24.06.10, 10:09 A wyobraź sobie, że coś takiego kilka razy zrobiłem, w tym raz o koledze. Reakcją było ZDZIWIENIE, niedowierzanie I NIC WIĘCEJ. Mogę tylko dodać, że obracam się w środowisku ludzi wykształconych, a nie np. kiboli, czy więźniów. A tak swoją drogą - czego ten eksperyment miałby dowieść twoim zdaniem? Odpowiedz Link Zgłoś
raj001 Re: #2. Homo-przymus poprawności 28.06.10, 12:07 thecheshirecat napisała: > o weekendzie, powiedz: A tak, a ja bylem z moim chlopakiem na zaglach. > > I jak myslisz? Zareaguja tak samo jak np. na wypowiedz kolezaki, ze tak i > owszem, ona weekend spedzila z mezem na dzialce? A jeżeli nie zareagują tak samo, to gdzie leży problem? To jest właściwe pytanie... Odpowiedz Link Zgłoś
krzyjez Re: #2. Homo-przymus poprawności 24.06.10, 11:55 ggrdl - nie czytałeś/łaś artykułu. Pani Marta nie czuje się dyskryminowana i wyobcowana rozmowami koleżanek na temat wakacji. Po co się rozwodzisz na forum skoro nie czytałeś artykułu? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: #2. Homo-przymus poprawności 24.06.10, 13:22 krzyjez napisał: > ggrdl - nie czytałeś/łaś artykułu. Czytałem i to uważnie. Po co wypisujesz głupoty opierając się na fałszywych założeniach? Odpowiedz Link Zgłoś
paniedejmirade Re: #2. Homo-przymus poprawności 13.09.10, 16:14 > Aha jeszcze jedno: tradycyjnie p. Marta podaje NIEPRAWDZIWE dane nt. populacji > homoseksualistów, że wynosi ona >5%. Taką liczbą posługują się WYŁĄCZNIE > aktywiści homoseksualni. Naukowcy - nie mylić z "moherem" - na całym świecie > podają szacunkowo ok. 2%, albo odrobinę mniej. Tak duża rozbieżność nie może > wynikać z błędu pomiaru, tylko ze zwykłej nierzetelności. Tak duża rozbieżność wynika przede wszystkim z odmiennych metodologii poszczególnych badań. Gdy w jednych jako homoseksulistów zalicza się jedynie osoby odbywające stosunki wyłącznie z osobami tej samej płci w drugich wystaraczają fantazje seksualne a w trzecich liczy się np: samoidentyfikacja itp. Zwróć ponadto uwagę, żę pani Marta nie mówi o osobach "homoseksualnych", a o "nie-heteroseksualnych", czyli, że zalicza się np, też bi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 09:58 156 cm i 42 kg . To tyle co Lisbeth Salander. Dyrektorka slusznie sie boi. Odpowiedz Link Zgłoś
tersta A dyrektor zdaje sobie sprawę kim jest??? debilem 21.06.10, 10:32 Polska to kraj chamstwa, knajactwa, ciemnoty, zacofania, obłudy, hipokryzji oraz wszelkiej schizofrenii. Katolicyzm jest najlepszym paliwem dla takich postaw. Niech ich szlag!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Dlaczego obrażasz dyrektora? 21.06.10, 13:44 Co o nim wiesz, poza jednostronnym przedstawieniem bardzo drobnego aspektu w artykule? Może to trochę za mało, żeby wypisywać obelgi? A katolicyzm to również miłość bliźniego. Nakaz "miłujcie nieprzyjaciół swoich", zakaz nienawiści i przemocy. To, że jakiś głupek mieni się być katolikiem i wrzeszczy "Żydzi won" jeszcze o niczym nie świadczy. Tak jak Biedroń nie jest twarzą wszystkich gejów. Odpowiedz Link Zgłoś
tom.gorecki Re: Dlaczego obrażasz dyrektora? 23.06.10, 08:52 > A katolicyzm to również miłość bliźniego. Nakaz "miłujcie nieprzyjaciół swoich" Miłujecie miłujecie: armatami i nożami. Od Tysiąca lat ze sporym okładem. Nie klep frazesów, otwórz oczy i patrz na to, czym katolicyzm jest na prawdę, nie na papierze. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Dlaczego obrażasz dyrektora? 23.06.10, 10:48 To ty klepiesz frazesy i wrzucasz wszystkich do jednego worka. Katolicyzm, Kościół - to również ja. I wiem jaki jestem naprawdę. Trochę też wiem również jaki ty jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
tom.gorecki Re: Dlaczego obrażasz dyrektora? 24.06.10, 08:53 > To ty klepiesz frazesy i wrzucasz wszystkich do jednego worka. KrK podobno jest jeden i niepodzialny. Uzurpuje sobie prawo do zagarniania wszystkich urodzonych pod swoje skrzydła. Ale oczywiście wtedy, jak im wygodnie odstrzeliwuje od siebie niewygodne macki. Ksiądz, jak grzeszy "jest takim samym człowiekiem", jak ma ponieść karę nagle "jest księdzem", "zasłużony" przywilej odebrać - tym bardziej "jest księdzem". Niestety czy się to podoba, czy nie KrK odpowiada za sporą część wojen: od początku do końca XXw. Ani razu nie stanął przeciw władzy zaciągającej do armii rzesze wiernych. Był obecny na każdym froncie niosąc poparcie dla walczących. CO z tego, że po każdej ze stron? Tak. KrK jest od dawna i od dawna robi swoje. Ale wraz z nim odpowiedzialni są i wierni: Please allow me to introduce myself Im a man of wealth and taste Ive been around for a long, long year Stole many a mans soul and faith And I was round when jesus christ Had his moment of doubt and pain Made damn sure that pilate Washed his hands and sealed his fate Pleased to meet you Hope you guess my name But what's puzzling you Is the nature of my game I stuck around st. petersburg When I saw it was a time for a change Killed the czar and his ministers Anastasia screamed in vain I rode a tank Held a generals rank When the blitzkrieg raged And the bodies stank Pleased to meet you Hope you guess my name, oh yeah Ah, what's puzzling you Is the nature of my game, oh yeah I watched with glee While your kings and queens Fought for ten decades For the gods they made I shouted out, Who killed the kennedys? When after all It was you and me Let me please introduce myself Im a man of wealth and taste And I laid traps for troubadours Who get killed before they reached bombay Pleased to meet you Hope you guessed my name, oh yeah But what's puzzling you Is the nature of my game, oh yeah, get down, baby Pleased to meet you Hope you guessed my name, oh yeah But what's confusing you Is just the nature of my game Just as every cop is a criminal And all the sinners saints As heads is tails Just call me lucifer Cause Im in need of some restraint So if you meet me Have some courtesy Have some sympathy, and some taste Use all your well-learned politesse Or I'll lay your soul to waste, um yeah Pleased to meet you Hope you guessed my name, um yeah But what's puzzling you Is the nature of my game, um mean it, get down Woo, who Oh yeah, get on down Oh yeah Oh yeah! Tell me baby, what's my name Tell me honey, can ya guess my name Tell me baby, what's my name I tell you one time, you're to blame Odpowiedz Link Zgłoś
usmiech_nocy Re: Dlaczego obrażasz dyrektora? 06.09.10, 08:18 => ggrdl gdzie znalazłeś / znalazłaś obelgi? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.film Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 11:19 Brawo za odwagę dla nauczycielki,ale co się dzieje w polskich szkołach!!!? Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Homoterrorystka 21.06.10, 12:27 Jeśli cała szkoła się do niej nie odzywa, to może ma jakiś powód? I bynajmniej tym powodem nie jest jej orientacja, która nie jest tajemnicą od dawna...ale nieustające pomówienia o homofobię i nietolerancję oraz nasyłanie na wszystkich Kampanii przeciwko homofobii czy Amnesty International. Dla niej nawet niewinny żart osoby niezorientowanej, to zaraz prześledowania za orientację. Widocznie każdy uznał, że jak się do niej nie będzie odzywać, to go to uchroni przed oskarżeniami. Ale dla niej nawet milczenie jest prześladowaniem ze względu na orientację... Jednocześnie jawnie olewa obowiązki pracownicze, bo wie, że ma za sobą swoje "szwadrony śmierci" i nikt jej nawet nie może zwrócić uwagi, bo "sierotka" zaraz się poskarży tendencyjnym mediom, że rzekomo prześladowona jest za orientację... Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Homoterrorystka 21.06.10, 12:43 Abstrahując od wszystkiego innego - jaka tam jest "tolerancyjna" i "nieagresywna" rada pedagogiczna to widzieliśmy przy okazji zadręczania tych nieszczęsnych dziewczyn, które zrobiły sobie razem zdjęcie. Nie wiem w jakim ty świecie żyjesz, ale twoje "teorie" nie wskazują byś wierna była wysokim standardom intelektualnym i moralnym. Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Homoterrorystka 21.06.10, 12:47 No jeśli dla ciebie prawdą jest wszystko, co opublikuje gazeta, to świadczy to o twoich standardach intelektualnych i moralnych Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: Homoterrorystka 26.06.10, 14:04 do właściwego osądu wystarczą Twoje teksty malwino222b Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Homoterrorystka 21.06.10, 12:44 Hmmm, moj maz jest nauczycielem, zna srodowisko szkolne od podszewki i wie, ze nawet gdyby go zarzynali, nie powiedzialby nigdy, gdby byl gejem. NIe powiedzialby nigdy nic, co odstaje od normy, nawet rzeczy mniejszego kalibru- chocby to, ze mamy kilka kotow. Nawet taka mala rzecz wywoluje w srodowisku naucycielskim dezaprobate. Autorka artykulu wykazala sie wielka odwage, mozna powiedziec,z e poswiecila siebie dla wyzszych celow. Nie kazdy tak potrafi, i dlatgo nalezy sie jej wielki szacunek. Jesiby nie spotkalo jej ze storny ciala pedagogicznego nic zlego, nie pialaby o tym a cialo owo nie musialby sie chronic mileczeniem przed mowieniem o dyskryminacji., To logiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Homoterrorystka 21.06.10, 12:51 Konarzewska to osoba, która całą swoją życiową karierę buduje wokół swojej orientacji. A zaangażowane ideologicznie media to podchwytują. Ona żyje walką z rzekomą homofobią i musi ciąglę szukać jej przejawów, bo tym się karmi, bo nie potrafi inaczej zaistnieć w społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Homoterrorystka 21.06.10, 13:31 malwina222b napisała: > Konarzewska to osoba, która całą swoją życiową karierę buduje wokół > swojej orientacji. A zaangażowane ideologicznie media to > podchwytują. Ona żyje walką z rzekomą homofobią i musi ciąglę szukać > jej przejawów, bo tym się karmi, bo nie potrafi inaczej zaistnieć w > społeczeństwie. Aha :) To moze oppoiwedz, jak cialo pedagogiczne z tej skzoly odnioslo sie do blogu uczennic z fotkami dwóch dziewczyn? Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Homoterrorystka 21.06.10, 13:52 No na pewno nie tak jak przedstawiła to gazeta. Oczywiście konarzewskiej zależało, by to było przedstawione jako przejaw homofobii, co jeszcze nie znaczy, ze cała sprawa z homofobią miała cokolwiek wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
lokator_wawelu Bigotka 24.06.10, 14:44 Pani wicedyrektor, pani przestanie pieprzyć, bo aż przykro słuchać. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Homoterrorystka 21.06.10, 13:24 malwina222b napisała: > Jeśli cała szkoła się do niej nie odzywa, to może ma jakiś powód? I > bynajmniej tym powodem nie jest jej orientacja, która nie jest > tajemnicą od dawna... No cóż, raz już się powołałam na teorię Girarda i zrobię to raz jeszcze, bo ta sytuacja doskonale ją potwierdza. Nienawiść jest szalenie zaraźliwa i przenosi się w błyskawicznym tempie. Grupa szybko wybiera kogoś, kto do niej się nie przyłączył. Girard pisze, że „tam, gdzie jeszcze przed chwilą były tysiące drobnych konfliktów, tysiące skłóconych braci, oddzielonych od siebie – znów pojawia się wspólnota, całkowicie pojednana w nienawiści, którą wzbudza tylko jedna osoba. Wszystkie urazy rozsiane pomiędzy tysiące ludzi, wszystkie sprzeczne akty nienawiści, będą kierować się przeciwko jednemu człowiekowi, który staje się kozłem ofiarnym”. To zjawisko to „mechanizmem kolektywnej przemocy”. Każda jednostkowa przemoc łączy się z przemocą grupy tak, by już nikt nie pozostał obojętny. To najlepszy sposób uspołeczniania grupy, przywracania zatartych już więzów. Kolektywna przemoc jest ogromna i wybrana ofiara praktycznie nie ma możliwości uwolnienia się od niej. Otóż nie ma żadnego innego powodu, dla którego cała szkoła się do Marty nie odzywa, poza elementem który wydaje się im obcy, dlatego zły. Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: Homoterrorystka 21.06.10, 13:30 Jakoś nikomu orientacja konarzewskiej nie przeszkadzała dopóki ona nie zaczęła wobec swojego otoczenia zachowywać się w podły sposób. Nikomu nie przeszkadza jej seksualna inność, ale po prostu jej podłość. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Homoterrorystka 21.06.10, 15:39 Oskarzenia o podlość to oskarżenia z bardzo grubej rury. Nie bardzo rozumiem, na czym wpomniana podłość miałaby polegać - czy imiennie oskarża pewne osoby z IX LO o praktyki dyskryminacyjne, które nie miały miejsca? Nie. Pisze dość klarownie o tym, jak zazebiał się mechanizm wykluczenia jej z grupy - to rzeczywiscie trudna sytuacja, ponieważ przypomina pod względem mechanizmu mobbing, choć nie ma takiej eskalacji. Cały czas błąkamy się wokół hasła - mozesz byc homoseksualistą, ale nie mozesz swojej orientacji propagować ( to chyba jeszcze Giertychowskie? ) - de facto dostajemy tu przekaz - możesz byc lesbijka, ale nie wolno ci tego ujawnić publicznie. Sprawa jest o tyle idiotyczna, ze nikt nie wpada na pomysł - możesz być heteroseksualista, ale nie wolno ci tego ujawnić. I cały czas TU tkwi sedno. Nikomu orientacja Konarzewskiej nie przeszkadzała dopóki NIE POWIEDZIALA O NIEJ, nie ujela sie za jakaś dziewczyna, która chciała przyjsc na bal maturalny ze swoją dziewczyną i wresxcie SAMa ZE SWOJA PARTNERKA nie zaczeła przychodzić na szkolne imprezy, co robi heteronormatywna większość. Osobiscie jestem zdania, ze jest nasza prywatną sprawą czy jesteśmy z mężczyznami, z kobietami, czy raz z mężczyznami, a raz z kobietami - i w tym kontekscie NIKT nie ma prawa formułować wizji kolektywnej słuszności jednej formuły zwiazku, o której można mówić przy kolektywnej niesłusznosci innej formuły zwiazku, o którym nie mozna mówić, bo wtedy sie go propaguje. Odpowiedz Link Zgłoś
oakpark Kolektywna przemoc... 23.06.10, 12:00 ...nie dotyczy ludzi na tyle silnych, ze potrafią walczyć z całym "środowiskiem". Szkoła w Polsce to dulszczyzna maksymalna. Ja akurat - przyznaję - "homosiami" się brzydzę, tak fizjologicznie, jak inni oślizłej żaby czy zdechłej ryby - termin "fobia" sugeruje strach przed innymi a to nie jest w większosci ludzi prawda. Ale w przypadku tej dziewczyny nie widzę niczego, co mnie od tych środowisk odrzuca - ona nie urzadza burdelowych parad na ulicach tylko normalnie żyje. I nawet wygrywa z tym środowiskiem. Na pewno nikt jej nie zwolni - jest dobrą nauczycielką. Otwartą, uczącą myślenia. Walka o godność i o wolność jest prawem każdego. Życzę sukcesów w pracy i w życiu. Jak ktoś sie dobrze bije to hołota polactwa go w końcu zostawia w spokoju. Pani Marcie się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Kolektywna przemoc... 23.06.10, 17:08 oakpark napisał: > Ale w > przypadku tej dziewczyny nie widzę niczego, co mnie od tych > środowisk odrzuca - ona nie urzadza burdelowych parad na ulicach > tylko normalnie żyje. I nawet wygrywa z tym środowiskiem. Nie masz racji, bo urządza, bierze udział i aktywnie działa w homo-organizacjach. Tylko że przeciwieństwie do ciebie nie mam jej tego za złe dopóki ta aktywność nie pozostaje poza szkołą. > Na pewno nikt jej nie zwolni - jest dobrą nauczycielką. Poproszę o dowody. Ja nie twierdzę, że jest złą, bo nie wiem. Ty wiesz, że jest dobrą? Udowodnij to jakoś. Aha, anonimowa Malwina z tego liceum, nie wiem czy warto ją cytować, twierdzi, że p. Konarzewska bez przerwy przebywa na zwolnieniach i nie jest dobrą nauczycielką. To oczywiście niczego nie dowodzi, poza niechęcią. A czy p. Martę ktoś zwolni? Od lat wiadomo, że to lesbijka; gdyby to miał być powód, to już od dawna by tam nie pracowała. Zaś ten artykuł dał jej NIESTETY nietykalność. Każdy, kto podniesie rękę na p. Konarzewską będzie od razu okrzyczany homofobem i faszystą. A dlaczego NIESTETY? Bo nie obecność w mediach powinna o tym decydować. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Homoterrorystka 22.06.10, 22:23 To fajnie, malwina, ze jestes taka zorientowana. Jestes kolezanka pani Konarzewskiej z z kadry tej samej szkoly? I nie wstyd ci, ze wystepujesz incognito pod artykulem, ktory ona podpisala swoim nazwiskiem. Wszystkie twoje posty w tym watku obrazują duszną atmosfere pokoju nauczycielskiego, paskudo. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: Homoterrorystka 26.06.10, 14:02 niezwykłą wprost głupotą emanujesz malwino222b Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: Homoterrorystka / sprostowanie 26.06.10, 14:14 wcale nie cała szkoła!!!! jak chciałaby to pani widzieć , pani vice Odpowiedz Link Zgłoś
rciesla Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 12:38 Artykuł Marty Konarzewskiej jest REWELACYJNY ! Odważny, piękny i świetnie napisany! Myślę, że ten niezwykły tekst zrobi dużo dobrego dla samej Marty, dla młodzieży i dla całego zapyziałego środowiska szkolno-oświatowego w Polsce. Brawo Marta ! Obyś miała więcej odważnych naśladowczyń i naśladowców. Odpowiedz Link Zgłoś
asaf2 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 12:45 Marta - dziękujemy Ci za to! pamiętaj, że niezależnie od tego co piszą te sfrustrowane stare babcie i inni wariaci masz wsparcie tych, którzy ciepło o Tobie myślą: za Furię, za coming out, za wszystko. Jesteśmy z Tobą! Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 12:59 Mam 177 cm wzrostu i jestem heteroseksulany. Poza tym lubie kotlety schabowe i jestem heteroseksualny. Uprawiam zeglarstwo i jestem heteroseksualny. W tej chwili siedze na krzesle i jestem heteroseksualny. Czyz nie jestem reweleacyjny ?(i heteroseksualny). Sadze, ze tej nieszczesnej kobiecie nie pochwaly sa potrzebne, a konsultacja u dobrego specjalisty. Pisze to bez zlosliwosci, jej naprawde ktos powinieni pomoc. A tak poza tym jestem heteroseksualny. Pochrazniony swiat, porabana gazetka i homoseksualna. Odpowiedz Link Zgłoś
