Jestem nauczycielką i jestem lesbijką

    • rubinowy_laser Boli ostracyzm pokoju nauczycielskiego - list 26.06.10, 20:47
      Wydaje się, że lepiej jest na wyższych uczelniach. Chociaż oficjalny
      coming-out, jak wszędzie, jest tam rzadkością, to nie znam przypadku
      wyrzucenia (czy wygryzienia) z pracy nauczyciela akademickiego w
      związku z jego orientacją seksualną. Koledzy i studenci nie są
      wprawdzie wolni od ciekawości i wyrażania komentarzy, ale nie ma
      wpływu na sprawy kadrowe. Na mojej uczelni pracowali wykładowcy, o
      których wiedziano, że są nieheteroseksualni. Można ich określić
      jako "intelektualne gwiazdy". Bardzo żałuję, że skończyłam studia
      zanim zaczęli pracować i nie miałam z nimi zajęć. Gdyby ktoś wyraził
      opinię, że dany profesor nie powinien uczyć studentów, bo jest
      gejem, to inni po prostu popukaliby się w czoło. Nie miała też
      miejsca żadna izolacja towarzyska. Ocena nauczyciela opiera się
      przede wszystkim na kryteriach merytorycznych, osiągnięciach w pracy
      naukowej i dydaktycznej. Pozyskanie do pracy w jednym z instytutów
      nauczycielki akademickiej okazało się sukcesem, bo między innymi
      dzięki jej pracy i entuzjazmowi powstało studenckie koło naukowe.
      Fakt, że nauczycielka jest w związku z kobietą, czego zresztą
      absolutnie nie ukrywa, jest przez większość akceptowany.

      Jeden z komentatorów, nauczyciel z Łodzi ("Niech Pani odejdzie ze
      szkoły") napisał "Ma pani promotora w osobie redaktora, otwarte łamy
      prasy. Ma pani wybór: publicystyka, praca naukowa, ruch
      feministyczny. [...] Za nic Pani nie potępiam, nie robi Pani nic
      złego, przyznając się do własnej osobowości. Podziwiam Panią za
      odwagę, za otwartość i szczerość. To na pewno się podoba Pani
      wychowankom. Ale na Pani miejscu rozważyłbym odejście do innego
      zawodu. Dla własnego dobra. A uczniowie takich Osób nie zapominają
      nigdy. Mam 70 lat i wiem o szkole wiele."

      Zmianę pracy mogłoby umożliwić ukończenie doktoratu i napisanie
      ksiązki. Praca na uczelni też nie jest sielanką, ale w szkoła wyższa
      na pewno jest bardziej sprzyjającym środowiskiem. Tylko IX liceum w
      Łodzi nie będzie wiedziało, kogo straciło. Dalej będą tam
      uczyły "intelektualistki" formatu malwiny222b i laleczki, które
      tak "interesująco" zaprezentowały się na Forum GW. Gdybym była
      rodzicem, dużo do myślenia dałyby mi treść i ordynarny styl ich
      wypowiedzi. To przede wszystkim one (lub ona?) zaszkodziły IX
      Liceum, a nie nauczycielka, która tylko chciała móc zwyczajnie
      powiedzieć "jadę na wakacje ze swoją dziewczyną", tak samo, jak jej
      koleżanki zwyczajnie mówią np. "jadę z mężem na urlop".
      • jeruzalem51 Re: Boli ostracyzm pokoju nauczycielskiego - list 27.06.10, 06:42
        rubinowy_laser napisała:

        > Wydaje się, że lepiej jest na wyższych uczelniach. Chociaż
        oficjalny
        > coming-out, jak wszędzie, jest tam rzadkością, to nie znam
        przypadku
        > wyrzucenia (czy wygryzienia) z pracy nauczyciela akademickiego w
        > związku z jego orientacją seksualną. Koledzy i studenci nie są
        > wprawdzie wolni od ciekawości i wyrażania komentarzy, ale nie ma
        > wpływu na sprawy kadrowe. Na mojej uczelni pracowali wykładowcy, o
        > których wiedziano, że są nieheteroseksualni. Można ich określić
        > jako "intelektualne gwiazdy". Bardzo żałuję, że skończyłam studia
        > zanim zaczęli pracować i nie miałam z nimi zajęć. Gdyby ktoś
        wyraził
        > opinię, że dany profesor nie powinien uczyć studentów, bo jest
        > gejem, to inni po prostu popukaliby się w czoło. Nie miała też
        > miejsca żadna izolacja towarzyska. Ocena nauczyciela opiera się
        > przede wszystkim na kryteriach merytorycznych, osiągnięciach w
        pracy
        > naukowej i dydaktycznej. Pozyskanie do pracy w jednym z instytutów
        > nauczycielki akademickiej okazało się sukcesem, bo między innymi
        > dzięki jej pracy i entuzjazmowi powstało studenckie koło naukowe.
        > Fakt, że nauczycielka jest w związku z kobietą, czego zresztą
        > absolutnie nie ukrywa, jest przez większość akceptowany.
        >
        > Jeden z komentatorów, nauczyciel z Łodzi ("Niech Pani odejdzie ze
        > szkoły") napisał "Ma pani promotora w osobie redaktora, otwarte
        łamy
        > prasy. Ma pani wybór: publicystyka, praca naukowa, ruch
        > feministyczny. [...] Za nic Pani nie potępiam, nie robi Pani nic
        > złego, przyznając się do własnej osobowości. Podziwiam Panią za
        > odwagę, za otwartość i szczerość. To na pewno się podoba Pani
        > wychowankom. Ale na Pani miejscu rozważyłbym odejście do innego
        > zawodu. Dla własnego dobra. A uczniowie takich Osób nie zapominają
        > nigdy. Mam 70 lat i wiem o szkole wiele."
        >
        > Zmianę pracy mogłoby umożliwić ukończenie doktoratu i napisanie
        > ksiązki. Praca na uczelni też nie jest sielanką, ale w szkoła
        wyższa
        > na pewno jest bardziej sprzyjającym środowiskiem. Tylko IX liceum
        w
        > Łodzi nie będzie wiedziało, kogo straciło. Dalej będą tam
        > uczyły "intelektualistki" formatu malwiny222b i laleczki, które
        > tak "interesująco" zaprezentowały się na Forum GW. Gdybym była
        > rodzicem, dużo do myślenia dałyby mi treść i ordynarny styl ich
        > wypowiedzi. To przede wszystkim one (lub ona?) zaszkodziły IX
        > Liceum, a nie nauczycielka, która tylko chciała móc zwyczajnie
        > powiedzieć "jadę na wakacje ze swoją dziewczyną", tak samo, jak
        jej
        > koleżanki zwyczajnie mówią np. "jadę z mężem na urlop".