malyzna @ stoniec 21.06.10, 13:10 twoja hetereoseksualnosc jest oczywista juz po przeczytaniu pierwszej wypowiedzim, takze mozesz sobie darowac jej podkreslanie, skup sie lepiej na swoim kotlecie, smacznego! brawa dla marty, zyczylabym sobie, aby kazda szkola otrzymala ten artykul i zostala zobowiazana do jego przeczytania oraz rozmowy z uczennicami i uczniami wokol tego tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b Re: @ stoniec 21.06.10, 13:23 Tak. Każda szkoła powinna uczyć walki z terroryzmem...Konarzewska robi teraz z siebie męczennika w swojej "świętej wojnie"... Powinna jednak pamiętać, że kamień wraca na tego, kto go toczy. Mam nadzieję, że pewnego pięknego dnia szkoła wytoczy jej proces. Odpowiedz Link Zgłoś
doartykulu Re: @ stoniec 21.06.10, 22:27 HAAAA HAAAAA HAAAA! "Kamień wrcaca do tego kto go toooczyyy" :..) popłakałam się ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: @ stoniec 22.06.10, 22:25 Moze najpierw prokuratura namierzy twoje ip i bohaterka artykulu zechce wytoczyc proces tobie, droga pani nauczycielko. Odpowiedz Link Zgłoś
taje Re: @ stoniec 24.06.10, 13:11 Jak ktoś jest Syzyfem i toczy ten kamień pod górke to faktycznie może oberwać. A z tego co sama zaobserwowałam za czasów mojej edukacji szkolnej i z tego co tu czytam, walka z narzucanym przez szkołę terrorem "normalności" (oczywiście pod płaszczykiem dbania o tradycję etc) to naprawdę syzyfowa praca. Uznanie dla pani Konarzewskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: stoniec 26.06.10, 14:44 taaaak ????????????? malwino222b???????? tylko czyhacie na jej potknięcia ???????????? bo tymczasem to ona ma pełne prawo i podstawy do tego by szkole wytoczyć proces o szykanowanie Odpowiedz Link Zgłoś
gothmucha Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 13:22 stoniec napisał: > Mam 177 cm wzrostu i jestem heteroseksulany. > Poza tym lubie kotlety schabowe i jestem heteroseksualny. > Uprawiam zeglarstwo i jestem heteroseksualny. > W tej chwili siedze na krzesle i jestem heteroseksualny. > Czyz nie jestem reweleacyjny ?(i heteroseksualny). A teraz zamień heteroseksualny na homoseksualny. Coś się zmieni? Niby nie powinno, a jednak. I o to chodzi, żeby stwierdzenie "jestem homoseksualny" było tak samo nieistotne jak "jestem heteroseksualny" i żeby przestało być w oczach większości powodem do wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 13:52 gothmucha napisał: > A teraz zamień heteroseksualny na homoseksualny. Coś się > zmieni? Niby nie powinno, a jednak. Do tej pory zgoda. > I o to chodzi, żeby stwierdzenie "jestem homoseksualny" było > tak samo nieistotne jak "jestem heteroseksualny" i żeby > przestało być w oczach większości powodem do wstydu. I tu nie ma zgody. Wypowiedź Stońca w wersji hetero jest absurdalna, głupia, ew. śmieszna. Wypowiedź w wersji homo "niesie ze sobą pewne wartości", od razu uruchamiają się działa na froncie tzw. tolerancji, wszelka próba krytyki jest odbierana jako atak z okopów homofobii. A faktycznie powinno być tak, że obie wypowiedzi należałoby skwitować wzruszeniem ramion. Również tytułową wypowiedź Marty Konarzewskiej - bo co ma piernik do wiatraka? Co nas obchodzi, że gdzieś pracuje polonistka, która jest homoseksualna? Mojego syna uczył gej - nie wypisywał o tym artykułów w gazecie. Z tego co wiem, to nadal on uczy w tej samej szkole. I wiesz co? Przynajmniej za moich czasów nie było protestów rodziców, wrogości innych nauczycieli itd. Odpowiedz Link Zgłoś
tom.gorecki Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 09:38 OBIE wypowiedzi są durnowate z tą różnicą, że ta hetero jest mało prawdopodobna a homo bardziej. Naprawdę aż tak ważna jest ta wasza orientacja? Pytam jako koleś, który chodził do szkoły gdzie w jednej tylko grupie takich les i homo było z 3-4 osoby na kilkanaście. I nie byli "odrzucani" ani przez nauczycieli, ani przez nas (a już przeze mnie w ogóle). Odpowiedz Link Zgłoś
magrag Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 17:24 heterofaszysta nieszczęsny... - dobry specjalista, dobre leki i jest szansa na wyjście z tego Odpowiedz Link Zgłoś
doartykulu Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 22:25 koleś, to co napisałeś jest absurdalne, bo ludziom heteroseksualnym nikt się nie każe z tego tłumaczyć. Odwrotnie jak jest się lesbijką. Uwierz mi, gdyby społeczeństwo nie robiło wokół tego takiego szumu, na prawdę nie poświęcałybyśmy swojej orientacji więcej uwagi niż ty swojej. Ale w wieku nastu lat okazuje się, że nie jest fajnie i spoko, że nasze dojrzewanie to problem, że nauczyciele ślą nas do psychologów a z rodzicami trzeba zacząć wielki proces przyzwyczajania. Ludzie heteroseksualni nie musza się zastanawiać nad tym, my tak. Stąd wyrosło tyle teorii, stąd potrzebujemy znać inne osoby z podobnymi problemami itd Ale chce przypomnieć: to społeczeńśtwo to zaczęło. Dla nas dyskryminacja ze względu na bysie lesbijką jest tak samo zaskakująca jak ze względu na kształt uszu. Ale jakby teraz zaczęli dyskryminować ze względu na kształt uszu natychmiast zaczęło by się to samo... Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 09:58 Bo z tego nie trzeba się tłumaczyć, to naprawdę tak trudne do zrozumienia? Przecież to nie społeczeństwo robi szum wokół homo, tylko homo robią szum wokół siebie. To nie społeczeństwo organizuje "parady równości", "manify" itp, tylko właśnie homo. To oni chcą, żeby o nich było głośno, żeby o nich mówiono. Tak trudno zrozumieć, że homo byli zawsze, ale dopóki zachowywali się w kwestii własnej seksualności cicho i nie robili z niej cyrku, to społeczeństwo, mając pełną świadomość ich obecności, nie zwracało na to uwagi? To właśnie protesty, krzyki, gadki o nietolerancji, marsze dla homo i podobne zachowania wywołały taką, a nie inną reakcję społeczeństwa? Czy hetero non stop gadają o swojej seksualności? Nie. Dlaczego więc robią to homo? Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 10:54 A czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że heteroseksualni epatują swoją seksualnością? Choćby w stwierdzeniu "mam męża/żonę i dwoje dzieci" Gdyby homoseksualiści mogli żyć w ten sam sposób, na zasadzie "mój partner/ka i ja zrobiliśmy sobie wczoraj pyszną pizzę" a społeczeństwo nie reagowałoby dziwnie, to nie byłoby problemów i marszów równości Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 16:07 To już zupełne przegięcie. :) Posiadanie męża czy żony oraz własnych dzieci ma być zakazane? A może tylko ma być zakaz mówienia o nich? Zakaz noszenia obrączek też? Mam wrażenie, że homo nie byli uprzejmi zauważyć, czego zresztą uczono na biologii, że rozmnażanie (płciowe, zostawmy w spokoju eugleny i drożdże) polega na tym, że dwa osobniki różnej płci produkują gamety i że z połączenia tychże gamet powstaje nowe życie? Tak samo powstali i homo i hetero. Tyle, że ci drudzy dbają o przedłużenie gatunku, a ci pierwsi..? Cały świat istot żywych powstał dlatego, że te istoty się rozmnażały. Poza tym musi być "partner"? Nie może być kumpel? Nieraz zdarzało mi się robić coś z koleżanką i jakoś nie miałam problemu, żeby o tym mówić. Setki facetów chadzają z innymi facetami na piwo i też nikt z tego nie robi problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 16:19 Bzdury wypisujesz! Heteroseksualni niczym nie epatują. Rozmowa o czymś, to jeszcze nie jest epatowanie. Tutaj zaproponuję słownik. Epatowaniem byłoby opowiadanie, jak z mężem pojechaliśmy NASZYM NOWYM MAYBACHEM na lody, a potem NASZYM NOWYM MAYBACHEM do fryzjera, itd. Przy okazji wyszło, że jadam lody, mam męża, strzygę włosy. Dlaczego akurat "mam męża" jest epatowaniem? Czy tylko dlatego, że jakaś Marta go nie ma i woli kobiety? Mój kolega długi czas ukrywał swój konkubinat (ładne słowo ;-)). Miał do tego prawo. Powodem raczej nie była ani heterofobia, ani nawet kato-cośtam, bo połowa grupy żyje bez ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 19:20 ggrdl napisał: > Bzdury wypisujesz! Heteroseksualni niczym nie epatują. Rozmowa o czymś, to > jeszcze nie jest epatowanie. Tutaj zaproponuję słownik. > Epatowaniem byłoby opowiadanie, jak z mężem pojechaliśmy NASZYM NOWYM MAYBACHEM > na lody, a potem NASZYM NOWYM MAYBACHEM do fryzjera, itd. > Przy okazji wyszło, że jadam lody, mam męża, strzygę włosy. Dlaczego akurat "ma > m > męża" jest epatowaniem? Czy tylko dlatego, że jakaś Marta go nie ma i woli kobi > ety? (...) Czekaj, czekaj, w tejże szkole, w której pracuje pani Marta dyrektor homoseksualnej maturzystce nie pozwolił tanczyc na studniówce ze swoja partnerka- TAŃCzyć!! (bo samo tanczenie jest epatowaniem). Rozumeim,ze heteroseksualni uczniowie i nauczyciele mieli ten sam zakaz? Bo jelsi nie, to niestety, ale oni mogli epatowac tym, czego zkazano uczennicy homoseksualnej Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 21:06 Taki jest dziwny zwyczaj na świecie, że tańczy się w parach mieszanych. Nie wyobrażam sobie poloneza/walca/mazura tańczonego w miejscu publicznym w parze jednopłciowej. Na imprezach domowych można się zachowywać swobodnie, jednak ta sama swoboda nie dotyczy miejsc publicznych. Podobnie do pracy w wielu miejscach trzeba przywdziewać strój biurowy, podczas gdy w sklepie nikt żakietu od pracownicy nie wymaga. Ja nie odczuwam dyskomfortu/niechęci/obrzydzenia w dotknięciu innej kobiety. W związku z tym nie sądzę, żeby był jakikolwiek powód niechęci omc maturzystki w tańcu z chłopakiem. No, chyba, że jednak się brzydzi. A to już normalne nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
thobold Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 19:35 I wreszcie doszliśmy do sedna - "bo to normalne nie jest". Czyli taniec z chłopakiem jest "normalny", a z dziewczyną jest "obrzydliwy" i jest "epatowaniem homoseksualnością"? Nie widzisz tu rażącej asymetrii i niesprawiedliwości? Jakbyś się czuła, gdyby w odwrotnej sytuacji zakazano ci tańczyć z mężczyzną i zmuszono do tańca z osobą tej samej płci, "bo taki jest u nas zwyczaj" i "tak jest normalnie"? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 10:18 Grecy, Arabowie, Żydzi tańczą "jednopłciowo". Tam z kolei może być źle widziane tańczenie w parach mieszanych. Wszystko jest kwestią środowiska. U nas facet z odkrytym torsem na plaży jest OK, a w katedrze to prowokacja i obraza. Kobieta z gołymi cyckami właściwie wszędzie budzi sensację. W niektórych regionach Afryki kobiety topless przychodzą do kościoła na mszę. Tego samego, co u nas, katolickiego. Tam to jest normalne, u nas nie. Taniec na imprezce to trochę coś innego niż uroczysty polonez na studniówce. BTW: Zdarza mi się na imprezach tańczyć z kolegami ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 10:59 > Czy hetero non stop gadają o swojej seksualności? Nie. Dlaczego więc robią to > homo? TAK. I tu tkwi problem - hetero nie zauważają tego, że wciąż mimochodem mówią o swojej seksualności, o kwestiach z nią związanych, o dzieciach, ślubach, wakacjach, wyjazdach, problemach ze zdrowiem małżonka/małżonki itp. Homo tego nie robią - ze strachu przed odrzuceniem. Dobrze, jeżeli tylko z tego powodu, a nie np. ze strachu przed pobiciem. Zastanów się nad tym, co napisałaś - to klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład postawy, o której pisze p. Marta Konarzewska i która ją tak boli, że zdecydowała się spróbować coś zmienić, kosztem samej siebie. Zastanów się. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 12:47 Htero o tym mowia, bo inni hetero chca o tym sluchac, bo jedni i drudzy maja wspolne doswiadczenia, ktorymi sie chca dzielic, na przyklad, co zrobic jak dzieciak ma biegunke. O czym ma rozmaiac hetero z bojowniczka o wolnosc (a poza tym nauczycielka i lesbijka), skoro ona potrafi tylko o jednym. Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 17:54 Homo nie mają dzieci, więc nie mają o kim mówić. O partnerach nikt im mówić nie zabrania, tylko raczej nikt nie ma ochoty tego słuchać. Mnie interesują problemy, z którymi mam do czynienia, o nich rozmawiam. Nie interesują mnie np liczby wymierne, nie wiem o nich nic i choćby 10 matematyków twierdziło, że są najciekawsze na świecie, nie znaleźliby we mnie słuchaczki. Każdy ma swoje kółko zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 19:26 maqoofka napisała: > Homo nie mają dzieci, więc nie mają o kim mówić. (...) Po pierwsze- znam mnóstwo osob majacych dzieci, ktore podejmuja mnóstwo tematów, nie tylko o dzieciach, hahha, Po drugie- znam mnóstwo osób, które nie maja dzieci, i które też mają o czym i o kim mówić Po trzecie- znam osoby homoseksualne, kttóre mają dzieci :) Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 20:30 Owszem, też znam takie osoby - kobiety. Tyle, że zostawiły dzieci. Wychowują je ich byli mężowie. Więc mogę powiedzieć, że nie mają dzieci. Nie ta matka, co urodziła, lecz ta, co wychowała. Nie przejawiają najmniejszego zainteresowania dziećmi, nawet nie korzystają z prawa do odwiedzin. Gdybym nie znała takich osób, to bym nie zabierała głosu w tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 20:38 maqoofka napisała: > Owszem, też znam takie osoby - kobiety. Tyle, że zostawiły dzieci. Wychowują je > ich byli mężowie. > > Więc mogę powiedzieć, że nie mają dzieci. Nie ta matka, co urodziła, lecz ta, c > o > wychowała. Nie przejawiają najmniejszego zainteresowania dziećmi, nawet nie > korzystają z prawa do odwiedzin. > > Gdybym nie znała takich osób, to bym nie zabierała głosu w tej dyskusji. Hmmm, dziwne, ja znam takie, kotre maja te dzieci bez mezów :) I od poczęcia wychowuja je z partnerkami :) Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 21:23 A kto powiedział, że mamy tych samych znajomych? :) Choć może. :) Powiem ci, że te dzieci, póki były małe, miały nerwice lękowe, bały się nie-domowników, księżyca, niemal wszystkiego, a co dziwne - matek, nie chciały z nimi zostawać, ani nawet wychodzić z nimi na spacery. Nie wiem, dlaczego. Teraz są już większe, mają po kilka lat (to dziewczynki) i nie mają takich problemów, nawet spędzają u mam część wakacji. Jednakże na pewno w ich psychice ślad pozostał. Tak czy siak, chciałabym, żeby mi ktoś wytłumaczył, jakim cudem można chcieć mieć dziecko, nie chcąc mieć partnera płci przeciwnej. Coś mi nie gra. Odpowiedz Link Zgłoś
afryka75 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 22:05 maqoofka napisała: > A kto powiedział, że mamy tych samych znajomych? :) Choć może. :) > > Powiem ci, że te dzieci, póki były małe, miały nerwice lękowe, bały się > nie-domowników, księżyca, niemal wszystkiego, a co dziwne - matek, nie chciały > z > nimi zostawać, ani nawet wychodzić z nimi na spacery. Nie wiem, dlaczego. Teraz > są już większe, mają po kilka lat (to dziewczynki) i nie mają takich problemów, > nawet spędzają u mam część wakacji. > > Jednakże na pewno w ich psychice ślad pozostał. > > Tak czy siak, chciałabym, żeby mi ktoś wytłumaczył, jakim cudem można chcieć > mieć dziecko, nie chcąc mieć partnera płci przeciwnej. Coś mi nie gra. No na pewno nie są to wspólni znajomi :) Ja nie wiem, jakim cudem, w kazdym razie chyba mozna, skoro takie osoby istnieja :) I ich dzieci sa megawyluzowane i szczesliwe :) Z mamami, wujkami, ciociami, diadkami i babciami :) Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 10:16 maqoofka napisała: > Homo nie mają dzieci, więc nie mają o kim mówić. O partnerach nikt im mówić nie > zabrania, tylko raczej nikt nie ma ochoty tego słuchać. Mnie interesują > problemy, z którymi mam do czynienia, o nich rozmawiam. Nie interesują mnie np > liczby wymierne, nie wiem o nich nic i choćby 10 matematyków twierdziło, że są > najciekawsze na świecie, nie znaleźliby we mnie słuchaczki. > > Każdy ma swoje kółko zainteresowań. Mam tylko nadzieję, że nie jesteś nauczycielką. Aż strach czytać o takiej ignorancji (szeroko pojętej), a co dopiero z nią obcować. Z takim podejściem to nawet rolnikowi musiałoby być strasznie trudno, bo on i ziemniaki, i marchewkę musi uprawiać. A czasem to i bakłażana - o zgrozo! Ciągle mówimy o rozwijaniu zainteresowań, pobudzaniu wyobraźni, zachęcaniu do otwierania się na świat, ale czytając niektóre wypowiedzi strach mnie oblatuje, na co my swoje dzieci skazujemy, każąc im chodzić do szkoły - do szkoły absurdu, zakłamania, obłudy, impotencji umysłowej i ignorancji społecznej. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 11:39 TAK. I tu tkwi problem - hetero nie zauważają tego, że wciąż mimochodem mówią o swojej seksualności, o kwestiach z nią związanych, o dzieciach, ślubach, wakacjach, wyjazdach, problemach ze zdrowiem małżonka/małżonki itp. Homo tego nie robią - ze strachu przed odrzuceniem. Dobrze, jeżeli tylko z tego powodu, a nie np. ze strachu przed pobiciem. Zastanów się nad tym, co napisałaś - to klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład postawy, o której pisze p. Marta Konarzewska i która ją tak boli, że zdecydowała się spróbować coś zmienić, kosztem samej siebie. I co zamierza zmienić? Zakazać rozmów o życiu osobistym w pokoju nauczycielskim? :> Odpowiedz Link Zgłoś
thobold Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 20:06 Nie? Pozwolić na nie także homoseksualistom? Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 00:20 A ktoś jej zabrania rozmawiać!? No chyba, że mówisz o rozmowie dwóch/kilku homo. Może zajść sytuacja, że w pokoju nauczycielskim nie będzie ich aż tylu. Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 09:30 STOP, STOP, STOP, manipulatorze !!!!!!! NIKT NIKOMU nie każe się z tego tłumaczyć !!!!!!! NIKT nie chce o tym rozmawiać na foruum PUBLICZNYM !!!!! IX LO to szkoła PUBLICZNA !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gothmucha Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 13:17 Bardzo dobrze, że ten tekst się ukazał, trzeba wreszcie przerwać tą zmowę milczenia! Moim zdaniem to najważniejszy tekst roku, a kto wie, czy nie dziesięciolecia. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 15:57 Najwazniejszym tekstem dziesieciolecia jest tekst Hugo-Badera, Podziemne zycie Ewy H. i kto twierdzi inaczej, tego pozywam na ziemie udeptaną pieszo lub konno, na topory albo miecze. Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 09:32 Nie, najważniejszym tekstem dziesięciolecia jest "MIchnikowszczyzna" Ziemkiewicza. Odpowiedz Link Zgłoś
3emo Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 26.06.10, 14:51 dziękuję serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
tersta Polska to kraj zaprzanców i matołów 21.06.10, 13:23 sami są nikim i dlatego nienawidzą innych niż oni. Prawdziwi polacy, prawdziwi katolicy, prawdziwi patrioci. Yylko oni mają prawo bytu. A inni? Są po to, zeby pracowac i płacić podatki, zeby ci "prawdziwi" mieli z czego żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 13:23 Ja czlowiek prosty (i heteroseksualny), wiec czytajac czasami gazetki takie jak ta doszedlem do wniosku, ze akcentowanie h-seksualizmu jest obecnie obowiazujecym wymogiem ustawowym. Przed wprowadzeniem w zycie tej ustawy myslalem sobie o osobach takich jak szanowna autorka, ze se powinny dac na wstrzymanie z rozglaszaniem swoich upodoban, bo ja mam to najzwyczajniej gdzies. A szkoly, szanowna Pani, maja w tym nieszczesnym kraju naprawde powazniejsze klopoty na glowie i potrzeby. I powtarzam - ktos powinien autorce udzielic profesjonalnej pomocy. Moze jest na tym formu jakis specjalista, ktory nie bedzie sie bal zdiagnozowania przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
nietuskaczka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 13:11 Z tekstu pani Konarzewskiej nie wynika, aby Jej cokolwiek dolegalo, co wymagaloby profesjonalnej pomocy lub diagnozowania. Natomiast z Twoim mysleniem jest chyba cos nie tak, skoro odwracasz kota ogonem i wysylasz autorke do lekarza. Taka postawa jest nie tylko przejawem glebokiej nietolerancji, ale tez calkowitego braku szacunku dla osob o odmiennej orientacji seksualnej. Polskiemu koltunstwu nawet przez mysl nie przejdzie, ze w krajach w ktorych nie wolno dyskryminowac ze wzgledu na orientacje seksualna, np. w USA, osobnik pokroju Giertycha musialby podac sie do dymisji w ciagu pieciu minut po zakonczeniu swoich faszystowskich wynurzen, a Jaroslaw Kaczynski, ktory go wyniosl do wladzy, zostalby rownie szybko zdyskredytowany i rozliczony za to, ze do tego dopuscil. W Polsce jeszcze nie zostalo ustanowione dobre i skuteczne prawo, ktore broni interesow mniejszosci i chroni je przed dyskryminacja. Nie ma zadnego znaczenia, czy w kraju jest 2, 5 czy 10% osob homoseksualnych. Kazdy ma prawo do bycia soba, i nikt nie ma prawa do odbierania drugiemu czlowiekowi tego prawa. Koniec kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
stoniec Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 15:15 Nic nie pisalem o: a)wysylaniu autroki do lekarza (specjalista to nie tylko lekarz, przynajmniej tak bywalo dawniej) b) nigdy nie odwracalem kota c) nawet, gdybym odwracal kota, to nie uwazam, zeby to bylo przejawem glebokiej nietolerancji. Czy kot nieodwrocony jest przejawem tolerancji? d) nic nie pisalem o szacunku do osob o odmiennej orientacji (wlaczajac w to koty odwrocone), Nie widze przy tym najmniejszego powodu do wyrazania szacunku osobom tego rodzaju. Czym sobie niby na szacunek zasluzyly? e) nic nie pisalem o koltunstwie, i nie wiem, czy koltunstwo wie, ze w kraju takim jak Polska tez nie wolno nikogo dyskryminowac f) w kraju takim jak USA nie Giertych, ale noblista i przy okazji prezydent Harwardu wcale nie musialbu w piec minut podawc sie do dymisji, tam za mniejesze 'przewinienia' ciupasem po prostu wywalaja takiego na bruk; to sie nazywa tolerancja, g) nic nie pisalem o Kaczynskim h) nigdzie nie pisalem, ze nikt nie ma prawa do bycia soba w Polsce i) prawo do odbierania drugiemu czlowiekowi prawa do bycia soba ma w Polsce prawo, ktore na przyklad stara sie ograniczyc nadmierne eksponowanie swoich upodoban pedofilom i seryjnym mordercom Odpowiedz Link Zgłoś
nietuskaczka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 20:47 > i) prawo do odbierania drugiemu czlowiekowi prawa do bycia soba ma w Polsce > prawo, ktore na przyklad stara sie ograniczyc nadmierne eksponowanie swoich > upodoban pedofilom i seryjnym mordercom Tylko z tym akapitem moge sie zgodzic, bo jest on tak oczywisty, ze nie bylo sensu o tym pisac. Skoro jednak wspomniales o pedofilach, to na marginesie dodam, ze Polska bedzie miala powazny problem z wprowadzeniem w zycie chemicznej kastracji, bo w tej sprawie uchwalila kiepskie prawo, ktore jest w swojej istocie niekonstytucyjne, i latwo bedzie je obalic w PE. Z przykroscia stwierdzam, ze zlapalam Cie "z reka w nocniku". Przeczytalam bowiem Twoje wczesniejsze posty, w ktorych kilkakrotnie sugerowales, ze pani Marta powinna sie leczyc. Wlasnie te insynuacje traktuje jako kompletny brak szacunku wobec drugiego czlowieka, ktory usiluje nam powiedziec jak sie fatalnie czuje w swojej skorze, bedac obiektem ostracyzmu w miejscu pracy. Jak Ty to sobie wyobrazasz, ze w Stanach, w szkole do ktorej uczeszcza 3 tysiace studentow, ktorych rodzice przybyli z wszelkich mozliwych zakatkow swiata, tworzac konglomerat ras i kultur, i wyznajacych kilkaset roznych religii, gdzie jakis odsetek dzieci czy Staff members jest homo czy bisexual, Vice-Principal moglby sobie pozwolic na jakiekolwiek fochy wzgledem nauczyciela, czy jakies uprzedzenia swiatopogladowe wobec kogokolwiek? Wolne zarty. Tu nie tylko w gre wchodzi kwestia posady, prestizu, ale rowniez wielomilionowych odszkodowan. Czekam na ten dzien, kiedy w Polsce zmieni sie mentalnosc ogolu na tyle, ze takich dyskusji nie trzeba bedzie toczyc, a kary za hate crimes beda rownie surowe i skuteczne jak w Ameryce. (By the way, jestem hetero, i nie jestem feministka:-) No ale zeby ten proces mogl nabrac jakiegos sensownego przyspieszenia, to Ojcu Rydzykowi, ktory od lat nieustannie saczy jad w serca swoich sluchaczy za pieniadze USOPAL-u, oraz Jaroslawowi K., ( wczoraj Prawica - dzisiaj Lewica), mowiacemu milionom Polakow kogo powinni nienawidzic nalezaloby powiedziec zdecydowanie bye, bye. Odpowiedz Link Zgłoś
maqoofka Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 17:22 Tyle piszesz o dyskryminacji, a dlaczego w normalnych sklepach z ciuchami nie można kupić np rozmiaru 66? Nie wiem, czy taki w ogóle istnieje, ale go nie ma i już. Może nie na temat, ale to też jest dyskryminacja. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 09:36 Napisaleś (i słusznie): "każdy ma prawo do bycia sobą". Ja wyrażam ostry protest i dezaprobatę wobec zachowania tej Pani. I co Ty na to ? Odpowiedz Link Zgłoś
turing_machine Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 14:23 Pierwszy raz zobaczyłam panią Konarzewską na zdjęciu z warszawskiej Parady Równości w 2007 roku zamieszczonym w książce Agnieszki Graff „Rykoszetem”. Widać na nim pełną radości dziewczynę w towarzystwie znanej pisarki. Na koszulce ma napis „Nobody knows I'm a lesbian”. W tle widać gęsty tłum ludzi. Pomyślałam sobie „No proszę, idą wesoło, nie boją się, nikt ich nie atakuje, nie jest źle. Potem wrócą do domu, do pracy. Jakie w Polsce mamy teraz tolerancyjne społeczeństwo.” Dopiero później przeczytam, jak bardzo się bała. Drugi raz natknęłam się na nazwisko Konarzewska przy lekturze artykułów o uczennicach jednego z łódzkich liceów, które zamieściły swoje artystyczne zdjęcia na internetowym blogu. Pomyślałam „Jakie fajne zdjęcia! Widać, że dziewczyny interesują się sztuką, eksperymentują. Może kiedyś będziemy zdjęcia ich fotografki oglądać na wystawach i w albumach”. Początkowo uczennice miały być wyrzucone ze szkoły. Sprawa zrobiła się głośna i w końcu do relegowania nie doszło. Nawet zaprzeczono, że w ogóle był taki zamiar. Uczennice wspierała szkolna polonistka. Nie skojarzyłam jej wtedy ze zdjęciem z „Rykoszetu”. Pomyślałam „Odważna baba! Na taką belferkę uczniowie mogą liczyć. Wiedziała, że naraża się temu gronu siedzącemu z podkulonym ogonem. Usta pełne frazesów o wartościach, a jak co do czego przychodzi, to brakuje odwagi, by bronić uczniów i zaprotestować. No, ale przynajmniej wszystko się dobrze skończyło”. Dzisiaj, w wyborczą niedzielę, w Gazecie czytam artykuł Marty Konarzewskiej pt. „Jestem nauczycielką i jestem lesbijką”. Więc jednak nie skończyło się dobrze. Skończyło się źle. A może się skończyć jeszcze gorzej, jeśli nauczycielka straci pracę. Nauczyciele okazują swojej koleżance wyższość kulturalną i... seksualną, nie mówiąc jej „dzień dobry” i traktując jak powietrze. Dyrektor rozmawia z nią trzymając ręce w kieszeniach, a wicedyrektorka ostentacyjnie odwraca się na jej widok i oddziela się od niej kordonem sekretariatu i innych nauczycieli. Pani Konarzewska ze strachu nie wchodzi do pokoju nauczycielskiego. Doświadcza codziennego poniżenia i wykluczenia. Kto nie pracował w szkole, nie wie jak bolesny i niszczący może być ostracyzm pokoju nauczycielskiego. Jeśli jest prawdą, że inna nauczycielka próbuje nakłaniać uczniów do podpisywania petycji przeciw Konarzewskiej, to powinna przestać uważać się za pedagoga. Zachowanie dyrekcji i innych nauczycieli to klasyczny mobbing. Do tego taki wzorzec zachowania pokazuje się młodzieży. Rzekomo to wszystko dzieje się w imię „tradycyjnych wartości”. Łudzę się, że nie o chrześcijańskie wartości tu chodzi. Nie sposób w takiej atmosferze codziennie, ze ściśniętym gardłem, przychodzić do pracy, normalnie prowadzić lekcje i spokojnie przygotowywać się do nich. Uczniowskie wybryki z wkładaniem kosza na głowę nauczyciela znalazły swój bardziej 'wyrafinowany' odpowiednik w zachowaniu dyrekcji i grona pedagogicznego, grupy wydawałoby się dorosłych i wykształconych ludzi. Z tym niewidzialnym koszem trudniej się walczy, trudniej się przed nim obronić i trudniej go zdjąć. Zastanawiam się, jak zareagowałby pokój nauczycielski, gdyby nagle w drzwiach stanęli Dąbrowska, Iwaszkiewicz, Konopnicka, Gombrowicz, Lechoń czy Rodziewiczówna? A gdyby zjawiła się Safona, Tove Jansson od muminków, Oskar Wilde, Virginia Woolf czy Leonardo da Vinci? Czy powiedzianoby im „My nie lubimy Konarzewskiej, bo ona jest... no... wiecie”? A oni pomyśleliby „A nas lubicie? Przecież my też jesteśmy... no... wiecie?” „Zrobiłaś z nas homofobów, a MY jesteśmy tolerancyjni”. Czy osoba wypowiadająca takie zdanie, w kontekście całej sprawy, miała kiedyś jakieś zajęcia z logiki? Oniemiałam, czytając „nauczyciele zobowiązali się dyżurować przy wicedyrektorce, by nie naraziła się na bezpośredni kontakt ze mną”. Wicedyrektorka napisała „w trosce o swoje bezpieczeństwo mam prawo obawiać się kontaktów z Panią”. Nie wiadomo, czy śmiać się płakać. Dorosła kobieta, na stanowisku, unika bezpośredniej rozmowy ze swoją podwładną? Czego się obawia? Jakie ma do tego podstawy? Bardziej można się obawiać ludzi mijających nas na ulicy. W jakim świecie żyje ta szkoła? Uczniowie mają dostęp do wszelkiej informacji w Internecie. Mogą sobie czytać, oglądać wszystko bez żadnych ograniczeń czy cenzury. Szkoła udaje, że o tym nie wie. Zamiast rozmawiać i pomóc zrozumieć, potępia, piętnuje, szykanuje uczennice, a potem nauczycielkę. Uczennica pisząca pracę o tolerancji, ma pominąć zagadnienie tolerancji wobec mniejszości seksualnych, jakby nie istniały. To o czym ma napisać? O tolerancji dla paprotek, a może o tolerancji dla... większości? Odwołanie wycieczki do kina na film o rasizmie, bo był pokazywany w ramach festiwalu filmów m. in. o tematyce homoerotycznej, może śmieszyć, ale tak naprawdę śmieszne nie jest. Świat jest obezwładniająco skomplikowany i trzeba się dużo napracować, by znaleźć jakiś drogowskaz. Obłuda, cenzura, nienawiść, dyskryminacja i codzienne upokarzanie nauczycielki ze względu na jej orientację nie pomogą znaleźć uczniom tego drogowskazu. Na pewno nie w tym łódzkim liceum. Czasem słyszy się, że orientacja seksualna jest prywatną sprawą. Dlaczego więc jedna z nauczycielek dociekała, jaką orientację ma pani Konarzewska? Ze sposobu, w jaki to robiła, można się domyślać, że nie była to tylko zwykła wścibskość. Dlaczego szkoła w ogóle się tym zajmuje?Ktoś mógłby powiedzieć „Nie trzeba było się ujawniać. Ujawniła się, to teraz ma”. A dlaczego miałaby udawać kogoś, kim nie jest? Żeby tylko inni mieli spokój? A jej spokój? Pani Konarzewska zasługuje nie tylko na tolerancję, ale na pełną akceptację i szacunek jako osoba i nauczycielka. Tak, jej orientacja seksualna jest jej prywatną sprawą, a to znaczy, że szkoła nie ma prawa dociekać i wtrącać się w jej życie prywatne. Nie znaczy to jednak, że o swoich prywatnych sprawach nie może mówić, że o swoich prywatnych sprawach musi kłamać. Każdy ma prawo wyboru. Również osoby heteroseksualne wybierają, o jakich prywatnych sprawach będą mówić, a o jakich nie i szkole nic do tego. Trzeba wierzyć, że dyrekcja łódzkiego liceum jednak nie zwolni swojej polonistki, a ta znajdzie siły, by przetrwać obecną sytuację. Ja przynajmniej mocno w to wierzę. Wierzę, że niedługo ktoś w pokoju nauczycielskim łódzkiego liceum po prostu zaproponuje pani Konarzewskiej herbatę, porozmawia choćby o pogodzie czy o tym, jaką ostatnią nowość warto przeczytać. Do tego naprawdę nie trzeba specjalnej odwagi. Wierzę, że jeszcze będzie bez strachu szła w niejednej paradzie. Ewa Modrzejewska Odpowiedz Link Zgłoś
turing_machine Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 21:21 Dziękuję Ci helisasg, szczególnie za cierpliwość w czytaniu chyba najdłuszego tutaj wpisu. Cóż, Maszyna Turinga czasem się za bardzo rozpędzi, ale artykuł w GW był tego wart. Popieram wszystkie Twoje wpisy. Nie przejmuj się zanadto wpisami malwiny222b. Dla niektórych takie forum jest bardzo ważne, bo ma znaczenie terapeutyczne. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 22:22 Pozwoliłem go sobie wrzucić u siebie na bloga, z podanie autorstwa oczywiście, jako nader udany komentarz do całej sprawy. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
turing_machine Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 21:20 OK. Nie mam nic przeciwko. Tak przy okazji, ciekawe kim jest tajemnicza malwina222b. Jeśli nauczycielką, to współczuć uczniom, jeśli uczennicą to współczuć nauczycielom. Tyle wie o sprawie, a skąpi nam info. Wbrew temu co zamierzała, prawie każde jej zdanie potwierdza to, co pisze MK. Mimo wszystko po parokrotnym przeczytaniu jej wpisy wydają się po prostu... FASCYNUJĄCE! Magisterkę możnaby na nich zrobić i to z paru dziedzin. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 22:24 Doskonały wpis. Nagroda roku :). Malwina jest zdecydowanie nauczycielką. Mam nosa, bo sama nią jestem i namierzam takie typy. Jest to środowisko zachowawcze (napływ świeżej krwi trochę to zmienia, ale świeża krew boi się o pracę i często brak jej pazura). Po za tym to kwestia nie tylko zawodu, ale edukacji od najmłodszych lat. Posiadanie wyobraźni znacznie ułatwia zrozumienie innego człowieka. ZROZUMIENIE INNEGO. Dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
malwina222b baranek wełnisty 21.06.10, 15:35 Widzę, że twój obraz świata w dużej mierze kształtują zaangażowane ideologicznie media. Widzę też, że dla niektórych bohaterką staje się dziewczyna, która całe swoje życie koncentruje wokół swojej anorektycznej d...y. I nie jest tu ważne, jakim jest człowiekiem, jak się zachowuje wobec otoczenia, bo ważne jest to, że jest lesbijką i to dla niektórych uświęca wszystkie jej zachowania i przez to staje się nietykalna. Teraz homoseksualistę dyskryminuję każdy, kto mu się sprzeciwi albo go choćby nie pochwali, zaś gej/lesbijka nie dyskryminuje nikogo, choćby profanował największe świętości i opluwał wszystkich dookoła. Gej/lesbijka, choć wywraca porządek społeczny, jest zawsze barankiem wełnistym i jagnięciem niewinnym, kto zaś wytknie mu cokolwiek, ten jest potworem i wariatem. Gej to już nie jest święta krowa, to święty Tyrannosaurus Gay, który wszystko może rozwalić i każdego pożreć, a jedyna dozwolona reakcja to oklaski. W obsuwającym się w szaleństwo świecie słowo „homoseksualista” ma otwierać każde drzwi i każdy kark ma zginać do ziemi. Nie wolno im niczego odmówić, bo za nimi stoi aparat przymusu „świeckiego państwa” i sztaby dogmatyków nowej moralności, opartej na widzimisię pozbawionych gruntu etyków. Zegarmistrz nie musi przyjąć do pracy nikogo z wyjątkiem homoseksualisty – bo tego musi, choćby był ślepy i bez rąk. Odpowiedz Link Zgłoś
klezmatics Re: baranek wełnisty 21.06.10, 16:07 malwino222b! wydajesz się znać sprawę od innej strony. napisz proszę więcej. podpisz się imieniem i nazwiskiem pod rewelacjami na temat terroru wprowadzonego w szkole przez Martę Konarzewską. bo na razie to rzucasz pełne paskudnych aluzji ogólniki. odwagi! Odpowiedz Link Zgłoś
magrag Re: baranek wełnisty 21.06.10, 17:42 skąd tyle jadu? może napisz konkretnie co takiego zrobiła Ci p. Marta, że tak jej nie możesz ścierpieć. "zginać kark do ziemi?" kpisz chyba... wystarczy odrobina szacunku dla drugiego człowieka a "aparat przymusu świeckiego państwa" to chyba nie w tym kraju - przymus w tym kraju opiera się na "odwiecznym" partriarchalno- katolickim porządku Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: baranek wełnisty 21.06.10, 18:04 > Widzę też, że dla niektórych bohaterką staje się dziewczyna, która > całe swoje życie koncentruje wokół swojej anorektycznej d...y. O ile wiem, Marta pędzi (poza wszystkim innym) całkiem udane życie intelektualne. Pracuje naukowo, jest wicenaczelną pisma etc... Wiemy to i owo o niej. Skądinąd ja wiem to i owo bezpośrednio - wiem na przykład, że od wielu lat Marta obawiała się, że w końcu jej aktywność na polu walki z dyskryminacja może się odbić negatywnie na jej pracy w szkole. Bo "coming out" to nie jednorazowy akt, po którym wypadki zachodzą zgodnie z zasada wszytko albo nic. Jedno jest pewne. Nienawistny, obelżywy język jaki prezentujesz w zdaniu, które pokazałem powyżej poddaje w wątpliwość twoje słowa o "biednej kadrze szkoły" zaszczutej przez jedną agresywną lesbjkę. Masz czytelników swoich wypocin za naiwnych idiotów? Nie ośmieszaj się, frustratko, kimkolwiek jesteś. A podejrzewam, że jesteś jedną z tych skompromitowanych nauczycielek, której w głowie się nie mieści, że wreszcie zaczną ponosić odpowiedzialność za swoją deprawację. Odpowiedz Link Zgłoś