        nawiedzona idiotko, to czego nie powiedziala?,wyglada na chora
        psychicznie co naduzywa narkotyki
        • ulther Re: Boli ostracyzm pokoju nauczycielskiego - list 28.06.10, 09:13
          a ty piszesz jak ktos kto przesadzil z woda;)
      • mke0408 Re: Boli ostracyzm pokoju nauczycielskiego - list 29.06.10, 19:12
        Pracuję w tej samej szkole.
        Chociaż nie często mam czas na pogaduszki w pokoju nauczycielskim to nie widzę nic złego w tym, że pani Hela z panią Zosią rozmawia o kieckach, czy o tym co ugotować na obiad. Czy w innych zakładach pracy wszyscy i zawsze prowadzą rozmowy o polityce, literaturze i sztuce. Szkoła jest taka jakie jest społeczeństwo. Wszędzie są różni ludzie.
        O homoseksualizmie Marty wiedziało dużo wcześniej wiele osób. Może nie wszyscy, bo nie był to temat dnia, nikt nie przekazywał sobie tej informacji z wypiekami na twarzy. Większość z nas uznała, że jest to jej prywatna sprawa, nic nad czym można dyskutować. Tym bardziej wielu osobom, jest przykro, że teraz jesteśmy przez naszą koleżankę z pracy w ten sposób traktowani.
        Nie bardzo również mogę zrozumieć zdanie Marty, że tak kocha swoją pracę. Jeśli tak jest to dlaczego tak rzadko w niej bywa.Rozumiem zwolnienia lekarskie trudno z nimi dyskutować, dziwne tylko, że gwałtownie nasilają się wtedy, gdy zbliża się papierkowa praca w szkole(nikt jej nie lubi), czy matury pisemne i ustne często długo po południu. Koleżanki, które muszą zastąpić Martę nie są z tego powodu szczęśliwe. Teraz chociaż rozumiemy dlaczego tak się dzieje tym bardziej, że w czasie tych zwolnień Marta występuje w telewizji, bierze udział w debatach, wiecach. Chora jest tylko dla szkoły i nie życzy sobie żadnego z nią kontaktu. Nawet była Pani dyrektor nie chciała do Marty zadzwonić, "bo Marta się denerwuje" (tak było w zeszłym roku gdy miałam jakiś problem z jej uczniem). Narzekają szczególnie maturzyści bo przepada im wiele lekcji.
        Cały czas miałam wrażenie, ze Marta odnosi się do niektórych osób z widocznym lekceważeniem i niestety tego samego nauczyła swoją klasę. A teraz ledwie odpowiada na nasze "cześć" a czasami w ogóle.
        Po wypowiedzi pewnego Pana redaktora "przyjdźcie jak będziecie mieli coś na dyrektora" (dotyczy wyjaśnień młodzieży w innej sprawie) nie mamy dużego zaufania do prasy. Może dlatego nikt z Dyrekcji nie pojawił się do tej pory na żadnej debacie.
        Nie chcę się wypowiadać na temat zdjęć dziewcząt w internecie. Nie byłam przy żadnej rozmowie osobiście. Pozostałych sytuacji doświadczyłam sama, czyli zdecydowanie inaczej niż pozostałe zabierające głos w dyskusji osoby.
    • sur.i poruszający i ważny tekst 26.06.10, 23:10
      poruszający i ważny tekst. opisana przez Panią sytuacja jest przerażająca.
      siła i bezwzględność "normalności". chyba każdy z nas czasem wpada w jej
      pułapkę - mam na myśli przyjmowanie i dostosowanie się do niepisanych
      "oczywistych" reguł plus fałszywe poczucie, że te reguły są najlepszym co
      mogło nam się przydarzyć. to przecież niesamowite: czytam ten tekst - i jestem
      zarazem niezwykle zdziwiona, a zarazem moje doświadczenie związane z
      funkcjonowaniem szkoły oraz postępowaniem ludzi podpowiadają mi, że sytuacji
      przemocy, takiej jak ta opisana przez Panią jest wiele. ta dziwna podwójność -
      świadomość, że wcale nie jest ok, a zarazem współtworzenie organizacji
      opartych na władzy wykorzystującej opresję. wierzę, że warto podejmować
      wyzwanie i ryzyko, jakie podjęła Pani. że warto MÓWIĆ, a nie milczeć. bo jeśli
      strach każe milczeć to to milczenie wspiera tego, kto uzurpuje sobie prawo do
      bycia jedynym głosem. pani TEKST wprowadził w tą historię Pani perspektywę.
      albo raczej pozwolił zaistnieć perspektywie , którą podziela z Panią wiele osób.
    • raj001 Cóż można dodać... 28.06.10, 11:54
      Cóż można dodać do tych wszystkich wypowiedzi popierających autorkę tutaj na
      forum?
      Tylko po raz kolejny wyrazy mojego wielkiego uznania i podziwu (za osobowość w
      ogóle, nie tylko za odwagę publicznego opisania swojej sytuacji), wsparcia i
      współczucia - bo wyobrażam sobie jak okropnie musi Ci się żyć w tym środowisku
      - widać to pomiędzy wierszami...
      Jesteś wspaniałą, mądrą i odważną dziewczyną - trzymaj się!
      • roman490 Re: Cóż można dodać... 29.06.10, 17:42
        Cóż można napisać o tych wszystkich wypowiedziach popierających autorkę na forum?
        Chyba tylko to, że biorąc pod uwagę styl tych wypowiedzi większość ich pisała
        najprawdopodobniej jedna osoba, z redakcji "Furii" której autorka jest wicenaczelną.
        • turing_machine Re: Cóż można dodać... 29.06.10, 21:16
          roman490 napisał:

          > Cóż można napisać o tych wszystkich wypowiedziach popierających
          autorkę na foru
          > m?
          > Chyba tylko to, że biorąc pod uwagę styl tych wypowiedzi większość
          ich pisała
          > najprawdopodobniej jedna osoba, z redakcji "Furii" której autorka
          jest wicenacz
          > elną.


          Sądząc po stylu, to większość wypowiedzi niechętnych p. Marcie
          pisała jedna i ta sama osoba, roman490.