thobold Re: baranek wełnisty 23.06.10, 20:15 Ach, ci potworni homoseksualiści, co to szargają świętości, opluwają i wywracają porządek społeczny, bla bla bla... W jaki sposób ten porządek wywracają? Samym istnieniem swoim? Stwierdzeniem: "jestem dziewczyną i mam dziewczynę"? Strasznie kruchy i iluzoryczny musi być twój społeczny porządek świata, skoro istnienie jednej lesbijki jest dla niego takim śmiertelnym zagrożeniem. A cóż pani Marta miała by robić, by twego porządku nie wywracać? Przestać istnieć, o tak, pro publico bono? Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: baranek wełnisty 24.06.10, 09:45 Niestety, nie jesteś tym, kim piszesz, że jesteś: jesteś zwykłym homoterrorystą. Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: baranek wełnisty 23.06.10, 22:32 No właśnie, dopiero co pisałam o wyobraźni. A tu jeszcze strach ! "Gej/lesbijka, choć wywraca porządek społeczny, jest zawsze barankiem > wełnistym i jagnięciem niewinnym, kto zaś wytknie mu cokolwiek, ten > jest potworem i wariatem. Gej to już nie jest święta krowa, to > święty Tyrannosaurus Gay, który wszystko może rozwalić i każdego > pożreć, a jedyna dozwolona reakcja to oklaski. W obsuwającym się w > szaleństwo świecie słowo „homoseksualista” ma otwierać każde drzwi". Osuwający się w szaleństwo świat ! Homoseksualizm był zawsze, Pani Przestraszona Anonimowa. Świat osunął się przez faszystów, stalinizm, antysemityzm, rasizm etc. a nie przez homoseksualizm. Który to nie jest do wyleczenia a do akceptacji(czytać proszę na ten temat we wszystkich znanych językach) I światu nic nie będzie. > Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: baranek wełnisty 24.06.10, 09:41 Doskonały wpis, Malwino, nie dajmy się homoterrorowi ! Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 15:56 turing_machine napisała: > Może kiedyś będziemy zdjęcia ich fotografki oglądać > na wystawach i w albumach”. A może tylko w filmach klasy "Emanuelle 8", A morze jest głębokie... A co do p. Konarzewskiej, to jakoś uszło twojej uwadze, że ostracyzm ma miejsce TERAZ, a coming out wiele lat temu, czego dowodem są publiczne wypowiedzi sprzed 5 lat (być może są i wcześniejsze, nie szukałem). Dowodzi to jednoznacznie tego, że ów rzekomy ostracyzm (znamy relację jednej strony) nie wziął się z samej orientacji seksualnej. Tak samo jest z wicedyrektorką - być może prawdziwy powód polega na obawie przed pomówieniami? Może to stąd chęć rozmowy wyłącznie przy świadkach? Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 16:45 ggrdl napisał: > A co do p. Konarzewskiej, to jakoś uszło twojej uwadze, że ostracyzm ma miejsce > TERAZ, a coming out wiele lat temu, czego dowodem są publiczne wypowiedzi sprze > d > 5 lat (być może są i wcześniejsze, nie szukałem). > Dowodzi to jednoznacznie tego, że ów rzekomy ostracyzm (znamy relację jednej > strony) nie wziął się z samej orientacji seksualnej. Z tekstu wynika coś zupełnie innego. Cicha zmowa trwała przez wiele lat (i znając polską mentalność, nie uwierzę,że to zwykły wymysł). Za samą jednak orientację seksualną nie wypadało pozbyć się niewygodnej koleżanki. Agresja narastała i czekała tylko na jakieś 'przewinienie', którym okazała się obrona dwóch licealistek. Problem jest złożony, ale polega głównie na tym, że heteryckie grono nie mogło znieść świadomości, że 'jakiś odmieniec' śmiał się mu publicznie przeciwstawić, broniąc racji jednostki i jej prawa do wolności wbrew ustanowionej tradycji moralnej. Tak naprawdę to szczytne dziedzictwo - "najświętsze wartości" - jest niczym innym, jak opresją i tłamszeniem ludzi. Bo jaki jest ważniejszy powód do życia poza samym życiem? Wartości, w imię których można zabić (fizycznie lub psychicznie)? To ja dziękuję za taki porządek społeczny i chcę go wywracać. Profanacją życia jest właśnie owa szlachetna moralność, która homogenizuje wszystkich. Tak, masz rację ostracyzm nie wziął się z samego tylko homoseksualizmu, ale z poczucia grona bycia poniżonym przez kogoś, kogo się uważało za gorszego. Najgorszy rodzaj obłudy, który w centrum myślenia stawia formułę: ja jestem normalny (a zatem jedyny słuszny i dozwolony) i ze swojej dobrej woli pozwalam żyć innym odmieńcom. Ale gdy się okazuje, że to ten odmieniec może mieć rację i jeszcze ma czelność o tym głośno mówić i bronić swoich przekonań, mechanizm agresji rusza. Zaczynają się powoływania na religię, tradycję, moralność, dobro, prawdę, etc., czyli na wszystkie narzędzia społecznej presji, przed którymi tak trudno się bronić, bo są przecież wyznacznikami normalności i pozytywnych wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 09:03 A może ów ostracyzm wynika z faktu, że p. Marta przez te lata wszystkim mocno zalazła za skórę i już nikt jej nie lubi? Wówczas wygodnie jest sobie powiedzieć, że to nie moja wina. A reszta to dorobiona ideologia. Przepraszam, że nie użyłem trudnych słów, i zmieściłem się w 3 zdaniach, ale moje dywagacje (jednak!) nie są mniej uprawnione od twoich. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 10:43 Wiesz, nie znam Marty osobiście i nie wiem, jakie były szczegóły sprawy (wypowiedzi przedstawiciela szkoły są bełkotliwe i chamskie, a wicedyrektor się nie wypowiedziała). Znam jednak reakcje prawdziwych Polaków i obrońców tradycyjnych wartości na wszystko, co dla nich nieznane i wiem, do jakiej ograniczoności myślenia i okrucieństwa są zdolni. Znam też wielu homoseksualistów, z wieloma się przyjaźnię, rozmawiam o ich uczuciach, strachu, etc. Dlatego będę stawiać się po stronie mniejszości. Oczywiście na każdą sprawę trzeba patrzeć oddzielnie i słuchać argumentów każdej ze stron. W tym przypadku Marta odsłoniła swoje lęki, wszystko to, co większość z nas skrywa i nie możemy podważać jej wiarygodności w stosunku do uczuć. Są takie piękne słowa Siergiusz Awierincewowa, którymi zakończył znakomity tekst o Bachtinie, śmiechu i kulturze chrześcijańskiej: "Z teoriami można się spierać – z doświadczeniami duszy spierać się nie sposób." P.S. Fakt, znów się rozpisałam, ale nie wiem, które słowo wydało Ci się trudne. Ale Twoje użycie słowa "dywagacja" jest błędne. Zachęcam do korzystania ze słownika. I czekam na dalsze wypowiedzi - cóż to by było za życie bez oponentów!;) Ach! I miłego dnia:) Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 12:33 1. Nie jest błędne. 2. Gdyby któreś słowo naprawdę wydało mi się zbyt trudne, to bym sprawdził w słowniku, ale pewnie wstydziłbym się przyznać. ;-) 3. Nie powinnaś oceniać środowiska szkolnego na podstawie wypowiedzi anonima, tym bardziej, że są one pozbawione konkretów. Ergo, nie masz żadnego dowodu, że to faktycznie ktoś ze szkoły. 4. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 22.06.10, 18:14 ggrdl napisał: > 1. Nie jest błędne. jest błędne. Dywagacja to nie rozprawianie o czymś, zabieranie głosu w sprawie, ale odstąpienie od głównego wątku, zboczenie z wiodącego toru myśli (łac. divagare - błądzić). Zatem dywagacją byłoby np. wtrącenie przez Ciebie jakiejś myśli o żółwiach z Galapagos, bo w jakiś sposób Ci się to skojarzyło. Natomiast twoja wypowiedź była jak najbardziej adekwatna do omawianego problemu. > 2. Gdyby któreś słowo naprawdę wydało mi się zbyt trudne, to bym sprawdził w > słowniku, ale pewnie wstydziłbym się przyznać. ;-) słusznie. Zgadzam się absolutnie. Do ignorancji może się przyznać tylko ktoś świadomy swego profesjonalizmu (no, zawsze są wyjątki:) > 3. Nie powinnaś oceniać środowiska szkolnego na podstawie wypowiedzi anonima, > tym bardziej, że są one pozbawione konkretów. Ergo, nie masz żadnego dowodu, że > to faktycznie ktoś ze szkoły. wypowiedzi tej osoby jak najbardziej wskazują na jej przynależność do tego określonego środowiska; sugerują, że ta osoba zna Martę osobiście właśnie ze szkoły. > 4. Miłego dnia. Wzajemnie. Tego mogę życzyć każdemu:) Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 11:06 1. Masz rację, jest błędne. 3. Zapewne to nauczycielka, ale 100% pewności nie mamy. Równie dobrze może to być pryszczata córka nauczycielki, lub zawistna uczennica. 4. W dalszym ciągu miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 11:25 ggrdl napisał: > 3. Zapewne to nauczycielka, ale 100% pewności nie mamy. Równie dobrze może to > być pryszczata córka nauczycielki, lub zawistna uczennica. jedno jest bezsprzeczne: to osoba, która swoimi wypowiedziami pokazała, że ma ze sobą problem (może jakiś kompleks - pryszcze) i jest zawistna. Tak czy siak, nie bardzo miałabym ochotę mieć z nią do czynienia na jakiejkolwiek z płaszczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
pal666 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 24.06.10, 09:49 Do tego słownika zaproś też siebie i znajdź słowo "heteryk". Miłego dnia ! Precz z homoterrorem ! Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 25.06.10, 10:41 pal666 napisał: > Do tego słownika zaproś też siebie i znajdź słowo "heteryk". > Miłego dnia ! no znalazłam i co? > > Precz z homoterrorem ! Widzisz gdzieś jakiś terror osób homoseksualnych? Przecież terroru nie wprowadza mniejszość, tylko ci dominujący. Naprawdę zachęcam do zapoznawania się ze znaczeniami słów, których się używa, bo być może tego nierobienie doprowadza do utarczek i bezmyślnego wykrzykiwania faszyzujących haseł, jak to powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Logika 25.06.10, 15:15 melaine_koina napisała: > Widzisz gdzieś jakiś terror osób homoseksualnych? To kwestia dyskusji. > Przecież terroru nie wprowadza > mniejszość, tylko ci dominujący. Bzdura! Dowody: a) mniejszość niemiecka Generalnej Guberni b) szyici i sunnici w Iraku za Saddama c) zamorskie kolonie d) niewolnicy na plantacjach Na przyszłość postaraj się używać prawdziwych argumentów. Prawda nie potrzebuje PR-u i demagogii, prawda sama się obroni. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Logika 25.06.10, 21:46 ggrdl napisał: > melaine_koina napisała: > > > Widzisz gdzieś jakiś terror osób homoseksualnych? > To kwestia dyskusji. > > > Przecież terroru nie wprowadza > > mniejszość, tylko ci dominujący. > Bzdura! Dowody: > a) mniejszość niemiecka Generalnej Guberni > b) szyici i sunnici w Iraku za Saddama > c) zamorskie kolonie > d) niewolnicy na plantacjach Być może źle się wyraziłam, ale chodzi o rozróżnienie pojęć terror i terroryzm. Terror jest wprowadzony przez osoby posiadające władzę, terrorystami są osoby przeciwko władzy się buntujące. Zatem twoje przykłady na potwierdzenie terroru są bezsprzeczne, tylko wszystkie pokazują grupę rządzącą (w tym sensie dominującą), która narzuca innym swój punkt widzenia. W Polsce homoseksualiści nie rządzą, zatem nie mogą wprowadzać terroru. > > Na przyszłość postaraj się używać prawdziwych argumentów. Prawda nie potrzebuje > PR-u i demagogii, prawda sama się obroni. akurat nie wierzę w prawdę, bo niby w jaką, w którą? - "są małe prawdy", które nie opierają się żadnej prawdzie nadrzędnej. Do nich zalicza się również ta, na którą się powołujesz, choć nie mówisz, co to za jedna. gdzie widzisz w mojej wypowiedzi PR i demagogię? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Logika 27.06.10, 15:05 melaine_koina napisała: > W Polsce homoseksualiści > nie rządzą, zatem nie mogą wprowadzać terroru. Owszem mogą i niektórzy to robią. Terror politycznej poprawności. > akurat nie wierzę w prawdę, bo niby w jaką, w którą? > - "są małe prawdy", które > nie opierają się żadnej prawdzie nadrzędnej. Prawda jest zawsze jedna, co najwyżej poglądy są różne. Sformułowanie "wierzyć w prawdę" jest równie absurdalne jak np. "wierzyć w trójkąt prostokątny". > gdzie widzisz w mojej wypowiedzi PR i demagogię? To już wykazałem poprzednio. Nie nazwałbym tego PRem, co najwyżej błędem w rozumowaniu, lub demagogią. BTW: Moja uwaga nt. prawdy miała charakter ogólny. Odpowiedz Link Zgłoś
melaine_koina Re: Logika 27.06.10, 19:46 ggrdl napisał: > melaine_koina napisała: > > W Polsce homoseksualiści > > nie rządzą, zatem nie mogą wprowadzać terroru. > > Owszem mogą i niektórzy to robią. Terror politycznej poprawności. To akurat tyczy się wszelkiej strefy życia i każdej grupy, nie tylko homoseksualistów. Nie widzę szczególnego zastraszania przez nich reszty społeczeństwa. > > > akurat nie wierzę w prawdę, bo niby w jaką, w którą? > > - "są małe prawdy", które > > nie opierają się żadnej prawdzie nadrzędnej. > Prawda jest zawsze jedna, co najwyżej poglądy są różne. Sformułowanie "wierzyć > w > prawdę" jest równie absurdalne jak np. "wierzyć w trójkąt prostokątny". to już Twoja sprawa i chyba raczej nie dojdziemy do porozumienia w tej kwestii. Tym bardziej, że samo sformułowanie czegoś takiego jak 'charakter ogólny' jest bardzo chwiejne. Nie rozstrzygaj niczego w kategoriach ogólnych (a już najmniej mglistego acz chwytliwego hasła prawdy), bo zawsze będziesz w błędzie. > > > > gdzie widzisz w mojej wypowiedzi PR i demagogię? > To już wykazałem poprzednio. Nie nazwałbym tego PRem, co najwyżej błędem w > rozumowaniu, lub demagogią. BTW: Moja uwaga nt. prawdy miała charakter ogólny. najpierw piszesz, że to PR, teraz, że raczej byś tego tak nie nazywał. Poza tym niczego nie wykazałeś, dlatego zadałam to pytanie. Gdzie dokładnie tkwi, według Ciebie, mój błąd w rozumowaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Logika 28.06.10, 12:14 Terror wprowadzany jest przez osoby posiadajace w swoich szeregach wojsko lub inne intrumenty nacisku - nie zaś władzę. Mozna posiadac władzę w państwie i zostać steroryzowanym przez wojskowa hunte, która obejmie władze, internując poprzedników. Mozna sprawować władze, która zostanie nam odebrano przez oponenta mniejszościowego, który jednak pociągnał na swoją stronę wojsko i dokonał zamachu stanu, nastepnie sprawując w tymże państwie rządy wojskowe. Terror niemal zawsze wprowadzany jest siłą i czesto gęsto, wbrew ogólowi społeczeństwa. Z karabinem nie ma dyskusji. W sferze symbolicznej dzisiaj pojecie terroru najbliższe byłoby posiadaniu mediów i manipulacji medialnej. Odpowiedz Link Zgłoś
trebeg Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 23.06.10, 14:56 do turing_machine Podpisuje sie pod Twoim postem. Dziekuje za bardzo spokojne i logiczne postawienie sprawy. Sam chcialbym umiec tak napisac. Do Pani Marty Droga Pani, wyrazy uznania za Pani postawe. Poki sa tacy nauczyciele, to nie wszystko jeszcze stracone. Niech sie Pani trzyma. Pozdrawiam serdecznie trebeg Odpowiedz Link Zgłoś
turing_machine Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 25.06.10, 13:30 trebeg napisał: > do turing_machine > > Podpisuje sie pod Twoim postem. > Dziekuje za bardzo spokojne i logiczne > postawienie sprawy. > Sam chcialbym umiec tak napisac. > Cieszę się, że jeszcze ktoś to czyta. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 15:02 Pani Marto! Szacunek i wielki ukłon. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
herui Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 16:36 Świetny i bardzo potrzebny artykuł. Trudno o bardziej hermetyczne środowisko jak nauczyciele. A najgorsze jest to, że homofobia jest ukryta właśnie pod hasłem "tolerancyjna szkoła". Tylko, że ta tolerancja na nic się nie przekłada, a na pewno, nie na tolerancję wobec osób lgbt.To boli bym bardziej, że wydawałoby się, że w szkole pracują ludzie wykształceni, na poziomie, a tak naprawdę, wykorzystują oni swoją pozycję nad uczniami do umacniania swojej konserwatywnej wizji świata.A pani wicedyrektor z artykułu, najwyraźniej bała się, że się zarazi homoseksualizmem przez bezpośredni kontakt. To nawet nie jest śmieszne, to już jest żałosne i przerażające. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: jakoś tego nie kupuję 21.06.10, 17:47 Dyskryminacja pracownika z powodu orientacji seksualnej jest niedopuszczalna - dlaczego pani Konarzewska nie złozy zawiadomienia w prokuraturze, powództwa do sądu pracy albo oficjalnej skargi do kuratorium. W końcu RP jest państwem prawa a "faszyści" z PiS i LPR już nie rządzą. A może p. Konarzewska jest słabą nauczycielką, która ze swojej odmienności czyni tarczę. Wtedy trudno się dziwić, że wywołuje takie a nie inne reakcje. Natomiast szkoła, w której uczy p. Konarzewska jest tolerancyjna skoro ją zatrudniła. Dyrekcja pomimo konserwatywnych poglądów toleruje (Czyli cierpliwie znosi) nauczyielkę - lesbijkę. Proponuję zapamiętać raz na zawsze podstawową kwestię - tolerancja to nie akcpetacja a jej brak połączony z wyrozumiałością. Natomiast nietolerancja to brak zarówno akceptacji jak i zrozumienia dla odmienności. Nie mam nic przeciwko nauczyielom - homoseksualistom tak samo jak przeciw nauczycielom grubym, chudym, wysokim, niskim, łysym, kolorowym czy niepełnosprawnym. Natomiast oczekuję od takich nauczycieli, że będą uczyli tego czego mają uczyć a nie uprawiali jakiejkolwiek proagandy. Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: jakoś tego nie kupuję 23.06.10, 08:30 Z całym szacunkiem... Piszesz: > Dyskryminacja pracownika z powodu orientacji seksualnej jest > niedopuszczalna po czym > Natomiast szkoła, w której uczy p. Konarzewska jest tolerancyjna > skoro ją zatrudniła. Nie widzisz sprzeczności? Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: jakoś tego nie kupuję 23.06.10, 17:10 Ja nie widzę. Łatwo jest nie zatrudnić człowieka bez podania prawdziwej przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
chochliksen Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 17:51 Mnie natomiast zastanawia jedna rzecz, dlaczego aktywistce feministycznej ktoś dał możliwość bycia wychowawcą klasy? Nie mam nic przeciwko feministką ale uważam że wychowawcą powinien być ktoś o w miare nautralnych poglądach. Tak samo jak bym nie dał klasy aktywiscie szowinistycznemu, homofobowi czy rasiscie. Czy pani wychowawczni nie traktowała chłopców gorzej? W końcu walczy z opresją ze strony mężczyzn. Zdziwił mnie też akapit o żarcie jednej z nauczycielek "męża szukacie?". Przecież w codziennych zachowaniach nie będziemy mówić ze / "Co męża/żony szukacie?". Zachowania homoseksualne są może i normalne ale nie stanowią większości. Tak samo jak nie widze sensu zwracać uwagi na to czy ktoś jest wegeterjaniem czy nie albo czy lubi Giertycha czy nie. Jeśli ktoś świadomie odszczepia się od 90% populacji musi być świadomy że czasem pewne wypowiedzi nie będą się zgadzać. Facet z długimi włosami musi tolerować że czasem nazwą go kobietą (mimo że ma dużą brodę) tak samo i homoseksualista że będą go uważać za heteroseksualiste. Homoseskualiści troche tolerancji dla heteroseksualistów :P Odpowiedz Link Zgłoś
edhelwen Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 20:20 "tak samo jak bym nie dał klasy aktywiscie szowinistycznemu, homofobowi czy rasiscie" porównujesz feminizm do powyższych? O__o Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 20:22 edhelwen napisała: > "tak samo jak bym nie dał klasy > aktywiscie szowinistycznemu, homofobowi czy rasiscie" > > porównujesz feminizm do powyższych? O__o A czemu nie? Fundamentalistyczne feministki niewiele się różnią od fundamentalistów prawicowych. Różnica między M. Środą a Korwin - Mikkem polega tylko na tym, że Korwin - Mikke jest inteligentny i argumentuje z sensem. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz.4 Cholernie inteligentny sens... 21.06.10, 20:31 > Korwin - Mikke jest inteligentny i argumentuje z sensem. Np. że dzisiaj Polakom żyje się gorzej, niż za okupacji 1939-1945... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Cholernie inteligentny sens... 21.06.10, 20:34 tadeusz.4 napisał: > > Korwin - Mikke jest inteligentny i argumentuje z sensem. > > Np. że dzisiaj Polakom żyje się gorzej, niż za okupacji 1939- 1945... Nie - że wtedy były niższe podatki niż teraz (a właściwie niż w 2000 roku, bo wtedy to mówił). I jak sądze mówił prawdę. A jeśli uważasz inaczej to porównaj podatki z lat okupacji hitlerowskiej i z 2000 roku i wykaż, że się myli. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz.4 Re: Cholernie inteligentny sens... 21.06.10, 20:41 > Nie - że wtedy były niższe podatki niż teraz (a właściwie niż w 2000 > roku, bo wtedy to mówił). Problem w tym, że ten debilny faszysta wyciągał z tego wnioski, że Polakom żyje się gorzej teraz (w 2000, w 2010 czy w 1999 i 1/2, nieważne), niż za okupacji... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Cholernie inteligentny sens... 21.06.10, 20:50 tadeusz.4 napisał: > Problem w tym, że ten debilny faszysta wyciągał z tego wnioski, że > Polakom żyje się gorzej teraz (w 2000, w 2010 czy w 1999 i 1/2, > nieważne), niż za okupacji... Problem w tym, że JKM nie powiedział, że "za Hitlera było lepiej" tylko że były niższe podatki. A przecież podatki to nie wszystko. Na tej samej podstawie możesz uznać, że jeśli ktoś powie, że faszyści budowali autostrady a obecne władze RP (wszystko jedno które) nie budują, to ta osoba uważa, że obecne władze są gorsze od faszystów. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Cholernie inteligentny sens... 22.06.10, 12:32 piotr7777 napisał: > tadeusz.4 napisał: > > > > Problem w tym, że ten debilny faszysta wyciągał z tego wnioski, że > > Polakom żyje się gorzej teraz (w 2000, w 2010 czy w 1999 i 1/2, > > nieważne), niż za okupacji... > > Problem w tym, że JKM nie powiedział, że "za Hitlera było lepiej" > tylko że były niższe podatki. Guzik prawda i niestety jeszcze jeden dowód na to, że p. JKM często plecie co mu tylko ślinianki na język dostarczą, wbrew podstawowym faktom. 1.) Na terenach Polski włączonych do III Rzeszy, Polaków objęto nie tylko zwykłym podatkiem dochodowym (od 1940 stawka wynosiła 13,7%, w miejsce „przedwojennej” 3,5%), ale także dodatkowym podatkiem za „polskość” w wysokości kolejnych 15% dochodu. Do tego Polacy płacili większe niż Niemcy stawki na pomoc społeczną, Niemiecki Front Pracy, ubezpieczenia i Pomoc Zimową (ta ostatnia wynosiła dodatkowe 10% dochodu od października do marca każdego sezonu). Rezultat był taki, że łączna suma obciążeń wynagrodzenia brutto wynosiła w 1940 dla Polaków 47,3%. 2.) Na terenach Generalnego Gubernatorstwa, do początku 1940 obowiązywały podatki przedwojenne, czyli – wg stawek z 1936 – podatek dochodowy progresywny w wysokości od 7,2% do 20%, w zależności od dochodów i sposobu ich osiągania (rentierzy opodatkowani byli wyżej niż zarobkujący). Do tego dochodził kilkuprocentowy podatek obrotowy dla przedsiębiorstw, dużo wyższe niż dziś podatki od gruntu i 2,5% akcyzy bynajmniej nie tylko na artykuły luksusowe, benzynę i alkohol, ale też np. na zapałki, cukier i wodę sodową. Podczas okupacji podatki kilkakrotnie podnoszono – gruntowy o 50%, przemysłowy o 200%, stawki akcyzy kilkakrotnie, a górną granicę podatku dochodowego do 42% dochodu w 1940 i 70% w 1942. Warto dodać, że w przeciwieństwie do dzisiejszej sytuacji, nie było grup społecznych zwolnionych od podatków (jak dziś np. rolnicy). 3.) Przy czym Polacy nie tylko mogli zostać w każdej chwili pozbawieni majątku w całości, ale nawet w zwykłych warunkach nie mogli korzystać z niektórych utrzymywanych z publicznych środków instytucji, takich jak m.in. specjalistyczna służba zdrowia czy niektóre środki transportu, nie wolno było Polakom posiadać samochodów, większych przedsiębiorstw, domów o wysokim standardzie etc. W ogóle gospodarka III Rzeszy była dokładna antytezą lansowanej przez p. JKM gospodarki wolnorynkowej – z nakazami pracy, urzędowymi płacami i cenami, skąpymi przydziałami kartkowymi na wszystko, objęciem ponad 70% rynku urzędowymi monopolami etc. 4.) Do tego wszystkiego obowiązywał rozwinięty system pracy przymusowej – zatrudnieni w jego ramach polscy pracownicy otrzymywali dniówki w wysokości netto (zależnie od kwalifikacji) od 16% do 24% dniówki robotnika niemieckiego, nie mogąc przy tym oczywiście ani zmienić pracy, ani korzystać z żadnych praw socjalnych. Ta forma dodatkowego opodatkowania pracy była raczej normą niż wyjątkiem – na 14 mln polskich mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa, przez różne formy przymusowego zatrudnienia przewinęło się 2,8 mln ludzi (niektóre szacunki mówią nawet o 3,5 mln), co stanowiło ok. 30% całej populacji w wieku produkcyjnym. 5.) No i nie zapominajmy, że blisko 10% ludności, czyli „norymberscy” Żydzi polscy, wchodziło w skład – by tak rzec – najwyższej stawki podatkowej, wynoszącej 100% majątku plus bonus w postaci okrutnej śmierci… Reasumując, sugerowałbym p. JKM najpierw nieco się poduczyć na temat tego, o czym mówi, a dopiero później czarować elokwencją – to pozwala łacniej uniknąć kompromitacji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: Cholernie inteligentny sens... 22.06.10, 12:50 Wszystko to pięknie, tylko że warto wiedzieć, co się komentuje. Rzeczona wypowiedź JKM: "Teraz o wolności: Hitler nie był liberałem. Jednak, jak na garbatego, był prosty. Był liberałem w porównaniu z obecnymi euro-socjalistami! Ostatecznie góralom wolno było za Hitlera robić oscypki, jakie chcieli, mleczarnie nie musiały mieć parapetów wg norm ustalonych w Berlinie, podatki w Generalnej Guberni były 3 razy mniejsze niż w Polskim Dystrykcie Wspólnoty Europejskiej (i nie było VAT-u, ani akcyzy na benzynę!), a w GG był nawet własny pieniądz (a nie jakieś €uro narzucane nam obecnie przez totalniaków z Brukseli!). Niestety: składki na emerytury były przymusowe. Jednak w Generalnej Guberni emerytury wypracowane w II RP ludziom wypłacano – nawet, jeśli była to emerytura wypracowana w jakiejś instytucji anty-niemieckiej! Ogromna zaś większość ciężarów i ograniczeń nakładanych na GG (np. kontyngenty) wynikała nie z podległości Rzeszy czy z doktryny narodowego socjalizmu - lecz z tego, że trwała gigantyczna, wyczerpująca wojna światowa!" Źródło Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Cholernie inteligentny sens... 22.06.10, 13:31 zdzicho_waciak napisał: > Wszystko to pięknie, tylko że warto wiedzieć, co się komentuje. Niestety, moje przekonanie o ignorancji p. JKM "w temacie" ulega tym samym dalszemu pogłębieniu. > Ostatecznie > góralom wolno było za Hitlera robić oscypki, jakie chcieli, Oczywiście - pod dwoma warunkami. Po pierwsze, że najpierw odstawili za darmo przymusową dostawę mleka, określoną wielkościowo (przeciętnie było to ok. 70% udoju, choć były sytuacje, gdy nałożony oficjalnie kontyngent przekraczał 100% mozliwości produkcyjnych). Po drugie, że owe oscypki sami zjedli, bo za "samowolną" sprzedaż detaliczną artykułów objętych przydziałami kartkowymi (a do takich należały oczywiście mleko i sery), niezależnie od ich ilości, można było iść na dwa lata do obozu, a w przypadku trzykrotnej recydywy groziła kara śmierci; podobnie zresztą jak za nie oddawanie obowiązkowych dostaw. > mleczarnie nie > musiały mieć parapetów wg norm ustalonych w Berlinie, Owszem - i m.in. dzięki temu, szczęśliwy Polak w III Rzeszy mógł sobie do 1943 kupić tygodniowo całe 0,87 l mleka, a i potem niewiele mniej, bo 0,75 l. W GG było nieco lepiej - tygodniowo można było kupić nawet litr mleka, choć niestety tylko odciąganego. Jeśli dodać do tego jeszcze teoretyczną możliwość nabycia 125 gramów chudego twarogu miesięcznie, życie w takiej oazie nabiałowego liberalizmu wydaje się doprawdy sennym marzeniem; oczywiście gdy tylko pogodzimy się z brakiem żółtego sera i masła (Polakom nie przysługiwało), zamiast których można było przecież delektować się co miesiąc całymi 200 gramami margaryny, zakąszanej 1 jajkiem na tydzień. > podatki w Generalnej > Guberni były 3 razy mniejsze niż w Polskim Dystrykcie Wspólnoty Europejskiej Już pisałem wyżej, że to kompletne bzdury. >(i > nie było VAT-u, ani akcyzy na benzynę!), Akcyza na benzynę akurat była - co zresztą nie miało większego znaczenia, bo osobom prywatnym nabywać benzyny i tak nie było wolno; nie była to skądinąd dojmująca trudność w obliczu urzędowego zakazu posiadania zarówno prywatnych samochodów, jak i zapalniczek (to nie dowcip). > a w GG był nawet własny pieniądz (a ni > e > jakieś €uro narzucane nam obecnie przez totalniaków z Brukseli!). Tyle, że oczywiście - jak to w wojennym socjalizmie - pieniądz ten nie miał wartości wymienialnej (podobnie jak w czasach PRL). > Niestet > y: > składki na emerytury były przymusowe. Jednak w Generalnej Guberni emerytury > wypracowane w II RP ludziom wypłacano – nawet, jeśli była to emerytura > wypracowana w jakiejś instytucji anty-niemieckiej! A jakże - tyle, że oczywiście wypłacano je w wysokości nominalnej nie waloryzowanej od 1939, co wobec inflacji postępującej do wysokości 7.200% w połowie 1944, sprawiało że owe emerytury miały wartość równą ok. 1,4% wartości przedwojennej. > Ogromna zaś większość > ciężarów i ograniczeń nakładanych na GG (np. kontyngenty) wynikała nie z > podległości Rzeszy czy z doktryny narodowego socjalizmu - lecz z tego, że trwał > a > gigantyczna, wyczerpująca wojna światowa![/i]" To kolejna bzdura, gdyż 1mo przydziały kartkowe, obowiązkowe dostawy i urzędowe monopole wprowadzano w III Rzeszy już od 1937; 2do wojna była wynikiem m.in. właśnie zbliżającej się do Niemiec w tym okresie wielkimi krokami totalnej katastrofy gospodarczej, wynikającej z rabunkowej i nakazowo-rozdzielczej gospodarki. Warto pamiętać, że wszystko co powyżej dotyczy szczęściarzy - tj. tych kilkunastu procent społeczeństwa, które akurat w tym czasie nie były pozbawione całego majątku ani mordowane w obozach lub gettach; w związku z tym na ogół bez możliwości skorzystania z aż tak korzystnie liberalnych warunków życia społeczno-gospodarczego jak cała reszta. Reasumując - kończ waść, wstydu (sobie) oszczędź... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: Cholernie inteligentny sens... 22.06.10, 16:07 "Oczywiście - pod dwoma warunkami. Po pierwsze, ..." No dobrze, to te kontrybucje wojenne. Ale powiedz: czy ten góral, jesli juz miał mleko - mógł robic ten ocsypek, jak chciał (bez kontroli BHP, norm, pasteryzowania mleka itp), czy nie? "Owszem - i m.in. dzięki temu, szczęśliwy Polak w III Rzeszy mógł sobie ..." Oczywiście. Była wojna, Hitler prowadził okrutną politykę na terenach okupowanych. Ale z tymi parapetami i normami dla mleczarni - to jest prawda, czy nie? "Akcyza na benzynę akurat była" Brawo! Wreszcie jakiś konkret. "A jakże - tyle, że oczywiście wypłacano je w wysokości nominalnej nie waloryzowanej od 1939 ..." Ale wypłacano? Bo wiesz, JKM jako legalista prowadził zażarte dyskusje z tymi, głownie z prawicy, którzy domagali się likwidacji emerytur ubeckich... "To kolejna bzdura, gdyż 1mo przydziały kartkowe, obowiązkowe dostawy i urzędowe monopole wprowadzano w III Rzeszy już od 1937 ..." No, drugi konkret. Ale - jakie podatki płacili Niemcy w III Rzeszy? Nie niższe niż dziś? Wszystko, co piszesz złego o GG i państwie Hitlera to prawda. Ale pomijając uwarunkowania wojenne - JKM twierdzi, że nawet socjalistyczne państwo Hitlera było bardziej liberalne niż dzisiejsza UE. Liberalne gospodarczo. I tylko tyle... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: Cholernie inteligentny sens... 22.06.10, 15:22 Sorry, ale w sumie to niczego nie udowodniłeś. Podajesz stawki podatkowe (głównie te górne), a nie rzeczywiste obciążenia podatkowe. Raz jeden się do nich odnosisz, pisząc o terenach wcielonych do Rzeszy - "łączna suma obciążeń wynagrodzenia brutto wynosiła w 1940 dla Polaków 47,3%". 47%? A dziś? Szafujesz stawkami podatku gruntowego i przemysłowego, ale nie piszesz ile osób je płaciło. VAT płacimy wszyscy. Stawki akcyzy także i są one dziś chyba jednak wyższe niż za Hitlera, przy czym płaci się je już nawet za energię elektryczną... Słowem - nie jesteś w stanie wyliczyć i podać rzeczywistych obciążeń podatkowych ludności GG, tak aby porównując je z obciążeniami dzisiejszymi naprawdę udowodnić ignorancję JKM. Dodatkowo wspomagasz się obciążeniami, które spadały na ludność polską w wyniku polityki wojennej, których JKM nie neguje. Bo też JKM nie twierdzi, że państwo Hitlera, w tym GG, było państwem wspaniałym, ani tym bardziej liberalnym - wszak było to państwo socjalistyczne. On twierdzi tylko tyle, że było nieco bardziej liberalne (pod wzgl. gospodarczym) niż współczesna Unia Europejska. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Pozwolę sobie odpowiedzieć zbiorowo na obie 22.06.10, 20:18 No dobrze, to te kontrybucje wojenne. Sęk w tym, że owe kontrybucje wojenne, rekwizycje, darmowa praca niewolnicza, rabunek obcych krajów etc. nie były żadnymi wyjątkami, ale immanentną cechą systemu – zasadą jego działania, bez której nie funkcjonował on ani nie był w stanie funkcjonować praktycznie ani chwili. Ale powiedz: czy ten góral, jesli juz miał mleko - mógł robic ten ocsypek, jak chciał (bez kontroli BHP, norm, pasteryzowania mleka itp), czy nie? Oczywiście – jeżeli robił go na własne potrzeby. I przecież teraz też na własne potrzeby może go produkować bez kontroli i norm, prawda? Zasadnicza różnica między owymi rzekomo liberalnymi czasami a dzisiejszymi polega natomiast na tym, że obecnie Góralowi nie grozi kilka lat obozu ani kara śmierci za to, że przedtem nie odda państwu za darmo większości mleka ani za to, że potem sprzeda komuś ten oscypek (niezależnie od tego, czy zgodny z normami, czy nie). Oczywiście. Była wojna, Hitler prowadził okrutną politykę na terenach okupowanych. Ale z tymi parapetami i normami dla mleczarni - to jest prawda, czy nie? Cóż, nie wiem jak Ty, ale ja osobiście wolę mieć możliwość kupienia sobie przetworów mlecznych w dowolnej ilości i jakości niż czerpać satysfakcję moralną z tego, że mleczarnia płaci niskie podatki czy nie musi przestrzegać norm. To drugie jest bowiem zasadniczo kłopotem mleczarni a nie moim, a lubię sobie pochlebiać, że w organizmie państwowym, podmiotem jestem ja-obywatel, a nie mleczarnia. Być może istniało lub istnieje takie miejsce/czas, w którym mleczarnie nie musiały przestrzegać żadnych norm, a mimo to dobrej jakości mleka i innych produktów było w obfitości dla wszystkich – takim czasem i miejscem nie była natomiast z całą pewnością Polska w okresie hitlerowskiej okupacji, jak usiłuje sugerować p. JKM; i tylko to miałem na myśli. "A jakże - tyle, że oczywiście wypłacano je w wysokości nominalnej nie waloryzowanej od 1939 ..." Ale wypłacano? Bo wiesz, JKM jako legalista prowadził zażarte dyskusje z tymi, głownie z prawicy, którzy domagali się likwidacji emerytur ubeckich... Wypłacano? Jeżeli uważasz, że wypłacanie równowartości 1 zł 40 gr zamiast 100 zł oznacza w istocie wypłacanie tej drugiej należności – to owszem, wypłacano (z wyjątkiem tych osób, które w tzw. międzyczasie arbitralnie uznano za podludzi i zamordowano). Na temat ubeckich emerytur wypowiadać się nie będę, bo nie moja to broszka. No, drugi konkret. Ale - jakie podatki płacili Niemcy w III Rzeszy? Nie niższe niż dziś? A jakże – do 1939, opłacano składki na ubezpieczenia społeczne i Niemiecki Front Pracy (4%), ubezpieczenie zdrowotne i od bezrobocia (5%), podatek dochodowy (3,5%) i pogłówny (3,5%), a także nieco innych drobnych opłat. Łącznie obciążenie płacy brutto dla Niemców wynosiło niecałe 18% w lecie i niecałe 28% w zimie. Nic zatem dziwnego, że organizm państwa zmierzał ku upadkowi – do 1937 wyczerpano na inwestycje i socjal praktycznie wszystkie (jedne z największych w Europie!) rezerwy złota. Konieczne było rozpaczliwe sztukowanie rzeczywistości, w postaci, między innymi: - wprowadzenia coraz szerszego systemu pracy przymusowej, „dobrowolnych” pożyczek sięgających 1/4 dochodów, ponadpodatkowych danin w naturze etc. - zakazu