    • martusia3336 Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 01.07.10, 14:17
      w zeszłym roku skończyłam edukacje w IX LO w Łodzi moją polonistką była właśnie Marta Konarzewska, nie mogę powiedzieć o niej złego słowa bo to najlepsza nauczycielka na jaką może trafić uczeń pragnący wiedzy i wykształcenia, w szkole nie powinno liczyć się to kto ma jaką orientacje seksualną tylko to czy jest dobrym nauczycielem. Pamiętam że uczniowie bardzo chętnie sięgali do niej po rade zawsze miała dla nich czas i nie liczyło się to że jest lesbijką, bo to było dla nas jasne od samego początku. Dyrekcja tej szkoły powinna trochę po luzować swoje poglądy bo jak na razie traci najlepszych nauczycieli a ich nie jest w stanie zastąpić nikt i powiem otwarcie że szkoła schodzi na psy. A uczniowie powinni rozumieć i wspierać a nie chichotać po kontach i wypisywać bzdury na ławkach bo to dowodzi tego że poziom ich inteligencji jest bardzo niski. Powodzenia Pani Marto :)
      • turing_machine "Marta Konarzewska to najlepsza nauczycielka..." 01.07.10, 19:05
        martusia3336 napisała:

        > w zeszłym roku skończyłam edukacje w IX LO w Łodzi moją polonistką
        była właśnie
        > Marta Konarzewska, nie mogę powiedzieć o niej złego słowa bo to
        najlepsza nauc
        > zycielka na jaką może trafić uczeń pragnący wiedzy i
        wykształcenia, w szkole ni
        > e powinno liczyć się to kto ma jaką orientacje seksualną tylko to
        czy jest dobr
        > ym nauczycielem. Pamiętam że uczniowie bardzo chętnie sięgali do
        niej po rade z
        > awsze miała dla nich czas i nie liczyło się to że jest lesbijką,
        bo to było dla
        > nas jasne od samego początku. Dyrekcja tej szkoły powinna trochę
        po luzować sw
        > oje poglądy bo jak na razie traci najlepszych nauczycieli a ich
        nie jest w stan
        > ie zastąpić nikt i powiem otwarcie że szkoła schodzi na psy. A
        uczniowie powinn
        > i rozumieć i wspierać a nie chichotać po kątach i wypisywać bzdury
        na ławkach
        > bo to dowodzi tego że poziom ich inteligencji jest bardzo niski.
        Powodzenia Pan
        > i Marto :)



        Brawo Martusia 3336! Chociaż szkoda, że się nie podpisałaś. Słowa
        otuchy i uznania od uczniów są dla nauczyciela bardzo ważne. To one
        pozwalają w tym zawodzie wytrzymać. Są także najważniejszymi
        komentarzami w dyskusji na tym forum.
        A bzdury na ławkach będą zawsze, nawet o najlepszych nauczycielach.

        I brawo Panie Woźne !!! Z kantorku, gdzie p. Konarzewska może w
        przerwach zrobić sobie herbatę.
        • vakooo Re: "Marta Konarzewska to najlepsza nauczycielka. 06.09.10, 10:27
          Tylko po co o tym mówi w szkole??? Co to ma do rzeczy??? Tam powinna pracować a nie sie reklamować!!! Inne nauczycielki też opowiadają z kim sypiają? Teraz zbiera baty za swoja chęć "zaistnienia"!
      • masia97 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 05.09.10, 00:19
        jeśli ukończyłaś naukę języka polskiego pod okiem tej pani, to współczuję twojej znajomości
        ortografii, widocznie ta pani się czym innym zajmowała. Ale coś maleńka kłamiesz, sama marta
        mówi, że ujawniła się dopiero niedawno, więc jaka jest prawda, kto KŁAMIE?
    • 12343egkg Jestem matką Marty Konarzewskiej 07.07.10, 14:11
      Publiczny głos córki zasługuje na mój publiczny komentarz.

      Podsumowując :dziękuję bardzo serdecznie głosom zrozumienia i poparcia , mądrym , wzruszającym DZIĘKUJĘ !!!!
      Staram się zrozumieć tych pochopnie oceniających (podważających odwagę,oceniających konkretną osobę , ale samych nie mających odwagi podpisać się pod tym) ; trudno natomiast zrozumieć głosy potępiające.
      Trudno , ponieważ wynika to z ich niewiedzy zarówno w wąskim , jak też szerokim kontekście sprawy.

      Moje stanowisko jednym zdaniem :
      Bardzo dziękuję Ci Martusiu !!!! jestem z Ciebie dumna !!! zrobiłaś bardzo dużo w ważnej sprawie !!! wiem , jakim kosztem zdrowia !!