wywozu środków pieniężnych i majątku za granicę (nawet emigracja za granicę z pozostawieniem całego majątku w Rzeszy była opodatkowana stawką 25% dla Aryjczyków i 100% dla Żydów), - stopniowej rekwizycji w całości majątków Żydów i innych „podludzi” czy wrogów systemu (okresowo przynosiło to 10% dochodów skarbu rocznie), - wprowadzaniu odgórnych limitów i przydziałów stopniowo – surowców (1936), niektórych artykułów spożywczych (1937) i praktycznie wszystkich artykułów konsumpcyjnych (1939); towarzyszyło także temu objęcie większości gospodarki systemem urzędowych monopoli, zakaz importu artykułów „niestrategicznych” (od samochodów osobowych aż po owoce cytrusowe) etc. To wszystko oczywiście nic nie pomogło i dla załatania budżetu konieczne było zajecie Austrii i jej zasobów złota (1938). Ponieważ przejedzono to błyskawicznie, konieczna była napaść na Czechosłowację i zajęcie jej zasobów złota (1939). Ponieważ przejedzono to jeszcze szybciej, konieczne było… etc. Od 1940 nb. podniesiono również podatki (w tym dochodowy kilkakrotnie – do 13,7%), co zresztą nie miało większego znaczenia ze względu na faktyczną utratę wartości wymienialnej przez walutę państwową. Wszystko, co piszesz złego o GG i państwie Hitlera to prawda. Ale pomijając uwarunkowania wojenne - JKM twierdzi, że nawet socjalistyczne państwo Hitlera było bardziej liberalne niż dzisiejsza UE. Liberalne gospodarczo. I tylko tyle... I to właśnie jest bzdurą. Nie sposób bowiem „pomijać uwarunkowań wojennych” w odniesieniu do gospodarki, która od początku oparta była o rabunek i nakierowana na wojnę. To tak jakby twierdzić, że PRL był bardziej liberalny od dzisiejszej Polski, bo wszak podatku dochodowego formalnie nie płaciła w ogóle większość ludności - pomijając taki drobiazg, że nie miała również i dochodów… Szafujesz stawkami podatku gruntowego i przemysłowego, ale nie piszesz ile osób je płaciło. Faktycznie, znaczna większość polskich przemysłowców nie płaciła podatku przemysłowego od momentu rekwizycji ich całego majątku produkcyjnego w listopadzie 1939 i przejęcia go w tzw. „powiernictwo” państwowe. Podatek gruntowy płacili wszyscy właściciele gruntów. Słowem - nie jesteś w stanie wyliczyć i podać rzeczywistych obciążeń podatkowych ludności GG, tak aby porównując je z obciążeniami dzisiejszymi naprawdę udowodnić ignorancję JKM. Głupio mi doprawdy w ten sposób polemizować, zwłaszcza że p. JKM nie podał w ogóle absolutnie żadnych konkretnych danych, poza garścią ogólników, w dodatku – jak starałem się wykazać – nieprawdziwych. A jednak, jak widzę, to ja mam Cię przekonywać liczbami :-) Widzisz, po prostu twierdzenie, że Niemcy czy zwłaszcza Polacy w III Rzeszy żyli i pracowali w warunkach bardziej liberalnych niż obecnie i uzasadnianie tego faktem, że niższe były formalne obciążenia podatkowe – jest absurdem, abstrahującym od reszty rzeczywistości. To trochę tak, jakby za jedyne kryterium przy wyborach Miss Polonia uznać kształt i rozmiary nosa, zupełnie pomijając wszelkie inne cechy ciała i ducha; jakby uznać, że idealna sytuacja życiowa była udziałem niewolników na plantacjach Georgii, którzy wszak nie płacili w ogóle żadnych podatków, a mieszkanie, jedzenie i opiekę lekarską mieli całkiem za darmo… III Rzesza była państwem opartym o gospodarkę rabunkową, powszechne rekwizycje majątku, pracę przymusową i niewolniczą, totalną regulację rynku (powodującą oczywiście także i utratę wartości pieniądza oraz „niewydawalny” nawis inflacyjny w postaci wirtualnej większości dochodów etc.). I zachwycanie się tym, że niska jest akcyza na benzynę w sytuacji gdy prawo zabrania posiadania samochodu czy nawet samego kupna benzyny; podkreślanie z uznaniem, że góral może sobie robić oscypki bez norm w sytuacji gdy za sprzedanie oscypka grozi mu więzienie lub śmierć; zachwycanie się niskim podatkiem dochodowym w sytuacji gdy 1/4 ludności pracuje przymusowo za urzędowe stawki minimalne – dowodzić może li tylko ignorancji albo złej woli w argumentacji. Pozdrawiam (A ten wiersz Waligórskiego to jeden z moich ulubionych :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Odp. 1: dlaczego poprosiłem Cię o liczby? 23.06.10, 08:39 Na początek wyjaśnienie - zapewne nie zareagowałbym na twój pierwszy post, gdybyś napisał, że Twoim zdaniem JKM nie ma racji, że na podstawie tego co Ty wiesz sądzisz, że JKM źle to wszystko wyliczył itp. Ale Ty walnąłeś z grubej rury: JKM się kompromituje, to kompletny ignorant, kretyn, oszołom i woda na młyn odwetowców z Bonn... Skoro tak to wykaż to, udowodnij. Ale tym dowodem nie jest kilka stawek wyszukanych gdzieś na Necie i rzuconych ad hoc w ramach ochłapów dla łatwowiernych (patrzcie rzuca liczbami - na pewno mądry człowiek :-). Zwłaszcza, że nie raczyłeś ich zestawić z dzisiejszymi stawkami, nie napisałeś jaka część ludzi płaciła te najwyższe stawki podatkowe wtedy itp. Podatek gruntowy był wyższy niż dziś. O ile i ilu ludzi płaciło go wtedy a ilu płaci go dziś? Jak wielkie jest to obciążenie dla podatnika - średnio? Choćby skala tego obciążenia... Naprawdę sądzisz, że JKM nie zna tych liczb, którymi rzucasz? Masz go za idiotę? Sorry, pytanie retoryczne - masz go za idiotę... Ale przynajmniej uwierz, że tego typu informacje można znaleźć w 5 min, więc skoro Tobie się udało na jakiej podstawie sądzisz, że JKM tegoż nie potrafi? Powtórzę - to Ty zacząłeś od inwektyw skierowanych w stronę JKM, nie dziw się więc, że ktoś od Ciebie zażądał abyś te inwektywy poparł lepszymi argumentami. Np. wiesz (lub możesz to wyszukać) kiedy w dziś. Polsce przypada tzw. dzień wolności podatkowej. Co stoi na przeszkodzie, byś spróbował wyliczyć kiedy był on w GG lub w III Rzeszy i choćby w ten sposób udowodnił głupotę JKM? Bo póki co, to piszesz o czymś nieco innym niż JKM - on mówi o realnych obciążeniach podatkowych (abstrahując od tego, jak to wyliczył), Ty zaś szafujesz gołymi stawkami i to bardzo wybiórczo. Nie rób więc uników, nie pisz, że głupio Ci polemizować, skoro sam tę polemikę zacząłeś... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Odp. 1: dlaczego poprosiłem Cię o liczby? 23.06.10, 10:13 1.) Nie napisałem, że p. JKM jest kretynem czy oszołomem, ale jedynie, że ma tendencję do kompromitowania się w swoich publicznych wypowiedziach nieznajomością faktów, o których mówi, tudzież naginaniem ich do raz założonych ideowych tez. I naprawdę znam jego publicystykę i wypowiedzi na tyle, by z całą mocą podtrzymać tutaj to zdanie (no chyba, że po prostu jestem zbyt głupi na to, by dostrzec i zrozumieć fakt, iż są to wyrafinowane prowokacje intelektualne – czego nie sposób wykluczyć z całą pewnością). 2.) Nie mam pojęcia, czy p. JKM rzeczywiście zna podstawowe fakty dotyczące gospodarki III Rzeszy czy też ich nie zna. Sądząc z tego, że w omawianej wypowiedzi nie przytacza konkretnych liczb ani faktów, mam prawo domniemywać, że ich nie zna lub w każdym razie nie uważa za stosowne się do nich odwoływać. Ja natomiast ośmielę się stwierdzić, że po pierwsze faktów tych i liczb znam sporo (nb. nie tylko, a nawet nie w większej części z rozpaczliwych poszukiwań w necie na potrzeby tejże dyskusji), a po drugie zaprzeczają one gruntownie tezie p. JKM, że Polska pod okupacją III Rzeszy była bardziej liberalnym krajem niż obecnie. Ponieważ jednak niestety p. JKM osobiście w naszej dyspucie nie uczestniczy, ciężar ewentualnego sfalsyfikowania podawanych przez mnie informacji (jeśli wola) spoczywa na Tobie. 3.) Poza wszystkim, najwyraźniej nadal nie rozumiemy się w kwestii meritum – z czego wynika, że albo ja nie mam zdolności do tłumaczenia spraw najprostszych, albo Ty z jakiegoś powodu nie chcesz ich przyjąć do wiadomości. Obstawiam, że przyczyną jest jednak to pierwsze, w związku z czym spróbuję jeszcze raz: otóż ocenianie stopnia liberalizmu gospodarczego w danych warunkach na podstawie samych tylko stawek podatku dochodowego czy norm produkcji żywności, z pominięciem wszystkich pozostałych czynników, jest z gruntu absurdalne. Idąc bowiem tym tropem, za najbardziej liberalne państwo w historii świata należałoby konsekwentnie uznać śp. ZSRR, w którym wszak obywatele nie płacili w ogóle żadnych podatków, a zarówno normy jakości produktów, jak i poziom ich przestrzegania były o co najmniej rząd wielkości swobodniejsze niż w dzisiejszej UE... Uznając ustrój gospodarczy ziem polskich pod okupacją hitlerowską za liberalny i uzasadniając to zacytowanymi przez Ciebie przykładami, p. JKM stawia się na poziomie lekarza, który ocenia stan zdrowia pacjenta wyłącznie na podstawie precyzyjnych wskazań zmian temperatury, zupełnie nie zwracając uwagi na takie poboczne kwestie jak np. to, czy chory nie jest od stóp do głów pokryty ropiejącymi wrzodami lub czy nie brakuje mu przypadkiem wszystkich kończyn. III Rzesza była państwem tak bardzo antyliberalnym, opresyjnym i samozniszczonym gospodarczo, społecznie oraz politycznie, że doprawdy nie powinieneś wymagać od jej mieszkańców by zachwycali się płaceniem niskich podatków – w sytuacji gdy 1mo w każdej chwili mogli zostać przez państwo w majestacie prawa i nieodwołalnie pozbawieni życia lub/i całego majątku, 2do w każdej chwili na tych samych zasadach mogli zostać zagnani do niewolniczej pracy, 3io za „zaoszczędzone” na podatkach pieniądze i tak nie mogli nic kupić (ściśle reglamentowane było praktycznie wszystko), 4to jakakolwiek próba poprawienia tej sytuacji (handel na czarnym rynku, ucieczka za granicę etc.) groziła śmiercią lub w najlepszym razie osadzeniem w obozie. I wierzaj mi, że gdybyś jako – w co nie wątpię – szczery zwolennik liberalizmu gospodarczego i społecznego w jakiś sposób przeniósł się w czasie do Generalnego Gubernatorstwa, to naprawdę najostatniejszym z Twoich zmartwień byłoby to, według jakiej skali podatkowej masz bezwartościowe „młynarki” odstawiać do gminy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak OK, chyba znalazłem... 23.06.10, 10:53 ... te wyliczenia JKM. Link Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: OK, chyba znalazłem... 23.06.10, 11:26 Hmmm, szczerze mówiąc nie widzę tam nadal nic konkretnego o III Rzeszy. Btw., czy ten wywód o 83% podatków jakie odprowadzamy od dochodów Cię na poważnie przekonuje? Bo jeśli tak, to sugerowałbym uruchomić podstawowe wiadomości z matetmatyki - konsekwentne zastosowanie tej specyficznej metody wyliczania, jaka zastosował p. JKM, prowadzi bowiem konsekwentnie do stwierdzenia, że skala obciążenia podatkowego każdego człowieka na świecie (niezależnie od tego, czy w ogóle płaci jakieś podatki) dochodzi asymptotycznie do wartości 100% :-D Czy naprawdę nikt na tym blogu tego nie zauważa...? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: OK, chyba znalazłem... 23.06.10, 14:28 Dostałeś przykład metody, stosowanej przez JKM i jednocześnie jego wyliczenie realnego opodatkowania współczesnych obywateli RP. Zapewne na podobnej zasadzie liczył obciążenia podatkowe mieszkańców III Rzeszy. Dałem Ci ten przykład, bo chciałeś konkretów. To jest jakiś konkret - możesz sobie na nim poużywać. Bo, póki co, w tropieniu ignorancji JKM sam operujesz głównie ogólnikami. Pzdr PS. Podobną metodę liczenia obciążeń podatkowych spotkałem u innego pana na portalu bankier.pl. Jemu wyszło 60%... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: OK, chyba znalazłem... 24.06.10, 11:44 zdzicho_waciak napisał: > Dostałeś przykład metody, stosowanej przez JKM i jednocześnie jego wyliczenie > realnego opodatkowania współczesnych obywateli RP. Zapewne na podobnej zasadzie > liczył obciążenia podatkowe mieszkańców III Rzeszy. Dyskusję naszą toczyliśmy na temat obciążeń podatkowych konkretnie w III Rzeszy i na terytoriach przez nią okupowanych; a ja jedynie stwierdzam fakt, że w zalinkowanym przez Ciebie tekście nie ma żadnych konkretów na ten temat (poza kolejnym ogólnikiem w kilku słowach, że podatki są dziś jakoby trzy razy wyższe). > Dałem Ci ten przykład, bo > chciałeś konkretów. To jest jakiś konkret - możesz sobie na nim poużywać. Bo, > póki co, w tropieniu ignorancji JKM sam operujesz głównie ogólnikami. Naprawdę nie muszę operować ogólnikami – a jeśli domagasz się "poużywania" to nie ma problemu :-) Zacznijmy więc od tego, że p. JKM w swoim wyliczeniu, do opodatkowania naszego dochodu zalicza podatek dochodowy, inne podatki płacone osobiście przez nas oraz obowiązkowe ubezpieczenia – i co do tego pełna zgoda. Nie będę się nawet wgłębiał w to, że w ujęciu p. JKM zapłacenie podatku jest czymś w rodzaju spuszczenia pieniędzy w toalecie, podczas gdy przecież w rzeczywistości większa część wpływów podatkowych jest redystrybuowana w postaci wszelakiego rodzaju usług publicznych (szkolnictwo, służba zdrowia, drogi, wojsko, policja, sądy, walka z powodzią etc.etc.). Nie to jest jednak tematem sporu, wracajmy więc do meritum. Otóż granicę absurdu przekracza p. JKM w momencie, w którym do opodatkowania zaczyna wliczać nie tylko podatki płacone przez nas, ale także podatki płacone przez osoby, od których nabywamy produkty czy usługi – a więc VAT odprowadzany przez tych co sprzedają nam kiełbasę, akcyzę odprowadzaną przez tych co sprzedają nam benzynę, podatek od nieruchomości odprowadzany przez tych, co wynajmują nam mieszkania etc. W ten sposób p. JKM otrzymuje wynik, zgodnie poziom obciążenia nas podatkami wynosi już 83% - tylko, że nie wiadomo, czemu właściwie w swej radosnej twórczości zatrzymuje się w tym właśnie miejscu? Przecież skoro wg niego podatki płacone przez naszych kontrahentów obciążają w istocie nas, to ta sama prawidłowość, logicznie rzecz biorąc, musi dotyczyć podatków płaconych przez kontrahentów naszych kontrahentów. I jeżeli my płacimy naszym kontrahentom realnie zaledwie 17% tego co zarobimy, to naszym kontrahentom – jeśli przyjąć, że są w podobnej sytuacji co my i nie zakopują pieniędzy w ogródku – po zakupieniu towarów i usług dla nas przetwarzanych, pozostaje 17% z tych pierwotnych 17%, bo resztę zjadają podatki. Tym samym konsekwentnie należałoby uznać, że wolnych od podatku pozostaje już tylko 2,89% naszych dochodów, a obciążenie podatkami naszych dochodów wzrasta do 97,1%. Ale co z kontrahentami kontrahentów naszych kontrahentów? Przecież i oni pieniędzmi nie rozpalają w piecu, i z tych marnych 2,89% naszych dochodów, które do nich ostatecznie trafiają, muszą płacić swoje podatki i opłaty; a zatem pozostaje im tylko 17% z 2,89% - czyli biedniutkie 0,49%, których urzędy podatkowe nie pożarły. Na tym zatem etapie, nie mamy innego wyjścia, jak tylko przyjąć, że 99,51% naszych dochodów pochłaniają podatki, a realnie pozostaje tylko owe niecałe pół procenta… I tak, krok po kroku i za krokiem, dochodzimy do konkluzji w postaci wartości asymptotycznie zbliżającej się do zera – czyli w sposób oczywisty absurdalnego stwierdzenia, iż absolutnie wszystkie (czyli matematyczne 99,999…(w okresie)%) dochody, jakie ktokolwiek osiąga, odprowadzane są ostatecznie jako podatki :-D I prawidło to oczywiście działa całkiem niezależnie od tego, czy jako „rzeczywistą” wartość opodatkowania dochodu przyjmiemy 83% czy 2%, czy może 0,0001%, bo końcowy rezultat matematyczny będzie oczywiście zawsze taki sam… Co szczególnie dziwne, żeby zauważyć na pierwszy rzut oka nonsensowność takiego rozumowania jak przedstawione w zacytowanym tekście p. JKM, naprawdę wystarczy przecież znajomość matematyki na poziomie czterech działań podstawowych. Powstaje zatem pytanie, czy to sam p. JKM nie ukończył pierwszych trzech klas podstawówki lub zapomniał czego się wtedy uczył, czy też raczej – bez urazy – z grona takich osób rekrutują się jego bezkrytyczni wielbiciele ;-P Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: OK, chyba znalazłem... 24.06.10, 12:16 Przepraszam, miałem już kończyć, ale uderzyło mnie coś w Twoim poście, pozwolę więc sobie na jeszcze jedną uwagę. Napisałeś: "Otóż granicę absurdu przekracza p. JKM w momencie, w którym do opodatkowania zaczyna wliczać nie tylko podatki płacone przez nas, ale także podatki płacone przez osoby, od których nabywamy produkty czy usługi – a więc VAT odprowadzany przez tych co sprzedają nam kiełbasę, akcyzę odprowadzaną przez tych co sprzedają nam benzynę, podatek od nieruchomości odprowadzany przez tych, co wynajmują nam mieszkania etc." Przepraszam, że zapytam: czy Ty prowadziłeś kiedyś działalność gospodarczą? Ja prowadzę, jednoosobową, ale zawsze. I muszę rozliczać się z US jako firma. Płacę co miesiąc VAT. I wiem, że kiedy kupowałem sobie komputer do domu, do jego ceny netto sprzedawca doliczył mi 22% VAT i tak zapłaciłem. A kiedy kupowałem laptopa na firmę - płaciłem, owszem, razem z VATem, tyle że ten VAT mogłem sobie potem odliczyć... Posłuchaj: VAT i akcyza to są podatki od konsumpcji. Nie płacą ich firmy, od których kupujesz komputery (mogą ten podatek sobie odliczyć), płacą je konsumenci. Czyli Ty - jeśli kupujesz komputer, benzynę czy coś tam jeszcze na użytek prywatny, nie związany z działalnością gospodarczą. Tak więc JKM miał pełne prawo uwzględniać te podatki w swoich wyliczeniach. Także ci, od których wynajmujesz mieszkanie doliczają do czynszu, który od Ciebie ściągają ew., podatek od nieruchomości (w wysokości skalkulowanej dla mieszkania), po to by nie dopłacać do tego interesu. I znowu - tak naprawdę płacisz ów podatek Ty, a nie oni... Wydaje mi się, że Twoja erudycja coraz wyraźniej wiedzie Cię na manowce... Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Re: Odp. 1: dlaczego poprosiłem Cię o liczby? 23.06.10, 15:25 Ocena stopnia liberalizacji gospodarki li tylko na podstawie stawek podatkowych i norm żywności jest absurdalna. Tyle, że: 1mo stawki podatkowe (a generalnie obciążenia podatkowe) są jednak istotne, gdy mówimy o liberalizmie , 2do te normy to są tylko przykłady, przykłady stopnia ingerencji państwowej biurokracji w działalność gospodarczą. I znowu Twoje porównanie z ZSRR jest lekko nietrafne, bo w tymże państwie żaden jego obywatel nie mógł prowadzić żadnej własnej działalności gospodarczej - wszystko monopolizowało państwo. A ja pisałem, że istotne są oba czynniki - tak podatki, jak i stopień ingerencji państwa w działalność gospodarczą obywateli (a bardziej generalnie - w życie obywateli). I raz jeszcze powtórzę - ani ja, ani zapewne JKM nie uznajemy ustroju III Rzeszy za liberalny. I chyba żaden z nas nie chciałby żyć w takim państwie. Ja na pewno nie. Podawane przykłady miały służyć jedynie uzmysłowieniu sobie, jak daleko w dziedzinie fiskalizmu i biurokratycznych ograniczeń zaszły współczesne państwa opiekuńcze. OK, przyznam Ci rację, przyznam, że przesadziłem w tym pisaniu o większym liberalizmie III Rzeszy. Franciszek Ryszka nazwał kiedyś to państwo "państwem stanu wojennego". Błędem (lub brakiem wyobraźni) moim i JKM było to, że próbowaliśmy wydzielić w nim jakiś jeden odcinek, abstrahując od innych. Że próbowaliśmy sobie wyobrazić państwo nazistowskie bez jego militarystycznego, totalnego oblicza. A to przecież był jednak socjalizm... Jeszcze, kurczę, wyjdę na apologetę socjalizmu :-)... I jeszcze jedno. Ja oczywiście jestem głęboko wdzięczny biurokratom z Warszawy i Brukseli, że troszczą się o mnie tak, jak ja sam nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, a co dopiero sam się o siebie zatroszczyć (ostatnio, jak się zdaje, zaczynają się troszczyć, abym nie utył). Tylko czasami przychodzi mi do głowy taka głupia myśl, że za ograniczaniem swobody działań ekonomicznych (zawsze uzasadnionym dobrem ogółu) prędzej czy później pójdzie ograniczanie także innych swobód... Dzięki za rzeczową rozmowę :-). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Odp. 1: dlaczego poprosiłem Cię o liczby? 24.06.10, 11:51 Zaczynam rozumieć, jakie były pierwotne źródła naszego nieporozumienia - otóż, świadomie czy nieświadomie, wydawało Ci się najwyraźniej, że w III Rzeszy istniała jakaś wolność gospodarcza; w znaczeniu np., że można było sobie wybrać dowolny zawód czy miejsce pracy, można było założyć własny dowolnie pomyślany biznes, można było zarobione i "zaoszczędzone" na podatkach pieniądze przeznaczać na wybrane przez siebie cele inwestycyjne czy konsumpcyjne etc. Otóż nic bardziej błędnego... Nie bardzo chce mi się wgłębiać w temat, skoro i tak zapewne wszyscy Forumowicze na tym wątku dziwują się, skąd się tu wzięło dwóch takich - nomen omen - zboczeńców tematycznych ;-) W każdym razie szczerze polecam lekturę książek na temat gospodarki i historii społecznej III Rzeszy i terytoriów okupowanych; bo to i ciekawe, i jako przestroga może się przydać... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicho_waciak Odp. 2 - reszta 23.06.10, 09:43 OK, a teraz reszta. Chodzi mi ( i też JKM, jak sądzę) o dwie podstawowe rzeczy: o wolność działania w gospodarce i o to, jaką część wypracowanych dzięki temu działaniu profitów możesz zatrzymać dla siebie. W tym sensie Twoje porównania do niewolników są nietrafione i demagogiczne, bo oni ex definitione pozbawieni byli wolności i własności, choć podatki (nie państwu ale swojemu właścicielowi i raczej nie w pieniądzach, ale w formie świadczeń osobistych) i tak musieli płacić. Lepsze jest porównanie z PRLem, ale Ty znowu robisz unik i koncentrujesz się na tych, co to mieli etat u państwa. A przecież nawet w PRLu byli ludzie pracujący na własny rachunek - nie tylko chłopi. I co - oni podatków nie płacili? Jakie były stawki tych podatków? Co to był domiar? Na jakie ograniczenia biurokratyczne napotykali? Mogę się zgodzić z Tobą, gdy piszesz, że zasadą działania systemu nazistowskiego były rabunek, praca niewolnicza i że był to system nakierowany na wojnę. Tak, tutaj JKM naprawdę się myli i ja też zbyt lekko przeszedłem nad tym do porządku. Z tym, że dla Ciebie to jest znowu zasłona dymna, kolejny unik. Zasłaniasz się tymi obozami i karami śmierci za niedopełnienie obowiązku kontyngentowego (podstaw sobie chłopa niemieckiego - państwo też mu się wtryniało w gospodarstwo, ale ten oscypek to mógł robić, jak chciał i sprzedawać go, co?). Zasłaniasz się możliwością kupowania przetworów mlecznych w dowolnej ilości (a w demokratycznej, nie-totalitarnej Wielkiej Brytanii to reglamentacji nie było?)... A sedno pytania pozostaje wciąż to samo - jakie były biurokratyczne ograniczenia nakładane na działalność gospodarczą w III Rzeszy (a były ogromne) i jakie są dziś? Ciebie to nie obchodzi, bo dla Ciebie istotne jest głównie to, że była wojna, okupacja, terror, horror i wszystkie plagi, jakie zazwyczaj spadają na tereny podbite. I to przysłania Ci całą resztę. Spróbuj się uwolnić od wojny, choćby na chwilę wracając do Reichu. Tak wiem, to unik z mojej strony, ale skoro mamy rozmawiać na ile rabunek, przemoc, praca niewolnicza były immanentną cechą systemu (choćby dla celów porównawczych), to pozostawanie w GG nie ma sensu, bo jej nie da się oddzielić od wojny i warunków wojennych... Piszesz, że Hitler uciekł w wojnę przed widmem finansowego bankructwa. Jasne, w końcu tak kończy każdy socjalizm. Ciekaw jestem, gdzie i w co uciekną (nad)opiekuńcze państwa UE? W ich przypadku to widmo jest też coraz bardziej realne... Mimo znacznie wyższych podatków i co najmniej tak samo rozbuchanej biurokracji... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Odp. 2 - reszta 23.06.10, 10:37 zdzicho_waciak napisał: > Chodzi mi ( i też JKM, jak sądzę) o dwie podstawowe rzeczy: o wolność działania > w gospodarce i o to, jaką część wypracowanych dzięki temu działaniu profitów > możesz zatrzymać dla siebie. W tym sensie Twoje porównania do niewolników są > nietrafione i demagogiczne, bo oni ex definitione pozbawieni byli wolności i > własności, choć podatki (nie państwu ale swojemu właścicielowi i raczej > nie w pieniądzach, ale w formie świadczeń osobistych) [b]i tak musieli płacić[/ > b]. Czy naprawdę nie rozumiesz, że dokładnie taka właśnie była sytuacja ludzi pod władzą III Rzeszy? Tj. ex definitione pozbawieni byli oni gwarancji wolności i własności, a większość tego co wypracowali i tak musieli oddawać państwu, niezależnie od tego jaka była formalna stawka podatków... > Lepsze jest porównanie z PRLem, ale Ty znowu robisz unik i koncentrujesz się na > tych, co to mieli etat u państwa. Dlatego, że w takiej sytuacji była znaczna większość społeczeństwa. > A przecież nawet w PRLu byli ludzie pracujący > na własny rachunek - nie tylko chłopi. I co - oni podatków nie płacili? Płacili (a chłopi dodatkowo do 1970 oddawali dostawy obowiązkowe i byli pozbawieni prawa m.in. do lecznictwa otwartego czy swobodnej zmiany miejsca zamieszkania). > Jakie > były stawki tych podatków? Dla prowadzących działalność gospodarczą - 51% dochodu. > Co to był domiar? Danina podatkowa ustanawiana arbitralnie i bez możliwości odwoławczych przez inspektora podatkowego, w dowolnej wysokości, na podstawie jego dowolnej oceny stanu majątkowego podatnika. > Na jakie ograniczenia > biurokratyczne napotykali? Liczne i dotkliwe - tym niemniej ich sytuacja i tak była dużo lepsza niż w III Rzeszy. > Zasłaniasz się > tymi obozami i karami śmierci za niedopełnienie obowiązku kontyngentowego Obawiam się, że nie zdołasz udowodnić, że przewidziana w III Rzeszy kara obozu lub śmierci za nie oddawanie kontyngentów czy handel żywnością była czymś mniej dotkliwym dla podatników niż obecne sankcje wynikające z ustaw podatkowych (zwłaszcza w przypadku polskich rolników, od podatku dochodowego wszak w ogóle zwolnionych). > (podstaw sobie chłopa niemieckiego - państwo też mu się wtryniało w > gospodarstwo, ale ten oscypek to mógł robić, jak chciał i sprzedawać go, co?). Oczywiście, że nie mógł - handel żywnością był zabroniony wszystkim; tyle tylko że kary dla chłopów czy handlarzy niemieckich były, rzecz prosta, mniej dotkliwe mniż dla polskich. Wyjąwszy sytuację, gdy ów niemiecki chłop czy handlarz był akurat Żydem, bo wtedy z definicji nie miał żadnych praw. > Zasłaniasz się możliwością kupowania przetworów mlecznych w dowolnej ilości (a > w > demokratycznej, nie-totalitarnej Wielkiej Brytanii to reglamentacji nie było?). Oczywiście, że była - tyle tylko, że przecież nikt zdrów na umyśle nie dowodzi, że w Wielkiej Brytanii w czasie wojny była większa wolność gospodarcza niż obecnie. > A sedno pytania pozostaje wciąż to samo - jakie były biurokratyczne ograniczeni > a > nakładane na działalność gospodarczą w III Rzeszy (a były ogromne) i jakie są > dziś? Ciebie to nie obchodzi, bo dla Ciebie istotne jest głównie to, że była > wojna, okupacja, terror, horror i wszystkie plagi, jakie zazwyczaj spadają na > tereny podbite. I to przysłania Ci całą resztę. Spróbuj się uwolnić od wojny, > choćby na chwilę wracając do Reichu. Obawiam się, że muszę się powtarzać: otóż rozmawiając o systemie gospodarczym III Rzeszy, nie mogę z definicji "uwolnić się od wojny", tak jak ludzie ówcześnie żyjący, prowadzący działalnośc gospodarczą, odprowadzający podatki, daniny etc. również nie mogli "uwolnić się od wojny". Btw. w omawianym tekście, p. JKM według mnie ewidentnie pisał właśnie o sytuacji na ziemiach polskich okupowanych przez Niemcy. > skor > o > mamy rozmawiać na ile rabunek, przemoc, praca niewolnicza były immanentną cechą > systemu (choćby dla celów porównawczych), to pozostawanie w GG nie ma sensu, bo > jej nie da się oddzielić od wojny > i warunków wojennych... Niewątpliwie masz rację; ale to raczej nie do mnie argument, skoro wszak ja twierdzę od początku dokładnie to samo. > Piszesz, że Hitler uciekł w wojnę przed widmem finansowego bankructwa. Jasne, w > końcu tak kończy każdy socjalizm. Ciekaw jestem, gdzie i w co uciekną > (nad)opiekuńcze państwa UE? W ich przypadku to widmo jest też coraz bardziej > realne... Hmmm; no według mnie, aż tak źle nie jest - no ale to dopiero czas nas rozsądzi ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alicja_touron Gdybym była wychowawczynią 22.06.10, 14:00 Drogi Chochliksen, ja tylko w temacie feministki-wychowawczyni. Jestem feministką - choć akurat nie wychowawczynią. Jednak bardzo lubię pracę z młodzieżą, płci obojga. Mam męża i jedno dziecko (płci męskiej ;-). Nie walczę "z opersją ze strony mężczyzn", jeśli już, to walczę z opresją w ogóle. Gdybym więc prowadziła klasę w szkole to (w zależności od tego, czy byłaby to podstawówka czy klasa maturalna) starałabym się umożliwiać ucznion dokonywanie wyborów bez oglądania się na stereotypy płciowe - nie wmawiała dziewczynkom, że są gorsze z matematyki, a chłopcom, że są niegrzeczni, albo dziewczynom, że im "nie uchodzi", a chłopcom, że zostanie pielęgniarzem albo wychowawcą w przedszkolu jest niemęskie. Gdyby jednak jakaś dziewczyna chciała mieć troje dzieci, dom na przedmieściu i zarabiającego na nią męża, to przecież nie mówiłabym jej, że tak nie wolno! Rozumiesz? Mniej więcej tak to wygląda, w dużym uproszczeniu. Bycie feministką/feministą nie polega na nienawidzeniu jakiejś płci. Polega na próbie odnajdywania siebie, w tym także swojej seksualności, swoich zainteresowań, wybierania drogi życiowej zgodnie z wynikami tych poszukiwań, bez przymusu godzenia się na role społecznie akceptowane (dziewczyna w straży pożarnej to kaszalot, chłopak w gabinecie kosmetycznym to pedał, kobieta gotuje, mąż musi więcej zarabiać, choćby wygodniej było na odwrót, etc.) Rola wychowawcy w szkole, to umożliwienie podejmowania wyborów innym (a nie decydowanie za nich, czy wtrącanie się tam, gdzie cię nie proszą). Jako feministka nie uważam, że związki heteroseksualne są złe, tak się składa, że sama jestem heteroseksualna. Ale rozumiem osoby homoseksualne, które walczą o prawo do wchodzenia w związki, mówienia o swoim życiu prywatnym bez narażania się na szykany, etc. Czy to są "w miare naturalne poglądy"? Ale tak na marginesie, to z żalem stwierdzam: nie ma "naturalnych poglądów". Każdy jest ukształtowany, społecznie, historycznie. Stwierdzając to, jednocześnie oznajmiam: jako feministce bliski mi jest pogląd, że na inność trzeba się otwierać, bo ona jest wartością. Że innych ludzi nie wolno krzywdzić, ani godzić się na ich krzywdę i prześladowanie ze względu na płeć, rasę, religię, przekonania. Takie poglądy przekazałabym moim uczniom, gdybym była wychowawczynią :-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Gdybym była wychowawczynią 23.06.10, 22:39 Całkowicie podzielam, Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
lucci2007 Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 18:14 Brawo! Jestem pod wielkim wrażeniem. Gratulacje! Odpowiedz Link Zgłoś
bufoniasty Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 19:28 Pamietam wesele mojej sostry Na zaproszeniach bylo "z osoba towarzyszaca" wiec jeden z jej kolegow przyszedl sobie ze swoim kolega....chlop mial zone, dziecko i byl 100% hetero, tylko po prostu wolal tym razem przyjsc z kolega jako ta osoba towarzyszaca, jedli, pili, bawili sie z dziewczynami....ale konsternacja byla zajebista :) Odpowiedz Link Zgłoś
dzielna_traktorzystka Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 20:03 Brawo! Gratuluję odwagi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
laleczkaa0 No to zapodam prawdę!!! 21.06.10, 20:37 powiem tak : jedna wielka histeryczka!!! jest Pani jedną wielką hipokrytką i osobą która myśli tylko i wyłącznie o sobie!! Feminizm- rozumiem ale nie aż do tak bezczelnego i aroganckiego stopnia. Wygrała Pani na dzien nauczyciela jakąs kategorie,trzeba bylo wejsc na scene odebrac statuetke,mial pomoc kolega- nie podala Pani reki,aby ten mogl Pani w kulturalny sposób pomóc wejść na scenę, odtracila Pani mu reke z wielkim obrzydzeniem. Pytanie - dlaczego? Czy z tego powodu,że jest mężczyzną (tutaj wziął górę Pani feminizm) ,czy dlatego też,że jest Pani lesbijką,a on nie jest gejem i mogę z czystym sumieniem powiedzieć,że jest to homofobia! Grono sie nie odzywa- ciekawe czemu? Bo robi Pani kolo 4 tylnich liter szkole swoim postępowaniem. Jest Pani innej orientacji niż większość społeczności szkolnej - I CO Z TEGO?? Po co te oskarżenia, wylewanie żali, szukanie pomocy u innych? Nie łatwiej byłoby powiedzieć z dumą "jestem lesbijką? " a nie snuć podejrzenia kto mi chce zaszkodzić? Proszę dać spokój dyrekcji. sama byłam świadkiem jak goniła Pani Panią vicedyrektor w nienaturalny sposób, moze trzeba spojrzeć w lustro i zobaczyćwyraz swoijej twarzy? jest Pani małą,smukłą,drobną osobą ale to nie zmienia faktu,że czasem wygląda Pani tak jakby chciała zrobić krzywdę drugiej wg Pani zdania "innej" osobie. Podsumowując- prosze zastanowić się nad SWOIM postępowaniem,później naskakiwać na innych. a co do "biednych" dziewczynek- dziennikarze nie opublikowały zdjęć,które nie spodobały się wychowawczyni i dyrekcji... może Pani sama ich nie widziała? Skoro Pani chodzi z uczennicami na piwo,na wódkę,jest taka fajna i "fer" to czemu Pani ich okłamywała? bez sensu.. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 21.06.10, 20:41 Nie tak dawno w DF był artykuł o pewnej profesor ortodoncji, która miała rzekomo promować swoją córkę pomimo problemó natury psychicznej tej ostatniej w tej samej specjalizacji. Od osoby znającej to środowisko dowiedziałem się, że to nie całkiem tak - to znaczy owszem ta dziewczyna faktycznie jest chora, ale do wszystkiego doszła sama a jej kwalifikacji medycznych nikt nigdy nie kwestionował. Dlatego wiarygodność GW nie jest zbyt duża. Zwłaszcza gdy oddaje głos - jak w tym wypadku - tylko jednej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz.4 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 21.06.10, 20:44 a jej kwalifikacji medycznych nikt nigdy nie > kwestionował. Oprócz okaleczonych przez nią pacjentów - ale kto by się tam tym przejmował... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 21.06.10, 20:48 tadeusz.4 napisał: > a jej kwalifikacji medycznych nikt nigdy nie > > kwestionował. > > Oprócz okaleczonych przez nią pacjentów - ale kto by się tam tym > przejmował... Jak pisałem - od osoby znającej środowisko usłyszałem, że ta kobieta do wszystkiego doszła sama i matka jej w żaden sposób nie holowała. Jakoś wierzę tej osobie a nie GW, która potrafi z prostytutki Anety Krawczyk zrobić męczennicę a ze skorumpowanego chirurga ofiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz.4 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 21.06.10, 20:54 >od osoby znającej środowisko usłyszałem Ty słyszałeś od osoby znającej środowisko, więc przychylnej owej damie - koleżanka jej matki? ciotka? przełożony, zainteresowany w wyciszeniu konfliktu? wykładowca, którą ją przepuścił po znajomości? A inni słyszeli co innego o jej kwalifikacjach od osobiście przez nią okaleczonych pacjentów, więc się dalej nie kompromituj taką argumentacją... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 21.06.10, 20:57 tadeusz.4 napisał: > >od osoby znającej środowisko usłyszałem > > Ty słyszałeś od osoby znającej środowisko, więc przychylnej > owej damie - koleżanka jej matki? ciotka? przełożony, zainteresowany > w wyciszeniu konfliktu? wykładowca, którą ją przepuścił po > znajomości? > > A inni słyszeli co innego o jej kwalifikacjach od > osobiście przez nią okaleczonych pacjentów, więc się dalej nie > kompromituj taką argumentacją... Mówimy o dwóch różnych sprawach. Nie neguję tego, że jest chora i mogło się to odbić na jej praktyce, natomiast nie jest prawdą, że to matka ją promowała, bo swoją pozycję osiągnęła sama. To dwie rózne kwestie, ale GW potrzebuje jednoznacznego obrazu. To element tabloidyzacji mediów. Odpowiedz Link Zgłoś