      Jestem dumna , ale jednocześnie przejęta bólem z powodu tych wszystkich przykrych i ciężkich doznań ; pełna wyrzutów - nie pomogłam Ci !!!

      Wiem , z jakim zapałem przystąpiła do pracy pedagogicznej, jaką troską otacza wszystkich swoich uczniów.

      Całym sercem jestem i będę z Tobą Martusiu !!

      Elżbieta Konarzewska

      p s
      (bardzo proszę nie komentować niepodpisanymi postami)


      • masia97 Re: Jestem matką Marty Konarzewskiej 05.09.10, 00:16
        Jeśli to prawda to jest pani sprawa, ale ludzie mają prawo do wyrażania swojego zdania. Pani
        córusia nie miałaby problemu, gdyby go sama nie sprowokowała, ale jak słusznie niektórzy
        zauważyli, chciała zaistnieć i prawdopodobnie nie ma nic do zaoferowania albo jest niezadowolona z
        siebie. Gdyby była szczęśliwa (a szczęśliwy człowiek wie kim jest) to nie musiałaby szukać
        potwierdzenia na necie, ale widocznie targają nią jakieś wątpliwości, może odnośnie tego co
        dobre, a co złe...
        • 12343egkg Re: Jestem matką Marty Konarzewskiej 12.09.10, 12:36
          taka odważa teza ?????????
          a gdzie odwaga , by się podpisać ????????????
          oceniając innych określamy samych siebie !!!!!!!!!

          a Marta ma do zaoferowania więcej niż Pani zdoła sobie w ogóle wyobrazić
    • 12343egkg Jestem matką Marty Konarzewskiej 08.07.10, 11:11
      Publiczny głos córki zasługuje na mój publiczny komentarz.

      Pragnę serdecznie podziękować wszystkim głosom poparcia i zrozumienia,
      mądrym, wzruszającym, (również w otoczeniu), DZIĘKUJĘ BARDZO!!!!!!! !!!!!!!!!!
      Staram się rozumieć tych pochopnie oceniających (podważających odwagę innych
      ,krytykujących , oceniających konkretną osobę , ale
      samych nie mających odwagi podpisać pod tym )

      Trudno zrozumieć głosy potępiająco krytyczne , ponieważ wynika to z ich
      niewiedzy zarówno w wąskim , jak też szerokim kontekście sprawy

      Moje stanowisko jednym zdaniem :
      Dziękuję Ci Martusiu !!!jestem z Ciebie dumna!!!!zrobiłaś bardzo dużo w
      ważnej sprawie!!! wiem jakim kosztem zdrowia !!


      Jestem dumna , ale jednocześnie przejęta bólem z powodu tych wszystkich
      przykrych i ciężkich doznań , pełna wyrzutów -
      nie pomogłam Ci !!!!

      Wiem , z jakim zapałem przystąpiła do pracy pedagogicznej!!!! jaką serdeczną
      troską otacza wszystkich swoich uczniów.

      Całym sercem jestem i będę z Tobą Martusiu !!!

      Elżbieta Konarzewska

      P S
      Bardzo proszę o niekomentowanie tego wpisu.
      E.K.
    • vakooo Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 06.09.10, 10:22
      Taaaak... Histeria do kwadratu.... Nie ma to jak się dobrze "zareklamować"... Niedługo heteroseksualni będą w mniejszości... A nie lepiej byłoby wreszcie przysiąść fałdów i skończyć ten doktorat zamiast tylko się nim chwalić i lansować?
      • marryinc Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 07.03.11, 11:16
        zareklamować? tu chodzi o to, ze w katolickiej Polsce jest dyskryminacja czlowieka za jego poglady czy orientacje, widac odpowiada ci to, moze jestes ta ,,madra" wicedyrektorka?
    • misior1976 Dobrze, że się postawiła 06.09.10, 16:29
      Świat dzieli się na uprawiających i nie uprawiających seksu. Kto nie uprawia - zwłaszcza tego konwencjonalnego - popada w kompleksy. Kto daje po sobie poznać, że jest nadwrażliwy, poczciwy i kompetentny, ten przepadł, bo naraża się automatycznie na wyrzucenie z pracy. Ta Pani chyba też taka była: bez odbić na swoim tle, skromna, pewnie zdolniejsza od konkurencji i chyba ogólnie fajna. Jej ujawnienie może pozytywnie wpłynąć na niwelowanie _urewstwa w relacjach międzyludzkich. Zwłaszcza wszyscy mający pecha u płci przeciwnej (tzw. nieruchomości) lub osoby bez niezalegalizowanych związków lub żyjące w zalegalizowanych lecz niekonsumowanych związkach lub bojaźliwe powinny się z tą Panią zsolidaryzować. W ten sposób mogą zapewnić sobie miejsce w pracy. Inaczej - szczególnie w szkolnictwie - mogą wylecieć za nic.