nietuskaczka Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 22.06.10, 15:29 ... a ze skorumpowanego chirurga ofiarę. Czy masz na mysli doktora Garlickiego? O ile mnie pamiec nie myli, to akcja CBA o kryptonimie " Mengele" i pomowienie doktora G. przez Ziobre polozylo polska transplantologie na lopatki, a wiec ofiar jest, i pewnie jeszcze bedzie w przyszlosci znacznie wiecej. Z motywow czysto politycznych i z zawodowej zawisci zniszczono jednego z najlepszych specjalistow jaki ten kraj kiedykolwiek mial, a Ziobro, po takiej strasznej porucie, nie tylko, ze nie zakonczyl swojej politycznej kariery, ale wrecz przeciwnie, zyskal materialnie, bo siedzi sobie w Europarlamencie i inkasuje wypasiona europensje. Natomiast dedykacja zawodowa i pracoholizm doktora, te kilka tysiecy (w tym wiele beznadziejnych) operacji jakie z sukcesem przeprowadzil, to jak bardzo dbal o to, aby na jego Oddziale byl porzadek i czystosc dla dobra pacjentow przeciez, i jak gonil podlegle mu towarzystwo do roboty, co na Zachodzie jest bardzo wysoko cenione i promowane, u nas musialo zakonczyc sie fiaskiem i zostac przykladnie ukarane, bo w Polsce bandytyzm polityczny jest bezkarny, natomiast ludzi, ktorzy sa w jakis zdecydowany sposob "inni", albo wyrastaja ponad przecietna trzeba utracic, uwalic, odsunac, zwolnic, oskarzyc, dac im nauczke. Chyba podobny mechanizm zadzialal na forum wobec pani Marty, ktora tu oskarzano juz o to, ze jest podla, glupia, zla, agresywna, bierze za duzo wolnego, pije z uczniami wodke, jest kiepska nauczycielka i kto wie co jeszcze. Dlaczego komentujacy, zamiast Ja obwiniac nie potrafia powiedziec, ze jest im bardzo pzykro, ze ktos ma taka beznadziejna sytuacje w pracy, i skupic sie na tym, jak temu zaradzic? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 22.06.10, 17:25 > O ile mnie pamiec nie myli, to akcja CBA o kryptonimie " Mengele" i > pomowienie doktora G. przez Ziobre polozylo polska transplantologie na > lopatki, a wiec ofiar jest, i pewnie jeszcze bedzie w przyszlosci > znacznie wiecej. Jest to czarna legenda, która nie znajduje pokrycia w rzeczywistości - związek między spadkiem liczby przeszczepów a konferencją Ziobry był żaden. Natomiast sąd uchylił umorzenie sprawy o nieumyślne pozbawienie życia pacjenta, wciąż badanych jest kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych, więc doktor G. jakkolwiek z punktu widzenia prawa jest niewinny, z punktu widzenia czysto ludzkiego nie moze być uznany za krystalicznei czystego. > Chyba podobny mechanizm zadzialal na forum wobec pani Marty, ktora tu > oskarzano juz o to, ze jest podla, glupia, zla, agresywna, bierze za duzo > wolnego, pije z uczniami wodke, jest kiepska nauczycielka i kto wie co > jeszcze. Nic takiego nikt nie pisze. Po prostu p. MArta jest aktyistką feministyczną, która nie potrafi oddzielić swojej aktywności od wykonywanego zawodu dlatego nie nadaje się na nauczycielkę. Nie neguję tego, że homoseksualiści moga uczyć w szkołach, ale kaurat nie w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
elyssa Re: GW nie chodzi o prawdę a o ideologię 23.06.10, 11:17 A skąd pomysł, że nie potrafi tego oddzielić? Potrafi i to bardzo dobrze .. I proszę nie mówić bzdur o chodzeniu z uczniami na piwo, czy wódkę, bo takie oskarżenia są niesmaczne :/ Odpowiedz Link Zgłoś
inte60 Re: No to zapodam prawdę!!! 23.06.10, 11:29 Laleczka zapodaje prawdę, uwaga :-)). Post pewnie wprost z pokoju nauczycielskiego, to jedna z pań nauczycielek (tak mniemam).Zwróćcie Państwo uwagę na język... Pani Laleczko, niech Pani przestanie się kompromitować i wystawiać świadectwo Gronu. Pani potwierdza tylko kaliber kadry. Teraz ogólnie: jako nauczyciel emerytowany stwierdzam z przykrością, że w polskiej szkole nie uczą orły, szkoła katoliczeje wbrew zapisowi o państwie świeckim, a hipokryzja panuje na każdym kroku. Paniczny lęk przed rodzicami itd. Gratulacje dla Marty Konarzewskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamada Re: No to zapodam prawdę!!! 26.06.10, 11:09 I to właśnie nazywa się homofobia... Nie jest ważne, że ewidentnie jest jakiś konflikt między nauczycielami, nie jest ważne, czy i co stało się takiego, że na forum publicznym jeden człowiek nie chciał podać ręki drugiemu - ważne i spostrzegane jest tylko, że LESBA nie podała ręki mężczyźnie... Laleczkaa0 - bezczelna i arogancka jest jedynie twoja interpretacja tego zdarzenia - o ile oczywiście w ogóle miało ono miejsce. Pani Marto, popieram Pani odwagę, mam nadzieję, że moje dzieci bedą spotykały na swojej drodze takich nauczycieli i wychowawców jak Pani, gotowych nie tylko mówić o wartościach, ale i płacić cenę za bycie im wiernym. Odpowiedz Link Zgłoś
raj001 Re: No to zapodam prawdę!!! 28.06.10, 12:15 mamamada napisała: > I to właśnie nazywa się homofobia... Nie jest ważne, że ewidentnie > jest jakiś konflikt między nauczycielami, nie jest ważne, czy i co > stało się takiego, że na forum publicznym jeden człowiek nie chciał > podać ręki drugiemu - ważne i spostrzegane jest tylko, że LESBA nie > podała ręki mężczyźnie... A w ogóle wiadomo, dlaczego p. Marta nie chciała wtedy podać ręki temu koledze? O co chodziło? Odpowiedz Link Zgłoś
rychoku [...] 21.06.10, 20:43 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Nie wolno krzywdzić dzieci! 21.06.10, 22:27 Mam nadzieję, że dowiemy się twoich personaliów i dzięki nowym ustawom uchronimy twoje dzieci (jeśli je masz) przed wychowaniem prze takiego patologicznego osobnika. Powiedz mi, zboczeńcu, gdzie ty w tym artykule widzisz krocze? Odpowiedz Link Zgłoś
nietuskaczka Re: Nie wolno krzywdzić dzieci! 22.06.10, 15:45 rychoku napisał: > Na przykładzie tego tekstu wyraźnie widać, że zboczeńcom nie można powierzać > "wychowania" dzieci. Ta pani myśli kroczem i cały świat widzi przez pryzmat > swej seksualności, dowodząc tym samym, że zboczenie nie ogranicza się do sfery > seksualnej, ale wypacza całą osobowość. Obowiązkiem władz jest obrona dzieci > przed takimi zwichniętymi osobnikami. Nikomu nie wolno krzywdzić dzieci! Najgorsze jest zwichniecie rozumu, wiec go nie demonstruj publicznie. Bedac tak bieglym w Lacinie masz duze pole do popisu, aby chronic dzieci, ktorych krzywdzic nie wolno, przed zboczencami w KK. Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Refleksje do tekstu 21.06.10, 20:57 Przeczytałam tekst z uwagą i zainteresowaniem. Nie mam zamiaru jednak ani bić brawa dla odwagi Pani Marty (choć zaimponowała mi umiejętnością przejścia przez własny lęk) ani załamywać rąk nad kołtuństwem - zacofaniem - heteroterrorem (niepotrzebne skreślić) wicedyrektorki popieranej przez resztę koleżeństwa. Jak dla mnie, konflikt między tymi paniami narastał od dawna i niekoniecznie jego przyczyną musiały być preferencje seksualne kogokolwiek. Demonstrowanie, nawet nieświadome, swojej inności u niektórych budzi agresję. A może ta inność była demonstrowana w sposób interpretowany jako agresja i to nakręciło spiralę. Ale to oczywiście dywagacje, teorie, których nie zweryfikuję. Dużo mocniej uderzyło mnie coś innego. W moim odczuciu szkoła nie jest miejscem do epatowania seksem nauczycieli czy do demonstrowania preferencji seksualnych nauczycieli. O ile demonstracja różnych postaw, poglądów, preferencji itp. przez młodzież jest dla mnie zjawiskiem naturalnym, to nauczyciel powinien jej unikać, prowadząc zajęcia. Oczywiście, uczeń zdaje sobie sprawę, i nic w tym złego, że nauczyciel jest człowiekiem, musi zjeść, ubrać się, miał narzeczoną lub chłopaka, dziś ma dzieci lub jest po trzech rozwodach - ale szkoła to nie jest miejsce, gdzie nauczyciel może podkreślać, że jest hetero, homo, bi, lubi trójkąty czy woli seks sam z sobą. Szkoła nie jest miejscem, gdzie nauczyciel rozwiązuje problemy swojej seksualności. Szkoła nie powinna być również miejscem, gdzie tresuje się młodych ludzi do jakiejkolwiek ideologii, obojętnie, czy czerwonej, czarnej czy zielonej. Refleksje te nasunęły mi się, gdyż odniosłam wrażenie, że coś bardzo istotnego w tej szkole - "incydent" z dwoma uczennicami i jego konsekwencje - zostały przeniesione na grunt osobistych preferencji nauczycielki, które powinny zostać w sferze osobistej, nie profesjonalnej. Podobnie zresztą nie podoba mi się roztrząsanie przez nauczyciela jego osobistych spraw z uczniami. Lekcja to nie zbiorowa terapia nauczyciela przez uczniów ani miejsce na zwierzenia nauczyciela o sprawach osobistych. Pewnie jestem strasznie nienowoczesna i nie idę z duchem czasów... ale stoję na stanowisku, że między nauczycielem a uczniem powinien być dystans. Mistrz ma być opoką, autorytetem. Ewentualne nieporozumienia między mistrzami powinny być poza uczniem... Odpowiedz Link Zgłoś
kordonia Re: Refleksje do tekstu 21.06.10, 21:08 e.day- ale nauczyciele heteroseksulani moga epatowac seksem i demonstrowac preferencje seksualne? Bo czynia to codziennie, kiedy opowiadaja lub wpsominaja chocby o swoich mezach/zonach, dzieciach,itd Kiedy przychodza na studniowki ze swoimi partenrami życiowymi/seksualnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 00:17 Włąśnie twoja poprzedniczka napisała, ze szkoła nie jest miejscem na takie osobiste opowieści. Sama unikam tego jak ognia. Parę razy spotkałam się z dośc intymnymi pytaniami uczniów i odpowiedziałam, ze o tak intymne sprawy jak moje życie osobiste nie stawia się pytan. Unikam równiez zbytniego stowarzyszania sie z koleżankami i kolegami z pracy i nie snuję osobistych opowiesci. To jest praca i nie należy jej mieszać z życiem osobistym, tak jest zdrowiej dla wszystkich. Zyję z wszystkimi (no prawie wszystkimi) w zgodzie, wspieramy sie w sprawach zawodowych a znajomych i przyjaciów mam prywatnych, nie zwiazanych z praca. Nie rozumiem p.Marty po co tak bardzo zależało jej na prywatnych zwierzeniach w pokoju nauczycielskim, skoro ma tak bujne zycie prywatne, po co jej uczniom wiedza o jej zyciu prywatnym. Coś mi w tej dramatycznej relacji nie pasuje i chętnie poznałabym zdanie pracowników szkoły.Sama znam nauczyciela geja, który spokojnie pracuje mimo, ze wszyscy znają jego orientację .Tylko nie robi z faktu bycia gejem sensu swego szkolnego bytu. Tu jest po to by uczyć dzieci a nie opowiadać o swych preferencjach. Ktoś wcześniej napisał, ze szkoła powinna w dzisiejszym świecie uczyć a nie organizować bale i wycieczki i kształtować światopoglady uczniów. moze to i racja. W dzisiejszym poszrpanym świecie, gdzie łatwo być posądzonym o różne fobie, dewiacje i nieprawomyślność byłoby to bezpieczniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 22:40 aw34 napisała: > Sama znam > nauczyciela geja, który spokojnie pracuje mimo, ze wszyscy znają > jego orientację .Tylko nie robi z faktu bycia gejem sensu swego > szkolnego bytu. Tu jest po to by uczyć dzieci a nie opowiadać o > swych preferencjach. ano właśnie..! Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 07:20 kordonia: napisałam wyraźnie. Nie. Niezależnie od tego, jakie ma preferencje, nauczyciel nie powinien przynosić swoich intymnych spraw do szkoły, w szczególności do klasy. Pewnie, że od czasu do czasu któryś powie "mój syn tamto", "mój mąż tamto", i niechże to będzie tak zwykłe i normalne, jak "moja kobieta to" (od nauczycielki). Bez nachalnego ekshibicjonizmu, ale i bez świętoszkowatego potępienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kordonia Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 10:33 e.day napisała: > kordonia: napisałam wyraźnie. Nie. > Niezależnie od tego, jakie ma preferencje, nauczyciel nie powinien przynosić > swoich intymnych spraw do szkoły, w szczególności do klasy. > Pewnie, że od czasu do czasu któryś powie "mój syn tamto", "mój mąż tamto", i > niechże to będzie tak zwykłe i normalne, jak "moja kobieta to" (od > nauczycielki). Bez nachalnego ekshibicjonizmu, ale i bez świętoszkowatego > potępienia. Tyle,z e kiedy osoba homoseksualna to powie, to własnie nie jest to dla większości normlane. I w tym tkwi problem. Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 22:59 Cóż, dla mnie palenie papierosów nie jest normalne. Osobiście się tym brzydzę i uważam to za świadectwo czegoś niezdrowego. Jednak, o ile palacz nie dmucha mi wyziewami w twarz ani nie truje dymem mojego dziecka i psów (istoty, za które jestem odpowiedzialna), to nie wtrącam się nieproszona o zdanie. Być może są ludzie, którzy palą, bo ten typ tak ma i inaczej nie umieją. Toleruję, choć nie rozumiem, nie akceptuję, jeśli uważam, że zagraża mojemu zdrowiu. Niemniej nie skreślam człowieka, który jest palaczem, jeśli tylko uszanuje moją odmienność. Kilka osób palących bardzo lubię, z innymi współpracuję. Aby określić zasady interakcji, z reguły wystarcza "jestem niepaląca", czasami muszę dodać "dym mi przeszkadza". Ale jak palacz nie epatuje dymem, tylko sobie pali intymnie w stosownym miejscu, to w moich oczach nie wyklucza tego człowieka jako człowieka. To samo się tyczy gejów, lesbijek, wegetarian, akwarystów i kogo tam jeszcze. Wcześniej usiłowałam wymyślić mniej kontrowersyjne porównania, ale to chyba jest dopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 09:06 kordonia napisała: > e.day- ale nauczyciele heteroseksulani moga epatowac seksem i > demonstrowac preferencje seksualne? Ależ oni nie epatują! Żaden z nich nie pisuje do gazet o problemach osób heteroseksualnych, żaden nie chodzi na parady równości heteryków. Chyba że masz na myśli pogaduchy o wakacjach W POKOJU NAUCZYCIELSKIM - w gronie koleżanek, lub obrączkę na palcu. Odpowiedz Link Zgłoś
kordonia Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 10:37 ggrdl napisał: > kordonia napisała: > > > e.day- ale nauczyciele heteroseksulani moga epatowac seksem i > > demonstrowac preferencje seksualne? > > Ależ oni nie epatują! Żaden z nich nie pisuje do gazet o problemach osób > heteroseksualnych, żaden nie chodzi na parady równości heteryków. > Chyba że masz na myśli pogaduchy o wakacjach W POKOJU NAUCZYCIELSKIM - w gronie > koleżanek, lub obrączkę na palcu. > Tak, to własnie, oprócz tego równiez przychodzenie ze swoim partnerem seksualnym na studniówki na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
helisasg Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 10:37 A cóż to takiego są "problemy osób heteroseksualnych"? Czy heteroseksualizm może być jakimkolwiek problemem? Nie wydaje ci się, że pomijasz istotny aspekt sprawy - większość (niezależnie od taniej retoryki) nie jest obiektem prześladowania, wręcz przeciwnie, zawsze czerpie e swej dominacji siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
ggrdl Re: Refleksje do tekstu 22.06.10, 12:42 helisasg napisał: > A cóż to takiego są "problemy osób heteroseksualnych"? Czy > heteroseksualizm może być jakimkolwiek problemem? A homoseksualizm może być problemem? Podobno to tylko opcja, jak kolor oczu - tak twierdzą niektórzy homoseksualiści. > Nie wydaje ci się, że > pomijasz istotny aspekt sprawy - większość (niezależnie od taniej > retoryki) nie jest obiektem prześladowania, > wręcz przeciwnie, zawsze czerpie e swej dominacji siłę. Oczywiście że bywa. Większość polska w Generalnej Guberni, Hindusi w kolonialnych Indiach, Szyici i Sunnici w Iraku (nie pamiętam kto kogo), szlachta i chłopstwo w Rzeczypospolitej itd. itp. A moja retoryka nie była tania, tylko ty nie dostrzegłeś ironii. Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Ta agresja jest problemem 22.06.10, 10:20 e.day napisała: > Demonstrowanie, nawet nieświadome, swojej inności u niektórych budzi agresję. Z agresją w Polsce jest ogromny problem. Nikt w szkole nie uczy, że to zachowanie prosto z buszu. Tak agresywnych ludzi jak w Polsce nie zobaczysz po Afganistan. Dla porównania, Czesi czy Słowacy nie biją się po mordzie za byle co. Jeśli ktoś czuje agresję z powodu odmienności seksualnej innej osoby, to powinien z tą agresją walczyć. To jego/jej problem. Odpowiedz Link Zgłoś
e.day Re: Ta agresja jest problemem 22.06.10, 21:22 Aby walczyć z własną agresją, trzeba jej być świadomym. Zgadzam się, to wielki problem, tym bardziej że ostatnimi laty jakby tej agresji w społeczeństwie przybyło. Próbuję sobie to tłumaczyć strachem. Agresja jest emocją powiązaną ze strachem. I niezależnie od współczucia, jakie żywię dla Autorki (z powodu zmuszenia jej do stawienia czoła agresji) i podziwu (że przeszła przez własny strach) wciąż podtrzymuję pogląd: dla nauczycieli szkoła nie jest miejscem do rozwiązywania problemów emocjonalnych, coming outów, rozważania swoich uczuć i rozterek. Szkoła ma m.in. pomagać w rozwiązywaniu tego i innego rodzaju problemów, ale uczniów. Rozwalony emocjonalnie nauczyciel nie pomoże roztrzęsionemu dojrzewaniem nastolatkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
elyssa Re: Ta agresja jest problemem 23.06.10, 11:24 Najpierw trzeba byłoby się zastanowić, czy w szkole w ogóle chodzi o ucznia. Ze swoich własnych doświadczeń wiem, że w większości przypadków "pomaganie nastolatkowi" to ostatnia rzecz, jaką zajmie się nauczyciel. Pani Konarzewska to jeden z bardzo niewielu nauczycieli, którzy są zdolni do empatycznych zachowań. Od których można się spodziewać pomocy, kiedy ma się jakiś poważny problem .. ale jak widać, takie zachowania są w szkole niestety tępione. Odpowiedz Link Zgłoś
sugarfree_bez_i Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 22:15 Ja też jestem nauczycielką i jestem lesbijką. Obecnie nie pracuję w szkole, ale niczego nie mogę wykluczyć. Znam jeszcze wiele lesbijek nauczycielek. Pani Marto, odwagi :) My tu, u nasz, też będziemy walczyć.. gegen das Unrecht in der Welt!! Odpowiedz Link Zgłoś
doartykulu Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 22:36 Marto gratuluję artykułu! Dziękuję za odwagę i mówienie wprost. Myślę, że ten artykuł może być bardzo ważny dla wielu uczniów i uczennic, które i którzy dopiero odkrywają swoją orientację. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Wyjedź z Polski! 21.06.10, 23:11 W imię czego kopiesz się z koniem, nastoletnich sentymentów? Daj spokój, zbierz tobołki i jedź na zachód. Sam wyjechałem i nigdy nie wrócę. PS Nie jestem gejem Odpowiedz Link Zgłoś
joannasawa Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 21.06.10, 23:49 Zgadzam się. Wspaniała. Odpowiedz Link Zgłoś