      Rada dla pechowców: Jeżeli grozi wam zwolnienie, nie układa Wam się w życiu i grozi wam wyrzucenie z pracy, ogłoście się homo i idźcie ze sprawą do mediów. Szczególnie skuteczne będzie to w przypadku pracodawcy - skurczybyka. Wróbcie go nawet w molestowanie wbrew woli.
      • 3emo Re: Dobrze, że się postawiła 12.09.10, 15:22
        zabierając głos w sprawie , dobrze jest rozumieć , o co tam chodzi ;
        w przeciwnym razie pokazujemy tylko własne ograniczenie
    • juzia46 Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 07.09.10, 11:22
      Marta! tak trzymaj! Jesteś bardzo dzielna i jestem dumna z tego co robisz - stara koleżanka ze szkolnej ławki :-)
    • anka28-5 Odchyleniom seksualnym zawsze towarzyszą... 13.09.10, 09:53
      ...odchylenia psychiczne. Są dyskusje czy zboczenia nazywać tak czy inaczej, ale nie ma żadnych wątpliwości w sprawie odchyłek psychicznych. Jeśli nie przemawia do Was teoria, to spójrzcie na "ciotkę Kaczyńską". Czy między tą furią w spodniach, a pismem lesbij pt. "Furia" jest jakaś różnica ?!
      • marryinc Re: Odchyleniom seksualnym zawsze towarzyszą... 07.03.11, 11:18
        homoseksualnosc to nie zboczenie seksualne anka28-5 nie wiem z jakiej wsi jestes, ale Twoj post zostal zgloszony do moderatora
    • e-milka49 Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 13.09.10, 10:37
      To przykre, że w naszym kraju osoby, które nie są białym heteroseksualnym katolikiem nie mają racji bytu. Jeszcze gorsze jest to, że nasza młodzież tym samym traci osobę, która uczyła z pasją, najwyraźniej starała się uczyć nieco więcej niż tylko przedmiotu. Ja również jestem jestem nauczycielem i z przykrością patrzę na środowisko szkolne, które zamiast zapewniać dzieciom otwarte i bezpieczne miejsce rozwoju intelektualnego, myli otwartość z pustymi hasłami, a bezpieczeństwo ze stereotypizacją. Nie widzę szczerze mówiąc związku pomiędzy czyjąś seksualnością, a jego wartością jako pedagoga - czy fakt, że sypiam z mężczyznami czyni ze mnie lepszego nauczyciela? Brawo pani Marto, za odwagę przeciwstawienia się systemowi, który już od dawna nie podąża za zmianami obyczajowymi i życzę powodzenia na dalszej drodze kariery.
      • piotr7777 Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 13.09.10, 18:21
        > To przykre, że w naszym kraju osoby, które nie są białym heteroseksualnym katol
        > ikiem nie mają racji bytu. Jeszcze gorsze jest to, że nasza młodzież tym samym
        > traci osobę, która uczyła z pasją, najwyraźniej starała się uczyć nieco więcej
        > niż tylko przedmiotu.

        No i właśnie o to "nieco więcej" chodzi.
        To nie była nauka tylko rodzaj agitacji, takie politpoprawne pranie mózgu.
        Osobby, które w ramach obowiązków nauczyciela sączą uczniom ideologię nie nadają się do szkoły. I ich orientacja seksualna czy inne prywatne dziwactwa nie mają tu nic do rzeczy.
    • sunday anoreksja? (BMI <17.5) 07.03.11, 11:09
      > Mam 156 cm wzrostu, ważę 42 kg.

      Nie ma się czym chwalić. Tak niskie BMI może silnie świadczyć o skłonnościach anorektycznych. Proszę zrobić badania.

    • marryinc Jestem nauczycielką i jestem lesbijką 07.03.11, 11:12
      Niech Pani się tylko nie podda! A ta wicedyrektorka i reszta głupców powinni dostać pozew za dyskryminacje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja